Tag Archives: New York Times

Syn Kuchcińskiego, Zero Morawiecki i łapy Kremla

7 Sier

Polityk PSL podzielił się tymi informacjami w programie Poranek Radia TOK FM. „Jeżeli dzisiaj dyskutujemy o demoralizacji marszałka Kuchcińskiego, to może warto by było zapytać, gdzie mieszka pracujący syn marszałka. Czy w mieszkaniu sejmowym, które marszałek Kuchciński ma ze środków sejmowych, nie zamieszkuje cała jego rodzina? Zapytajcie państwo, czy przypadkiem w mieszkaniu służbowym Kuchcińskiego nie mieszka cała jego rodzina. Jeśli osoba pracująca, korzysta z mieszkania, które należy do posła, to jest kolejne nadużycie władzy” – stwierdził poseł.

Doniesienia Sawickiego wywołały spore zamieszanie na Twitterze. Większość internautów jest po prostu oburzona postawą Kuchcińskiego. „Panie Krzysztofie Brejza czy można sprawdzić kto mieszka w służbowym mieszkaniu, marszałka Kuchcińskiego? Jak podaje Radio TOK FM podobno lokal na nasz koszt zamieszkuje syn marszałka z rodziną. Czy ich też podatnik ma utrzymywać” – zapytała jedna z użytkowniczek serwisu.

To nie koniec szokujących doniesień. Jak się okazuje, „afera samolotowa” marszałka jeszcze się nie zakończyła. Do nowych informacji w tej sprawie dotarli dziennikarze „Faktu” i RMF FM. W drogich wyprawach Kuchcińskiemu towarzyszyć mieli prominentni politycy partii rządzącej, w tym Stanisław Piotrowicz, Krystyna Wróblewska, Bogdan Rzońca i Zdzisław Krasnodębski. W podniebnych podróżach uczestniczyły również małżonki Krasnodębskiego i Piotrowicza.

Wspólne loty Kuchcińskiego i Wróblewskiej były już wcześniej opisywane w mediach. Wszystko za sprawą głównej zainteresowanej, która opublikowała w social mediach zdjęcia z pokładu samolotu. Na fotografiach widoczny był także poseł Piotrowicz.

Także te informacje nie przyniosły PiS-owi pochlebnych wypowiedzi. „Loty marszałka zamieniają się w loty rodzinne PiS. – Kuchciński z żoną – Piotrowicz z żoną – Krasnodębski z żoną Oraz Krystyna Wróblewska i Bogdan Rzońca. Zapamiętajcie te nazwiska. Codziennie pracujemy, płacimy podatki żeby oni mogli się bawić. Praca, pokora, umiar” – tymi słowami jedna z internautek skomentowała wyczyny polityków „dobrej zmiany”.

O lotach Kuchcińskiego – jak podaje Wirtualna Polska – wiedziano już dwa lata temu, kiedy o sprawie poinformowano kierownictwo Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Formacja jednak zignorowała doniesienia i nie zajęła się sprawą.

Od czasu, gdy premier Morawiecki został jedynką na liście kandydatów do Sejmu w Katowicach, częściej można go spotkać na Śląsku niż gdziekolwiek indziej. Wystarczy zajrzeć w jego grafik, a widać wzmożoną aktywność Morawieckiego właśnie w jego okręgu wyborczym. Stadion Górnika Zabrze, wizyta w Tychach, Jasna Góra, spotkanie z policjantami w Katowicach i harcerzami w Mysłowicach. Truskolasy, gdzie obiecał zbudować boisko, Gliwice i obietnica budowy czołgów, otwarcie autostrady A1, centrum medyczne w Zabrzu, rodzinny piknik w Bojszowach, Tour de Pologne w Katowicach.

Przyglądając się licznym podróżom premiera, zastanawiam się nad źródłem ich finansowania. Trudno nie zadać sobie pytanie, czy te wizyty są związane z obowiązkami premiera czy też to już jego kampania wyborcza.

A jeśli kampania to kto za to płaci? Borys Budka jest przekonany, że „ta niebywała aktywność na Śląsku premiera Morawieckiego to de facto kampania wyborcza i to robiona za środki publiczne”, a jeśli tak, to jest to chyba dość nieuczciwe, bo w tym przypadku całość kosztów powinna pokrywać partia, z której listy premier startuje do Sejmu. Niestety, nie można uzyskać odpowiedzi na te pytanie, bo Morawiecki nie odpowiada na pytania dziennikarzy i, jak to zwykle bywa w czasach rządów PiS, po prostu milczy.

A ja zastanawiam się jeszcze nad jednym. Jak udaje mu się połączyć obowiązki szefa rządu z aktywnością kandydata do Sejmu.  Czy to kandydowanie nie odbywa się kosztem pracy wynikającej z pełnionej funkcji?

Przyznam się, że podobne wątpliwości miałam i w odniesieniu do pani Ewy Kopacz, gdy była premierem i jednocześnie kandydatem do Sejmu, więc to nie jest tak, że się czepiam.

Po prostu chciałbym wiedzieć, kto płaci za podróże Morawieckiego i jak one się mają do jego pracy jako premiera.

Niecodziennym zainteresowaniem cieszy się jedna z najnowszych depesz Associated Press sugerująca, że w obaleniu rządu PO-PSL w 2015 roku „maczali” palce Rosjanie. Informację opublikowały już czołowe amerykańskie dzienniki: „The New York Times” i Washington Post„, odwołując się do książki dziennikarza „Polityki” Grzegorza Rzeczkowskiego.

Autor opisał jak dalece w aferę podsłuchową w latach 2014-2015 zamieszane były polskie służby. Nagrania miały według tych informacji zostać wykorzystane do zdobycia władzy przez PiS.

To zbiegało się z planami Rosji, dla której ówcześnie rządzący byli przeszkodą w sprawach eksportu surowców i realizacji polityki zagranicznej więc ochoczo wykorzystano okazję. Agencja dopuszcza, że mogło to być rosyjskim testem dla kampanii w 2016 roku, w wyniku której Donald Trump został prezydentem USA.

Na dowód, AP powołuje się na słowa Donalda Tuska z 2014 r. „Nie wiem, jakim alfabetem został napisany ten scenariusz, ale wiem dokładnie, kto mógłby być beneficjentem” – ocenił były polski premier w Sejmie tonem sugerującym rosyjski spisek.

W tym kontekście agencja napisała też o aresztowaniu Falenty i jego staraniach o ułaskawienie. W listach do Kaczyńskiego, Dudy i Morawieckiego, odgrażał się on, iż ujawni nazwiska członków rządu PiS, którzy stali za jego rekrutacją.
Aresztowany twierdził, że o podsłuchach w restauracjach wiedzieli politycy PiS, a grupa osób powiązana z prawicą zachęcała do ich kontynuowania, by doprowadzić do upadku rządu PO-PSL.

W listach do prezydenta, premiera i prezesa PiS biznesmen ujawnił szczegóły spotkań. Na razie bez oczekiwanego skutku.

Kończy się druga dekada XXI wieku, a my jesteśmy na etapie „państwa dziadowskiego”! Moralno – etyczna zgnilizna władzy zaczęła rozprzestrzeniać się również na obywateli, którzy zaczynają wsiąkać w bagno owego dziadostwa. Podajmy tu, jako dobry przykład, zdeptanie demokracji i państwa prawa, rozpadającą się armię, ale również niezdolność do przeprowadzenia reformy służby zdrowia, finansów, oświaty, szkolnictwa wyższego i deprecjację wszystkich niemalże uniwersalnych wartości. Podobne przykłady można byłoby mnożyć! Wszystko to nabrało tempa po wygranych przez PiS wyborach z 2015 r. Nie to jest jednak myślą przewodnią tych rozważań! Jest nią kwestia niszczenia morale oraz silnej do niedawna patriotycznej świadomości narodu polskiego. Postępując już od niemal czterech lat haniebnie, pisowska władza dała społeczeństwu przyzwolenie na to, by zatraciło wartości charakteryzujące wszystkie społeczeństwa cywilizowane! Zbrodni, przeciw narodowi, a tym jest to działanie, się nie wybacza! Co takiego się wydarzyło?!

Zbrodnią przeciwko narodowi polskiemu, określoną w tytule tego tekstu jest to, że:

Jarosław Kaczyński i PiS uruchomili mechanizm pozwalający ludziom słabym zerwać z przyzwoitością! Ich sumienia są więc „czyste”, bo akceptacja i przykład dziadostwa idącego z samej góry usprawiedliwia każde, nawet najbardziej podłe, działanie! Brak przyzwoitości połączona ze spolegliwością pisowskiej władzy stał się dziś w kraju nad Wisłą atutem predestynującym do najwyższych nawet zaszczytów, a już na pewno do dostatniego, kosztem reszty społeczeństwa, życia! Za moralny upadek społeczeństwa polskiego odpowiada obecny, niezwykle szkodliwy dla Polski oraz jej bezpieczeństwa, układ rządzący. To hydra, której dotąd nie odcięto jeszcze nawet jednej głowy! Za to przestępstwo zniszczenia wartości narodowych wymienianych, jako niezwykle ważne w procesie tworzenia bezpieczeństwa państwa polskiego powinna spotkać winnych bardzo surowa kara! Tylko głupiec nie rozumie jak ważne są takie kwestie dla więzi i spoistości narodu, jako całości!

Kaczyński lekceważy wszystkich i wszystko; sugeruje publicznie samej prokuraturze czy ta ma go przesłuchać, czy nie! Oczywiste niby przestępstwo, które polegało na wzięciu od austriackiego dewelopera nie ma tu najmniejszych podstaw, aby to poddawać w wątpliwość) koperty z 50 „tysiącami” złotych w ramach łapówki. Druga osoba w państwie, marszałek Sejmu Marek Kuchciński, traktując Polskę jak zwykły folwark „fruwa sobie” luksusowym samolotem za aż 2 miliardy złotych „na rosół” z Warszawy do Rzeszowa, zaś jego żona już sama wraca do stolicy tym samym środkiem lokomocji. Mało tego, ten facet nie ma sobie nic do zarzucenia! Za czasów MON Antoniego Macierewicza, pomocnik aptekarski zwalniał z pracy generałów! Istnieje niemal pewność co do tego, że PiS (nie mówię, że sam o to prosił, ale miał wiedzę o podsłuchach bardzo wysokich przedstawicieli poprzedniej władzy) wygrał wybory parlamentarne przy poparciu służb specjalnych Federacji Rosyjskiej i „mafii sołncewskiej”! Pisze o tym bardzo szczegółowo Tomasz Piątek w swoich dwóch książkach!

Prokuratorzy: generalny Ziobro i krajowy, Święczkowski systemowo oraz permanentnie niszczą organa ścigania i wymiar sprawiedliwości. Stworzyli (według słów prokuratora Krzysztofa Parchimowicza „układ od Tatr do morza”! Najnowszy Raport Prokuratorów Lex Super Omnia udowadnia to i prezentuje w sposób merytoryczny oraz nie budzący najmniejszych wątpliwości. Pytanie nasuwa się samo: gdzie my żyjemy? Czy to jeszcze Polska, czy matrix, w którym za chwilę obudzić się możemy w gułagach i obozach pracy?

Aby naród przetrwał i mógł się pokojowo rozwijać, we współpracy z demokratycznymi państwami Europy i świata, musi mieć podstawy moralno – etyczne na wymaganym w tych czasach poziomie! Poziom obozu rządzącego, tzw. zjednoczonej prawicy – dobrej zmiany – jest prawdopodobnie poziomem najniższym w Unii Europejskiej. Przykłady, niemal codzienne, łamania konstytucji i prawa pochodnego, prześladowanie środowisk prawniczych, w tym zwłaszcza przyzwoitych sędziów i prokuratorów są dowodem na kolejne zbrodnie popełniane na Polakach. Tak popularna już i powszechna polityczna korupcja uwolniła u wielu ludzi najniższe instynkty, na czele z nienawiścią do innych. Zwłaszcza do tych, którzy są inni lub nie godzą się na łamanie przez władzę (przy ścisłej współpracy z hierarchią Kościoła Katolickiego), ogólnie przyjętych i głoszonych przez prawdziwych katolików (choćby Papieża) zasad; wynikających zarówno z przepisów, norm i zwyczajów prawnych, jak też z Dekalogu! Za to grozi odpowiedzialność karna, bo wobec prawdziwego (a nie pisowskiego) prawa, my wszyscy jesteśmy równi! Warto o tym pamiętać panowie Kaczyński, Ziobro, Kuchciński, Święczkowski etc!

Chyba wszyscy eksperci od PR są na wakacjach, a tekst napisał marszałkowi praktykant, ponieważ oświadczenie było raczej z gatunku beznadziejnych. W sytuacji kryzysowej nie postępuje się tak, jak to zrobił marszałek, a dziś słyszymy jeszcze, że zdejmowane są materiały odnośnie do lotów ze strony sejmowej. To zaczyna wyglądać jak taniec paralityków, którzy próbują wyjść z ciemnego pokoju – mówi ekspert od wizerunku i marketingu politycznego dr Mirosław Oczkoś. Rozmawiamy nie tylko o losach marszałka Kuchcińskiego, ale też zastanawiamy się, co powinna zrobić opozycja. – Wystarczy, żeby sięgnęła 4-5 lat wstecz i zobaczyła, co robiło PiS, jak jego politycy wypowiadali się w mediach. Myślę, że wystarczy to skopiować, rozedrzeć szaty i pokazywać, co się dzieje. Ośmiorniczki, które kosztowały 35 zł, są śmieszne, a stanęły w gardle ówczesnej koalicji. Duży rządowy samolot na razie w gardle jeszcze nie stanął – twierdzi rozmówca

JUSTYNA KOĆ: Jak ocenia pan z punktu widzenia marketingu politycznego “przepraszam tych, którzy czują się urażeni” marszałka Kuchcińskiego?

MIROSŁAW OCZKOŚ: Przyznam, że jestem zaskoczony nie tylko bezradnością marszałka, bo on rzeczywiście sobie nie radzi w wystąpieniach publicznych i tu mieliśmy tego świetny przykład. Marszałek przeczytał coś z kartki, ale jego mowa ciała pokazywała, że robi to pod przymusem. Pewnie kierownictwo PiS-u przystawiło mu pistolet do głowy, może nawet sam Jarosława Kaczyński, i

MARSZAŁEK MUSIAŁ PRZEPROSIĆ, CHOCIAŻ NIE BARDZO SAM CHCIAŁ.

Po drugie, chyba wszyscy eksperci od PR są na wakacjach, a tekst napisał marszałkowi praktykant, ponieważ oświadczenie było raczej z gatunku beznadziejnych. W sytuacji kryzysowej nie postępuje się tak, jak to zrobił marszałek. Można oczywiście zastanowić się, do kogo było adresowane oświadczenie marszałka, bo to też jest ważne, ale bez przesady. W sytuacji kryzysowej jest kilka punktów, nad którymi warto się zastanowić: co się dzieje, dlaczego i co z tego wynika? Nie widzę refleksji nad żadnym z nich, a dziś słyszymy jeszcze, że zdejmowane są materiały odnośnie do lotów ze strony sejmowej. To zaczyna wyglądać jak taniec paralityków, którzy próbują wyjść z ciemnego pokoju.

JEŻELI NAZYWAMY RZECZY PO IMIENIU, A PIS MIAŁ GĘBĘ PEŁNĄ FRAZESÓW W STYLU “WYSTARCZY NIE KRAŚĆ”, “TANIE PAŃSTWO” ITP., TO PAN GRZEGRZÓŁKA PUBLICZNIE KŁAMIE, BO TEGO JUŻ NIE MOŻNA NAZWAĆ MIJANIEM SIĘ Z PRAWDĄ, TYLKO KŁAMSTWEM,

a pani szefowa Kancelarii Sejmu tłumaczy, że “mieliśmy taką wiedzę na stan obecny”, to są to ludzie, którzy nadają się do wymiany.

Usuwanie informacji ze strony to strzał w stopę?
Przyznam, że gdy przeczytałem, że loty nie zgadzają się z wykazem i dokumenty są zdejmowane ze strony Sejmu, to mi ręce opadły. To znaczy, że druga osoba w państwie ma, mówiąc delikatnie, słabe kwalifikacje mentalne i intelektualne do sprawowania tej funkcji. Teraz rozumiemy, dlaczego marszałek się odgrodził w Sejmie: kotary, chodzenie w ochronie, nawet dziennikarze nie mogą podejść do marszałka z pytaniem i już wiemy, dlaczego. Każde pytanie dziennikarskie kładzie pana marszałka na łopatki.

Tu sytuacja jest dużo gorsza dla partii rządzącej, bo niedługo są wybory. Być może tak jak ośmiorniczki były niszczące dla rządu PO-PSL, tak Kuchciński będzie dla PiS-u. Nic tak nie wkurza elektoratu jak nadużywanie władzy, a tu mamy do czynienia z paroma rzeczami na raz. Przede wszystkim

PRZEZ 4 LATA PIS NIE MIAŁ POWAŻNEJ SYTUACJI KRYZYSOWEJ, JEŻELI JUŻ SIĘ COŚ SZYKOWAŁO, TO W ZARODKU BYŁO WYCINANE.

Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to “dwie wieże” Kaczyńskiego, ale ponieważ prezes uznał, że nie widzi sensu, aby go przesłuchiwać, sprawa została zamieciona pod dywan. Przypuszczam, że ludzie z PiS-u uwierzyli, że są nieśmiertelni, zresztą każda władza w pewnym momencie tak sądzi i PiS nie jest tu wyjątkiem. Teraz może się okazać, że o jeden raz za dużo, bo samoloty zostały kupione bez przetargu, za co PiS, będąc w opozycji, krytykował bardzo mocno. Pomijam już, że wycięto przy okazji Caracale i nikt już nawet nie jest w stanie zliczyć wszystkich dat, które Antoni Macierewicz podawał jako datę zakupy nowych maszyn.

Teraz kupiono Boeinga i Gulfstreamy bez przetargu i PiS-owi znowu się upiekło, nikt tego nie wałkował. A przypominam, że do tej pory po 1989 roku jak chciano kupić samoloty dla VIP-ów, to natychmiast tabloidy rozpisywały się, ile inkubatorów można za to kupić. Ponadto

MAMY W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ KŁAMSTWO.

W PR zawsze powtarzamy, że możesz nie powiedzieć całej prawdy, ale nie kłam, bo kłamstwo prędzej czy później zawsze wypłynie. Do tego wszystkiego bezradność pana marszałka, która zaczyna być porażająca.

Sytuacja rozwija się w taki sposób, że marszałek zaczyna nie dawać wyboru prezesowi Kaczyńskiemu, bo teraz zaczyna to przypominać wielką skórkę od banana, na której PiS może się poślizgnąć. Doradzanie, żeby zdejmować dokumenty ze stron Sejmu, jest absurdem, bo dziś nic w sieci nie ginie.

To nie pierwsza wpadka kancelarii, która wcześniej okłamywała opinię publiczną.
Marszałek Kuchciński wpisuje się tu w szerszy kontekst, i to jest ta druga sprawa, na którą warto zwrócić uwagę. Moim zdaniem ludzie zaczną się przyglądać pozostałym wysoko postawionym ludziom władzy, którzy chyba zapomnieli przestawić wajchę i nie pamiętają, że już nie są w opozycji.

CIĄGLE MÓWIĄ, ŻE “CI RZĄDZĄCY ZA PO TO BYLI STRASZNI”, ALE TO BYŁO 4 LATA TEMU. TERAZ CI RZĄDZĄCY TO ONI.

Proszę zwrócić uwagę, jak wygląda w tym kontekście zaginięcie dokumentów z wypadku pani Szydło, gdzie zaatakował ją seicento. To wszystko zaczyna być groteskowe, a mówimy o 36-milionowym kraju w środku Europy, będącym w NATO itd. To nie jest podwórko z czasów hipisowskich panów marszałków, że szef komuny powie, dokąd idziemy. To jest zarządzanie państwem i jako mieszkaniec tego kraju boję się, że wszyscy ulegli takiemu ubezwłasnowolnieniu Jarosława Kaczyńskiego, który za nich wszystko robi.

Za nich myśli?
Przede wszystkim. I przez to nikt nie musi się zastanawiać, co zrobić, bo i tak zrobi tak, jak uważa prezes. Najpierw mamy 23 loty, marszałek wpłaca 15 tys. na Caritas, teraz okazuje się, że leciała sama żona, to wpłaca 28 tys. I najważniejsza sprawa;

CZĘŚĆ LOTÓW MIAŁA ODBYWAĆ SIĘ ZE STATUSEM HEAD. TO OZNACZA, ŻE NIE WYCIĄGNĘLI ŻADNYCH WNIOSKÓW Z KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ. TO, CO SIĘ DZIEJE, TO LEKCEWAŻENIE INSTRUKCJI.

Zresztą minister Błaszczak najpierw napisał jedną instrukcję HEAD, teraz zapowiedział, że w obliczu kontrowersji lotów marszałka napisze drugą. Naprawdę gratuluję pomysłu. Szczególnie pomysłu, że rodziny mogą latać, jak zapłacą stawkę za bilet tanich linii lotniczych. Powiem szczerze, że jak się na to patrzy, to bardzo wiele pan marszałek i jego otoczenie zrobili, aby sami się kopać po łydkach. I to prezent dla opozycji, która musi tylko to pokazać. Zresztą strategia obrony, że marszałek Borusewicz i Donald Tusk też latali, jest kuriozalna, bo o tym już dziś nikt nie pamięta, a poza tym za tej władzy miało być inaczej.

A może Kuchcińskiemu i PiS-owi to ujdzie na sucho, jak wiele innych afer, bo PiS kupił społeczną moralność transferami socjalnymi?
Oczywiście, że możemy tu spekulować, ale do tej pory wszystko, co wypływało na światło dzienne, co kompromitowało władzę, nie było tak namacalne.

TU POJAWIA SIĘ EWIDENTNE NADUŻYCIE WŁADZY. DODATKOWO LOTY ŻONY BEZ MARSZAŁKA TO ZŁAMANIE PRAWA. PROSZĘ ZWRÓCIĆ UWAGĘ, CO WIDZI PRZECIĘTNY POLAK – MARSZAŁEK KRĘCI.

Skoro nie złamał prawa, jak twierdzi, to po co te wpłaty na Caritas i na fundusz modernizacji sił zbrojnych. Według logiki PiS-u z czasów opozycji, gdy czegoś nie ma, to znaczy że “skradziono” albo “dowody zniszczono”. To wizerunkowa bomba i może się okazać, że to będzie miało znaczenie. Być może marszałek będzie zmuszony do podania się do dymisji.

Wielu spodziewało się, że w poniedziałek poda się do dymisji. To byłoby rozbrojenie tej bomby?
Ja nie spodziewałem się dymisji, bo rzeczywiście wiele rzeczy uchodziło PiS-owi na sucho i uważam, że woda sodowa uderzyła jednak PiS-owi do głowy.

Co się takiego z nami stało, że kiedyś minister Nowak za sprawę zegarka wyleciał z polityki, a marszałek Kuchciński za airtaxi nawet nie podaje się do dymisji?
To jest pytanie bardziej do socjologa, niż specjalisty od wizerunku, ale konstatacja jest smutna, dlatego że przesunęliśmy “granice bólu”.

TO ŚWIADCZY NIESTETY FATALNIE O NAS WSZYSTKICH I WYGLĄDA NA TO, ŻE RACJĘ MIAŁ MATEUSZ MORAWIECKI, ŻE WYSTARCZY DOSTAĆ MISKĘ RYŻU I ŚWIĘTY SPOKÓJ. JAK WŁADZA SIĘ TROCHĘ Z NAMI PODZIELI, TO WSZYSTKO MOŻNA WYBACZYĆ.

To rzeczywiście wygląda na pewne przesilenie i chyba Kaczyński znalazł na to klucz i kupił Polaków ich własnymi pieniędzmi, bo przecież nie swoimi i nie partii. Ogólnie jakość życia publicznego skarlała, co widać chociażby po przeklinaniu w miejscach publicznych. Proszę też pamiętać, do kogo skierowany jest ten przekaz marszałka, np. do chuliganów, których nazywa się dziś patriotami.

Drugą sprawą jest edukacja. Żyjemy w czasach fake newsów i nikt nie uczy nas, jak odróżnić źródła wiarygodne od tych niewiarygodnych. Każdy żyje w swojej bańce informacyjnej, jedni czytają wyłącznie “Gazetę Polską”, inni “Wyborczą”.

Co powinna robić opozycji?
Wystarczy, żeby sięgnęła 4-5 lat wstecz i zobaczyła, co robiło PiS, jak ich politycy wypowiadali się w mediach. Myślę, że wystarczy to skopiować, rozedrzeć szaty i pokazywać, co się dzieje. Ośmiorniczki, które kosztowały 35 zł, są śmieszne, a stanęły w gardle ówczesnej koalicji, a duży rządowy samolot na razie w gardle jeszcze nie stanął.

Bez Rydzyka nie byłoby Kaczyńskiego, bez Kaczyńskiego Morawieckiego. Polskie piekło

25 Sty

W nawiązaniu do zaproszenia na spotkanie szef KPRM Michał Dworczyk rozesłał do klubów informację, czego konkretnie mają dotyczyć te rozmowy. Chodzi o zmiany legislacyjne przygotowane w resortach: zdrowia i sprawiedliwości. Zmiany te mają – jak pisze Dworczyk w liście do szefów klubów – „ograniczyć możliwość powtórzenia się gdańskiej tragedii”.

O czym premier chce rozmawiać z szefami resortów

Szef KPRM referuje w liście, że resort sprawiedliwości zaproponował trzy zmiany:

  1. Chce zaostrzenia odpowiedzialności prawnokarnej w przypadku przestępstw najcięższej kategorii: w stosunku do najpoważniejszych przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu i wolności seksualnej, w stosunku do zorganizowanych grup przestępczych oraz za przestępstwa popełniane z niskich pobudek, np. nienawiści.
  2. Dodatkowo w przygotowanej przez ministra Ziobrę nowelizacji Kodeksu karnego zaproponowano zmianę dyrektywy sądowego wymiaru kary w taki sposób, aby wskazać w nim wprost okoliczności, które sąd ma wziąć pod uwagę przy wymiarze kary (np. niskie pobudki czynu, nienawiść). Okoliczności te będą miały wpływ na karę wymierzoną przez sąd.
  3. Ziobro proponuje również poszerzenie i zaostrzenie odpowiedzialności karnej za przestępstwo uporczywego nękania (stalking), zaostrzenie odpowiedzialności karnej za przestępstwo groźby karalnej, jeżeli groźba dotyczy popełnienia zabójstwa lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także wzmocnienie możliwości kontroli czy nadzoru osób niebezpiecznych opuszczających więzienie.

Michał Dworczyk informuje też o zmianach przygotowanych przez ministra zdrowia. Jak już ogłosił kilka dni temu sam Łukasz Szumowski, jego resort chce wprowadzenia orzekanego przez sąd obligatoryjnego badania i leczenia osób, u których istnieje podwyższone ryzyko popełnienia przestępstwa po wyjściu na wolność. Procedura ta ma objąć sprawców przestępstw, u których w trakcie wykonywanej kary rozpoznano chorobę psychiczną, zaburzenia osobowości lub uzależnienie od alkoholu, narkotyków lub innych substancji, a także upośledzenie umysłowe.

O czym jeszcze chce rozmawiać premier?

Michał Dworczyk pisze w liście do szefów klubów, że premier chce omówić te propozycje, zanim wpłyną do Sejmu. Według szefa KPRM piątkowe spotkanie „to szansa na szczerą, otwartą rozmowę”. Przy okazji – jak pisze Dworczyk – premier chce porozmawiać o tym, co można „wspólnie zrobić na rzecz poprawy życia publicznego w Polsce”. Jak pisze współpracownik Mateusza Morawieckiego, premier „jest gotowy rozmawiać z Państwem zarówno o ostatnich wydarzeniach, jak też o przyszłości, obejmującej najbliższe miesiące, cały rok, a także następne lata”.

Dworczyk zapewnia, że premier „proponuje nowe otwarcie, nową jakość i nowe zasady w relacjach politycznych”. O przedstawienie przez Mateusza Morawieckiego konkretnych propozycji na piśmie jeszcze przed piątkowym spotkaniem wnioskowała Nowoczesna. Dziś późnym popołudniem Michał Dworczyk rozesłał je do szefów wszystkich klubów parlamentarnych. Wiadomo, że na spotkanie wybiera się szef ludowców, przedstawiciele innych klubów jeszcze nie ogłosili, czy skorzystają z zaproszenia.

PiS chce przejąć inicjatywę

Jak napisał Piotr Zaremba, dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej”, premier Mateusz Morawiecki w Wierzchosławicach w dzień po pogrzebie Pawła Adamowicza miał zamiar wykonać przepraszający gest wobec opozycji za zbyt ostry język. Jednak dla prezesa Kaczyńskiego to byłoby za wiele. Morawiecki ostatecznie nie wykonał tego gestu, bo z Nowogrodzkiej nadszedł sygnał, że PiS i premier mają nikogo za nic nie przepraszać. Jednak widać po tym liście, że PiS, który ostatnio zajmuje się tylko gaszeniem pożarów, chce przejąć inicjatywę i pokazać, że rząd przygotował rozwiązania prawne i chce przeciwdziałać takim tragediom, jaka wydarzyła się w Gdańsku.

Śmierć Pawła Adamowicza obudziła w nas tęsknotę do innej polityki

„W Polsce język nienawiści jest wszechobecny, jego konsekwencje mogą być śmiertelne” — pisze Olga Tokarczuk w felietonie dla „The New York Times”. Laureatka prestiżowej Nagrody Bookera w swoim tekście nawiązuje do śmierci Pawła Adamowicza. Prezydent miasta został zaatakowany nożem podczas 27. Finału WOŚP.

Tokarczuk w swoim felietonie nakreśla sprawę śmierci Pawła Adamowicza. Wspomina, że prezydent Gdańska został zaatakowany nożem podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przez 27-letniego mężczyznę, który kilka miesięcy wcześniej opuścił więzienie. Dodaje, że sprawca później, chodząc po scenie, krzyknął do mikrofonu, że zabił Adamowicza w ramach zemsty na Platformie Obywatelskiej.

Pisarka dodaje, że „aby zrozumieć całą sytuację, trzeba znać kontekst”. Wspomina więc, że WOŚP to największe wydarzenie charytatywne w kraju, które bardzo często spotyka się z krytyką. „Krytycy Orkiestry, w większości z prawej strony sceny politycznej, nie akceptują jej stylu — nieco anarchistycznego, jawnie lewicowego — i nie lubią muzyki, którą prezentuje” — pisze Tokarczuk, oceniając, że „krytyka nasiliła się w ostatnich latach, szczególnie po zwycięstwie prawicowej, nacjonalistycznej partii Prawo i Sprawiedliwość”.

Jednocześnie Tokarczuk zaznacza, że WOŚP „jest symbolem trzech dekadach cywilizacyjnej zmiany i postępu naszego kraju”. „Stała się także znakiem wzajemnego szacunku i wielkoduszności” — pisze Tokarczuk, dodając, że akcje WOŚP „umożliwiły Polakom — dość ponurym ludziom — ogrzanie się w ogniu społeczności”.

Pisarka wspomina też samego Adamowicza. Uważa, że był „nowoczesnym konserwatystą i doskonałym samorządowcem”. „Reprezentował wszystko, czego nie ma Prawo i Sprawiedliwość. Choć był tradycjonalistą, przeciwstawiał się zaściankowości otwartością serca i umysłu” — pisze Tokarczuk.

W jej ocenie, populiści używają języka pełnego nienawiści i bardzo agresywnego, a także szukają kozła ofiarnego. „W Polsce kozłami ofiarnymi są tzw. zwariowani lewicowcy, aktywiści queer, Niemcy, Żydzi, marionetki Unii Europejskiej, feministki, liberałowie i każdy, kto wspiera imigrantów” — czytamy w „NYT”.

Tokarczuk uważa, że głównym celem polskich władz jest „podział Polaków”. „Agresja wisi w powietrzu. Emocje wywołane eskalacją języka debaty politycznej mogą łatwo przerodzić się w działanie, a następnie ta agresja zostanie skierowana na konkretny obiekt” — komentuje Tokarczuk.

„Martwię się o naszą najbliższą przyszłość. Czy wrócimy do tego, co było przed tą bezsensowną śmiercią, czy też to zdarzenie nas jakoś ukształtuje?” — pyta pisarka na koniec.

Olga Tokarczuk jest powieściopisarką, eseistką i scenarzystką. Urodziła się w 1962 roku w Sulechowie. Z wykształcenia jest psychologiem. Jej debiut powieściowy to wydana w 1993 roku książka „Podróż ludzi Księgi”, dwa lata później ukazała się jej kolejna książka – „E.E.”. Ogromny sukces doniosła trzecia powieść Tokarczuk pt. „Prawiek i inne czasy” (1996), za którą pisarka w 1997 roku otrzymała Paszport Polityki. W tym samym roku otrzymała nagrodę Fundacji im. Kościelskich. Rok później w księgarniach pojawił się „Dom dzienny, dom nocny” — książka zainspirowana historią okolicy, gdzie pisarka mieszkała — Sudetami i wsią Nowa Ruda. Inne książki Tokarczuk to m.in. „Gra na wielu bębenkach” (2001), esej „Lalka i perła” (2000) i „Ostatnie historie” (2003), „Prowadź swój pług przez kości umarłych” (2009), „Księgi Jakubowe” (2014).

BEZ OJCA RYDZYKA NIE BYŁOBY KACZYŃSKIEGO, BEZ OJCA RYDZYKA NIE BYŁOBY NIENAWIŚCI

Chciałem zatytułować ten artykuł nieco inaczej. Na początku napisałem „bez Kościoła” – ale to byłoby niesprawiedliwe wobec tej ogromnej rzeszy katolików polskich, duchownych i świeckich, prześladowanych przez ośrodki katolickie pozostające w związku z Ojcem Rydzykiem.

Tendencja szukania jednego tylko sprawcy polskiej nienawiści jest najnormalniejszą próbą zmylenia przeciwnika. Motorem napędowym kłamstw, oszczerstw, potępień i podziałów jest Ojciec Tadeusz Rydzyk.

Prawdę tę potwierdził najpierw pan Jarosław Kaczyński. Na 24 rocznicę sprowadzenia Radia Maryja do Polski i przekształcenia go w polityczną awanturnicę, pan Prezes oświadczył: „Bez ciebie ojcze dyrektorze nie byłoby tego zwycięstwa”. W ten sposób, zawodowy kłamca i zazdrośnik, człowiek chory z nienawiści otrzymał władzę absolutną z rąk delegata Konferencji Episkopatu do spraw niszczenia Polski i Europe, Ojca Tadeusza Rydzyka. Tak więc za wszystkim co jest dzisiaj niszczone w Polsce stoi nasz zatracony Redemptorysta.

Ten chwast w ogrodzie Pana Boga jest mozolnie pielęgnowany przez wielu biskupów. 2 grudnia 2017 r. w następną z kolei rocznicę Radia Maryja włocławski biskup Ordynariusz, Wiesław Mering, odziany w szaty biskupie, z pastorałem w ręku i z mitrą na głowie, podczas głoszenia Słowa Bożego, oświadczył: „ To Radio Maryja nieugięcie piętnowało wszystkie kłamstwa związane z tragedią smoleńską i budziło w tym zakresie sumienia Polaków”. To był sprawdzian, papierek lakmusowy, by odwodnić tragiczną w skutkach zmowę pomiędzy biskupami, o. Rydzykiem i p. Jarosławem Kaczyński. Pamiętać należy, że arcybiskup Metropolita Krakowski tamtych dniach wspierał podkomisję p. Macierewicza dla zafałszowania prawdziwych przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Tak, pan Jarosław Kaczyński manipuluje Kościołem, by obalić praworządność w Polsce oraz pokojowe i jednoczące inicjatywy w Europie. Ale on czyni to nie tylko za zgodą pasterzy i arcypasterzy. Rydzykowo-biskupia część Kościoła ściśle z nim współpracuje. Przytoczyłem tylko jeden przykład – jest ich jednak o wiele więcej.

Obydwie, współpracujące z sobą strony, mają problem z prawdą, sprawiedliwością społeczna oraz wiedzą i doświadczeniem w sprawach politycznych. Strona zaś kościelna ma dodatkowy problem z szacunkiem dla teologii, która nieustannie pogłębia się. Zamiast na Jezusie Chrystusie chce budować Kościół na tradycjach ludzkich minionych stuleci. A przecież nawet prosty neofita wie, że ta droga jest odejściem od źródła, od prawdziwej tradycji, u początków której stoi Jezus Chrystus i Jego Apostołowie.

Cel jest prosty. Powrót do bezwzględnego wpływu biskupów i księży na władze państwowe. Z drugie strony państwo chce mieć przemożny wpływ na obsadzanie stolic biskupich. Zjawisko to jest bezmyślnym małpowaniem najgorszych epok w życie Europy. Ale no to nikt już nie ma wpływu. Zbyt wielu z nich, duchownych i świeckich, wzięło sobie do serca słowa komunistycznej Międzynarodówki, śpiewana w wielu krajach nie tylko przez komunistów, ale także przez socjalistów, socjaldemokratów i anarchistów, wykutej na pamięć w dzieciństwie: „Ruszymy z posad bryłę świata, dziś — niczym, jutro wszystkim my!” To bezwzględne pragnienie władzy przez naszych anarchistów PiS-owskich sprawi, że mimo gomułkowskiego zakazu, raz jeszcze zaśpiewamy: „Z tej biednej ziemi, z tej łez doliny tęskny się w niebo unosi dźwięk”… By ta dziwna, populistyczna koalicja już przemienia świat w biedną ziemi i w dolinę łez.

Rząd ma w rękach wszystkie narzędzia pozwalające natychmiast obniżyć poziom nienawiści w polskiej polityce. Na razie jednak ich nie używa.

Po śmierci Pawła Adamowicza część ludzi władzy (szczególnie Morawiecki i Duda, bo Kaczyński wybrał przemilczenie i nieobecność) wystąpiła z apelami o „przełom”, „porozumienie narodowe” czy choćby „obniżenie temperatury sporu”.

Władza ma wszystkie narzędzia, żeby „temperaturę sporu” obniżyć. Jeśli ich nie użyje, to znaczy, że cały język pisowskiej władzy po zabójstwie prezydenta Gdańska to tylko hipokryzja, a prawdziwa walka polityczna w roku wyborczym będzie przebiegała w atmosferze, jaką od trzech lat znamy z Sejmu, z mediów publicznych, z telewizyjnych „pasków grozy” i „plastusiów”, czy z programów Michała Rachonia oraz publicznych deklaracji Wojciecha Cejrowskiego (w TVP S.A. tylko „zawieszonego” na okres kampanii wyborczej, a w III Programie przejętego przez PiS publicznego radia wciąż mającego stały program, co po jego ostatnich hejterskich wpisach na temat Pawła Adamowicza jest już skandalem – nawet jak na media pisowskie).

Mateusz Morawiecki zgodnie z pomysłem Jarosława Kaczyńskiego na „łagodzenie wizerunku” od paru miesięcy wygłasza deklaracje „porozumienia”, „zgody”, „współpracy”. Nie przeszkadza to oczywiście różnym ministrom jego rządu brutalnie atakować sędziów, zastraszać ich za pomocą pisowskiej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, zaostrzać przekaz propagandowy przeciwko UE i opozycji, prowadzić totalne czystki personalne w kolejnych przejmowanych przez PiS instytucjach (od Muzeum Narodowego w Warszawie po instytucje samorządowe i podlegające samorządowi we wszystkich województwach przejętych przez PiS).

Także po zamordowaniu Pawła Adamowicza to właśnie z ust Mateusza Morawieckiego padły najbardziej wyraziste deklaracje na rzecz „przełomu w polskiej polityce”, „konieczności porozumienia narodowego”, „obniżenia temperatury sporu” itp. Łącznie z najnowszym wystąpieniem Morawieckiego podczas obchodów 145 rocznicy urodzin Wincentego Witosa, gdzie od premiera usłyszeliśmy m.in.: „stało się wielkie zło, ale spróbujmy przekuć je w dobro”, „bądźmy ludźmi, którzy nie tylko mówią, ale też rozmawiają; bądźmy ludźmi, którzy nie tylko słyszą, ale i słuchają; spierajmy się, ale też wspierajmy się…” itp.

Oczywiście można mieć wątpliwości, co do szczerości tego typu deklaracji ze strony człowieka, który wziął hejtera z Młodzieży Wszechpolskiej na wiceministra cyfryzacji, w kampanii samorządowej w sposób najbardziej agresywny i radykalny spośród wszystkich liderów PiS mijał się z prawdą, a wcześniej publicznie złożył hołd Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ, jednej z naprawdę nielicznych polskich formacji wojskowych, która jawnie kolaborowała z hitlerowcami. Ale być może tragiczna śmierć Pawła Adamowicza jest ostatnim momentem, aby deklaracje premiera Morawieckiego potraktować poważnie i „złapać go za słowo”.

Wszystkie narzędzia pozwalające na natychmiastowe „obniżenie atmosfery sporu” są w rękach premiera (o ile wykaże minimum podmiotowości wobec Jarosława Kaczyńskiego albo też o ile Jarosław Kaczyński postanowi faktycznie ratować strategię łagodzenia wizerunku PiS przed wyborami).

Minimalnym działaniem uwiarygadniającym wolę „obniżenia temperatury sporu” przez władzę po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza byłoby:

Po pierwsze: natychmiastowe odwołanie obecnych władz telewizji publicznej, która od trzech lat produkuje język nienawiści skierowany m.in. przeciwko WOŚP i zamordowanemu prezydentowi Gdańska. Powołanie władz tymczasowych z udziałem twórców czy autorytetów społecznych nieuwikłanych bezpośrednio w polityczny spór pomiędzy opozycją i władzą, a także rozpoczęcie poważnych rozmów na temat stworzenia obywatelskiej kontroli nad funkcjonowaniem i przekazem mediów publicznych.

Po drugie: natychmiastowe poddanie międzypartyjnej, sejmowej i/lub społecznej kontroli śledztwa w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza. Prowokacją ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości było powierzenie tego śledztwa najbardziej dyspozycyjnemu prokuratorowi Zbigniewa Ziobry, Krzysztofowi Sierakowi, który jest odpowiedzialny m.in. za wycofanie aktu oskarżenia wobec Jacka Międlara, czyli faktyczne chronienie radykalnych narodowców jako potencjalnego sojusznika i kadrowego zaplecza prawicowej władzy. Społeczna i niezależna kontrola nad śledztwem jest ważna o tyle, że w jej trakcie musi zostać wyjaśniona zarówno odpowiedzialność organizatorów, jak też władz państwowych za zabezpieczenie imprezy. Przedstawiciele rządu jeszcze przed rozpoczęciem śledztwa publicznie obciążyli odpowiedzialnością za śmierć Adamowicza WOŚP, co zostało natychmiast podjęte przez prawicową propagandę, łącznie z przekazem TVP S.A. Śledztwo poprowadzone w taki sposób przez Zbigniewa Ziobrę może zatem zostać uczynione przez władzę narzędziem do zniszczenia WOŚP, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami wielu polityków obozu władzy. Jednocześnie pojawiły się również wątpliwości, czy władza – z pobudek ideologicznych lub politycznych – nie zaniechała działań koniecznych dla zabezpieczenia tej imprezy. Poseł Krzysztof Brejza powiedział „Newsweekowi”, że zgodnie z jego wiedzą (uzyskaną od ludzi pracujących w resorcie spraw wewnętrznych), PiS od trzech lat wycofało tzw. operacyjne rozpoznanie przed finałem WOŚP, które wcześniej było realizowane przez polskie służby niezależnie od tego, czy poszczególne imprezy było oficjalnie zgłaszane jako ‘imprezy masowe’”. W tej sytuacji – skoro PiS nie tylko próbuje nadal, tym razem za pomocą śledztwa, zniszczyć WOŚP, ale też być może ukryć własne zaniechania – niezależny nadzór nad śledztwem w sprawie zamordowania Pawła Adamowicza staje się koniecznością.

Po trzecie: choćby zainicjowanie poważnej publicznej debaty z udziałem wszystkich partii oraz środowisk społecznych (sędziów, prawników, konstytucjonalistów…), na temat granic politycznego manipulowania porządkiem ustrojowym i konstytucyjnym w sytuacji, kiedy żadna ze stron politycznego sporu nie posiada większości do zmiany obowiązującej konstytucji, więc powinno się jej przestrzegać.

Cała reszta tematów czysto politycznych – kształt budżetu, kształt polityki zagranicznej, kształt polityki społecznej itp… – mogą i powinny pozostawać przedmiotem politycznego sporu, nawet najbardziej gwałtownego, szczególnie w roku wyborczym. Jednak zdolność podjęcia przez rząd działań w trzech wymienionych powyżej kwestiach – konieczność zmiany sytuacji, w której to media publiczne są najważniejszym w państwie źródłem języka nienawiści; konieczność niezależnego nadzoru nad śledztwem w sprawie zamordowania Pawła Adamowicza; konieczność rozpoczęcia publicznej debaty nad granicami politycznych manipulacji ustrojowym i konstytucyjnym prządkiem polskiego państwa – będzie prawdziwym sprawdzianem tego, czy Mateusz Morawiecki rzeczywiście zrozumiał powagę sytuacji w Polsce po zamordowaniu Pawła Adamowicza, czy też tylko kłamie.

Afera KNF jest groźna dla wiarygodności polskiego systemu bankowego.

PiS w tej chwili powalić może tylko jedna afera, nad którą traci sterowność. Afera, która zaczęła się wraz z ujawnieniem przez właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego rozmowy z ówczesnym szefem Komisji Nadzoru Finansowego Markiem Chrzanowskim.

Podczas rozmowy zawiodły szumidła (urządzenia zakłócające nagrywanie) i treść tej rozmowy dotarła do publiczności. Chrzanowski złożył Czarneckiemu propozycję korupcyjną w zamian za usługi legislacyjne.

Afera KNF w nazbyt wielu miejscach przypomina słynną aferę Rywina, która skończyła karierę Leszka Millera i postkomunistycznego SLD. Dzisiaj raczej nie możemy się spodziewać podobnego losu PiS, bo politycy Kaczyńskiego nie dopuszczą do takiej sytuacji. Niemniej afery KNF nie da się zamieść pod dywan;  kwestią jest, co jeszcze zostanie ujawnione.

Chrzanowski zaliczył areszt i właśnie wyszedł. A to znaczy, że wszystkie nitki aferalne są w rękach Zbigniewa Ziobry. „Gazeta Wyborcza” dotarła do niektórych ustaleń śledczych. Jak można było się spodziewać, Chrzanowski był tylko wysłannikiem, jak Lew Rywin, który w imieniu grupy trzymającej władzę chciał ułatwić Agorze zakup Polsatu poprzez odpowiedni zapis w ustawie medialnej.

Wszystko do tej pory w aferze KNF jest zbieżne z aferą Rywina. Według „Wyborczej”, Chrzanowski miał zeznać, że rozmawiał z bankierem Czarneckim z inspiracji Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego.

Afera Rywina była ostatecznie klęską samego Rywina, SLD i polityków tej partii. Afera KNF jest rozleglejsza – jak rozległa personalnie, nie wiemy – ale przede wszystkim jest groźna dla wiarygodności polskiego systemu bankowego, bo Glapiński to konstytucyjny (nieusuwalny w trakcie kadencji) prezes banku centralnego.

Glapiński sam nie ustąpi. Jeżeli zeznania Chrzanowskiego są prawdą, to Jarosław Kaczyński może uruchomić skuteczne narzędzie, aby Glapiński podał się do dymisji. Może, lecz nie musi. Koszty poniesie PiS w roku wyborczym, czy zatem prezes PiS na to pójdzie? Raczej, a w zasadzie na pewno nie.

Jaka z tego w tej chwili może być sformułowana konkluzja? Otóż SLD miał Rywina i grupę trzymającą władzę, Platforma osławione ośmiorniczki, a PiS ośmiornicę i wszyscy wiemy, kto w niej trzyma wszechwładzę. Ta afera z Chrzanowskim i Glapińskim kiedyś zostanie ujawniona. Oby nie za późno dla Polski.

Brudziński, dama do towarzystwa Kaczyńskiego i Farinelli Rydzyka

20 Gru

Szef resortu spraw wewnętrznych wie co robi. Na horyzoncie wybory, a rydzykowy elektorat ma „karty” w ręku. Joachim  Brudziński jest wielbicielem Radia Maryja, od lat pląsa w takt  „Abba Ojcze” na urodzinach rozgłośni należącej do zakonu redemptorystów. W 2015 r., jeszcze przed wyborczym zwycięstwem PiS, współorganizował marsz wdzięczności za to, że istnieje Telewizja Trwam. Wielokrotnie gościł na antenie toruńskiej stacji.

„Moją ulubioną stacją, szczególnie, kiedy wracam do mojego ukochanego Szczecina, jest właśnie rozgłośnia ojca Tadeusza Rydzyka” – powiedział ostatnio na antenie Polsat News i niestety zdradził się ze swoimi intencjami „Mam nadzieję, że słuchacze rozgłośni o. Tadeusza Rydzyka mają wyrobione już poglądy polityczne i będą głosować na PiS” – powiedział w pewnym momencie Joachim Brudziński.

Grubo przesadził, jakby zapominając o tym, że – przynajmniej teoretycznie – katolicka rozgłośnia nie powinna być w politykę zaangażowana. Praktyka – o czym wszyscy doskonale wiedzą – jest inna. Aby dowiedział się o tym także papież i podjął odpowiednie kroki, w internecie zbierane są podpisy pod petycją do Franciszka. Poparło ją dotąd blisko 90 tys. osób.

Joachim Brudziński jest potwierdzeniem, że postkomunizm trzyma się mocno. Taka se stonka

6 Gru

„To musi boleć” –  komentuje na Twitterze była posłanka PO Ligia Krajewska wpis Joachima Brudzińskiego, który zabrał głos na temat stroju byłego prezydenta Lecha Wałęsy.

Jak już pisaliśmy Wałęsa zrobił wiele, by zwrócić na siebie uwagę przy okazji wyjazdu do Waszyngtonu, na uroczystości pogrzebowe George’a H. W. Busha. Cel osiągnął – prawica dostrzegła ubiór w jakim pojawił się na lotnisku. Na torsie byłego szefa „SolidarnoścI” widniał prowokacyjny napis „Konstytucja.”  Ta sama prawica stara się natomiast bagatelizować to, jak amerykańscy politycy reagowali na widok byłego prezydenta RP a nawet próbuje go przy tej okazji ośmieszyć …

Wałęsa – jak zapowiedział – raz po raz wrzucał na Facebooku i Twitterze zdjęcia, prezentujące napis ze swojej koszulki. Wieczorem polskiego czasu zamieścił natomiast fotografie, na których widać, jak podchodzili do niego i witali się z nim Barack Obama, Hillary Clinton i Bill Clinton.

Musiało to zrobić wielkie wrażenie na partyjnych funkcjonariuszach, jako że nie powstrzymali się przed kompromitującymi ich wpisami. Szef MSWiA Joachim Brudziński zaryzykował komentarz w stylu w jakim zaczynają się najgorsze plotki: „Podobno w Waszyngtonie prezydent Lech Wałęsa dopytywał się o co chodzi tym wszystkim uczestnikom uroczystości pogrzebowych, którzy zwracali się do niego z jakimś dziwnym przesłaniem: „Inappropriate.”

Dowiedział się zaraz, że to jego wpis jest „niewłaściwy”. Uwagę zwróciło panu ministrowi wielu użytkowników Twittera.

Była posłanka PO Ligia Krajewska wrzuciła tam skan artykułu w „New York Timesie”, gdzie wśród uczestników uroczystości Lech Wałęsa był wymieniony, a Andrzej Duda nie.

Zastraszanie i przykrywanie afery TVN. Nacjonalizm PiS

25 List

>>>

W piątek wieczorem funkcjonariusze ABW zjawili się w domu operatora filmowego stacji TVN – Piotra Wacowskiego. Wacowski jest jednym ze współautorów szokującego reportażu o neonazistach, którzy zorganizowali urodziny Hitlera pod Wodzisławiem Śląskim.

Już dzień wcześniej operator dostawał smsy, które miały wskazywać na ABW. Trzeba jednak przyznać, że jest to dość niecodzienna praktyka, zwłaszcza że wiadomości nie były nawet podpisane, w związku z czym Wacowski na nie nie reagował. Następnego dnia, zaraz po powrocie z pracy, czekało go niemałe zaskoczenie. Funkcjonariusze ABW najwyraźniej obserwowali dom, gdyż pojawili się zaraz po jego przybyciu. Operator został wezwany do stawienia się na przesłuchanie w charakterze podejrzanego o propagowanie faszyzmu (art. 256 par. 1 kodeksu karnego propagowanie nazizmu, za co grozi kara od grzywny do dwóch lat więzienia). Piotr Wacowski nie chciał komentować tej sprawy dziennikarzom, dopóki nie skontaktuje się z prawnikiem.

Gazeta.pl poprosiła byłego koordynatora ds. służb specjalnych, szefa MSWiA i ministra sprawiedliwości Marka Biernackiego o komentarz w sprawie. Obecny poseł Platformy Obywatelskiej jednoznacznie stwierdził, że w takich sytuacjach “nie trzeba wzywać ABW”, prokuratura powinna wysłać wezwanie na adres domowy lub do redakcji.

– Operator to w pewien sposób osoba publiczna. To niejasne i niezrozumiałe, w takich przypadkach po prostu wysyła się dokument normalnie – powiedział.

Przypomnijmy, reportaż, w związku z którym mają zostać postawione zarzuty pojawił się w “Superwizjerze” na antenie TVN w styczniu 2018 roku. Bertold Kittel, Anna Sobolewska i Piotr Wacowski – współautorzy filmu, pracowali wiele miesięcy, by stworzyć materiał “Polscy neonaziści”, pokazujący, jak działa stowarzyszenie “Duma i Nowoczesność” i związani z nim wielbiciele samego Hitlera. Wacowski był już wcześniej – jako świadek – przesłuchiwany w prokuraturze i opowiadał o zdjęciach, w których hajlował na tle swastyki. Wg jego tłumaczeń, było to konieczne do stworzenia reportażu pod przykryciem. To stawia pod ogromnym znakiem zapytania całą akcję, skoro “podejrzany” był już wcześniej znany śledczym i składał w tej sprawie zeznania.

Całe zajście wywołało w internecie gigantyczną burzę, zaś wielu dziennikarzy stanęło w obronie Wacowskiego.

W sobotę TVN wydało oświadczenie w sprawie działań ABW i prokuratury dotyczących dziennikarza.

“Autorzy reportażu postępowali zgodnie ze wszystkimi standardami dziennikarstwa śledczego. Stawianie tego, który ujawnia działalność przestępczą na równi z przestępcami traktujemy jako próbę zastraszenia dziennikarzy. Jednocześnie informujemy, że wczoraj TVN złożył pozew przeciwko tym, którzy insynuowali w ostatnim czasie, że materiał był inscenizowany”.

PiS doprowadził Polskę do tego, że nie działa policja i wojsko

7 List

>>>

Noblista z ekonomii Paul Krugman pisze o artykułach w „New York Times”:

Dwa wspaniałe fragmenty dotyczące polityki wschodniej Europy w dzisiejszym artykule. Po pierwsze, o osamotnionych mężczyznach z NRD i ich ciężkim skręcie w prawo 1 /

>>>

Krugman o Sierakowskim:

Następnie o Polsce, gdzie może powstać ludowe powstanie przeciwko „populistom” (straszliwy termin) w toku; daje nadzieję także Ameryce 2 /

>>>

>>>

>>>

>>>

>>>

Od kilku lat 11 listopada nie jest świętem niepodległości, lecz świętem faszyzmu. Mało który Polak kojarzy tę datę z konkretnym wydarzeniem historycznym, jakim była kapitulacja wojsk niemieckich na terenie Polski i rozpoczęcie przejmowania władzy przez polskie struktury wojskowe i polską administrację. Mało który kojarzy tę datę z powrotem Piłsudskiego z niemieckiego więzienia do Warszawy. Mało który… Może nie tak mało, lecz na pewno o wiele mniej jest takich, którzy mają jakieś pojęcie o tym, w jaki sposób powstała II RP u kresu Wielkiej Wojny, niż takich, którzy wiedzą o tzw. Marszach Niepodległości, podczas których masa opętanych szowinistyczną agresją młodych ludzi wykrzykuje nienawistne hasła, pali race i rozrabia na ulicach Warszawy, otoczona wielotysięcznym kordonem policji, starającej się upilnować tę hałastrę i zabezpieczyć miasto przed niszczeniem mienia.

Narodowcy, osłaniani przez katolicki i nacjonalistyczny rząd, czują się coraz bardziej bezkarni. Wiedzą, że nikt nie śmie ich powstrzymywać, a represji spodziewać się mogą wyłącznie ci obywatele, którzy przeciwko faszyzmowi na ulicach Warszawy protestują. Zanosi się na to, że za kilka dni, 11 listopada 2018 r., w setną rocznicę wyzwolenia Polski spod zaborów, władza znów abdykuje, a lokalne i niezauważalne dla świata (z racji dyplomatycznej klęski państwa polskiego i upadku jego wizerunku w świecie) obchody oficjalne zostaną całkowicie przesłonięte przez wydarzenia związane z ekscesami tzw. narodowców i bardzo prawdopodobnym rozwiązaniem ich pochodu przez władze stolicy.

Jeśli dojdzie do takich gorszących wydarzeń, świat znów – na małą chwilę – zainteresuje się Polską. Jednak zamiast pisać i mówić o kraju, który powstał z niewoli i stał się nowoczesnym europejskim państwem wolnych ludzi, będą pokazywać (na marginesie relacji z obchodów stulecia zakończenia II wojny światowej) migawki z burd na ulicach Warszawy, wzmiankując, że tak oto wygląda polska niepodległość i jej świętowanie. Na nic wielkie imprezy, koncerty, wystawy – wszystko pójdzie w jednej chwili z dymem faszystowskich rac.

Czy można tego uniknąć? Można – można faszystów ostro postraszyć, można zaangażować tyle policji, że spacyfikowanie faszystowskich rozrabiaków stanie się na tyle prawdopodobne, iż nie odważą się rwać bruku. Ale zdjęcia i tak będą i pójdą w świat. Ale wtedy przynajmniej zachodnie telewizje powiedzą, że polskie władze nareszcie zaczęły reagować na faszystowskie ekscesy. Mała to pociecha, choć zawsze coś.

Tak czy inaczej sytuacja polityczna sprawia, że żadnego święta de facto nie będzie. Będzie marsz faszystów (nie wiem, dlaczego zwanych „neo” – cóż w nich nowego?), będę oficjalne obchody we własnym gronie reżimu i jego nielicznych przyjaciół z kraju i bliskiej zagranicy, i będą obchody wolnych demokratów – w Poznaniu. Słowem, jakaś kakofonia polityczna, zupełnie pozbawiona powagi i atmosfery ogólnonarodowego święta. Marny to bilans po stu latach i niedobra wróżba na przyszłość. Niewiele było lat w stuletniej historii naszego kraju od roku 1918, za które można by rządy i państwo polskie chwalić. Zażyliśmy demokracji i jako takiej sprawiedliwości społecznej tyle, by zrobić sobie apetyt na więcej. Kilka lat po 1918 roku, ćwierć wieku po roku 1989. Mało.

Nie wiadomo jeszcze, co z tego będzie. Czy w ogóle ta polska wolność przetrwa, skoro system polityczny jest tak bardzo nieodporny na destrukcję, a społeczeństwo tak mało przywiązane do wolności w jej najważniejszych, konstytucyjnych wymiarach? Tam, gdzie brakuje poczucia narodowego, pewności siebie, opartej na wartościach demokratycznego państwa prawnego, tam próżnię moralną wypełniają mity, kompleksy, a następnie szowinizm i faszyzm. Patologia tzw. marszów niepodległości pokazuje jałowość, pustkę intelektualną i moralną polskiej idei narodowej. Nie ma w niej już nic poza czczą plemienną pychą, lękiem i pogardą dla obcych, zaściankowością i frustracją. Żadnej idei, żadnego przyjaznego przesłania, żadnej świadomości różnorodnego bogactwa polskości, żadnej ciekawości Polski i jej prawdziwej, wieloetnicznej historii, żadnej wrażliwości. Ot, czyste prostactwo, buta i ignorancja. Jeden ordynarny wrzask i zgiełk.

Daliśmy sobie polskość obrzydzić i zabrać. Pracowała na to endecja wielu pokoleń, pracowali faszyści przyklejeni do PZPR, do Kościoła, do różnych „środowisk prawicowych” po 1989 r. Zbieramy dziś, w stulecie niepodległości, bogate i gorzkie żniwo tego intelektualnego, moralnego i emocjonalnego wyjałowienia. To bardzo, bardzo smutne. Nie będziemy się cieszyć 11 listopada – będziemy się martwić i niepokoić, co się wydarzy w Warszawie i co będą o nas mówić na świecie. I sami sobie jesteśmy winni. Polska jest ciężko chora, a 11 listopada będziemy mieli gorączkę. Czy naród tak spętany i zastraszony przez nacjonalistów, naród, któremu jego własna narodowość kojarzy się coraz bardziej z mitologią, pustą dumą dla dumy oraz agresją faszystowskiej hałastry – przerażająco kosmopolitycznej w swym podobieństwie do hałastry ukraińskiej, litewskiej, rosyjskiej, niemieckiej… – w ogóle przetrwa?

Kogo za sto lat będzie nad Wisłą obchodzić polskość i polska państwowość, jeśli wszystko to wciąż, i to coraz bardziej, kojarzy się z miazmatami XIX w., złymi emocjami, nacjonalistycznym anachronizmem? Czy będą obchody dwóchsetlecia niepodległości Polski? Można w to wątpić, niestety.

Kaczyński ogłosił zwycięstwo. A jak ktoś się nie zgadza, to w mordę. Paranoja prezesa w kontekście Witkacego

6 List

Nikt nam nie powie, że białe jest białe…

Kaczyński: Nasze zwycięstwo nie podlega najmniejszej wątpliwości. Rozumiem, że przedstawiciele komitetów, które te wybory przegrały, próbują zmienić ich obraz, ale to jest abstrahowanie od faktów

To są twarde liczby, twarde dane. Nasze zwycięstwo nie podlega najmniejszej wątpliwości. Rozumiem, że przedstawiciele komitetów, które te wybory przegrały, próbują zmienić ich obraz, ale to jest abstrahowanie od faktów, żeby określić to w sposób łagodny. Co najważniejsze, te wybory są bardzo dobrym prognostykiem przed wyborami parlamentarnymi. Nie mówię o europejskich, bo tam jest inna frekwencja i inna struktura elektoratu. Trudno powiedzieć, trudno to przeliczać” – mówił prezes Jarosław Kaczyński.

Ta cała opowieść, która dzisiaj jest snuta po to, żeby wpłynąć na świadomość społeczną, przeświadczenia ludzi, jest oparta na chciejstwie. Fakty są takie, jakie są. PiS odniosło kolejne zwycięstwo i to zwycięstwo bardzo zdecydowane i jednoznaczne” – dodawał.

Sławomir Sierakowski w New York Times” pisze o początku końca PiS.

nytimes.com >>>

Laskowski: Nie wiemy, czy i jakie działania ze strony rządu ws. ustawy o SN są podejmowane. Od czasu spotkania I prezes z premierem Morawieckim żadnych konsultacji nie było

To pismo to wykonanie zobowiązania, które znajduje się w postanowieniu TSUE do przedstawienia, jakie czynności na skutek tego postanowienia zostały podjęte. Pani prezes podała, że wezwała wszystkich sędziów powyżej 65. roku życia do stawienia się w sądzie, że wszyscy ci sędziowie się stawili, że są wyznaczane dla nich sprawy i terminy posiedzeń” – mówił w rozmowie z TOK FM rzecznik SN, Michał Laskowski.

Nie wiemy, czy i jakie działania [ze strony rządu] są podejmowane. W tym zawiadomieniu pani prezes znalazło się tylko ogólne stwierdzenie, oparte na wiadomościach medialnych, że jakieś prace trwają, ale rezultatów tych prac nie znamy. Nie wiemy kiedy będą. Myślę, że te organy [rządowe] też będą składać sprawozdanie” – dodawał.

Konsultacji żadnych [ws. nowelizacji ustawy o SN] nie było. Od czasu spotkania I Prezes z premierem Morawieckim żadnych konsultacji nie było” – tłumaczył.

„11 Listopada 2018. Polska i Europa. Dwie rocznice, dwie lekcje”. W sobotę wykład PDT w Łodzi

– Serdecznie zapraszamy na wykład Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska pt.: „11 Listopada 2018. Polska i Europa. Dwie rocznice, dwie lekcje”. Spotkanie jest częścią Igrzysk Wolności 2018 „Bitwa o historię“. Igrzyska to coroczne forum Fundacji Liberté!, to spotkanie ludzi ciekawych świata i głodnych nowych idei. Tworzymy alternatywne, kulturalne święto 100-lecia niepodległości dla wszystkich osób podzielających demokratyczne wartości – piszą organizatorzy w wydarzeniu opublikowanym na Facebooku. Na wykład byłego premiera za pośrednictwem tego medium zapisało się już ponad tysiąc osób.

— NIE MA POMYSŁU NA TUSKA – ŁUKASZ PAWŁOWSKI W KL: “Prawo i Sprawiedliwość staje więc przed bardzo ciężką próbą i nie może być pewne wyniku. W takich warunkach trudno utrzymać nerwy na wodzy i jedność przekazu. Politycy opozycji spróbują z tych prezentów skorzystać. A jeśli im się nie uda, skorzysta zapewne Donald Tusk. Przesłuchanie przed komisją do spraw Amber Gold pokazało, że PiS wciąż nie ma na byłego premiera pomysłu. A on uparcie nie chce zniknąć z polskiej polityki”.
kulturaliberalna.pl

— STARY, DOBRY TUSK W FORMIE – PAWEŁ WROŃSKI w GW: “Przesłuchanie Donalda Tuska przed komisją śledczą ds. Amber Gold przypominało polowanie na dużego zwierza czeredy znerwicowanych myśliwych. Strzelali często i gęsto, ale zwykle niecelnie, czasami zaś sobie w stopę. Zasadzki były zbyt czytelne, a poziom politycznego zaangażowania nadawał przedsięwzięciu charakter komiczny”.
wyborcza.pl

— KOMISJA TO STRATA CZASU – JAKUB MAJMUREK: “Komisja ds. Amber Gold okazała się stratą czasu i energii. Nie można się było spodziewać niczego innego. Sprawa Amber Gold wymaga uważnego badania dysfunkcji państwa i sensownego planu ich naprawy. Zmiany nie da się jednak przeprowadzić poprzez obrzucanie przeciwnika politycznego kryminalnymi insynuacjami. A to jest właśnie to, do czego – nie tylko w sprawie Amber Gold – sprowadza się ostatecznie oferta PiS.
newsweek.pl

— OPOZYCJA MUSI UTWORZYĆ WSPÓLNY BLOK – WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ W GW: “Proeuropejskie partie, organizacje pozarządowe, władze lokalne i aktywni obywatele powinni utworzyć szeroki blok wyborczy Europa, który opowie się za gruntowną zmianą polityki europejskiej naszego kraju i zgłosi wspólne listy kandydatów. Da to poważną szansę na zdobycie dużej większości euromandatów, będzie też przykładem dla niektórych innych krajów europejskich. Rozmowa na ten temat i decyzje powinny być szybkie. W przeciwnym razie poszczególne partie podejmą własne, odrębne przygotowania wykluczające scenariusz szerokiego porozumienia. Kunktatorska taktyka opóźniania, przeliczania, ogrywania partnerów, załatwiania drobnych personalnych interesów – to pomysł na trwonienie zaangażowania wyborców i zwiastun porażki”.
wyborcza.pl

Więcej >>>