Tag Archives: Koalicja Obywatelska

Trzaskowski odzyskuje Polskę

31 Maj

Nie znamy terminu wyborów prezydenckich. 28 czerwca wydaje się być niekonstytucyjnym terminem, lecz już przyzwyczailiśmy się do bezprawie.

Niemniej opozycja jest przygotowana. Ta najważniejsza ma kandydata, który powinien zwyciężyć Andrzeja Dudę.

Reszta się nie liczy, Szymon Hołownia po chwilowym zachłyśnięciu się kilkunastoma procentami sondażowymi, już znajduje się w regresie.

Władysław Kosiniak-Kamysz nie wychyla się powyżej 10 procent, a Robert Biedroń to swoisty fenomen. Powinien być powyżej 10 procent, o lewica ma w kraju spory elektorat, a on przegrywa nawet z Krzysztofem Bosakiem.

Rafał Trzaskowski idzie jak burza, w jego wypadku mamy do czynienia z zupełnie nową jakością i treścią, wygrać jednak z Dudą można tylko szerokim frontem, tyralierą ideową.

I tak zaprezentował się w Poznaniu, gdzie zgromadził taką ilość zwolenników, ilu w tym miejscu zbierało się w najlepszych chwilach KOD-u i w obronie sądów – Łańcucha Światła.

Przede wszystkim usłyszeliśmy inny przekaz niż dotychczas prezentowany przez polityków Koalicji Obywatelskiej. Nie jest to reakcja na PiS, jest to przepis na Polskę, aby była normalna i odzyskała utraconą pozycję w Unii Europejskiej.

Ten przekaz przebije się do Polek i Polaków i powinien powalić Dudę na glebę, acz w gadzinowych mediach kierowanych przez Jacka Kurskiego będą wymyślać przeróżnych „dziadków z Wehrmachtu”.

Rafał Trzaskowski odwiedził Poznań z okazji 30-lecia samorządu w Polsce. Kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta RP wystąpił na Placu Wolności, gdzie mówił o atakach na samorząd, dzieleniu Polaków przez PiS oraz o tym, kiedy był dumny z Lecha Kaczyńskiego.

– Dzisiaj w Polsce potrzebna jest zmiana, ale tę zmianę należy zacząć od siebie. Krok po kroku. Potrzebna nam jest nowa polityka, odbudowanie wspólnoty, więzi między Polakami. Zostawmy tych polityków, którzy się ciągle kłócą, którzy mają marne miny. A my zajmijmy się tym, co najważniejsze – rozmową. Są takie sytuacje nawet przy stole wigilijnym, że kłócimy się o politykę. Potrzebna nam jest ciężka praca i zastanowienie nad tym, co nas łączy – rozpoczął swoje przemówienie w Poznaniu Trzaskowski.

Dużo więcej >>>

Jarosław Kaczyński stracił już nadzieję na to, że PSL, Lewica i Hołownia zrobią porządek z Koalicją Obywatelską w pierwszej turze wyborów prezydenckich i on będzie mógł schować się za plecami swego kandydata, tak jak zrobił to w kampanii prezydenckiej 2015 roku – pisze Cezary Michalski. Sama kampania, mimo wysiłków „symetrystów” czy „antysystemowców”, którzy od 2015 roku zawsze faktycznie pomagali Kaczyńskiemu i PiS, idzie w stronę polaryzacji, która tym razem może się okazać zabójcza dla słabnącego z dnia na dzień Andrzeja Dudy. Kaczyński, Ziobro i Jacek Kurski (bo Duda jest już tylko niesiony przez nich pod ręce, jak znokautowany bokser przez swoich trenerów) próbują ożywić lęki prawicowego elektoratu przed LGBT czy antyklerykalizmem. Jednak te same grepsy, które świetnie mobilizowały Kościół Rydzyka i Jędraszewskiego w kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, teraz wydają się uderzać w pustkę.

Cały esej Cezarego Michalskiego >>>

PiS i skrajna lewica mają podobne pomysły na zbawienie Polski.

W licytacji pomiędzy obozami Adriana Zandberga i Jarosława Kaczyńskiego na najbardziej szkodliwe pomysły nacjonalizacyjne górą chwilowo jest ten ostatni. „Będzie sieć państwowych sklepów spożywczych” – zapowiedział wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, dodając, że państwo, które już buduje holding w produkcji i przetwórstwie rolnym, chce wejść także na rynek sprzedaży, aby być obecnym w całym cyklu produkcyjnym i zaopatrzeniowym „od pola do stołu”.

Felieton Wojciecha Maziarskiego >>>

Duda wyportkowany, antypaństwo PiS

21 Maj

Łukasz Szumowski jest charakterystyczny dla rządzącego PiS. Do rdzenia zakłamany i podający, iż wzorcem mu aksjologia chrześcijańska.

Jeżeli rozłożylibyśmy Dekalog (wtórny antropologicznie już w czasie, w którym podaje się jego mniemaną nadzwyczajność) na czynniki pierwsze, to należałoby stwierdzić, iż Szumowski wyznaje wartości antychrześcijańskie, włącznie z przykazaniem: nie zabijaj. Ponadto: nie kradnij i o fałszywym świadectwie.

Otóż Szumowski podając i stojąc za fałszywymi danymi o zakażaniach i ofiarach koronawirusa odpowiada pośrednio za te nieujawnione zarażenia i śmierci, wszak jest ministrem, który odpowiada za stan walki z pandemią. Oceniam, iż zaniżone o 10 razy są dane statystyczne dotyczące koronawirusa w Polsce.

A to, że jest złodziejem („nie kradnij”) – z kasy publicznej 140 milionó dla sieebie i rodzinki – a ponadto fałszywe świadectwo i wyznawca Złotego Cielca, kwalifikują go do recydywisty.

I takie są antyartości Szumowskiego, który kiedyś odpowie przed sądem, a potem pójdzi ten obmirzły koleś do kicia.

A tak Kaczyński broni Szumowskiego >>>

Równie bezwartościowy jest Duda, którego małość i złamanie poznaliśmy przez 5 lat. Dobrze charakteryzują go tweety Agnieszki Pomaskiej i Patryka Mchalskiego.

Prezydent Duda i premier Morawiecki mówią zgodnie: uratowaliśmy 2,5 mln miejsc pracy. Minister Marlena Maląg dała więcej i mówiła: 5 milionów! Skąd te liczby? Nie wiadomo. Prof. Iga Magda z SGH: „Moim zdaniem liczba z »sufitu«”. Tymczasem GUS podał nowe informacje o zatrudnieniu. W ciągu miesiąca wyparowało ponad 150 tys. miejsc pracy.

O Dudzie na żyrandolu >>>

Koalicja Obywatelska złożyła wniosek do CBA o kontrolę oświadczeń majątkowych ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz o kontrolę wszystkich zakupów związanych z pandemią koronawirusa, które realizowało Ministerstwo Zdrowia i inne instytucje publiczne. Kontrowersji wokół ministra Szumowskiego jest coraz więcej, podobnie wokół samych maseczek, które zostały zakupione.

Więcej o korupcji Szumowskiego >>>

Jedynymi kompetencjami w dyktaturze i w każdej bananowej republice są bycie miernym, biernym i właśnie dlatego wiernym.

Temu, co się stało z „Trójką” nie jest winny jej szef pan Kowalczewski, mimo że to on wysłał feralnego smsa. Nie usprawiedliwiam go, ale on jest wykonawcą złych poleceń. Tak naprawdę winien temu, co się stało, nie tylko z radiem, ale i z całą Polską (bo cała Polska wygląda teraz jak Trójka) jest PiS. Nie zapominajmy o tym, bo wyczucie proporcji jest w takich sytuacjach kluczowe.

Felieton Elizy Michalik >>>

Kaczyńskiego dyktatura hybrydowa

8 Maj

No, to mamy groteskę w wymiarze ogólnoświatowym. Jarosław Kaczyński przebił głupawką i polactwem wszystkich znanych dyktatorków.

Nie dość, iż jest postacią pokraczną, to z pewnością wpisał się do Księgi Guinnessa na kilku stronach.

Duński „Gang Olsena” to profesjonaliści w konfrontacji z Egonem Kaczyńskim, czy kostropatym Sasinem, który kroczy za swym pokracznym mistrzem noga w nogę.

Tego Mrożek by nie wymyślił, a Bareja nie sfilmował. Polska pisowska stała się pośmiewiskiem na świecie.

Politycy zostali kopnięci w głowę, dlaczego naród tych kopniętych wybrał.

Ale kopnięty zawsze będzie kopał, od wielu lat twierdzę, że Kaczyński przeleje naszą krew. Tak mają zakompleksiali mali ludzie o zręczności poniżej Egona Olsena.

Polak to już nie brzmi dumnie, bo widzą nas poprzez Polaczka Kaczyńskiego, pucołowatego Dudę i niedouczonego Morawieckiego.

Niestety, opozycja nie daje rady głupawce PiS. Możliwe, że w konfrontacji z surrealizmem pisizmu każdy rozum musi polec, jeżeli zna się następstwa historyczne.

Jedyne właściwe zachowania w trakcie „kampanii wyborczej” wyszło od Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która przewidziała, co się stanie.

Ona jedna. Niestety, prorocy często płacą duże ceny. Czy odbuduje swoją pozycję. Oto jest pytanie. To czas wielkiej próby.

„Po co mielibyśmy zmieniać kandydatkę, która przekonała 90 proc. naszych wyborców, że wybory majowe są niebezpieczne i nieuczciwe?” – tak o kandydaturze Małgorzaty Kidawy-Błońskiej mówi posłanka Izabela Leszczyna, członkini zarządu PO.

Izabela Leszczyna (KO) mówi OKO.press: „Mamy satysfakcję. Jestem przekonana, że gdyby nie zmasowana presja wszystkich: od Małgorzaty Kidawy Błońskiej, przez samorządowców, którzy byli odważni i wierni prawu, przez Senat, naszych wyborców i całą Koalicję Obywatelską, być może nie byłoby wolty Gowina”.

Według niej Koalicja Obywatelska nie zmieni kandydatki na prezydenta. A Małgorzata Kidawa-Błońska przekona wyborców, którzy byli skłonni poprzeć Szymona Hołownię. „Hołownia dla polskiej polityki pozostanie zjawiskiem nieistotnym” – mówi Leszczyna.

Wywiad z Izabelą Leszczyną >>>

„Politycy wszystko mogą. Jak Sąd Najwyższy powie, że mogą, to mogą i co pan im zrobi? Oczywiście będą marudzenia, narzekania, protesty. No ale ktoś pewnie myśli sobie: a od czego mamy SN? Będzie prezydent jak się patrzy! Wątpliwości szybko przeminą” – mówi gorzko OKO.press prof. Ryszard Piotrowski.

Wywiad z prof. Piotrowskim >>>

 

„Każdy następny krok, najbardziej nawet rozsądny, jest pozbawiony podstawy prawnej” – mówi prof. Andrzej Zoll w rozmowie z OKO.press o wyborach po 10 maja. Jego zdaniem rząd powinien wprowadzić stan klęski żywiołowej. Jeśli tego nie zrobi, władza i opozycja muszą znaleźć wspólne rozwiązanie, bo inaczej zapanuje dyktatura.

Wywiad z prof. Andrzejem Zollem >>>

 

„Głosowanie w dniu 10 maja 2020 r. nie może się odbyć” – oświadczyła w czwartek 7 maja późnym wieczorem Państwowa Komisja Wyborcza. PKW rozstrzyga też wątpliwości: w niedzielę nie będzie ciszy wyborczej.

PKW o głosowaniu, które się nie odbędzie >>>

 

Dalszy upadek jakości demokracji w Polsce w rankingu Freedom House – już czwarty rok z rzędu- to efekt ataków na sądownictwo, samorządy oraz nienawistne kampanie przeciwko osobom LGBT i sędziom w 2019 r. Polska spadła do kategorii niepełnych demokracji, a Węgry w ogóle przestały być państwem demokratycznym.

O niepełnej demokracji w Polsce >>>

– Niby mamy Trybunał Konstytucyjny, ale wiemy, że prezes TK to towarzyskie odkrycie prezesa partii rządzącej. Niby mamy pełniącego obowiązki I prezesa SN, ale wiadomo, że to człowiek Zbigniewa Ziobry i obozu władzy. Mamy NIK, ale tam z kolei jest człowiek, w którego kamienicach były prowadzone pokoje na godziny. Wiadomo, że mamy Sejm, ale tam są łamane wszelkie reguły debaty, niby mamy media publiczne, ale wiadomo, że to media rządowe i propagandowa tuba. Niby nic się nie zmieniło, a zmieniło się wszystko – mówi prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Wywiad z prof. Markiem Migalskim >>>

Amerykanie zaczynają znowu pytać, ilu polskich ministrów jest potrzebnych, żeby wrzucić list do skrzynki.

Niesławne „Polish jokes” już dawno temu wyszły w Ameryce z mody. Bo „Solidarność”, bo sukces transformacji, bo wreszcie „My Naród” z porywającego przemówienia Lecha Wałęsy w Kongresie. Ale z modą jest trochę tak, jak z historią. Lubi się powtarzać. Z tym, że zazwyczaj jako farsa.

Tak jest i tym razem. Amerykanie zaczynają znowu pytać, ilu polskich ministrów jest potrzebnych, żeby wrzucić list do skrzynki. A poważny, powszechnie szanowany w Stanach periodyk – „Foreign Policy”  4 maja napisał o polskich wyborach: „Poland’s Election Is a Farce”. No właśnie.

Cały felieton Bożeny Chlabicz-Polak >>>

Rzeczpospolita Zaraza Pisowska

6 Maj

Cztery dni do zaplanowanych wyborów prezydenckich na 10 maja i – wg pokraków PiS nie wiadomo, czy się odbędą.

No, wiadomo, że się nie odbędą z kilku zasadniczych powodów, a podstawowy, że Kaczyński i jego ancymonki wszystko spieprzą.

Spieprzyli nam polską obecność w Unii Europejskiej. Gdyby PiS miał być dłużej u władzy, zostaniemy z niej wykopani.

Oto pojawia się szansa, aby odsunąć Kaczyńskiego od władzy za sprawą Jarosława Gowina.

Gdyby tak się stało, Gowinowi za ten akt politycznej odwagi należałoby wybaczyć jego rozliczne błędy.

Sporo wskazuje, że rząd pisowski upadnie, acz pamiętajmy u władzy mamy największych cyników, a w zasadzie nihilistów jacy dostali się do koryta po 1989 roku i mogą tak rozwalić Polskę, że nam się w głowie nie mieści.

Mogą przelać naszą krew. PiS to zaraza gorsza niż zaraza koronawirusa, z którym zresztą walczą najgorzej w Europie.

Taka nam się trafiła zaraza od 5 lat. Rzeczpospolita Zaraza Pisowska, a nie żadna IV RP.

Kamil Zaradkiewicz, tymczasowy prezes Sądu Najwyższego, zmienił zarządzenie swojej poprzedniczki prezes Małgorzaty Gersdorf, która zawiesiła pracę Izby Dyscyplinarnej. Izba znowu będzie mogła wydawać orzeczenia mimo trwającej epidemii. To kolejna decyzja Zaradkiewicza zapowiadająca nowe porządki w SN.

Politycy PiS sygnalizują, że wybory prezydenckie zamiast 10 maja, mogą odbyć się 17 lub 23 maja. Ale to oznaczałoby konieczność zmiany całego kalendarza wyborczego i powtórzenia wszystkich czynności wyborczych np. zbierania podpisów i zgłaszania kandydatów. Wybory mogłyby zaskarżyć tysiące osób, które straciły szansę bycia wybieranym i wybierania prezydenta.

O bezprawiu Kaczyńskiego >>>

Jarosław Kaczyński gra nie tylko ze zdrowiem i życiem Polaków – bo tym jest niewprowadzanie stanu nadzwyczajnego – ale prowadzi też swoje gierki polityczne i zdaje się bawić rozgrywaniem opozycji. To niskie, przykre i niemoralne, to traktowanie Polski jako poletka do działań o charakterze wyłącznie doraźnym, zupełnie niepaństwowe. Jeżeli ktoś z Polaków łudzi się, że Jarosław Kaczyński jest państwowcem, to chyba nie rozumie, co to oznacza – mówi prof. Renata Mieńkowska-Norkiene z Instytutu Nauk Politycznych UW. – Jego dotychczasowa strategia jest dość jasna, to strategia Stalina – Kaczyński dość przewidywalnie będzie szedł po trupach po pełnię władzy w Polsce. Dlatego na pewno dojdzie do wyborów prezydenckich w momencie, który będzie wygodny dla partii rządzącej, wobec tego stanie się to w maju. Każde odsunięcie wyborów prezydenckich na przyszłość może się wiązać z ponoszeniem przez obecną władzę politycznych konsekwencji sytuacji ekonomicznej, która zapewne będzie się pogarszała – dodaje.

Wywiad z prof. Renatą Mieńkowską-Norkiene >>>

Senat odrzucił ustawę w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich. Teraz senackie weto czeka na decyzję Sejmu. Marszałek Sejmu jeszcze wczoraj wieczorem zapytała Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej, czy może przesunąć datę wyborów, o opinię w sprawie wyborów 10 maja poprosiła też Państwową Komisję Wyborczą, która zakwestionowała możliwość ich przeprowadzenia. Kryzys polityczny pogłębia się. – Widać, że PiS rzuca wszelkie siły i wszelkie zasoby na odcinek walki o te pseudowybory – mówi Marcin Kierwiński z Koalicji Obywatelskiej.

Więcej >>>

Z Kaczyńskim Okrągłego Stołu nie będzie

23 Kwi

Karty do korespondencyjnego głosowania są już drukowane, choć nie ma prawnego zezwolenia. Jacek Sasin za ten akt pójdzie prędzej czy później siedzieć.

Obecna władza jest proweniencji kryminalnej. Rządzi krajem margines.

Po upadku komuny wydawało się to niemożliwe, ale nie doceniliśmy Kaczyńskiego. Ten tchórz, który przyczaił się w demokracji, zebrał zgraję podobnych sobie mentów (ment – od mentalny).

W czasie zarazy koronawirusa zaraza polityczna dewastuje nam kraj.

Wyraźnie trzeba rzec, iż nie będzie z PiS-em żadnego Okrągłego Stołu. Kaczyński musi iść siedzieć. Sytuacja wszak jest zupełnie inna niż z Jaruzelskim, który w PRL-u był złem narzuconym z Moskwy.

Może mniejszym złem. Kaczyński jest złem, który zagraża naszemu życiu, bytowi Polski (bo zostaniemy porzuceni przez sojuszników), a ponadto szybko nas relegują z Unii Europejskiej.

Po koronawirusie nie zatriumfuje na świecie żadna ideologia totalitarna, nastąpi powrót do wartości demokratycznych, liberalnych, bo tylko one gwarantują rozwój i społeczną stabilizację.

Drukowane są karty do głosowania, chociaż nie ma jeszcze przepisów, a ustawa, według której mają się odbyć wybory, jest dopiero w Senacie. Posłowie opozycji zapowiedzieli w tej sprawie złożenie zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wyborczego przez ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. – Nasze państwo funkcjonuje dziś na podstawie decyzji ośrodka politycznego na Nowogrodzkiej. Tym decyzjom wszyscy się podporządkowują, nie zważając na to, że to jest działanie bezprawne – komentuje mec. Michał Wawrykiewicz z inicjatywy Wolne Sądy.

Minister łamie prawo

Chodzi o środową wypowiedź wicepremiera Jacka Sasina, że karty do głosowania są już drukowane na jego polecenie w Drukarni Papierów Wartościowych.

– Dzisiaj wicepremier polskiego rządu mówi wprost: złamię prawo. To sytuacja niebywała, ale to też sytuacja, która obrazuje, w jakim miejscu w kraju jesteśmy. To też moment, kiedy należy powiedzieć jasno, że dzisiaj wszystkie partie opozycyjne powinny w pierwszym rzędzie zrobić wszystko, żeby te wybory odbyły się w bezpiecznym terminie, w bezpieczny sposób – mówił Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej.

Zawiadomienie składają z art. 248 Kodeksu karnego, który odnosi się do nadużyć przy przebiegu wyborów.

Więcej o zarządzaniu Polską przez Kaczyńskiego >>>

Jak dowiaduje się OKO.press, rząd dysponuje analizami, z których wynika, że do wygaszania epidemii daleko. Kluczowy wskaźnik reprodukcji R nie chce zejść poniżej 1. Inne źródła potwierdzają, że R = 1,2. Dlatego poluzowanie restrykcji, nie mówiąc o wyborach – nawet korespondencyjnych to duże ryzyko. Zamiast politycznych manipulacji, potrzeba więcej informacji.

O fałszowaniu rzeczywistości przez Dudę, Szumowskiego, Morawieckiego >>>

W imieniu Fundacji Obrony Demokracji składam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez p. Jacka Sasina z art. 231§2 kk poprzez zlecenie kart wyborczych bez uprawnienia w przepisach prawa, czym zamierza on osiągnąć korzyść osobistą w postaci uzyskania przychylności władz swojej partii.

Doprowadzę wcześniej lub później do posadzenia pana Jacka Sasina na ławie oskarżonych i będę się w imieniu instytucji społecznej, którą reprezentuję domagał się, aby została wobec niego orzeczona maksymalna kara przewidziana za to przestępstwo przez kodeks karny.

Więcej o bezprawiu Sasina i innych pisowców >>>

Wszystko wskazuje na to, że w obecnym tempie wzrostu zachorowań milionowy przypadek zakażenia w USA zostanie odnotowany w najbliższy weekend. Sondaże pokazują duże poparcie dla obostrzeń. Szef WHO ostrzega świat przed samozadowoleniem. W Polsce smutna norma: znów fala zachorowań w domach opieki, a PiS wbrew prawu przygotowuje wybory.

Dzień przyniósł 313 nowych zachorowań na koronawirusa (zmarły 22 osoby), tym samym przekroczyliśmy w Polskę liczbę 10 tys. zakażonych. Łącznie od początku epidemii odnotowano 10 169 przypadków. Liczba zachorowań zdiagnozowanych 22 kwietnia jest nieco wyższa niż dzień wcześniej (263) jednak wzrost zakażeń w naszym kraju utrzymuje się na dość optymistycznym poziomie: po rekordzie z 19 kwietnia (545 przypadków) kolejne dni przyniosły dużo mniej nowych zachorowań.

Więcej o stanie koronawirusa w Polsce i na świecie >>>

Mieliśmy sami sobie dać radę i opanować świat, który miał nam być posłuszny. Mieliśmy poczucie omnipotencji, a tu nagle okazuje się, jak kruchą istotą jest człowiek. I że do pełnego człowieczego bytowania potrzebuje innych – mówi psychiatra prof. Andrzej Cechnicki.

Rozmowa z prof. Cechnickim >>>

KO składa wniosek do NIK. Chodzi o zbadanie legalności działań KPRM, MAP, Poczty Polskiej i PWPW w związku z wyborami prezydenckimi.

Opozycja nie odpuszcza. Walka o równe i demokratyczne wybory trwa. Na konferencji prasowej poseł Robert Kropiwnicki i Kamila Gasiuk-Pihowicz stwierdzili, że NIK musi zająć się ostatnimi działaniami władz, by sprawdzić, czy nadal możemy liczyć w naszym kraju na “wolne wybory”.

Wolne wybory zostaną zlikwidowane?

 Panowie [premier Morawiecki i wicepremier Sasin] uparcie dążą do likwidacji wolnych wyborów w Polsce z uporem godnym pionierów radzieckich, którzy utrwalali komunistyczną władzę, dążą do tego, żeby zrobić wybory w trybie kopertowym – uważa Kropiwnicki.

Więcej >>>

Jacek Sasin powiedział, że trwają już przygotowania do wyborów korespondencyjnych, w tym drukowanie kart do głosowania. W reakcji na te słowa posłowie KO zapowiedzieli, że złożą do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu dokonania przestępstwa wyborczego.

Zgodnie z planem PiS, wybory mają odbyć się 10 maja w trybie korespondencyjnym. Na ich przygotowanie nie zostało więc wiele czasu. Choć ustawy wciąż ostatecznie nie przyjęto – obecnie pracuje nad nią Senat – to odpowiedzialny za organizację wyborów minister aktywów państwowych Jacek Sasin przyznał, że prace nad ich przeprowadzeniem już się rozpoczęły.

– Dzieje się to przede wszystkim na podstawie decyzji marszałek Sejmu, która wyznaczyła wybory prezydenckie zgodnie z konstytucją na 10 maja i na podstawie decyzji premiera wydanej na podstawie ustawy „antyCovidowej”, która nakazała państwowym firmom takim jak Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych oraz Poczta Polska przygotowanie do tych wyborów, tak aby mogły się odbyć w trybie korespondencyjnym – tłumaczył Sasin.

Więcej >>>

Fragmenty Morawieckiego w FAZ >>>

Ostatnie posunięcia polityków Lewicy są tak bardzo nieracjonalne i nie dające się wytłumaczyć, że robią wręcz wrażenie jakiejś umowy z partią Kaczyńskiego

Reakcja Lewicy na propozycję, skądinąd sensowną, Borysa Budki, żeby wybory prezydenckie przełożyć o rok, a następnie przeprowadzić je, używając zwiększonych środków ostrożności, pokazała, że nie ma nadziei dla polskiej sceny politycznej w jej obecnym kształcie.

Cały felieton Elizy Michalik >>>

Od pięciu lat rządzą w Polsce środowiska, które konsekwentnie budują antydemokratyczny, ksenofobiczny, homofobiczny katofaszyzm

29 Lu

Kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta RP Małgorzata Kidawa-Błońska ma się coraz lepiej, Duda czuje jej oddech na plecach. A gdy doda się do jej procentów innych kandydatów opozycyjnych, to raczej Duda pożegna się z Pałacem Prezydenckim i będzie musiał myśleć o zapłaceniu ceny za łamanie Konstytucji.

Trybunał Stanu może być dla tego niedojrzałego człowieka za mało.

A kampania Kidawy-Błońskiej dopiero teraz ma oficjalny start (29. lutego, sobota).

Jak to w polityce, może się dużo zdarzyć, bo nawali kandydat, albo zostanie wrobiony. Widać jednak obsuwę Dudy, a odwrócenie trendu raczej jest niemożliwe, mimo że zostanie rzucony szmal na przekupstwo elektoratu.

Polska potrzebuje normalności, aby się rozwijać. Pamiętajmy, że wiele lat zajmie nam czyszczenie z pisowskiego brudu. Kurduple nabroili, jakby kraj najechali sowieccy Hunowie.

1.

Sztabowcy Koalicji Obywatelskiej wciąż nie uważają się za faworytów prezydenckiego wyścigu, ale zaznaczają, że zmiana nastrojów społecznych wśród Polaków jest zauważalna. – Czuć coś w powietrzu. Zmianę, nastrój rewolucyjny – mówi nam jeden z nich. Sobotnia konwencja Małgorzaty Kidawy-Błońskiej ma ten rewolucyjny nastrój dodatkowo podsycić.

2.

Małgorzata Kidawa-Błońska – mimo sceptycyzmu, który w jej kontekście wyrażali prawicowi dziennikarze – jest dziś tą kandydatką opozycji, która ma największe szanse na wejście do II tury wyborów prezydenckich. Mało tego, to ona może pokonać w niej Andrzeja Dudę i zostać pierwszą kobietą-prezydentem w historii Polski.

Więcej o możliwej wygranej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej tutaj >>>

Jeszcze pół roku temu sztab PiS był niedościgłym dla opozycji wzorem profesjonalizmu. Dziś jego członkowie zachowują się tak, jakby kampania prezydencka spadła na nich niespodziewanie.

Więcej Wojciecha Szackiego tutaj >>>

Dzień po ogłoszeniu tej informacji sekretarz stanu norweskiego ministerstwa spraw zagranicznych Audun Halvorsen ogłosił, że Norwegia wycofuje się ze współpracy z polskim resortem i przekazania mu blisko 300 mln zł: „W świetle ostatnich wydarzeń w Polsce jasne jest, że władze norweskie nie podpiszą umowy z Polską w sektorze wymiaru sprawiedliwości w sprawie finansowania z funduszy EOG. Jest to silny sygnał dla polskich władz, który świadczy o trosce rządu norweskiego o stan praworządności i niezależności sądów w Polsce”.

Więcej Ewy Siedleckiej >>>

Od pięciu lat rządzą w Polsce środowiska, które konsekwentnie budują antydemokratyczny, ksenofobiczny, homofobiczny katofaszyzm, środowiska katolicko-prawicowe, które demolują system prawny, chronią pospolitych przestępców, umarzają postępowania przeciwko zwykłym bandytom szykanując ich ofiary oraz sędziów i prokuratorów, którzy chcą tych bandytów ścigać.

Więcej Marcina Zegadło >>>

Gdy sędzia Tuleya zostanie zaaresztowany, to na pewno nie zostanie sam, ale wszyscy mamy świadomość, że za obronę zasad przyjdzie nam zapłacić i nie można wykluczyć również i takiej sytuacji, że może być to nawet i aresztowanie pod jakimkolwiek pretekstem – mówi sędzia Bartłomiej Przymusiński ze stowarzyszenia sędziów Iustitia. – Ustawa kagańcowa dała zielone światło na tego typu działanie, bo o uchyleniu immunitetu decyduje teraz Izba Dyscyplinarna SN, a nie sąd dyscyplinarny przy sądzie apelacyjnym, wobec tego system się w pełni domknął i sprawa może być załatwiona przez kilku lojalnych funkcjonariuszy Zbigniewa Ziobry. Trzeba jasno powiedzieć, że ten cały aparat represji ma imiona i nazwiska i ci, którzy biorą w tym udział, zostaną odnotowani – podkreśla

Rozmowa z sędzią Bartłomiejem Przymusińskim tutaj >>>

Ekonomiści zajmujący się konsekwencjami gospodarczymi zmiany klimatu często nie doceniają – czasami nawet bardzo poważnie – wynikających z nich szkód. Niedoszacowania występują zwłaszcza w scenariuszach, w których temperatura Ziemi wzrasta o więcej niż 2°C, a więc powyżej celu uzgodnionego w Porozumieniu Paryskim.

Więcej 0 cenie obrony klimatu i przetrwania ludzkości >>>

W pisowskiej Polsce narzucanie obywatelom, jak mają żyć już nie jest fikcją. 

To nie jest bajka z gatunku fantasy. Każdy, kto dobrze zna historię, widzi to podobieństwo do totalitaryzmów, które już miały miejsce. Zakazane księgi, wykluczenie części społeczeństwa, które po prostu nie pasuje do wizji Panów Narodu, tworzenie „stref wolnych od…”, narzucanie obywatelom, jak mają żyć – to już nie jest fikcją. To naprawdę się dzieje.

Cały felieton Bożeny Olszewskiej tutaj >>>

PiS dorwał polskie złoto. No to spodziewajcie się złodziejstwa na skalę do tej pory niespotykaną

26 List

„Dlaczego akurat ta władza i teraz ściąga do Polski nasze rezerwy złota bezpiecznie przechowywane w Londynie? To mi pachnie jakimś przekrętem” – zastanawiał się na Twitterze przedsiębiorca Ryszard Wojtkowski.

Sprowadzeniem do Polski 100 ton złota chwalił się prezes NBP Adam Glapiński. Wartość kruszcu to 18,3 mld zł.

Na zdjęciach, które umieszczono w sieci w związku ze sprowadzeniem złota, widać Glapińskiego z dumą prezentującego sztabki na tle skarbca. Obok prezesa stoją dawni ministrowie rządu PiS, których partia przeniosła do NBP – Teresa Czerwińska i Paweł Szałamacha.

Równie podejrzliwi jak Wojtkowski byli inni internauci: – „PiS dobrał się do rezerw złota. Roztrwonią cały majątek, który należy do wszystkich Polaków, a jak pojawią się prawdziwe trudności, kryzys, kasa państwowa będzie zionąć pustką. Po Kaczyńskim choćby potop, nie ma dzieci, wnuków, żyje dla siebie i władzy”; – „Za trzy lata okaże się ze jedno zero uciekło i zostało 10 ton. Bo nie było jak finansować programów socjalnych”; – „Ostatnio dużo jest mowy o patriotyzmie (Budowa łuku dziękczynnego, Patriotyczny Marsz Niepodległości, Patriotyczne Polskie Produkty itp, itd ). „Jak władza dużo zaczyna mówić o patriotyzmie, to znaczy, że będą kraść”. PiS odkąd przejął władzę głównie mówi właśnie o patriotyzmie”; – „Spółka Srebrna zamierza zmienić nazwę na Złotą”.

W komentarzach internautów nie zabrakło kpin, dotyczących bliskich współpracowniczek prezesa NBP: – Może „asystentki” się żalą, że im do pierwszego nie starcza…”; – „W nagrodę po sztabce Glapińskiemu i jego aniołkom”; – „To już wiecie, że prezes Glapiński na święta zrobi swoim przybocznym prawdziwy złoty deszcz…”.

Premier Mateusz Morawiecki obiecał 200 tys. mieszkań. Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz wyjawiła, że obietnica ta jest trudna do zrealizowania. Przedstawicielka PiS ośmieszyła tym samym tezy, które powielił w swoim expose premier.

Mateusz Morawiecki wcześniej odniósł się do socjalnego programu. „Wdrożyliśmy nowe regulacje w budownictwie mieszkaniowym. W latach 2011-2014 oddawano do użytku średnio 143 tys. mieszkań. W latach 2017-2020 będzie to ponad 200 tys. mieszkań. Nasz Narodowy Program Mieszkaniowy, którego częścią jest Mieszkanie+, tworzy nowe perspektywy” – mówił szef rządu.

Wkrótce potem minister Emilewicz przyznała, że realizacja tego programu nie będzie łatwa. „Pan premier w expose mówił o 200 tys. mieszkań rocznie w całym kraju, nie tylko w ramach Mieszkania Plus. Wynik ten po raz pierwszy powinniśmy osiągnąć w najbliższym czasie, ale wyzwaniem będzie jego utrzymanie w następnych latach” – stwierdziła przedstawicielka prawicy.

Jak widać, rozbieżności między Morawieckim a Emilewicz są dość istotne. Kto ma racje? Trudno odpowiedzieć na to pytanie.

Wiadomo, że szef rządu obiecywał to jeszcze na długo przed wygranymi wyborami. Morawiecki wielokrotnie deklarował, że nowe mieszkania mają zostać oddane do użytku jeszcze w 2019 r. i jest to zupełną zasługą obecnego gabinetu.

Prawda o realizacji dotychczasowych obietnic jest gorzka. W ramach programu „Mieszkanie +” oddano do użytku zaledwie… 867 mieszkań…

Do sprawy odnieśli się już internauci. „Kłamcy się nie wierzy a niestety premier Mateusz Morawiecki jest kłamcą (udowodniono mu go przed sądem i teraz się zastanawiam czy ktoś znów go nie pozwie choćby za te samochody elektryczne, które obiecywał” – skomentował jeden z użytkowników portalu NaTemat.pl.

Więcej o oszustwach w expose Morawieckiego tutaj (z możliwością pobrania pliku) >>>

Posłowie Koalicji Obywatelskiej złożyli zawiadomienie do prokuratury, dotyczące możliwości popełnienia przez Elżbietę Witek przestępstwa przekroczenia uprawnień i poświadczenia nieprawdy. Marszałek Sejmu nakazała powtórzyć głosowanie w Sejmie nad wyborem członków KRS.

„Po analizie zapisów materiałów, które sama Kancelaria Sejmu udostępniła w formie materiału wideo i na podstawie relacji również mediów, wygląda na to, że doszło do złamania prawa” – powiedział rzecznik PO Jan Grabiec. Przypomniał, że wyniki pierwszego głosowania – tego, które później powtórzono – nie zostały przez Witek ujawnione.

Grabiec podkreślił, że marszałek „samowolnie, wbrew trybowi opisanemu w regulaminie Sejmu”, dokonała reasumpcji głosowania. – „Można powiedzieć, że to działanie marszałek Witek jest „bez żadnego trybu”. Nie możemy na to pozwolić, żeby Sejm, czyli miejsce, w którym stanowi się prawo, było miejscem, w którym łamane jest prawo i to przez osobę, która powinna stać na straży prawidłowego funkcjonowania Sejmu” – stwierdził Grabiec. Posłowie KO chcą, żeby prokuratura przesłuchała w tej sprawie polityków PiS, w tym Jarosława Kaczyńskiego.

Posłowie wysłali też do marszałek Witek pismo, w którym zwracają uwagę na brak w stenogramie obrad Sejmu fragmentu jej rozmowy z wiceszefem kancelarii Sejmu Dariuszem Salomończykiem. – „Nie, nie, nie, musi być wniosek. To nie można tak, pani marszałek, ja melduję, że wszyscy posłowie zagłosowali – ci, którzy są na sali, wszyscy oddali głos. Trzeba albo podjąć decyzję, że pani anuluje, albo pokazać wyniki i uznać” – mówił Salomończyk do Witek.

Według posła Michała Szczerby z KO to jeden z dowodów na bezprawne działanie marszałek Witek. Przypomnijmy też, że na nagraniach z tej nocy słychać posłankę PiS Joannę Borowiak, która mówi do marszałek Sejmu: – „Trzeba anulować, bo my przegramy”.

Dodajmy, że ubiegłym tygodniu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałek Sejmu złożyli posłowie Lewicy.

Pawłowicz hipokryzja postępująca i inne pisizmy

16 List

Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie. Walczę o państwo prawa, wolności obywatelskie, w tym wolność od pełnego zła Kościoła. A kaczyści precz!

Krystyna Pawłowicz, która obiecywała zawiesić działalność na Twitterze, właśnie opublikowała kolejne już – po złożeniu tej obietnicy – wpisy. „Tłumaczy” w nich, jak to jest możliwe, że mimo swojego wieku może kandydować do Trybunału Konstytucyjnego. Była posłanka PiS ma 67 lat.

– „ŻADNE przepisy, ani art.3 ustawy o TK, ani art.30 ustawy o SN określający „wymogi” dla bycia sędzią SN – JEDYNY do którego w sprawie „wymogów” odsyła art.3 ustawy o sędziach TK – NIE określają „końcowego” wieku dla kandydowania do SN/TK” – napisała Pawłowicz.

W następnym wpisie dodała: – „Przepis o 65 latach, po osiągnięciu których sędzia SN przechodzi z ustawy w stan spoczynku NIE MA przy tym jednak charakteru bezwzględnego, bo na wniosek tego sędziego można mu PRZEDŁUŻYĆ jeszcze o kilka lat czas wykonyw. funkcji sędziowskiej. Takie wnioski do KRS są dość częste”.

– „Art. 3 ustawy o statusie sędziego TK odsyła do „wymagań stawianych sędziemu SN lub NSA”. A do nich pośrednio należy też górna granica wieku sędziego SN lub NSA czyli 65 lat (art. 37 ustawy o SN). Ergo: dotyczy też górnej granicy wieku, do którego można zostać sędzią TK. Inaczej można by powołać do TK staruszka w wieku 90 lat na 9 letnią kadencję. Co zdaje się, że bardzo Pani Profesor podkreślała, gdy były procedowanie zmiany w SN, że powinno dać się szanse młodszym, bo ci bardziej wiekowi to nazbyt geriatryczni umysłowo” – odpisał Pawłowicz prawnik Tomasz Krawczyk.

Dominika Długosz z „Newsweeka” przypomniała wypowiedzi Pawłowicz sprzed dwóch lat: – „Za starzy sędziowie są niebezpieczni dla systemu prawnego. To nie jest już wiek… cierpi się na różnego rodzaju żylaki, choroby, zaburzenia krążenia, jakieś zmiany charakterologiczne… To wymaga już odpoczynku, wzięcia się za ogródek… Krystyna Pawłowicz, 2017”.

– „Hipokryzja postępująca”; – Łoj-tam, łoj-tam! Przecież poprawki do ustaw to dla was pikuś. Nie tylko ten przepis „nie ma CHARAKTERU”; – „Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy to jest zły uczynek. Dobry, to jak Kali zabrać komuś krowy.” Tyle warte te pani wyjaśnienia, co deklaracja o zawieszeniu konta”; – „Punkt widzenia od punktu siedzenia… Szczyt hipokryzji w pani wykonaniu” – komentowali wpisy Pawłowicz internauci.

Pacjenci, umierajcie! Rzecze PiS i jego guru Kaczyński

OKO.press

Więcej >>>

Operacja „Grodzki”, czyli 500 plus (dolarów) i inne hejty. „Szczecińska Pawłowicz” sfałszowana przez TVP

Wbrew propagandzie TVP szczecińska biolożka prof. Popiela nie twierdziła na FB, że w 1998 roku dała łapówkę prof. Grodzkiemu. Co więcej, szybko łagodziła swoje wpisy. Ale Radio Publiczne robi fejkową infografikę, a „Wiadomości” TVP orwellowski materiał. Czemu ten Grodzki taki groźny? OKO.press analizuje, co zostało w sieci i to, co z niej zniknęło

Więcej >>>

Po zapowiedzi ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, że złoży zawiadomienie na Lotną Brygadę Opozycji po happpeningu z tekturowym czołgiem, działacze postanowili mu „pomóc”. Stawili się więc w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, gotowi do odbycia „kary”.

Ubrani w pasiaki przynieśli „dowody zbrodni”. – „Tu jest corpus, a tu jest delicti” – powiedział jeden z brygadzistów, pokazując korpus czołgu i jego lufę. – „Proszę wyjść z tym przedmiotem!” – zakrzyknął strażnik.

Niewiele zdziałali w prokuraturze, choć prosili: – „Pan dzwoni do Błaszczaka” i „Przykujcie nas chociaż do stojaków na rowery na 5 minut”.

Poszli więc do Kancelarii Prezydenta, która mieści się nieopodal Sejmu przy Wiejskiej. Uznali, że skoro Andrzej Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego, zanim zapadł prawomocny wyrok sądu, to może zrobić to samo w ich przypadku. Tutaj jednak nie znaleźli „Duda pomocy”…

Znaleźli za to uznanie w sieci. – „Uśmiech i humor to oznaka zwycięstwa na głupotą polityków. W tekturowym państwie, to i corpus delicti z tektury”; – „Biedne ciecie, pewnie się modlą, abyście na ich zmianie nie wpadli”; – „Dawno się tak nie uśmiałem, mój typ poczucia humoru, delikatnie absurdalny i cholernie inteligentny. Szacunek, szkoda tylko, że Mariusz do usranej śmierci tego nie zrozumie” – komentowali internauci.

Depeszę o tym, jak Telewizja Polska zrelacjonowała wizytę „pierwszego Polaka w USA bez wizy” nadała czołowa agencja informacyjna Associated Press, a podały ją dalej m.in. „The Washington Post”, czy „The New York Times”. AP odnotowała, że materiał został wyśmiany. O sprawie pisze Gazeta.pl.

AP zauważa, że relacja w Polsce została wyśmiania, gdy widzowie zorientowali się, że podróżnym był pracownik stacji oraz były polityk PiS. Agencja pisała także, że TVP jest wykorzystywana przez partię rządzącą do „trąbienia o sukcesach”.

Materiał „Wiadomości” TVP1. Dziennikarze zarzucają ustawkę

Dziennikarze i użytkownicy Twittera po emisji materiału w „Wiadomościach” zarzucili TVP ustawkę. Dyrektor TAI Jarosław Olechowski zapewniał w tym serwisie społecznościowym, że lot pierwszego Polaka bez wizy do Stanów Zjednoczonych pokazany w „Wiadomościach” nią nie był. „Red. Bakalarski przeszedł standardową procedurę ESTA jak każdy podróżny. Materiał miał charakter poradnikowy, pokazujący co należy zrobić, żeby polecieć do USA bez wizy” – poinformował Olechowski.

Czytaj więcej o całej sprawie

Pan były marszałek czuje się bardzo rozgoryczony, wręcz skrzywdzony tą wielką niesprawiedliwością, jaka go spotkała.

Ależ gorący tydzień za nami. Zaprzysiężenie nowych posłów, lekki demakijaż rządu, rozpaczliwe poszukiwanie kasy, co już owocuje nowymi pomysłami, ile i jak ją z nas wyciągnąć. Dla mnie jednak „bohaterem” ostatnich dni jest Stanisław Karczewski i jego walka o jego Senat. To najbardziej tragiczna postać, pełna smutku i rozżalenia. Biedaczek, który zupełnie nie potrafi odnaleźć się w nowych realiach.

Zacznijmy jednak od początku. 13 października odbyły się wybory do parlamentu. Oczywiście Zjednoczona Prawica wygrała Sejm, co nie było żadnym zaskoczeniem. Wprawdzie okazało się, że PiS jest teraz bardziej uzależnione od swoich sojuszników, bo bez nich nie ma większości, że ogólnie na partie opozycyjne głosowało w sumie więcej Polaków niż Zjednoczoną Prawicę, że prezes nie krył rozczarowania, bo miał nadzieję, że zwycięstwo to będzie druzgoczące i opozycja na wieki wieków zostanie wyeliminowana, ale co tam. Wygrana to wygrana. Gorzej, gdy doszło do podsumowania wyników głosowania na senatorów i tutaj PiS poległo. To było jak uderzenie w policzek, zniewaga, nad którą ciężko przejść do porządku dziennego.

Najpierw zapadła cisza. Trzeba było ogarnąć temat i zastanowić się, co dalej. Najlepszym pomysłem okazał się ten, który już niejeden raz wspomógł prezesa i jego kolesi, czyli… przekupstwo. Sam Karczewski nie krył, że wszystko możliwe, bo przecież „nigdy nie było takiej sytuacji, że senatorowie, którzy rozpoczęli kadencję, w takich samych konfiguracjach politycznych tę kadencję kończyli”.

Ruszyła więc pisowska brać do boju, wierząc, że znajdzie kilku senatorów, którzy przejdą na ich stronę mocy, a tu klapa. Nie pomogły obietnice świetlanej przyszłości, nie pomogło zastraszanie. Senatorowie opozycyjni i niezależni zaparli się i koniec. Dla PiS-u to sytuacja nie do ogarnięcia, bo jak to. Przecież ta partia jest mistrzem w kupowaniu poparcia, a tu taka porażka. Ciężko to było przegryźć, tym bardziej, że zgłoszone protesty wyborcze, dotyczące nieprawidłowości w wyborze senatorów, też zostały odrzucone.

Fakt stał się faktem. PiS stracił Senat i choć na uszach stawał, nie udało się tego zmienić. No i tu wyskakuje nam ten biedak, pan Karczewski. Do końca, do ostatniej chwili był przekonany, że uda mu się zatrzymać stanowisko marszałka Senatu, bo przecież był takim wspaniałym marszałkiem. Jak mówił, „debaty wokół spraw nawet najbardziej dyskusyjnych, problematycznych, kontrowersyjnych, toczyły się do późnych godzin nocnych, nigdy nie ograniczałem możliwości wypowiadania się senatorów opozycji, mieli sytuację wręcz komfortową w Senacie. Moje drzwi były, są i będą otwarte dla wszystkich senatorów”, a tak w ogóle jego kadencja „była udaną kadencją. Myślę, że panowałem nad emocjami senatorów, potrafiłem prowadzić obrady, ale przede wszystkim prowadzić sprawy, za które odpowiedzialny jest Senat”.

Naprawdę nie wiem, czy to zaklinanie rzeczywistości czy też początki demencji, bo zupełnie inaczej pamiętam rządy marszałka Karczewskiego. Wyrzucenie flagi unijnej, skracanie czasu wypowiedzi, wyłączanie mikrofonów, nocne obrady, bezkrytyczne przyjmowanie każdej ustawy Zjednoczonej Prawicy, nawet tej, pełnej błędów i potem wielokrotnie poprawianej. Zapomniał o tym?

Teraz pan były marszałek czuje się bardzo rozgoryczony, wręcz skrzywdzony tą wielką niesprawiedliwością, jaka go spotkała. Walkę o fotel marszałka Senatu przegrał z profesorem Grodzkim i ależ ta porażka boli. Żegnaj luksusowy apartamencie w jednej z willi rządowych. Żegnaj cateringu i usługi prania oraz sprzątania w gratisie. Żegnajcie loty z rodzinką… I co teraz z tym pięknym portretem Karczewskiego, który był niezbędny „dla dobrego funkcjonowania państwa”? Pewnie zabierze do domu, powiesi w salonie i będzie się przed nim modlił o rychły upadek Senatu, który w obecnym składzie do niczego prezesowi i partii się nie przyda.

Jestem jednak przekonana, że nieraz usłyszymy jeszcze o panu Karczewskim. Już dzisiaj wieszczy on, że Senat nowej kadencji zamieni się w „izbę politycznych awantur”, bo przecież inaczej być nie może, a on sam będzie krytycznie patrzył na ręce nowego marszałka i ostro go punktował. Upokorzony i nieszczęśliwy pan Karczewski dzisiaj przywdziewa zbroję don Kichota i rusza na samotną walkę. On kontra senatorowie, którzy nie dali się przekupić. On i jego wiara, że wszystko jeszcze może się zmienić i powróci do koryta w blasku chwały i sławy. On silny, niezłomny, oddany prezesowi i pisowskiej Polsce nie odpuści. Jeszcze pokaże wszystkim, kto tu rządzi…

– Musimy teraz wybrać kandydata na prezydenta, potem czekają nas wybory szefa partii, a na końcu – wybory szefów regionów – mówił w sobotę w Swarzędzu przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. Na spotkanie z działaczami przyjechał z prawdopodobną kandydatką partii na prezydenta RP Małgorzatą Kidawą-Błońską.

Więcej >>>

 

Gadzinówka TVP atakuje. To z niej pójdzie sygnał do przelewu krwi Polaków

15 List

Szanowni państwo, trzymajcie się za kieszenie i portfele, bo PiS zaczyna realizować swoje obietnice wyborcze – mówi Izabela Leszczyna o projekcie likwidacji limitu 30-krotności przy składkach ZUS. Koalicja Obywatelska chce w tej sprawie zwołania komisji finansów.

Pierwszy projekt nowej kadencji

PiS wprowadza pierwszy projekt poselski – co oznacza krótszą ścieżkę legislacji – dotyczący likwidacji limitu 30-krotności przy składkach ZUS.

– Około 400 tys. pracowników zatrudnionych na umowę o pracę, ludzi dobrze wykształconych, innowacyjnych, czyli takich, którzy mają szanse sprawić, że polska gospodarka stanie się konkurencyjna i innowacyjna. Oni będą zarabiać mniej – tłumaczyła Izabela Leszczyna z KO.

– Mimo że w kampanii wielokrotnie słyszeliśmy, że tej ustawy nie będzie, pierwsza jest właśnie ta. Dlaczego PiS to robi? Powód jest tylko jeden – do budżetu musi wpłynąć ponad 5 mld zł więcej ze składek, bo budżet nigdy nie był zrównoważony – mówiła Leszczyna.

Szukanie pieniędzy w portfelach Polaków

Projekt zakłada likwidację od 2020 roku górny limit przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne. Ten zabieg ma przynieść dodatkowe 7,1 mld zł więcej. PiS potrzebuje więcej pieniędzy na spełnianie obietnic wyborczych

– PiS robi rzecz dla przyszłych pokoleń Polaków, dla naszych dzieci, okrutną. Dzisiaj do budżetu wpłynie 5, 7, 10 mld, w przyszłości więcej, natomiast za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat z tego budżetu powinno wypłynąć o wiele więcej miliardów złotych na wypłatę emerytur. Im wyższa składka, tym wyższa emerytura – tłumaczyła Leszczyna.

Kontrowersje wokół projektu

– PiS w panice szuka pieniędzy do przyszłorocznego budżetu i wprowadza drogą poselską tak naprawdę ustawę systemową dla systemu ubezpieczeń społecznych – tłumaczyła Paulina Hennig-Kloska – tak naprawdę dopiero nasze dzieci i wnuki odczują, co dzisiaj PiS robi z naszymi portfelami. Wtedy trzeba będzie oskładkować pracę dużo bardziej niż dziś, żeby utrzymać kominowe emerytury, które w wyniku tej regulacji powstaną – tłumaczyła.

KO złożyła do przewodniczącego komisji finansów publicznych Henryka Kowalczyka wniosek o zwołanie specjalnego posiedzenia, aby przedyskutować i ocenić skutki regulacji.

Kryzys w rządzie?

Sprzeciw wobec pomysłu zniesienia limitu składek jeszcze przed wyborami wnosił wicepremier Jarosław Gowin. Już po wyborach powtórzył, że projektu nie poprze. Zmianom sprzeciwiają się także pracodawcy i związkowcy.

Poparcie projektu rozważa część Lewicy, ale z klauzulą emerytury maksymalnej.

Marszałek Elżbieta Witek zamierza zamówić ekspertyzy ws. kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego. Witek chce sprawdzić, czy do TK może kandydować osoba w wieku 65 lat.

Do Trybunału Konstytucyjnego zamierzają kandydować Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piotrowicz i Elżbieta Chojna-Duch. Pierwszych dwoje ma 67 lat, Chojna-Duch natomiast 71.

Po ogłoszeniu kandydatur pojawiły się pierwsze wątpliwości. Nie wiadomo, czy wspomniane osoby mogą kandydować do TK – prawicowy rząd zmienił wiek przejścia sędziów Sądu Najwyższego na emeryturę, który ustalono na 65 lat. Wprowadzenie nowego wieku emerytalnego miało umożliwić pozbycie się z SN Małgorzaty Gersdorf. Zarówno Piotrowicz i Pawłowicz przekonywali wtedy, że… zmiana jest potrzebna.

W ustawie o Trybunale Konstytucyjnym widnieje zapis, że kandydaci do TK muszą spełniać takie same wymogi, co sędziowie Sądu Najwyższego. Wszystko wskazuje więc na to, że Piotrowicz, Pawłowicz i Chojna-Duch nie nadają się do kandydowania. Witek zamówiła ekspertyzę właśnie w tej sprawie.

„Gazeta Wyborcza” zapytała Witek o wiek PiS-owskich kandydatów. Marszałek odpowiedziała, że – jak podaje przywołany dziennik – „w ustawach mogą występować sprzeczności”.

Sytuacja wzbudziła rozbawienie internautów, którzy wypominają partii rządzącej niebywałą hipokryzję i obłudę. „Nazwa partii, w której jest pani marszałek, też jest w sprzeczności ze stanem faktycznym”, „Sam istniejący przepis nie wystarcza! Teraz jeszcze trzeba go przetłumaczyć z polskiego na nasze !!!”, „Wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie są równiejsze!” –  to tylko niektóre komentarze użytkowników serwisu Wyborcza.pl.

Fantastyczne posunięcie nowego marszałka Senatu, pana Tomasza Grodzkiego. Uznał on, zresztą słusznie, że przyjmując takie stanowisko, należy przedstawić się narodowi i postanowił wygłosić orędzie w Telewizji Publicznej, zaraz po „Wiadomościach”. Dla pana Kurskiego był to zapewne szok, nie mógł przecież odmówić, jednak odpowiednio „przygotował” odbiorców swojej telewizji do tak nieoczekiwanego wydarzenia.

Sytuacja dla „reżimówki” bardzo niekomfortowa, więc trzeba było szybko odpowiednio zareagować i pokazać w „Wiadomościach”, kim jest nowy marszałek. Nie ma co, dziennikarze świetnie się przygotowali i ostro rzucili na marszałka.

Najpierw porównano jego majątek z majątkiem Elżbiety Witek, przy którym pan Grodzki wyszedł na krezusa. Przy okazji wyemitowano też fragment jego rozmowy z Robertem Mazurkiem. Dziennikarz usiłował dociec, ile tak naprawdę zarabiał pan profesor w minionych latach i nie chciał przyjąć do wiadomości, że wysokość tych zarobków obejmowała też dochód żony.

Przypomniano również, że profesor był przez 18 lat dyrektorem szpitala, który znalazł się na progu bankructwa, a wisienką na torcie była wypowiedź prof. Agnieszki Popieli, oburzonej wyborem na marszałka Senatu człowieka, któremu wręczyła łapówkę w wysokości 500 dolarów za operację matki. Zgodnie z tradycją Telewizji Publicznej, Tomasz Grodzki nie miał możliwości odnieść się do tak ostrej krytyki.

Z przekazu telewizyjnego wyłonił się nam człowiek, nieco szemrany. Tu łapówka, tam jakieś machlojki przy deklaracjach majątkowych, a do tego fatalne zarządzanie szpitalem. Jak widać, dziennikarze Kurskiego stanęli na wysokości zadania. Teraz telewidz został już odpowiednio „urobiony”, spokojnie odbierze orędzie pana profesora i nie da się nabrać, bo już zna całą prawdę. Oczywiście, pod warunkiem, że nie wyłączył wcześniej telewizora, bo o wystąpieniu marszałka Sejmu „Wiadomości” nie raczyły poinformować.

Prof. Agnieszka Popiela z Katedry Botaniki i Ochrony Przyrody Uniwersytetu Szczecińskiego napisała we wtorek na swoim profilu na Facebooku: „Masakra. Pan profesor Grodzki kandydatem na Marszałka Senatu. Jak moja Mama umierała, to trzeba było dać 500 dolarów za operację. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani rachunku nie dostałam. Nigdy tego nie zapomnę”.

Mimo swej niejasności wpis niepoparty żadnymi dowodami odbił się donośnym echem w mediach, a dla TVP był gwoździem programu poprzedzającego orędzie nowego marszałka Senatu.

Nie pamiętam żadnego kontaktu z autorką wpisu. Kategorycznie i stanowczo zaprzeczam, bym domagał się pieniędzy za operację. Wpłaty na działającą poza szpitalem fundację na rzecz transplantologii są absolutnie dobrowolne” – oświadczył Wirtualnej Polsce prof. Tomasz Grodzki.

Równocześnie marszałek dodał: „Apeluję, zgodnie z wymową mojego wczorajszego orędzia, o opamiętanie. Tym niemniej, choć z natury jestem człowiekiem łagodnym, w przypadku dalszego oczerniania mojej osoby będę zmuszony wystąpić na drogę sądową w obronie mojego dobrego imienia”.

I chyba opamiętanie przyszło dość szybko, bo pani Popiela w następnych wpisach zaczęła wyraźnie łagodzić swoje stanowisko:

„Ponieważ mój wpis wywołał dyskusje, wyjaśniam: Pan prof. T. Grodzki to wybitny torakochirurg, który pomógł mojej śp. Mamie. Dzięki niemu miała łatwiejszą śmierć i za to jestem wdzięczna. Napisałam to, co napisałam, bo objął wielką godność w Polsce, a to wymaga etyki na najwyższym poziomie” – napisała. W czym więc rzecz?

Dalej pani Popiela dodała: „Jeśli to była fundacja, a ja nie dostałam faktury/rachunku/potwierdzenia wpłaty przez pomyłkę, to chętnie przeproszę. Powinna być dokumentacja fundacji” – i powołała się na maksymę Ojca Świętego Jan Paweł II: „Prawda nas wyzwoli”.

Poproszona przez portal gazeta.pl o komentarz odpisała: „Nie komentuję tej sprawy”. Ale na Twitterze zamieściła kolejny wpis: „Liczę na wyjaśnienia Pana Marszałka. Jeśli dokumentacja fundacji jest ok to chętnie przeproszę”.

Nawiasem mówiąc – jak wynika z aktywności tej pani na Facebooku – w czasie jesiennych wyborów samorządowych wsparła ona polityka PiS i została członkiem Honorowego Komitetu Poparcia Bartłomieja Sochańskiego na prezydenta Szczecina – pisze gazeta.pl.

Operacja „Grodzki”, czyli 500 plus (dolarów) i inne hejty. „Szczecińska Pawłowicz” sfałszowana przez TVP

Wbrew propagandzie TVP szczecińska biolożka prof. Popiela nie twierdziła na FB, że w 1998 roku dała łapówkę prof. Grodzkiemu. Co więcej, szybko łagodziła swoje wpisy. Ale Radio Publiczne robi fejkową infografikę, a „Wiadomości” TVP orwellowski materiał. Czemu ten Grodzki taki groźny? OKO.press analizuje, co zostało w sieci i to, co z niej zniknęło

Więcej >>>

Sort gorszy od sortu lepszego dzieli nie tylko uporczywy brak wiary w zbawczo-narodową misję pana prezesa, ale nawet… poczucie humoru.

Pojednawcze gesty obozu władzy z okazji inauguracji Sejmu nowej kadencji na razie zdały się na nic. Polacy wciąż pozostają głęboko podzieleni. Sort gorszy od sortu lepszego dzieli nie tylko uporczywy brak wiary w zbawczo-narodową misję pana prezesa, ale nawet… poczucie humoru.

Najlepiej dowiodły tego reakcje opozycji na sejmowe przemówienia pana prezydenta oraz marszałka seniora. Reakcje krytyczne, co niejako oczywiste. Ale krytyczne ze szczególnego powodu. Otóż wystąpienie Andrzeja Dudy niektórzy posłowie oprotestowali ze względu na brak zwyczajowych dowcipów, z których prezydent zdążył już zasłynąć w niejednym powiecie. Tymczasem w Sejmie – narzekali parlamentarzyści od centrum do lewa – nawet o Murzynach nie było ani słowa…

Co innego marszałek senior. Ten rozbawił opozycyjne towarzystwo niemal do łez, tropiąc szpiegów w „GW”, marksistów w SN i gender w podstawówkach, a też co chwila powołując się na Konstytucję. Pan marszałek „śmieszył, tumanił i przestraszał”, ani na chwilę nie wypadając ze swej zwyczajowej roli. Więc i brawa na koniec dostał całkiem zasłużenie.

No, ale właśnie na przykładzie reakcji na te dwa przemówienia widać najlepiej, jak bardzo stronnicy i przeciwnicy aktualnej władzy różnią się nie tylko pod względem poglądów, ale też poczucia humoru. Bo co jednych śmieszy, innych cieszy – i odwrotnie.

Zacznijmy od wystąpienia pana prezydenta i zarzutów opozycji, że było owszem, poprawne, ale strasznie poważne. Tymczasem można w ciemno iść o zakład, że parlamentarzyści PiS w duchu pokładali się przy nim ze śmiechu. Najzabawniejsze musiały się im wydać fragmenty o konieczności naprawy języka polityki, szacunku dla cudzych poglądów, wzajemnej tolerancji i temu podobne androny. Niektórzy musieli się chyba popłakać z uciechy.

Wewnętrznie, bo trzeba wszak było zachować pozory powagi, licząc, że ciemny antypisowski lud to kupi. Że da się nabrać na te puste gesty i nic nieznaczące deklaracje, które potrwają najdalej do majowych wyborów prezydenckich. Bowiem lud pisowski doskonale rozumie, że to tylko takie gadanie, obliczone na łagodzenie nastrojów i reelekcję prezydenta. On tak po prostu musi, bo inaczej „dobra zmiana” nie posunie się już ani o krok w kierunku Polski marzeń marszałka seniora.

Bo on, z kolei, mówił jak najbardziej serio. Owszem, lewactwo śmiało się w kułak na samo wspomnienie o „agentach”, „postkomunie” i „potworze gender”. Zresztą niektórzy „totalsi” już na sam widok marszałka seniora dostają napadu nerwowego chichotu, bo zaraz im się przypominają a to parówki smoleńskie, a to wyprawa na Caracale z widelcem. Tymczasem prawa strona sejmowej sali z pewnością wsłuchiwała się w słowa marszałka seniora z należytą powagą, a potem nagrodziła je jeszcze owacją na stojąco. Nie bez powodu wicepremier Sasin, barwna eminencja partii aktualnie rządzącej, z niekłamanym entuzjazmem wyrażał się w telewizji o treści i formie tego specyficznego przemówienia. Państwo z PiS i okolic wiedzą otóż doskonale, że pan Antoni bynajmniej nie żartował, kiedy zapowiadał polowanie na agentów w sądach i mediach, dalsze ograniczanie praw kobiet oraz „obronę wartości chrześcijańskich”. Całkiem serio zapowiadał też Polskę dla „prawdziwych” Polaków. To – drodzy totalsi – nie był żaden tam „kabaret”. Dowcipy o Konstytucji to opowiadał naiwnym rodakom pan prezydent Duda.

I tylko „totalsi” się w tym wszystkim nie zdążyli połapać tak od razu. Cóż – po prostu za grosz nie mają poczucia humoru.

Marszałek Senatu prof. Grodzki: „Polek i Polaków nie da się stłumić próbami wtłoczenia w ramy jednej, sztywnej, czasem dziwacznej ideologii. Przekonali się o tym komuniści i przekonają wszyscy, którzy podejmują takie próby”

14 List

Całość orędzia marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego.

– Senat będzie wykonywał przypisane sobie obowiązki w taki sposób, aby przekonać Państwa, że jest możliwe uprawianie politycznego sporu w sposób przyzwoity, normalny, bez wzajemnej niechęci czy nienawiści, mając za cel tylko i wyłącznie służbę narodowi. Będziemy przyjmować ustawy sejmowe i jeśli uznamy je za dobre, to uchwalimy. Jeśli będą wymagały poprawek, to poprawimy i odeślemy do Sejmu. Będę także oczekiwał od Senatu tworzenia własnych ustaw, które po uchwaleniu zgodnie z dobrymi praktykami legislacyjnymi będziemy przesyłać do Sejmu jako inicjatywy senackie. Jeśli ktoś by się obawiał, że Senat będzie narzędziem do blokowania Sejmu, jest w całkowitym błędzie – stwierdził marszałek Senatu Tomasz Grodzki w orędziu wygłoszonym na antenie TVP. Poniżej pełny tekst wystąpienia.

*****

Wierzę, że stojąc w służbie prawdy, wyborcy powinni mieć pełne prawo do wiedzy na temat pracy najważniejszych instytucji naszego kraju, dlatego jest mi miło poinformować Państwa, że Senat RP X kadencji wybrał swoje władze i przystąpił do pracy. W tej kadencji naród w swej zbiorowej mądrości zdecydował, że w Sejmie przewagę będzie miał obóz rządzący, a w Senacie opozycja, czy raczej demokratycznie wybrana większość, złożona z pań i panów senatorów Koalicji Obywatelskiej, PSL, lewicy i senatorów niezależnych. Przywraca to w pewnym stopniu równowagę w zmaganiach politycznych, ale jednocześnie nakłada ogromną odpowiedzialność za słowa, czyny i decyzje na obie strony. Nie wolno nam zmarnować tego mandatu otrzymanego od milionów wyborców.

W Sejmie, ale także w Senacie, reprezentującym majestat Rzeczpospolitej i potęgę naszego narodu, widać wyraźnie, że siłą naszego społeczeństwa jest różnorodność, za którą idzie kreatywność i energia Polek i Polaków, których nigdy nie da się stłumić próbami wtłoczenia nas wszystkich w ramy jednej, sztywnej, czasem dziwacznej ideologii. Przekonali się o tym komuniści i przekonają wszyscy, którzy podejmują takie próby, skazane na niepowodzenie w krótszym lub dłuższym czasie.

Jedynym sposobem na harmonijny rozwój Polski jest przyjęcie założenia, że wszyscy Polacy są równi, niezależnie od ich charakteru, przekonań czy rasy. Wszyscy mają równe prawa, ale i obowiązki wobec Ojczyzny. Nikomu nie wolno dzielić ludzi na lepszych czy gorszych, gdyż przeczy to szacunkowi dla przyrodzonej godności człowieka. Tylko wtedy, gdy spowodujemy, że wszyscy będziemy czuli się w naszym pięknym kraju szczęśliwi i spokojni o swój los, będziemy mogli uwolnić ogromną energię, która drzemie w naszym narodzie i która może przekształcić się w niezwykłe osiągnięcia i dokonania. Tylko wtedy będziemy mogli zapewnić naszym dzieciom, wnukom, i nam samym bezpieczeństwo i dobrobyt.

W naszej odysei przez życie w poszukiwaniu szczęścia i spełnienia marzeń jednym idzie łatwiej, innym trudniej, niektórych ta wędrówka wyrzuca na margines a jeszcze inni muszą dźwigać czasami bardzo ciężki krzyż. I tu zaczyna się rola pokornej i służebnej, roztropnej pracy polityków. Tym z Państwa, których rozpiera siła i energia, trzeba stworzyć warunki do realizacji śmiałych projektów i wykorzystania ich kreatywności dla dobra wspólnoty. Tych, których życie doświadczyło bardziej od innych, należy wspomóc i sprawić, aby znowu uwierzyli, że marzenia mogą się spełniać. Chorym należy stworzyć sprawną i dostępną ochronę zdrowia, ubogim ochronę przed niedostatkiem, dzieciom dobrą edukację a obdarzonym zdolnościami artystycznymi możliwość tworzenia i ukazania światu ich niezwykłych dzieł. Przykłady można mnożyć, ale podaję je po to, aby pokazać, jak pojmuję tworzenie dobrego prawa, które uczyni życie Polek i Polaków łatwiejszym i prostszym. Dobre prawo ma czynić nasze życie łatwiejszym i lepszym – to jest główne zadanie dla tych, którzy to prawo tworzą.

Senat jest do tego szczególnie predysponowany zgodnie z maksymą, że jest tym ciałem konstytucyjnym, które inne władze do szlachetnych uczynków pobudza, od niecnych odwodzi a emocje studzi. Zapewniam Państwa, że uczynię wszystko, co w mojej mocy, aby korzystając z ogromnego potencjału pań i panów senatorów, wybranych przez dziesiątki i setki tysięcy wyborców, uczynić z Senatu miejsce, które będzie kuźnią najlepszego prawa, w którym będą królowały szacunek, przyzwoitość, praworządność, honor, prawda i normalna praca merytoryczna, zaś nie będą miały wstępu obłuda, cynizm, oszustwo, kłamstwo, naginanie Konstytucji czy regulaminu Senatu.

Senat będzie wykonywał przypisane sobie obowiązki w taki sposób, aby przekonać Państwa, że jest możliwe uprawianie politycznego sporu w sposób przyzwoity, normalny, bez wzajemnej niechęci czy nienawiści, mając za cel tylko i wyłącznie służbę narodowi. Będziemy przyjmować ustawy sejmowe i jeśli uznamy je za dobre, to uchwalimy. Jeśli będą wymagały poprawek, to poprawimy i odeślemy do Sejmu. Będę także oczekiwał od Senatu tworzenia własnych ustaw, które po uchwaleniu zgodnie z dobrymi praktykami legislacyjnymi będziemy przesyłać do Sejmu jako inicjatywy senackie. Jeśli ktoś by się obawiał, że Senat będzie narzędziem do blokowania Sejmu, jest w całkowitym błędzie.

Pochodzę ze Szczecina, miasta nigdy nie zdobytego, które najdłużej w swojej historii było stolicą potężnego księstwa pomorskiego, zaś po wojnie zostało zasiedlone przez odważnych, kreatywnych ludzi ze wszystkich stron Polski. Ci ludzie, zachowując szacunek dla swoich tradycji i obyczajów, stworzyli unikalną mieszankę, nauczyli się wzajemnej tolerancji, szacunku i wspólnego pielęgnowania ducha wolności, który unosi się nad tym miastem w sposób niezwykły, zapewniając Szczecinowi znaczące miejsce w historii walk o wolną, demokratyczną Polskę. Jestem lekarzem, który na swojej drodze spotykał zarówno chorych, których piękno umysłu czy ciała onieśmielały, jak i takich, których los zepchnął w otchłań beznadziei i upadku. Przysięga Hipokratesa i generalnie zasady etyki lekarskiej zobowiązują nas do leczenia wszystkich wg najlepszej wiedzy niezależnie od ich wyglądu, rasy, koloru skóry, poglądów czy rodzaju choroby. Dobrze jest te zasady podchodzenia z szacunkiem do wszystkich razem i każdego z osobna przenieść na normalne życie, w tym na politykę.

Senat RP z oczywistych względów nie zajmuje się leczeniem w rozumieniu medycznym, ale stanowiąc dobre, mądre prawo, tworzone z myślą o uczynieniu losu milionów Polek i Polaków lepszym czy znośniejszym, może istotnie przyczynić się do uzdrowienia Polski, dotkniętej wieloma problemami, z których najgorszy chyba polega na zatruciu naszych wzajemnych relacji wirusem wzajemnej niechęci i głębokich podziałów między rodakami, które wydają się nie do zniwelowania. Ale pragnę zapewnić, że każda choroba, nawet najcięższa, zwłaszcza jeśli jest mądrze leczona, kiedyś się kończy, czasami szybciej niż ktokolwiek by przypuszczał, czego Państwu i sobie życzę, gdyż przyszłość nie potrzebuje strachu, tylko wymaga natchnienia, wizji i wiary w potęgę naszego wspaniałego narodu.

Schetyna o prawyborach prezydenckich: Jest kilku chętnych samorządowców, prezydentów. Kidawa-Błońska faworytem

– Na pewno jest kilku chętnych samorządowców, prezydentów. Zobaczymy. 19 [listopada upływa termin]. Nie wiem, dlatego że sprawa jest otwarta i proszę też mnie dobrze zrozumieć. Informacja, którą otrzymaliśmy, o której się mówi, że marszałek Kidawa-Błońska chce kandydować, to nie ośmiela innych kandydatów, bo wiadomo, że jej popularność pokazuje jej pozycję, tzn. że jest faworytem tych prawyborów i to nie nastawia innych optymistycznie, ale jestem przekonany, że będą inni dobrzy kandydaci – stwierdził Grzegorz Schetyna w rozmowie z Dorotą Gawryluk w programie „Wydarzenia i opinie” Polsat News.

– Na pewno jest [Małgorzata Kidawa-Błońska] faworytem i w prawyborach i jest bardzo dobrym kandydatem. Natomiast nie mogę dyskwalifikować innych, którzy zgłoszą się do wtorku, bo uważam, że jest kilka osób, które może aspirować i ma ogromne szanse w tym wyborczym wyścigu – mówił dalej przewodniczący PO.

Kidawa-Błońska o orędziu Grodzkiego: Pokazuje, że Senat może być innym miejscem, że inaczej może być tam uprawiania polityka

To orędzie [marszałka Tomasza Grodzkiego] pokazuje, że Senat może być innym miejscem, że inaczej może być tam uprawiania polityka. Nawet język tego orędzia jest inny. Odnosi się do wartości, do tego, co jest dla nas najważniejsze” – mówiła w rozmowie z Moniką Olejnik w „Kropce nad i” w TVN24 wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska z Koalicji Obywatelskiej.

Kidawa-Błońska pytana o Sikorskiego: Jesteśmy kompletnie inni, mamy inne temperamenty

Jesteśmy [z Radosławem Sikorskim] kompletnie inni. Mamy inne temperamenty. Ci, którzy mnie znają, czasami mówią, że jestem osobą spokojną, łagodną, ale ci, którzy też znają mnie dobrze, wiedzą doskonale, że jeżeli postanowię coś przeprowadzić, jestem skuteczna w tym, co robię. Dbam, żeby nie przekraczać granicy, nie obrażać ludzi, nie zrażać ich, ale przeprowadzać to, na co się zdecydowałam” – mówiła w rozmowie z Moniką Olejnik Małgorzata Kidawa-Błońska.

Kidawa-Błońska o zmianach w funduszu wsparcia: Zabierze się niepełnosprawnym, mówiąc że da się to emerytom. Znowu dzieli się społeczeństwo

To jest wielki skandal. W kampanii wyborczej obiecywano bardzo wiele – trzynastą, czternastą emeryturę. Po protestach rodzin osób niepełnosprawnych stworzono fundusz, który miał im pomagać. Obiecano bardzo dużo, stworzono budżet, w którym tych zapisów nie ma, i okazuje się, że tych pieniędzy nie ma. Zabierze się niepełnosprawnym, mówiąc że da się to emerytom. Znowu dzieli się społeczeństwo” – mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska.