Tag Archives: Joanna Senyszyn

Morawiecki z Polski zrobił Zadupie, a dumnych Polaków przemianował na Zadupczyków. Z życia pasqud 9

4 Lip

„Pani prezes TK Julia Przyłębska jest wybitną postacią świata prawniczego. Absolutnie niezależnie podejmuje swoje decyzje” – tak obwieścił narodowi Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Polsat News. Ta wypowiedź nie mogła przejść bez echa.

Internauci przypominali prawnicze „sukcesy” Przyłębskiej. – „Wybitną…. na jej koncie sędziego ma wybitnie dużo błędów przy wydawaniu orzeczeń, wybitnie dużo uchylanych wyroków i wybitnie wysoką absencję w pracy. Samodzielnych wyroków TK zero”;

„Mgr Przyłębska zdała egzamin sędziowski na ocenę dostateczną. Sędzia wizytator A. Rusek w 2001 wskazała, że w/w często miała uchylane wyroki, bo nie przeprowadziła postępowania dowodowego, nie ustaliła istotnych faktów i pisała błędne uzasadnienia. Zaiste, wybitna postać. Szacun”; – „Przyłębska i wybitna postać świata prawniczego. Nie…nie…nie… te dwa sformułowania się wykluczają”.

Pozostali kpili ze słów Morawieckiego i zarzucali mu mówienie nieprawdy. – „Taaa… a Ryszard Czarnecki jest wybitnym sportowcem!!!”; – „Tak samo można powiedzieć, że pan Morawiecki nigdy nie został przez Sąd uznany kłamcą i nigdy nie prostował publicznie swoich słów, a Kaczyński Jarek ma żonę, trójkę dzieci i jest wysokim, przystojnym facetem”; – „Niech pan nie obraża prawników.

„Niezależne” decyzje tej komunistki z przybudówki PZPR z opinią z sądu „nieprzydatna do zawodu” wykuwają się przy gotowaniu pulpetów Kaczyńskiemu. Z szamba pan nie zrobi perfumerii”; – „Wybitny magister z korzeniami w komunistycznej młodzieżówce… a Kaczyński to wysoki brunet”. „Odkrycie towarzyskie prezesa PiS Julia Przyłębska działała w młodzieżówce komunistów”.

Jeszcze nigdy wyrażenie “dyplomatołki” nie opisywało w tak dużym stopniu poziomu polskiej dyplomacji, jak miało to miejsce w trakcie zakończonego wczoraj szczytu Rady Europejskiej, podczas którego podjęto decyzję o obsadzie najważniejszych stanowisk w Unii Europejskiej. Wbrew temu, co wytresowani i bezrefleksyjnie przyjmujący każde tłumaczenie wyborcy PiS usłyszą dziś w TVP, nie ma większego przegranego tych dni, niż polski premier Mateusz Morawiecki. Nie wygrał absolutnie nic dla naszego kraju, nie potwierdził roli Polski jako lidera regionu (chyba, że jako głównego hamulcowego), a na dodatek przez upór europosłów z jego ugrupowania wzmocniona została pozycja Niemiec i Francji oraz strategia Europy dwóch prędkości, co dla Polski jest fatalnym prognostykiem.

Dziś, gdy opada już kurz batalii o stanowiska szefa Komisji Europejskiej, Rady Europejskiej czy Parlamentu Europejskiego, rąbka tajemnicy na temat postawy polskiego rządu uchylił Donald Tusk. W radiu RMF FM powiedział:

Ze strony Grupy Wyszehradzkiej i także ze strony Polski nie było żadnych kandydatur na te czołowe pozycje. Może to kogoś zdziwić, ale z drugiej strony to bardzo ułatwiło wszystkim procedowanie, no bo kandydatów było bardzo wielu na różne stanowiska, łatwiej się pracuje, kiedy ta pula jest trochę mniejsza. Spotykałem się z całą czwórką Wyszehradzką kilka razy, byłem w stałym kontakcie właściwie z każdym z członków Grupy Wyszehradzkiej i uważam, że ich podejście było – szczególnie w finale – konstruktywne. Ja nie miałem poczucia, że są w grupie tych, którzy chcą coś zepsuć, czy coś utrupić. Muszę powiedzieć, że zachowanie wszystkich właściwie przy tym stole było bardziej konstruktywne niż kiedykolwiek wcześniej przy takich sytuacjach.

Te słowa pod adresem polskiego rządu to tylko pozornie pochwała, zwłaszcza w kontekście podnoszonego od lat postulatu środowiska Zjednoczonej Prawicy, że należy wzmocnić w UE pozycję krajów naszego regionu. Z sobie tylko znanych powodów polski premier postanowił zrobić absolutnie wszystko, byle tylko nie dopuścić do wyboru na szefa KE Fransa Timmermansa, jedynego kandydata zachodniej części Europy, który nasz kraj zna, uwielbia i którego państwowym orderem odznaczył Lech Kaczyński. Zamiast tego rząd poparł Niemkę, Ursulę von der Leyen, reprezentującą przecież niemal wszystko, co PiS dziś krytykuje w UE. Oficjalne tłumaczenie jest takie, że zgadzają się oddać pełnię władzy Niemcom i Francuzom, by zakończyć zarządzanie wspólnotą z tylnego fotela bez odpowiedzialności (zabawne, że nie czują takiej potrzeby w Polsce).

Następcą Donalda Tuska będzie z kolei Belg Charles Michel, który również nie jest z bajki PiSu i z pewnością nie będzie hamował dążeń do powiązania kwestii praworządności z unijnym budżetem. Tą pierwszą natomiast nadal zajmować się będzie Timmermans, co stanowi dodatkowy pstryczek w nos Morawieckiego. Mówiąc zatem ogólnie, polska delegacja przegrała wszystko, co można było na tym szczycie przegrać, nie ugrywając przy tym absolutnie niczego. Ot, potwierdziliśmy pozycję czarnej owcy w unijnej układance, z której istnieniem i tupaniem nóżką wszyscy się już pogodzili.

Jeśli ktoś miał nadzieję, że wybór inny niż Fransa Timmermansa na szefa Komisji osłabi wolę czy determinację UE, aby wszędzie przestrzegano prawa i żeby rządy prawa były regułą obowiązującą w całej Europie, to jest w błędzie, bo moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie – podsumował w rozmowie w RMF FM Donald Tusk.

Dziwne, że w PiS nie chcą tego zrozumieć. Wolą cieszyć się urojonymi sukcesami w stylu 27:1. Mateusz Morawiecki może zatem zameldować: “Panie prezesie, zadanie wykonane – jesteśmy w dupie i zaczynamy się tam urządzać”.

Działacz pierwszej Solidarności Henryk Sikora odniósł się do słów ministra Jarosław Gowina po posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli.

– Skończyły się czasy, kiedy w UE można podejmować kluczowe decyzje z pominięciem Polski. Życzę następnym premierom – z jakichkolwiek będą obozów politycznych – by utrzymali skuteczność Mateusza Morawieckiego – napisał Gowin w mediach społecznościowych.

Wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej zostanie znienawidzony przez PiS Frans Timmermans, który dalej będzie pytał o praworządność i o to, co dzieje się w Polsce, zatem bilans tej potyczki jest dla PiS-u katastrofalny. Jest nawet większą porażką niż słynne 27:1 – komentuje efekt negocjacji na szczycie Rady Europejskiej dr hab. Marek Migalski. – To, że jak pelikany łyka to elektorat PiS-u i PiS-olubne media, dodaje sprawie tylko komediowego charakteru – dodaje. Rozmawiamy też o zjednoczeniu opozycji i możliwych scenariuszach na jesienne wybory, pytamy też o ocenę zachowania posłów PiS-u na inauguracji nowej kadencji PE.

JUSTYNA KOĆ: Efekty szczytu Rady Europejskiej to sukces polskiego rządu czy porażka?

MAREK MIGALSKI: To pełna klęska, bo albo cele były minimalne i głównie chodziło o niedopuszczenie do wyboru Timmermansa na szefa Komisji; wówczas to tragedia, bo nie było jeszcze tak minimalistycznego celu w polityce zagranicznej chyba żadnego rządu. To by oznaczało, że ambicją było to, aby jakiś polityk nie został szefem, a jest już zgoda, aby został wiceszefem. Albo zabrakło siły na to, aby przeforsować jakikolwiek własne pomysły. Zatem to albo brak jakichkolwiek ambicji politycznych, albo brak możliwości ich realizacji. Jeśli spojrzeć na bilans tego starcia brukselskiego, to tak naprawdę jest to układ między socjalistami, chadekami a liberałami, w którym kompletnie nie liczy się ECR, czyli Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, w której to frakcji jest PiS.

RÓWNIEŻ GEOGRAFICZNIE TO JEST KATASTROFA DLA NASZEJ CZĘŚCI EUROPY, PONIEWAŻ NIKT Z PAŃSTW EUROPY ŚRODKOWEJ I WSCHODNIEJ NIE ZNALAZŁ SIĘ WŚRÓD CZTERECH NAJWAŻNIEJSZYCH POLITYKÓW UNIJNYCH.

Dla partii, mówię tu o PiS-ie, która ma czwartą największą reprezentację w PE, bo 27 europosłów PiS-u to czwarta najliczniejsza frakcja partyjna, to jest tragedia i porażka. Oni w tej rozgrywce stali z boku i byli biernymi widzami, a dziś robią dobrą minę do złej gry.

A może premier Morawiecki został ograny przez starych europejskich lisów, jak Merkel czy Tusk? Kandydatura Holendra miała oczyścić pole przed prawdziwą rozgrywką?
Jakiekolwiek były kalkulacje graczy, to efekt gry jest taki, że szefową KE zostaje niemiecka minister obrony, która przez ostatnie lata krytykowała rządu PiS-u i, jak sądzę, nie przestanie tego robić, tym bardziej, że teraz będzie ją do tego uprawniać stanowisko. To KE jest strażnikiem traktatów i jej szef musi się wypowiadać na ten temat. Wiceprzewodniczącym KE zostanie znienawidzony przez PiS Frans Timmermans, który dalej będzie pytał o praworządność i o to, co dzieje się w Polsce, zatem bilans tej potyczki jest dla PiS-u katastrofalny. Jest nawet większą porażką niż słynne 27:1.

Teraz

RZĄD POLSKI ZOSTAŁ PO PROSTU POMINIĘTY. PODCZAS GŁOSOWANIA 27:1 BEATA SZYDŁO MOGŁA PRZYNAJMNIEJ COŚ POWIEDZIEĆ, ZAPREZENTOWAĆ, BYĆ MOŻE SKOMPROMITOWAĆ SIĘ, ALE PRZYNAJMNIEJ ZAZNACZYĆ SWOJĄ OBECNOŚĆ. TUTAJ POLSKA DYPLOMACJA BYŁA BIERNYM WIDZEM TEGO, CO SIĘ DZIAŁO, NIKT NIC Z NIĄ NIE KONSULTOWAŁ.

PiS-olubne media donosiły, że jest tłoczno w polskich gabinetach w Brukseli, ale to było absolutne kłamstwo i nikt z nimi nic nie konsultował. Wielcy i sprytni przyjęli do wiadomości, że Polska nie chce Timmermansa, zrobili hokus-pokus i Timmermns został wiceprzewodniczącym, natomiast niemiecka minister obrony zostanie szefowa KE. Co więcej, układ sił w niedzielę był już wystarczający, aby przegłosować kraje Grupy Wyszehradzkiej, dlatego że te 21 państw, które są do tego potrzebne, które zamieszkuje 65 proc. ludności, bo takie są wymogi, było już uzyskane wtedy, tylko Angela Merkel i inni wielcy nie chcieli robić tego na siłę. Wtedy państwa naszej części Europy, przede wszystkim Polska i Węgry, mogłyby mówić, że zostało im to narzucone siłą. Majstersztykiem tych silnych jest to, że dwa dni później zaproponowali kandydata jeszcze gorszego dla partii rządzących Polski i Węgier, a oni temu przyklasnęli. Dziś politycy PiS-u mówią, że to jest bardzo dobry układ, gdy z punktu widzenia interesu PiS-u jest jeszcze gorszy, niż to, co było poprzednio; za poparcie Timmermansa można było negocjować coś dla naszej części państw Europy, tymczasem okazało się, że w 48 godzin liczące się duże państwa europejskie zaproponowały coś gorszego dla Fideszu i dla PiS-u, a ci robią dobra minę do złej gry i mówią, że to ich sukces.

To, że jak pelikany łyknie to elektorat PiS-u i PiS-olubne media, dodaje sprawie tylko komediowego charakteru.

W końcu przyjdzie taki moment, że nowa szefowa KE skrytykuje rządy PiS-u w sprawie praworządności. Wtedy premier będzie musiał zjeść tę żabę w postaci wyboru Ursuli von der Leyen.
Podzielam pani opinię, że tak w końcu się stanie, bo

VON DER LEYEN NIE BĘDZIE MOGŁA UDAWAĆ, ŻE NIE WIDZI, CO DZIEJE SIĘ W NASZYCH KRAJACH I NA PEWNO BĘDZIE POPIERAĆ DZIAŁANIA TIMMERMANSA W DALSZYCH STARANIACH O PRZESTRZEGANIE PRAWORZĄDNOŚCI W POLSCE.

Wówczas prawdopodobnie obóz rządzący nagle sobie przypomni, że jest ona Niemką i że była kiedyś ministrem obrony i zostanie ogłoszona zdrada: zdrada elit europejskich, zdrada “brukselczyków”, i będzie wielki lament, że oto zostaliśmy oszukani. Niestety, już nic innego tej ekipie nie zostało, jak takie magiczne sztuczki, które mają zaczarować ich elektorat.

Jak ocenia pan debiut europosłów z PiS-u? Byli ministrowie Zalewska i Waszczykowski nie wstali podczas “Ody do radości”, Beata Szydło schowała unijną flagę, która została postawiona na jej miejscu w PE.
Jeśli chodzi o flagę unijną, to europoseł Wiosny Łukasz Kohut umieścił tę flagę, przynajmniej tak poinformował na jednym z portali społecznościowych. Moim zdaniem to są takie dziecięce zagrywki. Każdy ma prawo mieć swój pogląd na UE i

TAK JAK BEATA SZYDŁO MOŻE SOBIE NIE ŻYCZYĆ FLAGI UNIJNEJ NA SWOIM BIURKU, TAK ŁUKASZ KOHUT MOŻE SOBIE NIE ŻYCZYĆ JAKIEJŚ INNEJ FLAGI. TO JEST DZIECINNE I TAK NIE ZACHOWUJE SIĘ W PARLAMENCIE.

Co do zachowania minister Zalewskiej i ministra Waszczykowskiego, musimy pamiętać, że na podstawie artykułu 52. traktatu lizbońskiego zarówno muzyka, jak i 12 gwiazd na niebieskim tle nie są hymnem UE i flagą UE. To są symbole. Polska się pod tym nie podpisała.

Moim zdaniem ci, którzy są krytyczni co do UE, mogą nie wstawać podczas grania tego “hymnu”, bo w ten sposób manifestują, że nie widzą UE jako państwa i mają do tego prawo. Natomiast czymś innym jest odwracanie się tyłem, co zrobili brexitowcy. To już jest nieakceptowalne. Można to przyrównać do osoby niewierzącej, ale uczestniczącej z jakichś powodów w mszy. Zrozumiałe i akceptowalne jest, jeśli ona nie klęka, ale już nie będzie akceptowane gdy np. odwróci się tyłem podczas podnoszenia Eucharystii.

Jak w takim razie mają się do tego wypowiedzi posłów PiS-u w polskim parlamencie, którzy tłumaczyli, że może dlatego siedzieli, bo nie wiedzieli, jak się zachować, są nowi?
To już jest głupota, bo mieć poglądy eurosceptyczne to coś innego, niż mówić, że się nie zorientowali, podczas gdy 80 proc. sali wstało, a 10 proc. się odwróciło. To jednak ośmiesza takich polityków.

Biedroń chce rozmawiać z PO o przystąpieniu do koalicji. Jak pan to ocenia?
Powtarzam od 26 maja, że

OPOZYCJA MOŻE NIE DOPUŚCIĆ PIS-U DO WŁADZY, ALE MUSI PÓJŚĆ KILKOMA BLOKAMI. BIEDROŃ NA LIŚCIE KE TO JEST ZWYCIĘSTWO PIS-U.

W interesie Grzegorza Schetyny, jeśli nie chce spędzić następnych 4 lat w ławach opozycji, jest pozwolenie PSL-owi na budowanie własnego prawicowego, konserwatywnego bloku, który będzie kradł głosy PiS-owi, ale też wypchnięcie SLD z koalicji i zmuszenie Czarzastego do zrobienia koalicji z Biedroniem, Zandbergiem i innymi ugrupowaniami lewicowymi. Tylko w trzech blokach opozycja ma szanse pójść po każdego wyborcę nie-PiS-owego. To jest niezbędne, żeby obniżyć notowania PiS-u na tyle, aby nie wziął 231 mandatów. Czarzastemu i SLD jest dziś wygodnie, aby iść z koalicją, bo to im gwarantuje wejście do Sejmu i stworzenie własnego klubu. O wiele bardziej ryzykowne i wymagające więcej pracy byłoby zmuszenie ich do walki w ramach koalicji lewicowej. Jeżeli Grzegorz Schetyna chce tę rozgrywkę z PiS-em wygrać, musi pozwolić pójść Kosiniakowi-Kamyszowi na swoje, a Czarzastego wypchnąć z koalicji i zmusić do utworzenia koalicji lewicowej.

Biedroń w tej rozgrywce jest już graczem drugorzędnym.

To z kim według pana scenariusza powinna iść PO?
Praktycznie samodzielnie, może z Nowoczesną, z Zielonymi, z samorządowcami.

PO MA FUNDUSZE I TYSIĄCE DZIAŁACZY I JEST TO DZIŚ GŁÓWNA ANTY-PIS-OWSKA SIŁA.

Każdy, kto nie znajdzie się w centro-prawicowym bloku PSL i bloku lewicowym, po prostu zagłosuje na Platformę, ponieważ będzie ona głównym anty-PiS-em. Pamiętajmy, że PO jest już marką na polskiej scenie politycznej. Istnieje już prawie 20 lat i jest grupa wyborców, która zagłosuje niezależnie od tego, czy jest tam Kosiniak-Kamysz, czy Czarzasty.

To porażka nie tylko polskiego rządu, ale filozofii szukania przeciwników, dążenia do starcia, a nie budowy pozytywnej konstrukcji, gdzie można szukając mocnych partnerów, zbudować mocną polską pozycję – komentował wyniki szczytu Rady Europejskiej Grzegorz Schetyna. – 10 lat temu premier Jerzy Buzek został szefem PE w 2009, w 2014 premier Donald Tusk został szefem Rady Europejskiej. 2019, gdzie jesteśmy dzisiaj? – pytał.

Nie milkną echa po zakończonym szczycie Rady Europejskiej, na którym została wybrana kandydatka na przewodniczącą Komisji Europejskiej.

– To porażka nie tylko polskiego rządu, ale filozofii szukania przeciwników, dążenia do starcia, a nie budowy pozytywnej konstrukcji, gdzie można szukając mocnych partnerów, zbudować mocną polską pozycję – ocenił efekt działań polskiej delegacji lider PO Grzegorz Schetyna.

Ograny premier?

Premier Morawiecki i media publiczne przedstawiają wybór Ursuli von der Leyen na szefową KE zamiast Fransa Timmermansa jako sukces polskiej delegacji i grupy V4. – Cele, które zakładaliśmy, jadąc na szczyt, zostały zrealizowane – mówił na konferencji po szczycie premier Mateusz Morawiecki, nazywając wcześniej Timmermansa “kandydaturą radykalnej lewicy”.

– Pokazaliśmy, że eskalowanie konfliktu z Polską i atakowanie jej jest drogą donikąd. Polska nie jest państwem, które daje się postawić w kącie. Jesteśmy poważnym partnerem. Daliśmy do zrozumienia, jakie są nasze priorytety – mówił Morawiecki.

Najwyraźniej wśród tych priorytetów rządu Mateusza Morawieckiego nie było żadnego wysokiego stanowiska dla Polaka, ani dla przedstawiciela regionu Europy Środkowej.

– To jest porażka, przypomnę, że 10 lat temu premier Jerzy Buzek został szefem PE w 2009, w 2014 premier Donald Tusk został szefem Rady Europejskiej. 2019, gdzie jesteśmy dzisiaj? – pytał retorycznie Grzegorz Schetyna.

– Polska jest poza mainstreamem, poza najważniejszymi stanowiskami, poza wpływem na politykę i to jest obraz aktywności polskiego rządu i delegacji, której przewodniczył premier Morawiecki – wytykał lider PO.

Stanowiska dla Polski bez udziału premiera

– Oceniamy decyzje wyboru Ursuli von der Leyen na szefową KE jako dobrą dla naszej politycznej rodziny – skomentował Schetyna. Nowa przewodnicząca KE jest z tej samej politycznej rodziny, co Platforma Obywatelska, czyli EPP.

Grzegorz Schetyna uczestniczył w niedzielę w spotkaniu EPP, gdzie m.in. ustalono kandydatów na stanowiska przynależne partii ludowców. W efekcie Ewa Kopacz ma zostać wiceprzewodniczącą PE, Radosław Sikorski ma koordynować aktywności między PE a USA. Stanowiska wiceprzewodniczących kluczowych komisji mają także objąć Janusz Lewandowski i Róża Thun.

– Krok po kroku, budując dobre relacje z partnerami wewnątrz EPP, ale też z tymi, którzy współpracują z Polską, można wiele osiągnąć, ale nie jest to udziałem polskiego rządu i premiera Morawieckiego – mówił Grzegorz Schetyna

– Prosiłbym, żeby ci, którzy tworzą polityczną propagandę i prężą muskuły, się nie kompromitowali, bo to jest dziś Polsce niepotrzebne. Wystarczy wynik negocjacji, który jest zerowy – podsumował lider PO.

Głosującym na PiS nie przeszkadzają patologiczni kłamcy

27 Maj

Nie potwierdziły się wyniki pierwszego sondażu powyborczego IPSOS: główni wygrani politycy PiS – kilka procent w górę. Wiosna, Konfederacja i Koalicja Europejska – w dół.

Prawo i Sprawiedliwość – 45,57 proc. Koalicja Europejska 38,29 proc., Wiosna – 6,04 proc., Konfederacja – 4,55 proc, Kukiz’15 – 3,7 proc., Lewica Razem – 1,2 proc., inne – 0,4 proc.

„Dostaliśmy najbardziej wiarygodny sondaż jakim są wybory” – powiedział w Poranku Wyborczym w Gazeta.pl były prezydent Aleksander Kwaśniewski i doradził przegranym szybkie wyciągnięcie wniosków z niedzielnych wyborów.

„PiS wygrał wybory, które nie są ich ulubionymi wyborami, udało się im bardzo mocno zmobilizować elektorat, to szczególnie widać po frekwencji na wschodzie, w pisowskich województwach”.

Były prezydent uważa, że PiS winno podziękować socjologom, „bo ta armia socjologów musiała tam pobadać. To straszenie, choć mało subtelne, było bardzo konsekwentne. Kaczyńskich straszył, że KE zabierze to, co im daliśmy, że wprowadzą euro, że pójdą na jakieś tam LGBT, oni atakują nasz ukochany Kościół, chcą oddać majątek Żydom, itd. To są kanony, których nie wymyślił PiS” – powiedział Aleksander Kwaśniewski.

Jednocześnie były prezydent stwierdził, że Koalicja Europejska ma duże szanse przetrwać, ale musi zwyciężyć rozum, a nie emocje.

„Najtrudniejsze zadanie teraz jest przed Grzegorzem Schetyną, żeby wytłumaczyć swoim mocno rozczarowanym kolegom, że PO miała 19 mandatów, a dziś będzie miała 14 może 15 swoich. Z drugiej strony musi walczyć o utrzymanie KE, bo jeżeli ta się rozsypie, to [tak, jak] Węgrzy mają teraz Orbana na wieki wieków, tak my będziemy mieli PiS na długo. To marzenie Kaczyńskiego, żeby opozycja była rozdrobniona” – ostrzegał były prezydent.

Klechy wychowują polski Ciemnogród, łożymy na to ogromny szmal. Jesteśmy g… warci, fundnęliśmy sobie piekiełko

22 Kwi

Poseł Marek Sowa zapytał Ministerstwo Edukacji Narodowej, ilu katechetów państwo zatrudnia w placówkach publicznych.

MEN odpowiedziało na zapytanie posła Sowy ws. zatrudniania nauczycieli religii w szkołach i  przedszkolach. 

Mieszkańcy Pruchnika (woj. podkarpacki) zorganizowali w Wielki Piątek sąd nad Judaszem.

Kukła Żyda została w pierwszej kolejności powieszona na latarni. Następnie ciągnięto ją po ziemi, okładano kijami, podpalono i wrzucono do rzeki. 

Mateusz Morawiecki w minionym tygodniu udał się z dwudniową wizytą do Stanów Zjednoczonych. W czasie rozmowy z amerykańskimi mediami kolejny raz zaatakował polskich sędziów.

Filozof prof. Jan Hartman zareagował na niedzielne wystąpienie metropolity gdańskiego abp Leszka Sławoja Głódzia w bazylice w Gdańsku-Oliwie.

Polskie władze odniosły się do zamachów terrorystycznych na Sri Lance. Na słowa premiera Matusza Morawieckiego zareagowała Joanna Senyszyn (SLD).

Frasyniuk sądzony w dniu rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Znamienne

14 Gru

Joanna Senyszyn zastanawia się, czy Morawiecki jest aż takim idiotą?

„Bardzo dziękuję sądowi za wyznaczenie rozprawy w tym dniu. 13 grudnia 1981 r. tysiące ludzi zostało zatrzymanych, bo broniło Polski obywatelskiej i walczyło o państwo prawa. 37 lat później obywatele też stają przed sądami za obronę Konstytucji i państwa prawa. To znamienne, że po latach stawiane są właściwie te same zarzuty”- powiedział Władysław Frasyniuk przed kolejnym dniem procesu, który toczy się przeciw niemu w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia.

Przed wejściem do sali rozpraw Frasyniuk pozował do zdjęć z senatorem Bogdanem Borusewiczem, z którym razem walczył w opozycji antykomunistycznej. – „Tak jak 37 lat temu: nie pękamy!” – zapewniali.

Frasyniuk został oskarżony przez policję o naruszenie nietykalności dwóch umundurowanych funkcjonariuszy podczas kontrmiesięcznicy smoleńskiej 10 czerwca 2017 r. Postawiono mu zarzuty, że kopał i szturchał policjantów. Opozycjonista z czasów PRL nie przyznał się do winy.

Obrońcy Frasyniuka złożyli w sądzie wniosek o przesłuchanie komendantów policji w Gdańsku. Mecenas Piotr Schramm mówił, że pozwoli to zweryfikować, „czy presja na policjantów była wywierana; jaka była tego pobudka; jaka była treść rozmów policjantów z przełożonymi; kto oczekiwał złożenia zawiadomienia o naruszeniu nietykalności, że poszukiwał tych policjantów przez policjantów operacyjnych w całej Polsce”. – „Będziemy mogli zobaczyć, czy dwóch kluczowych policjantów w tym procesie, to osoby wiarygodne, które z własnych pobudek złożyły zawiadomienie, przez nikogo nie naciskanie, czy też presja płynęła na nich z góry, może z samego ministerstwa” – stwierdził Schramm.

Po wyjściu z sali sądowej Frasyniuk powiedział, że „jest to sprawa absolutnie polityczna”. – „Być może to jest dobry moment, żeby uświadomić rządzącym, że nawiązują do najgorszych tradycji w historii Polski” – zaznaczył. Kolejny termin rozprawy w tym procesie 25 stycznia.

Lech Wałęsa pyta Kaczyńskiego.

Nie dla klechy pedofila na pomniku

10 Gru

„Myślę, że nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla tego pomnika, tylko niech to się odbywa w poszanowaniu pewnych reguł. Docelowo ten pomnik z tego miejsca zniknie, będzie przeniesiony. Tylko niech się to odbędzie (…) nie w kategoriach burzenia, tylko w kategoriach relokacji” – powiedział prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Ostateczne decyzje w sprawie pomnika mają zapaść w styczniu przyszłego roku podczas sesji Rady Miasta Gdańska.

Rada ma też rozważyć także sprawę honorowego obywatelstwa miasta Gdańska, które przed laty przyznano ks. Jankowskiemu. Zajmie się również nazwą skweru, na którym stoi pomnik prałata.

Adamowicz zaznaczył, że dla niego przestrzeń publiczna oznacza teren ogólnodostępny. – „Miasto Gdańsk nie jest właścicielem samego pomnika. Właścicielem jest społeczny komitet budowy, na którego czele stał przewodniczący zarządu regionu „S” pan Dośla. W związku z tym oni będą musieli zdecydować, gdzie ten pomnik by stanął w przestrzeni prywatnej, na przykład kościelnej, ale to już należy do nich” – dodał.

Prezydent Gdańska zaapelował do metropolity gdańskiego abpa Sławoja Leszka Głódzia o powołanie komisji, która zbadałaby sprawę przestępstw seksualnych ks. Jankowskiego. – „Im szybciej to się stanie, tym lepiej będzie dla opinii publicznej, dla Kościoła, myślę, że też i dla pamięci samego już nieżyjącego księdza. Zarówno państwo watykańskie, jak i kościoły zachodnie również zajmują się prawdopodobnymi przypadkami molestowania czy wręcz pedofili, nawet kiedy prawdopodobni sprawcy już nie żyją” – powiedział Adamowicz.

Kuria archidiecezji gdańskiej jednak na razie nie zamierza reagować. Jej kanclerz ks. Rafał Dettlaff wydał oświadczenie, w którym napisał m.in., że w ciągu ostatnich 10 lat do kurii „nie wpłynęły żadne doniesienia potwierdzające zarzuty podnoszone w mediach”. Czyli nikt się nie zgłosił, więc nie ma sprawy?

— BARTOSZ GODUSŁAWSKI I GRZEGORZ OSIECKI CYTUJĄ W DGP OSOBĘ Z OTOCZENIA PREMIERA: “Trudno uwierzyć w takie zarzuty dla Wojciecha Kwaśniaka, który został ciężko pobity na zlecenie osób ze SKOK Wołomin. Sposób i termin zatrzymania są druzgocące dla reputacji nadzoru. Dzisiaj każdy urzędnik zastanowi się dwa razy, a może nawet odmówi podpisania jakiegokolwiek dokumentu czy wydania decyzji. Trudno będzie też ściągnąć do urzędu czy utrzymać w nim wartościowych pracowników – mówi osoba z otoczenia szefa rządu i dodaje, że nie rozstrzyga o winie, ale sposób prowadzenia sprawy mocno uderza w reputację KNF, którą nadszarpnęła już sprawa z Chrzanowskim.

— PROF. DUDEK O TYM, ŻE TRZEBA SIĘ LICZYĆ Z TYM, ŻE SAMEMU TAKŻE SIĘ TRAFI DO WIĘZIENIA: “– PiS wkroczył naprawdę na wojenną ścieżkę. Jeśli się zamyka ludzi opozycji, trzeba się liczyć z tym, że w przyszłości także trafi się do więzienia – podkreśla Antoni Dudek”.
dziennik.pl

— ZIOBRO TRACI NERWY – jedynka GW: “Nawet w kręgach rządowych minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro jest krytykowany za akcję wobec byłych szefów Komisji Nadzoru Finansowego – wynika z informacji „Wyborczej”. (…) Wypowiedzi Ziobry nie bronił nawet nikt z rządu. Zwłaszcza że na weekendowym zjeździe Klubu Parlamentarnego PiS w Jachrance prezes partii Jarosław Kaczyński apelował, by wygaszać emocje, bo odbijają się one na notowaniach obozu władzy”.
wyborcza.pl

— CO PO SŁOWACH ZIOBRY MAJĄ MYŚLEĆ TYSIĄCE UCZCIWYCH URZĘDNIKÓW? – Paweł Wroński w GW: “Ciekawe, co po słowach Ziobry myślą sobie teraz tysiące uczciwych urzędników pracujących dla państwa. Być może rozumieją już, że i oni mogą być o 6 rano nawiedzeni przez agentów CBA w kominiarkach i przewiezieni przez pół Polski po to, by dostać skrajnie idiotyczne zarzuty współdziałania z gangsterami. (…) Teraz usiłuje niszczyć ludzi, którzy służyli Rzeczypospolitej, próbując zniszczyć ich dobre imię i wytaplać ich w pisowskim błocie. Przesuwa nasz kraj w obszar moralnej gangreny, w której jedyną liczącą się wartością jest utrzymanie się rządzącej partii u władzy. Nie wiadomo, kogo w Polsce bać się bardziej: bandytów czy prokuratora generalnego?”
wyborcza.pl

— WCIĄŻ CZUJĘ SIĘ ZAGROŻONY – WOJCIECH KWAŚNIAK w rozmowie z Ewa Ivanową i Wojciechem Czuchnowskim w GW: “Występuję w wielu sprawach jako świadek. Nie tylko w tych związanych z Wołominem, ale i w innych z doniesień KNF. Właśnie z uwagi na osobiste bezpieczeństwo, brak jakiejkolwiek ochrony mnie i mojej rodziny zawsze proszę, bym mógł złożyć zeznania w Warszawie. Kilka miesięcy temu prokuratorzy przyjechali z odległego miejsca i przesłuchali mnie w pracy, rozumiejąc problem”.

— MÓJ PRZYPADEK JEST PRZYKRY ZARÓWNO DLA POPRZEDNIEJ JAK I OBECNEJ WŁADZY – DALEJ KWAŚNIAK: “Mój przypadek jest przykry dla władzy publicznej. Zarówno tej poprzedniej, jak i obecnej. Nie przypominam sobie, by ktoś z rządu po zamachu wystąpił z oświadczeniem, że to jest niedopuszczalne i że państwo surowo ukarze sprawców. Potem, po zmianie władzy, zostawiono mnie samego z całą tą sprawą. Dopiero teraz, przy tym zatrzymaniu, prokuratura zadziałała z najwyższego szczebla, były – jak się dowiaduję – polecenia z centrali, zorganizowano konferencję prasową… Dysproporcja jest oczywista”.
wyborcza.pl

— SŁONA CENA PROSTACKIEJ PROWOKACJI – Witold Gadomski w GW: “Milczy świętoszkowaty Gowin, który w co drugim zdaniu twierdzi, że jest państwowcem, milczą ci działacze PiS, którzy w stanie wojennym wykazywali się odwagą. Dziś odwagi im brakuje. Milczy premier Morawiecki, który doskonale zna kulisy sprawy SKOK-u Wołomin. Akcja pisowskich prokuratorów jest szyta tak grubymi nićmi, że stanie się dla PiS dużym kłopotem. Media przypominają, jak działacze PiS i nieżyjący brat prezesa przez lata bronili SKOK-ów przed zewnętrzną kontrolą. Ta sprawa jest znana od dawna, teraz wraca z nową siłą”.
wyborcza.pl

— NACZELNY RZECZPOSPOLITEJ MOCNO O SPRAWIE BYŁYCH SZEFÓW KNF – jak pisze Bogusław Chrabota: “Apeluję o transparentność postępowania wobec byłych szefów Komisji. Tego wymaga racja stanu. (…)  To śledztwo to ważny test jej wiarygodności, który rozstrzygnie, czy prokuratorzy działają w trosce o interes obywateli, czy na polityczne zamówienie. Odkryj karty, prokuraturo!”
rp.pl

— CBA CHRONI WICEMINISTRA ZDROWIA I PODWYŻKI LEKÓW – Judyta Watoła w GW: “Rozmawiamy na ten temat z posłami. Wszyscy chcą pozostać anonimowi. – To pismo wygląda, jakby pisał je Czech, a nie CBA – uważa jeden z nich. – CBA martwi się o zyski koncernów, a nie wydatki chorych – zwraca uwagę inny. Zapytaliśmy tydzień temu Biuro, na czym Sakowicz opiera swoje twierdzenia. Do dziś nie dostaliśmy odpowiedzi”.
wyborcza.pl

>>>

>>>

Matka Boska ubranżowiona

28 List

Od ponad 300 lat Częstochowska jest Królową Polski, a ostatnio pisowcy uwzięli się, żeby ją wykorzystać regionalnie i branżowo.

Prezydent Siemianowic Śląskich zatrudnił Matkę Boską w charakterze menedżera do zarządzania miastem.

W Piotrkowie Trybunalskim radni chcą zawierzyć wszystkie sprawy miasta Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny, choć jest już zawierzone całej Matce Bożej, tyle że Piotrowskiej. Od kilku miesięcy Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski są zawierzone Marki.

Z kolei Świdnik został ponownie zawierzony, ale dla odmiany Matce Bożej Fatimskiej.

Minister zdrowia Szumowski zawierzył Matce Boskiej polską służbę zdrowia, a minister energii, Tchórzewski – wszystkie sprawy energetyki polskiej.

Dobrze że jest dużo Matek Boskich, bo jedna nie dałaby rady.

Dziś to nasze święto! Święto wszystkich kobiet👰👰👰 100 lat temu otrzymaliśmy bierne i czynne prawa wyborcze!

Pisowski Rywinland, czyli o trzymających władzę

13 List

„Bankier Leszek Czarnecki oskarża szefa KNF: 40 milionów złotych i nie będzie kłopotów” – tekst o takim tytule ukaże się w jutrzejszej „Gazecie Wyborczej”. Jarosław Kurski opublikował na Twitterze fotografię pierwszej strony „Gazety”. „To zbyt gruba sprawa, by ją przemilczeć” – ocenił zastępca redaktora naczelnego dziennika.

„Ujawniamy: Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, zaoferował przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za ok. 40 milionów złotych – twierdzi właściciel banku Leszek Czarnecki” – możemy przeczytać na zdjęciu pierwszej strony „GW”.

Według nieoficjalnych ustaleń Onetu zawiadomienia w tej sprawie trafią już jutro do Prokuratora Generalnego. Mogą one dotyczyć przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego, premiera Mateusza Morawieckiego i przedstawiciela Andrzeja Dudy w KNF Zdzisława Sokala.

Autorami materiału, który juro ukaże się w „Gazecie Wyborczej” są Wojciech Czuchnowski i Agnieszka Kublik.

„No ładnie. Szef Komisji Nadzoru Finansowego, członek prezydenckiej Narodowej Rady Rozwoju Marek Chrzanowski oskarżony przez Leszka Czarneckiego – właściciela Getin Noble Banku, jednego z najbogatszych Polaków – o złożenie propozycji korupcyjnej. Czarnecki nagrał rozmowę z Chrzanowskim – jutro szczegółowo napisze o tym nie tylko „Gazeta Wyborcza”, ale i „Financial Times”, a zapisu audio będzie można posłuchać w internecie na stronie GW” – napisał na Facebooku publicysta „GW” Wojciech Maziarski.

„Nie ma odwrotu. Jutrzejsza „Gazeta Wyborcza” pojechała do drukarni. To zbyt gruba sprawa, by ją przemilczeć… Miało się nie nagrać, a jednak – co za pech – się nagrało, ujawniając…. Zapraszam do lektury >Wyborczej<. #aferaKNF” – napisał Jarosław Kurski, publikując zdjęcie pierwszej strony gazety na Twitterze.

ajpierw starcie z sejmową komisją śledczą w sprawie afery Amber Gold, później przemówienie na „Igrzyskach Wolności” w Łodzi, a w końcu udział w obchodach 11 listopada (rano przyciągnął media i wielbicieli pod pomnik Piłsudskiego, w południe zajął wskazane mu miejsce w tylnych rzędach zaproszonych na państwowe uroczystości, choć jako przewodniczący Rady Europejskiej był niewątpliwie gościem najwyższym rangą). Intensywne to było i dało przedsmak tego, co może nas czekać w przyszłym roku, o którym spekuluje się, że Donald Tusk skróci brukselską kadencję, by stanąć na czele polskiej opozycji.

Zapowiadało to zwłaszcza łódzkie przemówienie – ze wszystkim, co w nim było. Kontekstem międzynarodowym, gdzie jako polityk z Brukseli mówił do audytorium znacznie szerszego niż polskie. Wiecowością, na której karb należy złożyć frazę o „współczesnych bolszewikach” i która nie wróży raczej obniżenia temperatury debaty. Sprawnym połączeniem tematów historycznych z bieżącym sporem – także ustawieniem obok siebie Piłsudskiego i Wałęsy (oraz wspomnieniem Kuronia). Pomysłem politycznym: wezwaniem, by powstał komitet, który przygotuje przyszłoroczne obchody 3 Maja (czyżby właśnie wtedy miał oficjalnie ogłosić powrót?).

Tych sześć dni pokazało, że wśród polskich polityków Tusk nie ma sobie równych w kwestii medialnej charyzmy („Nie, ja umiem” – odpowiedział przed komisją śledczą na uwagę, że lubi występować przed kamerami) i że wielu z tych, których zmęczyło się jego stylem podczas ośmiu lat rządów, dziś tęskni. Pokazało jednak także marazm opozycji, która poza jego powrotem nie ma nadziei, zasobów ani koncepcji. Jako miłośnik futbolu były premier wie, że nawet najbłyskotliwszy drybler nie wygra meczu w pojedynkę – i pewnie dlatego wciąż jeszcze nie powiedział, czy w kolejnym sezonie zagra na polskich boiskach.

Wybitna pisarka Maria Nurowska, były wojewoda mazowiecki (w latach 2007-2015) Jacek Kozłowski, były minister Kultury Bogdan Zdrojewski i Joanna Senyszyn odnieśli się do zapowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy o odbudowie Pałacu Saskiego.