Tag Archives: Wojciech Jabłoński

Kaczyński straszy, aby PiS w drugiej kadencji mógł zaprowadzić katolicki szariat

18 Maj

„Ładnie się musi palić, żeby iść już w takie bzdury totalne… To już jest walenie na oślep. Raz weszło straszenie uchodźcami, to pójdziemy jeszcze raz. Mam złą wiadomość: ten temat już wygasł” – skomentował jeden z internatów powrót prezesa PiS do retoryki sprzed prawie czterech lat. Na konwencji w Łodzi Kaczyński znowu wywołał temat zagrożeń, które stanowią uchodźcy.

„Co się dzieje na zachód od naszych granic, to państwo wiecie. Nie chcę tego opowiadać, bo znów będą mówili, że mam jakieś uprzedzenia. A ja mówię po prostu o faktach. Faktach, którym się nie da zaprzeczyć” – twierdził Kaczyński. Jak zwykle – nie przytoczył ani jednego rzekomego faktu. Zapytał działaczy PiS zebranych w sali 4-gwiazdkowego hotelu w Łodzi: – „Czy chcecie państwo, żeby w Polsce były strefy, gdzie rządzi szariat?”. Oczywiście, usłyszał chóralnie „Nie”.

Przypomnijmy – w 2015 r. Kaczyński w Sejmie podczas debaty na temat uchodźców stwierdził, że „W Szwecji są 54 strefy, gdzie obowiązuje szariat i nie ma żadnej kontroli państwa”. Tę wypowiedź prostował ambasador tego kraju w Polsce, podkreślając na Twitterze: – „W Szwecji obowiązuje szwedzkie prawo”.

„Im się już naprawdę tematy do straszenia innych skończyły”; – „Znowu ta zdarta płyta… zieeeeew…. Ale swoją drogą to te sondaże na Nowogrodzkiej muszą być naprawdę dramatyczne”; – „Pan Jarek brzmi jak stara, zdarta płyta. Po raz kolejny usiłuje uczynić Polskę zakładnikiem swoich strachów i lęków. Ale to już nie działa:)”; – „Ten znowu ze swoimi wariactwami? Póki co nie grozi nam szariat, tylko mamy coraz bardziej katolickie państwo wyznaniowe” – komentowali internauci.

„Kaczyński ucieka od problemu kościelnej pedofili i straszy „strefami, gdzie rządzi szariat”! Panie Prezesie, w strefie bezkarności dla co najmniej 380 kościelnych pedofili rządzicie Wy. Macie ich na tacy! Są wymienieni w raporcie! Trzymacie nad nimi i ich szefami parasol ochronny!” – podsumował na Twitterze Michał Szczerba z PO.

Hierarchowie Kościoła katolickiego tuszowali przestępstwa pedofilii wśród księży. Jedną z postaci, która musi mierzyć się z takimi oskarżeniami, jest kardynał Stanisław Dziwisz. Duchowny do tej pory nie zabrał głosu w sprawie.

>>>

Waldemar Kuczyński wypowiedział się na temat pedofilii w Kościele katolickim w kontekście zbliżających się wyborów.

Z takim hasłem absolwenci I LO im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu przywitali dziś abpa Matka Jędraszewskiego przed kościołem św. Michała Archanioła. Zapowiadany protest w artykule „Nauczyciele i absolwenci nie chcą, by abp Jędraszewski odprawił mszę z okazji 100-lecia szkoły”. Metropolita krakowski także uczył się w tym liceum.

Przemówienia protestujących słychać było w kościele. – „Wstydzimy się za Jędraszewskiego i za jego wypowiedzi: o konwencji antyprzemocowej, o in vitro, o raporcie fundacji „Nie lękajcie się”, o skazaniu George Pelle’a, o miłosierdziu wobec sprawców i zadośćuczynieniu ofiarom pedofilów w sułtanach. Powinien podać się do dymisji” – powiedziała jedna z organizatorek pikiety Maria Bąk-Ziółkowska.

„Oficjalne wypowiedzi abp Jędraszewskiego są bardzo krzywdzące dla wielu osób i grup społecznych, ale przede wszystkim stoją w sprzeczności z tymi wartościami, który wynieśliśmy z naszej szkoły. Nam, absolwentom, jest z tego powodu po prostu przykro” – stwierdziła absolwentka poznańskiego liceum Joanna Lorenz. – „Jako absolwentka „Marcinka” nie chcę, aby abp Jędraszewski mnie reprezentował. Razi mnie jego hipokryzja. Ale nie chcę o tym mówić. Myślę, że ostatni film braci Sekielskich mówi na ten temat wszystko” – dodała w rozmowie z onet.pl Jolanta Danielewicz.

Drzwi kościoła zostały zamknięte. Podczas kazania abp Jędraszewski nie odniósł się do trwającego przed świątynią protestu.

PiS liczy na dozgonną wdzięczność i zapewne jeszcze większe zaangażowanie duchownych w ich obie kampanie wyborcze, co przynieść powinno wymierny efekt po wyborach.

Miniony tydzień został zdominowany w Polsce przez film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Do chwili obecnej miał on 18 508 456 wyświetleń na youtube, jest newsem numer jeden we wszystkich mediach. Trudno się po nim otrząsnąć, trudno przejść obok, a jednak odnoszę wrażenie, że politycy PiS starają się ugrać na nim jak najwięcej. Starają się wykorzystać ogólnonarodowy szok, by rozegrać własną gierkę, odwrócić ten koszmar na swoją stronę.

Swoją reakcją wyraźnie przekazują kościołowi, że nie dadzą skrzywdzić tej instytucji. Zrobią wszystko, by odwrócić kota ogonem i wyciszyć emocje. Przekaz jest wyraźny i mówi „Bracie w sutannie! Głowa do góry. PiS nie zostawi ciebie w potrzebie. Nie da na pożarcie”. Przypominają więc na prawo i lewo o wprowadzonym przez siebie rejestrze osób, skazanych za przestępstwa seksualne, w tym i pedofilię. O tym, że obejmuje przestępstwa dokonane po 1 października 2017 roku, że dzieli się na część jawną i tajną, a w tej jawnej księży pedofilii brak, to już nawet nie wspominają. Marek Lisiński z Fundacji „Nie lękajcie się” jest przekonany, że ministerstwo „dzieli pedofilów na złych i dobrych, na równych i równiejszych”. Na pytanie, ilu księży zostało skazanych za gwałty lub molestowanie seksualne, odpowiedź pada krótka „Ustawa o z dnia 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (Dz. U. poz. 862 i 1948), na mocy, której wprowadzony został Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, nie przewiduje kategoryzowania sprawców według zawodu, czy wykonywanego zajęcia” i koniec tematu. Ważne, że jest rejestr, że można nim pomachać obywatelom przed oczami i pokazać dbałość PiS o ofiary tych przestępstw. A że w niczym on nie pomaga, to już mało istotne.

Jednocześnie, biegusiem politycy PiS wzięli się za poprawkę w prawie karnym, zaostrzając ostro kary za pedofilię. Co niektórzy dają się na to nabrać, ale wielu pyta, po co nowe prawo, jak stare nie było egzekwowane? Co w ogóle da podniesienie kary do 30 lat więzienia? Czy rzeczywiście księża pedofile mogą bać się najwyższego wyroku? PiS nie zamierza odpowiadać na te pytania, bo liczy się sam fakt. Zaostrzone prawo to kolejny wielki plus dla partii rządzącej, tak troskliwej, tak dbającej o dobro obywateli. O tym prezes i jego ludzie są przekonani i święcie wierzą, że ta inicjatywa poniesie ich do zwycięstwa w wyborach do europarlamentu i potem, naszych krajowych.

Warto też zwrócić uwagę na retorykę PiS w tej sprawie. Rzadko który z polityków tej partii odniesie się do księdza pedofila. Jeśli w ogóle zabierają głos to mówią o pedofilii bardzo ogólnie, wskazują na środowiska „pedofilolubne” czyli np. nauczycieli, a ksiądz pedofil ginie w gąszczu informacji. Staje się malutki i prawie niezauważalny. Ot, taki tam tyci wypadek przy pracy i nic więcej.

Oczywiście to podejście do pedofilii w kościele jest bardzo czytelne. PiS liczy na dozgonną wdzięczność i zapewne jeszcze większe zaangażowanie duchownych w ich obie kampanie wyborcze, co przynieść powinno wymierny efekt po wyborach. Można rozgrywać tragedię dzieci na swoją korzyść? Jak widać, można.

Ogólnopolska debata nad pedofilią w kościele ma jeszcze jeden plus dla PiS. To zasłona dymna, temat wiodący, który fantastycznie zakrywa to, czym Polacy powinni być szczególnie mocno zainteresowani. Gdzieś tam rozgrywa się los nauczycieli, których rządzący zamierzają wrzucić do korpusu służb cywilnych, co odbierze im prawo do strajku. Prawie nikt nie zwrócił uwagi na inicjatywę wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka, który z okazji Międzynarodowego Dnia Rodziny, przyznał medale i dyplomy osobom, podejmującym działania na rzecz walki z ideologią LGBT. Niewiele mówi się o najpoważniejszym kandydacie na nowego ministra MEN, Dariuszu Piontkowskim, który z ogromnym zapałem chroni dzieci przed ideologią homoseksualną. Ginie gdzieś temat Srebrnej, o SKOK-ach nawet nie wspomnę. Prawie niezauważalnie przeszło odwołanie przez stronę polską spotkania z urzędnikami Izraela, co zapewne pogorszy i tak już nie najlepsze stosunki między nami. Podobnie jak nie komentuje się kolejnej dotacji dla Telewizji Trwam w wysokości 1,5 mln zł, oczekiwania na wyrok TSUE w sprawie uchodźców, przyjacielskich relacji wodza narodu z panią prezes TK, obrona KRS przed Trybunałem Sprawiedliwości UE i opowieści o „złodziejach w togach”, głodowe emerytury dla Polaków czy też wspólny marsz narodowców i rolników pod hasłem „Nie dla roszczeń żydowskich”.

Czy PiS-owi rzeczywiście uda się odwrócić uwagę obywateli od tego, co wyprawia? Czy rzeczywiście zasłona z filmu braci Sekielskich jest na tyle szczelna, że ukryje wszystko, o czym PiS głośno mówić nie chce? Przekonamy się już w następną niedzielę.

Znajdujemy się na początku drogi odsłaniania piekła urządzonego dzieciom przez kapłanów. Nie powstrzymają tego polityczni pomocnicy Kościoła z PiS.

Więcej >>>

PiS nie wprowadziłby Polski do Unii Europejskiej, a w drugiej kadencji rządów PiS – jeżeli taka by się zdarzyła – zostaniemy z niej wykopani

2 Maj

Europoseł Jacek Saryusz-Wolski (dawniej PO, obecnie pupilek prezesa) przyznał niedawno, że to bracia Kaczyńscy wprowadzili Polskę do Unii Europejskiej. Teraz twierdzi, że jego słowa zostały zmanipulowane przez „Rzeczpospolitą”.

(…) również bracia Kaczyńscy, jako architekci naszej drogi do niepodległości, wprowadzali Polskę do UE, będąc aktywnymi uczestnikami tego długiego procesu, od NSZZ Solidarność poczynając. Już w 1991 roku ówczesne PC (Porozumienie Centrum) poprzednie wcielenie dzisiejszego PiS, jako pierwsza partia deklarowało wejście Polski do struktur NATO i EWG, jako priorytet w swoich postulatach politycznych, w przeciwieństwie do wielu polityków dzisiejszej Koalicji Europejskiej, optujących wówczas za zakonserwowaniem starego porządku geopolitycznego w postaci NATO-bis i EWG-bis” – mówił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Saryusz-Wolski.

Teraz europoseł twierdzi, że jego słowa zostały zmanipulowane. W rzeczywistości – jak twierdzi Saryusz-Wolski – treść niektórych pytań została zmieniona.

Było 12 pisemnych pytań i odpowiedzi. Zamiast: 1/3 wywiadu, dot.4 oryg pytań > teraz 7 pytań 1,2,4,5 zmienione, 6,7 dodane, co zmienia sens wypowiedzi” – dowodził na Twitterze polityk. „Tytuł też zmanipulowany. Kolejne ich tweety brną jeszcze bardziej w manipulację tytułem. Chodzi o spowodowanie hejtu? To już nie jest dziennikarstwo” – polityk miał nawet pretensje do autora tytułu, pod jakim ukazał się wywiad.

Na wpisy Saryusza-Wolskiego szybko zareagował dziennikarz „Rzeczpospolitej” Jacek Nizinkiewicz. „Panie Pośle, z przykrością muszę przyznać, że po raz kolejny oszczędnie gospodaruje Pan prawdą. Proszę wziąć odpowiedzialność za własne słowa, a nie obarczać za nie innych odpowiedzialnością” – napisał redaktor.

Także użytkownicy Twittera nie zostawili na Saryuszu-Wolskim suchej nitki. „Bardzo ostrożnie formułuje Pan swoje oceny. Nie lepiej jest napisać wprost? Wolski to taki Gryglas, tyle tylko, że razy dziesięć większy i oślizły” – odpisał Nizinkiewiczowi jeden z internautów.

Proszę następnym razem oszczędzić nam tej żenady i nie sądzić, że ktoś chciałby o przemyśleniach, takich czy owych, Wolskiego czytać. Do TVPis niech Wolski idzie. Tam jego odbiorcy” – napisała inna użytkowniczka serwisu.

Jakim trzeba być człowiekiem, by zostać w rządzie pisowskim „ministrem kultury”? Znany muzyk Zbigniew Hołdys uważa, że po prostu chamem.

Śmierć wybitnego Polaka, Profesora Karola Modzelewskiego, historyka mediewisty, dysydenta, więźnia politycznego, jednego z liderów opozycji demokratycznej w okresie PRL, twórcy nazwy „Solidarność”, wstrząsnęła opinią publiczną. Nie całą oczywiście. Działacze PiSu postanowili tej śmierci nie zauważyć. Odezwał się tylko jeden, co mieni się ministrem od kultury, Piotr Gliński, który napisał na Twitterze:

„Komunista, rewizjonista, opozycjonista, więzień PRL-u (łącznie 8 lat!), „Solidarnościowiec”, mój starszy kolega z PAN, adwersarz polityczny”.

Internauci zareagowali błyskawicznie. Wśród nich Zbigniew Hołdys:

„Minister Chamstwa Gliński miał 8 lat, gdy Karol Modzelewski został skazany na 3,5 roku więzienia za walkę z komunizmem. W 1968 minister chamstwa kończył podstawówkę, gdy Modzelewski dostał kolejne 4 lata za udział w Marcu 1968. I dziś minister chamstwa mówi o KM komunista”.

Wpis Glińskiego ocenił również dziennikarz magazynu „Liberté” Aleksander Twardowski: „Trudno mi sobie wyobrazić większe prostactwo – zacząć to epitafium od „KOMUNISTA”. Jesteś, Gliński, idealnym reprezentantem tej podłej i szkodliwej władzy. Następcy powinni zadbać, aby w podręcznikach do historii pisać o was tylko źle i z należytą pogardą, dranie”.

„Nic dodać, nic ująć”?  …dodać jak najbardziej!

Mimo braku czołgów na ulicach prowadzone są przeciwko Polsce regularne działania wojenne

PiS posłał nas, Polaków, na wojnę. Krwawą, brutalną i bezwzględną. Część z nas tego nie widzi, bo „nie ma czołgów na ulicach” – nie jest w stanie ujrzeć zagrożenia, nie mając przed oczami jego najbardziej wyrazistych symboli. Żeby uśpić ich czujność, wystarczy po prostu je schować, nie wykładać kawy na ławę, zabierać wszystko co kochają kawałek po kawałku, nie nazywając tego zabieraniem i szepcąc uspokajające słowa.

Jest też część Polaków, która wojnę widzi, ale ma ją gdzieś, bo ich drużyna wygrywa, bo ich będzie na wierzchu. Nie pojmują, że właśnie ustanawiane są uniwersalne, bezwzględne i okrutne zasady walki, które ich także będą dotyczyć, których i oni padną ofiarami, bo przecież żadne zwycięstwo nie trwa wiecznie i to także przeminie.

Kolejna część ludzi sądzi, że „ich to nie dotyczy”, „to nie ich wojna”. Patrzą na politykę jak na grę komputerową, bez zrozumienia, że coś nie musi nas bezpośrednio dotyczyć, żeby nas dotknąć i na zawsze zmienić nasze życie.
Że jeśli nasz dom nie runie, ale runą wszystkie domy dookoła, to i tak nasz świat zmieni się bezpowrotnie, bynajmniej nie na lepsze.

I tak, od zwycięstwa wyborczego PiS, toczy się ta nigdy oficjalnie nie wypowiedziana bratobójcza walka, rzeź, o której mówi się, że jej nie ma, choć straty i ofiary widzimy codziennie.

Nienawidzimy się. Gardzimy sobą. Krzyczymy na siebie. Boimy się siebie. Rywalizujemy. Udowadniamy swoje racje. Zadajemy sobie głębokie i bolesne ciosy siekierą, które nie zagoją się przez wiele lat. Duma i to, kto wygra, jest ważniejsze niż rozsądek, solidarność, dobrobyt, radość, marzenia i plany, które kiedyś przecież jako społeczeństwo mieliśmy. Taka jest rzeczywistość. I jeśli te rządy potrwają dłużej, to tak już zostanie. Kolejne zwycięstwo PiS będzie celnym i ogromnym ciosem w nasz rdzeń kręgowy, w społeczną tkankę i materię, zaufanie, kapitał społeczny, wiarę w dobrze pojmowaną siłę instytucji państwa, ustrój jaki znamy, i w którym wielu z nas wychowało się i wzrastało – demokrację.

I bardzo ciężko będzie się z niego podźwignąć, ponieważ każdy dzień obecnych rządów to postępujący chaos, straty, zagarnianie kolejnych uprawnień, które się tej władzy nie należą i prób złamania ducha kolejnych grup społecznych.
Pisałam w poprzednim felietonie o tym, że wielu z nas czuje wszystkie symptomy stresu pourazowego, beznadzieję i nierealność tej sytuacji.

PiS to wie i po to zrobił. Posłał nas na tę wojnę celowo. Wiedział, że w umiejętnie już wcześniej skłóconym przezeń Smoleńskiem społeczeństwie już ujawniły się podziały, pokazały delikatne pęknięcia i rysy.

Wiedział, że teraz już wystarczy iskra, zagranie na kilku najniższych instynktach, żeby ludzie zaczęli bratobójczą walkę.
Przez którą, mimo wspólnej historii, bolesnych przeżyć i doświadczeń komunizmu, my Polacy, jesteśmy sobie po prostu obcy i tak wobec siebie okrutni i nieczuli. Samolubni i dziecinni.

Dlaczego PiS chce, żeby wojna i okopy były naszą rzeczywistością? Dlaczego z rozmysłem do tego doprowadził i podtrzymuje ten stan?

To akurat dość proste. Bo kiedy nie znasz dnia ani godziny, nie wiesz, czy przeżyjesz kolejny nalot, wybuch bomby, ani czy za chwilę nie rozerwie Cię granat myślisz tylko o przetrwaniu. Nie analizujesz. Nie zatrzymujesz się, nie bierzesz oddechu. Nie zadajesz sobie pytań, czy czegoś tak naprawdę chcesz i czy to sprawia ci radość, czy ufasz komuś, kto mówi różne dziwne rzeczy. Nie rozmyślasz zbyt wiele, nie filozofujesz, przestaje cię obchodzić, co dzieje się z innymi, bo skupiasz się na przetrwaniu własnym i swojej rodziny. Uczucia wyższe, plany i aspiracje sprzed wojny wydają się teraz małe i nieważne, wszystko schodzi na dalszy plan.

Nie ma na to miejsca, gdy jest ciągły stres, nieufność, patrzenie przez ramię, wyszczerzone zęby, kły i pazury. Spięcie i gotowość do wybuchu pod byle pretekstem. Nerwy napięte do granic możliwości czekające tylko na powód do wybuchu. Góra dół. Adrenalina. Walka od rana do wieczora. Wojna, do której pretekstem jest słowo za dużo, krzywy uśmiech, zła mina, wszystko. Nienawiść. Obcość. W takich warunkach człowiek nie może się rozluźnić, kochać, żyć, czuć spokoju i czułości. Rozwijać się – jako jednostka i w społeczeństwie. To nie są warunki do doskonalenia się, zdobywania wiedzy, planowania przyszłości, racjonalnego myślenia o gospodarce, prawie, sprawach ustrojowych, edukacji. Do tego potrzebny jest spokój i racjonalność, powolność, namysł, rozluźnienie, zaufanie, inteligencja, dyskusja, konsekwentne, planowe działanie. Dlatego do takiego stanu PiS nie może dopuścić.

Wie, że jeśli przestanie nas bombardować hakami, aferami, plwocinami, obelgami, wrzaskiem, chamstwem i agresją, przemocą, kiedy wreszcie zapadnie cisza, wszyscy uspokoją się, otrzeźwieją z wojennego szału i odetchną, zobaczą grupkę miernych, prostych, dość głupich w gruncie rzeczy bandziorków drobnego kalibru, a czasem drobnych cwaniaczków, którym paroma spluwami, hukiem i hałasem udało się sterroryzować całe osiedle.

I mądrzy ludzie będą zdumieni: jak u diabła mogło do tego dojść?, nie rozumiejąc, że zadziałała najprostsza psychologia.

PiS zdaje się rozumieć tylko język, chamstwa i przemocy i są tacy, którzy uważają, że tak właśnie należy się z nimi rozprawić. Ja jednak myślę, że znając mechanizm rządzenia przez wywoływanie wojny i utrzymywania ludzi w stanie ciągłego stresu, można go po prostu zablokować.

Wojnie przeciwstawić solidarność, krzykowi spokój, nadużyciom sprawiedliwe lecz surowe sądy i kary, gdy przegrają wybory, propagandzie wyborczą kartkę (nie ma nic ważniejszego niż pójść i zagłosować) i rzetelną informację, nadużyciom – nagłaśnianie, chamstwu klasę, godność i autentyczną prawość i zasady.

I nade wszystko spróbować przekonać jak najwięcej niedowiarków, że mimo braku czołgów na ulicach prowadzone są przeciwko Polsce regularne działania wojenne, najgorsze z możliwych – bo nie na terenie wroga, tylko na naszym własnych.

Aleksander Kwaśniewski był gościem Karoliny Lewickiej w radiu TOK FM. Były prezydent mówił m.in. o 15 latach obecności Polski w Unii Europejskiej.

Hej

mówiliście coś o Unii? Po co startować do Parlementu Europejskiego, którego się nienawidzi? Paradoks polega na tym, że najbardziej za Euro jesteście wy. A dokładnie za pensją w Euro. €€€ #WiekiWybór przed nami. Kompetencje albo 27:1

Raskolnikow

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

To także zniszczenie demokracji w Polsce i wykopanie nas ze struktur europejskich.

Grzegorz Schetyna ponownie wezwał Jarosława Kaczyńskiego do debaty o pozycji Polski w Europie. Szef Platformy Obywatelskiej podstawę rozmowy zawarł w trzech pytaniach, które definiują dzisiejszą sytuację kraju w Unii Europejskiej. I nie jest to definicja, która musi się prezesowi PiS podobać. Schetyna pyta, czy standardy demokratyczne przestaną być łamane, te są bowiem warunkiem członkostwa w europejskiej wspólnocie. Dwa następne pytania są trudniejsze, ale i one muszą być zadane: czy PiS potrafi odzyskać pieniądze, które zostały przegrane w dotychczasowych negocjacjach nad przyszłym budżetem UE oraz – czy Kaczyński zerwie sojusze z siłami, które dążą do rozbicia Unii od środka.

Nie są to pytania wydumane ani politycznie konfrontacyjne. Wynikają z utraconej przez PiS pozycji Polski w Europie. Stajemy się krajem coraz bardziej marginalnym. I o to może chodzić Kaczyńskiemu – wówczas rządzić autorytarnie jest o…

View original post 1 060 słów więcej