Tag Archives: Mirosław Piotrowski

Rydzyk, Duda, Nawacki – groteska PL

9 Lu

Platforma Obywatelska ma za sobą kryzys, pod nowym przywództwem Borysa Budki zyskuje wigor, wiarygodność, tym bardziej że PiS dołuje i się nie podniesie mimo zapowiadanych transferów finansowych z budżetu państwa.

Małgorzata Kidawa- Błońska prezentuje się jako przyszły prezydent godna tego stanowiska, kompetentna.

Ale dobrego imienia Polski tak prosto nie będzie można odzyskać.

I przede wszystkim musimy się bać, iż Kaczyński wyśle przeciw nam służby policyjne. Bo tego ten mentalny sowiet użyje.

Do ludzi zaczyna docierać, że zniszczenie sądownictwa uderza także w nich.

Na szczęście sędziowie się nie boją, to kamaryla Kaczyńskiego ma się bać, bo pierdel mają jak amen w pacierzu.

„Alleluja i na wojnę” – to komunikat z konwencji Solidarnej Polski. Konwencji, która – jak mówił Zbigniew Ziobro – wynikała z „potrzeby chwili”. Ta z kolei była spowodowana przez dwie rzeczy: dążenia Jarosława Gowina do złagodzenia kursu wobec sądów i rosnącego dla Zbigniewa Ziobry ryzyka, że instytucje Unii Europejskiej znów odwrócą jego reformy.

Więcej >>>

Polityk od lat kojarzony z toruńskim redemptorystą Tadeuszem Rydzykiem Profesor Mirosław Piotrowski aspiruje do urzędu prezydenta RP. W rozmowie z Onetem oficjalnie potwierdził, że będzie reprezentować środowiska katolicko-narodowe, które są rozczarowane prezydenturą Andrzeja Dudy.

Piotrowski – prezes partii Ruch Prawdziwa Europa-Europa Christi – oświadczył, że zdecydował się na start po konsultacjach z licznymi środowiskami, którym nie podobają wszystkie działania urzędującego prezydenta.

„Wiele osób i środowisk katolickich oraz patriotycznych jest zawiedzionych obecną prezydenturą. Sądzę, że po niedawnych deklaracjach urzędującego prezydenta w sprawie związków partnerskich i LGBT automatycznie stracił on ich poparcie” – przekonuje Piotrowski.

Sprzeciwił się też formie odwoływanie niektórych ministrów. Przekonywał, że zmarły w październiku 2019 r. minister środowiska Jan Szyszko został usunięty ze stanowiska pod wpływem nacisków innych państw. „Jako prezydent nie podpiszę dymisji żadnego polskiego ministra, która będzie wymuszona przez obce państwo” – zapewnia kandydat.

Mirosław Piotrowski pytany o poparcie T. Rydzyka powiedział Onetowi: „Ufam, że osoby, które znam od ponad 20 lat i nazywają mnie przyjacielem, nadal takimi pozostaną”.

Przemowa Nawackiego drącego uchwałę sędziowską nie miała sensu, była nic nie znaczącym brzęczeniem. Przyglądałam się jego twarzy. Z lekka nalana, włosy do czaszki, zaprogramowana tępota w oczach. Gdyby nie okularki żołnierz mafii. Ale Nikoś też je nosił, awansując intelektualnie. Podarcie przed kamerami dokumentu było symboliczne. Dawniej ktoś by to namalował. Obcych władców nad mapą , rozdzierających między sobą Polskę. Nasi władcy już ją rozdarli, a ich żołnierz tylko powtarza ten gest dla niedowierzającej publiki.

Cały felieton Manueli Gretkowskiej tutaj >>>

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI
W Izraelu naukowcom udało się wyhodować daktyle sprzed 2 tysięcy lat. W jednej z jaskini w okolicach Masady odkryto nasiona, które pochodziły z czasów Jezusa, po wypłukaniu i zasadzeniu kilka z nich zakwitło. Ministerstwo Zbigniewa Ziobry ma podobne sukcesy. Dzięki waleniu w łeb propagandą i odpowiednim zachętom finansowym, udało się w warunkach laboratoryjnych wyhodować jaskiniowego dzikusa sprzed tysięcy lat. Jest nim niewątpliwe prezes Sadu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki, który posługując się jaskiniową metodą podarł pismo sędziów w obronie Pawła Juszczyszyna. Paweł Juszczyszyn naraził się władzy badając legalność wyboru sędziów do KRS. Na razie wracamy do PRL, ale z taką ekipą u steru i do jaskiń jeszcze zdążymy.

Felieton Krzysztofa Skiby tutaj >>>

Macherzy od kampanii prezydenckiej PiS dwoją się i troją, by przekonać wyborców, że drożyzny nie ma. Wymyślili ją wredni dziennikarze.

Gdy „Gazeta Wyborcza” opublikowała w piątek materiał demaskujący skalę wzrostu cen artykułów spożywczych pod rządami PiS, propaganda obozu władzy przystąpiła do zmasowanego ataku. Na Twitterze, na Faceboooku, na stronach internetowych głównych mediów pisowskich zaroiło się od publikacji robiących odbiorcom wodę z mózgu i próbujących im wmówić, że żadnego wzrostu cen nie ma. Że w istocie „Wyborcza” problem wymyśliła i złośliwie kupiła za drogie jajka. Takie właśnie komentarze pojawiły się m.in. na stronach „Tygodnika Solidarność”, Stefczyk.info, wPolityce.pl, w blogach i postach licznych funkcjonariuszy i kiboli „dobrej zmiany”.

(…)

Pisowscy manipulanci wymyślili te „emerytury stażowe”, by skusić wyborców do głosowania na Dudę. Sęk w tym, że jak wyliczają specjaliści, koszt realizacji tej zapowiedzi wyniesie 13 mld zł rocznie. Jest więc ryzyko, że narzekający na drożyznę wyborcy, zamiast ucieszyć się z zapowiedzi kolejnego daru dobrej władzy dla ludu, mogą dostrzec w niej raczej obietnicę jeszcze szybszego wzrostu cen. A tego chcielibyśmy uniknąć, nieprawdaż?

Wyborcy, strzeżcie się jajek „Wyborczej”!

Cały esej Wojciecha Maziarskiego tutaj >>>

Rydzyk, gleba!

4 Sty

Wszystko dlatego, że we wniosku o rejestrację nowego ugrupowania roi się od błędów formalnych… Warszawski sąd okręgowy już dwukrotnie dokument zwrócił  wnioskodawcom.

3 stycznia 2019 r.  wydał zarządzenie zobowiązujące do sprecyzowania zapisów statutu dotyczących zasad reprezentowania partii na zewnątrz, dokładnego określenia kompetencji organów partii, zgodnie z wymogiem art. 9 ust. 1 pkt 4 ustawy o partiach politycznych i „złożenia poprawionej wersji statutu – w terminie 1 miesiąca, pod rygorem odmowy rejestracji” – poinformowała Wirtualną Polskę Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

Podobnie było 4 grudnia ubiegłego roku. Wtedy również wniosek o rejestrację partii zawierał błędy formalne dotyczące statutu i sąd nakazał poprawić dokument.

Proces ciągnie się od 27 listopada 2018 r,, a. jednym z wnioskodawców nowego ugrupowania jest europoseł Mirosław Piotrowski.

Oględnie mówiąc nowa inicjatywa współpracowników ojca Tadeusza Rydzyka nie zachwyciła partii rządzącej.

Według grudniowego sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej” odebrałaby ona głosy  PiSowi w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wynik partii o. Rydzyka  oscylowałby w granicach 2 proc., ale PiS zgromadziłoby tylko 34 proc. głosów, a Koalicja Obywatelska 33,9 proc.

Rydzyk ze swoją partią chce zaatakować budżet państwa. To dla niego Sezam, w którym chce się nachapać, jak Ali Baba i 40 rozbójników

16 Gru

O. Tadeusz Rydzyk zdradza rozczarowanie PiS-em i „żal” do mediów publicznych w sprawie aborcji. W wywiadzie dla „Naszego Dziennika” skomentował też założenie partii przez związanego z nim polityka. – Życzę mu dobrze – powiedział.

Od kilku tygodni pojawiają się doniesienia o partii, którą zarejestrował w sądzie europoseł Mirosław Piotrowski. Polityk został wybrany do europarlamentu z listy PiS, jednak nie należy do partii, a ostatnio mocno ją krytykował. Piotrowski jest związany ze środowiskiem o. Tadeusza Rydzyka, m.in. wykłada w jego toruńskiej uczelni. Dlatego spekulowano, że zakładana partia może oznaczać nieoficjalne wejście redemptorysty do polityki.

O. Rydzyk skomentował te spekulacje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. – Każdy człowiek ma prawo organizować się z innymi dla dobra wspólnego – stwierdził. Mówił, że „z mediów wie”, że nazwa nowej partii ma brzmieć „Prawdziwa Europa – Europa Christi”.

Nawiązuje ona do Ruchu Europa Christi, inicjatywy środowiska tygodnika „Niedziela”. Chodzi o to, że Europa nie jest Chrystusowa, odchodzi od Chrystusa. Europa idzie absolutnie w kierunku lewactwa, neomarksizmu

– mówi Rydzyk. Ocenia, że „chrześcijaństwo w Europie jest spychane”. Za „rolę antyewangelizacyjną” wini media i ich „moralną schizofrenię”.- Pokazywanie rzekomych skandali w Kościele, księży jako najgorszych, że to pedofile, homoseksualiści i nie wiem kto jeszcze – komentował.

Piotrowski zakłada partię. Rydzyk: życzę mu dobrze 

Odnosząc się do doniesień o nowej partii, Rydzyk mówił, że „profesor Mirosław Piotrowski, tak jak każdy, ma prawo działać na rzecz dobra wspólnego”. Zakonnik dodaje, że polityk jest związany z jego uczelnią i mediami, a poza tym „rodzina pana profesora jest katolicka”.

Ja pana profesora nie kanonizuję, ale dziękuję mu za to, co robi, i życzę mu dobrze

– powiedział redemptorysta. Ocenił, że dziś katolicy nie mają pełnej reprezentacji politycznej w Polsce.

„Mam duży żal do mediów publicznych”

Autorka wywiadu pyta Rydzyka, czy „Polacy, którzy głosowali w 2015 roku na Prawo i Sprawiedliwość, są zaniepokojeni, że politycy nie realizują swego programu i najważniejszej obietnicy – wprowadzenia pełnej ochrony życia od poczęcia”. – Dobrze, że mamy pytania, to znaczy, że myślimy. Jest wiele pytań o dotrzymywanie słowa, spełnianie obietnic. I jest problem wiarygodności polityków – odparł Rydzyk.

 Ważne jest, żeby politycy dotrzymywali słowa. A jeżeli nie da się czegoś zrobić, to jasno powiedzieć, dlaczego się nie da

– mówił Rydzyk i dodaje, że PiS „nie czyni tego, co było obiecane” w sprawie aborcji. Jednak nie tylko partia go rozczarowała.

W związku z obroną życia mam ważne pytanie i duży żal. Do mediów publicznych, radia i telewizji. Dlaczego nie wychowują, nie kształtują całego Narodu w kierunku poszanowania Życia, godności człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci?

– stwierdził Rydzyk. Ocenia, że media publiczne „za mało robią w tym kierunku, za mało pokazują, jak powinna wyglądać zdrowa rodzina”. – Jestem rozczarowany – dodaje.

>>>

Nowy biznesik Rydzyka – brunatny

14 Gru

Europoseł Mirosław Piotrowski, który dopiero co złożył wniosek o założenie nowej partii „Ruch Prawdziwa Europa” i wzywał narodowców do wspólnego startu w nadchodzących wyborach, ma już nowego sojusznika.

Plotka jakoby nowe ugrupowanie powstawało pod parasolem toruńskiego redemptorysty T.Rydzyka, zainteresowała Janusza Korwin-Mikkego, lidera „Wolności”.

W rozmowie z „Super Expressem” powiedział on dobitnie: „Traktujemy je jako sojusznika”. Dlaczego? Mikke jest przekonany, że nowe ugrupowanie będzie odbierało głosy głównie Prawu i Sprawiedliwości. „Część wyborców antyunijnych wie, że PiS antyunijne nie jest. To może nam napędzić trochę głosów, cholera wie…”– powiedział gazecie Korwin-Mikke, wojowniczo nastawiony do UE.

Lider „Wolności” jest przy tym głęboko przekonany, że nowa partia nie jest dla niego żadną konkurencją. „Nasza klientela to młodzi ludzie, którzy z Rydzykiem mają niewiele wspólnego. Wzmocni się antyunijny przekaz. Ja jestem zwolennikiem ruchów w obronie Europy. Obrony przed su…nami z Unii Europejskiej!” – powiedział otwarcie Janusz Korwin Mikke.

W tej sytuacji jest wielce prawdopodobne, że partia Korwin-Mikkego, narodowcy i partia Rydzyka w wyborach do europarlamentu stworzą nawet wspólną listę, a to obecnie rządzącym nie pomoże.

— SOLORZ, SFERIA I ŁASKA PAŃSTWA – Dominika Wielowieyska w GW: “Najpierw Plus Bank Zygmunta Solorza zatrudnia zagadkowego bohatera afery KNF. Potem spółka Solorza, Sferia, występuje do państwa o rozłożenie na raty 1,7 mld zł. Na koniec miliarder spotyka się z premierem Morawieckim w Świątyni Opatrzności. (…) W tym czasie Solorz toczył ważne rozmowy z państwem. Gra szła o to, by Cyfrowy Polsat zapewnił klientom transmisję danych w sieci komórkowej dzięki częstotliwości 800 MHz. Chce ją zarezerwować od 2019 do 2033 r. spółka Sferia należąca do grupy Cyfrowego Polsatu”.

— WIELOWIEYSKA ZAPOWIADA WEEKENDOWY TEKST O SOLORZU: “O karierze Zygmunta Solorza, jego relacjach z rządem i nowych wątkach w aferze KNF związanych z bankiem Solorza – w sobotę w „Magazynie Świątecznym”
wyborcza.pl

— PARTIA OJCA RYDZYKA WYDATNIE WZMACNIA POZYCJĘ ZIOBRY WOBEC KACZYŃSKIEGO – LUDWIK DORN w GW: “Rozwiązanie kryzysu wewnętrznego, czyli dymisja Ziobry, niesie ze sobą ryzyko wzmocnienia kryzysu dominacji, bo niewykluczone, że zdymisjonowany przepisałby się do partii Rydzyka. Z kolei nic nierobienie także będzie wzmacniać oba kryzysy, bo w PiS i ośrodku toruńskim pojawi się przeświadczenie, że naczelnik z Nowogrodzkiej „nie ogarnia”, czyli hulaj dusza, piekła nie ma. Teoretycznie jest możliwe pójście drogą leninowską z 1920 r., kiedy wódz rewolucji opublikował sławetne dzieło „O dziecięcej chorobie „lewicowości” w komunizmie”, w której chłostał ultraradykałów za to, że nie chcą uwzględniać mądrości etapu i zawierać taktycznych kompromisów w celu utrzymania lub zdobycia władzy. Ale wtedy Lenin miał w ręku wszystkie środki oddziaływania propagandowego na społeczeństwo, a co ważniejsze – na swoją partię, a Radio Maryja ma w ręku ojciec dyrektor i przesłaniu „O dziecięcej chorobie „prawicowości” w obozie „dobrej zmiany” może dać odpór. Tak źle, tak fatalnie, a tak niedobrze. Nie wiadomo, co robić, a to widać, słychać i czuć”.
wyborcza.pl

— MONIKA OLEJNIK W GW O PREZENTACH ZIOBRY DLA OPOZYCJI: “Przygotował fatalną ustawę o IPN, wzbudził u Polaków strach przed polexitem, a teraz przypomniał wyborcom związek polityków PiS z aferą SKOK-ów. Zbigniew Ziobro porusza się jak słoń w składzie porcelany”.
wyborcza.pl

— KRYSTYNA NASZKOWSKA O NOWYM LEPPERZE – w GW: “W ogóle Kołodziejczak jest niezwykle aktywny na portalach społecznościowych, wykorzystuje je do promowania związków rolniczych, które założył, i własnych poglądów. Na wiosnę tego roku wyraźnie doszedł do wniosku, że mandat radnego to za mało dla tak ambitnego młodego człowieka. O ponowny start nie zabiegał, za to ruszył z budową własnej organizacji, która może okazać się dla niego trampoliną polityczną. Być może wzorując się właśnie na Lepperze. Ruszył i idzie jak burza”.
wyborcza.pl

— JAKUB MAJMUREK PISZE, ŻE WOTUM ZAUFANIA TO ZA MAŁO, ŻEBY ODZYSKAĆ WIARYGODNOŚĆ: “Koszty obecności Ziobry w rządzie robią się naprawdę wysokie. Cała akcja z aresztowaniem Wojciecha Kwaśniaka i słowami Ziobry, że były szef KNF został pobity, bo kontrolowana przez niego instytucja „rozzuchwaliła przestępców” wygląda jak powtórka sprawy doktora G. Po jego zatrzymaniu Ziobro powiedział publicznie „ten pan nikogo nie zabije” – za co później kazał mu przepraszać sąd. Sprawa ta stała się symbolem „policyjnego państwa PiS” i jednym z powodów klęski PiS w roku 2007. Także w 2018 kierownictwu partii powinny zapalać się lampki ostrzegawcze – schemat działania ministra sprawiedliwości jest bardzo podobny. Tak długo, jak długo Ziobro będzie funkcjonował w rządzie na podobnych zasadach, Morawiecki będzie musiał poświęcać większość energii na łagodzenie wywołanych przez niego kryzysów”.
newsweek.pl

— EWA SIEDLECKA PISZE O MANIPULOWANIU SKŁADAMI ORZEKAJĄCYMI W TK I ODMOWIE UDZIELENIA ODPOWIEDZI NA TEN TEMAT PRZEZ BIURO TRYBUNAŁU: “Jaka jest skala manipulacji – nie wiadomo, bo Trybunał odmawia podania danych o tym, ile razy składy zmieniano. Na moje pytanie w tej sprawie zadane w maju Biuro Prasowe TK stwierdziło, że żądam „informacji przetworzonej”, a to znaczy, że muszę udowodnić, że udzielenie mi odpowiedzi jest „szczególnie istotne dla interesu publicznego”. Odpowiedziałam: „Kwestia poszerzającej interpretacji prawa tam, gdzie chodzi o konstytucyjne prawo do bezstronnego sądu, jest »szczególnie istotna dla interesu publicznego«. Taka poszerzająca interpretacja narusza gwarancję bezstronnego sądu. Dlatego w interesie publicznym jest poznanie skali tego zjawiska i publiczna dyskusja nad nim”. Biuro odpisało, że go nie przekonałam”.
polityka.pl

— ADAM LESZCZYŃSKI W OKU O EKSPERTYZIE PROF. OSĘKI NA KTÓRĄ POWOŁAŁ SIĘ NSA WS DEKOMUNIZACJI ULIC W WARSZAWIE: “Naczelny Sąd Administracyjny, który ostatecznie unieważnił zmiany nazw ulic w Warszawie narzucone przez wojewodę, korzystał z ekspertyzy historyka prof. Piotra Osęki. Według niego „za patronów symbolizujących komunizm można uznać wyłącznie osoby zaangażowane w budowę powojennego państwa totalitarnego na kierowniczych stanowiskach” [publikujemy ten dokument]”.
oko.press

>>>

Kaczyński i Rydzyk odstawiają teatrum, aby zająć się nimi, a nie Polską, którą demolują dla swoich korzyści

10 Gru

PiS-owski europoseł Mirosław Piotrowski – łączony z nową partią polityczną, Ruch Prawdziwa Europa, która ma powstać pod skrzydłami toruńskiego redemptorysty Tadeusza Rydzyka – poddał ostrej krytyce partię rządzącą.

W felietonie pt. „Myśląc Ojczyzna” w Telewizji Trwam, zaczął analizować, kto tak naprawdę rządzi Polską.

„Z formalnego punktu widzenia odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Polską rządzi premier Mateusz Morawiecki i prezydent Andrzej Duda” – stwierdził.

„Wiemy także, że najważniejsze decyzje dla naszego kraju podejmowane są przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie, gdzie mieści się siedziba rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość. Podobno o wszystkim decyduje jej prezes Jarosław Kaczyński. Podobno. Czy jednak aby na pewno?”– zastanawia się PIS-owiec. Następnie dowodzi, że ważne decyzje dotyczące naszego kraju zapadają poza granicami Polski. I są – jak to określa – „niezwłocznie nad Wisłą implementowane”.

Jako przykład podaje to, że niewiele osób faktycznie wie o rzeczywistych przyczynach wymiany Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego oraz rekonstrukcji rządu „dobrej zmiany”.

„Może więc czas ujawnić niektóre fakty? – zastanawia się. „Jak się dowiaduję, premier Mateusz Morawiecki, wręczając dymisję ministrowi środowiska prof. Janowi Szyszko, powiedział, że czyni tak, gdyż domagał się tego prezydent Francji Emmanuel Macron” – mówi Piotrowski.

Innym przykładem ingerencji w polskie sprawy jego zdaniem są zmiany w ustawie o IPN. Miało je uzgodnić, dwóch polskich europosłów z przedstawicielami polskiego wywiadu.

Polityk jest europosłem trzecią kadencję. W 2004 roku został wybrany jako kandydat Ligi Polskich Rodzin. W 2009 i 2014 r. uzyskiwał reelekcję startując z list PiS.

Don Corleone z Nowogrodzkiej dał zielone światło – zamiatać pod dywan aferę KNF, aresztowany Eliot Ness walczący z układami mafijnymi

6 Gru

Były zastępca przewodniczącego KNF, który wsławił się nadzorem nad SKOK-ami, również został zatrzymany dzisiaj przez CBA.

Dziś rano funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali Andrzeja J., byłego przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, i sześciu były podległych mu urzędników komisji. Wśród nich jest Wojciech Kwaśniak, zastępca przewodniczącego KNF w latach 2011–2017 (w lutym odwołała go premier Beata Szydło na wniosek Marka Chrzanowskiego, byłego szefa KNF). Kwaśniak znany był ze swojej stanowczości nie tylko wobec nadzorowanych banków, ale także systemu SKOK, czyli spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, które wbrew sprzeciwom PiS i środowiskom skupionym wokół senatora Grzegorza Biereckiego, twórcy SKOK, zostały włączone do nadzoru KNF w listopadzie 2013 r.

Jak mówi „Gazecie Wyborczej” mec. Jerzy Naumann, pełnomocnik m.in. Wojciecha Kwaśniaka, dzisiejsza akcja CBA zaczęła się o 6.10. Zatrzymani są właśnie przewożeni do Szczecina, a w ich mieszkaniach trwają rewizje. – To oburzające, cztery lata temu Wojciech Kwaśniak omal nie został zabity w związku z tą sprawą, dzisiaj ci, którzy zlecili zamach na niego, są na wolności, a on sam jest zatrzymany pod absurdalnymi zarzutami – mówi mec. Naumann.

Śledztwo dotyczy nadzoru nad SKOK Wołomin w latach 2012-2014 r. Prokuratura twierdzi, że zatrzymani w związku z pełnionymi funkcjami w KNF w latach 2013-2014 dopuścili się przestępstw niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w wielkich rozmiarach na szkodę Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i depozytariuszy.

Kwaśniak został w 2014 r. pobity przed swoim domem. Jak udało się ustalić, sprawcę – bandytę z Wołomina z wieloletnim stażem w więzieniach – wynająć miał członek władz SKOK Wołomin.

Czwartkowe zatrzymanie przez CBA Andrzeja Jakubiaka, Wojciecha Kwaśniaka i pięciu innych urzędników kierujących Komisją Nadzoru Finansowego za poprzedniego rządu to skandal, który zapiera dech w piersiach.

W przypadku Kwaśniaka to również dowód podłości i cynicznego okrucieństwa aparatu sprawiedliwości państwa PiS. Dlatego zacznę od Kwaśniaka…

Pobity przez wynajętych zbirów

Wojciech Kwaśniak jest JEDYNYM urzędnikiem państwowym wysokiego szczebla, na którego po 1989 r. przestępcy SKUTECZNIE ZORGANIZOWALI ZAMACH. 16 kwietnia 2014 r. został brutalnie pobity – aż do zagrożenia życia – przez gangsterów wynajętych przez zarząd SKOK-u Wołomin. Zamach zlecili, bo o nadużyciach w SKOK-ach zawiadomił prokuraturę.

Kwaśniak z ciężkim uszkodzeniem czaszki wiele tygodni spędził w szpitalu. Nie udzielał wywiadów, nie skarżył się, nie grał bohatera. Wrócił do pracy, gdzie robił swoje aż do 2016 r., kiedy to PiS wyczyścił KNF ze wszystkich urzędników, którzy tropili nieprawidłowości w SKOK-ach.

Cztery lata po tym zamachu CBA wpada do Kwaśniaka o 6 rano z nakazem prokuratorskim. Zatrzymują go, rewidują dom, byłego wiceszefa KNF wiozą na przesłuchanie do Szczecina. Ma tam dostać zarzuty za rzekome niedopełnienie obowiązków… w sprawie SKOK-u Wołomin.

Na razie PiS – owcy myślą, że to czysta blaga, szantaż i sposób na dalszą kasę potrzebną na realizację rydzykowych inwestycji, ale mogą się mylić… Dwoją się więc i troją w pomniejszaniu znaczenia inicjatywy nielojalnego europosła. Dementują i zaprzeczają…

Trzeba bardzo współczuć marszałkowi Senatu – Stanisławowi Karczewskiemu, że zmuszony jest pleść androny, w które przecież nie powinien wierzyć.  Na pytanie, czy będzie wspólna lista do PE z powstającym ugrupowaniem, Karczewski podkreślił, że o. Tadeusz Rydzyk „w ogóle nikogo nie wystawia” i „nigdy nie ma z jego rekomendacji jakichś osób”.

„To nie o. Tadeusz Rydzyk stoi za Ruchem Prawdziwa Europa, za tą inicjatywą stoi prof. Mirosław Piotrowski, który był „nielojalnym politykiem” – powiedział nie mrugnąwszy powieką Karczewski. Mimo, że „trąbi” już o tym nieomal cała Polska dodał, że jest to drobna inicjatywa, a politycy – wymieniani jako związani z ruchem – dementują tę informacje.

„Ojciec Tadeusz Rydzyk nie jest politykiem. Znam bardzo dobrze ojca dyrektora, bardzo często z nim rozmawiam, to jest wspaniały człowiek i wiem, że na pewno nie jest inicjatorem tej partii” – zapewniał Karczewski.

Marszałek jakby nie zauważył czytelnego komunikatu Piotrowskiego skierowanego już do mediów: „Uprzejmie informuję, że w ubiegłym tygodniu, w Sądzie Okręgowym w Warszawie, złożony został wniosek o rejestrację partii politycznej o nazwie „Ruch Prawdziwa Europa”, której podstawą programową są założenia Ruchu Europa Christi”.

Na pytanie, czy będzie wspólna lista do PE z powstającym ugrupowaniem, Karczewski zapewnił, że o. Tadeusz Rydzyk „w ogóle nikogo nie wystawia” i „nigdy nie ma z jego rekomendacji jakichś osób”.

W głośnej już sprawie wypowiedział się lider Polskiego Stronnictwa Ludowego w „Fakcie”. „Stało się jasne, że środowisko związane z Radiem Maryja nie odpuści miejsc do PE. Założono partię, która jest straszakiem. Groźba użycia weta jest gorsza, niż jego użycie. Możliwe jednak, że dogadają się i razem pójdą do wyborów” – ocenił Władysław Kosinak Kamysz.

— GW O WĄTPLIWOŚCIACH WS WYNAJMU SIEDZIBY KNF – NA JEDYNCE: “Marek Chrzanowski jako szef KNF wynajął za 131,6 mln zł biurowiec – mimo zastrzeżeń działu prawnego. Odpowiednią opinię napisał radca Grzegorz Kowalczyk. Na umowę najmu nie zgadzał się departament prawny KNF. Jego dyrektor Zdzisław Osada uznał, że cena jest za wysoka – 1,07 mln zł miesięcznie za 13,9 tys. m kw. na 123 miesiące – i dwukrotnie przekraczała dotychczasowe koszty wynajmu, jakie ponosiła Komisja. Zwracał uwagę, że spółka matka właściciela Pięknej 20 mieści się na Cyprze i jest własnością podmiotów z kapitałem rosyjskim. W efekcie do skarbu państwa nie wpłyną żadne pieniądze z wynajmu. Podobne zastrzeżenia miała Prokuratoria Generalna, która musi zaopiniować umowę ze względu na dużą wartość”.
wyborcza.pl

— JAKUB MAJMUREK O RYZYKU NOWEJ PARTII NA PRAWICY: “Naprawdę, nie zdziwię się, jeśli Ruch Prawdziwej Europy nigdy w żadnych wyborach samodzielnie nie wystartuje. Jeśli okaże się, że od początku był to pomysł nie na nową siłę polityczną. A w najlepszym wypadku obliczony na to, żeby do koalicji Zjednoczonej Prawicy dodać nowy człon, a w najgorszym, by dać trochę więcej miejsc bliskim Toruniowi ludziom i przycisnąć PiS w sprawie aborcji. Pytanie, jak wiele PiS może jeszcze Toruniowi ustąpić. Partia naprawdę potrzebuje głosów z centrum, by wygrać. Jeśli wyborcy uznają, że na Nowogrodzkiej karty tak naprawdę rozdaje ojciec Rydzyk, trudno będzie nawet odtworzyć głos z 2015 roku. PiS nie może stać się „partią Rydzyka” zwłaszcza w kontekście eurowyborów. Zmobilizuje to miejski elektorat i da Koalicji Obywatelskiej zwycięstwo. Na samych mandatach w Europarlamencie PiS pewnie nie szczególnie zależy, ale klęska będzie miała ważny psychologiczny wpływ na kampanię wyborach parlamentarnych jesienią”.
wp.pl

>>>

Duda się zgubił, za to jest wielki Lech Wałęsa, który godnie nas reprezentuje

6 Gru

>>>

„Jestem pod wrażeniem postawy Pana Prezydenta Wałęsy. Dzisiejsza, odważna „manifestacja”, to kolejne potwierdzenie, dlaczego został liderem Solidarności, dlaczego szanują go ludzie na całym świecie, dlaczego zapisał się w historii. Mali zawistni ludzie tego nie zniszczą” – to reakcja jednego z internautów na założenie przez Lecha Wałęsy koszulki z napisem „Konstytucja” na pogrzeb prezydenta USA Georga H.W. Busha.

Prawicowe media i portale wręcz prześcigały się w dyskredytowaniu Wałęsy.

„Noblista uczestniczy w spotkaniu najważniejszych osób na świecie, nosi na sobie koszulkę-manifest, a prawicowi dziennikarze twierdzą, że nikt z Nim nie zamieni słowa. A dzięki temu manifestowi o łamaniu przez PiS Konstytucji napiszą jutro wszyscy. I to tych dziennikarzy boli” – skomentował na Twitterze prof. Marcin Matczak.

Lech Wałęsa na swoim profilu na Twitterze umieścił zdjęcia, na których widać, jak po uroczystości, witają się z nim Hillary i Bill Clintonowie oraz Barack Obama. – „A czy Andrzej Duda może pochwalić się takimi zdjęciami? Bo nie wiem …. nie zauważyłem …. konie były?”. To oczywiście aluzja do selfie, które zrobił sobie z koniem Andrzej Duda podczas wystawy rolniczej.

„Jaka jest różnica między Wałęsą w USA a Dudą w USA? Z Wałęsą każdy chce sobie zrobić zdjęcie. Duda by chciał sobie zrobić zdjęcie z każdym” – spuentował inny internauta.

Za sprawą publikacji „Dużego Formatu” („Gazety Wyborczej”) wrócił temat pedofilii zmarłego w 2010 r. prałata Henryka Jankowskiego, kapelana Solidarności, zasłużonego dla antykomunistycznej opozycji w latach 80. Upamiętniono go w 2012 r. pomnikiem wzniesionym na skwerze, który nazwano jego imieniem. Teraz pod figurą księdza ktoś położył dziecięce buciki. Pojawiły się też kartki z napisem „pedofil”. Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus zaapelowała do prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza (w młodości ministranta w kościele św. Brygidy, gdzie ks. Jankowski był proboszczem) o usunięcie pomnika, bo „zasługi niczego nie wymazują. Pedofilia to zbrodnia”.

Na stronie petycjeonline.com umieszczono petycję do radnych miasta Gdańska wnoszącą o likwidację pomnika i odebranie skwerowi imienia prałata. Prezydent Adamowicz zapowiedział w tej kwestii konsultacje z mieszkańcami. Pod publikacjami relacjonującymi treść reportażu pojawiły się setki opinii internautów.

Pedofilia w Kościele. Ofiary i państwo, które nie pomaga

Henryk Jankowski czternaście lat wcześniej

Pierwszy raz o sprawie głośno zrobiło się latem 2004 r. Wtedy to gdański sąd rodzinny złożył w prokuraturze doniesienie o podejrzanych kontaktach prałata z jednym z ministrantów. Prokuratura wszczęła śledztwo z artykułu 200 kodeksu karnego, który dotyczył molestowania nieletnich. Chłopak miał wtedy 16 lat, był skonfliktowany z rodzicami. Zaprzeczał, jakoby był molestowany. Biegły uważał, że kłamie. Cała historia była niejasna. Sporo mówiło się wtedy o upodobaniu duchownego nie tyle do dzieci, ile do młodych mężczyzn. Że kręcą się po plebanii, zachowują nazbyt swobodnie, że ksiądz obdarowuje ich prezentami. Ktoś był świadkiem jakiegoś powitalnego czy pożegnalnego pocałunku w usta.

Był niesmak, nie było twardych dowodów przekroczenia granic. Tylko plotki i domysły. Sprawa rozeszła się po kościach. Trudno dziś powiedzieć, czy prokuratura zrobiła wówczas wszystko, by dogłębnie rzecz wyjaśnić, czy wprost przeciwnie, badała sprawę tak, by nic nie znaleźć. Postępowanie skończyło się umorzeniem.

Nawiasem mówiąc, opinię publiczną (nie licząc fanklubu ks. Jankowskiego) bardziej oburzało wtedy upodobanie duchownego do luksusowych aut, strojnych szat i wystawnego życia, a także antysemickie wypowiedzi.

Buciki Pamięci – upamiętnijmy ofiary kościelnej pedofilii

Nowe otwarcie sprawy prałata Jankowskiego

O wykorzystywaniu dziewczynek na tamtym etapie w ogóle nie było mowy.

Ten wątek pojawił się dopiero teraz wraz z relacją głównej bohaterki reportażu w „Dużym Formacie”. Zdecydowała się ona pod imieniem i nazwiskiem opowiedzieć o swoich traumatycznych doświadczeniach sprzed 50 lat, gdy była 12-letnią dziewczynką. Według publikacji katalizatorem tej decyzji było zetknięcie się ze wspomnianym na wstępie pomnikiem honorującym księdza. Ale zapewne nie bez znaczenia była zmiana klimatu społecznego wobec tego typu spraw. W rezultacie ofiary nadużyć seksualnych ze strony duchownych mogą dziś liczyć na większe zrozumienie i wsparcie aniżeli przed laty.

To zrozumienie dla pokrzywdzonych przebija w postach zamieszczanych w internecie. Co więcej, z potępieniem nadużyć seksualnych ks. Jankowskiego wystąpili znani publicyści zarówno prawicowi, jak i lewicowi. Choć nie brak też osób traktujących reportaż „Dużego Formatu” jako szkalowanie, nagonkę na Kościół.

Opublikowano mapę kościelnej pedofilii w Polsce

Zmarły prałat pod pręgierzem

Artykuł wywołał burzę emocji. Ale emocje nie są najlepszym filtrem tam, gdzie potrzebna jest weryfikacja faktów. Nie ma powodów, by nie wierzyć bohaterce reportażu, gdy opowiada o swoim osobistym doświadczeniu. Ale już zrelacjonowana przez nią historia jej starszej koleżanki Ewy, która jakoby zaszła w ciążę zgwałcona przez ks. Jankowskiego i popełniła samobójstwo, wymagałaby gruntownego sprawdzenia. Lecz przez kogo? Nie ma szans na przeprowadzenie śledztwa prokuratorskiego. Nie tylko ze względu na upływ czasu. Bo nawet gdy takowe jest w toku, a podejrzany umiera, to się je umarza. Ten oskarżony nie żyje od kilku lat. Nie może się bronić. Więc rzucane dziś gęsto i łatwo słowa o zboczeńcu, odrazie, obrzydzeniu też budzą pewien niesmak, opór, wątpliwości. Nasuwa się pytanie: czy media powinny być ostateczną instancją, najwyższym sądem w tego typu sprawach?

A na to się właśnie zanosi.

Kościół bez rękojmi w sprawie pedofilii

W Polsce przyjęła się zasada, żeby o zmarłym mówić dobrze albo wcale. Stąd sporo jest też głosów niechęci, iż oto ktoś tę świętą zasadę narusza. Że miało to sens, gdy prałat żył. „Z martwymi się nie boksuje” – pisze jeden z internautów. Trzeba się skupić na żywych, którzy wciąż szkodzą. Z drugiej strony wiemy już, jak skomplikowane bywają konsekwencje molestowania seksualnego, zwłaszcza w przypadku nieletnich. Że często trzeba wielu lat, żeby takie zdarzenia ujawnić. Więc przydałaby się jakaś ścieżka dla tych, których krzywdziciele nie żyją.

Gdyby polski Kościół jako instytucja był w kwestii rozliczeń z pedofilią wiarygodny, gdyby dawał rękojmię uczciwego zbadania każdej sprawy, to byłby on właściwą instancją. Ale wiemy, jak różnie polscy hierarchowie reagują na stanowcze deklaracje i apele papieża Franciszka. Trudno uwierzyć, że metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź stanąłby na wysokości zadania, gdyby to do niego przyszła bohaterka reportażu i opowiedziała swoją historię.

Dokąd zmierza polski Kościół?

Od wczoraj możemy obserwować bardzo pouczające przedstawienie: jak Platforma Obywatelska Grzegorza Schetyny zmusza do zjednoczenia Nowoczesną. Oficjalnie nazywa się to dużo delikatniej stworzeniem wspólnego klubu Koalicji Obywatelskiej.

Już od wyborów samorządowych wiadomo, że partia Katarzyny Lubnauer nie poradzi sobie sama poza koalicją z PO. Może za to dziwić tempo, z jakim Schetyna postanowił tę sytuację zdyskontować.

Zakładnicy d’Hondta

Na krótką metę Schetyna wygrał

Kilka kwestii jest w tej historii jasnych. Z wąsko rozumianego punktu widzenia wchłonięcie Nowoczesnej w całości czy w znaczącej części (tego jeszcze nie wiemy) to korzyść: zwiększenie liczby posłów, a także posiadaczy innych mandatów zdobytych przed chwilą w wyborach lokalnych. To także pokaz siły w konserwatywno-liberalnej opozycji – żaden byt w kluczowym dla Platformy segmencie elektoratu, prodemokratycznego i prorynkowego jednocześnie, nie ma szans na samodzielność.

Być może szef PO podjął decyzję o wrogim przejęciu Nowoczesnej po sprawie Wojciecha Kałuży. Ten śląski deputowany wystawiony przez Nowoczesną stał się sławny, gdy zdezerterował z Koalicji Obywatelskiej i poparł PiS, dzięki czemu partia Jarosława Kaczyńskiego przejęła ósme województwo w kraju. Schetyna może kalkulować, że jeśli będzie miał wpływ na dobór wszystkich kandydatów Koalicji Obywatelskiej w nadchodzących wyborach, nie dopuści do kandydowania potencjalnych dezerterów.

Dla Nowoczesnej obecna awantura zakończy się polityczną śmiercią. Albo ugrupowanie ulegnie ultimatum Schetyny i da się wchłonąć na warunkach Platformy, albo zostanie podzielone na pół. A pół łódki już samo nie popłynie. Zwolennicy zjednoczenia i popierającej je Kamili Gasiuk-Pihowicz de facto otwarcie zbuntowali się przeciwko kierownictwu Lubnauer. Jeśli nie zmuszą partyjnych kolegów do pójścia w swoje ślady, odejdą sami i pozostawią za sobą zgliszcza.

Czy możliwy jest sojusz „trzecich sił”

Czy przyjdą inni kandydaci na przystawki

Zupełnie inną kwestią jest odpowiedź na pytanie, co ta awantura oznacza dla przyszłości opozycji w Polsce i wyników kluczowych wyborów parlamentarnych w 2019 r. Zwycięstwo PiS w przyszłorocznym głosowaniu na posłów będzie oznaczało konsolidację obozu władzy i stopniową orbanizację kraju. Orbanizację rozumianą jako budowę systemu, w którym opozycja nie ma żadnych szans na przejęcie władzy.

Opozycja może wygrać w 2019 r. tylko wtedy, jeśli pójdzie do wyborów jako jedna szeroka koalicja (wysokie poparcie dla takiego bloku pokazał ostatnio sondaż Pollstera dla „Super Expressu”) lub maksimum dwie listy. Gdybym teraz był liderem jakiejś partii opozycyjnej, to po doświadczeniu ostatnich dni poważnie zastanowiłbym się nad jakimkolwiek aliansem z Platformą.

Oczywiście posłowie Nowoczesnej, którzy wejdą do klubu PO, indywidualnie zachowają szansę na przyszłość w polityce. Ale prawdziwej polityki już robić nie będą, a ich partia przestanie istnieć. Czy inni pójdą na takie ryzyko? Podzielą los Nowoczesnej czy tzw. przystawek, Samoobrony i LPR, pożartych przez PiS w 2007 r.?

Uskrzydlona koalicja

Dla Schetyny ważna polityczna siła i karne wojsko

Co więcej, Koalicja Obywatelska też poniesie polityczne straty na tej operacji. I nie chodzi tu tylko o profity wynikające z istnienia odrębnego klubu Nowoczesnej w Sejmie (m.in. prawo do stanowisk, w tym wicemarszałka, czas przemówień etc.). Wśród wyborców liberalnych wciąż bowiem istnieje grupa tych, którzy rozczarowali się rządami PO, pamiętają je i nie chcą głosować na Platformę. Ci wyborcy głosowali na kandydatów Nowoczesnej na listach Koalicji Obywatelskiej, dopóki ta partia miała jakąś samodzielność. Teraz odejdą do innych ugrupowań albo się zdemobilizują.

Zmniejszy się także potencjał przyciągania Koalicji Obywatelskiej. Nowoczesna w kilku dziedzinach różniła się od PO, była bardziej liberalna obyczajowo, bardziej stanowczo stawiała na rozdział państwa i Kościoła, mocniej stawiała na przedsiębiorczość. A większa różnorodność programowa oznacza szerszą ofertę dla wyborców. Teraz istnieje spore ryzyko, że wszystko zostanie zglajszachtowane. Zwłaszcza w Platformie, która jest uznawana za pragmatyczną, wypraną z idei partię władzy – bez władzy.

Schetyna zdecydował, że od tego wszystkiego ważniejszy jest pokaz siły i utrzymywanie na zapleczu karnego wojska. Za niecały rok zobaczymy, czy ma rację.

Lewica czeka na Biedronia

Schetyna uważa, że obie partie są podobne do siebie i powinny się połączyć. Jego zdaniem szyld Koalicji Obywatelskiej nie bardzo się przyjął i czas go zwinąć, a na wybory do Parlamentu Europejskiego i późniejsze wybory parlamentarne w 2019 roku budować szerszą formułę pod nową nazwą.

Jednak operacja połączenia obu klubów a później partii jest ryzykowna. Z badań, które Nowoczesna zamówiła latem, wynika, że część jej wyborców nie zagłosuje na PO, bo wciąż jej nie ufa. Na trwałe zniechęcił ją demontaż OFE, za małe wsparcie dla przedsiębiorców, czy zbyt konserwatywne poglądy w kwestiach światopoglądowych. Dla tych wyborców formuła Koalicji Obywatelskiej była bezpieczna, bo nie musieli wprost popierać PO. Mieli Nowoczesną, na którą mogli głosować. Jeśli Nowoczesna połączy się z Platformą, ten elektorat może przerzucić swoje głosy na nową partię Roberta Biedronia albo na ugrupowanie Ryszarda Petru. Ten ostatni teraz będzie mógł triumfować, że to on jest prawdziwą Nowoczesną, a tamta była tylko przystawką PO. Wchłonięcie Nowoczesnej może więc stworzyć przestrzeń dla nowych ugrupowań, a Koalicję Obywatelską może osłabić. W efekcie może zyskać na tym PiS.

Poza tym styl przeprowadzenia tej operacji jest fatalny. Lider Platformy forsuje połączenie klubów wbrew woli szefowej Nowoczesnej Katarzynie Lubnauer, która jeszcze w środę po południu mówiła, że tego nie popiera. Lubnauer wydawało się, że jej stosunki ze Schetyną są partnerskie, a on teraz próbuje ją ograć. Za jej plecami dogadał się z szefową klubu Nowoczesnej Kamilą Gasiuk-Pihowicz, która złożyła wniosek o połączenie obu klubów. W sejmowych kuluarach mówi się, że Gasiuk-Pihowicz ma za to obiecaną dwójkę na warszawskiej liście Platformy do Parlamentu Europejskiego.

Na razie wrogie przejęcie się nie udało, bo wniosek poparło zaledwie 6 posłów na 14 obecnych na posiedzeniu. Jednak, widząc determinację PO, wydaje się tylko kwestią czasu, gdy Platforma przekona (przekupi obietnicami tzw. biorących miejsc na listach) tylu posłów Nowoczesnej, żeby dopiąć swego. Zresztą już w środę 7 posłów Nowoczesnej odeszło z klubu i przystąpiło do nowego klubu PO-Koalicja Obywatelska, a Schetyna publicznie zaapelował do Katarzyny Lubnauer, żeby zgodziła się na połączenie.

Niewykluczone, że Lubnauer – postawiona pod ścianą – w końcu się ugnie i zgodzi się na połączenie. Jednak ten fatalny styl połykania Nowoczesnej nie wróży najlepiej ani przyszłej współpracy polityków obu partii, ani budowie szerszego porozumienia opozycji na kolejne wybory. Liderzy innych ugrupowań mogą mieć obawy przed rozmowami z PO widząc, jak traktuje mniejszych partnerów. I będą to obawy uzasadnione.

Waldemar Mystkowski pisze o zależności Kaczyńskiego od Rydzyka.

PiS jest rozgrywane przez Rydzyka i należy mniemać, że rośnie coraz bardziej konto (bankowe) ojca dyrektora.

Iranem Europy jeszcze raczej nie jesteśmy, ale przy względnie dobrym układzie zewnętrznym dla PiS może tak stać się w każdej chwili. Politycy partii Kaczyńskiego mentalnie już są na to gotowi. Mateusz Morawiecki złożył hołd Tadeuszowi Rydzykowi i przy okazji wygłosił laudację – przecież ojciec dyrektor to doktor teologii – o wyższości miłości jego owieczek do ojczyzny nad uczuciem patriotycznym pozostałych rodaków.

Rydzykowi aż gałki oczne wybałuszyły się na czoło, a piramidka ze złożonych dłoni zajaśniała aureolą oczekiwania na kolejne miliony z budżetu państwa. Ta dewocyjna zależność Morawieckiego do rozporządzania głosami wyborczymi, jakie są w posiadaniu redemptorysty jeszcze szwankuje, bo nie zhołdował się Jarosław Kaczyński, tylko jego giermkowie.

I bodaj żadnym wytłumaczeniem nie jest chore kolano prezesa, które uniemożliwiło mu pielgrzymkę do Torunia, wszak bardziej chorzy chodzą za pomyślnością do Santiago de Compostela. Lecz ajatollah z Torunia to iście najlepszy lis pośród lisów.

Hołd hołdem, ale jaki ma on być rzeczywiście? – mogą zastanawiać się znawcy ceremoniałów i rytuałów, jakie oglądali przy okazji obchodów 27. rocznicy powstania Radia Maryja. Pląsy polityków PiS były godne nawet takich zdarzeń kulturowych jak oddanie czci Słońcu, gdy to dziewice wychodzą na poranne zroszone łąki, aby oddać cześć naturze.

Ale i to nie zadowoliło Rydzyka, który na hołd PiS przygotował się dużo lepiej, niż można było przewidywać. Otóż kilka dni po hołdzie – ni z gruszki, ni z pietruszki – na światło medialne wychodzi news, iż zaufany ojca dyrektora Mirosław Piotrowski złożył wcześniej w sądzie papiery, aby zarejestrować partię o dumnej nazwie Ruch Prawdziwa Europa. Nie jakieś tam lelum-polelum Prawo i Sprawiedliwość, tylko z grubej rury Prawdziwa Europa.

No i co? Popłoch w PiS, bo kilka procent przy urnie wyborczej może uciec, a ponadto wzmocnienie niebywałe – ulubione słowo Kaczyńskiego – dla takich tuzów, jak Macierewicz i Ziobro. Każdy z nich wszak może stanąć na czele tej Prawdziwej Europy.

Paniki nie da się ukryć. Rzecznik PiS Beata Mazurek – retoryczny Kononowicz – nie potrafiła ukryć, jakie w otoczeniu prezesa Kaczyńskiego panuje drżenie łydek.  – „Każdy ma prawo zakładać partię, ale to kwestia odpowiedzialności za państwo. Jedność na prawicy jest warunkiem sukcesu. Niektórzy mogą mieć indywidualne cele. PiS przyjmuje odpowiedzialność za państwo. Każdy, kto burzy układ dzisiejszy ułatwia powrót do władzy lewicy” – napisała na Twitterze.

Tak rozgrywane jest PiS przez Rydzyka i należy mniemać, że rośnie coraz bardziej chciwe konto (bankowe) ojca dyrektora. A Kaczyński może sobie pluć w brodę, że jednak nie złożył hołdu i obawiać się, że za rok – w 28. rocznicę Radia Maryja – nie będzie już takiej potrzeby, bo PiS zostanie wyproszony przez wyborców od koryta, a niektórzy politycy tej partii mogą drżeć przed odpowiedzialnością najwyższej instancji – Trybunałem Stanu.

>>>

Wałęsa, Duda, Rydzyk i PiS

5 Gru

„Ponieważ założyłem, że nasze rozmowy do niczego nie doprowadzą, postanowiłem, żeby moja koszulka mówiła. Zamiast mowy, ja mówiłem „Konstytucja” – powiedział dziennikarzom po wspólnym locie z Andrzejem Dudą były prezydent Lech Wałęsa, który miał na sobie koszulkę z napisem „Konstytucja”. Obaj jednym samolotem polecieli do Waszyngtonu na pogrzeb byłego prezydenta USA George’a H.W. Busha.

Wałęsa dodał, że dopóki w Polsce jest łamane prawo, będzie nosił tę koszulkę. – „Nawet do trumny, gdybym wcześniej zszedł, mają mnie w tym pochować” – powiedział. Pytany przez dziennikarzy, czy poprzez swój ubiór chce coś przekazać, odpowiedział, że „prezydent Bush walczył o wolność, walczył o prawdę, o uczciwość”. – „W związku z tym, kiedy go żegnam, to chcę powiedzieć, że walka toczy się dalej. Walczymy o demokrację. W Polsce zlekceważyliśmy demokrację. Pozwoliliśmy populistom, demagogom zwyciężyć i dziś mamy kłopot. Prawo powinno obowiązywać, Konstytucja”– stwierdził Wałęsa.

Dziennikarze pytali, czy wspólny lot z Dudą to okazja do pojednania. Lech Wałęsa odpowiedział, że jest gotów natychmiast się pojednać, ale „ta opcja słucha kłamstw, pomówień (…)”. Były prezydent miał na myśli stawianie mu zarzutów o współpracę z SB w czasach PRL. – „To jest tak ohydne i tak brudne, że dopóki nie wycofają się z tego, pojednanie jest niemożliwe” – podkreślił.

>>>

Krystyna Pawłowicz, Tadeusz Rydzyk, Antoni Macierewicz – trójkąt bermudzki paranoi

4 Gru

Każdy z nas ma prawo do wyborów zgodnie ze swoim poglądem na świat. Jasne jest też, że wolno nam również się w swoich wyborach mylić. Powstaje pytanie, czy jakikolwiek wybór można nazwać całkowicie wolnym. Niestety, jeśli chodzi o wybór, którego dokonujemy przy urnach wyborczych, konsekwencje ewentualnego błędu mogą godzić w wolność innych. Nieodpowiedzialna wobec tak ważnej decyzji jest ignorancja i brak refleksji, gdy media przypominają.

Rok 2010 – kampania prezydencka. Po osobistej traumie Jarosława Kaczyńskiego, miliony wyborców o umiarkowanych poglądach uwierzyło w ocieplenie wizerunku prezesa Prawa i Sprawiedliwości zafundowane nam przez lewicującą szefową kampanii, Joannę Kluzik-Rostkowską i rzecznika kampanii – liberała Pawła Poncyliusza (oboje dziś szczęśliwie poza PiS). Schowano odstraszających elektorat umiarkowany Zbigniewa Ziobrę i Jacka Kurskiego. Sam Kaczyński zaś pozwalał robić sobie zdjęcia z bratanicą i jej dziećmi; Józefa Oleksego nazwał „lewicowym politykiem ze średnio-starszego pokolenia”. Przykładów skutecznej i niepokojącej dla partii stojących w opozycji do Prawa i Sprawiedliwości polityki miłości można by było jeszcze długo wymieniać. Zmiana wizerunkowa zmyliła nawet najwierniejsze jądro prawicy, o tym, że to była „ściema”, musiał przekonywać sam Joachim Brudziński.

Ta „ściema” dała Jarosławowi Kaczyńskiemu 46,99% głosów. Szczęśliwie sztab uznał wtedy butnie, że ocieplenie wizerunku prezesa wpłynęło negatywnie na wyborczy wynik.

Do właściwych wniosków partia doszła 5 lat później. Schowani Macierewicz z Kaczyńskim i „w iście amerykańskim stylu” Duda – zdobyli pełnię władzy w Polsce. Bo… „Straszenie PiSem już nie działa”.

W ostatnich wyborach samorządowych rządzący uwierzyli we własną propagandę. Idąc z Unią Europejską na noże, gwałcąc konstytucyjny ład w Polsce, czy wreszcie publikując obleśny antyuchodźczy spot pokazali, kim naprawdę są. Bo ileż można udawać…

Tyle że się na tym, jak wiemy z wyborczego rezultatu, srogo przejechali. Wniosek – retorykę PiS można określić sinusoidą nastrojów. Dziś, ani podczas konferencji „Praca dla Polski”, ani na 27. urodzinach Radia Maryja nie pojawił się Jarosław Kaczyński. Wg PiS i jej mediów to „Platforma wypycha Polskę z Unii”. Krótko pisząc – PiS znów zabiega o wyborców centrum.

Czy wyborcy znów dadzą się nabrać? Ostrzegam…

„TVN tego [podrzynania gardeł] chce,my – NIE”. Kim to jest rzeczone „my”?

O tym, jak te słowa są obrzydliwe i kłamliwe, mam nadzieję, nie muszę dywagować. Chcę powiedzieć tylko, że jeśli w tak ważnej sprawie wypowiada się współodpowiedzialna za stan prawny w Polsce posłanka, to nie ma mowy o wypowiadaniu się w swoim imieniu. Tak! Pawłowicz firmuje stanowisko swojej partii. Tak! „My” oznacza Prawo i Sprawiedliwość. Oznacza też i „jego wyborcy”…

Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek o rejestrację nowej partii politycznej, za którą stoi ojciec Tadeusz Rydzyk – informuje Wirtualna Polska.

Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że dokumenty o rejestracji partii wpłynęły do Sądu Okręgowego w Warszawie we wtorek ubiegłego tygodnia, a pełnomocnikiem partii, za którą ma stać Tadeusz Rydzyk, został europoseł Mirosław Piotrowski. Nowe ugrupowanie ma nosić nazwę „Ruch Prawdziwa Europa”. Podstawą programową nowej partii mają być założenia inicjatywy „Europa Christi”, która chce odbudować chrześcijańskie myślenie w Europie.

Powstanie nowa partia? Ruch Prawdziwa Europa ma być partią ojca Rydzyka

„Szczegółowych informacji chętnie udzielę po wpisaniu Ruchu Prawdziwa Europa przez sąd do rejestru partii politycznych. Na tym etapie nie chciałbym się wypowiadać” – powiedział Wirtualnej Polsce Mirosław Piotrkowski.

Kim jest europoseł, który złożył wniosek o rejestrację nowej partii? Mówi się, że jest człowiekiem ojca Tadeusza Rydzyka, założyciela Radia Maryja. Pełni funkcję europosła trzecią kadencję. W 2004 roku został wybrany z listy Ligi Polskich Rodzin, z kolei w wyborach w 2009 i 2014 roku startował jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości, choć nie był członkiem partii. „Wysokie miejsca na listach zawdzięczał głównie ojcu Tadeuszowi Rydzykowi” – pisze Wirtualna Polska.

Przedstawiciele Ruchu Prawdziwa Europa. Wśród kandydatów Andrzej Jaworski i Jan Szyszko?

Informator Wirtualnej Polski powiedział, że pierwszym celem Ruchu Prawdziwa Europa mają być wygrane wybory do Parlamentu Europejskiego w 2018 roku. „Według wewnętrznych sondaży mamy ok. 18 proc. poparcia. Dostaniemy ok. 7-8 mandatów w Parlamencie Europejskim” – cytuje słowa informatora portal wp.pl. Znane są także nazwiska pierwszych kandydatów Ruchu Prawdziwa Europa. Wśród najważniejszych polityków tego ugrupowania wymienia się m.in. byłego posła PiS Andrzeja Jaworskiego oraz byłego ministra środowiska Jana Szyszkę. Kandydatami nowej partii mają zostać także europosłanka Urszula Krupa, posłanka Gabriela Masłowska, posłanka Anna Sobecka oraz europoseł Mieczysław Piotrowicz.

Dyrektor Radia Maryja „grozi palcem” Prawu i Sprawiedliwości?

Przypomnijmy, że w miniony weekend odbyły się 27. urodziny Radia Maryja, na których nie pojawił się prezes Jarosław Kaczyński. Zdaniem niektórych polityków PiS, Jarosław Kaczyński usuwa się w cień, ponieważ zdecydował, że im mniej będzie go w mediach i przestrzeni publicznej w dwóch najbliższych kampaniach, tym większe szanse, że PiS ponownie zdobędzie głosy wyborców „centrum”. Wirtualna Polska sugeruje, że próba założenia partii, za którą stoi Tadeusz Rydzyk, może być próbą nastraszenia Prawa i Sprawiedliwości.

– Rosja nie zawaha się naruszyć terytorium na przykład naszego kraju, właśnie pod hasłem niesienia pomocy swoim rodakom za granicą. Na to powinniśmy być przygotowani – z generałem Mirosławem Różańskim rozmawia Łukasz Kijek.

W wyobrażeniu wielu osób wojna jest utożsamiana z obrazami czy wspomnieniem II wojny światowej. Takiego konfliktu klasycznego, gdzie mamy karabiny, czołgi, samoloty. Sytuacja się zmienia. Sytuacja, w której jedno państwo oddziałuje na drugie z niecnym zamiarem, że zostanie kwestia niezależności, czy suwerenności. To już jest wojna. Czym tłumaczyć te zdarzenia, których dziś Rosja dokonuje? Czy to na Ukrainie, czy w krajach bałtyckich, czy w Gruzji. To dzieje się cały czas. 

– mówi generał Mirosław Różański.

Według byłego dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych o poważnym zagrożeniu świadczy strategię bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, którą przyjęto w 2015 roku. Zapisano w niej, że Rosja będzie dbała o interesy rodaków poza granicami kraju.

Rosja nie zawaha się naruszyć terytorium na przykład naszego kraju, właśnie pod hasłem niesienia pomocy swoim rodakom. Na to powinniśmy być też przygotowani.

– dodaje generał Różański.

Analityk ds. bezpieczeństwa Marek Świerczyński podzielił się na łamach „Polityki Insight” (z 3 grudnia) informacją o wstrzymaniu przez francuską rządową agencję ds. uzbrojenia DGA (Direction générale de l’Armament) wsparcia dla koncernu stoczniowego Naval Group w zakresie sprzedaży Polsce pocisków samosterujących MdCN. Właśnie te rakiety miały być uzbrojeniem odstraszającym, przenoszonym przez okręty typu Scorpène, które Francuzi oferowali dotąd Polsce w programie Orka.

„Ponieważ bez wsparcia rządu sprzedaż pocisków nie jest możliwa, a towarzyszyły one propozycji wspólnej budowy okrętów podwodnych Scorpène, należy uznać, że francuska oferta w programie Orka załamała się”, czytamy w „Polityce Insight”. Według analityka ds. bezpieczeństwa Marka Świerczyńskiego, decyzja ta jest wyrazem „pogorszenia stosunków politycznych na linii Paryż-Warszawa i utraty zaufania ze strony Francuzów po skasowaniu zamówienia na śmigłowce wielozadaniowe, wypchnięciu Francji z segmentu uzbrojenia rakietowego oraz przedłużającego się braku decyzji co do okrętów podwodnych”.

Francuski koncern Naval Group był jedynym oferentem zdolnym dostarczyć okręty podwodne wraz z rakietami manewrującymi. Nie dziwi więc, że stąd wymóg wyposażenia Orek w skrzydlate pociski stanowił główny nurt narracji francuskiej oferty dla Polski. Na łamach mediów Francuzi przekonywali, że zakup Scorpène wraz z rakietami MdCN zapewni Polsce dostęp do dysponowania bronią o strategicznym potencjale odstraszania. Kusili też wizją włączenia Polski – obok takich mocarstw jak USA, Wielka Brytania i Francja – do elitarnego klubu użytkowników pocisków manewrujących.

Jeszcze w lipcu 2018 r. prezes Naval Group w rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita” mówił: „Przede wszystkim oferta zakłada dostarczenie okrętów podwodnych nowej generacji typu Scorpène, uzbrojonych w pociski manewrujące o zasięgu tysiąca kilometrów. Nikt inny nie jest w stanie tego zaoferować. Jest to propozycja na zasadzie wyłączności, mająca pełne poparcie ze strony francuskiego rządu”. To mogło działać na wyobraźnię polskich decydentów, ale jednocześnie usypiać ich czujność w tak newralgicznych kwestiach, jak znane słabości taktyczno-techniczne Scorpène, czy też brak wiarygodnych danych co do zasięgu i faktycznych możliwości operacyjnych rakiety MdCN, której do tej pory jeszcze nigdy nie odpalono z okrętu podwodnego. Polska mogła się więc stać poligonem dla nowego francuskiego uzbrojenia, ale ostatnia decyzja Paryża zażegnała niebezpieczeństwo ponoszenia przez polskiego podatnika konsekwencji, wynikających z ewentualnych niedoskonałości oferowanego nam uzbrojenia.

Sensacyjna informacja redaktora Świerczyńskiego zbiegła się w czasie z jeszcze jednym wydarzeniem, które może popierać jego tezę o pogorszeniu się stosunków w relacjach Warszawy z Paryżem. Francuzi odwołali bowiem wizytę w Gdyni fregaty FREMM, którą planowano na 4 grudnia. Według naszych informacji, wizycie okrętu miały towarzyszyć rozmowy polsko-francuskiego komitetu technicznego, z udziałem wysokiej rangi przedstawicieli obu stron. Nie udało nam się jednak ustalić, czy przyjazd francuskiej delegacji również został odwołany.

>>>