Tag Archives: Porozumienie

Prezesa mają w walentynkowej dudzie

14 Lu

Przyłącza się Poznań.

WalęTynka dla Prezesa

Dla państwa, które próbuje zbudować Kaczyński, otwarte na świat media, służące prawdzie i zdrowemu rozsądkowi, są śmiertelnym zagrożeniem. Podważają podstawy konstrukcji, jaką próbuje ulepić z populizmu, katolicyzmu i nacjonalizmu

Definicja post-prawdy zbudowana w 1967 roku przez Hannah Arendt:

Piotr Pacewicz punktuje Kaczyńskiego, który powinien lezeć na dechach i zdychać, na razie zdycha Polska >>>

To, co zdarzyło się ostatnio z panią Pawłowicz, to ostateczne domknięcie arogancji władzy. Powstała nowa nomenklatura w Polsce, która już się nie kryje z tym, że jedyne, co ich spaja, to – jak w sztuce Bogusława Schaeffera – „nie patrz w dal, wal po szmal” – mówi dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. I dodaje: – Podejrzewam, że Budce i Trzaskowskiemu udało się włożyć kij w mrowisko i powstała obawa, że zaraz Platforma dostanie defibrylator i ożyje. Czy tak będzie, nie wiem, bo to był na razie pierwszy symptom, ale ci wszyscy, którzy złożyli już Platformę do grobu, zrobili to chyba przedwcześnie.

Rozmowa z dr. Mirosławem Oczkosiem >>>

Gdyby Gowin otrzymał propozycję zostania premierem wraz z przekonującym proceduralnym sposobem doprowadzenia do tego, to mógłby się tym zainteresować; w innym przypadku nie sądzę. Rząd techniczny, przejście na stronę opozycji to wyzwanie niesłychane i ogromne ryzyko. Gdyby miał ryzykować, to tylko w grze o najwyższą stawkę, czyli urząd Prezesa Rady Ministrów, bo to jest właśnie ta najwyższa stawka – mówi Leszek Miller, były premier, dziś eurodeputowany. Pytany nie tylko o to, jak widzi rozgrywki na prawicy, ale też o działania Unii względem rządów PiS-u i o możliwe zjednoczenie opozycji. – Ja nie wiem, czy pomysł Koalicji 276 jest realistyczny, ale jeszcze bardziej nierealistyczna jest wizja odsunięcia Kaczyńskiego od władzy przez rozczłonkowaną opozycję, która startuje na osobnych listach i wzajemnie się atakuje. Proponuję trochę więcej powagi i dystansu do własnych emocji – podkreśla.

Wywiad z Leszkiem Millerem >>>

I na Węgrzech, i teraz w Polsce chodzi o jedno, by uciszyć obiektywny przekaz informacji o działaniach władzy. Przecież o budowanej kleptopii – wieże Kaczyńskiego, biznes Banasia, przekręty z maseczkami i sprzętem medycznym w pandemii, transferami na konto Rydzyka, brudami moralnymi i finansowymi  Kościoła… lista tak długa, że nie starczy miejsca… o tym wszystkim przecież nie dowiedzieliśmy się z pisowskich, zwanych przez nich „publicznymi”, mediów, tylko z niezależnych. Pojawiać się będzie cenzura, niektórzy dziennikarze nie będą mieli dostępu do informacji rządowej, jak na Węgrzech, nie będą dopuszczani do wydarzeń, do oficjeli. Ważna jest w tym też rola wielkich spółek Skarbu Państwa, które będą udawały, że potrzebne są im inwestycje w sektor medialny, tym bardziej, że poparcie dla partii władzy spada – mówi prof. Radosław Markowski politolog z SWPS, ekspert w zakresie porównawczych nauk politycznych i analizy zachowań wyborczych. I dodaje: – Przyznam, mam kłopot, jak to możliwe, że szanujący się obywatel, mający respekt dla własnego rozumu, popierający gorąco lewicę, PSL czy KO, podjeżdża na stację Orlenu. Co nie pozwala mu zrozumieć, że pokaźna część tego, co tam zapłaci, zostanie przetransferowana w polityczne pieniądze sprzeczne z jego wartościami i interesami?

Ona wzrosła już w 2018 roku o 30 tys. w stosunku do roku poprzedniego, w 2019 roku także. Śmiertelność Polaków po raz pierwszy od dziesięcioleci wzrasta, bo PiS zawalił służbę zdrowia. To efekt ideologicznego zarządzania służbą zdrowia, gdzie religijno-fundamentalistyczne zacietrzewienie dominuje nad wiedzą medyczną, psychiatryczną oraz organizacyjną. Obecnie w Polsce nie ma służby, tylko atrapa zdrowia.

Wywiad z prof. Radosławem Markowskim >>>

Wywiad z prof. Rafałem Matyją >>>

Wojciech Maziarski o lokajach Sakiewiczu, Karnowskich >>>

Nazywanie przez Kaczyńskiego i Bielana Platformy Obywatelskiej, a ostatnio także Szymona Hołowni „lewicą”, „skrajną lewicą”, „lewakami” nie jest objawem ich oderwania od rzeczywistości, ale celową i brutalną językową manipulacją. Wypychanie swoich przeciwników z centrum i przypinania im łatki „lewicowych radykałów” Kaczyński potrzebuje do tego, aby do końca wykorzystać aborcyjną wojnę, którą sam wywołał. Kaczyński w końcu sam zdefiniuje się jako „nowe centrum” – pisze Cezary Michalski.

Esej Cezarego Michalskiego >>>

 

Zamach na Adamowicza 5

15 Sty

„Wiadomości” TVP informując o śmierci Pawła Adamowicza,  przekroczyły kolejne już granice. Wczorajsze wydanie prowadził z Gdańska Krzysztof Ziemiec. W jednym z materiałów zarzucono Jurkowi Owsiakowi, że po ataku na prezydenta Adamowiczanie przerwał licytacji w głównym studiu WOŚP w Warszawie. Można było też usłyszeć, że ”to policja miała rację, mówiąc, że organizowany przez Owsiaka festiwal Pol’and’Rock to impreza podwyższonego ryzyka”. Autorem materiału był Maksymilian Maszenda.

W innym materiale Maciej Sawicki mówił o mowie nienawiści. Pokazał, jak Jerzy Owsiak, wychodząc z sali po ogłoszeniu swojej rezygnacji z szefowania WOŚP, mówił: – „Szanowni państwo, dziki kraj, dziki kraj”. Sawicki przypomniał zabójstwo działacza PiS Marka Rosiaka przez byłego członka PO Ryszarda Cybę. Autor materiału przypomniał przykłady wypowiedzi polityków PO Nie ma nadziei dla programu o 19:30. Jedyne pokazane przykłady mowy nienawiści to politycy PO i przyjaciele. Jedyne. Pozostali politycy to najwyraźniej aniołki. Brak słów. Brawo szanowni państwo” – skomentował na Twitterze Krzysztof Berenda z RMF FM. – „Na takie coś mam nieelegancki termin „dziennikur…two”. #KurskiMusiOdejść” – napisała prawicowa blogerka Kataryna.

Większość dziennikarzy też dawała wyraz swojemu oburzeniu. – Głosem władzy i PiS-u są „Wiadomości”. Zero refleksji, zero pokory, zero powściągliwości. Hejt w służbie partii i władzy. Tacy są, takich ich stworzyła ich partia. Będzie tylko gorzej” – napisał Tomasz Lis z „Newsweeka”.

Nawet w dniu śmierci Pawła Adamowicza, w głównym wydaniu „Wiadomości” z mottem „Nie wykorzystywać tragedii politycznie”, funkcjonariusze Jarosława Olechowskiego nie zrezygnowali z narracji, że „PO wyhodowała Cybę”. Nie ma granic. Nie ma dna” – to wpis Krzysztofa Leskiego.

Mam nadzieję, że wykładowcy omawiają teraz ze studentami to, co się dzieje w TVP. Że wskazują przykłady materiałów łamiących wszelkie zasady tego zawodu i uczą, że dziennikarstwo to przekazywanie rzetelnych, zweryfikowanych informacji, bez emocji, apolitycznie, odpowiedzialnie, a kiedy trzeba przekazać tę najgorszą z wiadomości – zawsze z poszanowaniem rodziny pokrzywdzonych lub osób, które odeszły” – podsumowała Marta Bellon z „Business Insider Polska”.

„JUREK, nie możesz rezygnować z zarządzania swoim Dziełem. Naszym, wspólnym Polaków, Dziełem. Tragedia śmierci Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza nie ma nic wspólnego z finałem, świętem dobra. Jurek, jesteś nam potrzebny!!!” – napisała na Twitterze szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska.

Owsiak złożył rezygnację. Zachował się jak polityk, który poczuwa się do odpowiedz. za swój resort, choć sam nie zawinił. Gdy minister tak uczyni (jakże rzadko!) – premier, jego szef, może dymisji nie przyjąć. Szefem Owsiaka jesteśmy my, obywatele. Ja tej dymisji nie przyjmuję! A wy?” – to wpis senatora Marka Borowskiego.

Niejako w odpowiedzi w sieci utworzono specjalny hasztag #MuremZaOwsiakiem. Internauci przekonują twórcę WOŚP, że „mieliśmy grać do końca świata i o jeden dzień dłużej”. – „Proszę rozważyć prośby o pozostanie na czele WOŚP!!! Niech Pan nie pozbawia nas tego, co Pan zbudował – z czym jest Pan utożsamiany!”; – „Wg mnie, WOŚP, który czyni dobro nie może przegrać ze złem, które czynią źli ludzie. Mam nadzieję, że Jurek cofnie swoją decyzję. Nie dziś, nie jutro… Ale do kolejnego finału jest rok, dużo czasu na przemyślenia. To nie WOŚP winna jest śmierci P. Adamowicza, prezydenta Gdańska”; – „Jurek Owsiak jest teraz bardziej potrzebny niż nam wszystkim się wydaje. Orkiestra Świątecznej Pomocy jest tym z czego wszyscy jesteśmy dumni od lat. Ze względu na pamięć dla Pawła Adamowicza i wszystkich, którzy tworzą naszą orkiestrę Owsiak powinien zostać” – pisali internauci.

Głos w sprawie zabrał również metropolita poznański Stanisław Gądecki. – „Działalność Owsiaka przyniosła dobro. Rezygnacja w czynieniu dobra pod wpływem impulsu to nieroztropność” – powiedział abp Gądecki.

Przez lata finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy był narodowym świętem dobra.
Jeden taki dzień oczyszczał nas z nalotu nienawiści.
Telewizja, wtedy publiczna, transmitowała przebieg wieczoru aż do nocy.
Ludzie byli razem, czuli się dobrze pomagając najsłabszym.

Pieniądze zawsze były uczciwie rozliczane.
Setki tysięcy dzieci i dorosłych korzystało ze sprzętu z serduszkiem.
Owsiak był uważany za super lidera Orkiestry.
Gdy PiS objął rządy wszystko się zmieniło. Po katastrofie smoleńskiej podzielili nas “bez żadnego trybu”.
Partia nie mogła wytrzymać, że tego dnia jesteśmy razem. Czujemy wspólnotę, choć przez jeden dzień w roku.
Zaczęła się plugawa kampania anyowsiakowa, antyorkiestrowa.

Przez ostatnie trzy lata wynajęci spece od pisowskiej propagandy robili wszystko by zohydzić WOŚP.
Zakazali pokazywania koncertów, przekazywania wspaniałej atmosfery.
Publikowano kłamliwe wypowiedzi posłów PiSu oraz posłanki Pawłowicz.
W zeszłym roku przekaz telewizyjny na temat WOŚP trwał 14 sekund.
W tym roku pojawiła się odrażająca dobranocka, rodem z lat trzydziestych w Niemczech, w której Owsiak i Gronkiewicz Walz, z nosami (wiadomo) pochylają się nad górą pieniędzy. Banknoty mają gwiazdę Dawida.

Zrobił się hałas, więc “zawieszono” wydawcę, jednak przekaz poszedł w lud, w tę jego najbardziej nienawistną część.
PiS mrugnął do swojego suwerena, tego przekonanego o światowym spisku. Wicie – rozumicie!
Rzeczniczka rządu po skopaniu kodowca przez narodowców, mówi: to nie powinno się wydarzyć, ale poniekąd ich rozumiem.
Na swoje szczęście kopanemu udało się uciec, uratował życie.
Teraz posłanka Pawłowicz obwinia Owsiaka o tragedię.
Rządzącym do głowy uderzyła mieszaniny władzy z wodą sodową.
Zakazali udziału w imprezach WOŚP wojska, służb, straży pożarnej… Zupełnie jakby to był ich folwark, a pracujący w służbach byli chłopami pańszczyźnianymi. Może do tragedii by nie doszło, gdyby te służby były obecne?

Szczuli na Orkiestrę, szczują na sędziów.
Genetyczny patriota, jak mówi sam o sobie, Suski, bredzi coś o złocie zakopanym w ogródkach sędziów.
Może znajdzie się kolejny bandzior, który napadnie na któregoś znienawidzonego przez PiS sędziego, tak jak wcześniej na Kwaśniaka?
Minister Spraw Wewnętrznych, Joachim Brudziński mówiąc o dramacie Pawła Adamowicza, wydawał się autentycznie przejęty. W tamtej chwili. Na gorąco. Czy to się zmieni, czy też wejdą kalkulacje, co się opłaca, a co nie?

Na razie nie ma wypowiedzi najważniejszego prezesa wszystkich prezesów Jarosława Kaczyńskiego. Podobno jest niedysponowany.
Ciekawe jakie przyjdą rozkazy z Nowogrodzkiej.
Czy pisowscy oficjele mogą współczuć, wyrażać oburzenie z powodu tej zbrodni, jak normalni ludzie?
Czy mają mówić, że to nie powinno się wydarzyć, ale “poniekąd rozumieją”?
Następne godziny i dni pokażą do czego zostanie wykorzystana tragedia…

Uniwersalnie pisze Waldemar Mystkowski o konwencji partyjki Jarosława Gowina (fragment).

Czy wicepremier Jarosław Gowin będąc członkiem PO i rządu PO-PSL donosił Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak robił to Mateusz Morawiecki? Jeszcze nie pochwalił się delatorstwem, może ten atut trzymać na czarną godzinę.

Gowin znany jest z jednego pomysłu politycznego – deregulacji. Kiedyś chciał deregulować profesje i zawody, aby do ich wykonywania był łatwiejszy dostęp, szczególnie profesji prawniczych. Jak to w Polsce, skończyło się na szczytnych chęciach, czyli chciejstwie.

(…)

Czy Gowin chce też deregulować Unię Europejską? Freud pewnie tak by orzekł, albowiem Gowin był użyć zwrotu: „Polska  weźmie na siebie rolę strażnika wolności gospodarczej w Zjednoczonej Europie”. Kto zatem należałby do tej Zjednoczonej Europy? Używamy dalej Freuda – Gowin był powiedzieć: „Skoro Brytyjczycy za chwilę opuszczą UE…”. Po Brexicie i Polexicie utworzona zostanie ta prawicowa Zjednoczona Europa? Można też się uśmiać z tej wolności gospodarczej, bo PiS póki co nacjonalizuje, a to jest odwrotnością wolności.

Przemawiała też Beata Szydło. Nie wiadomo, co chciała przekazać, gdyż była premier ma zderegulowaną retorykę, nazywa się ona po prostu logoreą, słowotokiem. Ponoć deżurnalizacja reportera „Wyborczej” nastąpiła, gdy chciał zrobić fotkę byłej premier znanej z „sukcesu” 1:27.

Wiceminister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz ogłosiła program Energia Plus. Kilka dni temu ją już poznaliśmy poprzez używanie limuzyny rządowej do wożenia męża i dzieci. Energia z plusem jest sama w sobie pokracznością, bo w energii występuje plus i minus, a jak dodamy jeszcze jeden plus, to w ogóle nie popłynie prąd, bo nastąpi spięcie. Z Emilewicz wyszedł Freud, mianowicie zapewniała: „programy z plusem po prostu się udają”. Otóż nie udał się program Mieszkanie Plus.

Obawiam się, że Porozumieniu i koalicji pisowskiej wyjdzie na końcu ostateczna deregulacja – degeneracja.

. w Poranku TOK FM u Jana Wróbla

. w Poranku TOK FM u Jana Wróbla: Prawo jest od tego, aby hamować zjawiska ludzkich emocji, które przekształcają się w czyny

Zamach na Adamowicza 2

14 Sty

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem na scenie WOŚP podczas wieczornego „Światełka do Nieba”. Obrażenia były tak poważne, że musiał być reanimowany na miejscu, potem przewieziony został do szpitala, gdzie natychmiast trafił na salę operacyjną. Napastnikiem jest 27-letni mieszkaniec Gdańska, według doniesień medialnych karany wcześniej za napady na banki. Po ataku miał krzyczeć ze sceny do mikrofonu, że siedział niewinny w więzieniu. „Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz” – można było usłyszeć.

Atak na prezydenta

O 19.55 podczas Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku na scenę wbiegł 27-letni mieszkaniec Gdańska. Ugodził nożem prezydenta Pawła Adamowicz. Przez kilka minut po ataku napastnik miał krzyczeć ze sceny: „Halo! Halo! Nazywam się Stefan, siedziałem niewinny w więzieniu, siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz”.

Jak podają media, napastnik był wcześniej karany za napady na bank. Po obezwładnieniu przez ochroniarzy został zatrzymany przez policję.

Rannego prezydenta przewieziono do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Magdalena Skorupka-Kaczmarek, rzecznik prezydenta Gdańska, parę minut po 22.00 przekazała informację, że stan prezydenta jest ciężki, trwa cały czas operacja. Prosiła o myśli i modlitwę za prezydenta.

Kilkanaście minut później prezydent Andrzej Duda za pomocą Twittera przekazał informację o stanie zdrowia Pawła Adamowicza:

Przed północą Jakub Kraszewski, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, poinformował: – Prezydent dotarł do nas z poważnymi obrażeniami, trwa operacja, stan pana prezydenta jest ciężki. Walczymy, ściągnęliśmy najlepszych specjalistów.

Owsiak: Nie dzielmy się, nie idźmy tą drogą

Kilkadziesiąt minut po ataku głos zabrał Jurek Owsiak. – W tym kraju od trzech lat tak się zakręciliśmy, że nie możemy uszanować nawet takiego dnia jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. To jest momentami dziki kraj. Nie róbcie tego. Nie można przemocą walczyć z przemocą. Weźcie to sobie do serca – mówił Jurek Owsiak kilkadziesiąt minut po ataku.

– Dzisiaj na krótko zatrzymaliśmy finał, bo scenariusz napisało życie. Panie prezydencie Gdańska, jesteśmy z panem. Czuwamy nad pana zdrowiem – mówił Owsiak.

Informacja o ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza trafiła na czołówki europejskich i światowych mediów. Na wczorajsze wydarzenia zareagowali również światowi politycy.

Świadkami ataku na prezydenta Gdańska były tysiące ludzi – pisze polski korespondent brytyjskiego dziennika „The Guardian” i podkreśla, że napastnik wdarł się na scenę podczas kulminacyjnego punktu koncertu charytatywnego. BBC dodaje, że Paweł Adamowicz jest w ciężkim stanie i przeszedł pięciogodzinną operację. Informuje również, że napastnik – 27-latek z przeszłością kryminalną – został już zatrzymany.

„The New York Times” przypomina z kolei, że Adamowicz rządzi w Gdańsku od 1998 roku i ostatnio wyborcy ponownie przedłużyli mu mandat. Nowojorski dziennik zaznacza przy tym, że prezydent Gdańska opowiada się za prawami mniejszości i aktywnie je wspiera.

O ataku na Pawła Adamowicza piszą też politycy. „Jestem wstrząśnięty brutalnym atakiem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Modlę się i mam nadzieję, że wyjdzie z tego” – napisał na Twitterze wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Frans Timmermans. „Życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia i wyrażam solidarność z miastem, którym rządzi, jego rodziną i zwolennikami” – podkreślił z kolei burmistrz Londynu, Sadiq Khan.

Atak na Pawła Adamowicza w czasie finału WOŚP

Paweł Adamowicz został dźgnięty w czasie finału WOŚP w Gdańsku. Gdy odliczano czas do „Światełka do nieba”, na scenę wtargnął uzbrojony w nóż mężczyzna. Podbiegł do prezydenta Gdańska i uderzył go. Potem przez chwilę spacerował po scenie, by podejść znów do Adamowicza i wziąć mikrofon. 27-latek został zatrzymany.

Prezydent Gdańska, z ranami serca, przepony i narządów jamy brzusznej, został przewieziony do szpitala, gdzie przeszedł pięciogodzinną operację. Lekarze przyznają, że jego stan jest bardzo ciężki i deklarują, że kluczowe będą najbliższe godziny. Gdańskie centrum krwiodawstwa apeluje o oddawanie krwi, zwłaszcza grupy 0Rh-. 

Jacek Taylor – przyjaciel w Poranku u

Tutaj także >>>

Kraje bez przyjaciół, odgradzające się i odgrażające się sąsiadom, rzadko rosły w siłę, a bardzo często znikały z mapy świata.

Spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z Matteo Salvinim, włoskim wicepremierem i szefem MSW, wzbudziło spore zainteresowanie nie tylko krajowej opinii publicznej. Jarosław Kaczyński to przecież ostatnio zagorzały zwolennik obecności Polski w Unii Europejskiej i odwieczny przeciwnik rozwijania życzliwych relacji z Rosją. Salvini natomiast jest szefem współrządzącej Włochami eurosceptycznej Ligi Północnej, która ma podpisaną umowę o współpracy z putinowską Jedną Rosją, a sam na Placu Czerwonym pozował w koszulce z wizerunkiem prezydenta Putina.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek wyjaśniała, że obu panom bardziej chodziło o relacje ekonomiczne rozkwitającej Polski z trzecią gospodarką Unii niż o jakieś sprawy wynikające ze wspólnej obecności w UE, a tak w ogóle, to „po spotkaniu JK z Matteo Salvinim opozycję opanowała histeria, a komentarze sięgają granic absurdu”. Bez znaczenia był dla niej fakt, że Kaczyńskiemu towarzyszyli w rozmowach tacy euroentuzjaści jak wicemarszałek Senatu Adam Bielan, europoseł Tomasz Poręba, prof. Ryszard Legutko oraz minister Anna Maria Anders. Witold Waszczykowski oświadczył, że podczas tego spotkania ludzi z dwóch rzekomo przeciwległych biegunów „nie zapadły żadne ustalenia dotyczące sojuszy po wyborach do Parlamentu Europejskiego”, chociaż zapadły, bo włoskie media podały, że poruszono także temat współpracy przed wyborami do Europarlamentu i stworzenia sojuszu partii prawicowych i konserwatywnych już po wyborczym rozstrzygnięciu. Ta kwestia ma być rozwinięta na wiosnę podczas spotkania we Włoszech, w którym ma uczestniczyć premier Mateusz Morawiecki.

Mniejsza o pokrętną narrację, ważniejsze jest pytanie o nasza europejską przyszłość. Możemy być pewni, że aż do wyborów PiS nie narazi się większości Polaków optujących za aktywnym uczestnictwem Polski w Unii Europejskiej. Owszem, unijne flagi zniknęły kiedyś z Urzędu Rady Ministrów, ale tylko dlatego, że poszły do prania, a te z pałacu prezydenckiego podobno się wyłopotały. Teraz są nowe flagi i nowe komentarze. Wojna o Puszczę Białowieską była niepotrzebna, żądania reparacji wojennych to tylko nadgorliwość, a ustawa o Sądzie Najwyższym jest chwilowym nieporozumieniem. Możemy być pewni, że do wyborów Kaczyński nie otworzy nowego frontu wojny z Europą. Równocześnie jednak możemy być pewni, ze PiS przy każdej okazji będzie podgryzał unijne władze, jątrzył wśród krajów Europy Wschodniej, wymachiwał hasłami godności narodowej, honoru, wolności i niezależności. Będzie sączył ideę Europy ojczyzn – luźnego związku silnych i samorządnych państw narodowych. Ideę dla Polski zabójczą.

Wyobraźmy sobie, że projekt Kaczyńskiego się ziści. Państwa silne staną się jeszcze silniejsze, państwa słabsze będą zabiegać o względy państw silniejszych, by nie wypaść ze wspólnego rynku. Już dziś Czechy i Słowacja deklarują, że nie interesuje ich wspólny front z Polską, bo wolą być w „trzonie” Europy. Nawet Orban pójdzie z tymi, od których może zyskać coś więcej niż kłopoty – tak jak wtedy, gdy głosował za przedłużeniem kadencji Tuska. A kiedy państwa Unii, zgodnie z ideą Kaczyńskiego, staną się bardziej integralne i wsobne, to w Europie ojczyzn rozbrzmiewać zacznie chór pytań: -Dlaczego nasi podatnicy mają wspierać kraje, które są nam nieprzychylne, wiecznie roszczeniowe i w dodatku niedemokratyczne? Czemu mamy dotować czyjeś durne, nieprzemyślane decyzje budżetowe? Czy musimy maczać palce i nasze euro w procederze kupowania głosów wyborców przez jedną partię o autorytarnych zapędach? Czemu mamy opłacać szalone przerosty kadrowe polskiej administracji, zwariowane pensje nieprofesjonalnych menedżerek, stałe premie, które „się należą”, imprezy ze striptizami w państwowych spółkach?

Ciąg dalszy łatwo sobie wyobrazić . Rośnie egoizm krajów unijnych, wpatrzonych we własny interes i coraz mniej zainteresowanych losem innych, ze szczególnym uwzględnieniem słabszych. Rośnie ostracyzm Polski głoszącej mit swojej godności, wielkości i siły, chociaż tak naprawdę produkuje zaledwie 3 procent unijnego PKB. Stajemy się zwolna bezradni i coraz bardziej bezbronni, ku uciesze wschodniego sąsiada…

Kaczyńskiego wizja Polski w Europie jest tak żałosna, że wydaje się nieprawdopodobne, by jakikolwiek polityk świadomie zmierzał do niechybnej kompromitacji, żenady i infamii. Coś musi zakłócać optykę tego człowieka o ambicjach przywódcy narodu. Tym czymś może być niepohamowana żądza pełnej władzy nad polskim społeczeństwem, która jest możliwa tylko wtedy, jeśli wdroży się totalitarne metody rządów, eliminując równocześnie zewnętrzną ingerencję i pozbawiając Unię wpływu na losy naszego kraju. Ale całkiem możliwe, że przyczyna jest mniej mroczna. Możliwe, że to tylko postępujący egotyzm Kaczyńskiego. Że to dziecięca fascynacja przywództwem, która rodzi fantasmagorie o jego własnym, znaczącym wpływie na światowe sprawy i prowokuje marzenia o rozstawianiu pionków na znacznie większej szachownicy. Objawy tej choroby widoczne były od dawna. Ostry jej atak nastąpił, gdy Kaczyński zawiadomił, że z pomocą anonimowego prawnika osobiście przygotowuje nowy, lepszy traktat unijny, który zastąpi obecne umowy, niesprawiedliwe i marnie napisane.

Jego choroba okazała się zaraźliwa. Rychło cała klasa rządząca żyć zaczęła złudzeniem, że kraj z opinią złośliwego, wiecznie naburmuszonego, histerycznego kurdupla, który sam siebie mianuje mądrym i rozważnym herosem, ma wystarczający autorytet, by przewodzić innymi i poprowadzić Europę ku lepszej przyszłości. Tym samym niepodporządkowanie się zamysłom polskiego przywódcy jest działaniem nierozważnym, egoistycznym i wrogim, a krytyczna opinia o metodach sprawowania władzy w Polsce jest dowodem przynależności do tajnej lewackiej międzynarodówki. Krytyka woluntaryzmu i sobiepaństwa prezesa Narodowego Banku Polskiego (o którym podobno w korytarzach NBP podśpiewują przerobioną Międzynarodówkę: „buc to jest nasz ostatni…”), okazała się bezprzykładnym szantażem lobby niemiecko-francuskiego, które chce wymusić na prezesie Glapińskim przystąpienie Polski do strefy Euro. Infekcja musiała już ogarnąć szerokie kręgi społeczeństwa, skoro tego rodzaju rozumowanie nie wywołało gromkiego śmiechu ani chóralnego wołania o szybką interwencję psychiatry.

Polskę pod rządami PiS czeka samotność. Liczne badania dowodzą, że w ludzkim świecie samotność jest groźna dla zdrowia i znacznie zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci. W świecie geopolityki samotność może mieć identyczne skutki. Kraje bez przyjaciół, odgradzające się i odgrażające się sąsiadom, rzadko rosły w siłę, a bardzo często znikały z mapy świata.

Waldemar Mystkowski pisze o konwencji partyjki Jarosława Gowina.

Czy wicepremier Jarosław Gowin będąc członkiem PO i rządu PO-PSL donosił Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak robił to Mateusz Morawiecki? Jeszcze nie pochwalił się delatorstwem, może ten atut trzymać na czarną godzinę.

Gowin znany jest z jednego pomysłu politycznego – deregulacji. Kiedyś chciał deregulować profesje i zawody, aby do ich wykonywania był łatwiejszy dostęp, szczególnie profesji prawniczych. Jak to w Polsce, skończyło się na szczytnych chęciach, czyli chciejstwie.

Jeszcze przed konwencją Porozumienia (jakby ktoś nie wiedział, jak nazywa się partyjka Gowina) wicepremier zderegulował wypadkowość limuzyn rządowych. W Krakowie doszło do kolejnego rozbicia auta przez Służbę Ochrony Państwa z pasażerem Gowinem.

Na samym początku konwencji miała miejsce kolejna deregulacja – deżurnalizacja. Fotoreporter „Gazety Wyborczej” Jakub Włodek został brutalnie wyrzucony z sali obrad ze świętoszkowatym słowem jednego z ochroniarzy: „Wyp…laj!” Gdy Gowin nawijał, powołując się na słowa ks. Tischnera i Jana Pawła II, iż Kraków przepojony jest „duchem wolności”.

Deregulacja dotyczy też Jarosława Kaczyńskiego, zaplanowano nieprzebycie prezesa PiS i się ono dokonało, może z tego powodu, że konwencja partyjki Gowina nie odbywa się 18. dnia każdego miesiąca, gdy przybywa prezes na Wawel, aby odwiedzić grób brata.

W programie partyjki Gowina występuje kolejna deregulacja, deglomeracja, która ma uwolnić energię miast, a wicepremier chce to uzyskać poprzez przeniesienie urzędów centralnych poza Warszawę. Słyszeliśmy już o tym kilka dni wcześniej od Anny Sobeckiej, która chciałaby kilka urzędów przenieść do Torunia, gdzie ma swoje biznesy Tadeusz Rydzyk. Sobecka najpewniej chciałby przenieść Ministerstwo Finansów, aby ojciec dyrektor nie pielgrzymował do stolicy za milionami. Czuję, że Gowin będzie się ze swoim pomysłem obejść smakiem, bo Wawelu nie trzeba przenosić, a Kaczyński i tak nie dojechał.

Czy Gowin chce też deregulować Unię Europejską? Freud pewnie tak by orzekł, albowiem Gowin był użyć zwrotu: „Polska  weźmie na siebie rolę strażnika wolności gospodarczej w Zjednoczonej Europie”. Kto zatem należałby do tej Zjednoczonej Europy? Używamy dalej Freuda – Gowin był powiedzieć: „Skoro Brytyjczycy za chwilę opuszczą UE…”. Po Brexicie i Polexicie utworzona zostanie ta prawicowa Zjednoczona Europa? Można też się uśmiać z tej wolności gospodarczej, bo PiS póki co nacjonalizuje, a to jest odwrotnością wolności.

Przemawiała też Beata Szydło. Nie wiadomo, co chciała przekazać, gdyż była premier ma zderegulowaną retorykę, nazywa się ona po prostu logoreą, słowotokiem. Ponoć deżurnalizacja reportera „Wyborczej” nastąpiła, gdy chciał zrobić fotkę byłej premier znanej z „sukcesu” 1:27.

Wiceminister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz ogłosiła program Energia Plus. Kilka dni temu ją już poznaliśmy poprzez używanie limuzyny rządowej do wożenia męża i dzieci. Energia z plusem jest sama w sobie pokracznością, bo w energii występuje plus i minus, a jak dodamy jeszcze jeden plus, to w ogóle nie popłynie prąd, bo nastąpi spięcie. Z Emilewicz wyszedł Freud, mianowicie zapewniała: „programy z plusem po prostu się udają”. Otóż nie udał się program Mieszkanie Plus.

Obawiam się, że Porozumieniu i koalicji pisowskiej wyjdzie na końcu ostateczna deregulacja – degeneracja.

Morawiecki poza prawem

13 Sty

40 tomów akt w słynnej aferze taśmowej – tyle przeanalizowali dziennikarze portalu onet.pl, ujawniając rozmowę Mateusza Morawieckiego i informując opinię publiczną o zarzutach jednego z kelnerów restauracji „Sowa i Przyjaciele” wobec premiera.

Według pracownika restauracji Morawiecki miał rozmawiać o przepisywaniu majątku bądź zakupie nieruchomości na inne osoby, tzw. słupy. Taśma z tą rozmową nie została do tej pory ujawniona.

Dlatego poseł Krzysztof Brejza zwrócił się w listopadzie ubiegłego roku do prokuratury z prośbą o wyjaśnienie zarzutów kelnera. W odpowiedzi sekretarz stanu w KPRM ds. parlamentarnych, Łukasz Schreiber napisał m.in.: „Uprzejmie informuję, że prokuratura nie zakończyła czynności w sprawie nagrań z podsłuchów w restauracji <<Sowa i Przyjaciele>>. W związku z powyższym nie jest dopuszczalne formułowanie nieuzasadnionych twierdzeń wobec tych wydarzeń”.

Z ustaleń dziennikarzy Onetu wynika, że Morawiecki, jeszcze przed objęciem teki premiera, był przesłuchiwany w całej sprawie w charakterze poszkodowanego, ale nigdy nie zapytano go o zarzuty stawiane przez kelnera. Nie można również znaleźć śladów choćby próby ich wyjaśnienia przez prokuraturę.

W kalendarzu Polskich Imion Własnych obok Janusza i Grażyny pojawiło się ostatnio jeszcze jedno – Martyna. Zostało zapisane złotymi – nomen omen – zgłoskami za sprawą nominata partii aktualnie rządzącej na stanowisku prezesa NBP.

Wielka w tym jego osobista zasługa, bowiem o ile Grażyna – jakże niesłusznie i bez żadnego dobrego powodu – stała się symbolem niewiasty nieskomplikowanych manier, osobowości oraz gustu, Martyna to synonim kobiety finansowego, medialnego i w ogóle wszelkiego sukcesu.

Za sprawą spektakularnej kariery, jaką rzeczywista dyrektor NBP o tym właśnie imieniu zrobiła w tej instytucji u boku i z poręki prezesa Glapińskiego, on sam też zresztą wiele zyskał w oczach opinii publicznej i w tej chwili jest kandydatem do honorowego tytułu Feministy Roku, a może nawet całej dekady. Ba – półwiecza, bo jak dotąd bodaj żadna polska białogłowa nie objęła państwowej posady, na której zarabiałaby więcej od prezydenta. I to nie tylko od prezydenta RP, bo to akurat nic trudnego, bo wysokością wynagrodzenia pani dyrektor departamentu komunikacji (czyli coś jakby szefowa bankowego PR) przebiła nawet panów Macrona oraz – uwaga, uwaga – Putina (w tym ostatnim przypadku chodzi oczywiście o płacę oficjalną).

Zapewne są w to wliczone honoraria za konsekwentne wdrażanie nowatorskiej koncepcji public relations w bankowości, jej osobistego – jak się domyślamy autorstwa, którą – trawestując popularne przysłowie – można by streścić w sentencji „Milczenie jest złotym”. W tym wypadku – polskim.

Pan prezes NBP poszedł w dziele zwalczania dyskryminacji ze względu na płeć i dziele zawodowej aktywizacji kobiet nawet dalej, niż komisarze z epoki PRL, którzy sadzali dziewczyny na traktorach.

On posadził panią Martynę za dyrektorskim biurkiem i wynagrodził jej to siedzenie, a konkretnie, to głównie chodzenie krok w krok za nim, jak na bankiera przystało. Tym hojnym gestem nie tylko udowodnił, że jednak ma ten gest i nie będzie skąpił na kobietę. Zamknął też usta malkontentom, kontestującym program Pięćset Plus, że niby zniechęca on Polki do pracy zawodowej. Pani dyrektor Martyna to bowiem – jak zapewnił na konferencji prasowej zwołanej specjalnie w tej sprawie – matka dzieciom.

Tak więc – partia aktualnie rządząca nie tylko daje kasę na dzieci, ale także przebija szklane sufity i popiera czynem aktywizację zawodową kobiet. Tak więc o żadnej tam dyskryminacji ze względu na płeć, co bywa zarzucane PiS-owi przez totalną opozycję, w tej sytuacji nie może być mowy. Przeciwnie – partia aktualnie rządząca promuje kobiety! I w żadnym wypadku nie opowiada dowcipów o blondynkach. A jeśli nawet, to się nie śmieje.

Rozumie bowiem, że Polka potrafi! Potrafi pracować i zarabiać, a jednocześnie wychowuje dzieci, dba o dom oraz „wygląda”. I nie musi wcale posiadać żadnych szczególnych kwalifikacji formalnych, jest bowiem – ze swej natury – zdolna do wszystkiego. Jak te panie z banku, z których jedna to – zdaje się – z wykształcenia rusycystka, a druga…  nie do końca wiadomo. Pod rządami aktualnej władzy takie przygotowanie – okazuje się – w zupełności wystarczy, żeby zostać dyrektorką z pensją – lekko licząc – sześćdziesiąt  tysięcy miesięcznie.

W tej sytuacji trudno się dziwić nauczycielkom (zwłaszcza nauczycielkom rosyjskiego), że też chcą zarabiać jak pani Martyna. Ba – byłoby wręcz nienaturalne, gdyby większość kobiet (a też i całkiem spore grono mężczyzn) także nie chciała zostać takimi właśnie Martynami. Bo niby dlaczego nie?

Przecież w tej sytuacji za „marne” sześć tysięcy miesięcznie to – by zacytować minister Bieńkowską – będzie pracował tylko desperat albo idiota…

Kłopot w tym, że dyrektorskich posad w NBP jest stosunkowo niewiele. A te, co są, już zostały zajęte przez inne Martyny płci obojga, niestety. Więc farbowanie na platynę, szpilki i silikon w ustach, a nawet kursy w wyższej szkole tego i owego mogą nie wystarczyć, żeby załapać się na podobnie intratną posadę jeszcze w tym politycznym rozdaniu. I to nawet po repolonizacji wszystkich prywatnych biznesów. Bo chętnych na Martyny są przecież miliony.

Zachęcone jej przykładem, właśnie zakładają żółte kamizelki.

Mądrzy ludzie mieli rację. Flirty z feminizmem miewają – niestety – opłakane konsekwencje.

>>>