Tag Archives: Mirosław Różański

Trump niebezpieczny dla świata, a pisowscy politycy niszczą sukcesywnie Polskę

8 Sty

Donald Trump nie radzi sobie w polityce zagranicznej. Już kilka razy zaprezentował się, jako niestabilny sojusznik (Kurdystan, Syria), a konflikt z Iranem pokazuje jak na dłoni, iż prezydent USA może wywołać konflikt światowy, wręcz gorącą wojnę.

Do tego USA tracą znaczenie na świecie, a tym samym straty odczuje cały Zachód demokratyczny. W miejsce USA wchodzą Chiny, które nawet bardziej pasują krajom muzułmańskim ze względu na podobny autorytaryzm partyjno-religijny.

Więcej >>>

W nocy z 7 na 8 stycznia czasu irackiego Irańczycy wystrzelili 15 rakiet w stronę dwóch baz, w których znajdują się żołnierze Amerykańscy. To odpowiedź na zabicie przez Amerykanów irańskiego generała Sulejmaniego. Otwarta wojna? Deeskalacja jest jeszcze możliwa. Wszystko zależy od decyzji Donalda Trumpa

Iran zapowiadał zemstę i właśnie jej dokonał. W nocy wysłał rakiety w stronę dwóch amerykańskich baz w Iraku: al-Asad i Erbil.

Wszyscy komentatorzy zgodnie zapowiadali, że odpowiedź nadejdzie. Irańczycy postanowili uderzyć już dzień po pogrzebie generała Sulejmaniego w jego rodzinnym mieście Kerman.

Dalsze losy zależą od odpowiedzi Amerykanów. Wiele wskazuje na to, że mogą się oni powstrzymać od pójścia w otwartą wojnę z Iranem.

Więcej o możliwych  zachowaniach Trumpa tutaj >>>

„Gdyby się okazało, że to początek konfliktu zbrojnego, to oczywiste jest, że przy tak serwilistycznym stosunku do Ameryki, jaki reprezentuje obecna władza, ze szczególnym uwzględnieniem postawy Andrzeja Dudy, Polska zaangażowałaby się po stronie amerykańskiej w takiej formule, w jakiej Trump by zażądał. Podejrzewam, że większość ludzi nie chciałaby tego”.

Więcej Migalskiego >>>

Dlaczego marszałek Grodzki stał się obiektem ataku? Czy to oznacza, że Senat jest PiS-owi aż tak potrzebny?
Najwyraźniej, bo Senat obecnie wyłamuje się z obrazu jednolitej władzy. Tak jak w PRL nie słyszeliśmy o sprawach, które dotyczyły ludzi władzy, nawet gdy popełniali przestępstwa, o to dbała też cenzura. Teraz podobnie, obraz władzy ma być jednolity i nieposzlakowany, a tu nagle Senat, jako element władzy, wyłamuje się z tego i przestaje być wmontowanym, kolejnym bezwolnym jej elementem. Ta jednolita władza jest charakterystyczna dla PRL, a ta władza dobrze się czuje w tym anturażu, zatem niezależny marszałek Senatu, który na dodatek przeprowadza prawdziwe, realne konsultacje w sprawie ustaw, musi budzić w PiS niepokój.

ZRESZTĄ TO, CO NIEPODPORZĄDKOWANE JEDNEMU OŚRODKOWI WŁADZY, BARDZO ICH UWIERA, ZATEM TRZEBA TO ZWALCZAĆ. MOŻE SIĘ UDA PRZESTRASZYĆ, MOŻE SKOMPROMITOWAĆ, A “CIEMNY LUD TO KUPI”.

Więcej rozmowy z prof. Stępniem >>>

Senacka komisja polityki zagranicznej i Unii Europejskiej zajęła się dziś pisowską ustawą represjonującą sędziów. Oprócz senatorów, w jej posiedzeniu uczestniczyli m.in. I Prezes SN Małgorzata Gersdorf, Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, parlamentarzyści i przedstawiciele środowisk prawniczych. Nie pojawił się ani Zbigniew Ziobro, ani żaden przedstawiciel jego resortu.

I Prezes Sądu Najwyższego stwierdziła, że pisowska ustawa kneblująca usta sędziom jest niezgodna z prawem Unii Europejskiej. – „Sprzeczność pomiędzy prawem polskim a unijnym z dużym prawdopodobieństwem prowadzić będzie do wszczęcia przez instytucje UE procedury o stwierdzenie uchybienia zobowiązania wynikającego z traktatu, a w dłuższej perspektywie do konieczności opuszczenia UE” – powiedziała prof. Gersdorf. Zwróciła też uwagę, że tak ważne projekty ustaw procedowane są jako projekty poselskie bez szerszych konsultacji.

– „To byłby duży kłopot dla Polski, jeśli ustawa byłaby przyjęta w tym kształcie, z punktu widzenia integracji europejskiej. To może mieć wpływ na nasze funkcjonowanie w ramach europejskiej przestrzeni prawnej, gdyż podstawową zasadą tego jest zasada wzajemnego zaufania i uznawania” – powiedział Adam Bodnar. Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że pisowska ustawa represjonująca sędziów „poddaje też polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli władzy ustawodawczej i wykonawczej, a w efekcie – drastycznie obniża poziom sądowej ochrony praw jednostek. – „Przekazuje też kolejne kompetencje w gestię prezesów sadów, zwiększając tym samym wpływ ministra sprawiedliwości na sądownictwo” – dodał Bodnar.

Według przewodniczącego komisji senatora KO Bogdana Klicha, przyjęcie pisowskiej ustawy grozi zaskarżeniem jej przez Komisję Europejską do Trybunału Sprawiedliwości UE. – „Jeżeli teraz zostałaby wprowadzona do polskiego porządku prawnego ustawa, która jest w sprzeczności z prawem europejskim, to szczelina dla polexitu jest coraz szerzej otwarta. To nie ci, którzy sprzeciwiają się ustawie, wprowadzają chaos prawny, tylko twórcy tej ustawy, nad którą się dzisiaj pochylamy, pogłębiają chaos prawny – i tak już za sprawą poprzednich ustaw w Polsce istniejący” – podkreślił senator Klich. Dodał, że pisowska nowelizacja jest krokiem do „zwiększenia osamotnienia Polski i osłabienia jej sytuacji międzynarodowej”.

Senat zajmie się przegłosowaną przez posłów PiS ustawą najprawdopodobniej między 15 a 17 stycznia.

– Jeśli chodzi o politykę ekonomiczną, sam osobiście bardzo przesunąłem się na lewo, bo przez ostatnie 30 lat w wyniku globalizacji bardzo wzrosły nierówności ekonomiczne – mówił Francis Fukuyama w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.

Rozmowa z Fukuyamą tutaj >>>

Krystyna Pawłowicz, Tadeusz Rydzyk, Antoni Macierewicz – trójkąt bermudzki paranoi

4 Gru

Każdy z nas ma prawo do wyborów zgodnie ze swoim poglądem na świat. Jasne jest też, że wolno nam również się w swoich wyborach mylić. Powstaje pytanie, czy jakikolwiek wybór można nazwać całkowicie wolnym. Niestety, jeśli chodzi o wybór, którego dokonujemy przy urnach wyborczych, konsekwencje ewentualnego błędu mogą godzić w wolność innych. Nieodpowiedzialna wobec tak ważnej decyzji jest ignorancja i brak refleksji, gdy media przypominają.

Rok 2010 – kampania prezydencka. Po osobistej traumie Jarosława Kaczyńskiego, miliony wyborców o umiarkowanych poglądach uwierzyło w ocieplenie wizerunku prezesa Prawa i Sprawiedliwości zafundowane nam przez lewicującą szefową kampanii, Joannę Kluzik-Rostkowską i rzecznika kampanii – liberała Pawła Poncyliusza (oboje dziś szczęśliwie poza PiS). Schowano odstraszających elektorat umiarkowany Zbigniewa Ziobrę i Jacka Kurskiego. Sam Kaczyński zaś pozwalał robić sobie zdjęcia z bratanicą i jej dziećmi; Józefa Oleksego nazwał „lewicowym politykiem ze średnio-starszego pokolenia”. Przykładów skutecznej i niepokojącej dla partii stojących w opozycji do Prawa i Sprawiedliwości polityki miłości można by było jeszcze długo wymieniać. Zmiana wizerunkowa zmyliła nawet najwierniejsze jądro prawicy, o tym, że to była „ściema”, musiał przekonywać sam Joachim Brudziński.

Ta „ściema” dała Jarosławowi Kaczyńskiemu 46,99% głosów. Szczęśliwie sztab uznał wtedy butnie, że ocieplenie wizerunku prezesa wpłynęło negatywnie na wyborczy wynik.

Do właściwych wniosków partia doszła 5 lat później. Schowani Macierewicz z Kaczyńskim i „w iście amerykańskim stylu” Duda – zdobyli pełnię władzy w Polsce. Bo… „Straszenie PiSem już nie działa”.

W ostatnich wyborach samorządowych rządzący uwierzyli we własną propagandę. Idąc z Unią Europejską na noże, gwałcąc konstytucyjny ład w Polsce, czy wreszcie publikując obleśny antyuchodźczy spot pokazali, kim naprawdę są. Bo ileż można udawać…

Tyle że się na tym, jak wiemy z wyborczego rezultatu, srogo przejechali. Wniosek – retorykę PiS można określić sinusoidą nastrojów. Dziś, ani podczas konferencji „Praca dla Polski”, ani na 27. urodzinach Radia Maryja nie pojawił się Jarosław Kaczyński. Wg PiS i jej mediów to „Platforma wypycha Polskę z Unii”. Krótko pisząc – PiS znów zabiega o wyborców centrum.

Czy wyborcy znów dadzą się nabrać? Ostrzegam…

„TVN tego [podrzynania gardeł] chce,my – NIE”. Kim to jest rzeczone „my”?

O tym, jak te słowa są obrzydliwe i kłamliwe, mam nadzieję, nie muszę dywagować. Chcę powiedzieć tylko, że jeśli w tak ważnej sprawie wypowiada się współodpowiedzialna za stan prawny w Polsce posłanka, to nie ma mowy o wypowiadaniu się w swoim imieniu. Tak! Pawłowicz firmuje stanowisko swojej partii. Tak! „My” oznacza Prawo i Sprawiedliwość. Oznacza też i „jego wyborcy”…

Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek o rejestrację nowej partii politycznej, za którą stoi ojciec Tadeusz Rydzyk – informuje Wirtualna Polska.

Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że dokumenty o rejestracji partii wpłynęły do Sądu Okręgowego w Warszawie we wtorek ubiegłego tygodnia, a pełnomocnikiem partii, za którą ma stać Tadeusz Rydzyk, został europoseł Mirosław Piotrowski. Nowe ugrupowanie ma nosić nazwę „Ruch Prawdziwa Europa”. Podstawą programową nowej partii mają być założenia inicjatywy „Europa Christi”, która chce odbudować chrześcijańskie myślenie w Europie.

Powstanie nowa partia? Ruch Prawdziwa Europa ma być partią ojca Rydzyka

„Szczegółowych informacji chętnie udzielę po wpisaniu Ruchu Prawdziwa Europa przez sąd do rejestru partii politycznych. Na tym etapie nie chciałbym się wypowiadać” – powiedział Wirtualnej Polsce Mirosław Piotrkowski.

Kim jest europoseł, który złożył wniosek o rejestrację nowej partii? Mówi się, że jest człowiekiem ojca Tadeusza Rydzyka, założyciela Radia Maryja. Pełni funkcję europosła trzecią kadencję. W 2004 roku został wybrany z listy Ligi Polskich Rodzin, z kolei w wyborach w 2009 i 2014 roku startował jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości, choć nie był członkiem partii. „Wysokie miejsca na listach zawdzięczał głównie ojcu Tadeuszowi Rydzykowi” – pisze Wirtualna Polska.

Przedstawiciele Ruchu Prawdziwa Europa. Wśród kandydatów Andrzej Jaworski i Jan Szyszko?

Informator Wirtualnej Polski powiedział, że pierwszym celem Ruchu Prawdziwa Europa mają być wygrane wybory do Parlamentu Europejskiego w 2018 roku. „Według wewnętrznych sondaży mamy ok. 18 proc. poparcia. Dostaniemy ok. 7-8 mandatów w Parlamencie Europejskim” – cytuje słowa informatora portal wp.pl. Znane są także nazwiska pierwszych kandydatów Ruchu Prawdziwa Europa. Wśród najważniejszych polityków tego ugrupowania wymienia się m.in. byłego posła PiS Andrzeja Jaworskiego oraz byłego ministra środowiska Jana Szyszkę. Kandydatami nowej partii mają zostać także europosłanka Urszula Krupa, posłanka Gabriela Masłowska, posłanka Anna Sobecka oraz europoseł Mieczysław Piotrowicz.

Dyrektor Radia Maryja „grozi palcem” Prawu i Sprawiedliwości?

Przypomnijmy, że w miniony weekend odbyły się 27. urodziny Radia Maryja, na których nie pojawił się prezes Jarosław Kaczyński. Zdaniem niektórych polityków PiS, Jarosław Kaczyński usuwa się w cień, ponieważ zdecydował, że im mniej będzie go w mediach i przestrzeni publicznej w dwóch najbliższych kampaniach, tym większe szanse, że PiS ponownie zdobędzie głosy wyborców „centrum”. Wirtualna Polska sugeruje, że próba założenia partii, za którą stoi Tadeusz Rydzyk, może być próbą nastraszenia Prawa i Sprawiedliwości.

– Rosja nie zawaha się naruszyć terytorium na przykład naszego kraju, właśnie pod hasłem niesienia pomocy swoim rodakom za granicą. Na to powinniśmy być przygotowani – z generałem Mirosławem Różańskim rozmawia Łukasz Kijek.

W wyobrażeniu wielu osób wojna jest utożsamiana z obrazami czy wspomnieniem II wojny światowej. Takiego konfliktu klasycznego, gdzie mamy karabiny, czołgi, samoloty. Sytuacja się zmienia. Sytuacja, w której jedno państwo oddziałuje na drugie z niecnym zamiarem, że zostanie kwestia niezależności, czy suwerenności. To już jest wojna. Czym tłumaczyć te zdarzenia, których dziś Rosja dokonuje? Czy to na Ukrainie, czy w krajach bałtyckich, czy w Gruzji. To dzieje się cały czas. 

– mówi generał Mirosław Różański.

Według byłego dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych o poważnym zagrożeniu świadczy strategię bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, którą przyjęto w 2015 roku. Zapisano w niej, że Rosja będzie dbała o interesy rodaków poza granicami kraju.

Rosja nie zawaha się naruszyć terytorium na przykład naszego kraju, właśnie pod hasłem niesienia pomocy swoim rodakom. Na to powinniśmy być też przygotowani.

– dodaje generał Różański.

Analityk ds. bezpieczeństwa Marek Świerczyński podzielił się na łamach „Polityki Insight” (z 3 grudnia) informacją o wstrzymaniu przez francuską rządową agencję ds. uzbrojenia DGA (Direction générale de l’Armament) wsparcia dla koncernu stoczniowego Naval Group w zakresie sprzedaży Polsce pocisków samosterujących MdCN. Właśnie te rakiety miały być uzbrojeniem odstraszającym, przenoszonym przez okręty typu Scorpène, które Francuzi oferowali dotąd Polsce w programie Orka.

„Ponieważ bez wsparcia rządu sprzedaż pocisków nie jest możliwa, a towarzyszyły one propozycji wspólnej budowy okrętów podwodnych Scorpène, należy uznać, że francuska oferta w programie Orka załamała się”, czytamy w „Polityce Insight”. Według analityka ds. bezpieczeństwa Marka Świerczyńskiego, decyzja ta jest wyrazem „pogorszenia stosunków politycznych na linii Paryż-Warszawa i utraty zaufania ze strony Francuzów po skasowaniu zamówienia na śmigłowce wielozadaniowe, wypchnięciu Francji z segmentu uzbrojenia rakietowego oraz przedłużającego się braku decyzji co do okrętów podwodnych”.

Francuski koncern Naval Group był jedynym oferentem zdolnym dostarczyć okręty podwodne wraz z rakietami manewrującymi. Nie dziwi więc, że stąd wymóg wyposażenia Orek w skrzydlate pociski stanowił główny nurt narracji francuskiej oferty dla Polski. Na łamach mediów Francuzi przekonywali, że zakup Scorpène wraz z rakietami MdCN zapewni Polsce dostęp do dysponowania bronią o strategicznym potencjale odstraszania. Kusili też wizją włączenia Polski – obok takich mocarstw jak USA, Wielka Brytania i Francja – do elitarnego klubu użytkowników pocisków manewrujących.

Jeszcze w lipcu 2018 r. prezes Naval Group w rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita” mówił: „Przede wszystkim oferta zakłada dostarczenie okrętów podwodnych nowej generacji typu Scorpène, uzbrojonych w pociski manewrujące o zasięgu tysiąca kilometrów. Nikt inny nie jest w stanie tego zaoferować. Jest to propozycja na zasadzie wyłączności, mająca pełne poparcie ze strony francuskiego rządu”. To mogło działać na wyobraźnię polskich decydentów, ale jednocześnie usypiać ich czujność w tak newralgicznych kwestiach, jak znane słabości taktyczno-techniczne Scorpène, czy też brak wiarygodnych danych co do zasięgu i faktycznych możliwości operacyjnych rakiety MdCN, której do tej pory jeszcze nigdy nie odpalono z okrętu podwodnego. Polska mogła się więc stać poligonem dla nowego francuskiego uzbrojenia, ale ostatnia decyzja Paryża zażegnała niebezpieczeństwo ponoszenia przez polskiego podatnika konsekwencji, wynikających z ewentualnych niedoskonałości oferowanego nam uzbrojenia.

Sensacyjna informacja redaktora Świerczyńskiego zbiegła się w czasie z jeszcze jednym wydarzeniem, które może popierać jego tezę o pogorszeniu się stosunków w relacjach Warszawy z Paryżem. Francuzi odwołali bowiem wizytę w Gdyni fregaty FREMM, którą planowano na 4 grudnia. Według naszych informacji, wizycie okrętu miały towarzyszyć rozmowy polsko-francuskiego komitetu technicznego, z udziałem wysokiej rangi przedstawicieli obu stron. Nie udało nam się jednak ustalić, czy przyjazd francuskiej delegacji również został odwołany.

>>>

Kaczyński, dubeltówka i makówka

4 Gru

Rządzący na Węgrzech Fidesz Viktora Orbana po przejęciu władzy w 2010 roku bardzo umiejętnie wykorzystywał rozbicie tamtejszej opozycji oraz jej słabość. Cztery lata później władzę umocnił zdobywając większość konstytucyjną, a praktycznie nieistniejący przeciwnicy polityczni w parlamencie mogli się jedynie biernie przyglądać, jak Orban zmienia ich ustrój w neoautorytarny. Prezes Prawa i Sprawiedliwości nigdy nie ukrywał, że scenariusz węgierski nad Wisłą mu się marzy, jednak okazuje się, że w jednej kwestii sytuacja w Polsce diametralnie różni się od tej nad Dunajem. Mimo trzech lat szykan, prób odgrzewania i rozliczania rzekomych afer poprzednich rządów, nie udało się partii Jarosława Kaczyńskiego doprowadzić do totalnego upadku popularności ani Platformy Obywatelskiej, ani Polskiego Stronnictwa Ludowego. To może się dziś na liderze PiS zemścić.

Jak donosi bowiem “Super Express”, w zleconym przez dziennik sondażu w Instytucie Pollster, PiS owszem otrzymuje bardzo podobny wynik do tego z 2015 roku tj. 38%, jednak zjednoczona opozycja (zakładająca wspólny start PO, N, PSL i SLD, Razem i Teraz!) może liczyć na magiczne 50% poparcia Polaków. I choć twór takowy wciąż nie istnieje nawet w teorii, to jednak zbadanie opinii publicznej w kwestii hipotetycznego poparcia dla jednego wspólnego ruchu anty-PiS prowadzi do oczywistych wniosków, także u liderów ugrupowań, które wciąż kręcą nosem na zawiązanie wyborczej współpracy. Pokazuje także bezradność kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, które może jedynie biernie się przyglądać tworzącemu się mozolnie obozowi zjednoczonej opozycji.

Wyniki sondażu dla “SE” skomentował poseł Marek Ast z Prawa i Sprawiedliwości, stwierdzając, że takie wyniki powinny zaalarmować obóz Zjednoczonej Prawicy.

– To jest sygnał dla nas, że musimy się mocno przed wyborami mobilizować i dobrze przepracować najbliższy rok, żeby to PiS i obóz zjednoczonej prawicy miał 50 proc., a zjednoczona opozycja 38 proc. – skomentował.

Z naszej strony pozostaje współczuć temu nieszczęśnikowi, który będzie zmuszony dziś koło południa, gdy prezes Kaczyński już na dobre się przebudzi, przekazać mu te hiobowe wieści.

Różański: Błaszczak nie jest tak kontrowersyjny w wypowiedziach jak poprzednik, ale jeżeli chodzi o sytuację w armii, nic się nie zmieniło

– Uważam, że [Mariusz Błaszczak w MON] to kontynuacja. Troszeczkę inną formę, minister Błaszczak nie jest tak ekspresyjny i tak może kontrowersyjny w wypowiedziach, jak jego poprzednik, natomiast jeżeli chodzi o sytuację w armii, uważam że nic się nie zmieniło. Jest niestety równia, ale uważam, że to równia pochyła – stwierdził gen. Mirosław Różański w rozmowie z Konradem Piaseckim w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24.

Różański: Generałowie w polityce – nasze społeczeństwo chyba nie jest jeszcze na to gotowe. Natomiast powinniśmy z całą stanowczością artykułować to, co istotne dla państwa

– Myślę, że ci ludzie chcą być po prostu taktowani poważnie i chcą, żeby ich głos też był zauważony. Czy dzisiaj generałowie w polityce – chyba jeszcze nasze społeczeństwo nie jest na to gotowe, natomiast dalej będę stał na stanowisku, że powinniśmy mocno i z całą stanowczością artykułować to, co istotne dla państwa – stwierdził Mirosław Różański w TVN24.

Generał Waldemar Skrzypczak udzielił bardzo ostrzegawczego wywiadu tygodnikowi Wprost. Bije w nim na alarm mówiąc, że nie jesteśmy przygotowani do wojny, a system ostrzegania oraz ewakuacji jest jedną wielką wydmuszką. Jakakolwiek eskalacja ze strony Rosji działań zbrojnych na Ukrainie, to potężne zagrożenie dla wschodniej granicy. Nie jesteśmy przygotowani na przyjęcie 5-10 mln przerażonych wojną Ukraińców.

Nie istnieje obrona cywilna. Politycy opierają się na tym, co mają w sztabach kryzysowych. Tylko że sztaby mają bardzo ograniczone możliwości (…)” – alarmuje Skrzypczak. Do ewakuacji jednego przedszkola w 100-tysięcznym mieście przygotowują się dwa tygodnie – “(…) Kiedy przyjdzie do ewakuacji nie jednego, ale 60 przedszkoli, ten system polegnie. Będziemy skazani na wielką katastrofę, straty ludzkie będą niewyobrażalne ​(…) – mówi w rozmowie z tygodnikiem. Generał pyta autorkę wywiadu, czy wie gdzie się udać jakby coś się działo, jakby był nalot na Warszawę? Oboje nie mają pojęcia – “(…) To będzie katastrofa, hekatomba. To są niewyobrażalne zaniedbania. Przed wojną ten system był przygotowany, ludzie wiedzieli wszystko (…)” – mówi.

Generał odnosi się także do ostatniej prowokacji z wysyłaniem fałszywych sms-ów z informacją, że Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wzywa do stawienia się w urzędzie gminy w związku z sytuacją na Ukrainie. Jego zdaniem był to element wojny hybrydowej i atak, który miał na celu wprowadzenie zamieszania – “(…) Wydaje mi się ewidentnie, że my nie jesteśmy w stanie takim atakom zapobiegać. Dlaczego nikt nie rozpoznał takiego zamiaru wcześniej i nikt go nie przyblokował? To zdarzenie było badaniem gruntu” -stwierdza Skrzypczak. W podobnym tonie o tym incydencie napisano na CrowdMedia.pl

Pytany o działania polskiego wywiadu i kontrwywiadu mówi, że nie mamy dość szczelnej bariery, która chroniłaby naszą administrację, przemysł i społeczeństwo przed penetracją przez wywiad rosyjski. Skrzypczak mówi o setkach wywiadowców, którzy działają na terenie Polski – “(…) A polskie służby nie wyłuskują tych, którzy chodzą po naszym państwie i inspirują niepokoje społeczne. (…) Skoro w Wielkiej Brytanii czy Norwegii ich łapią, to czy tutaj ich nie ma? -pyta retorycznie.

>>>