Tag Archives: Komisja Europejska

Zgniłki Duda i Morawiecki

29 Maj

Takiej zgniłej władzy nie mieliśmy po 89 roku. Zakłamani, niedojrzali intelektualnie i duchowo, kradnący i przede wszystkim mitomańscy.

Za co się nie wezmą, sknocą, nie trzeba przypominać, nie potrafią zrobić wyborów w trudnym czasie.

Unia Europejska przyznała ogromne pieniądze dla walki z koronawirusem, w tym Polsce. No i od razu Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki przyznają sobie zasługi, że to dzięki nim.

Co jest wierutnym kłamstwem, bo wczoraj pluli na Unię i jej walkę z koronawirusem nazywali klęską.

Jak to pisze Donald Tusk, pisowskie matołki są z Orwella, opisani w „Folwarku zwierzęcym”.

Prezydent i premier 28 maja ogłosili, że 750 mld euro na walkę z kryzysem zaproponowane przez Komisję Europejską to „dowód, że głos Polski w Europie jest uwzględniany, słyszany i doceniany”. Politycy PiS trzymają się narracji „co złego to Unia, co dobrego to my”. Wbrew faktom.

Prezydent i premier jeszcze niedawno prezentowali Polkom i Polakom zgoła inną narrację. W marcu, gdy rząd inicjował pakiet pomocowy dla polskich przedsiębiorców, Duda mówił:

„To jest program, który zakłada, że radzimy sobie sami. Kompletnie bez żadnej zewnętrznej pomocy z jednoczesnym osłanianiem naszego sektora finansowego”.

Morawiecki cieszył się, że tarcza jest „całkowicie niezależna od jakichkolwiek funduszy europejskich”. Podkreślał, że Unia nie przeznacza „żadnych nowych środków” na walkę z koronawirusem.

O tym, że „zabrakło tej unijnej solidarności” mówił także minister zdrowia Łukasz Szumowski. Z przekazem dnia o Unii, która „bezradnie rozkłada ręce”, pospieszyły „Wiadomości” TVP.

Więcej o zakłamaniu Dudy i Morawieckiego w kwestiach pomocowych UE >>>

Piękny widok.

Mamy dobrą propozycję na stole, ale trzeba ją teraz umiejętnie obronić i negocjować. Przypominam, że mamy tam związek z praworządnością. PiS będzie miał ciężki orzech do zgryzienia, bo będzie musiał się zgodzić na przestrzeganie prawa i kontrole, aby dostać środki. Jeżeli Jarosław Kaczyński nie chce przestrzegać własnej konstytucji, to z tych pieniędzy nic nie wyjdzie – mówi prof. Dariusz Rosati, b. minister spraw zagranicznych, ekonomista, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Cały wywiad z prof. Dariuszem Rosatim >>>

My jesteśmy wyjątkowi – u nas zarazę unieważnia jedna decyzja z Nowogrodzkiej.

No i mamy wreszcie nową pierwszą prezes Sądu Najwyższego. Pani profesor rozpoczęła swoją misję od wkładu na temat… koni. Że nieważne, z której pochodzą stajni. Byle tylko karnie chodziły pod siodłem i reagowały na bat i wędzidło trenerów z Nowogrodzkiej.

Cały felieton Bożeny Chlabicz-Polak >>>

Perfidny Morawiecki

12 Maj

Nie doceniamy PiS w kwestii rozwalania Polski. Kaczyński, Morawiecki, Duda za nic mają naszą ojczyznę, to dla nich obce ciało, traktują Polskę jak orwellowski folwark zwierząt, przy okazji zarazy koronawirusa załatwiają swoje interesy, mają w dupie zdrowie Polaków (Szumowski wyznaje jakieś wartości chrześcijańskie, które w kraju są wartościami de facto antychrześcijańskich, antyhumanitarnymi).

Dla polityków PiS najważniejsze jest jak skręcić wybory, aby marionetka Duda pozostał prezydentem. I niemal dla polskiej racji stanu najważniejsze, abyśmy byli silnie osadzeni w strukturach  Unii Europejskiej, więc dla polityków PiS jest wyprowadzania kraju z UE, Polexit.

Morawiecki, patentowany kłamca, nie ma żadnych obiekcji, aby kłamać w żywe oczy. Znowu jego administracja orżnęła  Brukselę. No i stosuje argument, iż Trybunał Sprawiedliwości zagraża praworządności w Polsce.

Pozwalamy tej Targowicy rządzić. Jak to się dzieje, że takie osobniki – obce naszej tradycji, kulturze i historii – dorwały się do władzy i trwają przy korycie.

Aktualny stan relacji między Polską a Komisją Europejską dobrze odzwierciedla epizod z minionego weekendu. „Urzędnicy brukselskiej instytucji poszukiwali pisma, które rząd w Warszawie, jak sam twierdził, przesłać miał w piątek. Ale jak? E-mailem nie dotarło. Na faksach w centrali Komisji nic nie znaleziono. A może Polska wysłała je pocztą? Można było usłyszeć, że zapewne w poniedziałek lub wtorek pismo się pojawi. Takie gierki to nic nowego” – relacjonuje „FAZ”.

Więcej o relacjach rządu pisowskiego z Brukselą >>>

PiS przedstawił w poniedziałek wieczorem nowy projekt dotyczący wyborów prezydenckich. Mają się odbyć w lokalach, ale z możliwością głosowania korespondencyjnego. Projekt przywraca też kluczową rolę Państwowej Komisji Wyborczej. Wyparował za to z niego całkowicie minister Sasin. OKO.press analizuje ustępstwa obozu władzy, ale wskazuje też możliwe pułapki.

O kolejnym krętactwie wyborczym PiS >>>

Morawiecki, bez podstawy prawnej, nakazał przygotowania do wyborów korespondencyjnych i druk ponad 30 mln kart do głosowania. Wzór kart – prawdopodobnie zatwierdzony przez Kamińskiego lub jego ludzi – też jest niezgodny z prawem, więc pewnie pójdą na przemiał. Zwłaszcza że przez Pocztę Polską – podlegająca Sasinowi – fałszywe karty walają się po ulicach.

Kto i jak przyczynił się do katastrofy?

  • Premier Mateusz Morawiecki 16 kwietnia 2020 roku wydał dwie decyzje, w których nakazał PWPW i Poczcie Polskiej druk i przygotowanie dystrybucji pakietów do głosowania korespondencyjnego. Zrobił to bezprawnie, bo nie było jeszcze wówczas specustawy o wyborach korespondencyjnych, a wyłączne prawo zlecania druku kart wyborczych i ich dystrybucji miała PKW.
  • Minister aktywów państwowych Jacek Sasin i minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński (lub ktoś przez niego upoważniony), na podstawie bezprawnej decyzji premiera, podjęli z PWPW i Pocztą Polską ustalenia dotyczące druku kart i ich dystrybucji.
  • Władze PWPW bezprawnie zmieniły ustalony przez PKW wzór karty wyborczej na wybory prezydenckie w 2020 roku.
  • Ktoś z rządu prawdopodobnie zatwierdził zmianę wzoru karty, nie mając do tego podstawy prawnej. Nie wiadomo czy zrobił to Sasin (któremu takie uprawnienie dała nieobowiązująca jeszcze wtedy specustawa o wyborach korespondencyjnych), Kamiński (który odpowiada za umowę z PWPW) czy jeszcze ktoś inny.
  • Władze Poczty Polskiej, nie dopilnowały procesu pakietowania kart – u jednego z podwykonawców pracujących dla PP doszło do wycieku i dziś fałszywe karty walają się po ulicach i w skrzynkach pocztowych mieszkańców wielu miast. 10 maja – w dniu planowanych pierwotnie wyborów, wiele osób, na znak protestu przeciwko pocztyliadzie, wrzucało je do skrzynek pocztowych.

Analiza prawnicza za co i kto odpowiada. Prędzej czy później staną przed sądem >>>

Sejm przyśpiesza i posiedzenie ma się odbyć we wtorek, a nie w czwartek. Widać, że kolejny odcinek rollercoastera pt. „Obóz rządzący organizuje wybory w pandemii” już czeka. Przyśpieszenie posiedzenia wskazuje, że znowu wszystko będzie się działo w pośpiechu, na kolanie, z masą błędów. To oznacza, że niestety żadnych wniosków PiS nie wyciąga z tego, co się dzieje – mówi Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, były wicepremier i szef MON. – Jakoś zniknęły codzienne konferencje premiera Morawieckiego, minister finansów, najbardziej tajemnicza postać w rządzie, pozostaje dalej tajemniczą postacią, wychodzi wicepremier Emilewicz, ale co wypowiedź, to porażka, która pokazuje, że pani wicepremier nie ma pojęcia o gospodarce – dodaje

Wywiad z Tomaszem Siemoniakiem >>>

PiS cieszy się z Polexitu

29 Kwi

Komisja Europejska ocenia, iż PiS jest partią antyeuropejską, antydemokratyczną. W tym rozumieniu partia Kaczyńskiego i jego politycy są partią antypolską.

O tym wiadomo od samego początku. Od kiedy partia braci Kaczyńskich powstała. Od kiedy Lech Kaczyński zabił w katastrofie smoleńskiej 96 Polaków, w tym wielu polityków. Od kiedy Jarosław Ka (Ka piszę dlatego, aby skojarzyć z „ka” kolokwialnym).

Kaczyński i jego – jak nazwać Morawieckiego i Dudę? no jak? ancymonki, antyPolacy? najgorsze tałatajstwo jakie zdarza się w narodzie polskim – „politycy” wykorzystują zarazę koronawirusa, aby niszczyć kraj, aby utopić nas w utracie niepodległości.

Podczas zarazy corana virus przeprowdzana jest znikoma ilość testów, organizowane są nagminnie konferencje prasowe, na których Morawiecki i Szumowski rżną naród na potęgę.

Morawiecki i Szumowski życzą nam śmierci, bo tym są wybory majowe, aby Duda mógł być prezydentem, który ni zostanie uznany przez cywilizowany świat.

Komisja Europejska domaga się od organów polskiego państwa zaprzestania naruszania prawa UE przez przepisy ustawy kagańcowej. Ustawa przewiduje dyscyplinarki dla sędziów za stosowanie prawa UE i wyroków TSUE oraz za zadawanie pytań TSUE. W ogniu krytyki Komisji również Izba Kontroli Nadzwyczajnej w SN. Polski rząd ma 2 miesiące na odpowiedź.

O Polexicie, który zaczął w ten sposób PiS >>>

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że bojkot wyborów czy nieuczestniczenie w nich to kapitulacja. Kapitulacja jest wtedy, kiedy przyjmuje się warunki podyktowane przez Kaczyńskiego. Jeżeli się odmawia przyjęcia tych warunków, to nie jest to kapitulacja – mówi były premier Leszek Miller, dziś eurodeputowany. Pytamy o możliwe scenariusze na majowe wybory. Pytany też o grę Jarosława Gowina i czy możliwy jest scenariusz z konstrukcyjnym wotum nieufności. – Trzeba odłożyć na bok swary, ideologiczne uprzedzenia i zrobić wszystko, żeby PiS przestał rządzić, bo to szkodliwa plaga, która ciągnie Polskę w dół – podkreśla.

Wywiad z Leszkiem Millerem >>>

Co z tym koronawirusem?

5 Mar

Co z tym koronawirusem? – chciałoby się zapytać.

Znamy władzę PiS, jest indolentna, takiej do tej pory nie było. PiS to pierwszy przypadek w historii po 89 roku, który wyznaje ideologię lewizny.

Lewizna – nachapać się i załatwić swoje kompleksy, bo niczego Bozia nie dała. Przykład Kaczyńskiego ewidentny. To chory człowiek, który powinien przebywać w zakładzie zamkniętym, a nie rządzić.

Acz zakładem zamknięetym jest Nowogrodzka i stamtąd polityczny koronawirus rozprzestrzenia się na kraj, wykorzystując medium gadzinówki TVP.

Gdyby koronowirus miał przyjąć postać dżumy z XIV wieku, Polska zostałaby cmentarzem, bo ideologia lewizny to w sam raz dla grabarzy z PiS.

Grabią nam Polskę.

Pierwszy w Polsce pacjent z koronawirusem jest w dobrym stanie, nie ma już gorączki. Zgodnie z procedurą, nie trafił na SOR, ale na oddział zakaźny. Ale od przyjęcia na oddział do podania informacji minęły 44 godziny, o dobre 20 za dużo. Marszałkini województwa skarży się na brak wsparcia ze strony rządu. Potrzebne są m.in. respiratory.

Więcej o pierwszym przypadku koronawirusa i pokractwie rządu PiS w tej kwestii – tutaj >>>

Po pierwsze – brak kontroli, czy stosowanie radykalnych przepisów tej ustawy jest uzasadnione, po drugie – to próba obejścia konstytucji i wprowadzenie stanu nadzwyczajnego „kuchennymi drzwiami”, i po trzecie – wyjątkowo niski poziom techniki legislacyjnej – ostrzega prof. Jerzy Zajadło.

Ostrzeżenia w kwestii przyjętej ustawy formułowane przez konstytucjonalistę prof. Zajadło – tutaj >>>

Według prof. Ewy Łętowskiej specustawa, która wyszła z Sejmu, narusza konstytucję, godzi w przedsiębiorców, wyższe uczelnie i ubezwłasnowolnia samorządy. – Pani prof. Łętowska jest fantastyczną osobą i doświadczonym prawnikiem. Jeśli ona tak mówi, to jestem przekonana, że tak jest i będziemy mieć bardzo dużo pracy w Senacie, aby poprawić ustawę – mówi prof. Alicja Chybicka, senator Koalicji Obywatelskiej, lekarz. – Mogę powiedzieć to, co mówią moi zaprzyjaźnieni zakaźnicy, że nie jesteśmy gotowi. Zamknięto wiele oddziałów, jest za mało łóżek zakaźnych, na oddziałach zakaźnych pracują ludzie w wieku starszym, czyli ci, którzy są najbardziej zagrożeni, i młode matki, które jak zamkną przedszkole czy żłobek, to do pracy już nie pójdą. To będzie duży problem, tylko proszę pamiętać, że mówimy o momencie, kiedy będziemy mieć do czynienia z epidemią. Na razie mamy jeden przypadek potwierdzony. Na razie nie czas na ocenę i podsumowania. To trzeba odłożyć na później, podobnie jak spory polityczne. Teraz wszystkie ręce na pokład do walki z wirusem. Kiedy już poradzimy sobie z infekcją, to trzeba będzie dokonać podliczeń i oceny, ale nie teraz. Teraz do roboty – podkreśla.

Wywiad z prof. Chybicką tutaj >>>

Świadczenia socjalne są w Polsce źle zaprojektowane, a zasiłki nie są waloryzowane. Aktywizacja zawodowa kobiet jest na niskim poziomie, państwo nie dociera do nieaktywnych zawodowo. Brakuje infrastruktury opiekuńczej. To wnioski z raportu Komisji Europejskiej. Potwierdzają to, o czym w OKO.press piszemy regularnie: polityka społeczna w Polsce ma się źle

Więcej o braku właściwej polityki społecznej – tutaj >>>

Koronawirus jest kolejnym testem dla naszego państwa z dykty – i nie wróżę władzy sukcesów w walce z prawdziwą epidemią, gdyby taka nastąpiła, ale być może uda się opanować sytuację, jeśli rozmiar zagrożenia nie będzie zbyt duży.

Zważywszy na to, że przyjmowana w nocy i pisana na kolanie ustawa mająca pomóc naprawić sytuację zawiera więcej zagrożeń dla wolności obywatelskich niż pomysłów na ratowanie sytuacji, mam sporo obaw, czy zagrożenie koronawirusem nie stanie się dla PiS między innymi pretekstem do ograniczania praw obywatelskich.

Na tym etapie obserwuję, mam oczy otwarte i krytycznie patrzę władzy na ręce, równocześnie starając się na siebie uważać. I zwłaszcza to ostatnie, wobec mierności naszej służby zdrowia i klasy politycznej Państwu też polecam.

Cały felieton Elizy Michalik tutaj >>>

Komisja Europejska orzekła, że przepisy dyscyplinujące sędziów są niezgodne z unijnym prawem

12 Lu

Komisja Europejska ma plan w stosunku do niepraworządności w Polsce.

Stanowczo wymagane są standardy demokratyczne, a nie jakieś podejrzane eksperymenty demokratyczne w stylu Putina.

A więc sądownictwo ma być nizależne od polityków, czyli wyroki nie mogą być dyktowane na Nowogrodzkiej.

Kaczyński też ma być pozbawiony dyktatu w sprawie wyników wyborów, gdy PiS przegra.

A przegra Duda. Co wtedy prezes PiS postanowi? Wyśle policję i służby specjalne przeciw protestującym?

Zadam pytanie: czy społeczeństwo już nie jest inwigilowane, a liderzy towarzyszeń pozarządowych nie zastraszani.

Znając PiS można po nich spodziewać się, że arkana zabijania wolności posiedli w równym stopni jak komuniści i naziści.

Komisja Europejska orzekła, że przepisy dyscyplinujące sędziów są niezgodne z unijnym prawem i to potrójnie.

Nowa ustawa dyscyplinująca sędziów potrójnie niezgodna z unijnym prawem – twierdzi rzecznik Komisji Europejskiej. Christan Wigand powtórzył, że KE nie zawaha się użyć dostępnych środków – co według naszej korespondentki w Brukseli – oznacza zapowiedź wszczęcia procedury o naruszenie unijnego prawa.

Więcej o Komisji Europejskiej wobec bezprawia PiS tutaj >>>

O tym, że Polska pisowska zapłaci ogromną cenę – pozbawieniem kasy z Brukseli – tutaj >>>

Podczas debaty w PE o praworządności w Polsce europosłom PiS brakowało sojuszników. Prawie wszyscy mówili jednym głosem: Polska narusza zasady UE i kpi z dialogu. Argumentacja PiS pozostała bez zmian: „Odmawia się Polsce podejmowania suwerennych decyzji. Inicjatorzy tej debaty chcą wpłynąć na wynik wyborów w Polsce”.

Więcej o samotności pisowskich europarlamentarzystów (1:27) w PE tutaj >>>

Iustitia składa zawiadomienie o popełnieniu deliktu dyscyplinarnego przez członków Izby Dyscyplinarnej, którzy 4 lutego zawiesili w obowiązkach i obcięli pensję sędziemu Juszczyszynowi. Stowarzyszenie wzywa też wszystkich sędziów do pójścia w ślady Juszczyszyna i badania umocowania KRS i jej członków. 

O obszczymurkach z Izby Dyscyplinarnej SN tutaj >>>

Generalnie mam prośbę do tych wszystkich, którzy dobrze życzą Polsce, a więc nie chcą drugiej kadencji p. Dudy, aby nie atakowali polityków i partii opozycji, a zwłaszcza Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Felieton Stefana Niesiołowskiego tutaj >>>

Wraz z oficjalnym startem kampanii wyborczej ujawnił się jej duch: będzie to brutalna walka PiS o zachowanie w Polsce władzy, bez reguł i z kłamstwem w roli głównej. Walka o wszystko, bowiem tylko Andrzej Duda wybrany na drugą pięcioletnią kadencję jest gwarantem utrzymania destrukcji państwa w duchu nihilistycznej rewolucji bezprawia. Rewolucji, którą chce dokończyć Jarosław Kaczyński.

Esej Przemysława Szubartowicza tutaj >>>

Polexit toczy się. Kaczyńskiemu, Dudzie, Ziobrze, pierdel się należy

24 Sty

Można się zastanawiać: jak będzie przebiegał Polexit, bo już o nim zadecydowano. To znaczy zadecydował Jarosław Kaczyński. Dlaczego? Bo wpędził się w kozi róg, nie wycofa się.

Podprogowo – Kaczyński chce odejść wraz z Polską, on do Nieistnienia (grobu), Polska do utraty niepodległości.

Komisja Europejska nie pozwoli na to, aby w gronie krajów unijnych znajdowała się jakaś satrapia, podobna do Białorusi.

Takim Łukaszenką batiuszką chce być Kaczyński. Czy Polaków stać na zryw niepodległościowy, aby jak komuchów przepędzić pisowców?

Pewnie tak, ale może jeszcze za wcześnie, musi dojść do sytuacji gospodarczej i finansowej jak w PRL. A do takiej dojdzie, gdy PiS utrzyma się u władzy.

Chciałbym, aby moje przewidywania się nie ziściły, lecz opozycja wraz ze społeczeństwem obywatelskim musi pogonić krasnali wolności precz skuteczniej niż do tej pory protestuje.

Precz od koryta i precz z przestrzeni publicznej. Niektórzy z nich – jak Ziobro, bądź Duda – winni zaznać rozkoszy pierdla.

Pierdel im się należy, zasłużyli.

Komisja Europejska poprosiła, by unijny Trybunał Sprawiedliwości zawiesił działanie Izby Dyscyplinarnej SN do czasu ostatecznego wyroku w sprawie polskich dyscyplinarek. Jeśli TSUE się zgodzi, postępowania przed Izbą, w tym nowe, np. z przepisów ustawy „kagańcowej” (o ile podpisze ją A. Duda), mogą zostać wstrzymane. Decyzja TSUE w najbliższych tygodniach.

Więcej o możliwości wstrzymania demolki sądowniczej przez PiS tutaj >>>

Sąd Najwyższy: można wzruszać orzeczenia wydane po 23 stycznia 2020 przez sędziów SN i sądów powszechnych wybranych z udziałem nowej KRS, a także wydane wcześniej i po tym terminie orzeczenia Izby Dyscyplinarnej SN. Uchwała trzech połączonych izb ma moc zasady prawnej, wiąże wszystkie izby SN, w tym Dyscyplinarną i Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych

Więcej o tej historycznej decyzji Sądu Najwyższego tutaj >>>

Prof. Ewa Łętowska: bardzo mądra i dalekowzroczna uchwała

„To jest bardzo mądra, dalekowzroczna  uchwała. Wyraźnie schodzi z linii rzekomego sporu kompetencyjnego, gdzie chciały ją ulokować polityczne decyzje.  Widać wyraźnie, że nie ma tam mowy o kwestionowaniu kompetencji organów wymienionych we wniosku marszałkini Sejmu Elżbiety Witek, który został skierowany do Trybunału Konstytucyjnego.

Więcej opinii o mądrości Sądu Najwyższego tutaj >>>

Ministerstwo Sprawiedliwości nie ma możliwości oceny uchwały Sądu Najwyższego. Uznając uchwałę za nieważną pokazuje, jak groźna jest sytuacja. Pogląd ministerstwa jest tragikomiczny, ale wydaje go instytucja państwowa. Niestety dzieje się coś strasznego. Mamy do czynienia ze stanem wojennym – ocenia prof. Piotr Mikuli z Uniwersytetu Jagiellońskiego

Więcej opinii prof. Mikuli tutaj >>>

Niespodzianki nie było: PiS zignorował protesty opozycji oraz apele instytucji Unii Europejskiej i odrzucił weto Senatu wobec kneblującej sędziów ustawy represyjnej. Za odrzuceniem weta Senatu głosowało 234 posłów, tylko z Prawa i Sprawiedliwości. Teraz ruch należy do prezydenta Dudy. Co zrobi? To raczej pytanie retoryczne.

Więcej o skutkach ustawy kagańcowej tutaj >>>

„Istnieje najwyższego stopnia obawa, że te rozwiązania praktycznie całkowicie, nieodwołalnie zlikwidują w Polsce niezależną władzę sądowniczą, której istotą jest przecież wymierzanie sprawiedliwości” – tak ocenia ustawę represyjną sędzia Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki.

Więcej opinii wybitnego prawnika Zabłockiego tutaj >>>

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie oczerniającej sędziów kampanii „Sprawiedliwe sądy”, zorganizowanej przez Polską Fundację Narodową. Choć sąd orzekł, że była niezgodna ze statutem PFN, śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa, bo nie dostrzegł go nadzorujący fundację minister Gliński – wynika z uzasadnienia.

O ministrze antykultury Glińskim czytaj więcej tutaj >>>

Prezydent Tych, Którzy Na Niego Głosowali pielgrzymuje po powiatach, piętnując znajomość języków obcych jako niepolską i niepatriotyczną cechę nabytą pseudoelit.

Andrzej Duda zadął w dudy. Prezydent Niektórych Polaków ruszył w Polskę – bo akurat karnawał i kolęduje na ludową nutę:

„Bo to co nam przeszkadza, to się nazywa kasta
A jak wygnamy kastę, to wróci Polska Piasta”.

(…)

A Prezydent Tych, Którzy Na Niego Głosowali wcale nie robi w ten sposób kampanii wyborczej. Ta przecież się jeszcze nawet nie zaczęła. On tylko tak, bez żadnego trybu, jak to po Trzech Królach, pielgrzymuje po powiatach po kolędzie. Szerząc niechęć do języków obcych na przemian z ideą „sprzątania polskiego domu”, ma przy tym niezmąconą niczym pewność, że lud słuchający go w skupieniu nie zauważy, że zmienił melodię. Na niemiecką, chociaż po angielsku. Jego nowa kolęda brzmi wyraźnie na nutę „Tomorrow belongs to me” z filmu „Kabaret”.

To też o „sprzątaniu” ojczystego domu i konsekwencjach tych porządków. I też nie do śmiechu.

Cały tekst Chlabicz-Polak tutaj >>>

Władza PiS przed alternatywą: demokracja albo Polexit

14 Sty

Wchodzimy w decydujące momenty dla naszego kraju. Albo demokracja w Polsce powróci do obowiązujących standardów w Unii Europejskiej, albo nastąpi to, co najgorsze – Polexit, a w jakiejś perspektywie utrata niepodległości.

PiS zniszczył nam ojczyznę, jest jednak ona do odbudowania, myślę o prestiżu i godnym miejscu w Europie.

Skierowanie przez Komisję Europejska do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o zastosowanie  wstrzymania w Polsce działania ustaw sądowniczych, które są kagańcem na wolność władzy sądowniczej, są radykalnym krokiem Brukseli.

Sytuacją mamy albo-albo. Albo demokracja, albo autokracja.

„Komisja zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zarządzenie środka tymczasowego ws. reżimu dyscyplinarnego dla sędziów” – ogłosiła KE po spotkaniu komisarzy 14 stycznia. Środkiem ma być zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN. „Jeśli TSUE się zgodzi, postępowania w Izbie powinny zostać wstrzymane” – tłumaczy dr hab. Piotr Bogdanowicz z UW.

„Kolegium komisarzy dało zielone światło służbom prawnym Komisji, by wnioskowały do TSUE o zarządzenie tzw. środka tymczasowego w sprawie dotyczącej reżimu dyscyplinarnego dla sędziów” – poinformował po wtorkowym spotkaniu władz KE komisarz Nicolas Schmit.

Wiceprzewodnicząca KE Věra Jourová napisała na Twitterze, że w ramach środka tymczasowego Komisja będzie domagała się zawieszenia pracy Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Więcej tutaj >>>

Filozof prawa prof. Jerzy Zajadło przypomina klasyczną książkę „The Dual State” Ernsta Fraenkela – wnikliwą i trafną analizę istoty systemu państwa i prawa III Rzeszy. Znajduje w niej bardzo aktualny instruktaż jak stopniowo wygasić demokratyczne państwo prawa i zastąpić je zupełnie innym porządkiem polityczno-prawnym.

Wielce ciekawy esej prof. Zajadło czytaj tutaj >>>

Agnieszka Kaczmarska z Kancelarii Sejmu nie przyjedzie do Olsztyna, by pokazać w sądzie tajne listy poparcia do KRS. Ale udostępni je sędziemu Juszczyszynowi do wglądu na miejscu w Warszawie już 21 stycznia. Jest tylko jedno „ale”. Kancelaria chce pokazać listy z podpisami obywateli, nie sędziów.

O wyprawie Juszczyszyna do Kancelarii Sejmu tutaj >>>

Radykalnie katolicki Instytut Ordo Iuris chwali się tym, że finansuje swoje działania z darowizn i nie bierze pieniędzy z budżetu państwa. Jednak dwie inne organizacje, powiązane z Ordo Iuris personalnie i projektowo – owszem. W 2019 r. otrzymały one dotacje z budżetu państwa na prawie 2 mln zł.

O tej islamskiej organizacji katolickiej tutaj >>>

Pytanie, ile wytrzyma marszałek Grodzki i jego otoczenie, ale ten czarny marketing polityczny przekłada się też na osoby, które na co dzień nie zajmują się polityką. Takiej wersji jeszcze nie mieliśmy.

NISZCZY SIĘ WSZYSTKIE STRUKTURY SPOŁECZNE, NISZCZY AUTORYTETY, JASNE WIDZENIE ŚWIATA, CO POWODUJE ZABURZENIE RELACJI I KOMUNIKACJI, KTÓRE SĄ FAŁSZYWIE ODCZYTYWANE, CO PROWADZI DO BEZRADNOŚCI.

Dzieje się tak, bo ludzie nie mają narzędzi, żeby to nazwać i sprawdzić, zaczną więc udawać się na emigrację wewnętrzną. Pozostali bliżej władzy, np. obsadzeni w spółkach Skarbu Państwa, zaczną się urządzać w przysłowiowej “d”, o której mówił Kisielewski. Zatem znowu zaczynamy produkować na skalę państwową ludzi, którzy dla świętego spokoju będą konformistami.

Marszałek Grodzki jest jaskrawym przykładem, jak działa ta machina – to szukanie haków, apele CBA o donosy. Wobec sędziów od dawna prowadzona jest ta sama działalność, tylko w wersji trochę bardziej soft?
Sędziów jest po prostu więcej. Jesteśmy świadkami kuriozalnych sytuacji, kiedy funkcjonariusze państwowi, jak ministrowie, obrażają publicznie sędziego za to, że przeszedł się w naszej sprawie – wszystkich obywateli – w marszu. Za to jest postponowany przez urzędników państwowych i dziennikarzy usłużnych władzy, którzy opowiadają steki bzdur. U sędziów ma to jeszcze jedną konsekwencję – sprawy dyscyplinarne. To są tzw. miękkie represje, które będą się sprowadzały do tego, że ludzie będą tracić pracę albo będą musieli się naginać do systemu.

Czytaj cały wywiad z dr. Oczkosiem >>>

JUSTYNA KOĆ: Został pan przewodniczącym senackiego zespołu doradców ds. kontroli konstytucyjności. Czym będzie się zajmował?

MAREK CHMAJ: Zespół powołał marszałek Grodzki. Kierując się kwestiami merytorycznymi, wybrał 15 znakomitych naukowców mających bogaty dorobek z zakresu prawa konstytucyjnego i pokrewnych gałęzi prawa. Zadaniem zespołu będzie badanie zgodności ustaw z konstytucją oraz z traktatami unijnymi.

Czyli będziecie zajmować się tym, czym powinien Trybunał Konstytucyjny?
Tak jest. Marszałek chciał, aby niezależny zespół składający się z wybitnych ekspertów badał ustawy, które będą, ale też obowiązują w porządku prawnym RP. Zespół będzie wydawał opinie w pełnym składzie, tzn. podpisywane będą przez wszystkich członków bądź w składach pięcioosobowych.

OPINIE BĘDĄ WYKORZYSTYWANE PRZEZ MARSZAŁKA W PROCESIE LEGISLACYJNYM PRZY UWZGLĘDNIANIU I PLANOWANIU POPRAWEK SENATU DO USTAWY, ZAŚ W PRZYPADKU OBOWIĄZUJĄCYCH USTAW OPINIE ZESPOŁU BĘDĄ MOGŁY BYĆ WYKORZYSTYWANE DO PRZYGOTOWYWANIA PROJEKTÓW I ZMIAN NOWELIZACJI USTAW W KIERUNKU NADANIA IM ZGODNOŚCI Z POLSKĄ KONSTYTUCJĄ.

Sporo pracy będzie miał zespół…
Zespół jest gotowy do podjęcia pracy. Chciałbym jeszcze podkreślić, że zespół pracuje społecznie, zatem uczestnictwo w składach orzekających, jak również w posiedzeniach plenarnych, jest nieodpłatne. Jedynie osoba, która będzie sporządzała daną opinię, otrzyma honorarium na zasadach obowiązujących dla wydawania opinii w Sejmie i Senacie. To są niewielkie kwoty.

Wywiad z prof. Chmajem tutaj >>>

PiS stosuje gwałt, aby wzbudzić jakiegoś Frankensteina, Eligiusza Niewiadomskiego

13 Sty

Unia Europejska nie zgodzi się na zniszczenie w Polsce jednego z trzech filarów demokracji niezależnego sądownictwa.

PiS tym samym będzie zmuszony wyprowadzić nasz kraj z UE – dokonać Polexitu.

PiS ma jeszcze jedną możliwość, podporządkować Senat i tak lawirować z prawem, iż pozornie ustawy sądownicze będą spełniały powierzchownie wymogi prawa unijnego.

Ale do tego trzeba usunąć marszałka Tomasza Grodzkiego. PiS to partia rewolucyjna, która ustanawia swoje prawo, a więc ucieknie się do przemocy, włącznie z zabójstwem. Już został zabity Paweł Adamowicz, teraz w nagonce TVP  wykluwa się inny Eligiusz Niewiadomski, który podniesie rękę na Grodzkiego (pisowski Niewiadomski może być potajemnie wysłany przez służby specjalne).

Mogą też zaaranżować zabójstwo/samobójstwo. Takie są cechy partii jak PiS, świetnie to analizuje jedna z najwybitniejszych filozofów wszechczasów Hannah Arendt, a za nią kapitalny ks. Józef Tischner: „gdzie w przewrocie widoczny staje się zamiar rozpoczynania od nowa, gdzie stosuje się gwałt, by zbudować nową fomę państwa, nowe polityczne ciało…” (Tischner – „Usprawiedliwienie przemocy”).

Kaczyńskiemu nadrzędna jest inna zasada sformułowana przez Bakunina: „samo zniszczenie jest już tworzeniem”. I z tym mamy do czynienia obecnie w Polsce, niszczy się demokrację.

Wszystkie ostatnie wydarzenia są potwierdzeniem powyższych spostrzeżeń.

We wtorek 14 stycznia 2020 Komisja Europejska ma zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zastosowanie tzw. środka tymczasowego – zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN, powołanej przez PiS. Donosi o tym holenderski dziennikarz na podstawie wiarygodnych źródeł w Brukseli. Komisja czeka na wyrok TSUE w sprawie systemu dyscyplinowania polskich sędziów.

Więcej na ten temat czytaj tutaj >>>

Postępowanie toczy się już w Trybunale. By zapobiec pogorszeniu sytuacji w międzyczasie, Komisja ma wnioskować w TSUE o zastosowanie tzw. środka tymczasowego. Z doniesień „De Volkskrant” wynika, że poprosi Trybunał o zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN.

Inny kłamca Zbigniew Ziobro nawet nie zna Konstytucji RP. osobiście zastrasza marszałka Senatu Grodzkiego.

– Kłamstwo! Kłamstwo! Kłamstwo! – chciałoby się krzyknąć do nieuka Ziobry.

Konstytucja RP mówi, że senatorowie mogą odpowiadać przed Trybunałem Stanu jedynie za przestępstwa gospodarcze.

Więcej o krętaczu Ziobrze >>>

Sędziowie z Olsztyna nie boją się ani rzeczników dyscyplinarnych ministra Ziobry, ani ustawy kagańcowej. Kilka dni temu zadali siedem pytań prawnych do Sądu Najwyższego, w których pytają, czy sędziowie awansowani przez nową KRS mogą legalnie sądzić i wydawać wyroki. Pytania do SN zadali prawie wszyscy sędziowie wydziału odwoławczego

Czytaj o sędziach z prawdziwego zdarzenia z Olsztyna tutaj >>>

Morawiecki jest wzorcem zaprzaństwa i zakłamania z  Sevres, utopiłby Polaków w łyżce łez – czyt. tutaj >>>

Ludzie są z natury podatni na kłamstwa, jeśli tylko dobrze je spreparować. A „dobra zmiana” jest w tej konkurencji mistrzem świata.

Afera goni aferę. Rządzący nie kryją już nawet pazerności, dzieląc między siebie dobra, które im „się należą”. Nie widać pozytywnych efektów reformowania gospodarki i administracji. „Dobra zmiana” w sądownictwie budzi protest całego prawniczego świata. Polska, która jeszcze niedawno brylowała wśród rozgrywających, dziś jest już tylko pariasem Unii pod naporem zmasowanej krytyki cywilizowanych społeczeństw. Coraz bardziej widoczny jest chaos ogarniający struktury państwa. Parlamentarna większość produkuje kalekie ustawy, ostentacyjnie lekceważąc opozycję, własnych prawników i opinie ekspertów. Wdrażana idea kierowniczej roli partii i upowszechniany kult jednostki przywołują skojarzenia z najczarniejszymi czasami komuny. Mnożą się chamskie, obelżywe wypowiedzi rządzących, odsądzających od czci i wiary ludzi myślących inaczej. Społeczeństwo się rozpada. Rozpada się państwo. A mimo to poparcie dla rządzących nie słabnie. Dlaczego?

(…)

Marzy mi się nowa akcja billboardowa opozycji, jakaś wielka tablica hańby, pod hasłem KŁAMSTWO i KŁAMCZUCH DNIA. Marzy mi się, by kłamstwo znów stało się nieakceptowaną żenadą wykluczającą z przyzwoitego towarzystwa i pozbawiającą zaufania wyborców. Chciałbym też rozmaitym Kaczyńskim, Dudom, Morawieckim, Ziobrom, Warchołom i każdemu ich łgającemu bez opamiętania kolesiowi powiedzieć w oczy: – Jeśli oszukujesz mnie świadomie, dla własnej czy grupowej korzyści, to jesteś człowiekiem podłym. Jeżeli kłamstwo myli ci się z prawdą, bo nie sprawdziłeś, to jesteś zwyczajnie głupi. A jeśli łżesz, bo ci kazali, to żal mi Ciebie.

Więcej Karmińskiego tutaj >>>

Szczuj, a nie prezydent, dudek, a nie Duda

27 Gru

„Bardzo bym prosił adwokatów z innych krajów, żeby się nie wtrącali w nasze sprawy, bo ich nie znają, nie czują, nie rozumieją ich” – pouczał „obcych prawników” prezydent Duda. Jego słowa nie pozostały niezauważone

Profesorowie prawa urażeni słowami prezydenta

Prof. Alberto Alemanno z École des hautes études commerciales de Paris (HEC), prawnik specjalizujący się w prawie UE, jeden z sygnatariuszy listu otwartego do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w sprawie praworządności w Polsce, potraktował słowa Dudy jako osobistą zaczepkę:

„Zostałem odprawiony przez Prezydenta Andrzeja Dudę jako jeden z »obcych prawników z innego kraju wtrącających się w polskie sprawy«. To dodatkowy powód, żeby zwrócić się do Ursuli von der Leyen [szefowej KE], Very Jourovej [wiceszfowej KE) i Didiera Reyndersa [komisarza ds. sprawiedliwości], żeby pilnie działali w obronie prawnej i społecznej umowy łączącej państwa UE i ich obywateli”.

Więcej >>>

Oto 13 artykułów Konstytucji, które złamali PiS i Andrzej Duda – czytaj >>>

Andrzej Duda na wyborczym spotkaniu z mieszkańcami by uwiarygodnić swoje ataki na Sąd Najwyższy, zarzucił sędziom SN korupcję. Tyle że korupcji nie było. „Korupcję” mogło wykreować CBA Mariusza Kamińskiego. I choć PiS rządzi już piąty rok, to podległa mu prokuratura jak dotąd nie postawiła nikomu zarzutów.

Oto jak wygląda szczucie Dudy >>>

Premier Morawiecki ogłosił sukces rozmów klimatycznych w Brukseli przekonując, że nasz kraj jako jedyny nie musi osiągnąć w 2050 r. neutralności klimatycznej. To nieprawda, że w Polsce nie możemy odchodzić od węgla w energetyce. Może się okazać, że pozostawanie przy węglu będzie nas kosztować więcej niż energetyczna transformacja.

O truciu Polski przez ancymonków PiS czytaj tutaj >>>

„Grzeczni” będą nią okładać „niegrzecznych” – zwłaszcza sędziów, którzy nie chcą wydawać wyroków takich, jakie im minister Ziobro i prezes Jarosław dyktują.

Święta w tym roku przyszły trochę wcześniej niż zwykle. Najcenniejszy prezent pod choinkę – nowe ustawy „sądowe” – partia aktualnie rządząca już ofiarowała Narodowi. Nie wyszło drogo, bo premier-ekonomista dokonał kolejnego – po „zrównoważonym budżecie” gospodarczego cudu i podarunek przygotował – by tak rzec – ten sam dla wszystkich. Wszystkie dzieci, grzeczne i niegrzeczne, dostały dokładnie to samo. Rózgę, mianowicie.

Więcej >>>

Eurobajki Szymańskiego, zastraszanie Ziobry, Sasin wicepremierem – jak co dzień śmiech na sali

12 Gru

Konrad Szymański sugerował, że ministrowie państw UE dali się przekonać polskiemu rządowi ws. praworządności. Ale OKO.press dotarło do zapisów z wtorkowego posiedzenia Rady ds. Ogólnych. Mówiono na nim o wyrokach TSUE, Izbie Dyscyplinarnej w SN i postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów. Rząd utrzymywał, że dyscyplinarki są prowadzone bez jego ingerencji

Minister ds. europejskich Konrad Szymański, podsumowując dyskusję ministrów państw UE o praworządności w Polsce na Radzie ds. Ogólnych 10 grudnia 2019, podkreślał, że po prezentacji Komisji Europejskiej i polskiego rządu, delegaci nie zadali dodatkowych pytań. Niektóre media, w tym portal Niezalezna.pl, odczytały to jako dowód na rzekome znudzenie się w Brukseli sytuacją sędziów w Polsce. Nic bardziej mylnego.

Szymański powiedział po posiedzeniu Rady:

„Myślę, że Komisja Europejska podchodzi do sprawy w sposób rzeczowy i konstruktywny. Mam nadzieję, że to się utrzyma”.

Jak dokładnie miało to wyglądać wg ministra?

„Państwa członkowskie przynajmniej na tym etapie uznały, że nie ma powodów do zadawania kolejnych pytań” – powtórzył Szymański.

Optymistyczną dla polskiego rządu opowieść Szymańskiego podważa oficjalna notatka z dyskusji na Radzie ds. Ogólnych, do której dotarło OKO.press.

Sędziowie w centrum zainteresowania

Jasno wynika z niej, że sytuacja sędziów w Polsce, zwłaszcza wszczynane wobec nich postępowania dyscyplinarne, stanowiły sedno obrad.

Notatka w tłumaczeniu na polski brzmi:

„Ministrowie następnie przeszli do omówienia sytuacji w związku z procedurą z Artykułu 7(1) Traktatu o UE dotyczącą praworządności w Polsce. Komisja zreferowała, co wydarzyło się od września, podkreślając, że sytuacja ogólnie dalej się pogarsza.

[Komisja – przyp.red.] Odnotowała też, że w związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada,  polski Sąd Najwyższy 5 listopada orzekł, że jego Izba Dyscyplinarna nie spełnia kryteriów niezależności i niezawisłości sędziowskiej w rozumieniu prawa europejskiego, a Krajowa Rada Sądownictwa nie jest niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Ten wyrok był publicznie krytykowany przez polskie władze. Komisja wskazała też na negatywne zjawiska dotyczące postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów oraz Trybunału Konstytucyjnego.

W odpowiedzi, polski rząd odrzucił obawy Komisji i odnotował, że od grudnia 2018 roku nie wprowadzono żadnych zmian ustawodawczych dotyczących regulacji, które są przedmiotem zainteresowania Komisji (chodzi o skargę KE na wypracowany za PiS model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów – przyp. red.).

Polski rząd odniósł się do komentarzy zaprezentowanych przez Komisję, argumentując, że władze zajęły stanowisko potępiające sędziów, którzy krytykują status innych sędziów, ponieważ takie zachowanie podważa zaufanie do sądownictwa i stoi w sprzeczności z kodeksem etyki  sędziowskiej.

Rząd bronił również nowego systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej dla sędziów, mówiąc, że postępowanie dyscyplinarne są prowadzone bez ingerencji ze strony rządu.

Żadna z delegacji nie zabrała głosu, a Przewodniczący przedstawił wniosek końcowy, że Rada będzie dalej śledzić rozwój sytuacji”.

Z innego dokumentu, do którego dotarło OKO.press – oficjalnych konkluzji ze spotkania Rady ds. Ogólnych – wynika zaś, że na Radzie dyskutowano też o ostatnich wyrokach Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczących praworządności w Polsce – wyroku z 5 listopada, w którym TSUE ocenił, że zaproponowany przez PiS sposób przechodzenia w stan spoczynku sędziów i prokuratorów w Polsce nie spełnia standardów unijnego prawa, a także wyroku z 19 listopada, w którym TSUE  przedstawił szczegółowe kryteria oceny Izby Dyscyplinarnej w SN.

Obraz spotkania, jaki wyłania się z tych dokumentów, przeczy wizji sugerowanej przez Ministra Szymańskiego.

Nic nie wskazuje, że ministrowie państw UE obecni na Radzie zostali przekonani do wizji przedstawionej przez polski rząd. Zostali za to szczegółowo i wyczerpująco poinformowani o rozwoju sytuacji dotyczącej praworządności w Polsce od września.

Jak zinterpretować fakt, że delegacje państw UE po prezentacji KE i polskiego rządu nie zadawały dalszych pytań? Można to rozumieć jako wyraz konsternacji po przyznaniu przez polską delegację, że rząd oficjalnie potępia niektórych sędziów i oskarża ich o podważanie zaufania do porządku prawnego.

Powód ciszy może być też jednak bardziej techniczny. Spotkanie nie miało formatu debaty, jego celem było zreferowanie wydarzeń przez obie strony, czyli Komisję i polski rząd.

Minister Szymański sugeruje, że brak pytań dowodzi przychylności argumentacji przedstawionej przez Polskę. Ale równie dobrze może być to oznaka poparcia dla argumentów KE. Symptomatyczne, że nikt też polskiego rządu głośno nie poparł.

Komisarze zaniepokojeni pogorszeniem się sytuacji w Polsce

Natomiast wystąpienia unijnych komisarzy po Radzie ds. Ogólnych, zarówno wiceszefowej Komisji Europejskiej Věry Jourovej, jak i komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa, potwierdzają, że Polska pozostaje w centrum ich zainteresowań – z negatywnych powodów.

„Sytuacja w Polsce mnie martwi. Ale wysłucham dziś odpowiedzi stron rządowych. Chciałabym jak najszybciej odwiedzić Polskę, żeby posłuchać, jakie są plany rządu w Warszawie. Mam nadzieję, że fakt, iż sama pochodzę z tego regionu, pomoże mi lepiej to zrozumieć” – zapowiedziała wiceprzewodnicząca KE.

„W ostatnich tygodniach i miesiącach obserwowaliśmy pogorszenie się sytuacji sądownictwa i niektórych postępowań dyscyplinarnych” – mówił odpowiedzialny za kwestie praworządności komisarz Reynders.

Sędziowie z Katowic zadali pytanie prawne do Sądu Najwyższego o legalność nowej KRS i już następnego dnia rzecznik dyscyplinarny ministra Ziobry założył im dyscyplinarki. Rzecznik chce przestraszyć sędziów, by nie wykonywali wyroku TSUE i nie podważali legalności powołanej przez PiS nowej KRS oraz Izby Dyscyplinarnej

Postępowanie dyscyplinarne wobec sędziów z Katowic wszczął w czwartek 12 grudnia 2019 zastępca rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów Przemysław Radzik. Formalnie na razie jest to postępowanie wyjaśniające, ale wiedząc jak działa powołany przez ministra Zbigniewa Ziobrę rzecznik dyscyplinarny, można się spodziewać, że sprawa zakończy się zarzutami dyscyplinarnymi dla katowickich sędziów.

Radzik ściga sędziów za działalność orzeczniczą

Przemysław Radzik, na co dzień sędzia rejonowy i prezes sądu w Krośnie Odrzańskim z nominacji ministra Ziobry, będzie ścigać trzech doświadczonych sędziów z Sądu Apelacyjnego w Katowicach. W środę 11 grudnia skład orzekający tego sądu w składzie: Aleksander Janas, Irena Piotrowska, Grzegorz Misina wydał postanowienie o skierowaniu pytania prawnego do Sądu Najwyższego. Sędziowie rozpoznawali apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Gliwicach, który wydał sędzia nominowany przez nową, powołaną w niekonstytucyjny sposób KRS. I nabrali wątpliwości, czy sędzia ten jest właściwie powołany. Bo sędziów – członków nowej KRS wybrali posłowie PiS i Kukiz’15, głównie spośród sędziów współpracujących z resortem ministra Ziobry.

Katowiccy sędziowie zadali więc pytanie prawne do Sądu Najwyższego o status takiego sędziego, czy jest on zgodny z przepisami prawa i czy taki sędzia mógł wydawać legalne wyroki.

Pytania prawne to normalna procedura i uprawnienie każdego sędziego. Sędziowie mają prawo je zadawać i mieszczą się one w zakresie orzeczniczym. Tym bardziej, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w niedawnym wyroku wskazał, że polskie sądy mogą same badać legalność nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej oraz dał do tego wskazówki. A potem Sąd Najwyższy wydał orzeczenie, w którym orzekł, że Izba Dyscyplinarna przy Sądzie Najwyższym nie jest sądem w rozumieniu prawa europejskiego, zaś nowa KRS nie jest niezależna od polityków.

Sędziowie z Sądu Apelacyjnego w Katowicach wykonali tylko wyrok TSUE.

Radzik zarzuca sędziom popełnienie przestępstwa

Dlaczego więc zaczął ich ścigać nominat ministra Ziobry, zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik?
Uważa on, że katowiccy sędziowie mogli popełnić przewinienie dyscyplinarne „polegające na uchybieniu godności urzędu” poprzez przekroczenie uprawnień. Bo mieli przyznać „sobie kompetencje do ustalania i oceny sposobu działania konstytucyjnych organów państwa w zakresie sposobu wyboru części członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposobu powołania sędziego orzekającego w I instancji, przez co podważając przepis art. 106i § 1 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych [przepis ten mówi, że asesorów powołuje prezydent, na wniosek KRS – red.], wzięli udział w wydaniu postanowienia o przedstawieniu Sądowi Najwyższemu zagadnienia prawnego, którego treść stanowiła bezprawną ingerencję w ustawowy sposób powołania sędziów do składów orzekających”.

Zdaniem Radzika sędziowie mogli w ten sposób nawet naruszyć Konstytucję, a ich orzeczenie zakwalifikował jako przestępstwo przekroczenia uprawnień (art. 231 prf 1 kodeksu karnego), które jest na „szkodę interesu publicznego w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości”.

Taka kwalifikacja nie jest przypadkowa, bo jeśli sprawa zakończy się zarzutami dyscyplinarnymi to trafi do rozpoznania od razu do Izby Dyscyplinarnej przy Sądzie Najwyższym.

Radzik sugeruje też, że sędzia sprawozdawca sprawy rozwodowej, na kanwie której zadano pytanie prawne do SN, mógł popełnić kolejny delikt dyscyplinarny. W ocenie Radzika sędzia ten powinien się wyłączyć z orzekania, bo sam uzyskał awans do Sądu Apelacyjnego dzięki nowej KRS.

To nie koniec represji

Natychmiastowe założenie dyscyplinarki katowickim sędziom za badanie legalności nowej KRS i wykonanie wyroku TSUE wpisuje się w działalność głównego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba i jego zastępców Przemysława Radzika i Michała Lasotę. Wszyscy są z nominacji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Od roku ścigają niezależnych sędziów za obronę wolnych sądów. A do niedawana ścigają ich też za wydawane orzeczenia oraz za badanie legalności nowej KRS.

Represje się nasiliły po wydaniu wyroku TSUE, dotyczącym nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej. Ma to zniechęcić sędziów do jego wykonania, a kolejne dyscyplinarki mają ich zastraszyć.
Dyscyplinarki za podważanie legalności nowej KRS mają:

1. Sędzia Paweł Juszczyszyn z Olsztyna, który jako pierwszy w Polsce wykonał wyrok TSUE. Zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia kandydatów do nowej KRS. I za to spadł na niego grad represji.

2. Sędziowie z Sądu Okręgowego w Krakowie. Rafał Lisak, Wojciech Maczuga, Kazimierz Wilczek jeszcze przed wyrokiem TSUE chcieli zbadać status asesora, których wydał wyrok w pierwszej instancji. Chcieli sprawdzić czy powołała go nowa KRS i tylko za to dostali zarzuty dyscyplinarne. Potem okazało się, że asesora powołała stara, legalna KRS.

3. Sędzia Krystian Markiewicz z Katowic, szef Iustitii. Dostał aż 55 zarzutów za list, odezwę do sędziów, w której podważał legalność nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej.

Uderzenie w Markiewicza miało wyglądać na spektakularne, bo jest liderem Iustitii, największego stowarzyszenia sędziów w Polsce, które broni niezależności wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie nie dali się jednak zmrozić ilością zarzutów.

4. Sędzia Anna Bator-Ciesielska z Sądu Okręgowego w Warszawie. Ona z kolei ma dyscyplinarkę za to, że nie chciała orzekać z rzecznikiem dyscyplinarnym Przemysławem Radzikiem i za to, że zakwestionowała jego status jako sędziego delegowanego. Sędzia w tej sprawie zadała pytania do TSUE. Nie chciała orzekać z Radzikiem, bo jego nazwisko pojawiło się w kontekście afery hejterskiej w ministerstwie sprawiedliwości.

Sędzia 6 grudnia dostała w związku z tą sprawą 5 zarzutów dyscyplinarnych, również za to, że miała odwagę rozmawiać z prasą.

Jacek Sasin, wicepremier i od niedawna minister aktywów państwowych tą wypowiedzią niewątpliwie wbił się na wyżyny hipokryzji. – „Wszystko wskazuje na to, że do zmiany szefa NIK potrzebna byłaby zmiana Konstytucji. Nie zgadzając się na nie, to opozycja bierze na siebie odpowiedzialność, że pan prezes Banaś w dalszym ciągu będzie pełnił tę funkcję” – powiedział Sasin w TVN24.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że to tzw. pisowski przekaz dnia. W podobnym tonie wypowiada się większość prominentnych polityków tej partii, np. szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk.

Politycy partii rządzącej mają krótką, a raczej wybiórczą pamięć. Marian Banaś został szefem NIK dzięki głosom posłów i senatorów PiS. Kiedy poseł PO Robert Kropiwnicki przed wyborem Banasia, chciał z mównicy sejmowej powiedzieć o niejasnościach w oświadczeniach majątkowych kandydata na szefa NIK, marszałek Elżbieta Witek wyłączyła mu mikrofon.

Internauci byli oburzeni wypowiedzią pisowskiego wicepremiera: – „Panie Sasin, chyba w waszym rządze pan Banaś był ministrem, to Wy go większością głosów na stołek wsadziliście, a teraz Pan zwala na opozycje? No przepraszam za pytanie.. ale czy Pan ma jaja?”; – „Bezczelny typ. Zdołał odsunąć od siebie odpowiedzialność za organizację lotu do Smoleńska i teraz próbuje powtórzyć manewr”; – „Sasin ma najbardziej brawurowy intelekt spośród pisowców. No, może jeszcze Suski może się z nim równać”.

Część internautów po prostu kpiła z Sasina: – „Za mocne. Dzwonię do Banasia”; – „Taaa, bo Kopernik była kobietą. Typowy przykład, że jak nie uda się wyciszyć afery, to kilka najbardziej znanych twarzy PiS-u krzyczy, to nie my, to Oni”; – „Musiał się Pan Sasin w coś mocno uderzyć, by pleść takie androny”; – „A tak w ogóle to wina Tuska”.

Jak można jej nie gratulować, a przeciwnie – szczycić się własnym nieuctwem i brakiem gustu, prześcigając w wyliczeniach, ilu książek noblistki się nie przeczytało…

„Słychać wycie, znakomicie!”, tak polska prawica zwykła pisać o części opinii publicznej oburzonej postępowaniem polityków PiS, łamaniem przez nich prawa, Konstytucji i dobrych obyczajów i pokazując w ten sposób niską radość, że oto udało się „dokopać” komuś, czyją niewybaczalną winą jest, że śmie wiedzieć świat inaczej, mieć inne poglądy.

Dziś owo słynne wycie słychać z prawej strony. Znam prawicę od lat, znam przecież ludzi z tego środowiska, a nie spodziewałam się, że Nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk tak ich dotknie. Skoro tak się stało to znaczy, że z morale tego środowiska, z jego poczuciem własnej wartości jest już dramatycznie źle.

Sprawa Nobla dla Olgi Tokarczuk to nie jest pierwsza sprawa, która pokazuje, że realnie istnieją dwie Polski (właściwie jest ich wiele, nie tylko dwie, ale mówię o głównej osi podziału): taka, która bardzo chce się otworzyć, chce różnorodności, chce doświadczać i poznawać, szanuje i jest gotowa wysłuchać, i Polska która nienawidzi sukcesu innych, chce utalentowanych ściągać w dół, zawistna, zazdrosna i mała. I nie, nie mówię o zwykłych ludziach. Mówię o tych, którzy mają się, choćby z tytułu sprawowanych urzędów czy wykonywanych zawodów za elity i powołują się często na bliżej nieokreśloną „przedwojenną inteligencję”, która dziś na ich widok umarłaby ze śmiechu lub z zażenowania.

Wyobrażam sobie czasem, co by Tadeusz Boy – Żeleński, powiedział Glińskiemu, a Tuwim napisał o Kurskim i wiem, że nie pójdziemy jako naród i społeczeństwo do przodu, dopóki nie pozbędziemy się z polityki i dziennikarstwa ludzi, reprezentujących taką mentalność i takie cechy jak kompletna głupota, prostactwo, zawiść, zazdrość, małość, małostkowość, mściwość, ograniczone horyzonty, brak dystansu do siebie i świata, niedouczenie, brak kultury i dobrego (a często w ogóle żadnego) wychowania.

To, co wyprawiają prawicowe – bo o nich mówię – elity polityczne i dziennikarskie wokół Nobla dla Olgi Tokarczuk, pokazuje, że złość, zawiść, małość i miałkość są nie tylko ich siłą napędową, ale wręcz tlenem i krwiobiegiem – nie mogąc nikogo oczernić, umniejszyć, nie mając na kogo napluć swoimi słowami, zapewne by umarli.

Nigdy nie zrozumiem, jak można powołując się latami na patriotyzm, polegający na dumie z polskości, nie być dumnym, że Polka dostaje Nagrodę Nobla, jak można jej nie gratulować, a przeciwnie – szczycić własnym nieuctwem i brakiem gustu prześcigając w wyleczeniach, ilu książek Noblistki się nie przeczytało.

Jak można nie mieć na tyle instynktu samozachowawczego, żeby nie wiedzieć, że próba zdezawuowania osiągnięcia tej rangi, pokazuje i obnaża wyłącznie kompleksy tych, którzy to robią i ich szorujące po dnie poczucie własnej wartości.

Jak można nie inspirować się tak utalentowanymi ludźmi i nie życzyć im wszystkiego dobrego, tylko wygadywać rzeczy w stylu ministra kultury (sic!), że czułość to za mało – po doskonałym zresztą wykładzie Noblowskim Tokarczuk.

Ja wiem, że modna jest teraz wśród niektórych publicystów taka maniera, żeby każdego rozumieć, wszystko tłumaczyć i rozgrzeszać każde świństwo, podłość i małość.

Mają w nosie łamanie Konstytucji? Pewno sfrustrowani, niedouczeni, pewnie elity nie dość się postarały…łykają brewerie i złodziejstwa polityków jak pelikany – o biedni, sfrustrowani, a w ogóle to wina Balcerowicza…. Nie przeszkadza im pogrążanie i zadłużanie Polski, upadająca edukacja i służba zdrowia – pewnie jest jakieś usprawiedliwienie…

Można tak w nieskończoność, tylko to, oprócz tego, że skrajnie naiwne, nie doprowadzi do rozwoju i progresu. Bo rozwinąć się można tylko wtedy, kiedy się zrozumie, że są rzeczy na które nie ma żadnego usprawiedliwienia, na które pozwalać nie można i kropka.

W przeciwnym razie takie właśnie „elity” będą wciągać nas coraz głębiej w bagno, aż do samego dna.