Tag Archives: Marta Wcisło

Małgorzata Kidawa-Błońska – miodzio. Nasza lepsza twarz

28 Wrz

Jeśli ktoś uważał wybór Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na twarz kampanii Koalicji Obywatelskiej za kontrowersyjny, dziś musi zmienić zdanie. Kandydatka na premiera z ramienia PO i sojuszników cieszy się sporą popularnością w gronie elektoratu.

Tak przynajmniej wynika z sondażu Instytutu Badań Pollster, przeprowadzonego na zlecenie Super Expressu. “Wygląda na to, że wyznaczenie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jako kandydatki Koalicji Obywatelskiej na szefową rządu było strzałem w dziesiątkę – czytamy w sobotnio-niedzielnym wydaniu “Super Expressu”.

Taką premier chcemy?

Instytutu Pollster wykazał w badaniu, że na Kidawę-Błońską jako premiera chce głosować aż 20 proc. ankietowanych, zaś na Grzegorza Schetynę – 2 proc. “To prawdziwy nokaut” – twierdzą dziennikarze “SE”.

Jakby emocji było za mało, po chwili dodają: “Nie dość, że Kidawa-Błońska miażdży Schetynę, to jeszcze wytrwale goni Mateusza Morawieckiego. W naszym sondażu różnica między nią a obecnym szefem rządu wynosi 4 pkt proc”. Według Instytutu Pollster Mateusza Morawieckiego w roli szefa rządu widzi nadal 24 proc. badanych. Z kolei aż 28 proc. osób właściwie nie wie, kto miałby być premierem kolejnego gabinetu.

Sam Schetyna twierdzi, że Kidawa-Błońska jest lepszą kandydatką na premiera. – “Zapewne przyjdzie nam zawiązać koalicję z innymi partiami. Małgorzata jest najlepszym politykiem do prowadzenia takich rozmów. Lepszym ode mnie” – powiedział Schetyna i te słowa przytacza teraz “SE”.

Z kolei politolog prof. Rafała Chwedoruka dodał, że “elektorat Platformy był zawsze na tle innych partii elektoratem sfeminizowanym, więc w naturalny sposób kobieta, na dodatek rozpoznawalna, budzi z góry zaufanie”. Dodatkowo według niego: “sama Kidawa-Błońska jest osobą rzadziej obecną w konfliktach politycznych niż Schetyna– dopowiada Chwedoruk.

Badania zrealizował Instytutu Badań Pollster w dniach 24-25 września na próbie 1101 dorosłych Polaków.

Czy opozycja wygra wybory?

Czy więc opozycja wygra wybory i Kidawa-Błońska stanie na czele nowego rządu? Sondaże sugerują sukces PiS. Szansą KO jest jednak wejście do Sejmu dostatecznej liczby nie tylko jej posłów, ale też tych z Lewicy czy PSL. Czy tak się stanie i PiS straci władzę? Do wyborów pozostały dwa tygodnie.

Program Koalicji Obywatelskiej, czytaj tutaj >>>

– „Chcę Polski uczciwej, czystej i dumnej, chcę Polski takiej jak Wawel, a nie jak kamienica prezesa NIK Mariana Banasia. My pragniemy Polski uczciwej, w której uczciwość i prawo są na pierwszym miejscu, tymczasem mamy podejrzany hotel na godziny, oszustwa podatkowe i bezczelne okradanie państwa” – powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska z PO. Kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera wzięła udział w konwencji w Krakowie.

Kidawa-Błońska mówiła, że właśnie w Krakowie – „w miejscu dawnej polskiej chwały najlepiej widać dzisiejszą zapaść”, do której doprowadziły rządy PiS. – „Zawsze na tle wielkości wyraźna jest małość, na tle honoru – bezwstydność, na tle prawdy – kłamstwo. Różnica pomiędzy Polską naszych marzeń a Polską obecnie rządzących jest taka sama, jak między siedzibą królów polskich a słynną już niestety kamienicą prezesa NIK” – powiedziała.

– „Widzimy obwieszonych złotem gangsterów, którzy są za pan brat z prezesem NIK, siedzą w domu schadzek, czują się bezkarni, a za chwilę ich kumpel będzie kontrolował Polaków i mówił czy działają zgodnie z prawem” – mówiła Kidawa- Błońska. Pytała, czy „człowiek ze złotym sygnetem na każdym palcu ma stać ponad prawem zwykłych ludzi”. – „Tacy ludzie mają nam mówić jak żyć, decydować co jest uczciwe i wyznaczać standardy? Ja się na taką Polskę nie godzę” – zaznaczyła kandydatka KO na premiera.

Podkreśliła, że w Polsce za rządów PiS „afer jest mnóstwo, że aż trudno je spamiętać, a bezczelność i arogancja wylewają się z ekranów każdego dnia”. – „Afera Srebrnej, hejterzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, szumidła w Komisji Nadzoru Bankowego, latający marszałek, SKOK-i, działki kościelne premiera – rośnie kasta nietykalnych, do której należą coraz bardziej podejrzane postacie, a publiczne pieniądze stają się niestety partyjne” – wyliczała Kidawa-Błońska.

Według kandydatki KO na premiera, nasze państwo coraz bardziej przypomina kraje Ameryki Łacińskiej, a nie demokrację europejską. – „Czasami mam wrażenie, jakby ekipa oszustów napadła na bank i tylko co jakiś czas wysypywała trochę pieniędzy przez okno, by odwrócić uwagę i zyskać trochę na czasie. Na dłuższą metę żadne państwo tego nie wytrzyma; to prędzej czy później musi skończyć się katastrofą, nie wolno nam się do tego przyzwyczajać, nie wolno nam porzucić marzeń o pięknej, silnej i uczciwej Polsce ” – mówiła Kidawa-Błońska.

Więcej >>>

Jak to w polityce bywa kandydaci różnych partii, nie rzadko startują z regionów, w których postrzegani są jak spadochroniarze. Tak jest w przypadku kandydatów PiS w Puławach. Panowie Jan Kanthak i Tadeusz Cymański, obaj z Pomorza, zorganizowali przed bramą Zakładów Azotowych w Puławach konferencję prasową.

To spotkanie zakłóciła zbulwersowana kandydatka Koalicji Obywatelskiej do Sejmu Marta Wcisło. – „Przyjeżdżacie do Puław z Pomorza. Obiecujecie mieszkańcom różne rzeczy, a za ich plecami wysyłane są pieniądze z Zakładów Azotowych, mieszkańców, którzy tu pracują, do Tarnowa i Polic. Za rządów PiS doszło do tego, że pozycja tych zakładów została tak zdyskredytowana, że nie mają przedstawiciela w zarządzie i radzie nadzorczej. A Puławy stały się dojną krową” – podkreśliła Marta Wcisło.

Kandydatka KO do Sejmu zarzuciła Kanthakowi i Cymańskiemu, że przyjechali tu uprawiać politykę. Na koniec wręczyła im po bilecie PKP do Tarnowa oraz życzyła powodzenia. Apelowała również do wszystkich kandydatów i posłów, by Puławy odzyskały swoją wiodącą rolę.

Martę Wcisło poparł prezydent Lublina. – „Trudno się nie zgodzić z Martą Wcisło, bo w ostatnich czterech latach sytuacja ZA Puławy z pewnością się nie poprawiła, a troska o gospodarkę Lubelszczyzny powinna być troską wszystkich. Tymczasem partia rządząca zachęca do głosowania na kandydatów, którzy nie mają nic wspólnego z naszym regionem – napisał na Facebooku Krzysztof Żuk.

Kandydat PiS Jan Kanthak jednak obiecuje, że zrobi wszystko, by sytuacja puławskich zakładów nie uległa pogorszeniu. – „Najważniejsze jest to, aby ten zakład się dalej rozwijał z troską o swoich pracowników i aby dywidendy i całe zyski tu wypracowywane trafiały na rzecz Lubelszczyzny. To ważne, by księgowość i audyt istniejący w Puławach, nie został przeniesiony poza województwo lubelskie” – mówił Jan Kanthak.

– „W związku z kampanią kłamstw pisowskiej TV występuję z pozwem wobec C. Gmyza. W ubiegłym tygodniu skierowałem pozew do sądu wobec S.Pereiry. Dość tego festiwalu pomówień. Będę żądał zadośćuczynienia na WOŚP. Niech przynajmniej potrzebujący coś z tego mają” – poinformował na Twitterze Krzysztof Brejza. – „Obu panów informuję, iż dostają ode mnie bana. Bana za kłamstwa i pomówienia. Za hejt i brak kultury” – dodał poseł PO.

Cezary Gmyz jest korespondentem TVP w Berlinie. Samuel Pereira kieruje portalem TVP Info, a wcześniej był w tym kanale wiceszefem publicystyki.

Krzysztof Brejza i jego najbliższa rodzina od lat są atakowani przez TVP kierowaną przez Jacka Kurskiego. Pisaliśmy o tym wielokrotnie, choćby w artykule „Aferę Piebiaka trzeba przykryć czymś na Brejzę; robi się pokazówkę”.

– „Brawo! Nie możecie pozwolić sobie na ten spektakl kłamstw i pomówień!”; – „Słowa uznania. Jedynie dobry kierunek do walki z oszustami”; – „Popieram i powodzenia życzę. Musi tylko Pan uważać, aby szybciej na Caritas nie wpłacili i zamietli pod dywan, jak to mają w zwyczaju” – komentowali internauci.

Dodajmy, że pozew złożyła także matka Krzysztofa Brejzy. „Nie damy się tej haniebnej nagonce” – Brejzowie pozywają pracowników TVP”.

Gdzieś giną głosy tych duchownych, którzy uważają, że instytucja kościelna nie powinna angażować się w politykę

Miłość PiS i Polskiej Instytucji Kościelnej ma się świetnie. Jak to śpiewano w Kabarecie Starszych Panów, „jeśli kochać, to nie indywidualnie”, tak i tutaj kochają się zbiorowo, na dobre i na złe, czyniąc z tegoż kochania narzędzie walki politycznej, wzajemnych korzyści i zysków. Wydaje się, że jedno bez drugiego nie przeżyje, więc właśnie „wespół w zespół” dbają o swój interes, co wyraźnie zahacza już o jakąś formę sekty narodowej i fanatyzmu.

Polskim duchownym już zupełnie pomieszało się w głowach. Bez zastanowienia brną w realizację marzenia o Polsce wyznaniowej, Polsce będącą wyspą chrześcijaństwa. A PiS? PiS na wszystko się zgodzi i to nie z miłości do Boga, ale z miłości do władzy. W końcu, kto załatwi prezesowi takie wsparcie, tyle głosów,  jak nie kumple w sutannach?

Trwa kampania wyborcza i rozejrzyjmy się wokół siebie. Na kościelnych ogrodzeniach wiszą plakaty kandydatów PiS do Sejmu i Senatu. Nawet płotek okalający kapliczkę św. Anny przy ul. św. Rocha na Grabówce dumnie prezentuje pana Giżyńskiego. W Rzeszowie parafia pw. Matki Boskiej Saletyńskiej jest tak obklejona przyjaciółmi z PiS, że już prawie samego kościoła nie widać, a kolejne banery zdobią parafie praktycznie w całej Polsce.

W Jedlińsku nieopodal Radomia ksiądz podczas mszy przekazał mikrofon Markowi Suskiemu, który odczytał list Morawieckiego do narodu. Ryszard Czarnecki produkował się w kościele na Dolnym Śląsku, Bartosz Kownacki w oratorium przy kościele Jezuitów w Bydgoszczy, a wraz z nim „gwiazda” PiS-u czyli Krystyna Pawłowicz. W Łodzi było bardziej przyzwoicie, bo w katedrze nie oddano głosu kandydatowi partii rządzącej, ale za to zasypano ławy kościoła jego ulotkami. Księża dbają też o odpowiednią frekwencję, gdy kandydaci ich ukochanej partii mają ochotę się wypromować i pod szyldem „SOS dla polskiej rodziny” anektują salki katechetyczne na swoją kampanię. O tych spotkaniach informuje regularnie strona internetowa Radia Maryja.

Niektórzy księża są wręcz nadgorliwi i uważają, że same banery czy też spotkanie z ukochanym kandydatem PiS-u to jednak trochę za mało. Trzeba bardziej wzmocnić wiarę w partię swoich owieczek, lekko je nastraszyć, wyłożyć bez ogródek, co i jak, by im się potem przy urnach nic nie pomieszało. Stąd oświadczenie, że głos oddany na PO jest grzechem, które wygłosił ksiądz kościoła w Radawie. Ostrą agitację prowadzi też od lat proboszcz rzeszowskiego kościoła pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.

Nie odpuszcza też Radio Maryja i Telewizja TRWAM. 8 września zainicjowały one ogólnopolską akcję „Modlitwa i post”, która potrwa do dnia wyborów. Już ponad 10 tysięcy Polek i Polaków modli się i pości w intencji wygranej prezesa i jego partii. Ojczulek Rydzyk zachęcał do udziału w niej, przypominając, że to „jest modlitwa o dobre wybory, żeby wybrać ludzi wierzących, którzy będą dbali (o Polskę) po katolicku, po chrześcijańsku. Wybierajcie takich ludzi. Modlimy się o takich ludzi i zwycięstwo dobra w naszej ojczyźnie. Można się jeszcze zapisywać. Post o chlebie i wodzie”.

Odbiorcami „dobrej nowiny”, a tak naprawdę świadomej i bezczelnej indoktrynacji stały się również dzieci. To właśnie ich usiłował przerobić biskup Antoni Długosz w programie „Kropelka radości”, zachwalając rządy PiS-u, miłość władzy do rodziny i dzieciaczków. Aż ma się ochotę walnąć pięścią w stół i wrzasnąć, „kończ waść, wstydu oszczędź”, ale wiadomo, że to nic nie pomoże.

Gdzieś giną głosy tych duchownych, którzy uważają, że instytucja kościelna nie powinna angażować się w politykę. Hierarchowie zapomnieli też, że artykuł 1 Konkordatu wyraźnie mówi, iż „Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są — każde w swej dziedzinie — niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego”. To nic nieznaczące drobiazgi, niewarte uwagi. Liczy się przecież tylko jedno. Kasa, wyraz szczęśliwości na okrągłych z dobrobytu buźkach duchownych, wpędzanie Polski w wyznaniowy kanał. Liczą się te wypasione samochody, kapiące bogactwem rezydencje i spełnione sny o potędze.

Nie ma co ukrywać, Polska Instytucja Kościelna sprzedała się za dobra doczesne, tracąc całkowicie swoje duchowe powołanie. Ośmieszyła się, zdradziła wszystkie wartości, tak cenne i pozwalające na rzetelne prowadzenie swoich owieczek. Polska Instytucja Kościelna to dzisiaj żałosna marionetka w rękach mamony. A Polacy jej wierni? Cóż, tutaj powstrzymam się od oceny, bo nie chcę nikogo obrażać.

Panie Banaś, czas zmniejszyć lukę VAT – owską. PiS na pewno w tym pomoże.