Tag Archives: Unia Europejska

Towarzysz Kaczyński wyprowadził Polskę z UE

20 Sty

Chyba już nie mamy wątpliwości, gdzie Kaczyński prowadzi Polskę.

Chciałoby się go zapytać:

– Dokąd towarzyszu, prezesie zmierzamy?

– Na Wschód – taka jest odpowiedź.

Będą się wypierać. Pisowcy jako formacja mentalna nigdy nie weszli do Unii Europejskiej. Nie odpowiada im wolność i decydowanie o sobie przy wsparciu krajów cywilizowanych o tradycji demokratycznej.

Oni muszą być trzymani za mordę. Kaczyński, Duda, Morawiecki, Szydło – nigdy nie wyszli z PRL, tam zostało ich rozumienie świata.

Erich Fromm nazywa to „ucieczką od wolności”. Boją się jej, a jeżeli dodamy taka przypadłość, iż najbliższe im pasożytowanie na obcym ciele, więc ie dziwmy się, że tyle kradną.

Kongresmeni USA apelują do Dudy o odrzucenie ustaw sądowych PiS. „Wejście tego prawa [ustawy dyscyplinującej] w życie stanowić będzie znaczący krok w tył. Erozja zasad demokracji niweczyć będzie wielki postęp, jaki przez dekady uczyniła Polska, budując nowoczesne, demokratyczne państwo”.

O liście kongresmenów USA do Dudy czytaj tutaj >>>

Ostra reakcja na słowa Andrzeja Dudy. „Sugerowanie, że sędziowie są nieodpowiedzialni i »powinni być eliminowani«, gdyż inaczej »Polska nigdy nie będzie normalnym państwem« jest przykładem mowy nienawiści, która może skutkować aktami przemocy skierowanymi wobec poszczególnych sędziów” – pisze Iustitia, największe stowarzyszenie sędziowskie w Polsce.

O sprzeciwie stowarzyszenia sędziowskiego Iustitia wobec mowy nienawiści Dudy tutaj >>>

Co roku przed startem Światowego Forum Ekonomicznego w Davos organizatorzy publikują „Global Risks Report” (raport o globalnych ryzykach). Po raz pierwszy aż pięć najczęściej wymienianych prawdopodobnych zagrożeń jest związanych z katastrofą klimatyczną.

Więcej o zagładzie ludzkości, która jak Jeźdźcy Apokalipsy zbliża się czytaj tutaj >>>

Podczas ostatnich obrad Europarlamentu świat zobaczył oblicze Polski – wykrzywione w aroganckim poczuciu supremacji i natchnione prostacką wersją godności narodowej.

Kiedy kraj obiegła wiadomość, że ustanowiona przez rząd fundacja odpowiedzialna za wizerunek Polski za granicą wydała 111 milionów nie wiadomo na co, pan premier zdecydowanie zaprotestował, bo przecież wiadomo na co, tyle że nie wszystkim wiadomo, bo kogo może obchodzić np. detaliczne rozliczenie czterech milionów wydanych na wizytę biało-czerwonego jachtu w kilku portach? Pan premier, a za nim kilku funkcjonariuszy PiS wyjaśnili przy okazji, że polski rząd ma niebywałe sukcesy w promowaniu Polski za granicą i że odzyskując godność zaczęliśmy się wreszcie liczyć w świecie i cieszyć takim szacunkiem jak nigdy dotąd.

(…)

Wymienione wyżej wytwory robaczywej wyobraźni nie są tylko gadżetami przeznaczonymi dla nielicznych Polaków wzmożonych patriotycznie. W rubryce OPIS PRODUKTU na E-bay.de przeczytać można (w dosłownym tłumaczeniu), że wymieniane wyżej wyroby to: Idealny polski T-shirt z godłem dla wszystkich Polaków, Polek i wszystkich warszawiaków, którzy lubią imprezy, „kurwa” i piwo i alkohol i jedzą pierogi, oglądają piłkę nożną i odpalają petardy na meczach. (…) Ładna, zabawna koszulka na prezent urodzinowy lub pod choinkę dla rodziny, wujka, ciotki, mamy, taty, dla pań, panów i dzieci”… Zacytowana wiadomość interesuje nie tylko Polaków, o czym świadczy liczba wyświetleń – wielokrotnie większa od liczebności rodaków przebywających w Niemczech. Można oczywiście powiedzieć, że takie knajackie oblicze Polski to drobiazg i że to tylko jedna z wielu twarzy Polski w świecie. Ale podczas ostatnich obrad Europarlamentu świat zobaczył bardzo podobne oblicze Polski – wykrzywione w aroganckim poczuciu supremacji i natchnione prostacką wersją godności narodowej.  Obawiam się, że tego obrazu nie przesłonią dokonania rządowej fundacji narodowej, wydającej 111 milionów na jakieś bliżej niezidentyfikowane projekty.

Esej Andrzeja Karmińskiego tutaj >>>

Pisowski format Nikt

18 Sty

Andrzej Duda kompromituje imię Polski. Nie dość, że jest niesamodzielny (złamas), to wybitnie arogancki, stroi się  hardość, a to tylko przydupas Kaczyńskiego.

Ktoś taki jest żałosny, bez godności, potrafi tylko klęczeć przed funkcjonariuszami od Niebytu boga.

Dudzie nie podoba się porządek demokratyczny, a może nawet nie wiedzieć, czym jest demokracja w klasyczne politologii. Prezes każe, Duda daje dupy. I wcale nie jest to gra słów, żonglowanie onomatopeją, to jest Nikt.

Takim alegorycznym „Niktem” w algebrze jest zero, a w polityce Zbigniew Ziobro, bez większego wykształcenia prawnego, chciał kiedyś aplikować na jeden z zawodów prawniczych i ancymonkowi się nie udało.

Mamy w Polsce problem z ancymonkami, które obsiadły urzędy, jak kwoki na grzędzie i wysiadują swoje zbuki.

Polska jest zasmrodzona tymi zbukami, politycznymi zbokami.

To kolejne wystąpienie Dudy w kampanii prezydenckiej, w którym z gorliwością firmuje zmiany w sądach forsowane przez większość rządzącą, a winę za politykę rządu przerzuca na „zagranicę”. Prezydent zapomina, że Polska współtworzy Unię Europejską i Radę Europy. Głosząc narodową dumę, umacnia i propaguje izolację Polski w Europie.

Więcej o Dudzie w Zwoleniu tutaj >>>

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota wytoczył sprawę dyscyplinarną prawie całemu wydziałowi odwoławczemu Sądu Okręgowego w Olsztynie. Nie podoba mu się, że sędziowie zadali pytania prawne do SN, w których podważyli legalność nowej KRS. Sędziowie z Olsztyna represji za wykonywanie funkcji orzeczniczych się jednak nie boją.

Więcej o matołku Ziobry Lasocie tutaj, jak sędziowie z Olsztyna dochodzą niezależności >>>

Przewidziałem, że najłatwiej lekarza oskarżyć o łapownictwo, chociaż nie spodziewałem się, że to będzie aż tak brutalne, oszukańcze, haniebne; moje sumienie jest czyste – mówił w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Więcej o wywiadzie z prof. Grodzkim w „Wyborczej” tutaj >>>

Politycy partii rządzącej w Polsce oraz Andrzej Duda zdają się kierować zasadą: „wrzeszczę, więc jestem”

Wszyscy dobrze znamy maksymę Kartezjusza „cogito ergo sum”, ale politycy PiS przerobili ją na swoją modłę i już od ponad 4 lat obserwujemy, że każde ich wystąpienie, każda mowa, podporządkowana jest zasadzie „wrzeszczę, więc jestem”.

(…)

Politycy partii rządzącej w Polsce oraz Andrzej Duda zdają się kierować zasadą: „wrzeszczę, więc jestem”

Wszyscy dobrze znamy maksymę Kartezjusza „cogito ergo sum”, ale politycy PiS przerobili ją na swoją modłę i już od ponad 4 lat obserwujemy, że każde ich wystąpienie, każda mowa, podporządkowana jest zasadzie „wrzeszczę, więc jestem”.

Esej Tamary Olszewskiej tutaj >>>

1. Istnieje niezwykle małe prawdopodobieństwo, że zagrożenie molestowaniem małoletnich przez księży mających z nimi kontakt jest na akceptowalnym poziomie, tj. porównywalnym z zagrożeniem, jakie stwarzają nauczyciele przedmiotów świeckich, trenerzy sportowi itp. W żadnej z badanych populacji księży w różnych częściach świata odsetek pedofilów mających konflikt z prawem nie był mniejszy niż 4 proc. przy średniej dla populacji męskiej USA wynoszącej ok. 0,3 proc.

2. Na lekcjach religii przekazuje się dzieciom niemoralne i niezgodne z aksjologią konstytucyjną RP treści. Tak np. uczy się dzieci, że realizowanie swoich pragnień i potrzeb seksualnych przez osoby homoseksualne jest niemoralne, co stanowi przejaw agresji i dyskryminacji wobec tych osób. Pluralizm poglądów i przekonań wpajanych dzieciom przez nauczycieli zatrudnianych w placówkach publicznych jest ograniczony przez porządek konstytucyjny. Homofobia stanowi jego pogwałcenie, podobnie jak jej tolerowanie pod pretekstem szacunku dla wolności religijnej.

O potrzebie usunięcia religii ze szkoły tutaj, mądre słowa prof. Hartmana >>>

PiS stosuje gwałt, aby wzbudzić jakiegoś Frankensteina, Eligiusza Niewiadomskiego

13 Sty

Unia Europejska nie zgodzi się na zniszczenie w Polsce jednego z trzech filarów demokracji niezależnego sądownictwa.

PiS tym samym będzie zmuszony wyprowadzić nasz kraj z UE – dokonać Polexitu.

PiS ma jeszcze jedną możliwość, podporządkować Senat i tak lawirować z prawem, iż pozornie ustawy sądownicze będą spełniały powierzchownie wymogi prawa unijnego.

Ale do tego trzeba usunąć marszałka Tomasza Grodzkiego. PiS to partia rewolucyjna, która ustanawia swoje prawo, a więc ucieknie się do przemocy, włącznie z zabójstwem. Już został zabity Paweł Adamowicz, teraz w nagonce TVP  wykluwa się inny Eligiusz Niewiadomski, który podniesie rękę na Grodzkiego (pisowski Niewiadomski może być potajemnie wysłany przez służby specjalne).

Mogą też zaaranżować zabójstwo/samobójstwo. Takie są cechy partii jak PiS, świetnie to analizuje jedna z najwybitniejszych filozofów wszechczasów Hannah Arendt, a za nią kapitalny ks. Józef Tischner: „gdzie w przewrocie widoczny staje się zamiar rozpoczynania od nowa, gdzie stosuje się gwałt, by zbudować nową fomę państwa, nowe polityczne ciało…” (Tischner – „Usprawiedliwienie przemocy”).

Kaczyńskiemu nadrzędna jest inna zasada sformułowana przez Bakunina: „samo zniszczenie jest już tworzeniem”. I z tym mamy do czynienia obecnie w Polsce, niszczy się demokrację.

Wszystkie ostatnie wydarzenia są potwierdzeniem powyższych spostrzeżeń.

We wtorek 14 stycznia 2020 Komisja Europejska ma zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zastosowanie tzw. środka tymczasowego – zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN, powołanej przez PiS. Donosi o tym holenderski dziennikarz na podstawie wiarygodnych źródeł w Brukseli. Komisja czeka na wyrok TSUE w sprawie systemu dyscyplinowania polskich sędziów.

Więcej na ten temat czytaj tutaj >>>

Postępowanie toczy się już w Trybunale. By zapobiec pogorszeniu sytuacji w międzyczasie, Komisja ma wnioskować w TSUE o zastosowanie tzw. środka tymczasowego. Z doniesień „De Volkskrant” wynika, że poprosi Trybunał o zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN.

Inny kłamca Zbigniew Ziobro nawet nie zna Konstytucji RP. osobiście zastrasza marszałka Senatu Grodzkiego.

– Kłamstwo! Kłamstwo! Kłamstwo! – chciałoby się krzyknąć do nieuka Ziobry.

Konstytucja RP mówi, że senatorowie mogą odpowiadać przed Trybunałem Stanu jedynie za przestępstwa gospodarcze.

Więcej o krętaczu Ziobrze >>>

Sędziowie z Olsztyna nie boją się ani rzeczników dyscyplinarnych ministra Ziobry, ani ustawy kagańcowej. Kilka dni temu zadali siedem pytań prawnych do Sądu Najwyższego, w których pytają, czy sędziowie awansowani przez nową KRS mogą legalnie sądzić i wydawać wyroki. Pytania do SN zadali prawie wszyscy sędziowie wydziału odwoławczego

Czytaj o sędziach z prawdziwego zdarzenia z Olsztyna tutaj >>>

Morawiecki jest wzorcem zaprzaństwa i zakłamania z  Sevres, utopiłby Polaków w łyżce łez – czyt. tutaj >>>

Ludzie są z natury podatni na kłamstwa, jeśli tylko dobrze je spreparować. A „dobra zmiana” jest w tej konkurencji mistrzem świata.

Afera goni aferę. Rządzący nie kryją już nawet pazerności, dzieląc między siebie dobra, które im „się należą”. Nie widać pozytywnych efektów reformowania gospodarki i administracji. „Dobra zmiana” w sądownictwie budzi protest całego prawniczego świata. Polska, która jeszcze niedawno brylowała wśród rozgrywających, dziś jest już tylko pariasem Unii pod naporem zmasowanej krytyki cywilizowanych społeczeństw. Coraz bardziej widoczny jest chaos ogarniający struktury państwa. Parlamentarna większość produkuje kalekie ustawy, ostentacyjnie lekceważąc opozycję, własnych prawników i opinie ekspertów. Wdrażana idea kierowniczej roli partii i upowszechniany kult jednostki przywołują skojarzenia z najczarniejszymi czasami komuny. Mnożą się chamskie, obelżywe wypowiedzi rządzących, odsądzających od czci i wiary ludzi myślących inaczej. Społeczeństwo się rozpada. Rozpada się państwo. A mimo to poparcie dla rządzących nie słabnie. Dlaczego?

(…)

Marzy mi się nowa akcja billboardowa opozycji, jakaś wielka tablica hańby, pod hasłem KŁAMSTWO i KŁAMCZUCH DNIA. Marzy mi się, by kłamstwo znów stało się nieakceptowaną żenadą wykluczającą z przyzwoitego towarzystwa i pozbawiającą zaufania wyborców. Chciałbym też rozmaitym Kaczyńskim, Dudom, Morawieckim, Ziobrom, Warchołom i każdemu ich łgającemu bez opamiętania kolesiowi powiedzieć w oczy: – Jeśli oszukujesz mnie świadomie, dla własnej czy grupowej korzyści, to jesteś człowiekiem podłym. Jeżeli kłamstwo myli ci się z prawdą, bo nie sprawdziłeś, to jesteś zwyczajnie głupi. A jeśli łżesz, bo ci kazali, to żal mi Ciebie.

Więcej Karmińskiego tutaj >>>

PiS: Zwalić na Brukselę, aby naród chwycić za mordę

2 Sty

Polska przez PiS została zdegradowana w Unii Europejskiej, to B klasa, podrzędność. Jest w tym zamysł Jarosława Kaczyńskiego, wymiksować kraj z Europy, zwalić na innych: na Brukselę, Berlin, Paryż, aby chwycić naród za mordę.

Damy się?

Rok 2020 będzie ciężki dla Europy, przewidują dziennikarze POLITICO. Wśród przykładów podają możliwy kryzys finansowy, zaostrzającą się globalną wojnę handlową i coraz gwałtowniejszy konflikt w Iranie. Ale zapowiadają też ostrą walkę o wdrożenie unijnej agendy w obronie klimatu, w której Polska wskazana jest jako główny hamulcowy oraz ostrzegają, że stosunki Warszawy z Brukselą znalazły się „w punkcie zwrotnym”.

(…)

Pomimo wygranej w wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku, PiS czeka walka o polityczne być albo nie być w tegorocznych wyborach prezydenckich. Prezydent Andrzej Duda, sprzymierzeniec PiS, prowadzi w sondażach opinii publicznej, ale polskie prezydenckie rywalizacje już zaskakiwały w przeszłości.

Jeśli Duda przegra, to radykalne zmiany wprowadzane przez lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego zostaną zablokowane, niwecząc jego rewolucyjne działania na rzecz przebudowy kraju.

Ta perspektywa skłoniła rząd do przyspieszenia zdecydowanych działań w celu wzmocnienia kontroli politycznej nad sądownictwem. Bruksela ostrzega jednak, że takie podważające niezawisłość sądownictwa kroki, mogą naruszać unijne traktaty.

Tylko, że Warszawa nie słucha.

Cały tekst czytaj tutaj >>>

„Nieliberalne demokracje w Europie Środkowo-Wschodniej, głównie Węgry i Polska, wdrażają nacjonalistyczny model polityki” – ocenia we wtorek szef najbardziej opiniotwórczego niemieckiego dziennika „Sueddeutsche Zeitung”.

„Państwa, w których panuje nieliberalna demokracja, coraz bardziej podważają system wartości Zachodu, zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Stanach Zjednoczonych. Być może Unia Europejska, taka, jaką znamy dziś, za kilka lat przestanie istnieć” – przekonuje w swoim wtorkowym felietonie Kurt Kister, redaktor naczelny „SZ”. Publicysta podkreśla, że w minionej dekadzie część państw europejskich zawróciło z drogi ku liberalnej demokracji, opierającej się na dogmatach rewolucji francuskiej i amerykańskiej z końca XVIII wieku.

„W latach 90-tych ubiegłego stulecia, gdy uważano, że globalny rozwój nieuchronnie zmierza w kierunku zachodniego modelu społeczeństwa (…), kraje Europy Wschodniej i Południowo-Wschodniej dążyły do UE. Dziś liczne kraje, najdobitniej Węgry i Polska, wybrały nacjonalistyczny model, w którym wartości zachodnie jak emancypacja, aspekty podziału władz, solidarność z migrantami, wolność sztuki i prasy i wiele innych uważane są za szkodliwe” – stwierdza Kister. „Powstanie tych nieliberalnych demokracji – politycy, którzy zachowują się w sposób półautorytarny, są wybierani przez większość – jest największą porażką wspólnej Europy” – ocenia redaktor naczelny niemieckiego dziennika.

Dalej publicysta zwraca uwagę na to, jakie zagrożenia niesie ze sobą nacjonalizm.

„XXI stulecie jest naznaczone powrotem nacjonalizmu, który nie jest liberalny, a więc nie może zapewnić wszystkim wolności. Nacjonalizm jest ideologią kolektywną, ponieważ nie chodzi w nim o jednostkę, lecz o »mityczną wspólnotę – naród, kraj«. Antyliberałom chodzi o permanentny spór, o korzyści kosztem innych. Hasło Trumpa »America first« jest współczesnym tłumaczeniem niemieckiego »Niemcy ponad wszystko«” – czytamy.

Według Kistera obecne stulecie będzie „należało” do Chin. Europa „rozbijana tendencjami odśrodkowymi” nie będzie w stanie konkurować z Chinami, przewiduje „SZ”.

30 lat od startu reform @LBalcerowicz – wiele mówiąca grafika i ciekawy tekst Marcina Zielińskiego z FOR wyborcza.pl/7,75968,255593

Już ponad 40 sędziów jest ściganych przez ludzi ministra Zbigniewa Ziobry za wydawane orzeczenia, obronę wolnych sądów, spotkania z obywatelami, krytykę „dobrej zmiany”, czy wykonywanie wyroku TSUE. Rok 2019 był dla sędziów trudny, władza PiS chciała złamać ich represjami. OKO.press publikuje listę ściganych sędziów.

Obszerny materiał o zabijaniu sądownictwa przez Ziobrę czytaj tutaj >>>

„Imponował mi spokój i ciepło, z jakim dr Haidar opiekował się swoimi małymi podopiecznymi i przyjazność, z jaką traktował rodziców” – mówi OKO.press rodzic wcześniaka, którego leczył dr Riad Haidar. Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje i pyta dyrektora szpitala w Białej Podlaskiej, dlaczego nie przedłuża mu kontraktu ordynatorskiego

„Doktora Riada Haidara poznałem w momencie narodzin mojego syna, w 2016 roku. Jeszcze przed przyjściem na świat Jasia, było wiadomo, że urodzi się jako wcześniak, z bardzo niską masą urodzeniową i właściwie od momentu narodzin będzie wymagał intensywnej opieki medycznej. W tak bardzo stresującym i niepewnym momencie mojego życia, syn otrzymał kompleksową opiekę na oddziale kierowanym przez Dr Haidara.

Od początku imponował mi spokój i ciepło, z jakim Dr Haidar opiekował się swoimi małymi podopiecznymi i przyjazność, z jaką traktował rodziców. Mimo że mój syn jako wcześniak wymagał przez długi czas po opuszczeniu oddziału dr. Haidara, rutynowych kontroli przez pierwszy rok swojego życia w różnych szpitalach i poradniach, do tej pory nie spotkałem lekarza, który był tak bardzo oddany swojej pracy. Jego gabinet zawsze był otwarty. Cierpliwie tłumaczył kolejne etapy leczenia i opieki nad naszym maluchem, a zdjęcia małych pacjentów w jego gabinecie, które rodzice przysyłają jako podziękowania, dodawały otuchy w tym trudnym czasie.

Więcej o dr. Haidarze tutaj >>>

Otóż jestem głęboko przekonana, że sytuacja w Polsce dojrzała do tego, żeby zrozumieć, że prawa i swobody i wolność nie obronią się same, nie obronią ich też obywatele na ulicach ani Trybunał Sprawiedliwości UE. Los sądów leży w rękach sędziów, wolności mediów w rękach dziennikarzy, nauczycieli w rękach nauczycieli i tak dalej….

Tak to już jest, że odpowiadamy za siebie i jeśli ktoś zabiera nam nasze prawa, to my sami, nikt inny, mamy ich skutecznie bronić. To trzeba przyjąć do wiadomości.

Więcej Elizy Michalik tutaj >>>

Rozliczyć PiS. Kiedy? Szybciej, niż Kaczyńskiemu się zdaje. Tak zawsze kończy zło

28 Gru

Jacek Sasin zaliczył właśnie trudne spotkanie z rzeczywistością. W listopadzie mówił: nie będzie żadnych podwyżek cen prądu. W połowie grudnia zmienił ton: ewentualne podwyżki wszystkim zrekompensujemy. Tuż przed nowym rokiem o rekompensatach zapomniał. Mamy nową opowieść: podwyżki są, ale niskie

Nietrudno więc się dziwić, że Sasin o rekompensatach przestaje opowiadać. Szczególnie że w Polsce ceny prądu należą do najniższych w Europie i podwyżki są nieuniknione – ceny uprawnień do emisji CO2 są w tej chwili pięciokrotnie wyższe niż jeszcze trzy lata temu, a polska energetyka jest oparta na węglu.

Polski rząd nie ma do dyspozycji tak dużego budżetu, aby w nieskończoność subsydiować rachunki za prąd.

Więcej o prądzie i Sasinie >>>

  • Ten uczciwy to oczywiście marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki. Tak szczuje gadzinówka TVP.

W Polsce mamy teraz bardzo bolesny, dojmujący, jaskrawy splot dobra i zła.

TO PRZESŁANIE ŚWIĄTECZNE JEDNAK TROCHĘ ŁAGODZI OBYCZAJE, CHOĆ NIE ZAWSZE, SKORO PIS-OWSKI TROLL, PANI KRYSTYNA PAWŁOWICZ, W OKRESIE ŚWIĄTECZNYM WŁAŚNIE UMIESZCZA WPIS O KANDYDATCE NA PREZYDENTA POLSKI, W KTÓRYM NAZYWA PANIĄ KIDAWĘ-BŁOŃSKĄ MARIONETKĄ.

To z pewnością nie należy do rzeczy, które budują nasz czas świąteczny. Cóż jednak zrobić? Zło jest zawsze obecne w świecie i ma różne przejawy. Naiwnością byłoby więc sądzić, że okres świąteczny je wygasi.

Należałoby zatem oczekiwać, że ludzie, którzy dopuścili się nieprawości w ostatnich latach, za rządów PiS-u, powinni stanąć przez sądami, także tzw. mali ludzie, drobni urzędnicy, drobni „funkcjonariusze kultu”. Powinno zostać przeprowadzone rozliczenie, inaczej nikt nie odbierze tak potrzebnej nam lekcji. Każdy więc, kto sprawił zło, powinien zostać z niego rozliczony – na poważnie, bez pobłażliwości. Na zasadzie: sprawiedliwość, nie zemsta. Jeżeli tego nie zrobimy, to całe cierpienie, cały ten obecny niepokój o losy kraju pójdzie na marne.

CZŁOWIEK Z „PODZIEMIA MENTALNEGO”, KTÓRY Z POWODU CYNIZMU, „ZŁEJ RADOŚCI” CZY TEŻ DORAŹNEJ KORZYŚCI SZEDŁ ZA „DOBRĄ ZMIANĄ”, MUSI BOWIEM WIEDZIEĆ, ŻE TAKIE ZŁO NIE BĘDZIE MU SIĘ OPŁACAŁO W PRZYSZŁOŚCI. TO MUSI SIĘ DOKONAĆ – I JUŻ! OCZYWIŚCIE NIE JESTEM NAIWNY. I WIEM, ŻE WIELU WINNYCH WYMKNIE SIĘ PROCESOWI OCZYSZCZENIA I OSĄDOWI. NIEMNIEJ JEDNAK JEST TO KONIECZNE.

Nie możemy rozwiązać tego w taki sposób, do jakiego zachęca tytuł dwunastej księgi Pana Tadeusza, czyli wedle formuły „kochajmy się”, która tam przychodzi po bitce lokalnych szlacheckich „plemion”. No i mam nadzieję, że niektórzy z winnych wyrażą też skruchę – bez nie może być mowy o odpuszczeniu win. I o jakim takim przywróceniu ładu – zarówno moralnego, jak i społecznego.

Więcej >>>

KIEDYŚ DEMOKRACJA WRESZCIE ZWYCIĘŻY. WIERZĘ, ŻE TAK SIĘ STANIE – NIC NIE TRWA WIECZNIE, NAWET RZĄDY „DOBREJ ZMIANY”, WÓWCZAS POWINNA NASTĄPIĆ DRUGA CZĘŚĆ PAIDEI – OCZYSZCZENIE. ODPOWIEDZIALNI POWINNI WIĘC ZOSTAĆ UKARANI.

„Żeby Centralny Port Komunikacyjny był prawdziwym hubem, musimy zapewnić szybki, punktualny dojazd. Odrzucenie szybkiej kolei »Ygrek« to podważenie całej koncepcji. Władze w ogóle nie mają zamiaru budować Centralnego Portu” – mówi Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury w latach 2007-2011, jeden z pomysłodawców CPK

„Studium wykonalności projektu »Ygrek« – 450 kilometrów nowej, szybkiej linii Warszawa- Łódź rozwidlającej się na Poznań i Wrocław – przez cały czas było opracowywane. Prace nad finałową wersją dokumentu zbiegły się ze zmianą rządu. Prawo i Sprawiedliwość dostało na talerzu gotowe studium wykonalności i powinno je realizować. Ale odrzuca projekt przez swoje polityczne nadęcie” – mówi Cezary Grabarczyk.

„Efekt będzie taki, że pasażerowie z Wrocławia i Poznania będą wybierali niemieckie porty lotnicze, a nie polski CPK zbudowany, daj Boże, za 20 lat”

Centralny Port Komunikacyjny – megalotnisko, które ma powstać między Warszawą a Łodzią – nie schodzi z informacyjnych pasków. Właśnie dowiedzieliśmy się, że wykup gruntów pod CPK rozpocznie się już w przyszłym roku. Pod koniec listopada 2019 poznaliśmy zaś nowego pełnomocnika rządu ds. CPK. Został nim Marcin Horała, który dał się poznać jako szef komisji śledczej ds. wyłudzeń podatku VAT. A 5 grudnia odkryliśmy, że megalotnisko będzie nadzorowane przez Ministra Aktywów Państwowych Jacka Sasina. CPK coraz mocniej wyłania się więc z mroku.

Niewiele osób pamięta, że firmowany dziś przez rząd PiS pomysł narodził się za rządów Platformy Obywatelskiej. Jako jeden z pierwszych mówił o nim minister infrastruktury w rządzie Donalda Tuska Cezary Grabarczyk.

Bardzo ciekawy wywiad z Grabarczykiem tutaj, dlaczego PiS daje dupy >>>

Dlaczego te ingerencje następują? Ponieważ jest to wojna ideologiczna. Bo w niektórych państwach członkowskich rządy sprawują ugrupowania odbiegające od ideologii lewicowo-liberalnej” – tak europoseł PiS i były szef MSZ Witold Waszczykowski tłumaczy list komisarz Jourovej do polskich władz. Potem wytacza swoje argumenty i… bardzo, bardzo się myli

Analiza fałszów Waszczykowskiego tutaj >>>

Władimir Putin zaatakował Polskę wypowiadając się na temat II wojny światowej. Oskarżył władze II RP o spiskowanie z Hitlerem i przypisał im współodpowiedzialność za Holokaust. „To rewizjonizm historyczny na sterydach” – zareagował oburzony prezes Amerykańskiego Kongresu Żydów. O fałszach historycznych Putina rozmawiamy z dr. hab. Grzegorzem Krzywcem

„Notatka została wyrwana przez Putina z kontekstu. Stała się częścią bitwy propagandowej władz rosyjskich, które używają jej w dość perfidny, choć inteligentny sposób, żeby obniżyć międzynarodową pozycję Polski. Polski rząd nie prowadził żadnych wspólnych rozmów ani działań z Adolfem Hitlerem przeciw Żydom” – mówi OKO.press dr hab. Grzegorz Krzywiec.

Dodaje jednak: „Amb. Lipski wyrażał pewną obiegową opinię przyjętą przez polskie elity polityczne. I nie chodziło oczywiście o Zagładę Żydów, ale ich przymusową lub dobrowolną – w każdym razie masową – emigrację z Polski. Państwo polskie w tym momencie swojego istnienia, uznało ok. 10 proc. swoich obywateli za potencjalnych emigrantów. Jest to jeden z najsmutniejszych i najbardziej wstydliwych epizodów z II RP.”

Rozmowa na temat krętactw Putina z dr. Krzywcem tutaj >>>

„Odpowiedzialność za świat muszą przejąć ludzie młodzi. Starsza generacja korzystała ze zmian klimatu – w interesie młodych jest zatrzymanie ich” – brzmi jedna z rekomendacji Trzeciego Kongresu Praw Obywatelskich. Trzeba też „stworzyć warunki do równoprawnej rozmowy – takiej, w której głos młodych zostanie wysłuchany i wzięty pod uwagę”

Więcej >>>

Za kilka dni koniec 2019 roku, więc już czas na podsumowania, rankingi, jakieś listy. Nie chcę być gorsza i sama chętnie dołączę do ogólnonarodowego trendu, tworząc swoją własną, choć zapewne dość subiektywną listę Najwybitniejszych Polskich „Demokratów” mijającego roku.

Pierwsze miejsce przyznaję Jarosławowi Kaczyńskiemu. Skromny to człowiek, nie lubi pchać się do przodu, więc tylko z fotela posła i szefa partii trzyma Polskę w okowach swojej wizji demokracji. Facet nie ukrywa, że ta właśnie demokracja „tak naprawdę w pełni zrealizowana została dopiero wtedy, kiedy doszliśmy w 2015 r. do władzy. A dlatego, że demokracja zakłada, że to, co formacje polityczne prezentują w wyborach, jest rzeczywiście robione. Bo jeżeli nie jest robione, to w gruncie rzeczy mamy do czynienia nie z demokracją, ale z pozorem”. Mało tego, wmawia narodowi, że to PiS i tylko PiS jest gwarancją demokracji. Pan prezes wie, co mówi i żadne „zdradzieckie mordy”, żadni Polacy „drugiego sortu” nie przekonają go, że ta jego demokracja jakaś taka nietrafiona i mało ma wspólnego z tą prawdziwą. Ci, którzy tak mówią to wredne typy i zazdrośnicy, nic więcej.

Więcej >>>

Konstytucja nie jest świąteczna

26 Gru

Wybitny konstytucjonalista prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz pisze o zaletach obowiązującej konstytucji, gdyby ją zmieniono, to tylko na gorsze w obecnej sytuacji politycznej.

Za Konstytucją z 1997 roku warto codziennie oddawać swój głos i ją praktykować. Musimy pamiętać, że ta Konstytucja nam Polakom się po prostu udała. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.

Cały tekst prof. Koncewicza tutaj >>>

Kapitalny esej Piotra Gajdzińskiego o politycznym gangsterze, o tym jak w Polsce instalowany jest zamordyzm.

Im większy polityczny gangster, tym głośniej krzyczy o patriotyzmie, godności, narodowych krzywdach i wrogach ojczyzny, próbujących za zagraniczne srebrniki zatrzymać marsz ku świetlanej przyszłości. Ta retoryka w sprzyjających okolicznościach jest skuteczna, bo duże grupy społeczne zawsze czują się obdarte z godności, zlekceważone i skrzywdzone. Wystarczy tylko podpalić ogień

Esej Gajdzińskiego tutaj >>>

Politycy niemal wszystkich niemieckich partii krytycznie oceniają przyjętą w Polsce nową ustawę dyscyplinującą sędziów i domagają się od Brukseli wyciągnięcia konsekwencji.

Cały news o izolowaniu Polski pisowskiej od unijnych pieniędzy. Nie tylko Niemcy, ale i inne kraje zachodnie chcą PL eliminować. Czytaj tutaj >>>

Eliza Michalik pisze o przebaczeniu.

Przebaczenie ma moc i razem z wymienionymi przeze mnie na początku, miłością, czułością, ciepłem i radością, jest nie do pokonania. Ale tylko wtedy, gdy jest dobre i prawdziwe. Tandetne podróbki, o które w Święta tak łatwo, to tylko bezwartościowy tombak, nie złoto.

Tekst Elizy Michalik Tutaj >>>

W ciągu mijającego roku spotykałem się dość często z sytuacją odchodzenia wiernych z Kościoła, bo nie znajdują dla siebie miejsca w Kościele upolitycznionym, angażującym się w wojny kulturowe, bezdusznym wobec ofiar pedofilii.

Tekst prof. ks. Alfreda Wierzbickiego tutaj >>>

Eurobajki Szymańskiego, zastraszanie Ziobry, Sasin wicepremierem – jak co dzień śmiech na sali

12 Gru

Konrad Szymański sugerował, że ministrowie państw UE dali się przekonać polskiemu rządowi ws. praworządności. Ale OKO.press dotarło do zapisów z wtorkowego posiedzenia Rady ds. Ogólnych. Mówiono na nim o wyrokach TSUE, Izbie Dyscyplinarnej w SN i postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów. Rząd utrzymywał, że dyscyplinarki są prowadzone bez jego ingerencji

Minister ds. europejskich Konrad Szymański, podsumowując dyskusję ministrów państw UE o praworządności w Polsce na Radzie ds. Ogólnych 10 grudnia 2019, podkreślał, że po prezentacji Komisji Europejskiej i polskiego rządu, delegaci nie zadali dodatkowych pytań. Niektóre media, w tym portal Niezalezna.pl, odczytały to jako dowód na rzekome znudzenie się w Brukseli sytuacją sędziów w Polsce. Nic bardziej mylnego.

Szymański powiedział po posiedzeniu Rady:

„Myślę, że Komisja Europejska podchodzi do sprawy w sposób rzeczowy i konstruktywny. Mam nadzieję, że to się utrzyma”.

Jak dokładnie miało to wyglądać wg ministra?

„Państwa członkowskie przynajmniej na tym etapie uznały, że nie ma powodów do zadawania kolejnych pytań” – powtórzył Szymański.

Optymistyczną dla polskiego rządu opowieść Szymańskiego podważa oficjalna notatka z dyskusji na Radzie ds. Ogólnych, do której dotarło OKO.press.

Sędziowie w centrum zainteresowania

Jasno wynika z niej, że sytuacja sędziów w Polsce, zwłaszcza wszczynane wobec nich postępowania dyscyplinarne, stanowiły sedno obrad.

Notatka w tłumaczeniu na polski brzmi:

„Ministrowie następnie przeszli do omówienia sytuacji w związku z procedurą z Artykułu 7(1) Traktatu o UE dotyczącą praworządności w Polsce. Komisja zreferowała, co wydarzyło się od września, podkreślając, że sytuacja ogólnie dalej się pogarsza.

[Komisja – przyp.red.] Odnotowała też, że w związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada,  polski Sąd Najwyższy 5 listopada orzekł, że jego Izba Dyscyplinarna nie spełnia kryteriów niezależności i niezawisłości sędziowskiej w rozumieniu prawa europejskiego, a Krajowa Rada Sądownictwa nie jest niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Ten wyrok był publicznie krytykowany przez polskie władze. Komisja wskazała też na negatywne zjawiska dotyczące postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów oraz Trybunału Konstytucyjnego.

W odpowiedzi, polski rząd odrzucił obawy Komisji i odnotował, że od grudnia 2018 roku nie wprowadzono żadnych zmian ustawodawczych dotyczących regulacji, które są przedmiotem zainteresowania Komisji (chodzi o skargę KE na wypracowany za PiS model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów – przyp. red.).

Polski rząd odniósł się do komentarzy zaprezentowanych przez Komisję, argumentując, że władze zajęły stanowisko potępiające sędziów, którzy krytykują status innych sędziów, ponieważ takie zachowanie podważa zaufanie do sądownictwa i stoi w sprzeczności z kodeksem etyki  sędziowskiej.

Rząd bronił również nowego systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej dla sędziów, mówiąc, że postępowanie dyscyplinarne są prowadzone bez ingerencji ze strony rządu.

Żadna z delegacji nie zabrała głosu, a Przewodniczący przedstawił wniosek końcowy, że Rada będzie dalej śledzić rozwój sytuacji”.

Z innego dokumentu, do którego dotarło OKO.press – oficjalnych konkluzji ze spotkania Rady ds. Ogólnych – wynika zaś, że na Radzie dyskutowano też o ostatnich wyrokach Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczących praworządności w Polsce – wyroku z 5 listopada, w którym TSUE ocenił, że zaproponowany przez PiS sposób przechodzenia w stan spoczynku sędziów i prokuratorów w Polsce nie spełnia standardów unijnego prawa, a także wyroku z 19 listopada, w którym TSUE  przedstawił szczegółowe kryteria oceny Izby Dyscyplinarnej w SN.

Obraz spotkania, jaki wyłania się z tych dokumentów, przeczy wizji sugerowanej przez Ministra Szymańskiego.

Nic nie wskazuje, że ministrowie państw UE obecni na Radzie zostali przekonani do wizji przedstawionej przez polski rząd. Zostali za to szczegółowo i wyczerpująco poinformowani o rozwoju sytuacji dotyczącej praworządności w Polsce od września.

Jak zinterpretować fakt, że delegacje państw UE po prezentacji KE i polskiego rządu nie zadawały dalszych pytań? Można to rozumieć jako wyraz konsternacji po przyznaniu przez polską delegację, że rząd oficjalnie potępia niektórych sędziów i oskarża ich o podważanie zaufania do porządku prawnego.

Powód ciszy może być też jednak bardziej techniczny. Spotkanie nie miało formatu debaty, jego celem było zreferowanie wydarzeń przez obie strony, czyli Komisję i polski rząd.

Minister Szymański sugeruje, że brak pytań dowodzi przychylności argumentacji przedstawionej przez Polskę. Ale równie dobrze może być to oznaka poparcia dla argumentów KE. Symptomatyczne, że nikt też polskiego rządu głośno nie poparł.

Komisarze zaniepokojeni pogorszeniem się sytuacji w Polsce

Natomiast wystąpienia unijnych komisarzy po Radzie ds. Ogólnych, zarówno wiceszefowej Komisji Europejskiej Věry Jourovej, jak i komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa, potwierdzają, że Polska pozostaje w centrum ich zainteresowań – z negatywnych powodów.

„Sytuacja w Polsce mnie martwi. Ale wysłucham dziś odpowiedzi stron rządowych. Chciałabym jak najszybciej odwiedzić Polskę, żeby posłuchać, jakie są plany rządu w Warszawie. Mam nadzieję, że fakt, iż sama pochodzę z tego regionu, pomoże mi lepiej to zrozumieć” – zapowiedziała wiceprzewodnicząca KE.

„W ostatnich tygodniach i miesiącach obserwowaliśmy pogorszenie się sytuacji sądownictwa i niektórych postępowań dyscyplinarnych” – mówił odpowiedzialny za kwestie praworządności komisarz Reynders.

Sędziowie z Katowic zadali pytanie prawne do Sądu Najwyższego o legalność nowej KRS i już następnego dnia rzecznik dyscyplinarny ministra Ziobry założył im dyscyplinarki. Rzecznik chce przestraszyć sędziów, by nie wykonywali wyroku TSUE i nie podważali legalności powołanej przez PiS nowej KRS oraz Izby Dyscyplinarnej

Postępowanie dyscyplinarne wobec sędziów z Katowic wszczął w czwartek 12 grudnia 2019 zastępca rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów Przemysław Radzik. Formalnie na razie jest to postępowanie wyjaśniające, ale wiedząc jak działa powołany przez ministra Zbigniewa Ziobrę rzecznik dyscyplinarny, można się spodziewać, że sprawa zakończy się zarzutami dyscyplinarnymi dla katowickich sędziów.

Radzik ściga sędziów za działalność orzeczniczą

Przemysław Radzik, na co dzień sędzia rejonowy i prezes sądu w Krośnie Odrzańskim z nominacji ministra Ziobry, będzie ścigać trzech doświadczonych sędziów z Sądu Apelacyjnego w Katowicach. W środę 11 grudnia skład orzekający tego sądu w składzie: Aleksander Janas, Irena Piotrowska, Grzegorz Misina wydał postanowienie o skierowaniu pytania prawnego do Sądu Najwyższego. Sędziowie rozpoznawali apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Gliwicach, który wydał sędzia nominowany przez nową, powołaną w niekonstytucyjny sposób KRS. I nabrali wątpliwości, czy sędzia ten jest właściwie powołany. Bo sędziów – członków nowej KRS wybrali posłowie PiS i Kukiz’15, głównie spośród sędziów współpracujących z resortem ministra Ziobry.

Katowiccy sędziowie zadali więc pytanie prawne do Sądu Najwyższego o status takiego sędziego, czy jest on zgodny z przepisami prawa i czy taki sędzia mógł wydawać legalne wyroki.

Pytania prawne to normalna procedura i uprawnienie każdego sędziego. Sędziowie mają prawo je zadawać i mieszczą się one w zakresie orzeczniczym. Tym bardziej, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w niedawnym wyroku wskazał, że polskie sądy mogą same badać legalność nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej oraz dał do tego wskazówki. A potem Sąd Najwyższy wydał orzeczenie, w którym orzekł, że Izba Dyscyplinarna przy Sądzie Najwyższym nie jest sądem w rozumieniu prawa europejskiego, zaś nowa KRS nie jest niezależna od polityków.

Sędziowie z Sądu Apelacyjnego w Katowicach wykonali tylko wyrok TSUE.

Radzik zarzuca sędziom popełnienie przestępstwa

Dlaczego więc zaczął ich ścigać nominat ministra Ziobry, zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik?
Uważa on, że katowiccy sędziowie mogli popełnić przewinienie dyscyplinarne „polegające na uchybieniu godności urzędu” poprzez przekroczenie uprawnień. Bo mieli przyznać „sobie kompetencje do ustalania i oceny sposobu działania konstytucyjnych organów państwa w zakresie sposobu wyboru części członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposobu powołania sędziego orzekającego w I instancji, przez co podważając przepis art. 106i § 1 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych [przepis ten mówi, że asesorów powołuje prezydent, na wniosek KRS – red.], wzięli udział w wydaniu postanowienia o przedstawieniu Sądowi Najwyższemu zagadnienia prawnego, którego treść stanowiła bezprawną ingerencję w ustawowy sposób powołania sędziów do składów orzekających”.

Zdaniem Radzika sędziowie mogli w ten sposób nawet naruszyć Konstytucję, a ich orzeczenie zakwalifikował jako przestępstwo przekroczenia uprawnień (art. 231 prf 1 kodeksu karnego), które jest na „szkodę interesu publicznego w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości”.

Taka kwalifikacja nie jest przypadkowa, bo jeśli sprawa zakończy się zarzutami dyscyplinarnymi to trafi do rozpoznania od razu do Izby Dyscyplinarnej przy Sądzie Najwyższym.

Radzik sugeruje też, że sędzia sprawozdawca sprawy rozwodowej, na kanwie której zadano pytanie prawne do SN, mógł popełnić kolejny delikt dyscyplinarny. W ocenie Radzika sędzia ten powinien się wyłączyć z orzekania, bo sam uzyskał awans do Sądu Apelacyjnego dzięki nowej KRS.

To nie koniec represji

Natychmiastowe założenie dyscyplinarki katowickim sędziom za badanie legalności nowej KRS i wykonanie wyroku TSUE wpisuje się w działalność głównego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba i jego zastępców Przemysława Radzika i Michała Lasotę. Wszyscy są z nominacji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Od roku ścigają niezależnych sędziów za obronę wolnych sądów. A do niedawana ścigają ich też za wydawane orzeczenia oraz za badanie legalności nowej KRS.

Represje się nasiliły po wydaniu wyroku TSUE, dotyczącym nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej. Ma to zniechęcić sędziów do jego wykonania, a kolejne dyscyplinarki mają ich zastraszyć.
Dyscyplinarki za podważanie legalności nowej KRS mają:

1. Sędzia Paweł Juszczyszyn z Olsztyna, który jako pierwszy w Polsce wykonał wyrok TSUE. Zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia kandydatów do nowej KRS. I za to spadł na niego grad represji.

2. Sędziowie z Sądu Okręgowego w Krakowie. Rafał Lisak, Wojciech Maczuga, Kazimierz Wilczek jeszcze przed wyrokiem TSUE chcieli zbadać status asesora, których wydał wyrok w pierwszej instancji. Chcieli sprawdzić czy powołała go nowa KRS i tylko za to dostali zarzuty dyscyplinarne. Potem okazało się, że asesora powołała stara, legalna KRS.

3. Sędzia Krystian Markiewicz z Katowic, szef Iustitii. Dostał aż 55 zarzutów za list, odezwę do sędziów, w której podważał legalność nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej.

Uderzenie w Markiewicza miało wyglądać na spektakularne, bo jest liderem Iustitii, największego stowarzyszenia sędziów w Polsce, które broni niezależności wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie nie dali się jednak zmrozić ilością zarzutów.

4. Sędzia Anna Bator-Ciesielska z Sądu Okręgowego w Warszawie. Ona z kolei ma dyscyplinarkę za to, że nie chciała orzekać z rzecznikiem dyscyplinarnym Przemysławem Radzikiem i za to, że zakwestionowała jego status jako sędziego delegowanego. Sędzia w tej sprawie zadała pytania do TSUE. Nie chciała orzekać z Radzikiem, bo jego nazwisko pojawiło się w kontekście afery hejterskiej w ministerstwie sprawiedliwości.

Sędzia 6 grudnia dostała w związku z tą sprawą 5 zarzutów dyscyplinarnych, również za to, że miała odwagę rozmawiać z prasą.

Jacek Sasin, wicepremier i od niedawna minister aktywów państwowych tą wypowiedzią niewątpliwie wbił się na wyżyny hipokryzji. – „Wszystko wskazuje na to, że do zmiany szefa NIK potrzebna byłaby zmiana Konstytucji. Nie zgadzając się na nie, to opozycja bierze na siebie odpowiedzialność, że pan prezes Banaś w dalszym ciągu będzie pełnił tę funkcję” – powiedział Sasin w TVN24.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że to tzw. pisowski przekaz dnia. W podobnym tonie wypowiada się większość prominentnych polityków tej partii, np. szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk.

Politycy partii rządzącej mają krótką, a raczej wybiórczą pamięć. Marian Banaś został szefem NIK dzięki głosom posłów i senatorów PiS. Kiedy poseł PO Robert Kropiwnicki przed wyborem Banasia, chciał z mównicy sejmowej powiedzieć o niejasnościach w oświadczeniach majątkowych kandydata na szefa NIK, marszałek Elżbieta Witek wyłączyła mu mikrofon.

Internauci byli oburzeni wypowiedzią pisowskiego wicepremiera: – „Panie Sasin, chyba w waszym rządze pan Banaś był ministrem, to Wy go większością głosów na stołek wsadziliście, a teraz Pan zwala na opozycje? No przepraszam za pytanie.. ale czy Pan ma jaja?”; – „Bezczelny typ. Zdołał odsunąć od siebie odpowiedzialność za organizację lotu do Smoleńska i teraz próbuje powtórzyć manewr”; – „Sasin ma najbardziej brawurowy intelekt spośród pisowców. No, może jeszcze Suski może się z nim równać”.

Część internautów po prostu kpiła z Sasina: – „Za mocne. Dzwonię do Banasia”; – „Taaa, bo Kopernik była kobietą. Typowy przykład, że jak nie uda się wyciszyć afery, to kilka najbardziej znanych twarzy PiS-u krzyczy, to nie my, to Oni”; – „Musiał się Pan Sasin w coś mocno uderzyć, by pleść takie androny”; – „A tak w ogóle to wina Tuska”.

Jak można jej nie gratulować, a przeciwnie – szczycić się własnym nieuctwem i brakiem gustu, prześcigając w wyliczeniach, ilu książek noblistki się nie przeczytało…

„Słychać wycie, znakomicie!”, tak polska prawica zwykła pisać o części opinii publicznej oburzonej postępowaniem polityków PiS, łamaniem przez nich prawa, Konstytucji i dobrych obyczajów i pokazując w ten sposób niską radość, że oto udało się „dokopać” komuś, czyją niewybaczalną winą jest, że śmie wiedzieć świat inaczej, mieć inne poglądy.

Dziś owo słynne wycie słychać z prawej strony. Znam prawicę od lat, znam przecież ludzi z tego środowiska, a nie spodziewałam się, że Nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk tak ich dotknie. Skoro tak się stało to znaczy, że z morale tego środowiska, z jego poczuciem własnej wartości jest już dramatycznie źle.

Sprawa Nobla dla Olgi Tokarczuk to nie jest pierwsza sprawa, która pokazuje, że realnie istnieją dwie Polski (właściwie jest ich wiele, nie tylko dwie, ale mówię o głównej osi podziału): taka, która bardzo chce się otworzyć, chce różnorodności, chce doświadczać i poznawać, szanuje i jest gotowa wysłuchać, i Polska która nienawidzi sukcesu innych, chce utalentowanych ściągać w dół, zawistna, zazdrosna i mała. I nie, nie mówię o zwykłych ludziach. Mówię o tych, którzy mają się, choćby z tytułu sprawowanych urzędów czy wykonywanych zawodów za elity i powołują się często na bliżej nieokreśloną „przedwojenną inteligencję”, która dziś na ich widok umarłaby ze śmiechu lub z zażenowania.

Wyobrażam sobie czasem, co by Tadeusz Boy – Żeleński, powiedział Glińskiemu, a Tuwim napisał o Kurskim i wiem, że nie pójdziemy jako naród i społeczeństwo do przodu, dopóki nie pozbędziemy się z polityki i dziennikarstwa ludzi, reprezentujących taką mentalność i takie cechy jak kompletna głupota, prostactwo, zawiść, zazdrość, małość, małostkowość, mściwość, ograniczone horyzonty, brak dystansu do siebie i świata, niedouczenie, brak kultury i dobrego (a często w ogóle żadnego) wychowania.

To, co wyprawiają prawicowe – bo o nich mówię – elity polityczne i dziennikarskie wokół Nobla dla Olgi Tokarczuk, pokazuje, że złość, zawiść, małość i miałkość są nie tylko ich siłą napędową, ale wręcz tlenem i krwiobiegiem – nie mogąc nikogo oczernić, umniejszyć, nie mając na kogo napluć swoimi słowami, zapewne by umarli.

Nigdy nie zrozumiem, jak można powołując się latami na patriotyzm, polegający na dumie z polskości, nie być dumnym, że Polka dostaje Nagrodę Nobla, jak można jej nie gratulować, a przeciwnie – szczycić własnym nieuctwem i brakiem gustu prześcigając w wyleczeniach, ilu książek Noblistki się nie przeczytało.

Jak można nie mieć na tyle instynktu samozachowawczego, żeby nie wiedzieć, że próba zdezawuowania osiągnięcia tej rangi, pokazuje i obnaża wyłącznie kompleksy tych, którzy to robią i ich szorujące po dnie poczucie własnej wartości.

Jak można nie inspirować się tak utalentowanymi ludźmi i nie życzyć im wszystkiego dobrego, tylko wygadywać rzeczy w stylu ministra kultury (sic!), że czułość to za mało – po doskonałym zresztą wykładzie Noblowskim Tokarczuk.

Ja wiem, że modna jest teraz wśród niektórych publicystów taka maniera, żeby każdego rozumieć, wszystko tłumaczyć i rozgrzeszać każde świństwo, podłość i małość.

Mają w nosie łamanie Konstytucji? Pewno sfrustrowani, niedouczeni, pewnie elity nie dość się postarały…łykają brewerie i złodziejstwa polityków jak pelikany – o biedni, sfrustrowani, a w ogóle to wina Balcerowicza…. Nie przeszkadza im pogrążanie i zadłużanie Polski, upadająca edukacja i służba zdrowia – pewnie jest jakieś usprawiedliwienie…

Można tak w nieskończoność, tylko to, oprócz tego, że skrajnie naiwne, nie doprowadzi do rozwoju i progresu. Bo rozwinąć się można tylko wtedy, kiedy się zrozumie, że są rzeczy na które nie ma żadnego usprawiedliwienia, na które pozwalać nie można i kropka.

W przeciwnym razie takie właśnie „elity” będą wciągać nas coraz głębiej w bagno, aż do samego dna.