Tag Archives: Kraków

TVP łże

26 Paźdź

Metro, Warszawa 2019.

Więcej >>>

Folwark zwierząt – to hołd in spe złożony PiS przez Orwella.

Xerofas

Cała pierwsza kadencja rządów PiS, a szczególnie okres poprzedzający ostatnią kampanię wyborczą, upływał pod znakiem nowego „panświnizmu”. Przekaz prawicowych polityków, publicystów, nawet niektórych ludzi Kościoła do socjalnego elektoratu był prosty. Wszyscy polscy politycy to „świnie” (kradną, przyznają sobie nagrody, nadużywają przywilejów władzy), jednak PiS-owskie „świnie” są lepsze od „świń” z PO, bo dały ludziom 500 plus – pisze Cezary Michalski

“Panświnizmem” polska prawica – kiedy jeszcze sama nie rządziła państwem – nazwała polityczną i propagandową strategię użytą przez Jerzego Urbana (i jego tygodnik “Nie”) przeciwko nowej postsolidarnościowej elicie władzy na początku lat 90. Ponieważ tuż po upadku PRL-u trudno było bronić biografii ludzi kojarzonych z dawnym systemem, postsolidarnościowa klasa polityczna przez jakiś czas (raczej bardzo krótko) dysponowała przewagą moralną i estetyczną nad politykami postkomunistycznymi.

Strategia Urbana polegała więc na tym, aby ludziom dawnej opozycji i “Solidarności” tę przewagę odebrać. Argumentów dostarczali mu ci spośród członków nowej postsolidarnościowej elity, których faktycznie świeżo zdobyta władza bardzo szybko zepsuła, uwikłała w afery korupcyjne lub obyczajowe.

ARGUMENT URBANA BRZMIAŁ: WSZYSCY POLITYCY, A JUŻ SZCZEGÓLNIE WSZYSCY POLITYCY…

View original post 2 299 słów więcej

 

Duda na cmentarzu promuje żonę kolesia

1 List

Andrzej Duda uprawia politykę na cmentarzach. Jakże to pisowskie – partia funeralna, która wyżarła się na Lechu Kaczyńskim.

Mocno kłóci się powtarzane wielokrotnie przez obóz władzy hasło, że taka rocznica, jak stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości jest jedyna w swoim rodzaju, z wyraźnie lekceważącym podejściem do przeprowadzenia tej rocznicy obchodów. Złośliwi wypominają już rządzącym, że zamiast przywódców z całego świata w Warszawie owszem pojawi się międzynarodowa reprezentacja, tylko środowisk neofaszystowskich i neonazistowskich. Jak to świadczy o władzy, odpowiedzmy sobie sami.

Wielu komentatorów stawia również głośno pytanie, co się stało z blisko 240 milionami, których wydanie zaplanowano właśnie na podkreślenie doniosłości tej okrągłej rocznicy wydarzeń z 1918 roku. Wczoraj portal Gazeta.pl postanowił sprawę przybliżyć, pokazując co władza zrobiła, by obchody były huczne i uroczyste. Aby ułatwić organizację stulecia niepodległości, powołano dwóch pełnomocników ds. organizacji obchodów. Po stronie Andrzeja Dudy został nim prezydencki minister Wojciech Kolarski, z kolei po stronie rządowej – wiceminister kultury Jarosław Sellin. Do dyspozycji w związku obchodami przeznaczono prawie 240 milionów złotych, z czego 1/3, ponad 80 mln zł, na 2018 rok – dokładnie 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Wszystko w ramach programu “Niepodległa”, powołanego do życia w 2017 roku, rozplanowanego na lata 2017-2021.

Efektów tej pracy niestety nie widać, a wydarzenia, jeśli już się odbędą, to niczym nie będą się różnić od standardowych wydarzeń z lat poprzednich, ani w kwestii rozmachu, ani dbałości o szczegóły. Nie będzie 100 kolumn na 100-lecie niepodległości, nie będzie 100 ławek, ani 100 strzelnic. Rejs Wolności z udziałem Mateusza Kusznierewicza nie wypalił, wielki marsz czy defilada również. Póki co najbliżej jest realizacji nieformalnego programu 100 prezesów spółek Skarbu Państwa albo 100 kłamstw premiera Morawieckiego w ciągu jednej kampanii wyborczej. Nadchodzące obchody będą wizerunkową porażką obozu władzy, tym bardziej że to właśnie z ust liderów Zjednoczonej Prawicy tak często słyszymy o dumie z bycia Polakiem. Nic więc dziwnego, że rozpoczęło się poszukiwanie winnych i to najlepiej z zewnątrz tak, by ewentualne rozczarowanie wyborców przy okazji dobrze spożytkować. Nie zawiódł marszałek Senatu Stanisław Karczewski, który winnych widzi, a jakże, w opozycji.

Grzegorz Schetyna był w komitecie. (…) Ja mam zdjęcie z jego pustym krzesłem. Nie przychodził, bojkotował. Opozycja od początku bojkotuje obchody 11 listopada. (…) PO i PSL powinni przyjść, zgłosić jakiś pomysł – ocenił Karczewski prace nad programem obchodów 100-lecia niepodległości w internetowej telewizji braci Karnowskich wPolsce.

Niby takie odwracanie kota ogonem i obwinianie za własną nieudolność wszystkich, tylko nie siebie, nie jest niczym nowym, jednak tupet marszałka Senatu zaskakuje. To, że Polacy, którzy nie interesują się polityką i chcieliby po prostu pojechać 11 listopada 2018 roku do Warszawy i wspólnie z innymi rodakami obchodzić tę uroczystą rocznicę, dostaną jedynie możliwość maszerowania ze zwolennikami dominacji “białej rasy” jest wyłączną winą Zjednoczonej Prawicy. Warto się zastanowić, by plany zmienić i pojechać do Łodzi lub Poznania, gdzie lokalne władze organizują własne obchody, z dużym rozmachem i znamienitymi gośćmi. Tam będzie można dumnie zakrzyknąć: “Tu jest Polska”.

Nie minęło dużo czasu od skandalu z nagrodami dla ministrów w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, a poseł Krzysztof Brejza wywęszył kolejną aferę. Pokłosiem interpelacji poselskiej złożonej przez posła PO są informacje ujawniające gwałtowny wzrost importu rosyjskiego węgla z Federacji Rosyjskiej.

Zestawiając te dane z faktem uzależnienia energetycznego od węgla, kosztami związanymi z subsydiami dla wydobycia węgla, niepoliczalnymi sumami kosztów zdrowotnych, czy z przywilejami emerytalnymi dla górników wynika postępujące marnotrawienie publicznych pieniędzy na produkcję szkodliwej energii. Być może taka polityka miałaby jakiś sens, gdyby pieniądze trafiały na zasilanie polskiej gospodarki, jednak okazuje się, że wraz z przejęciem władzy przez PiS udział rosyjskiego węgla w produkcji energii w Polsce pikuje.

“Ten węgiel jest dużo tańszy, ale jest złej jakości. Ze sprzedaży rosyjskiego węgla Putin ma pieniądze, żeby napadać sąsiednie kraje. Odtwarza imperium postsowieckie” – tak jeszcze w 2014 roku grzmiał Mariusz Błaszczak, obecny szef MON, gdy wraz z partią domagał się wprowadzenia embarga na import rosyjskiego węgla. Ogłosił wtedy pracę nad odrzuconą później przez Sejm ustawą, która miała zobowiązywać instytucje państwowe do zakupu polskiego węgla. Dziś dzięki interpelacji posła Brejzy wiemy, że to od momentu rozpoczęcia rządów PiS import rosyjskiego węgla jeszcze przyspieszył. Od 2015 roku do Polski 25,2 mln ton czarnego złota zza wschodniej granicy, a z każdym rokiem jego ilość rośnie.

Ze słów ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego dla PAP wynika, że import węgla jest konieczny do czasu uruchomienia nowych ścian wydobywczych w polskich kopalniach, co ma zająć kilka lat. “Pewien poziom importu węgla jest wskazany dla ustabilizowania cen, nawet jeżeli w danym momencie musimy importować więcej […] Jednocześnie wzrost zużycia energii elektrycznej daje nam stabilizację rynku węgla w Polsce – powiedział.

Wyszło więc jak zwykle – rząd brnie po uszy w krótkowzrocznej polityce energetycznej opartej na węglu, uzależniając bezpieczeństwo energetyczne nie tylko od szkodliwego dla zdrowia surowca, ale i łaski rosyjskiego satrapy. Po raz kolejny też okazało się, że fasadowa niechęć polityków Prawa i Sprawiedliwości do Władimira Putina jest tylko pijarową narracją,  niemającej nic wspólnego z faktycznym zacieśnianiem współpracy z Rosją. Kwitnące interesy Polski z Rosją wydają się kolejnym elementem układanki polityki Prawa i Sprawiedliwości, w której to rząd walcząc z zachodnimi sojusznikami działa w interesie Niedźwiedzia ze Wschodu.

>>>

Nigdy nie jest słodko umierać za ojczyznę

1 List

Tylko oślepiający patos każe mówić, że słodko jest umierać za ojczyznę.

Nieczęsto zabieram głos na portalu koduj24, od wielkiego dzwonu, a raczej od wielkiej ciszy. Wygląda na to, że zbliżające się święto stulecia odzyskania niepodległości Polski nie będzie obchodzone w zgodzie i zadumie, nie ma co marzyć o ciszy. Inaczej zapewne będzie 1 listopada. W tym dniu, mimo że będziemy w tłumie odwiedzających cmentarze, będziemy próbować wkraczać w sferę ciszy i nadziei.

Nadzieja mierzy się ze śmiercią. To śmierć relatywizuje znaczenie zarówno rzeczy błahych, jak i wzniosłych. Tylko oślepiający patos każe mówić, że słodko jest umierać za ojczyznę. Żadna śmierć nie jest słodka, jest ona kresem indywidualnego istnienia, a przynajmniej zniszczeniem znanej nam jego formy. Nie godzimy się z umieraniem, buntujemy się przeciwko śmierci, dręczy nas śmierć własna, boli śmierć bliskich.

Ale czy pragnienie nieśmiertelności jest uzasadnione? Ireneusz Ziemiński uważa, że wyraża się w nim roszczenie przekraczające ludzką kondycję. Już sam dar skończonego istnienia, skoro jest darem, powinien wystarczać. Podoba mi się ta pokora i czystość myślenia, ale nadzieja nieśmiertelności jest czymś innym niż domaganie się jej. Rozwija się ona w żywiole łaski. Zgodnie z chrześcijańską wiarą to Bóg chce życia wiecznego dla człowieka. Jego wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie otwierają horyzont nadziei. Jest to nadzieja zbawienia, które nie mieści się w granicach ludzkich sił.

Nie wiem, czy wszyscy ludzie zostaną zbawieni. Nadzieja to coś więcej niż wiedza. Gdyby nadzieja nie obejmowała pragnienia powszechnego zbawienia, byłaby ułomna. Ks. Wacław Hryniewicz z głęboką teologiczną mądrością przekonuje, że nie możemy naszego ludzkiego punktu widzenia, z właściwymi mu ograniczeniami, narzucać Bogu. Nikt z ludzi nie jest w stanie patrzeć tak jak Bóg. Natomiast wznoszenie umysłu do Boga wraz z prośbą o zbawienie wszystkich ludzi ocala samą nadzieję.

>>>

Tylko oślepiający patos każe mówić, że słodko jest umierać za ojczyznę.

Raskolnikow

Trzy ostatnie teksty Waldemara Mystkowskiego.

Niczego nowego nie proponuje PiS w sprawie Sądu Najwyższego. Kwestia oparła się o najwyższy czynnik prawny w Unii Europejskiej, o Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

A więc premier i podlegli mu ministrowie rozgrywają, jak potrafią – czyli kłamiąc i matacząc, patentowany kłamca (otrzymał ten patent już dwukrotnie w czasie tej kampanii samorządowej) Mateusz Morawiecki swego czasu pochwalił się, że negocjacje z instytucjami unijnymi ma opanowane w małym paluszku.

Najpierw gruchnęła wieść, iż szef dyplomacji Jacek Czaputowicz – mało kto wie, że ktoś taki nim jest – przesłał do Trybunału Konstytucyjnego elaborat kwestionujący zasadność zapytania Zbigniewa Ziobry, czy Sąd Najwyższy może zwracać się z pytaniami prejudycjalnymi do TSUE, bo TK nie ma takich kompetencji, aby badać prawo unijne, które Polska przyjęła „jako dorobek wspólnotowy” wchodząc do UE.

Po ujawnieniu interwencji Czaputowicza w atrapie Trybunału Konstytucyjnego pojawiły się spekulacje, czy to Ziobro został kozłem ofiarnym 32-procentowego poparcia PiS…

View original post 1 048 słów więcej