Tag Archives: Michał Ruszczyk

Manipulacje Morawieckiego to w istocie mord

8 Kwi

Gdy opadnie kurz zarazy, przekonamy się, jak Morawiecki i spółka rżnęli nas w kwestii zarazy.

Jak zaniedbane były przygotowania do walki z koronawirusem, jak nie testowano, jak manipulowano w statystykach.

Tak naprawdę dowiemy się, ile mordów dokonał Morawiecki. Dla mnie nie ulega wątpliwości, iż ten intelektualny kmiotek, mitoman, który pręży swoje muskuły, a jest li tylko impotentem, działa na szkodę Polski.

Morawieckiemu należy się kop w dupę. Wstydem jest, iż ten człowiek o strukturze sowieckiego umysłu jest Polakiem.

Dlatego należy nazywać takie typki: niePolakami.

Jak taki ktoś dostaje się do polityki i finansów? Przecież z żadnego awansu, ale z kumoterstwa. Donald Tusk poznał się na nim, ale nie wymierzył kopa temu sowietowi.

Rządowi spin doktorzy myśleli, myśleli i wymyślili statystyki walki z koronawirusem, w których Polska wygląda dobrze. Rzuciliśmy więc na nie „okiem”.

Więcej analizy krętactw pokurcza Morawieckiego >>>

Jadwiga Emilewicz powtarza zgraną manipulację rządu PiS: jeśli wprowadzimy stan nadzwyczajny, to na ulicę wyjdzie wojsko i pozamykane zostaną radia i portale internetowe. Minister celowo miesza różne stany nadzwyczajne. A nade wszystko udaje, że nie rozumie różnicy między możliwością a przymusem władzy.

Więcej o niewiedzy Jadwigi Emilewicz >>>

W zasadzie sam fakt rozważania wyborów prezydenckich w obecnej sytuacji, w jakiejkolwiek formie, narażając w ten sposób życie tysięcy ludzi, jest dla mnie czymś absolutnie nieludzkim, będącym zaprzeczeniem jakiegokowiek pojęcia człowieczeństwa.

Cały felieton Gabrieli Lazarek >>>

Wybierałam się na te wybory, choćby 10 maja. Byłoby w tym straceńcze bohaterstwo. Odchorować, może umrzeć za wolność. Bo wierzyłam, że mimo wszystko nawet zdziesiątkowane komisje wyborcze, czegoś się uczciwie się doliczą, jak dotychczas. Nie oddałabym prezydenta walkowerem. Ale w korespondencyjnym przekręcie gangsterów zamierzających zaparkować swojego Dudę w pałacu prezydenckim „na kopertę”, udziału nie wezmę. Już Gliński, paser od obrazów i łasiczek, chce obstalować mu złoty łańcuch. Gangsterka też obwiesza się złotem, we Włoszech jeszcze medalikami. I taki ma być ten prezydencki łańcuch trochę królewski, trochę maryjny. Skoro Duda ma budę zaklepaną na przyszłą kadencję, trzeba mu łańcuch sprawić, wart kilka milionów. Oryginał nosił ostatni polski król. Tchórz, zdrajca, przydupas Rosji.

Felieton Manueli Gretkowskiej >>>

W Polsce padł smutny rekord: 22 ofiary koronawirusa jednego dnia. To jednak wciąż mniej niż w innych krajach Europy. W Brazylii skończyło się rumakowanie prezydenta Bolsonaro, który lekceważył epidemię i chciał zwolnić ministra zdrowia. Jednak armia uprzejmie wytłumaczyła mu, że nie może tego zrobić.

Dzień zapowiadał się bardzo optymistycznie, bo po drugim i (jak się wydawało) ostatnim komunikacie Ministerstwa Zdrowia zakażeń było tylko 254, ale wkrótce się okazało, że resort zapomniał podać przypadków z Mazowsza i tym samym zupełnie wypaczył wynik. Błąd został dość szybko naprawiony, ale niefrasobliwość rządu przy podawaniu tak istotnych statystyk robi się bardzo niepokojąca. Zaufanie do oficjalnych komunikatów to w czasach epidemii kwestia kluczowa.

Więcej o zarazie koronawirusa >>>

Łatwo dostrzec podobieństwa między działaniem obecnej władzy w obliczu pandemii, a tym, co robili politycy PiS po katastrofie smoleńskiej. Z takim samym cynizmem wykorzystywali wtedy narodową tragedię, a dziś epidemię do własnych, partykularnych celów, bez oglądania się na dobro państwa – mówi Grzegorz Rzeczkowski, dziennikarz tygodnika „Polityka” i autor książki „Katastrofa posmoleńska. Kto rozbił Polskę”, która 8 kwietnia ma swoją premierę

Wywiad z Grzegorzem Rzeczkowskim >>>

Jeżeli mówi się, że coś jest zamachem stanu, to rozumiemy, że to coś narusza podstawowe zasady, które rządzą naszym państwem. I w tym sensie to, co się wydarzyło, można nazwać zamachem stanu, bo naruszone zostały podstawowe zasady demokracji – mówi prof. Marcin Matczak, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego. – To, co się wydarzyło się w Sejmie, jest zaprzeczeniem demokracji – jest parciem za wszelką cenę do dokonania wyboru prezydenta, choć demokratycznych warunków do tego wyboru nie ma. Z tego powodu trzeba głośno mówić, że te wybory demokratyczne nie będą – dodaje.

 

Tytułowe pytanie opiera się na brawurowym założeniu, że partie polityczne są po to, aby wygrywać wybory i tym samym realizować własny program samodzielnie bądź w koalicjach. Tytułowe pytanie opiera się także na odkryciu starannie ukrywanej tajemnicy, a mianowicie, że Andrzej Duda jeszcze niczego nie wygrał. Nawet, jeśli projekt zmian kodeksu wyborczego zgłosił w Sejmie poseł, będący pełnomocnikiem wyborczym Dudy. Nawet jeśli zmiany są kuriozalne i tradycyjnie już niekonstytucyjne.

Pamiętajmy, w momencie, gdy wspólny kandydat dostałby poparcie całej opozycji, a za tym ogromny czas antenowy, to jego niemal 40% sondażowe poparcie, byłoby dla PiS ogromnym kłopotem. I być może jedyną możliwością przełożenia wyborów na jesień. Bo wiadomo już, że Kaczyńskiemu nie idzie o życie ludzkie obywateli, ale jedynie o własne życie polityczne. Pora więc, aby i ono stanęło wobec realnego zagrożenia.

Felieton Galopującego Majora >>>

Zaraza pod pozorem zarazy zaraża ojczyznę

29 Mar

Ważniejszy dla rządzącego PiS (de facto – dla Kaczyńskiego) niż pakiet antykryzysowy, są poprawki w ordynacji wyborczej.

Kto mógłby dopuścić się, aby w ustawia ratunkowej dla gospodarki w czasie kryzysu wpisać artykuły dotyczące wyborów?

Tak spaprać prawo może tylko PiS. Świadczy, że Kaczyńskiego nie obchodzi koronawirus (on jakoś przeżyje, niech Polacy zdychają), ale władza.

Zaraza Kaczyński pod pozorem zarazy zaraża nam ojczyznę. Jaka akcja, taka kiedyś nastąpi reakcja – czyli zarazę Kaczyńskiego wypali się ogniem i mieczem.

Los dyktatorów zawsze jest jeden i nie ominie prezesa PiS. Ale póki co, będzie niszczył Polskę, bo ten pokraczny człowiek inaczej nie potrafi. Szczuć, pluć, niszczyć.

Będziemy pracować nawet 60 godzin w tygodniu, a przedsiębiorców czeka wypełnianie druczków, aby dostać pomoc, która wielu z nich i tak nie uchroni przed bankructwem. Zadowolony jest tylko PiS, który nocą w Sejmie przepchnął swoją tarczę antykryzysową.

Najważniejsze ustawy Sejm i rząd pod przywództwem PiS przegłosowywał jak zawsze – na szybko, skracając dyskusję, w ostatniej chwili dorzucając kontrowersyjne poprawki. Ustawy trafiły do Sejmu w nocy z 26 na 27 marca 2020, a do specustawy natychmiast napisano kolejne 68 stron autopoprawek. Ustawy pakietu antykryzysowego były przegłosowywane w trybie zdalnym, a posłowie przeprowadzali głosowania testowe na godzinę przed rozpoczęciem obrad. Głosowano całą noc, a posłowie opozycji w mediach społecznościowych co chwila opisywali problemy techniczne.

W trakcie głosowania poprawek PiS zgłosił też zmiany w kodeksie wyborczym, by ułatwić sobie przeprowadzenie wyborów prezydenckich 10 maja. Zmiany mają ułatwić głosowanie korespondencyjne osobom po 60. roku życia. Można mieć poważne zastrzeżenia, czy są to zmiany zgodne z konstytucją, bo różnicują wyborców ze względu na wiek. Łamią też zasadę, że przed samymi wyborami kodeksu wyborczego się nie zmienia.

Więcej o zaprzaństwie władzy PiS >>>

Nocne zmiany w Kodeksie wyborczym są niezgodne z prawem. Doszło do sytuacji, w której wybory będą się odbywać w sytuacji anormalnej, zagrażającej zdrowiu, a być może życiu wyborców, lecz korzystnej dla jednego kandydata. Jest oczywiste, że w tej sytuacji należy wprowadzić w Polsce stan klęski żywiołowej albo nawet stan wyjątkowy. Wszelkie warunki są ku temu spełnione. Niestety, moim zdaniem jest to dalsza cegiełka do budowy w Polsce dyktatury, a ten proces zaczął się w Polsce w 2015 r.” – podsumował w „GW” Jerzy Stępień, były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego.

Kaczyńskiego polityka po trupach >>>

„To głosowanie odbyło się, gdy obywatele byli pogrążeni we śnie. Obywatele są w strachu, w niepewności, to jest idealny klimat dla pozbawiania ich przysługujących im praw” – mówi OKO.press prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z PAN. „To zamach na wybory prezydenckie. Rzetelnych wyborów wymaga od nas prawo międzynarodowe”.

„Te zmiany zostały wprowadzone w ustawie, która ma na celu zwalczanie wirusa i skutków gospodarczych epidemii. A wprowadzone zmiany przyczyniają się do rozprzestrzeniania zarazy” – ocenia prof. Piotrowski.

Zgodnie ze swoją najgorszą tradycją – nocą – i przy okazji procedowania pakietu ustaw antykryzysowych PiS 28 marca 2020 wprowadził zmiany w kodeksie wyborczym. W wyborach prezydenckich w maju umożliwił głosowanie korespondencyjne, które dziś jest dostępne tylko dla osób niepełnosprawnych.

PiS zmienił miedzy innymi art. 53 a kodeksu wyborczego: „Głosować korespondencyjnie może również wyborca podlegający w dniu głosowania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych”. Korespondencyjnie mogłyby też głosować osoby po 60. roku życia. Wszyscy zainteresowani musieliby zgłosić zamiar korespondencyjnego głosowania 5 dni przed wyborami.

Rozmowa z prof. Ryszardem Piotrowskim >>>

PiS bardzo mocno prze do wyborów 10 maja. Chcą ich zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Andrzej Duda. Nowogrodzka czeka jednak na efekty społecznej kwarantanny, a w międzyczasie tworzy sobie – zmieniając kodeks wyborczy – narzędzia do przeprowadzenia głosowania. Po Wielkanocy ma zapaść ostateczna decyzja, czy je przeprowadzać w warunkach ostrego reżimu sanitarnego.

Więcej o fiksacji Kaczyńskiego >>>

Jarosław Kaczyński może wykorzystać nocne głosowania antykryzysowe, po cichu zmieniając prawo, by za wszelką cenę doprowadzić do wyborów prezydenckich. Ale rosnącej krzywej zachorowań i śmierci nawet on nie zmieni. To nie prezes PiS zdecyduje zatem, czy wybory się odbędą czy nie.

Analiza Andrzeja Stankiewicza >>>

Jeżeli epidemia nie wygaśnie do maja, co jest praktycznie pewne, to wybory w maju oznaczałyby ryzyko dla zdrowia, a także problemy z obsadzeniem komisji wyborczych. Ponadto byłaby to nieuczciwa konkurencja, bo jeden kandydat dominuje w mediach rządowych. Sądzę, że presja społeczna doprowadzi do przesunięcia wyborów – mówi prof. Leszek Balcerowicz, ekonomista, b. wicepremier i minister finansów.

Rozmowa z Leszkiem Balcerowiczem >>>

Samorządowcy pytają, jak mają przygotować wybory podczas stanu epidemii. Rząd zamyka szkoły, sklepy i ogranicza możliwości przemieszczania, ale o przełożeniu wyborów nie myśli. Samorządowcy pytają więc premiera, jak mają przygotować lokale wyborcze i przeszkolić członków komisji, których w skali kraju jest prawie 300 tysięcy. – 10 kwietnia będziemy w szczycie zachorowań, a to termin, kiedy z przygotowaniami do wyborów trzeba ruszyć pełną parą. Nie wyobrażam sobie tego – mówi nam burmistrz Kłodzka Michał Piszko. – Organizowanie wyborów na dzisiaj to wysyłanie ludzi z narażeniem ich zdrowia i życia – uważa prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

Więcej o samorządowcach, którzy staną okoniem bezprawiu Kaczyńskiego >>>

Koronawirus i kryzys w Polsce

10 Mar

Koronawirus przykryje wszystkie tematy polityczne. I nie dziwota – wszak chodzi o nasze życie.

Władza PiS zaniedbała służbę zdrowie, jest gorzej niż kilka lat temu, pozamykane szpitale i oddziały zakaźne.

Duda obiecuje Fundusz Medyczny, ale z tego nic nie wynika, bo z pieniędzy tak czy siak przeznaczonych na służbę zdrowia, tylko inaczej nazwanych.

To nie tyle kłamstwo tej władzy, to jest szajs. Oni są z szajsu i szajsem chcą kupić społeczeństwo.

Dojdzie w Polsce do sytuacji, jak we Włoszech, gdzie chorzy na koronawirusa wyrywają sobie respiratory, walczą o łóżko na oddziałach w szpitalach.

Nałóżmy na to kryzys ekonomiczny, bo ten idzie, a nasz kraj ma zdewastowane finanse publiczne, kreatywną księgowość (krętacz Morawiecki do tego doprowadził), a więc kryzys ekonomiczny będzie u nas zdecydowanie cięższy niż gdzie indziej.

Koronawirus przyczyni się do zaatakowania w pierwszym rzędzie ustroju demokratycznego w Polsce, najprawdopodobniej dotknie też instytucje unijne, włącznie z tym, że może być zagrożony byt UE.

Taka zawsze była polityka. Nagle robiła zwroty, skręty. A Polska zaniedbana, rządzący do dupy. Jeżeli uzmysłowimy sobie, że tak duży naród nie powinien tracić niepodległości (a tracił), to możemy sobie wydedukować z tego, iż jako naród mamy elity polityczne do dupy. PiS to najgorsza formacja, jaka dostała się do koryta po 89 roku.

Już powinien być przesunięty termin wyborów prezydenckich. W takiej sytuacji szanse dla opozycyjnych kandydatów są mniejsze.

Kampanie kandydatów zaś zawieszone, bo to grozi rozpowszechnianiem wirusa.

Nowy Fundusz Medyczny ma osłodzić Polakom utratę 2 mld zł, które otrzyma z budżetu rządowa Telewizja Polska. I zwiększyć szanse Andrzeja Dudy na reelekcję. Na co mają iść te środki? Czy będą to osobne pieniądze, czy takie, które i tak muszą trafić do systemu w ramach ustawy 6 proc.?

Więcej o krętactwie Dudy w sprawie Funduszu Medycznego tutaj >>>

Bunty w więzieniach, domy opieki zamieniane w szpitale zakaźne, dramatyczne decyzje – kto dostanie respirator, kto łóżko na intensywnej terapii, jedna trzecia kraju pod kwarantanną. Dlaczego we Włoszech epidemia koronawirusa wybuchła z taką siłą? Być może winą są oszczędności i błędy, ale też i styl życia.

Więcej o chaosie i pandemonium we Włoszech tutaj >>>

Jest niewybaczalnym błędem obecnego rządu, że 3 tygodnie temu, gdy opozycja organizowała debatę w Senacie w spr. Koronawirusa, rząd zlekceważył problem.

Jeszcze wówczas można było poprzez kontrolę wszystkich podróżnych, ich spisywanie oraz umieszczanie podróżnych z terenów zainfekowanych w 14-dniowej kwarantannie ograniczyć zagrożenie. Rząd PiS uznał, że debata w Senacie to próba ataku na układ rządzący i publicznie lekceważył epidemię.

Więcej trafnych spostrzeżeń Giertycha o koronawirusie tutaj >>>

Prezydent Andrzej Duda na wtorek na godz. 11.00 zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego – poinformował dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marcin Kędryna. Chodzi o sytuację związaną z koronawirusem – w kraju liczba osób nim zakażonych rośnie.

Przypomnijmy – w skład RBN wchodzą marszałek Sejmu, marszałek Senatu, premier, szef MON, szef MSWiA, szef MSZ, minister koordynator służb specjalnych, szefowie ugrupowań politycznych posiadających klub parlamentarny lub poselski lub przewodniczący tych klubów, szef kancelarii prezydenta i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

O jej zwołanie w tej sprawie apelowała od kilkunastu dni cała opozycja. Dodajmy, że ostatnie posiedzenie RBN zwołane przez Dudę odbyło się prawie 4 lata temu i dotyczyło szczytu NATO w Warszawie.

Pojawiły się pierwsze komentarze przedstawicieli opozycji. – „Dobrze, że prezydent zdecydował się na to działanie, ale szkoda, że tak późno, bo Lewica apelowała o to od prawie trzech tygodni” – powiedział szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. – „Trzeba było naprawdę realnego poczucia zagrożenia, żeby prezydent Duda odważył się zdecydować na rozmowę z liderami parlamentarnych środowisk politycznych. Oni nie gryzą, na pewno nie zrobią panu prezydentowi krzywdy” – stwierdził poseł PSL Krzysztof Paszyk.

Sprawę komentowali też internauci: – „A tyle się Bielan naperorował w różnych telewizjach i rozgłośniach, że nie ma żadnego uzasadnienia, by zwoływać RBN”; – „Czyżby władza sobie nie radziła? Chcą przerzucić odpowiedzialność?”; – „Kiepsko musi być. W sondażach albo statystykach”; – „1. Spóźnieni 2. Przerażeni 3. Chcą zwalić winę na innych”.

Wywiad o koronawirusie w Polsce z prof. Markowskim tutaj >>>

Czytaj o Włoszech, które stają się strefą zamkniętą – tutaj >>>

Kampania Andrzeja Dudy nie jest tak słaba przez zły dobór ludzi, którzy są za nią odpowiedzialni. Jak sugeruje dzisiejszy “Wprost”, w tle trwa wojna domowa w Zjednoczonej Prawicy.

O tym, że coś dziwnego dzieje się w obozie rządzącym, już dawno wiadomo. Trudno wyliczyć wszystkie wpadki, pierwsze z brzegu to np. wojna Mariana Banasia i CBA z resztą aparatu władzy czy działania Zbigniewa Ziobry i jego “młodych wilków”, którzy mają chyba apetyt na przejęcie sterów władzy, gdyby Jarosław Kaczyński przeszedł na emeryturę. No i słynny już środkowy palec posłanki Lichockiej. To jednak tylko najbardziej widoczne problemy. Pod pokrywką tego garnka wrze.

Więcej o wojnie domowej w PiS tutaj >>>

Jak CBA walczy z Banasiem tutaj >>>

O tym, jak Ziobro zniszczył wymiar sprawiedliwości tutaj >>>

O „uczciwości” w PiS (sitcom) tutaj >>>

O matołectwie kwalifikowanym – Anna Kwiecień – w PiS tutaj >>>

„Do pieca wsadzić Kaczora, w ten sposób naród by się obudził, a Kaczor przestał ogłupiać ludzi” – to fragment „Ballady Milanowskiej” napisanej przez Jolantę Turczynowicz-Kieryłło i jej męża… Szok! Szefowa kampanii Dudy @AndrzejDuda @mecenasJTK @jbrudzinski @AdamBielan. (za wyborczą)

Koronawirus obnaża ruinę Polski, do której doprowadził PiS

9 Mar

Koronawirus COVID-19 w Polsce ma się dobrze. Późno odkryty i stosunkowo mała liczba zachorowań to wynik olbrzymich zaniedbań obecnego rządu PiS. Służba zdrowia w rozsypce, likwidowane są szpitale, w tym oddziały zakaźne.

Wielokroć więcej jest zachorowań niż oficjalnie się podaje, tak naprawdę nie istnieją procedury wykrywalności, wszystko jest zdane na przypadek i kilkudniowe potwierdzenie laboratoryjne zachorowania.

Andrzej Duda od rzeczy pieprzy o jakimś Funduszu Zdrowotnym, nie mówiąc skąd pieniądze i gdzie one w budżecie się zapisane, to takie pisowskie seplenienie o stępce.

Koronawirus w Europie się dopiero rozwija. Jakie osiągnie rozmiary? – trudno powiedzieć. Czy będzie dżumą XXI wieku? Oby nie.

W istocie sprawa sprowadza się do jednego organu: płuc. One szczególnie powinny być chronione. Najsłabsze mają osoby starsze i to one są głównie ofiarami.

Epidemia może (a PiS u władzy: na pewno będzie wykorzystana politycznie, włącznie z tym, że wybory prezydenckie mogą odbywać się w warunkach zarazy i być całkowicie zmanipulowane.

„COVID-19 posiada jedynie receptory komórkowe dla komórek płuc – zaraża tylko płuca. Jedyne WROTA zarażenia to NOS lub USTA, na które ktoś bezpośrednio nakichał, lub które zostały dotknięte zainfekowanymi dłońmi” – wyjaśniał swoim bliskim wybitny badacz koronawirusów prof. James Robb. List wyciekł do sieci i rozszedł się po świecie jak wirus (internetowy).

James Robb: Temat: Moje osobiste sugestie i zalecenia w związku ze zbliżającą się pandemią COVID-19 (coronavirus) – tutaj >>>

Niekontrolowane przez społeczeństwo służby specjalne mogą być wykorzystywane do rozgrywek politycznych. Tak można odczytywać niestandardowe zaangażowanie CBA w poszukiwanie materiałów obciążających marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, przeszukanie w biurze szefa NIK Mariana Banasia, czy powrót do sprawy rzekomego kupna willi przez prezydenta Kwaśniewskiego.

PiS na potęgę inwigiluje i kontroluje społeczeństwo poprzez służby specjalne. Państwo policyjne – czytaj tutaj >>>

W ciągu ostatniego roku media średnio co 8 dni donosiły o kolejnym przypadku kościelnej pedofilii, choć przestępstw popełnionych w tym czasie wykryto tylko kilka. Ujawnienie starszych spraw zawdzięczamy głównie filmowi Sekielskich i ustawie zobowiązującej do zgłaszania sprawców.

Mapa kościelnej pedofilii ma własną stronę. Można ją obejrzeć tutaj.

Co 8 dni nowy przypadek

Na 223 punkty oznaczone obecnie na mapie jako sprawcy skazani lub opisani w mediach, jest w rzeczywistości 168 księży i zakonników rzymskokatolickich. 72 to osoby skazane, a 96 tylko opisane w mediach, przez co należy rozumieć albo sprawy przedawnione, albo wręcz przeciwnie – toczące się aktualnie przed organami ścigania i sądami bądź też takie, których dalszy ciąg nie jest znany.

Więcej o Mapie kościelnej pedofilii tutaj >>>

Najpierw usłyszeliśmy długą przemowę premiera i prezydenta o tym, jak wspaniałe są media publiczne i jaką realizują cudowną misję, po czym na koniec dowiedzieliśmy się w jednym zdaniu, że właśnie odwołują prezesa telewizji. Bardzo chciałbym usłyszeć zatem, dlaczego, bo z wypowiedzi panów wynikało, że TVP jest tak wspaniale prowadzona, że prezes Kurski powinien dostać medal, a przynajmniej nagrodę – mówi nam Krzysztof Luft, były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Wywiad z Krzysztofem Luftem tutaj >>>

Małgorzata Kidawa-Błońska: PiS zawłaszczył państwo, łamiąc przy tym wszelkie reguły trójpodziału władzy. Robi to konsekwentnie, odkąd objął rządy, ze szkodą dla naszej ojczyzny. Dzisiaj wyraźnie to widać. Mam na myśli tę wojnę pomiędzy NIK i CBA, która wymknęła im się spod kontroli. Obecnie trudno przewidzieć, czym to się skończy. Jedno jest pewne: nie można dziś mówić o sprawnie działających instytucjach państwowych.

Wiem, że tym niebezpieczeństwem, o które mnie Państwo pytają, jest zaniepokojonych wielu obywateli. PiS zawłaszczył sądy, aby jego finansowe i polityczne nadużycia pozostały bezkarne. Dlatego wizja przegranej prezydenta Dudy wzbudza tak ogromny popłoch w szeregach tej partii. Spodziewam się wszystkich brudnych chwytów, dlatego potrzebna będzie obywatelska kontrola wyborów.

Ostatnie wybory parlamentarne to była nierówna walka. Głównie z powodu wykorzystywania w kampanii wyborczej TVP, która promowała i promuje PiS. Przez ostatnie lata TVP dostała kilka miliardów złotych z podatków Polek i Polaków. Nie mam złudzeń, ta kampania będzie przez to trudniejsza. Z tego powodu jednym z najważniejszych dla mnie działań w tej kampanii są i będą spotkania z ludźmi. Podczas otwartych rozmów z Polkami i Polakami chcę pokazać, że rzeczywistość wygląda inaczej niż w obrazie przedstawianym w TVP.

Cały wywiad z Małgorzatą Kidawą-Błońską tutaj >>>

Państwu nie przybywa mocy wskutek codziennych bezpośrednich transmisji ze wstawania z kolan.

O sile państwa nie świadczą chełpliwe proklamacje rzekomej wielkości własnej nacji ani pretensje i żądania wywodzące się z historycznych przewag. Potęgi kraju nie budują lekceważące docinki i groźby kierowane do innych narodów. Państwu nie przybywa mocy wskutek codziennych bezpośrednich transmisji ze wstawania z kolan, ani dzięki buńczucznym zapewnieniom, że nigdy w życiu, nikomu, ani guzika. Siłę państwa weryfikuje konfrontacja z sytuacjami nadzwyczajnymi, z wydarzeniami niespodziewanymi, z kataklizmami, które stają się sprawdzianem wyobraźni i umiejętności prognozowania z jednej strony oraz refleksu i sprawności w likwidowaniu zagrożeń – z drugiej.  Rzeczywisty stan państwa ocenić można w starciu z takim na przykład wyzwaniem, jak epidemia.

Siódmy gatunek z rodziny koronawirusów, wywołujący chorobę zwaną COVID-19, obnażył pyszałkowatą bezradność państwa PiS.  Kiedy na mapie zasięgu nowej epidemii świat wokół nas zabarwił się na czerwono, Polacy otrzymali wiadomość, że kraj jest w pełni gotowy odeprzeć zarazę. Zapewniano nas, że jesteśmy odpowiednio uzbrojeni w przepisy przygotowane na takie zagrożenie, że placówki służby zdrowia są odpowiednio wyposażone, lekarze przeszkoleni, społeczeństwo poinformowane, odpowiednie służby w gotowości i ogólnie jest tak bezpiecznie, że prezydent może spokojnie jechać na narty i nie wracać aż do wyborów. Gdy media zaczęły dowodzić, że nie ze wszystkim jest tak pięknie, bo zadłużone aż na 17 mld zł polskie szpitale nie poradzą sobie z epidemią bez pomocy państwa, i kiedy opozycja zażądała wyjaśnień, władza jakby się ocknęła podejmując właściwe sobie „energiczne działania”.

Cały felieton Andrzeja Karmińskiego tutaj >>>

Goebbels i Kaczyński

18 Lu

Goebbels mógłby uczyć się od Jacka Kurskiego, jak robi się wodę z mózgu.

Goebbels w stosunku do pisowskiego zakłamania to mały pikuś. Nazizm Kaczyńskiego nie przegrałby wojny, a jak przegrałby to ciemny lud by o tym się nie dowiedział.

Pogarda Kaczyńskiego i jego ancymonków w stosunku do rozumu i Polaków będzie niegdyś figurowała na równi z deprecjonującym Ciemnogrodem.

Nie dość, że sami są matołami, to sądzą, że inni takimi też muszą być.

Człowiek mały zwykle myśli, że pozostali to też kurduple. I wcale nie jest to kompleks niższości, ale kompleks nicości, jak świetnie skonstatował – a przy okazji wymyślił nową formułę psychologiczną – ks. Stanisław Walczak, znienawidzony przez hierarchów typu Jędraszewski i polityków, jak Kaczyński.

Ci faceciki cierpią na kompleks nicości. W nic nie wierzą, bo niespecjalnie oleju mają w łepetynie.

Opozycja wyraźnie wygrywa batalię w internecie, a to powoduje, że śmiało możemy patrzeć na maj, kiedy to zwycięży w wyborach prezydenckich Małgorzata Kidawa-Błońska.

Duda powinien zacząć poważnie myśleć o Trybunale Stanu, a prezes Kaczyński o zwykłym więzieniu, bo jego tchórzliwi posłowie i ministrowie będą ratować dupy i go sypać, jak agent Tomek Mariusza Kamińskiego.

Miniony tydzień, od 10 lutego, był w mediach społecznościowych korzystny dla kandydatki PO Małgorzaty Kidawy-Błońskiej: miała największy wzrost obserwujących, najlepsze wyniki aktywności na Facebooku i na Twitterze. Pod względem liczby reakcji na FB wciąż najlepsi są jednak: Robert Biedroń i Szymon Hołownia.

Więcej o internetowej ofensywie opozycji tutaj >>>

Panu Jarosławowi Kaczyńskiemu wyraźnie przypomniała się, zakodowana głęboko w jego duszy, komunistyczna młodość, kiedy to nawet maturę załatwili mu urzędnicy reżimowi, by nieuk mógł dołączyć do duchowych kadr Polski Ludowej. Nic więc dziwnego, że kiedy w szkole z ferworem śpiewał słowa Międzynarodówki komunistycznej: „Ruszymy z posad bryłę świata, dziś niczym – jutro wszystkim my!”, dzisiaj echem odbija mu się i wrzeszczy: „To będzie zwycięstwo w skali Europy, a nawet szerzej – w skali całego świata, bo dobro w końcu musi pokonać zło. Jestem głęboko przekonany, że pokona”. Ta sama piosenka sprawiła, że znienawidził wszelkie cywilizowane prawa i powtarza za bolszewikami: „Z własnego prawa bierz nadania i z własnej woli sam się zbaw”!

Kiedyś otumaniony namiastką chrześcijaństwa, postanowił treści ateistyczne zastąpić hasłami zasłyszanymi w kościele, a ostatnio w sukurs przyszli mu upadli przedstawiciele katolickiego kleru.

(Abp Jędraszewski) siedzi sobie taki w książęcych salonach w Krakowie, na Franciszkańskiej, niczego mu nie brak, nie musi chodzić na zakupy, nie musi sprzątać, gotować, prać, pracą nigdy nie skalał swych rąk i udaje, że pozjadał wszystkie rozumy. W słodkim nieróbstwie wymyślił sobie „tęczową zarazę”, „neokomunizm”, wraz z o. Rydzykiem i ks. Ducem straszą „ekologizmem”. A miał proste zadanie: „ubogim nieść dobrą nowinę, więźniom głosić wolność, niewidomym przejrzenie zaś uciśnionych odsyłać wolnymi” (por.: Łk 4,18). No i „nici” z Ewangelizacji. Za to mamy religijno-polityczną nienawiść, podziały i walki, zniszczenie i ruinę.

Cały znakomity wpis ks. Stanisława Walczaka tutaj >>>

2 miliardy poszły na prorządowe media zamiast na onkologię. TVP od trzech dni tłumaczy, że rząd dba o Polaków i przeznaczy na walkę z rakiem dodatkowe nie 2 mld, jak chciała opozycja, ale aż 5 mld zł. Owszem, przeznaczy, ale nie w tym roku, tylko przez kolejne 10 lat, i nie 5 mld, a 2 mld. A na ten rok w budżecie jest dodatkowo… 10 mln zł.

Rżnięcie pisowskie ws. onkologii i lecznictwa tutaj >>>

Za założenie koszulki z napisem „Konstytucja” Dorota Lutostańska z Sądu Okręgowego w Olsztynie dostała zarzuty od rzecznika Dyscyplinarnego Zbigniewa Ziobry. Za wiwaty na cześć szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego sędziemu Leszkowi Mazurowi włos z głowy nie spadnie. Do tego szef neo-KRS wprowadza opinię publiczną w błąd.

O totalnym zakłamaniu sędziów z KRS, których awans zależy od widzimisię Kaczyńskiego tutaj >>>

W poniedziałkowym (17.02.2020) wydaniu gazety jej warszawski korespondent Gerhard Gnauck przypomina, jak trzy lata temu na szczycie gospodarczym w Krynicy szef PiS Jarosław Kaczyński i premier Węgier Viktor Orban mówili o nadarzającej się dzięki brexitowi szansie na „kulturową kontrrewolucję”.

„W międzyczasie w Polsce niektóre instytucje kultury przekonały się, co oznacza wywołana w Krynicy «kontrrewolucja». Najnowszy przykład to Muzeum Historii Żydów Polskich, nazywane hebrajskim słowem «POLIN». Jego dyrektor od czasów założenia, Dariusz Stola, złożył w zeszły wtorek swoją rezygnację” – pisze „FAZ”. Dziennik wyjaśnia, że minister kultury Piotr Gliński odmawia powołania Stoli na kolejną kadencję, choć został on w maju ub. roku ponownie wybrany na funkcję dyrektora muzeum przez komisję konkursową.

„Chodzi o władzę i hegemonię”

„Rządzący zarzucają Stoli, że odmówił zorganizowania konferencji o dziedzictwie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zginął w 2010 roku w katastrofie samolotu w Rosji. Muzeum odpowiada, że jest otwarte na taką konferencję, ale poprosiło o wyznaczenie współorganizatora. Stola jest już jednak zmęczony wielomiesięczną walką” – relacjonuje niemiecki dziennik.

Więcej o rewolucji kulturalnej Mao Kaczyńskiego tutaj >>>

Prezydent jak chce, to może nawet uważać, że zamienia wodę w wino, natomiast akt powołania sędziów musi być w całości zgodny z prawem, podobnie jak ustawa musi być uchwalona zgodnie z konstytucyjną procedurą. Jeden błąd proceduralny powoduje, że nie ma ustawy. Tu była wadliwa procedura powołań sędziowskich, a to oznacza, że tych powołań tak naprawdę nie było – mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista, przewodniczący senackiego zespołu doradców ds. ochrony konstytucyjności prawa. – KRS została wybrana nielegalnie, kandydatury wskazane przez nią były obarczone nieusuwalną wadą, akt prezydenta niczego nie konwalidował, a zatem te osoby nie są sędziami. Skoro nie są sędziami, to nie odnosi się do nich gwarancja, która została zawarta w konstytucji – podkreśla

Wywiad z prof. Markiem Chmajem tutaj >>>

Rowerzyści; wegetarianie; absolutny establishment; łże-elity; ciemny lud; lemingi; ukryta opcja niemiecka; element antypatriotyczny; ci, którzy utracili władzę, przywileje i wpływy; ludzie finansowani przez żydowską finansjerę; odspawani od stołków; ludzie, którzy mają niesprawne głowy; posiadający gen zdrady; nie naród polski; popiskujący; niemający nic wspólnego z tradycyjnymi, polskimi wartościami; oderwani od koryta; ci, którzy w ostatnim czasie wiele stracili; uprawiający politykę wstydu; gestapowcy; obrońcy korupcji; gardzący polskością; komuniści i złodzieje; oszuści; kolaboranci; zdrajcy; oprawcy z UB; gorszy sort; ubeckie wdowy; lewackie świnie; esbeki; hołota; zwyrodnialcy; koderaści; lewaccy ekoterroryści; element animalny; odzwierzęcy; Targowica; łotry; mordy zdradzieckie; kanalie; sodomici; kwicząca kasta; wykształciuchy; lumpeninteligenci; resortowe dzieci; kombinujący jak przeżyć z obniżonej SB-ckiej emerytury; donoszący na własny kraj; dostali kasę od Sorosa; nieprawdziwi Polacy; białe róże – symbol nienawiści; podskakujący w futrach; rebelia, zwolennicy łagodnego karania; obrońcy bandytów, gwałcicieli i morderców; element proprzestępczy; różowe świnie na robotniczych plecach; lewackie pedalstwo; czerwone pająki; ludzie z gazety koszernej; zabójcy nienarodzonych; piewcy cywilizacji śmierci; zwolennicy rozpasanej wolności; demoliberałowie koszerni; prokomuniści; mający rodziców w KPP; front obrony przestępców; pożyteczni idioci; nie wiadomo, kto ich rekrutuje; totalna opozycja; robili karierę u Kiszczaka i Michnika; są bezkarni i to musi się zmienić; fałszywe elity zazdroszczące Polakom sylwestra; jeszcze [ich] nie aresztujemy, bo nam się to nie opłaca; zeszły rok to było dopiero ubijanie ziemi [do rozprawy z nimi]…

Plwociny PiS zebrane przez Łozińskiego tutaj >>>

Wywiad z Mariuszem Kowalewskim, byłym pracownikiem TVP, autorem książki TVPropaganda o mediach publicznych, dziennikarstwie, polityce i wyborach czytaj tutaj >>>

Kaczyński i jego Piszczyki

31 Paźdź

Schetyna o obchodach setnej rocznicy odzyskania niepodległości: Dwa lata przygotowań i jest wielkie zero

Nie będziemy robić nic nowego, własnego, bo uważamy, że tutaj trzeba z godnością uczcić tę rocznicę, natomiast jest wielkim rozczarowaniem to, czego nie zrobił PiS i prezydent. Blisko dwa lata przygotowań, my też uczestniczyliśmy w pracach tego komitetu. Jest wielkie zero” – mówił w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna.

Schetyna: Wierzę, że prezydent miał na początku dobrą wolę, mówiąc o intencji wspólnego świętowania. Fatalnie się stało, że jeszcze się nie zaczęły obchody tego święta, a już się kończą

Wierzę, że prezydent miał na początku dobrą wolę, mówiąc o intencji wspólnego świętowania. Mówiliśmy, że muszą być rozliczone ekscesy z ostatniego 11 listopada i wtedy jest możliwość rozmowy. Ta możliwość się zakończyła. Jeszcze dochodzi do takiej sytuacji, że prezydent zaprasza na udział w marszu, z którego ucieka” – mówił w RMF FM szef PO, Grzegorz Schetyna.

Smutna historia. Fatalnie się stało, że jeszcze się nie zaczęły obchody tego święta, a już się kończą” – dodawał.

To wystarczyło, by zaniepokoić oportunistów, którzy uwierzyli już w wieczność rządów PiS-u nad Polską. Nawet Kazimierz Kik, ulubiony ekspert TVP Info (który nie może się nachwalić Andrzeja Dudy, że „odblokował jego profesurę”), czy Jarosław Gowin (który otrzymał od Kaczyńskiego o wiele więcej władzy, niż by to wynikało z jego faktycznej politycznej siły) przez chwilę się zawahali. Kik skrytykował „nachalną propagandę państwowych mediów”, a Gowin stwierdził, że „wstydzi się za spot o uchodźcach”. To wszystko trwało tylko przez moment, dopóki Kaczyński nie narzucił narracji o „totalnym tryumfie w sejmikach”. Jednak prawicowe media zdążyły wyczuć u Gowina i Kika „mdły zapaszek zdrady”.

Władzę w Polsce daje obywatel Piszczyk

Szczególnie komentarz Kazimierza Kika wzbudził rozgoryczenie prawicy. W końcu od trzech lat jest on ulubionym komentatorem TVP Info. Kik zresztą z każdą władzą ma dobre stosunki, a każdą opozycję chętnie i gromko potępia. W czasach rządów PO był nie tylko członkiem honorowego komitetu wyborczego Platformy, ale mówił w mediach, że „Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz powinni siedzieć za antypaństwową działalność”. Dopiero po zwycięstwie PiS-u uznał rządy PO za „antynarodowe”. Złożył też samokrytykę mówiąc: „przez wiele lat wspierałem siły, które niszczyły kraj”. To wystarczyło, aby stał się gwiazdą TVP Info dostarczając cytatów, które trafiają nawet na „paski grozy”.

Ziobro powodem porażki w wyborach samorządowych?

Jeszcze wcześniej Kik był członkiem PZPR, podobnie jak Stanisław Piotrowicz „do wyprowadzenia sztandaru”. Zapisał się do partii między Marcem ’68 i Grudniem ’70, w jednym z najobrzydliwszych okresów PRL, kiedy władza najbardziej potrzebowała oportunistów. Po roku 1989 Kik PZPR gromko potępił. Jednak do SLD znów się zapisał – w 2001 roku, kiedy Leszek Miller został premierem. W ostatni wieczór wyborczy, gdy Warszawiacy ogromną większością wygłosowali kandydata PiS-u w pierwszej turze, Kazimierz Kik też próbował się przyłączyć do trendu. Wypowiedział słowa, które musiały PiS-owców obrazić: „Warszawa to przekorne miasto, specyficzne, z natury zbuntowane. Można je wziąć na rozum, a nie siłą. Tak zrobił Trzaskowski”.

Podobną wpadkę zaliczył Jarosław Gowin mówiąc pod wpływem chwili, że „jest mu wstyd za antyuchodźczy spot PiS”. Przez trzy lata rządów PiS nie Gowin nie wstydził się absolutnie niczego. Chwalił język Kaczyńskiego, Dudy i Szydło w sprawie uchodźców, kupował sobie sympatię Tadeusza Rydzyka za pieniądze z budżetu ministerstwa szkolnictwa wyższego, wreszcie przygotował dla Kaczyńskiego ustawę, która pomoże PiS-owi przejąć kontrolę nad polskimi uniwersytetami. Od kilku lat każda najskrajniejsza wypowiedź fundamentalisty czy narodowca nie tylko była przez Gowina broniona, ale przejmował ją i powtarzał jako swoją własną. Jego słynne słowa, że w polityce zobowiązuje go „krzyk rozpaczy dziesiątków tysięcy zamrożonych embrionów” były pasożytowaniem na języku Marka Jurka. Jurek jest fanatykiem, ale nie jest oportunistą, nie potrafi skorzystać nawet na zwycięstwie sprawy, której zawsze służył. Dlatego Kaczyński woli Gowina od Jurka.

Jarosław Kaczyński zawsze uważał, że Polską będzie trwale rządził tylko ten, kto przekona do siebie obywatela Piszczyka, wzorcowego oportunistę, bohatera genialnego filmu Andrzeja Munka „Zezowate szczęście”. Prawicowi czy lewicowi radykałowie, nawet poczciwi liberalni inteligenci – wszyscy oni nadają się do ulicznych zadym, do „kampanii oburzenia”, do budowania „twardego elektoratu”. Ale rządzić się nimi nie da. Zbyt chimeryczni, zbyt patrzą na ręce, jest ich za mało i za bardzo denerwują masy zwykłych oportunistów.

Władza uśmiecha się do chłopa, czyli jak żyje polska wieś po wyborach

Dlatego Kaczyńskiemu tak bardzo zależało na tym, żeby mieć po swojej stronie Piotrowicza, Kika, Kryżego, Gowina. Problem w tym, że Piszczyki są płochliwe jak łanie. Wciąż niepewni, kto będzie rządził jutro, gdzie rodzi się najbardziej aktualny trend, na co się orientować. Czy być jeszcze zwolennikiem Sanacji, czy już endekiem? Czy już można zapisać się do „Solidarności”, czy lepiej potrzymać jeszcze w kieszeni legitymację PZPR. Czy PiS rzeczywiście będzie rządziło na wieki, czy także mieć parę furtek uchylonych w stronę na PO.

Piszczyk w polityce, biznesie i mediach

Chwilowe załamania Gowina czy Kika nie były żadnym wyjątkiem. Podobne sygnały pojawiły się pierwszego dnia po wyborach w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, w policji i wojsku, w wielu państwowych urzędach. Właśnie dlatego Kaczyński nie może rozliczyć sprawców słabego wyniku PiS w wyborach samorządowych (Morawieckiego i Ziobrę). Musiał ogłosić totalne zwycięstwo, bo sama substancja jego partii zaczęłaby się rozłazić. W sukurs przyszła mu rzeź PSL-u w sejmikach.

Ale wielu ludzi w MSZ czy w urzędach miast zapamięta te pierwsze kilka godzin, kiedy rozdzwoniły się telefony od „starych przyjaciół”. Obiecujących bardziej cywilizowane traktowanie ostatnich zawodowych dyplomatów w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Czy lepszą współpracę lokalnej policji z samorządowcami Koalicji Obywatelskiej.

Piszczyka znajdziemy nie tylko w polityce, ale także w biznesie i mediach. Wiemy już, że w wyborach samorządowych przytłaczająca większość polskich przedsiębiorców zagłosowała przeciwko PiS-owi. Oni wiedzą najlepiej, że pieniądze na polityczną korupcję i do własnych kieszenie władza wzięła nie z „mafii watowskich”, ale dociskając podatkowo zwykłe polskie firmy. Stąd zapaść i stagnacja w polskich inwestycjach prywatnych. Ale ten opór wobec PiS-u dotyczy tylko drobnego i średniego biznesu. Wielki biznes jest zawsze i wszędzie zależny od władzy – od zamówień publicznych, od decyzji i regulacji państwa.

Największy polski biznesmen, Zygmunt Solorz, wybrał ostrożny kurs wobec władzy, której nie kocha, ale potrzebuje jej przychylności do prowadzenia własnych interesów. Po zdobyciu władzy przez PiS zaczęło się od konfliktu. Kaczyński zablokował budowę nowej kopalni węgla brunatnego, od której zależy produkcja energii w jednym z największych polskich zespołów elektrowni (Pątnów-Adamów-Konin), którego właścicielem jest Solorz. Zygmunt Solorz chciał się wówczas nawet wycofać z produkcji energii, jego pośrednicy w kontaktach z PiS-em zaoferowali sprzedaż elektrowni państwu przypominając jednocześnie, że PAK produkuje 8,5 procent całej energii elektrycznej w Polsce. Władza się przestraszyła, bo z inwestycjami PiS-owi raczej nie idzie. A czym innym jest niezdolność przekopania Mierzei Wiślanej (czego naprawdę nikt nie zauważy), a czym innym doprowadzenie do „zaciemnienia” w jednej trzeciej Polski. Solorzowi pozostawiono zatem elektrownie i pozwolono budować kopalnię. Niestety, jako twardą walutę w tym dealu została wykorzystana dziennikarska niezależność Polsatu. W największej polskiej telewizji prywatnej, która jest dziełem i własnością Zygmunta Solorza, nastał czas Doroty Gawryluk. Została nową szefową informacji i publicystyki. Ta dziennikarka nigdy nie ukrywała swojej prawicowości, ale dopóki rządziło PO, była to prawicowość „cywilizowana”, „konserwatywna”, którą zawsze można wykorzystać w kontaktach z prawym skrzydłem Platformy. Dziś Gawryluk przestawiła Polsat na język całkowicie spolegliwy wobec PiS-u i agresywny wobec opozycji. Miało to szczególne znaczenie w wyborach samorządowych, Nie zrobiło krzywdy Koalicji Obywatelskiej, ale prawie zabiło PSL. Jednak na wsi i w małych miasteczkach Polsat jest jedynym medium prywatnym poza telewizją Kurskiego i mediami Rydzyka. Zmiana politycznej linii Polsatu domknęła tam szczelny system PiS-owskiej propagandy. Sam Zygmunt Solorz traktuje Gawryluk instrumentalnie, jako „pisowskiego zająca”. Trzyma wiele podobnych stworzeń w swoich szafach. Poprzedni szef publicystyki i informacji Polsatu, Henryk Sobierajski, człowiek o poglądach lewicowo-liberalnych, nie został wyrzucony z pracy, ale na bardzo komfortowych warunkach został szefem agencji produkcyjnej, też należącej do Zygmunta Solorza, która zatrudni także innych bardziej liberalnych dziennikarzy Polsatu wycofanych z anteny. Solorz zastąpi nimi Dorotę Gawryluk i jej dziennikarzy, kiedy PiS straci władzę.

Klasycznym obywatelem Piszczykiem w polskich mediach jest Krzysztof Ziemiec. Do 2015 roku ulubieniec ludzi Bronisława Komorowskiego, którego był fanem. Katolicki i konserwatywny, ale do 2015 roku absolutnie na sposób „konserwatywnego skrzydła PO”. Od kiedy PiS przejęło telewizję publiczną Ziemiec czyta komunikaty rządu podpisane „paskami grozy”. W wywiadach i odpowiedziach na trudne przedstawia, podobnie jak profesor Kik, prezentuje najbardziej cyniczną apoteozę oportunizmu.

Męczeństwo Piszczyków

Obywatel Piszczyk w zakończeniu „Zezowatego szczęścia” prosi naczelnika więzienia, aby ten nie kazał mu wychodzić na wolność. Ma dosyć ciągłych zmian okupantów, rządzących, koloru sztandarów. Polityczna skuteczność Jarosława Kaczyńskiego polegała na tym, że wszystkim polskim Piszczykom obiecał powrót do wygodnego więzienia. Koniec męczenia się z obstawianiem wciąż nowych numerów i barw na politycznej czy ideologicznej ruletce. Ale do tego Kaczyński musiał polskiego Piszczyka przekonać, że PiS będzie w Polsce rządziło tak stabilnie i długo, jak kiedyś car i cesarze, a później liderzy sanacji czy sekretarze PZPR. Przez trzy lata mu się to udawało. Dopiero pierwsze potknięcie się PiS w dużych miastach wprowadziło całą formację polskich Piszczyków w zauważalną panikę.

Kaczyński zawsze uważał, że Polską będzie trwale rządził tylko ten, kto przekona do siebie obywatela Piszczyka, wzorcowego oportunistę, bohatera genialnego filmu Andrzeja Munka „Zezowate szczęście”.

Holtei

„Wierzę, że dzisiejsza Polska – kraj wolny i demokratyczny – to także Pana zasługa. Dlatego też byłoby wielkim zaszczytem dla mieszkańców i władz stolicy Wielkopolski, gdyby zechciał Pan przyjąć zaproszenie do Poznania – miejsca, gdzie 11 listopada stanowi fenomen radosnego, wspólnego świętowania” – napisał w zaproszeniach do byłych prezydentów Jacek Jaśkowiak. Prezydent Poznania na Facebooku umieścił zdjęcia oficjalnych pism wystosowanych do Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego.

Jacek Jaśkowiak przypomniał, że w Poznaniu 11 listopada to także imieniny ulicy Święty Marcin. – „To kulturalny festyn, którego centralnym punktem jest barwny korowód z udziałem tysięcy poznaniaków. Świętujemy tu radośnie, chętnie dzieląc się z gośćmi naszą świętomarcińską tradycją”– napisał prezydent Poznania. Tego dnia mieszkańcy Poznania i turyści m.in. zajadają się słynnymi rogalami świętomarcińskimi.

W tym roku festyn organizowany jest w ramach programu „Pochwała Wolności”. – „Jego istotą jest refleksja nad ideą wolności oraz budowanie świadomej, aktywnej i odpowiedzialnej wspólnoty. Społeczności…

View original post 3 081 słów więcej