Tag Archives: Państwowa Komisja Wyborcza

Koniec Kaczyńskiego

11 Maj

Czy jesteśmy świadkami końca Jarosława Kaczyńskiego? Do tej pory miało być tych końców wiele. Ale ten wydaje się być najpoważniejszy,  koniec zarazy pisowskiej przyspiesza zaraza koronawirusa.

To prawda, że pod osłoną koronawirusa podejmowane są antydemokratyczne decyzje, włącznie z tymi słusznymi, jak maseczki na ulicach i zachowanie odległości, ale dotyczące zgromadzeń – niekoniecznie pożądane.

Koronawirus ujawnia jak zostało zdewastowane państwo, budżet jest pusty, a walka z zarazą to tylko propaganda.

Drożyzna, ujawniane będą kłamstwa informacji o skali zakażeń i ofiar wirusa. Tarcze antykryzysowe w istocie są puste, bo nikt nie dostanie pomocy od państwa, a bezrobocie będzie rosło.

Każda władza upada tylko z jednego powodu, mianowicie gdy nie ma co wrzucić do gara.

Będzie to Rewolucja Zakażonych, choć przecież nie chodzi o zakażonych, tylko o czas zarazy, który pokazuje, że polityczną zarazą jest PiS i ich lider Kaczyński.

Gniew ludu jest nieobliczalny i tego powinien się bać Kaczyński, nie pomogą mu żadni ochroniarze, czy też kordon policjantów, oni dadzą piersi nogę. W ten sposób działa syndrom Smroda, którym to smrodem jest tchórzliwy Kaczyński.

Mam nadzieję, że to wszystko skończy się dla Polski dobrze, że nie wypieprzą nas z Unii Europejskiej, a Kaczyńskiego spotka zasłużona kara.

Po uchwale wydanej w niedzielę 10 maja przez PKW wiemy już niemal na pewno, że prezydenta będziemy wybierać w lipcu. Nie wiemy jednak, kto zorganizuje wybory, kto w nich wystartuje i na jakich warunkach. I czy uda się władzy dogadać z opozycją na tyle, by zdążyć przeprowadzić zmiany, które przywrócą wyborom choćby elementarne reguły demokracji.

Więcej o możliwych scenariuszach wyborów prezydenckich >>>

O żałosny tyranie, czy nie wiesz, że brak normalnej demokracji oznacza kryterium uliczne? Czy nie wiesz, że w związku z kryzysem czas twojej partii i twych akolitów jest już skończony, gdyż ludzie was przegonią szybciej niż myślisz? Jeżeli nie pozwolisz ludziom wybrać w normalnych wyborach głowy państwa, to padniesz nie w wyniku głosu wyborców, ale demonstrantów.

Wpis Romana Giertycha >>>

„Jarek, kiedy odejdziesz?” – krzyczy ktoś z Ogrodu Saskiego, gdy Jarosław Kaczyński składa wieniec pod pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej.

Prezes, premier, marszałkini Sejmu, szefowa Trybunału Konstytucyjnego i połowa rządu na 121. miesięcznicy upamiętniającej lotniczą katastrofę. Plac Piłsudskiego i wszystkie ulice w pobliżu zamknięte, snajperzy na dachach i policjanci z oczami dookoła głowy, gotowi dogonić każdego, kto chciałby zaprotestować.

Konstytucja z powydzieranymi kartkami nabita została na gwóźdź w toalecie na Nowogrodzkiej

Ostatnie wydarzenia mocno rozgrzały widownię, a szczególnie licznych narratorów polskiej sceny politycznej. Trudno powiedzieć, dlaczego. Nie stało się przecież nic szczególnego, a już na pewno nic, co mogłoby zaskoczyć przeciętnego obserwatora wydarzeń pięciu już prawie lat życia publicznego.

Od kilku dni słychać donośne głosy oburzenia, że oto dwóch zwykłych posłów, niepełniących żadnych funkcji państwowych, uznało się źródłem prawa i ot tak, odwołało sobie wybory. Emocje podgrzewa decyzja obu panów, że Sąd Najwyższy, który zgodnie z Konstytucja orzeka o prawidłowości WYBORU konkretnego kandydata, tym razem ma stwierdzić, że całe WYBORY są nieważne. Tym samym więc zostało ustalone, że SN oceni coś, co w ogóle się nie zdarzyło, chociaż równie dobrze najwyższy trybunał mógłby orzec nieważność również przyszłych wyborów parlamentarnych, które też się przecież nie zdarzyły. Dodatkowo bulwersował fakt, że dwaj Jarosławowie decydowali o dacie i sposobie wybrania wspólnego jednak kandydata na prezydenta, a różnica między nimi była tylko w metodzie – czy te wybory przeprowadzić na rympał, czy klucząc pokrętnie między przepisami prawa wyborczego i Konstytucji…

Cały felieton Andrzeja Karmińskiego>>>

Kaczyńskiego dyktatura hybrydowa

8 Maj

No, to mamy groteskę w wymiarze ogólnoświatowym. Jarosław Kaczyński przebił głupawką i polactwem wszystkich znanych dyktatorków.

Nie dość, iż jest postacią pokraczną, to z pewnością wpisał się do Księgi Guinnessa na kilku stronach.

Duński „Gang Olsena” to profesjonaliści w konfrontacji z Egonem Kaczyńskim, czy kostropatym Sasinem, który kroczy za swym pokracznym mistrzem noga w nogę.

Tego Mrożek by nie wymyślił, a Bareja nie sfilmował. Polska pisowska stała się pośmiewiskiem na świecie.

Politycy zostali kopnięci w głowę, dlaczego naród tych kopniętych wybrał.

Ale kopnięty zawsze będzie kopał, od wielu lat twierdzę, że Kaczyński przeleje naszą krew. Tak mają zakompleksiali mali ludzie o zręczności poniżej Egona Olsena.

Polak to już nie brzmi dumnie, bo widzą nas poprzez Polaczka Kaczyńskiego, pucołowatego Dudę i niedouczonego Morawieckiego.

Niestety, opozycja nie daje rady głupawce PiS. Możliwe, że w konfrontacji z surrealizmem pisizmu każdy rozum musi polec, jeżeli zna się następstwa historyczne.

Jedyne właściwe zachowania w trakcie „kampanii wyborczej” wyszło od Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która przewidziała, co się stanie.

Ona jedna. Niestety, prorocy często płacą duże ceny. Czy odbuduje swoją pozycję. Oto jest pytanie. To czas wielkiej próby.

„Po co mielibyśmy zmieniać kandydatkę, która przekonała 90 proc. naszych wyborców, że wybory majowe są niebezpieczne i nieuczciwe?” – tak o kandydaturze Małgorzaty Kidawy-Błońskiej mówi posłanka Izabela Leszczyna, członkini zarządu PO.

Izabela Leszczyna (KO) mówi OKO.press: „Mamy satysfakcję. Jestem przekonana, że gdyby nie zmasowana presja wszystkich: od Małgorzaty Kidawy Błońskiej, przez samorządowców, którzy byli odważni i wierni prawu, przez Senat, naszych wyborców i całą Koalicję Obywatelską, być może nie byłoby wolty Gowina”.

Według niej Koalicja Obywatelska nie zmieni kandydatki na prezydenta. A Małgorzata Kidawa-Błońska przekona wyborców, którzy byli skłonni poprzeć Szymona Hołownię. „Hołownia dla polskiej polityki pozostanie zjawiskiem nieistotnym” – mówi Leszczyna.

Wywiad z Izabelą Leszczyną >>>

„Politycy wszystko mogą. Jak Sąd Najwyższy powie, że mogą, to mogą i co pan im zrobi? Oczywiście będą marudzenia, narzekania, protesty. No ale ktoś pewnie myśli sobie: a od czego mamy SN? Będzie prezydent jak się patrzy! Wątpliwości szybko przeminą” – mówi gorzko OKO.press prof. Ryszard Piotrowski.

Wywiad z prof. Piotrowskim >>>

 

„Każdy następny krok, najbardziej nawet rozsądny, jest pozbawiony podstawy prawnej” – mówi prof. Andrzej Zoll w rozmowie z OKO.press o wyborach po 10 maja. Jego zdaniem rząd powinien wprowadzić stan klęski żywiołowej. Jeśli tego nie zrobi, władza i opozycja muszą znaleźć wspólne rozwiązanie, bo inaczej zapanuje dyktatura.

Wywiad z prof. Andrzejem Zollem >>>

 

„Głosowanie w dniu 10 maja 2020 r. nie może się odbyć” – oświadczyła w czwartek 7 maja późnym wieczorem Państwowa Komisja Wyborcza. PKW rozstrzyga też wątpliwości: w niedzielę nie będzie ciszy wyborczej.

PKW o głosowaniu, które się nie odbędzie >>>

 

Dalszy upadek jakości demokracji w Polsce w rankingu Freedom House – już czwarty rok z rzędu- to efekt ataków na sądownictwo, samorządy oraz nienawistne kampanie przeciwko osobom LGBT i sędziom w 2019 r. Polska spadła do kategorii niepełnych demokracji, a Węgry w ogóle przestały być państwem demokratycznym.

O niepełnej demokracji w Polsce >>>

– Niby mamy Trybunał Konstytucyjny, ale wiemy, że prezes TK to towarzyskie odkrycie prezesa partii rządzącej. Niby mamy pełniącego obowiązki I prezesa SN, ale wiadomo, że to człowiek Zbigniewa Ziobry i obozu władzy. Mamy NIK, ale tam z kolei jest człowiek, w którego kamienicach były prowadzone pokoje na godziny. Wiadomo, że mamy Sejm, ale tam są łamane wszelkie reguły debaty, niby mamy media publiczne, ale wiadomo, że to media rządowe i propagandowa tuba. Niby nic się nie zmieniło, a zmieniło się wszystko – mówi prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Wywiad z prof. Markiem Migalskim >>>

Amerykanie zaczynają znowu pytać, ilu polskich ministrów jest potrzebnych, żeby wrzucić list do skrzynki.

Niesławne „Polish jokes” już dawno temu wyszły w Ameryce z mody. Bo „Solidarność”, bo sukces transformacji, bo wreszcie „My Naród” z porywającego przemówienia Lecha Wałęsy w Kongresie. Ale z modą jest trochę tak, jak z historią. Lubi się powtarzać. Z tym, że zazwyczaj jako farsa.

Tak jest i tym razem. Amerykanie zaczynają znowu pytać, ilu polskich ministrów jest potrzebnych, żeby wrzucić list do skrzynki. A poważny, powszechnie szanowany w Stanach periodyk – „Foreign Policy”  4 maja napisał o polskich wyborach: „Poland’s Election Is a Farce”. No właśnie.

Cały felieton Bożeny Chlabicz-Polak >>>

Zaraza w państwie PiS

3 Maj

Czy dojdzie do wyborów, które zostały wyznaczone za tydzień? Szef Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak twierdzi, że to niemożliwe, że musiałby zdarzyć się cud.

Czy 7 maja, kiedy ma się odbyć posiedzenie Sejmu Jarosław Gowin przejdzie na stronę opozycji?

Jak się zachowa cała opozycja, bo może zdurnieć, jak to niedawno było z Lewicą i PSL?

Polska nam się rozpada, widać to gołym okiem. Pięć lat rządów PiS doprowadziło do ruiny faktycznej, a nie oratorskiej.

Prawo został zniszczone, budżet ledwo dyszy, nie stać władz na aktywną walkę z zarazą koronawirusa.

Kaczyński prze za wszelką cenę do wyborów, bo wie, że za jakiś czas Duda przegra z kretesem, a to znaczy, iż pójdą siedzieć za niezliczone afery, za bezprawie, za wykluczania Polski, które – w wypadku dalszych rządów PiS – poskutkuje Polexitem, wyrzuceniem Polski z Unii Europejskiej.

Święto Konstytucji 3 Maja to przypomnienie, iż uchwalenie dobrego prawa wcale nie powstrzymuje obalenia go przez Targowicę (ówczesna formacja polityczna podobna do PiS wraz z sojuszem z Kościołem).

Targowica (Kaczyński, Duda, Morawiecki) też ciągle obala Konstytucję.

Nie musimy czekać na wyniki pseudowyborów, żeby obudzić się w państwie bezprawia. Żyjemy w nim już od dobrych kilku lat. Tyle że dotąd nieliczni mogli tego doświadczyć bezpośrednio. Przez pandemię doświadczamy tego już wszyscy – pisze dr Grzegorz Makowski, ekspert z zakresu polityki antykorupcyjnej.

Więcej o zarazie w państwie bezprawia >>>

Kidawa-Błońska: Dzisiaj tak ważne są zapisy Konstytucji, które mówią, że mamy prawo do wolnych wyborów. Do wyborów bezpiecznych, tajnych, powszechnych. Dlatego po raz kolejny mówię bardzo głośno: wybory w maju metodą kopertową, pseudo metodą nie mogą się odbyć

– 3 maja to wyjątkowy dzień w naszej historii. Tego dnia świętujemy i przypominamy o twórcach Konstytucji 3 maja, ale pamiętajmy też o wszystkich, którzy chcieli, żeby Polska była krajem lepszym, sprawiedliwszym, państwem bardziej nowoczesnym. Na przestrzeni wieków ludzie chcieli, żeby Polska była krajem wyjątkowym, Polacy chcieli, żeby ich prawa były chronione. I Konstytucja jest po to, żebyśmy my, obywatele czuli się bezpiecznie, żebyśmy my, obywatele wspólnie przyjmując Konstytucję wiedzieli, że to fundament naszego życia społecznego, to nasz bezpiecznik, żeby żadna władza nie chciała nam naszych praw odebrać. I dzisiaj tak ważne są zapisy Konstytucji, które mówią, że mamy prawo do wolnych wyborów. Do wyborów bezpiecznych, tajnych, powszechnych. Dlatego po raz kolejny mówię bardzo głośno: wybory w maju metodą kopertową, pseudo metodą nie mogą się odbyć. Musimy jako obywatele mieć odwagę powiedzieć to głośno rządzącym: nie wolno wam zabierać naszych praw. Jesteśmy ludźmi wolnymi, mamy Konstytucję i żądamy, aby nasza Konstytucja była przestrzegana. Chcemy wyborów wolnych, demokratycznych, chcemy żeby władza myślała o naszym bezpieczeństwie i o naszym zdrowiu i nie robiła spektakli w czasie wyborów – stwierdziła Małgorzata Kidawa-Błońska na briefingu prasowym w Warszawie.

Lewica, PSL i Kaczyński mają wspólny cel i wspólnie go realizują. Tym celem jest osaczenie, osłabienie i zniszczenie PO. Dla Kaczyńskiego zniszczenie PO to Budapeszt w Warszawie. Dla Lewicy i PSL szansa na wyszarpanie jakichś drobnych kęsów centrowego elektoratu i wczołganie się do PiS-owskiego Budapesztu w roli tolerowanych przez prawicową władzę stronnictw sojuszniczych. Jeśli nie chcemy żyć (i kończyć swego życia) w takim politycznym oraz ideowym pejzażu, musimy zachować centrowy elektorat dla centrowej partii – pisze Cezary Michalski.

W dodatku ten nowy początek będzie nieporównanie trudniejszy, niż rok 1989. Przeciwnikami nie będą bowiem zrezygnowani i zdemobilizowani postkomuniści, których liderzy wiedzieli, że ich ideologia się skompromitowała, a najważniejsi spośród nich stali się politykami III RP lojalnie budującymi jej konstytucyjny ład i wprowadzającymi Polskę do politycznych, gospodarczych i militarnych struktur Zachodu. Teraz budowanie od zera liberalnej, demokratycznej, prozachodniej Polski będziemy musieli rozpoczynać w całkiem żwawej i zmobilizowanej hegemonii Kaczyńskiego, Ziobry, Morawieckiego, Dudy, Rydzyka, Jędraszewskiego, Kamińskiego, Piotrowicza, Sasina, Zaradkiewicza… – czyli nihilistów, cyników i fanatyków, a w większości ludzi, którzy umiejętnie połączyli w swojej praktyce politycznej i praktyce życiowej fanatyzm, nihilizm i cynizm.

Cały esej Cezarego Michalskiego: jak wyruchano w Polsce demokrację >>>

– Jest zbyt mało dni, by przeprowadzić wybory. Musiałby nastąpić cud, by do nich doprowadzić – twierdzi szef Państwowej Komisji Wyborczej. Sylwester Marciniak podkreśla, że najlepszym wyjściem byłoby wprowadzenie stanu nadzwyczajnego i przeprowadzenie wyborów prezydenckich w późniejszym terminie.

Więcej szefa PKW Sylwestra Marciniaka >>>

Jarosław Kaczyński czuje pismo nosem i doskonale wie, że władza wymyka się mu z rąk.

Desperacja, z jaką Jarosław Kaczyński walczy o wybory 10 maja, naprawdę robi wrażenie: w minionym tygodniu osobiście rozmawiał z posłami Porozumienia Jarosława Gowina, próbując ich nakłonić do przejścia na swoją stronę. Żaden normalny, demokratyczny polityk nie miałby dość determinacji ani chęci utrzymania się u władzy za wszelką cenę, by tak jak on pazurami drzeć ziemię i zębami wgryzać się w darń. Większość dawno już by odpuściła. Ale nie wódz. On walczy o władzę tak, jakby chodziło o jego życie.

Cały felieton Wojciecha Maziarskiego >>>

Zamordyzm

19 Kwi

Autorytaryzm PiS na naszych oczach ulega przeistoczeniu. Tradycyjny Kaczyńskiego zamordyzm odchodzi do historii, zresztą prezes jest traktowany, jak pies gończy, którym się szczuje i za nim biegają tabuny dziennikarzy.

Zaś Morawiecki, Duda, Szumowski, Gowin i inni w tym czasie szlifują nowoczesny zamordyzm, który nakłada kagańce społeczeństwu na mordy, aby się cieszyli, gdy im się poluzuje, przede wszystkim mają się zachowywać, jak władza chce.

Koronawirus jest dobrodziejstwem, który zdarzył się politykom PiS. Pod jego maską wprowadzają tak absurdalne zakazy, jak wstępy do lasu i parku, aby je odwołać w chwale dobrodziejów.

Nie inaczej jest z maseczkami, które bodaj jako jedyny kraj w Europie obowiązkowo nosimy. Przecież w Niemczech ich nie noszą, choć oficjalnie zakażonych jest wielokroć więcej.

Maseczki to dosłowny, a nawet alegoryczny zamordyzm. Maseczki na mordach Polaków.

Nie można się gromadzić, czyli protestować. Rozwiązana została Państwowa Komisja Wyborcza, PiS powoła swoją pisowską komisję.

Scenariusz dla autokratów PiS jest jasny: zamordyzm. A dla nas?

Otóż władzę PiS można odebrać tylko w jeden sposób, poprzez ulicę. I do tego dojdzie. Politycy PiS mogą zapłacić najwyższą cenę, nie dojdzie tym razem do żadnej grubej kreski.

Myślę, że to perspektywa 2 lat. Potem nie będziemy oglądali zombie Kaczyńskiego i „nowoczesnych” autokratów, wampirów Morawieckiego, Dudę, Szumowskiego , Gowina i Sasina. Zostaną wypędzeni z Polski, jak kiedyś okładano karą banicji.

I tyle w temacie Morawieckiego – niby żart, a jednak prawda…

Sejm odrzucił poprawkę Senatu, by raz na tydzień testować na SARS-CoV-2 cały personel opieki zdrowotnej. Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawiamy, pomysł był nierealny, ale tłumaczenie Ministerstwa Zdrowia, że w ten sposób zabrałoby się testy innym potrzebującym jest demagogiczne. Zadaniem resortu jest sprawić, by służby medyczne przestały się zarażać.

Więcej krętactwie pisowskim w walce z koronawirusem >>>

„Nowoczesny” model autorytaryzmu realizowany przez Morawieckiego, Dudę, Szumowskiego, Gowina może się okazać jeszcze obrzydliwszy, a przede wszystkim jeszcze niebezpieczniejszy dla wolności społeczeństw i jednostek, niż anachroniczna tyrania Kaczyńskiego – pisze Cezary Michalski.

Znakomity esej Cezarego Michalskiego >>>

Więcej o faktycznej likwidacji Państwowej Komisji Wyborczej >>>

Zamach stanu odbył się już wtedy, kiedy prezydent odmówił przyjęcia ślubowania od wybranych legalnie sędziów. Może powiem tak: to kontynuacja łamania konstytucji; złamano ją przy wyborze sędziów do TK, potem przy powołaniu KRS, potem ze złamaniem konstytucji próbowano dokonać czystki w SN, łącznie z usunięciem I Prezes, demolowano wymiar sprawiedliwości i sądy. To wszystko jest ciągnącym się, tlącym zamachem stanu. Te wybory to będzie tylko kolejna tego faza – komentuje były przewodniczący PKW, były sędzia TK Wojciech Hermeliński. – Nie chciałbym, aby moje słowa były traktowane jako nawoływanie do bojkotu, ale nie mogę wziąć w tym udziału. Zawsze brałem udział w wyborach i również w tych bym zagłosował, gdyby były przeprowadzone zgodnie z prawem – dodaje.

Rozmowa z Wojciechem Hermelińskim >>>

– Zamiast zakazów wchodzenia do parku, do lasów, oczekiwałbym, by na czas, na początku marca, organy państwa wydały takie zakazy, zalecenia, by ludzi z DPS-ów ostrzec, by przekazać samorządom wiedzę – mówił w „Faktach po Faktach” w TVN24 prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Jak dodał, w Domach Pomocy Społecznej „rozgrywają się abstrakcyjne dramaty”.

Więcej o Jacku Jaśkowiaku, prezydencie Poznania >>>

Populiści świetnie sobie radzą zwłaszcza w czasach kryzysu, bo trzeba szukać wroga – winnego. Krótkofalowo mogą na tym wygrać, oczywiście powiększając szkodę społeczną, którą jest już sama pandemia. Ale to zależy także od tego, jak z kryzysem będą sobie radzić partie czy siły polityczne głównego nurtu. Proszę spojrzeć, Marine Le Pen i jej Front przestali w tej chwili istnieć – mówi prof. Roman Kuźniar, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, dyplomata, b. doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Rządzący mają instrumenty działania oraz możliwość narzucania własnej narracji w tej sprawie – zobaczcie, jak sobie świetnie radzimy, gdyby nie my, to byłaby totalna klęska. Zresztą dokładnie to samo widzimy w Polsce. Choć rządzący, z ministrem zdrowia na czele, najpierw totalnie pokpili sprawę, teraz uchodzą za zbawców albo przynajmniej tak się przedstawiają – dodaje.

Rozmowa z prof. Romanem Kuźniarem >>>

Znaczna część opinii publicznej, jak gotowana pomalutku żaba, oswoiła się z realiami państwa mafijnego i już nawet nie próbuje wyskoczyć z wrzątku.

Napaść medialnych opryszków z TVP na dziennikarzy TVN, którzy ośmielili się skrytykować ojca chrzestnego, pokazuje, czego możemy się spodziewać w drugiej kadencji prezydenckiej Dudy. Jeśli państwo mafijne miało jeszcze dotąd jakieś zahamowania i chwilami próbowało pozować na praworządną demokrację, to właśnie widzimy, że teatr ten dobiega końca: nominaci władzy kontrolują wszystkie kluczowe elementy systemu (za chwilę przejmą także Sąd Najwyższy), więc niczego nie trzeba już udawać. Hulaj dusza.

Cały felieton Wojciecha Maziarskiego >>>

Recesja i pokraki PiS. Nieszczęścia dotknęły Polski

18 Kwi

Wraz z pandemią koronawirusa idzie głęboki kryzys, recesja, jakiej na świecie nie było od lat 30. ubiegłego stulecia.

Już dzisiaj wszystko podrożało, a to znaczy, że mamy recesję. Jakiej wielkości?

Ośrodki analityczne przewidują dla Polski bezrobocie sięgające 20 proc. Recesję największą od 30 lat, czyli od transformacji, gdy porzucaliśmy PRL.

Uwzględnijmy, iż u władzy mamy partię charakterologicznie podobną do PZPR, więc recesja będzie równie głęboka, a bezrobocie wyższe.

U władzy – nazwijmy to wprost – mamy pokraków. Pokrakę nr 1 Kaczyńskiego i jego ancymonków: Morawieckiego, Dudę, Szumowskiego.

Morawiecki prędzej czy później będzie siedział, choćby za świadome przepłacenie sprowadzonych masek z Chin. Koszt ich jest kilkunastokrotnie wyższy od tego, który byłby dokonany normalnie, bez pompy, bez „największego samolotu świata”.

I podobno – co jest jeszcze gorsze – sprowadzono sprzęt wadliwy. Chińczycy wcisnęli szmelc. Ale taki jest PiS – partia pokraków wyznającą aksjologię szmelcu. Szmalcownicy.

PiS to w istocie polskie sprzedawczyki, jak Targowica, jak sanacja sprzed 39 roku.

Będziemy mieli recesję w Polsce pierwszy raz od 30 lat? To prawie pewne, ale jak głęboką? Ekonomiści wyliczają kolejne wskaźniki, ale sytuacja jest bardzo dynamiczna. Sprawdzamy, co dziś możemy powiedzieć o bezrobociu i PKB w Polsce na koniec 2020 roku.

O recesji, który dotknie nas jak transformacja, gdy kończył się PRL >>>

„W przyjętej 17 kwietnia 2020 rezolucji PE podkreśla, że plany rządu PiS, by mimo pandemii przeprowadzić w maju wybory prezydenckie „mogą zagrozić życiu obywateli polskich i podważyć koncepcję wolnych, równych, bezpośrednich i tajnych wyborów, o których mowa w Konstytucji RP”. Saryusz-Wolski (PiS): „Zadbała o to totalna, dowodzona przez Donalda Tuska”

PE przeciw niszczeniu demokracji przez PiS >>>

Podczas wyborów korespondencyjnych dla 30 mln Polaków nie da się zagwarantować standardów demokracji – ocenił szef Europejskiej Partii Ludowej w wywiadzie dla „Spiegla”.

Wywiad z Donaldem Tuskiem >>>

Koronawirus szaleje w Europie. „Od tego, czy Europa okaże wsparcie swoim obywatelom, będzie zależała jej przyszłość” – mówi OKO.press dr Marta Olesik, współautorka listu do europejskich decydentów. List podpisali pisarze i politycy, artyści i ekonomiści, m.in. Olga Tokarczuk, Aleksander Kwaśniewski, Agnieszka Holland i ekonomiczny doradca papieża Franciszka.

Więcej o 500+ unijnym >>>

Według szacunków Polskiego Forum Osób Niepełnosprawnych sytuacja w całodobowych placówkach opiekuńczych może być gorsza niż w oficjalnych statystykach. Śmiertelność osiąga 5-10 proc. Osamotniony personel rezygnuje, z wycieńczenia.

Więcej o horrorze w placówkach opiekuńczych i tchórzu Ziobrze >>>

Albo wybory korespondencyjne, albo osobiste za dwa lata – rekomenduje minister zdrowia Łukasz Szumowski. Tylko że ani pierwsze, ani drugie nie są w tej chwili możliwe. PiS pozbawił uprawnień PKW, a prowizorka Sasina lewituje w legislacyjnej próżni. Sędzia Hermeliński: „Taka zmiana przepisów i procedur wyborczych narusza artykuł 2 Konstytucji”.

O bezprawiu wyborczym. Coś faszystowskiego >>>

O teoriach spiskowych dotyczących koronawirusa >>>

Wychodzi na to, że Duda świetnie wie, iż wybory w maju to jego jedyna szansa na reelekcję.

Koronawirus szaleje, a cóż porabia ukochany prezydent części Polaków pan Andrzej Duda? Od czasu do czasu widzę jego zatroskaną minę w telewizji, gdy z lekko pochyloną głową odmienia siebie przez wszystkie przypadki, by do Polaków dotarło, że to On się stara, On rozumie, On współczuje, On załatwia, On rozmawia, On zadba, On wprowadzi, On dziękuje. On! On! On!…

Cały felieton Tamary Olszewskiej >>>

Kaczyński i jego folwark

11 Kwi

Świat i Polska po koronawirusie będą zupełnie inne. Jakie? Można odpowiedzieć: na ile nam odbierze się praw, na tyle będzie mniej wolności.

Demokracja liberalna przyjmie postaci przepoczwarzające się z demokracji głosowania korespondencyjnego w podobny absurdalny przymiotnik dodany do demokracji, który będzie służył władzy, a nie społeczeństwu.

Już dzisiaj widzimy, w jakiej pogardzie panujący (może być to: demokracja panująca, albo demokracja z namaszczenia boskiego – taki kierunek ma PiS) mają prawo, które ma obowiązywać motłoch, ale nie ich> Bardzo dokładnie to widać było podczas obchodów 10. rocznicy smoleńskiej, czy też podczas pobytu Kaczyńskiego na Powązkach, wszak cmentarze są zamknięte dla wszystkich pozostałych.

Prawo dla równych i równiejszych opisał Orwell w „Folwarku zwierząt”.

O Kaczyńskim i jego folwarku >>>

PiS nie popuści w niczym, za koryto zapłaci każdą cenę, włącznie z wyrzuceniem Polski z Unii Europejskiej, bądź śmierci Polaków podczas tzw. wyborów.

Państwowa Komisja Wyborcza orzekła, iż wyborów nie będzie w maju.

I czego się spodziewacie? Kaczyński wymieni skład PKW, który orzeknie coś przeciwnego.

O przejęciu władzy w Polsce przez populistyczną prawicę przesądził powrót martyrologicznej tradycji, która przeciwstawiła piękno heroicznej śmierci polskich bohaterów godnemu pogardy zwykłemu życiu „lemingów Tuska” – pisze Cezary Michalski. Jak dekada po katastrofie smoleńskiej zmieniła Polskę?

Czytaj wybitny esej Cezarego Michalskiego >>>

Był materiał wybuchowy, była eksplozja w skrzydle, była eksplozja w centropłacie. Było zniszczenie samolotu na skutek wybuchu” – Antoni Macierewicz w dziesiątą rocznicę katastrofy smoleńskiej zapowiada nowy raport. Podobno jest już gotowy, ale publikacja będzie „troszeczkę później” – bo Wielkanoc i COVID-19.

Zaskakuje za to odpowiedź Macierewicza na pytanie o, to kiedy ładunki zostały w samolocie zamieszczone:

Więcej o wybuchowym Macierewiczu >>>

 

Policja wlepia mandaty za bieganie i spacer, ale politycy PiS łamią własne rozporządzenie na obchodach rocznicy smoleńskiej. Przerażająca wiadomość dnia: do 30 proc. zakażeń dochodzi w szpitalu lub przychodni. Trzy kraje w Europie szczyt zachorowań mają już za sobą. Ale we Francji i Wlk. Brytanii,umarło po tysiąc osób, w USA – dwa, a zakażonych jest 500 tys.

W sumie od początku epidemii mamy w Polsce 5955 osób zakażonych, z tego:

  • 318 osób wyzdrowiało,
  • 181 umarło (3 proc. wykrytych zakażeń),
  • 5 456 choruje, z tego 160 jest w stanie ciężkim.

Z powodu koronawirusa:

  • 2 409 osób przebywa w szpitalu;
  • 158 663 jest objętych kwarantanną,
  • 33 879 jest objętych nadzorem epidemiologicznym.

Więcej o stanie koronawirusa na 10. kwietnia 2020 >>>

Na Węgrzech przyznano właśnie specjalne i w zasadzie bezterminowe nowe uprawnienia premierowi Orbánowi. Ma on właściwie możliwość pozbycia się opozycji w majestacie prawa, tak samo jak resztek niezależnej prasy. Czy u nas to pójdzie też w tę stronę? Trudno powiedzieć, ale myślenie o stanach nadzwyczajnych jak o wybawieniu jest dziś bardzo nieroztropne. Takie decyzję mają swoją wagę i swoją cenę. Jak mówiłem na początku, wybór jest tu bardzo trudny, niczym w antycznej tragedii – mówi prof. Mikołaj Cześnik, socjolog i politolog, dyrektor Instytutu Nauk Społecznych Uniwersytetu SWPS

Rozmowa z prof. Mikołajem Cześnikiem >>>

Premier zapowiedział brak biurokracji plus możliwość otrzymania znacznego wsparcia. To dobrze, tylko że premier jest znany z tego, że czasem mówi rzeczy, które nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Premier zapewnił też, że uruchomienie linii pomocy zajmie 2-3 tygodnie. My w BCC przygotowaliśmy opinię, gdzie zwracamy uwagę, że ta pomoc jest spóźniona i nawet gdyby była rzeczywiście sprawnie zrealizowana za 2-3 tygodnie, jest spóźniona około miesiąca. W międzyczasie setki tysięcy przedsiębiorstw zbankrutuje i będziemy mieli duże spadki zatrudnienia i aktywności. To pierwszy i duży grzech tego rządu – mówi główny ekonomista BCC, były wiceminister finansów prof. Stanisław Gomułka. – Premier nie wspomniał o innych środkach finansowania, niż poprzez obligacje gwarantowane przez skarb państwa. Wiadomo, że w budżecie na rok bieżący mamy wiele nadzwyczajnych dochodów, których nie będzie w 2021 roku. W marcu została wypłacona 13. emerytura kosztem 11 mld zł, zapowiedziana jest 14. emerytura. Rząd powinien się z tego wycofać, tak samo jak natychmiast powinien się wycofać z oferty gwałtownego wzrostu płacy minimalnej. Rząd i premier mówi językiem polityki, czyli dwa plus dwa równa się dowolna liczba. To zupełnie inny język, niż język ekspertów i ekonomistów – dodaje

Rozmowa z prof. Stanisławem Gomułką >>>

PiS wykorzystuje pandemię koronawirusa, by wzmocnić własną władzę i załatwić nas Polaków na lata.

Partia rządząca nigdy chyba nie przestanie mnie zadziwiać w swym konsekwentnym dążeniu do celu, którym jest władza, jedyna i niepodzielna, na lata. Każda okazja dobra, byle tylko realizować krok po kroku i pchać się do przodu, do Polski pisowskich pragnień, realizacji pragnień wciąż głodnego piedestału wodza, prezesa.

Cały felieton Tamary Olszewskiej >>>

Sondaże dla PiS zaczynają dołować. Sędzia Juszczyszyn zrobiony w bambuko

21 Sty

Bezprawie pisowskie w kraju jest zaprowadzane z konsekwencją, ale nie logiką, bo nie można nazwać logicznymi partyjne interesy.

Polska jest psuta od podstaw prawnych, a to zemści się na każdym z nas i na naszej ojczyźnie. PiS trzeba będzie postawić przed prawem, polityków (raczej pachołków) Kaczyńskiego zobaczymy w przyszłości przed Trybunałami Stanu, zwykłymi sądami (bo np. „zasługi” korupcyjne ma każdy z polityków tej partii za paznokciami). Nie tylko Banaś, ale Morawiecki (jeden z największych krętaczy) et consortes.

Co z Kaczyńskim? Opozycja powinna dobrze rozegrać jego kwestię. Najpierw dopuścić do głosu jak największe spektrum obywateli, niech dyskutują, zainscenizować coś w rodzaju sądu historii, bądź sądu obywatelskiego.

Sformułowane zostaną zarzuty i po pewnym czasie prawnicy winni przekuć to na paragrafy.

Kaczyński powinien zgnić w więzieniu, dać mu tam szansę, aby walczył z wszami. Do tego nadaje się ten intelektualny średniak, a moralnie antyczłowiek.

Sondaże PiS-oi zaczynają niedomagać. Będą zjeżdżać w dół, bo gadzinówka TVP propagandowo nie wciśnie ciemnemu ludowi swojego kitu. Ciemny lud w części też potrafi myśleć.

Sędziemu Juszczyszynowi cofnięto delegację. Ten spektakl wygląda, jak film Barei. Twórca „Misia” miałby dzisiaj tematów bez liku. Opisując w swoich dziełach PRL, opisywał rządy PiS, które są powtórką z historii, czyli farsą.

Nie uratuje PiS Państwowa Komisja Wyborcza, w której mają większość. Nie orżną, bo społeczeństwo obywatelskie wyjdzie na ulice i jak w Grudniu 1970 roku i innych historycznych datach, będzie rozwiązywać problemy polityczne na ulicy.

Sędzia Paweł Juszczyszyn przyjechał z olsztyńskiego sądu do Warszawy, by w Kancelarii Sejmu zapoznać się z listami poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa. W tym czasie prezes jego sądu cofnął mu delegację do Warszawy. Jak poinformowało Centrum Informacyjne Sejmu, sędziemu nie pokazano dokumentów dot. KRS.

O cofnięciu delegacji do Warszawy Pawła Juszczyszyna poinformowała szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska. Jak poinformowała, cytowana przez tvn24.pl – „zostało wydane zarządzenie (…) wycofujące delegację do Warszawy panu sędziemu”. Przyznała, że wydał je prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki.

Juszczyszyn w Kancelarii Sejmu. Nawacki cofnął mu delegację

Po opuszczeniu kancelarii Juszczyszyn nie chciał komentować przebiegu wizyty. Stwierdził, że nie będzie „informował o czynnościach, które nie mają charakteru jawnej rozprawy”. Centrum Informacyjne Sejmu poinformowało, że w związku z cofnięciem delegacji sędziemu nie pokazano dokumentów.

Aby cofnąć delegację Juszczyszynowi, Nawacki przerwał swój urlop. Prezes sądu w Olsztynie uchylił zarządzenie wiceprezesa tego sądu, który wcześniej udzielił zgody na delegację. – Wpłynęło zawiadomienie o uchyleniu zarządzenia wiceprezesa Krygielskiego. W piśmie tym Nawacki uzasadnił, że w kompetencjach wiceprezesa sądu nie mieści się rozpatrywanie spraw, w których prezes sądu wydał już zarządzenie – powiedział tvp.info Olgierd Dąbrowski-Żegalski, rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Szef CIS Andrzej Grzegrzółka poinformował, że dokumenty od Nawackiego trafiły do Sejmu tuż przed spotkaniem z Juszczyszynem. – Przygotowaliśmy listy poparcia obywateli, którzy podpisali się pod tą konkretną kandydaturą i one były gotowe do udostępnienia. Ta korespondencja od prezesa sądu pana Nawackiego to uniemożliwiła, więc te oględziny w takiej formule, w jakiej były zaplanowane, nie doszły do skutki – powiedział Grzegrzółka. – My nie antycypowaliśmy tego wydarzenia. Dokumenty, które rano dotarły do Kancelarii Sejmu były sporym zaskoczeniem dla każdego.

Sprawa ujawnienia list poparcia do KRS

Zgodnie z nowelizacją ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa w marcu ubiegłego roku Sejm wybrał na czteroletnią kadencję 15 sędziów-członków KRS. Wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Do Kancelarii Sejmu składane były wnioski między innymi polityków i organizacji społecznych o informacje dotyczące imion, nazwisk i miejsc orzekania sędziów, którzy poparli zgłoszenia kandydatów do KRS. Szef Kancelarii Sejmu odmawiał udostępnienia tych informacji wszystkim, którzy się o nie ubiegali.

Mimo wstępnych zapewnień, że listy poparcia dla kandydatów do KRS zostaną upublicznione (w tej sprawie był też wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego), tak się nie stało, a Kancelaria Sejmu zgłosiła się do Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Prezes UODO zobowiązał Kancelarię do tego, by nie ujawniać tychże list ze względu na ochronę danych osobowych.

Z kolei w listopadzie 2019 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazał Kancelarii Sejmu upublicznienie list, a korzystając z tego postanowienia sędzia Juszczyszyn domagał się dostępu do nich pod rygorem grzywny. W efekcie Kancelaria Sejmu zgodziła się okazać sędziemu jedną listę z podpisami obywateli, nie zaś sędziów.

Komentarz opozycji

– To, co zrobił sędzia Nawacki wobec sędziego Juszczyszyna, cofając mu delegację, najlepiej pokazuje stosunek ludzi Ziobro do szanowania konstytucyjnych wyroków – powiedział w Sejmie poseł Borys Budka.

– PiS prędzej zniszczy listy niż je ujawni. Nie można wykluczyć, że dopychano je kolanem uzupełniając po wyborze. Wygląda na to, że neoKRS mogła być wybierana bezprawnie. To oznacza, że neoKRS, Izby Dyscyplinarna i Kontroli Nadzwyczajnej rozlecą się jak domek z kart! – wypowiada się poseł Michał Szczerba.

– Mam złą wiadomość dla Macieja Nawackiego. I tak kiedyś w imię jawności i w wykonaniu wyroku sądowego Naczelnego Sądu Administracyjnego zobaczymy te listy poparcia. Jak nie dziś czy jutro, to za rok czy dwa. Odsuwa Pan w czasie swoją kompromitację – zwróciła się do prezesa sądu w Olsztynie adw. Dorota Brejza.

Aneta Mościcka (dziennikarka): Sędzia Juszczyszyn powinien nałożyć na szefową Kancelarii Sejmu grzywnę, bo jest wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, jego postanowienie i tyle”.

Kamil Dziubka (onet.pl, dziennikarz): Urzędnicy, którzy robią wszystko, żeby zataić listy poparcia do KRS chyba jednak powinni sobie zdawać sprawę z tego, że kiedyś zajmie się nimi prokurator. Wszystkie czerwone linie w tej sprawie już zostały przekroczone”.

Komentarze internautów:

Im się wydaje, że będą rządzić wiecznie”.

Może ci urzędnicy liczą, że od odpowiedzialności PiS ich wybroni? (śmiech)”.

„Panie Nawacki jeśli ktoś miał do tej pory jakieś wątpliwości, czy ma pan coś do ukrycia w sprawie list do neoKRS, to właśnie je pan rozwiał”.

Nie ma wątpliwości: PiS łapie poważną zadyszkę i to na kilka miesięcy przed najważniejszymi wyborami ostatnich lat. Zyskuje za to mocno Koalicja Obywatelska.

Najnowszy sondaż partyjny został przeprowadzony został przez Instytutu Badań Spraw Publicznych dla Wirtualnej Polski i portalu Stanpolityki.pl.

Wynika z niego, iż oddanie głosu na Prawo i Sprawiedliwość zadeklarowało 37,84 proc.  badanych. Na drugim miejscu z poparciem na poziomie aż 31,28 proc. znalazła się Koalicja Obywatelska. 13,34 proc. zdobyła Nowa Lewica. 9,68 proc. wyborców poprze Konfederację, a 7,39 proc. Polskie Stronnictwo Ludowe.

Poparcie Prawa i Sprawiedliwości spadło o 1.28 p.p. (z 39,08 proc.) od grudniowego sondażu IBSP. O 3,40 p.p. (z 27,88 proc.) wzrosło poparcie dla  Koalicji Obywatelskiej. Spadło poparcie dla  Nowej Lewicy i jest niższe o 2,72 p.p. (z 16,06 proc.) Nieznacznie, o 0,11 p.p. (z 7,89 proc.) spadło poparcie dla Konfederacji, a o 0,39 p.p. wzrosło dla Polskiego Stronnictwa Ludowego (z 7,00 proc.).

Wygląda na to, że PiS wpadło w korkociąg , a na razie końca tegoż nie widać. KO zyskuje prawdopodobnie kosztem Nowej Lewicy.

Prezydent Andrzej Duda 17 stycznia 2020 r. powołał w skład Państwowej Komisji Wyborczej: Ryszarda Balickiego, Zbigniewa Cieślaka, Liwiusza Laskę, Dariusza Lasockiego, Sylwestra Marciniaka (sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego), Macieja Miłosza, Arkadiusza Pikulika, Konrada Składkowskiego oraz Wojciecha Sycha (sędzia TK).

To bardzo ważna misja. Państwowa Komisja Wyborcza jest jednym z podstawowych elementów gwarancyjnych funkcjonowania demokracji w tym jej najbardziej sztandarowym wymiarze, jakim są wybory. Państwowa Komisja Wyborcza de facto gwarantuje wszystkie prawa wyborcze w znaczeniu ich rzeczywistego funkcjonowania, dba o to, by wybory odbyły się, tak jak należy, a przede wszystkim przeprowadza cały proces głosowania i pilnuje, by wynik wyborów jak najszybciej, w jak najrzetelniejszy sposób został ustalony i dotarł do opinii publicznej.

Jest to więc rola w naszym ustroju – ustroju demokratycznym – absolutnie fundamentalna, związana z niezwykłą odpowiedzialnością i w bardzo szczególny sposób obserwowana także przez społeczeństwo w kraju – wypowiadał się prezydent Andrzej Duda.

Dziennikarka tygodnika Polityka Ewa Siedlecka na temat powołania przez prezydenta Andrzeja Dudę nowych członków Państwowej Komisji Wyborczej.

Ewa Siedlecka:

– Nowa, polityczna PKW wybrana. PiS uzyskał władzę nad procesem wyborczym: w PKW ma większość, a o protestach wyborczych i ważności wyborów orzeka Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN. Kontrolując PKW, PiS ma też kontrolę nad kontrolą: partyjnych wydatków. Koniec niezależnej Państwowej Komisji Wyborczej. Zamiast niej mamy organ polityczny, coś w rodzaju neo-KRS. W dodatku jego członkowie są odwoływali.

Dziennikarka zauważa jednak, że w tym wypadku nie można zarzucić politykom PiS złamania standardów europejskich ponieważ w większości krajów instytucje wyborcze są tworzone przez polityków. Trzeba jednak wspomnieć, że Polska była do tej pory wyjątkiem ponieważ członków PKW wybierali prezesi sądów; Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego, a politycy nie brali udziału w procesie. Komisja Wenecka wskazywała wówczas Polskę innym krajom jako wzór. To się jednak skończyło.

– Partyjni przedstawiciele będą oceniali sprawozdania finansowe partii politycznych. Jawny konflikt interesów – ocenia były doradca prezydentów RP Mariusz Edgaro.

Komentarze internautów:

Sytuacja w PKW będzie gorsza niż poprzednio, ale nie jest krytyczna. Na razie. Zobaczymy, jak wyjdzie w praniu, po majowych wyborach”.

I ani jednej kobiety”.

Moim zdaniem PiS widzi, że tonie i będzie próbował sfałszować wybory”.

Cały komentarz Siedleckiej tutaj >>>

Przegrana PiS w sprawie protestów wyborów do Senatu to zjazd Kaczyńskiego w dół pochylnią na śmietnik

24 Paźdź

Państwowa Komisja Wyborcza przeanalizowała jeden z sześciu – bliźniaczo do siebie podobnych – protestów wyborczych PiS i uznała, że nie zasługuje na uwzględnienie. – Wnosimy o pozostawienie go bez dalszego biegu – wystąpiła do Sądu Najwyższego.

Protesty wyborcze komitetu PiS ujawniło Oko.press. Serwis wydobył skargi z Sądu Najwyższego. W sześciu podobnych pismach komitet PiS kwestionuje wyniki wyborów do Senatu w sześciu okręgach wyborczych. We wszystkich wygrali kandydaci opozycji lub niezależni. Przewaga nad kandydatami PiS wyniosła od 320 głosów do 3 tys.

Rządząca partia liczy, że uwzględnienie protestów pozwoli jej na odbicie izby wyższej, w której większość będzie mieć opozycja i senatorowie niezależni.

„Wyniki wyborów niemal po połowie dzielą Senat pomiędzy partię sprawującą władzę a opozycję. W tym stanie rzeczy w interesie społecznym jest podjęcie dodatkowych działań weryfikujących” – napisał w uzasadnieniu protestów pełnomocnik komitetu PiS Krzysztof Sobolewski.

PiS myli artykuł kodeksu

„Zgłaszam protest wyborczy przeciwko ważności wyborów do Senatu RP” – czytamy w każdym z dokumentów. Sobolewski podnosi w nich identyczny zarzut naruszenia art. 227 Kodeksu wyborczego. Określa on sposób głosowania i warunki uznania głosu za ważny. Reguluje m.in. w którym miejscu należy postawić znak „X”.

Problem w tym, że przepis nie dotyczy wyboru senatorów, ale posłów, co jako pierwsza zauważyła Wirtualna Polska. Sposób głosowania w wyborach do Senatu określa zupełnie inny przepis. – Do Sądu Najwyższego wpłynęło już sprostowanie podstawy prawnej, która znalazła się w protestach komitetu PiS – poinformował w czwartek sędzia Michał Laskowski, rzecznik SN.

Według prawników protesty wyborcze PiS są obciążone inną wadą. „Powinny zostać pozostawione bez biegu jako niespełniające wymogów formalnych” – uważa prof. Uniwersytetu Łódzkiego Anna Rakowska-Trela, która zajmuje się prawem wyborczym. Swoją analizę na temat dwóch pierwszych protestów PiS zamieściła w serwisie „Konstytucyjny”.

PiS: zarzuty są zasadne

By protest mógł zostać rozpoznany, muszą w nim zostać postawione konkretne zarzuty naruszenia przepisów kodeksu wyborczego albo popełnienia przestępstwa przeciw wyborom określonego w Kodeksie karnym. Tymczasem protesty PiS oparte są na ogólnikach i przypuszczeniach.

„Naruszenie polegało nam niewłaściwym zakwalifikowaniu jako nieważnych głosów, które powinny zostać uznane za ważne” – to zarzut postawiony przez Sobolewskiego. Pełnomocnik PiS uzasadnia go różnicą głosów pomiędzy kandydatami (przypomnijmy: od 320 do 3 tys.) zestawioną z liczbą głosów nieważnych (od 1,4 do 6,2 tys. w zależności od okręgu). „Ustalenie, że część głosów zostało nieprawidłowo uznane za nieważne, gdy w rzeczywistości powinny one zostać uznane za głosy poparcia dla kandydata PiS decyduje o tym, że to on uzyskał najwięcej głosów” – czytamy w pismach PiS.

Jakie partia ma dowody na to, że głosy nieprawidłowo uznano za nieważne? Żadnych, bo w protestach ich nie przedstawia. Wskazuje jedynie, że np. w okręgu koszalińskim liczba głosów nieważnych z powodu postawienia więcej niż jednego znaku „x” przekraczała różnicę głosów między zwycięzcą a przegranym. „Potencjalnie powyższa przyczyna jest najczęstszym i najprostszym sposobem ewentualnych naruszeń w kwalifikowaniu głosów” – napisał Sobolewski.

Na naruszenie przepisów – wg PiS – ma wskazywać również wzrost liczby głosów nieważnych odnotowany w dwóch okręgach w porównaniu z wyborami w 2015 r. „Jest to zjawisko przeciwne do ogólnej tendencji mniejszej ilości głosów nieważnych” – napisał Sobolewski. Na naruszenie kodeksu ma jeszcze wskazywać niewielka różnica głosów pomiędzy kandydatami w okręgu koszalińskim – 320 głosów. Bo „jest na tyle znikoma, że może uchodzić za pewien margines błędu w klasyfikowaniu głosów, błędów pisarskich w protokołach czy omyłek rachunkowych”.

„Wnoszę o ustalenie, że zarzuty są zasadne a naruszenia miały wpływ na ważność wyborów – napisał Sobolewski, prosząc o oględziny kart do głosowania na rozprawie, porównanie ich z protokołami oraz ponowne przeliczenie głosów. – Należy z całą pewnością wykluczyć możliwość wpłynięcia błędów proceduralnych na ich wynik”.

PKW: podnoszone zarzuty są niezasadne

„Sam fakt, że w oprotestowanych okręgach różnica głosów pomiędzy kandydatami była niewielka, a liczba głosów nieważnych znaczna nie stanowi nawet cienia podstawy do przypuszczenia, że doszło do naruszenia prawa – uważa Rakowska-Trela. – Sam fakt, iż skarżącemu nie podoba się wynik wyborczy, przy braku dowodu na zasadność naruszenia konkretnego przepisu kodeksu wyborczego, czy w ogóle przy braku wykazania konkretnych naruszeń, nie może stanowić podstaw do ponownego liczenia głosów”.

Prawniczka podkreśla, że SN nie jest „super-komisją wyborczą”, która ma ponownie liczyć głosy, gdy wynik jest niesatysfakcjonujący, a różnice niewielkie: „Sąd Najwyższy bada konkretne zarzuty, konkretne naruszenia, poparte konkretnymi dowodami. A w omawianych sprawach takich konkretów brak. Tym samym protesty, oparte na takich jedynie podstawach, powinny zostać pozostawione bez dalszego biegu”.

Do podobnego wniosku doszła Państwowa Komisja Wyborcza, która opiniuje protesty wyborcze dla Sądu Najwyższego. W czwartek oceniła jeden z bliźniaczo podobnych do siebie protestów PiS.

– Wnosimy o pozostawienie go bez dalszego biegu. Uznajemy podnoszone zarzuty za nieznajdujące podstaw do tego, aby należało wybory w okręgu powtórzyć – mówił w Sejmie sędzia Wiesław Kozielewicz, szef PKW. – Okoliczności wskazane w proteście nie uprawniają do podjęcia decyzji o powtórzenia wyborów – dodał.

Czy Polska byłaby bogata jak Niemcy i Francja, gdyby nie było komunizmu >>>

Protesty wyborcze, które zgłosiła partia rządząca, nie mają merytorycznego uzasadnienia. PiS złożył je tam, gdzie liczy na łut szczęścia. Albo tam, gdzie chce zmanipulować wyniki na swoją korzyść.

Protesty dotyczą tych okręgów, w których kandydatom tej partii do Senatu zabrakło do wygranej niewiele, a głosów nieważnych padło na tyle dużo, że ich ponowne przeanalizowanie może coś zmienić. W jednym z tych okręgów o zwycięstwie kandydata opozycji zadecydowało 320 głosów.

Protest wyborczy powinien wyraźnie wskazywać, do jakich naruszeń mogło dojść i jakie dowody mogą służyć na poparcie tych podejrzeń. Do treści złożonych przez PiS protestów dotarła redakcja OKO.press. Nie ma w nich mowy o dowodach. Zamiast tego pojawiają się hipotetyczne rozważania na temat tego, co mogłoby się zmienić, gdyby okazało się, że nieprawidłowości doszło.

Sam fakt, że w danym okręgu oddano wiele głosów nieważnych, nie jest wystarczającym powodem do ich powtórnego przeliczenia ani do powtórki głosowania. Ale nawet gdyby PiS protestował wszędzie tam, gdzie odsetki głosów nieważnych są wyjątkowo wysokie, to w pierwszej kolejności złożyłby pewnie protest w Nowym Sączu – tam było ich ponad 10 proc. Ale akurat w Nowym Sączu kandydat PiS wygrał z dużą przewagą.

Relatywnie dużo nieważnych głosów oddano też w Stargardzie i Zabrzu (po niespełna 4 proc.). Tam jednak PiS także nie protestuje.

Tegoroczne wybory odznaczały się wyjątkowo niskim odsetkiem głosów nieważnych. W wyborach do Senatu uznano za nieważne tylko 2,55 proc. Cztery lata temu było ich 3,88 proc.

Merytoryczne podstawy mają mniej liczne protesty, które składa opozycja. Jej zdaniem PiS zgłosił po ustawowym terminie kandydata w miejsce zmarłego tuż przed wyborami Kornela Morawieckiego. W innym okręgu jednego z kandydatów oznaczono logotypem innego komitetu wyborczego niż ten, z którego startował, co mogło wprowadzić wyborców w błąd.

Na co liczy PiS? W scenariuszu optymistycznym – na to, że podczas liczenia doszło do błędów, a na ich odkryciu stracić może jedynie opozycja. W scenariuszu pesymistycznym – na to, że podczas ponownego liczenia uda się zmanipulować wyniki. Protesty wyborcze rozpatrzy izba Sądu Najwyższego powołana na skutek „reformy” przeforsowanej przez partię rządzącą i prezydenta. Liczenie może się odbywać albo w tej izbie, albo w sądach niższego szczebla.

Przede wszystkim jednak, jeśli PiS nie uzasadnia swoich podejrzeń co do rzetelności wyborów i liczenia głosów, to protesty tej partii nie powinny zostać uwzględnione.

Komitet Wyborczy PiS w sześciu niemal jednobrzmiących protestach złożonych w Sądzie Najwyższym nie podał dowodów na nieprawidłowości, które podważałyby wynik wyborów do Senatu. Przeprowadza za to hipotetyczne rozważania, co by było, gdyby takie błędy były. OKO.press publikuje wszystkie sześć protestów PiS. Zobaczcie je sami

OKO.press uzyskało w Sądzie Najwyższym kopie wszystkich sześciu protestów wyborczych PiS. Dostaliśmy je legalnie, zwracając się do SN o ich udostępnienie. Zresztą w tak ważnej dla obywateli sprawie nie powinno być żadnych tajemnic.

We wszystkich sześciu protestach powtarza się sformułowanie, że

„ustalenie, iż ok. 10 proc. głosów zostało nieprawidłowo uznanych za nieważne, zaś w rzeczywistości powinny być one uznane jako głosy poparcia dla kandydata Komitetu Wyborczego PiS, decyduje o tym, że najwięcej głosów uzyskał kandydat PiS”.

To stwierdzenie robi wrażenie, jakby były jakie powody do takiego „ustalenia”, ale nie zostały one nigdzie podane. Uzasadnienie jest de facto rozumowaniem hipotetycznym, że gdyby tak było, to PiS by wybory w danym okręgu wygrał. Trudno się spodziewać, by nawet najbardziej przychylny PiS sąd mógł uznać takie „uzasadnienie” za wystarczające.

Wnioski zawierają czasem dodatkowy argument, że „różnica w ilości głosów w całym okręgu jest na tyle znikoma, iż może uchodzić za pewien margines błędu” co jest niezbyt poprawnym po polsku wyrażeniem ogólnej hipotezy, bez żadnych dowodów. Podobnie jak spekulacje o

„postawieniu znaku x obok nazwiska dwóch lub więcej liczby kandydatów (..) Wiadomym jest, że potencjalnie, powyższa przyczyna nieważności głosu jest najczęstszym i najprostszym sposobem ewentualnych naruszeń w kwalifikowaniu głosów jako ważnych lub nieważnych”.

Informacja o tym, że PiS podważa wybory do Senatu w sześciu okręgach, zelektryzowała całą Polskę. Bo opozycja minimalnie wygrała te wybory i ma teraz w Senacie większość. PiS nie chce się z tym pogodzić, więc protesty wyborcze komitetu wyborczego tej partii odebrano jako próbę zmiany wyniku wyborów. Pisaliśmy o tym w OKO.press tutaj.

Opublikowane przez nas skargi w sześciu okręgach (patrz niżej) dowodzą, że intencja PiS, by odwrócić los Senatu, przeważa nad racjonalną argumentacją. I nie spełniają one wymogów art. 241 § 3 Kodeksu wyborczego, który stwierdza, że

„wnoszący protest powinien sformułować w nim zarzuty oraz przedstawić lub wskazać dowody, na których opiera swoje zarzuty”.

Wybory do Senatu zakwestionowane zapisem o wyborach do Sejmu

Protesty musiałby być przygotowywane na kolanie, bo wszystkie podnoszą jako główny zarzut „naruszenia przepisu art. 227 Kodeksu [Wyborczego] polegające na niewłaściwym zakwalifikowaniu głosów nieważnych, podczas gdy głosy te powinny zostać uznane za ważne”.

Rzecz w tym, że jak zauważył portal wp, art. 227 Kodeksu odnosi się do z rozdziału 5 „Sposób głosowania i warunku uznania głosu” odnosi się do wyborów do Sejmu.

Portal stwierdza, że „co najmniej dwa protesty zawierają ten błąd”, widocznie wp miała dostęp do dwóch dokumentów. Jak widać w dokumentach załączonych niżej, błąd powtarza się we wszystkich sześciu skargach.

R. V. Sposób głosowania i warunki ważności głosu

Art. 227

§ 1. Wyborca głosuje tylko na jedną listę kandydatów, stawiając na karcie do głosowania znak „x” w kratce z lewej strony obok nazwiska jednego z kandydatów z tej listy przez co wskazuje jego pierwszeństwo do uzyskania mandatu.

§ 2. Za nieważny uznaje się głos, jeżeli na karcie do głosowania postawiono znak „×” w kratce z lewej strony obok nazwisk dwóch lub większej liczby kandydatów z różnych list kandydatów albo nie postawiono tego znaku w kratce z lewej strony obok nazwiska żadnego kandydata z którejkolwiek z list, z zastrzeżeniem § 4.

§ 3. Za nieważny uznaje się głos, jeżeli na karcie do głosowania znak „×” postawiono w kratce z lewej strony wyłącznie obok nazwiska kandydata umieszczonego na liście kandydatów, której rejestracja została unieważniona.

§ 4. Jeżeli na karcie do głosowania znak „×” postawiono w kratce z lewej strony wyłącznie obok nazwiska kandydata z jednej tylko listy kandydatów, a nazwisko tego kandydata zostało z tej listy skreślone, to głos taki uznaje się za ważny i oddany na tę listę.

§ 5. Jeżeli na karcie do głosowania znak „×” postawiono w kratce z lewej strony obok nazwisk dwóch lub większej liczby kandydatów z tej samej listy kandydatów, to głos taki uważa się za głos ważnie oddany na wskazaną listę kandydatów z przyznaniem pierwszeństwa do uzyskania mandatu kandydatowi na posła, którego nazwisko na tej liście umieszczone jest w pierwszej kolejności.

[/tab]

PiS protestuje tam, gdzie przegrał nieznaczną ilością głosów

Wszystkie protesty wyborcze PiS zawierają taką samą treść i argumentację, opierającą się na tym, że komisje wyborcze mogły źle zakwalifikować nieważne głosy. A gdyby przypadły one kandydatom PiS – Komitet Wyborczy chce, by SN zaliczył na ich korzyść po 10 proc. unieważnionych głosów. Wtedy to partia Kaczyńskiego wygrałaby w sześciu okręgach, a to dałoby PiS większość w Senacie.

Można odnieść wrażenie, że był gotowy wzór protestu wyborczego. Bo kolejne protesty różnią się tylko numerem okręgu wyborczego, którego dotyczą, nazwiskami kandydatów w tych okręgach i liczbą oddanych na nich głosów.

Możesz zresztą sam/sama zobaczyć wszystkie sześć dokumentów. PiS skarży wyniki wyborów do Senatu w następujących okręgach:

1. Okręg numer 100. Obejmuje Koszalin i okolice. Wygrał tu kandydat Stanisław Gawłowski. Startował jako niezależny i uzyskał 44 956 głosów. Przegrał z nim kandydat PiS Krzysztof Nieckarz, który dostał 44 636 głosów. Nieważnych głosów oddano tu 3344 (2,44 proc. wszystkich głosów).

Zobacz protest dotyczący okręgu 100

2. Okręg 75. Obejmuje m.in. Tychy i Mysłowice. Wygrała tu Gabriela Morawska – Stanecka z SLD, dostała 64 172 głosów. Przegrał z nią Czesław Ryszka z PiS, który dostał 61 823 głosów. Liczba głosów nieważnych – 3749.

Zobacz protest dotyczący okręgu 75

3. Okręg 12. Obejmuje Grudziądz i okolice. Wygrał tu Ryszard Bober z PSL z wynikiem 52 619 głosów. Przegrał z nim Andrzej Mioduszewski z PiS z wynikiem 50 168 głosów. Nieważnych głosów oddano tu 2844.

Zobacz protest dotyczący okręgu 12

4. Okręg 92. Obejmuje m.in. Gniezno, Wrześnię i okolice. Wygrał tu Paweł Arntd z Koalicji Obywatelskiej – 76 897 głosów. Przegrał Robert Gaweł z PiS z wynikiem 75 413 głosów. Nieważnych głosów było 3064.

Zobacz protest dotyczący okręgu 92

5. Okręg 95. Obejmuje powiaty krotoszyński, kępiński, ostrzeszowski, ostrowski. Wygrała tu Ewa Matecka z Koalicji Obywatelskiej z wynikiem 80 084 głosów. Przegrał z nią Łukasz Mikołajczyk z PiS z wynikiem 77 780 głosów. Nieważnych głosów oddano tu 6221.

Zobacz protest dotyczący okręgu 95

6. Okręg 96. Obejmuje Kalisz i okolice. Mandat dostał tu Janusz Pęcherz z Koalicji Obywatelskiej, który dostał 72 579 głosów. Przegrał z nim Andrzej Wojtyła z PiS z wynikiem 70 993 głosów. Nieważnych głosów było tu 5444.

Zobacz protest dotyczący okręgu 96

KW PiS chce ponownego liczenia głosów. W Sądzie Najwyższym

Wychodząc z wyżej opisanej spekulacji o możliwych błędach w liczeniu głosów, Komitet Wyborczy PiS chce, by sędziowie z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, w ramach rozpoznawania protestów, dokonali na rozprawie oględzin kart do głosowania oraz porównali te karty z protokołami z komisji wyborczych. Komitet chce również ponownego przeliczenie głosów, też na rozprawie.

Przedstawiciele PiS domagają się, by „na rozprawie mogli się wypowiedzieć w szczególności co do kart do głosowania, które zostały zakwalifikowane jako nieważne”.

Poprzez takie czynności dowodowe Komitet Wyborczy PiS chce najwyraźniej sprawdzić, czy komisje wyborcze dobrze zakwalifikowały głosy nieważne, a nawet sugeruje, że było inaczej. Ale – powtórzmy to – żadnych dowodów nie przedstawia. Protesty zawierają jedynie przypuszczenia czy podejrzenia. PiS sugeruje, że mogły zdarzyć się omyłki pisarskie w protokołach lub błędy rachunkowe.

Podkreśla też, że mandaty w Senacie są podzielone po połowie na opozycję i PiS. Więc w „słusznym interesie społecznym” jest podjęcie dodatkowych działań weryfikujących poprawność wyników głosowania . Bo różnica w liczbie zdobytych głosów pomiędzy wygranymi kandydatami z opozycji, a przegranymi z PiS, nie była duża.

Co do dwóch okręgów pada dodatkowo argument, że w poprzednich wyborach w 2015 r. liczba oddanych tam nieważnych głosów była mniejsza niż obecnie.

Jakby to dowodziło, że cztery lata później były nieprawidłowości w komisjach.

Co zrobi nowa Izba powołana przez PiS

Kodeks wyborczy jasno mówi, że to wnoszący protest wyborczy ma udowodnić, jak doszło do naruszeń i wykazać, że  miały one wpływ na wynik wyborów. Komitet Wyborczy PiS przerzuca jednak ciężar udowodnienia naruszeń na Sąd Najwyższy, chcąc wykorzystać procedurę skargi do ponownego liczenia głosów.

Protesty PiS zbadają trzyosobowe składy z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Mogą dopuścić ponowne przeliczenie głosów jeśli uznają to za zasadne. Ponowne liczenie jest rzadkością w procesach o ważność wyborów.

Izba ta może też pozostawić protesty PiS bez rozpoznania, jako nie spełniające warunków określonych w artykule 241 Kodeksu Wyborczego. Przepis ten mówi, że protest wyborczy ma zawierać zarzuty i dowody na ich poparcie.

Badanie protestów przez skład trzyosobowy kończy się wydaniem opinii, która potem trafia do całego składu tej Izby. Bo to cały skład – 20 sędziów – decyduje o ważności wyborów i o tym, czy w danym okręgu SN podważa wynik wyborów, czy też nie.

Pisaliśmy w OKO.press o tym kto zasiada w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, którą powołał PiS. Izba ta wydawał już wyroki nie pomyśli obecnej władzy:

Powołany przez Zbigniewa Ziobrę rzecznik dyscyplinarny nie ustaje w ściganiu poznańskiej sędzi Moniki Frąckowiak. Postawił jej kolejne zarzuty, nie prosząc nawet o wyjaśnienia.

Monika Frąckowiak to poznańska sędzia, która orzeka w sądzie rejonowym Nowego Miasta i Wildy. Należy do stowarzyszenia sędziów Iustitia. Jest znana, bo angażowała się w protesty przeciwko zmianom wprowadzonym w wymiarze sprawiedliwości przez PiS. Na demonstracjach mówiła, że „Trybunał Konstytucyjny jest farsą”, a minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powołuje na prezesów sądów „osoby o dość wątpliwej reputacji”.

Ludzie Zbigniewa Ziobry polują na sędzię

Na celownik wzięli ją rzecznicy dyscyplinarni powołani przez ministra Ziobrę. Do sądów dyscyplinarnych skierowali już dwa wnioski o ukaranie poznańskiej sędzi. Teraz dokładają trzeci.

Chodzi o opóźnienia w pisaniu uzasadnień wyroków. Zgodnie z prawem sędziowie mają na to dwa tygodnie. Na ich prośbę prezes sądu może przedłużyć ten termin, ale sędziowie i tak się spóźniają. Twierdzą, że dostają do prowadzenia zbyt dużo spraw.

Rzecznicy dyscyplinarni wzięli pod lupę wszystkie sprawy prowadzone w ostatnich czterech latach przez sędzię Monikę Frąckowiak. Opóźnień dopatrzyli się najpierw w ponad 170 sprawach. Teraz dokładają do tego kolejnych 37 opóźnień z ostatnich miesięcy. – Nie biorą pod uwagę, że w tym czasie prowadziłam 500-600 spraw – mówi nam sędzia Monika Frąckowiak.

Sędzia ścigana, bo krytykuje działania władzy

Frąckowiak nie kwestionuje, że spóźniała się z pisaniem uzasadnień wyroków. Wskazuje, że to nie tylko jej problem. – Nie chcę, by odebrano to jak donoszenie na kolegów, ale problem jest powszechny. W moim wydziale tylko przewodniczący pisze wszystkie uzasadnienia w terminie, ale on ma cztery razy mniej spraw niż ja – zauważa Frąckowiak.

Dlaczego zatem tylko ją wzięli na celownik rzecznicy dyscyplinarni? Frąckowiak nie ma wątpliwości, że powodem są krytyczne wypowiedzi o działaniach obecnej władzy.

Przemysław Radzik, rzecznik dyscyplinarny powołany przez ministra Ziobrę, o zarzutach dla sędzi Frąckowiak poinformował w internetowym komunikacie. „Opisane w przedstawionych zarzutach przewinienia służbowe obwinionej spowodowały ewidentny uszczerbek dla szeroko rozumianego dobra wymiaru sprawiedliwości, godząc w jego powagę, a ponadto narażając strony na negatywne skutki związane z koniecznością oczekiwania na ostateczne zakończenie postępowania” – napisał.

Frąckowiak zauważa jednak, że w sprawach, w których uzasadnienie napisała po terminie, żadna ze stron się na to nie skarżyła. Rzecznik dyscyplinarny z własnej inicjatywy zaczął przeglądać sprawy prowadzone przez sędzię Frąckowiak.

Rzecznicy dyscyplinarni idą na skróty

Poznańska sędzia mówi nam, że o nowych zarzutach dyscyplinarnych też dowiedziała się z internetu. – Nie dostałam żadnego pisma w tej sprawie – mówi. I zarzuca rzecznikom, że znów poszli na skróty. Zgodnie z prawem powinni byli przeprowadzić najpierw postępowanie wyjaśniające. Sędzia, którego to dotyczy, ma prawo złożyć wyjaśnienia, wnosić o przesłuchanie świadków.

– Zostałam tego prawa pozbawiona. Rzecznicy dyscyplinarni popełniają ewidentne błędy proceduralne – mówi sędzia Frąckowiak.

Z powodu takich błędów sąd dyscyplinarny w Lublinie nie rozpoczął procesu sędzi Frąckowiak za opóźnienia w uzasadnieniach ponad 170 spraw. Postanowił za to zwrócić akta rzecznikowi dyscyplinarnemu, by uzupełnił postępowanie. Rzecznik to zaskarżył. Sprawa czeka na rozpatrzenie w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

PiS wie, że jeśli zachowa Senat, wprowadzi dyktaturę, a jeśli nie, to może być początek jego końca.

Na początek powiedzmy sobie jasno – Kodeks wyborczy określa prosto i bez cienia wątpliwości, w jakich przypadkach można składać protesty wyborcze. A można to robić zgodnie z prawem tylko wtedy, gdy składający wniosek o ponowne przeliczenie głosów potrafi udowodnić, że doszło do przestępstwa, które wpłynęło na ważność wyborów, ich wynik lub/i przebieg głosowania. Przestępstwa zaś uprawniające do złożenia protestu wyborczego precyzyjnie opisuje rozdz. XXXI Kodeksu karnego (do którego w tej sprawie odsyła Kodeks wyborczy) w rozdziale zatytułowanym „Przestępstwa przeciwko wyborom”.

Wśród prawnych przesłanek pozwalających na uznanie protestu wyborczego nie ma ani jednego powodu wymienianego publicznie przez znanych polityków PiS. Nie można więc przeliczać głosów „z ciekawości”, z powodu „dużej nieważnej liczby głosów oddanych w danym okręgu” albo dlatego, że „może po ponownym przeliczeniu odzyskamy większość w Senacie”. Każdy z powodów jest bezprawny i wniosek na nim oparty powinien zostać przez sąd oddalony.

Inną kwestią jest problem podnoszony przez stowarzyszenie Obserwatorium Wyborcze, które wydało oświadczenie wyjaśniające, jak łatwo jest zmanipulować w Polsce ponowne liczenie głosów i dlaczego stosowanie tej procedury w obecnym kształcie i okolicznościach zagraża demokracji. Cytuję fragment: – „Od 14 października br. karty do głosowania przechowywane są bez żadnego szczególnego nadzoru: ani obserwatorzy społeczni, ani poszczególne komitety wyborcze nie mają możliwości skontrolowania, gdzie i w jaki sposób są one przechowywane lub przewożone, kto ma do nich dostęp, czy nie dochodzi do ich podmiany lub do manipulowania nimi”.

Dalej Obserwatorium Wyborcze zauważa: – „Karty do głosowania przechowywane są w paczkach zapieczętowanych pieczęciami obwodowych komisji wyborczych, ale to nie daje gwarancji bezpieczeństwa: nierzadko możliwe jest otwarcie i ponownie zamknięcie paczki tak, by nie było tego widać. Ponadto od 14 października pieczęcie obwodowych komisji wyborczych są przechowywane przez urzędników wyborczych, bez żadnej szczególnej kontroli. Nie można więc wykluczyć, że oryginalne pieczęcie zostaną użyte do ponownego zamknięcia i opieczętowania paczek z kartami, po manipulacji ich zawartością”. Całe oświadczenie dostępne jest tu: https://ow.org.pl/2019/10/22/latwo-jest-zmanipulowac-ponowne-liczenie-glosow/

Działania PiS w tej sprawie, już w tej chwili na granicy prawa, pokazują determinację tej partii, aby „odbić” Senat i brak szacunku dla wyborców i ich werdyktu. Powód jest oczywisty – z punktu widzenia PiS stawka jest ogromna.

Większość opozycyjna w Senacie umożliwi przeniesienie blokowanej przez PiS w Sejmie debaty poselskiej do Senatu, a więc odzyskanie głosu w debacie przez polityków, a za ich pośrednictwem także wyborców opozycji. Marszałek Senatu, trzecia osoba w państwie, może wygłaszać do narodu telewizyjne orędzia i w znacznym stopniu kształtować świadomość społeczną, może także jeździć za granicę i rozmawiać o polskich sprawach, a nawet podejmować pewne decyzje wpływające na politykę zagraniczną. Senat ma wpływ na obsadę kierowniczych funkcji w wielu ważnych państwowych instytucjach, które PiS uznał już za własne, prywatne i zdobyte, jak NIK, IPN, KRS, KRRiTV, NIK, RPP, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Obywatelskich, UKE, Urząd Ochrony Danych Osobowych.

Determinacja, na granicy bezprawia, z jaką PiS próbuje przejąć Senat, pokazuje, jak ważna jest ta instytucja dla utrzymania polskiej demokracji. PiS wie, co oznacza Senat w rękach opozycji i próbuje zmienić wyniki wyborów, zanim ta świadomość dotrze także do opinii publicznej. A oznacza bardzo wiele: jeśli PiS zachowa Senat, wprowadzi dyktaturę, jeśli nie, to może być początek końca tej partii.