Tag Archives: Kinga Górska

Kaczyńskiego sraka i padaka. Z życia pasqud 30

25 Lip

Prokuratura po raz kolejny chce, by tłumaczka Donalda Tuska stawiła się na przesłuchanie w sprawie tzw. zdrady dyplomatycznej.

Magdalena Fitas – Dukaczewska tłumaczyła rozmowę Donalda Tuska z Władimirem Putinem po katastrofie smoleńskiej. Jej klientami byli też inni premierzy i prezydenci m. in. Aleksander Kwaśniewski czy Bronisław Komorowski, miała też dostęp do najwyższych stopniem tajemnic NATO i Unii Europejskiej.

Na pierwsze przesłuchanie została wezwana pod koniec 2018 roku, ale odmówiła złożenia zeznań ze względu na tajemnicę zawodową. Prokuratura zwolniła ją z tego obowiązku, ale w marcu 2019 roku są uchylił postanowienie. Bartosz Biernat z prokuratury krajowej zapowiadał wówczas, że postanowienie będzie prawdopodobnie ponowione. – Sąd nie zabronił prokuraturze zwolnienia tłumaczki z tajemnicy, a tylko uchylił to konkretne zwolnienie ze względu na jego uzasadnienie – stwierdził. Teraz prokuratura chce ponownie wezwać Fitas – Dukaczewską na przesłuchanie w sprawie Donalda Tuska.

Prokuratura znowu chce przesłuchać tłumaczkę premierów i prezydentów Magdę Fitas Dukaczewską. Wydano powtórne postanowienie o zwolnieniu jej z tajemnicy. Chodzi o zeznania w śledztwie dot. Tzw zdrady dyplomatycznej. O zdradę @donaldtusk oskarżany jest przez @Macierewicz_A

Rzekoma zdrada dyplomatyczna Tuska

Tłumaczka miałaby zeznawać w sprawie tzw. zdrady dyplomatycznej, o którą Donalda Tuska oskarża Antoni Macierewicz. Były szef Ministerstwa Obrony Narodowej twierdzi, że w trakcie rozmowy ówczesnego premiera Polski z Putinem 10 kwietnia 2010 roku padły istotne słowa, które miałyby pomóc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy prezydenckiego Tupolewa.

Wbrew dobrej zmianie

W wywiadzie z marca tego roku Fitas – Dukaczewska przyznała, że zrezygnowała z pracy dla najwyższej rangi urzędników państwowych zaraz przed zaprzysiężeniem Andrzeja Dudy. “Nie chciałam mieć nic wspólnego z obecną władzą (…) Nawet gdybym nie miała żadnego klienta do tłumaczenia, to wolałabym dawać korepetycje, niż pracować na rzecz >>dobrej zmiany<<“ – mówiła. Teraz prokuratura pod przywództwem Zbigniewa Ziobro chce, by zeznawała w sprawie Tuska. Skoro odmawia to władza przez choćby media narodowe może obwieścić wszem i wobec, że z pewnością coś ukrywa, coś soczystego, co z pewnością wyjaśniłoby, że za tragedią w Smoleńsku stoi wielki spisek, o którym nigdy przecież się nie dowiemy…

O tym, że w poprzednią sobotę podczas marszu równości, który odbywał się w Białymstoku, kibole i narodowcy zakłócili manifestację, wiele już napisano. Doszło do starć z policją, zaś w kierunku maszerujących poleciały kamienie, butelki i race. Część uczestników parady zostało rannych, a Komendant Główny Policji publicznie zapowiedział, że nikt w tej sprawie nie pozostanie bezkarny.

Z tej okazji Roman Giertych postanowił zwrócić uwagę na pewną prawidłowość, a mianowicie na to, że dobra zmiana po raz kolejny skutecznie odwraca uwagę Polaków od stosu piętrzących się problemów, których władza nie potrafi lub nie chce rozwiązać. 

Jak wylicza Giertych:

Kolejny dzień PR-owcy PiS zaliczają sukces, bo nie mówimy o: aferach PiS, rosnących cenach, katastrofie w służbie zdrowia i edukacji, malejącej produkcji, zerowej pozycji Polski w UE. Ci którzy w dobrej (lub nie) wierze poruszają jakikolwiek inny temat są przyjaciółmi PiS“.

Pomijając fakt, że dla funkcjonowania demokracji poszanowanie praw mniejszości jest zagadnieniem fundamentalnym, które w Polsce PiS jest non stop łamane, to trudno się z Giertychem nie zgodzić.

Dobra zmiana non stop w sprytny sposób obraca kota ogonem, odwracając przy tym uwagę Polaków od takich katastrof jak zapaść służby zdrowia, drożyna w sklepach, czy nieudana reforma edukacji…

Może warto przypomnieć, że w faszystowskich Niemczech w 1937 roku powstała „Narodowa Centrala do Walki z Homoseksualizmem i Aborcją”. Uroda nazewnictwa bardzo przypomina instytucje, które teraz powstają w Polsce.

Faszystowskie Niemcy, tak jak chce tego naczelny „Gazety Polskiej” i paru biskupów, po kilku latach rządów Hitlera a pod szczególną pieczą Himmlera, były rzeczywiście „wolne od LGBT”. Co prawda trzeba było w tym celu użyć obozów koncentracyjnych, ale dziś można prościej: można zgnoić, zastraszyć, pobić, ocenzurować, nie pozwolić żyć. Z błogosławieństwem władzy i Kościoła.

W którą to stronę zmierzasz Polsko PiS? Jak daleko oddalisz się od demokracji i chrześcijaństwa?

Prof. Magdalena Środa zareagowała na decyzję sklepu Empik i stacji paliw BP ws. nierozpowszechnia propisowskiej Gazety Polskiej z naklejką strefa wolna od lgbt.

Są tacy, którzy twierdzą, że Witold Gombrowicz tak naprawdę nigdy nie umarł. Skoro tak, to możemy z nim porozmawiać – choćby o tym, jak widzi naszą rzeczywistość.

Dziś 50. rocznica śmierci Witolda Gombrowicza. Można ją obchodzić 24 i 25 lipca, bo różne źródła różnie podają, a to dlatego, że jak pisze w biografii Klementyna Suchanow, Gombrowicz zmarł przed północą, ale śmierć stwierdzono po północy. Są i tacy, którzy twierdzą, że tak naprawdę nigdy nie umarł. Skoro tak, to możemy z nim porozmawiać – choćby o tym, jak widzi naszą rzeczywistość.

***

Ciągle słychać, jacy to my, Polacy, jesteśmy wielcy, potężni i że najbardziej na świecie cierpieliśmy.
Kiedyś zdarzyło mi się uczestniczyć w jednym z tych zebrań poświęconych wzajemnemu polskiemu krzepieniu się i dodawaniu ducha… gdzie odśpiewawszy „Rotę” i odtańczywszy krakowiaka, przystąpiono do wysłuchiwania mówcy, który wysławiał naród, albowiem „wydaliśmy Szopena”, albowiem „mamy Curie-Skłodowską” i Wawel, oraz Słowackiego i Mickiewicza, i poza tym byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa. Ale ja odczuwałem ten obrządek jak z piekła rodem, ta msza narodowa stawała się czymś szatańsko szyderczym i złośliwie groteskowym. Gdyż oni, wywyższając Mickiewicza, poniżali siebie – i takim wychwalaniem Szopena wykazywali to właśnie, że nie dorośli do Szopena, a lubując się własną kulturą, obnażali swój prymitywizm. Geniusze! Do cholery z tymi geniuszami!

Dążyłem do tego, żeby Polak mógł z dumą powiedzieć: należę do narodu podrzędnego. Z dumą. Albowiem, jak łacno zauważycie, takie powiedzenie tyleż poniża, co wywyższa.

Zaraz ktoś powie, że nie jest pan patriotą.
Czy ja, broniąc Polaków przed Polską, jestem czy nie jestem patriotą? Gdyż przecie Polska składa się z Polaków. Im silniejszy, im zdolniejszy do życia i rozwoju będzie Polak, tym żywotniejsza, silniejsza stanie się Polska. Mnie nie idzie o to, aby zniszczyć nasze poczucie wspólności z narodem, tylko o to, aby Polak przestał na kolana padać przed Polską – aby potraktował ją „z góry”, twórczo, jako coś, co przez niego musi być stwarzane. Jako dzieło swoje, nie jako Boga swojego.

Polski katolicyzm tak nas ukształtował, że na kolana padamy?
Katolicyzm taki, jaki urobił się historycznie w Polsce, rozumiem jako przerzucenie na kogoś innego ciężarów nad siły. Jest to zupełnie jak stosunek dzieci do ojca. Dziecko jest pod opieką ojca. Ma go słuchać, szanować i kochać. Wypełniać jego przykazania. Więc dziecko może pozostać dzieckiem, ponieważ wszystka „ostateczność” przekazana jest Bogu Ojcu i jego ziemskiej ambasadzie, Kościołowi. Polak uzyskał w ten sposób świat zielony – zielony, gdyż niedojrzały, ale zielony także dlatego, że w nim łąki, drzewa są kwitnące, nie zaś czarne i metafizyczne.

Mnie, który jestem okropnie polski i okropnie przeciw Polsce zbuntowany, zawsze drażnił polski światek dziecinny, wtórny, uładzony i pobożny. Polską nieruchomość w historii temu przypisywałem. Polską impotencję w kulturze – gdyż nas Bóg prowadził za rączkę. To grzeczne polskie dzieciństwo przeciwstawiałem dorosłej samodzielności innych kultur. Ten naród bez filozofii, bez świadomej historii, intelektualnie miękki, duchowo nieśmiały, naród, który zdobył się tylko na sztukę poczciwą i „zacną”, rozlazły naród lirycznych wierszopisów, folkloru, pianistów… Mojej działalności literackiej przyświeca idea, żeby wydobyć człowieka polskiego ze wszystkich rzeczywistości wtórnych.

Jak to zrobić?
Dojrzewamy pomimo wszystko, gdzieś na samym spodzie. Jeżeli katolicyzm wyrządził, w moim pojęciu, wielkie szkody polskiemu rozwojowi, to ponieważ spłycił się w nas do wymiaru zbyt łatwej i zbyt pogodnej filozofii, będącej na usługach życia i jego bezpośrednich potrzeb. Z katolicyzmem głębokim, tragicznym nietrudno porozumieć się dzisiaj literaturze, albowiem zawiera on tę treść emocjonalną, która i w nas rośnie, gdy spoglądamy na rozwydrzenie świata.

Odwrót! Odwrót! Odwrót! Z chwilą gdy pojmiemy, żeśmy daleko zabrnęli, gdy zechcemy wycofać się z siebie, genialny Chrystus poda nam rękę: ta dusza jak żadna inna poznała sekret odwrotu. Nauka, która rozwaliła państwo rzymskie, jest sprzymierzeńcem naszym w walce o zburzenie wszystkich zbyt wyniosłych gmachów, jakie dzisiaj budujemy, o dotarcie do nagości i prostoty, do zwykłej, elementarnej cnoty.

Co kryją w sobie prywatne zapiski polskich pisarzy

A wie pan, że podczas Marszu Równości w Białymstoku pewna kobieta powiedziała właśnie, że Jezus nie szedłby z tymi, którzy rzucają kamieniami w ludzi różnych od siebie? Możliwy jest odwrót? Powrót do elementarnych cnót?
Już pisałem w innym miejscu o tym naszym alter ego, które na gwałt domaga się głosu. Historia zmusiła nas do hodowania w sobie pewnych tylko cech naszej natury i jesteśmy nadmiernie tym, czym jesteśmy – jesteśmy przestylizowani. A to tym bardziej iż, wyczuwając w sobie obecność tamtych innych możliwości, pragniemy je gwałtem unicestwić.

Jak na przykład przedstawia się sprawa naszej męskości? Polakowi (w przeciwieństwie do rasy łacińskiej) nie wystarcza, iż do pewnego stopnia jest mężczyzną, chce on być mężczyzną bardziej, niż jest, rzec można: narzuca sobie mężczyznę, jest tępicielem własnej kobiecości. I jeśli się zważy, że historia zmuszała nas zawsze do życia wojskowego i wojowniczego, ów gwałt psychiczny staje się zrozumiały. Tak to lęk przed kobiecością sprawia, iż decyzje nasze stają się sztywne i zwracają się przeciw nam, zaznacza się niezręczność osób, które obawiają się, iż nie będą na wysokości swego postulatu, zanadto „chcemy być” tacy, a nie inni, wskutek czego za mało „jesteśmy”.

Jeśli przyjrzymy się innym naszym cechom narodowym (jak miłość ojczyzny, wiara, zacność, honor…), to w nich wszystkich dostrzeżemy ów przerost wynikający stąd, że typ Polaka, jaki sobie urobiliśmy, musi tłumić i niszczyć typ, jakim moglibyśmy być, istniejący w nas jako antynomia.

Tak to chyba działa z podsycaniem strachu przed tym szatańskim LGBT, czyli innością.
Mniemam, że dziś właśnie nadszedł moment, aby uruchomić tę drugą naszą osobowość – dzisiaj, nie tylko dlatego, że musimy koniecznie stać się luźniejsi, giętsi wobec świata, także dlatego, że ta operacja wymaga niezmiernej swobody duchowej, która stała się dla nas, poza granicami kraju, możliwa, ale przede wszystkim dlatego, że to jedyny zabieg zdolny naprawdę natchnąć nas nową żywotnością, otworzyć przed nami nowe tereny.

Odkryjemy tego drugiego Polaka, gdy zwrócimy się przeciwko sobie. A zatem przekora powinna stać się dominantą naszego rozwoju. Będziemy musieli na długie lata oddać się przekorze, szukając w sobie tego właśnie, czego nie chcemy, przed czym się wzdragamy.

Literatura też powinna stać się przekorna?
Literaturę powinniśmy mieć akurat przeciwną tej, która dotąd się nam pisała, musimy szukać nowej drogi w opozycji do Mickiewicza i wszystkich królów duchów. Literatura owa nie powinna utwierdzać Polaka w jego dotychczasowym pojęciu o sobie, lecz właśnie wyłamywać go z tej klatki, ukazywać, czym dotąd nie ośmielił się być. Historia? Trzeba, abyśmy się stali burzycielami własnej historii, opierając się tylko na naszej teraźniejszości – gdyż właśnie historia stanowi nasze dziedziczne obciążenie, narzuca nam sztuczne wyobrażenie o sobie, zmusza, abyśmy upodabniali się do historycznej dedukcji, zamiast żyć własną rzeczywistością.

Ale najdotkliwsze będzie: zaatakować w sobie polski styl, polską piękność, stworzyć nową mitologię i nowy obyczaj z drugiej naszej półkuli, z tamtego bieguna – rozszerzyć i wzbogacić naszą piękność w ten sposób, aby Polak mógł podobać się sobie w dwóch sprzecznych ze sobą postaciach – jako ten, kim jest w tej chwili, i jako ten, który burzy w sobie tego, kim jest.

Po co Gombrowiczowi ten „Kronos”

Historia narzuca nam sztuczne wyobrażenie o sobie, a w dodatku mamy poczucie zalewu głupoty.
Kryzys intelektualny, jaki przeżywamy, nie tyle może należy przypisać zwątpieniu w siłę rozumu, ile temu, że jego zasięg jest tak nieznaczny. Z przerażeniem ujrzeliśmy, że otacza nas milionowy bezmiar umysłów ciemnych, które porywają nam prawdy nasze, aby je paczyć, pomniejszać, przerabiać na narzędzie swoich namiętności; i odkryliśmy, że ilość ludzi jest bardziej decydująca niż jakość prawd.

Był pan, co tu kryć, kiepskim uczniem i ledwo przemykał z klasy do klasy. Ale pana biografka Klementyna Suchanow uważa, że byłby pan dobrym ministrem edukacji, bo pisał pan o akceptacji kompleksów.
W dniu, w którym ujawni się cała prawda o tym nauczaniu szkolnym – dzień ten jest jeszcze bardzo odległy – ludzkość znajdzie się w obliczu wielkiej mistyfikacji i monstrualnego oszustwa. Wyjdzie na jaw wtedy, że nauczyciel ględzi, uczeń nie słucha; że nikt nic nie robi; że uczeń oszukuje, nauczyciel daje się oszukiwać; że gdyby ścisnąć 30 godzin intensywnej nauki, starczyłyby ze trzy kwartały obecnej szkoły.

I na koniec wróćmy do literatury. Ostrzegał pan przed szczerością.
Niczego nie lękam się bardziej jako pisarz. Naiwna prostolinijna szczerość w literaturze jest do niczego. I oto znów jedna z dynamicznych antynomii sztuki: im bardziej jest się sztucznym, tym bardziej można być szczerym, sztuczność pozwala artyście na zbliżenie się do prawd wstydliwych.

Bardzo lubię pana wykład o szczęściu wygłoszony Ricie na 30. urodziny. Brzmiał on tak: „Szukanie szczęścia i duchowego komfortu to życiowa tandeta. Trzeba umieć bawić się drobiazgami i wkładać możliwie najwięcej z siebie w to, co się robi. Masz 30 lat. Starzejąc się, człowiek staje się podmiotem, a przestaje być przedmiotem. Przez to świat staje się o wiele bardziej interesujący. Dopiero stając się podmiotem, kobieta zaczyna żyć naprawdę i może znieść starzenie się. Tylu ciekawych rzeczy się nie zauważa, jeśli myśli się tylko o tym, żeby się podobać. A samotność? Każdy jest samotny. Wszystkie zwierzęta są samotne. Widziałaś kiedyś, żeby psy spacerowały pod rękę?”.
Podobno są tacy, którzy widzieli.

***

Odpowiedzi pochodzą z książek: „Dziennik”, „Wspomnienia polskie. Wędrówki po Argentynie”, „Testament. Rozmowy z Dominique de Roux”, „Publicystyka, wywiady, teksty różne” oraz „Gombrowicz w Argentynie” (ostatnia autorstwa Rity Gombrowicz).

Sekretne dzienniki Gombrowicza

Afera KNF. Lista aresztowanych może się wydłużyć

22 Gru

Afera KNF ciągnie się już od miesiąca i należy wreszcie powiedzieć to, czego PiS nigdy nie przyzna – jest to zatrważający zamach polskiego rządu na prywatny sektor bankowy w Polsce. Jak to jest możliwe, że przedstawiciele ugrupowania, które tak gardzi “banksterami”, przedstawiając ich jako bezdusznych i bezlitosnych kapitalistów, nagle pojawiają się jako główni aktorzy gigantycznej afery na polskim rynku finansowym? Oczywiście, w Prawie i Sprawiedliwości znaleźli się ludzie, którym z banksterskimi praktykami jest bardzo po drodze. Co jest najbardziej zatrważające? Skuty kajdankami funkcjonariusz centralnego organu administracji rządowej to niezwykle przygnębiająca ilustracja stanu państwa.

“Aresztowany na dwa miesiące Marek Chrzanowski jest najwyższym rangą urzędnikiem państwowym, którego w ciągu ostatnich 30 lat pozbawiono wolności. Lista aresztowanych może się wydłużyć, bo wyjaśnienia przesłuchiwanych ujawniają coraz więcej ciemnych stron zorganizowanej akcji, jaką było przejęcie banków za bezcen” – mówi dla portalu Crowdmedia posłanka Marta Golbik z Platformy Obywatelskiej.

Coś ewidentnie nie poszło po myśli zamieszanych w aferę. Niewystarczające szumidła, czyjeś niedopatrzenie i tak ruszyła lawina. Badane są poszczególne ogniwa polityczne, państwowe i prywatne, które łączy skandal na niewiarygodną skalę. Zastanawiające jest, czy rzeczywiście to prezes Kaczyński miał rację, od wielu lat mówiąc, że istnieje układ powiązań służb specjalnych, przestępców, polityków i biznesmenów? “Wszystko wskazuje na to, że niestety miał rację” – kontynuuje posłanka Golbik. “Dotychczas mityczny, ogólnikowy, tak chętnie wykorzystywany w narracji prezesa Kaczyńskiego w ciągu kilku zaledwie tygodni rozrysowywany został przez media w postaci sieci powiązań, na osiach czasu, w kolorowych grafikach. Z kolejno ujawnianych stenogramów rozmów toczonych w gabinetach prezesów ważnych instytucji państwowych, z decyzji podejmowanych przez polityków obozu rządzącego oraz z demaskatorskich działań poselskich wyłaniał się dramatyczny obraz nieudolnego państwa, podporządkowanego interesom wąskiej polityczno-towarzyskiej grupy”.

A kogo dotyka afera? Kto jest największą ofiarą tych przestępczych działań? Niewątpliwie najbardziej dotyczy samych sprawców, ale nimi (w to wierzymy) zajmą się uprawnione organy państwowe – prokuratura, CBA, sądy rejonowe. Jednak “ofiary” są liczne, od polityków dobrej zmiany zaczynając. “Już teraz widać, że irytuje ich fakt, że teoretycznie dobrze zaplanowany proces przejęcia majątku prywatnego spalił na panewce” – podkreśla posłanka. Co prawda sprawa cały czas toczy się w parlamencie i wszystko jest możliwe, łącznie z przeforsowaniem regulacji umożliwiających nacjonalizację banków, w końcu politycy PiS wiedzą, że afera sięgnęła tak gigantycznych rozmiarów, że bezczelne łamanie zasad techniki ustawodawczej to tylko maleńki szczegół. Jednak nie jest możliwe, by obeszło się bez strat wizerunkowych.

Czy ofiarami są funkcjonariusze organów ścigania? “(…) muszą – bez mrugnięcia okiem i udając powagę – publicznie twierdzić, że działają szybko, sprawnie i ich działanie jest ukierunkowane na dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności” – przyznaje Marta Golbik. Niełatwa sprawa, skoro wszyscy wiedzą, że główny podejrzany nie tylko mógł spokojnie wrócić z Singapuru i “posprzątać” swoje biuro przed wizytą funkcjonariuszy, co nawet pożegnać się ze swoimi współpracownikami. Niewiarygodnie szybki Marek Ch. został zatrzymany przez niemal równie szybkich funkcjonariuszy niezwłocznie, ale zaraz po wykonaniu tych wszystkich czynności. Przecież nie podważymy ich dobrego imienia, prawda?

A co z wyborcami? Czy to nie oni ucierpieli najbardziej? W końcu zdali sobie sprawę, że organy państwowe wcale nie chronią ich majątków, co więcej, z nagranych rozmów wynika, że jest to sprawa dla nich niemal nieistotna. W mgnieniu oka okazało się, że afera jest patologią w czystej postaci. “Wydaje się, że nawet wyborcy wspierający Prawo i Sprawiedliwość, będący w stanie zaakceptować premiera określanego wcześniej przez to środowisko jako przedstawiciela „banksterów” nie są w stanie zaakceptować oligarchów i zwykłej gangsterki na najwyższych szczytach władzy”.  Bo przecież kolejne skandale na szczytach władzy pogłębiają tylko nieufność obywateli wobec państwa i jego organów. Nawet najbardziej zatwardziali wyborcy PiS nie będą mogli pogodzić się z faktem, że ich partia deleguje do sprawowania urzędów ludzi bez zahamowań, którzy na każdym kroku przekraczają swoje uprawnienia i zachowują się nie lepiej niż zwykli przestępcy.

Taki oto smutny obraz po bitwie widzimy przeszło miesiąc po ujawnieniu afery przez Gazetę Wyborczą. Wiemy więcej, ale wciąż za mało, by odkryć wszystkie przestępcze działania rządzących. Jedno jest pewne, z PiS u sterów jeszcze niejedno może nas zaskoczyć.

* * *

— KRZYSZTOF KATKA W GW O MAJĄTKU BIERECKIEGO: “Grzegorz Bierecki, twórca systemu Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, zarobił przez ostatnie siedem lat ok. 65 mln zł. Jego starszy brat Jarosław, również związany z kasami, przez cztery lata wzbogacił się o ponad 11 mln zł”.

— KONDYCJA SKOKÓW NIE DORÓWNUJE SUKCESOWI FINANSOWEMU BIERECKICH – DALEJ KATKA: “Kondycja sektora nie dorównuje finansowemu sukcesowi, który osiągnęli bracia Biereccy. W sprawozdaniu Kasy Krajowej SKOK za 2017 r. czytamy, że w minionym roku liczba kas spadła o sześć i wyniosła 34. Sądy ogłosiły upadłość Wielkopolskiej SKOK, Twojej SKOK, SKOK Nike, SKOK Wybrzeże. Z uwagi na trudności finansowe zarządy komisaryczne zostały wprowadzone do SKOK Rafineria i SKOK Piast. Natomiast na mocy decyzji Komisji Nadzoru Finansowego banki przejęły Lubuską SKOK i Bieszczadzką SKOK”.
wyborcza.pl

>>>

>>>

Zastraszanie i przykrywanie afery TVN. Nacjonalizm PiS

25 List

>>>

W piątek wieczorem funkcjonariusze ABW zjawili się w domu operatora filmowego stacji TVN – Piotra Wacowskiego. Wacowski jest jednym ze współautorów szokującego reportażu o neonazistach, którzy zorganizowali urodziny Hitlera pod Wodzisławiem Śląskim.

Już dzień wcześniej operator dostawał smsy, które miały wskazywać na ABW. Trzeba jednak przyznać, że jest to dość niecodzienna praktyka, zwłaszcza że wiadomości nie były nawet podpisane, w związku z czym Wacowski na nie nie reagował. Następnego dnia, zaraz po powrocie z pracy, czekało go niemałe zaskoczenie. Funkcjonariusze ABW najwyraźniej obserwowali dom, gdyż pojawili się zaraz po jego przybyciu. Operator został wezwany do stawienia się na przesłuchanie w charakterze podejrzanego o propagowanie faszyzmu (art. 256 par. 1 kodeksu karnego propagowanie nazizmu, za co grozi kara od grzywny do dwóch lat więzienia). Piotr Wacowski nie chciał komentować tej sprawy dziennikarzom, dopóki nie skontaktuje się z prawnikiem.

Gazeta.pl poprosiła byłego koordynatora ds. służb specjalnych, szefa MSWiA i ministra sprawiedliwości Marka Biernackiego o komentarz w sprawie. Obecny poseł Platformy Obywatelskiej jednoznacznie stwierdził, że w takich sytuacjach “nie trzeba wzywać ABW”, prokuratura powinna wysłać wezwanie na adres domowy lub do redakcji.

– Operator to w pewien sposób osoba publiczna. To niejasne i niezrozumiałe, w takich przypadkach po prostu wysyła się dokument normalnie – powiedział.

Przypomnijmy, reportaż, w związku z którym mają zostać postawione zarzuty pojawił się w “Superwizjerze” na antenie TVN w styczniu 2018 roku. Bertold Kittel, Anna Sobolewska i Piotr Wacowski – współautorzy filmu, pracowali wiele miesięcy, by stworzyć materiał “Polscy neonaziści”, pokazujący, jak działa stowarzyszenie “Duma i Nowoczesność” i związani z nim wielbiciele samego Hitlera. Wacowski był już wcześniej – jako świadek – przesłuchiwany w prokuraturze i opowiadał o zdjęciach, w których hajlował na tle swastyki. Wg jego tłumaczeń, było to konieczne do stworzenia reportażu pod przykryciem. To stawia pod ogromnym znakiem zapytania całą akcję, skoro “podejrzany” był już wcześniej znany śledczym i składał w tej sprawie zeznania.

Całe zajście wywołało w internecie gigantyczną burzę, zaś wielu dziennikarzy stanęło w obronie Wacowskiego.

W sobotę TVN wydało oświadczenie w sprawie działań ABW i prokuratury dotyczących dziennikarza.

“Autorzy reportażu postępowali zgodnie ze wszystkimi standardami dziennikarstwa śledczego. Stawianie tego, który ujawnia działalność przestępczą na równi z przestępcami traktujemy jako próbę zastraszenia dziennikarzy. Jednocześnie informujemy, że wczoraj TVN złożył pozew przeciwko tym, którzy insynuowali w ostatnim czasie, że materiał był inscenizowany”.