Tag Archives: Jakub Iwaniec

Prawniczy ancymonek Ziobro pozwany

3 Paźdź

– Mam nadzieję, że Mateusz Morawiecki będzie premierem przez bardzo wiele lat. Może nawet pobije Cyrankiewicza – mówił Jarosław Kaczyński.

Więcej o Kaczyńskim u Rydzyka tutaj >>>

Pozwani zostali:

  • Zbigniew Ziobro, który reprezentuje Skarb Państwa
  • były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak
  • sędzia Jakub Iwaniec, któremu po publikacjach Onetu cofnięto delegację do MS
  • były Prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Arkadiusz Cichocki
  • były szef biura KRS Tomasz Szmydt
  • prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie i członek KRS Rafał Puchalski

Pozew został złożony przez prof. Krystiana Markiewicza, prezesa „Iustitii”, za „szerzenie zorganizowanej nienawiści wobec niego i środowiska sędziowskiego”.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio, czytaj tutaj >>>

Profesor żąda zakazania pozwanym rozpowszechniania informacji lub twierdzeń dotyczących jego życia prywatnego oraz rozpowszechniania nieprawdziwych twierdzeń na swój temat”. Domaga się również przekazania 50 tys. zł na rzecz Fundacji Dom Sędziego Seniora oraz publikacji przeprosin w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej, TVN24, Polsat News oraz TVP Info.

– „Od miesiąca czekałem na reakcję Prokuratury i urzędów do tego powołanych. Wsłuchiwałem się w dalsze rozpowszechnianie kłamstw ze strony urzędników MS oraz kompletny brak wzięcia przez kogokolwiek odpowiedzialności za atak na mnie. Niestety, nie doczekałem się. Pozywam urząd Ministra Sprawiedliwości, zajmowany przez Zbigniewa Ziobrę, za kompletny brak nadzoru nad kierowanym przez niego urzędem” – powiedział prezes „Iustitii”.

Przypomnijmy, że w Ministerstwie Sprawiedliwości istniał ośrodek, który nadzorował i koordynował działania prześladowcze wobec sędziów, którzy sprzeciwiali się reformie sądownictwa.

Onet ujawnił, że na komunikatorze WhatsApp powstała zamknięta grupa o nazwie „Kasta”, i że tworzyli ją sędziowie, którzy w ostatnich latach skorzystali na rządowej reformie sądownictwa.

Akcja dyskredytowania prof. Krystiana Markiewicza, szefa „Iustitii” i krytyka PiS, polegała na anonimowym rozsyłaniu informacji o profesorze opartych na plotkach, pogłoskach i domysłach na temat jego życia prywatnego, w tym intymnych kontaktów z kobietami.

W wyniku ujawnionej przez Onet afery do dymisji podał się wiceminister Łukasz Piebiak, a jego bliski współpracownik – sędzia Jakub Iwaniec – został wyrzucony z resortu.

Krzysztof Brejza (KO) zapytał Ministerstwo Zdrowia o łóżka w szpitalach, które masowo znikają z oddziałów. Jak się okazuje, odpowiedź dostanie najprawdopodobniej, dopiero po najbliższych wyborach parlamentarnych.

Służba zdrowia jest jednym z najgorętszych tematów tegorocznej kampanii wyborczej. Politycy KO poświęcają temu zagadnieniu naprawdę dużo uwagi i przedstawiają wiele propozycji, które mają usprawnić poziom polskiej medycyny i lecznictwa. PiS – zdaniem opozycji – totalnie zlekceważył problemy pacjentów i pracowników służby zdrowia.

Opozycja zarzuca PiS-owi to, że zataja prawdziwą sytuację w służbie zdrowia. We wrześniu br. rząd odmówił opublikowania danych nt stanu zadłużenia szpitali. Rządzący chcą najprawdopodobniej przedłużyć termin ich przedstawienia na okres powyborczy. Spór pomiędzy PiS-em a opozycją odżył w chwili, gdy Krzysztof Brejza zapytał Ministerstwo Zdrowia o dane na temat „ogólnej liczby pacjentów i łóżek”.

Ujawniam, że w poszczególnych regionach znikają TYSIĄCE miejsc w szpitalach. Dostałem odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia – odmawia udostępnienia liczb znikających łóżek w całej Polsce „ze względu na skalę zakresu danych”. Resort odpowie po wyborach do 15 października” – napisał na swoim Twitterze poseł, dołączając do niego zdjęcie skanu wiadomości, którą otrzymał od pracowników ministerstwa.

To nie był jedyny post zamieszczony przez polityka. „Min. Zdrowia zataja informacje o masowym likwidowaniu miejsc w szpitalach, a otrzymałem bez problemu odpowiedzi z poszczególnych województw” – napisał w kolejnym poseł Brejza. Przedstawiciel KO przedstawił ponadto statystyki, które otrzymał od poszczególnych wojewodów. Jak się okazuje, w samym tylko 2019 r. zlikwidowano 900 miejsc na Lubelszczyźnie, 653 na Opolszczyźnie i 1633 na Dolnym Śląsku.

Wiele wskazuje na to, że o służbie zdrowia będzie głośno przez jeszcze kilka najbliższych tygodni. Czy po wyborach rządzący powrócą do wcześniejszych praktyk i dalej będą lekceważyć potrzeby Polaków?

Prokurator Adam Cierpiatka z prokuratury w Stalowej Woli (który, tego jestem pewna, wkrótce awansuje) odmówił właśnie wszczęcia postępowania przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu za jego pełne nienawiści i pogardy słowa na temat homoseksualistów na pikniku rodzinnym w Stalowej Woli, argumentując, że podobają się one katolikom, zwłaszcza zaś „rodzinom z dziećmi”.

A pamiętam, jak śmiałam się kiedyś w komentarzu publicystycznym ze słów Tadeusza Rydzyka, że katolików prawo nie obowiązuje. Jak się okazuje – niesłusznie, bo nie były one wyrazem buty i arogancji, a przeciwnie, opartą na rzetelnej znajomości realiów, przepowiednią dla Polski.

Co konkretnie o homoseksualistach powiedział Jarosław Kaczyński? – „Są tacy, którzy chcą się wedrzeć do naszych szkół, do naszego życia, którzy chcą odebrać nasze prawa, kulturę, którzy atakują Kościół, nasze świętości. To trzeba odeprzeć”. I jeszcze:  – „Ten wędrowny teatr, aby prowokować, a potem płakać. Ta metoda musi być zdemaskowana i odrzucona. (…) Trzeba twardo odpowiadać na prowokacje. Nie pozwolimy na to, by polska rodzina została rozbita, a polskie dzieci od przedszkola demoralizowane. To w Polsce się nie uda, obronimy Polskę”.

Kaczyński przywołał też w swojej przemowie jako autorytet w sprawach moralnych abp Jędraszewskiego, którego fundacja Nie Lękajcie Się umieściła na niechlubnej liście biskupów chroniących księży pedofilów i który zwolnił ostatnio z pracy, rażąco łamiąc przepisy prawa pracy, niezamężne kobiety (kuria potwierdziła to w oświadczeniu, które wycofała i złagodziła dopiero po kilku dniach, pod wpływem oburzenia opinii publicznej) i który nazywa osoby homoseksualne i poglądy, które głoszą, ofensywą tęczowej zarazy.

O tym, że Kaczyński mógł popełnić przestępstwo prokuraturę zawiadomił Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. W  odpowiedzi na to właśnie doniesienie prokurator Cierpiatka odmówił wszczęcia dochodzenia, informując tym samym obywateli, że w Polsce katolicyzm stoi ponad prawem.

Mało tego – nie tylko odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie, ale jeszcze, gdy Ośrodek złożył na tę decyzję zażalenie, odmówił przyjęcia go, tłumacząc, że OMZRiK nie jest organizacją społeczną, choć oczywiście jest!

W Polsce są trzy ustawy bezpośrednio lub pośrednio zakazujące mowy nienawiści wobec homoseksualistów: Konstytucja RP, ustawa o wdrożeniu niektórych przepisów UE z zakresie równego traktowania i ustawa z 15 lipca 1987 roku o RPO. Obowiązuje nas – jako członka UE – także szereg europejskich aktów prawnych, jak zalecenie CM/Rec(2010)5 Komitetu Ministrów dla Państw Członkowskich w zakresie środków zwalczania dyskryminacji opartej na orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej (przyjęte przez Komitet Ministrów dnia 31 marca 2010 roku na 1081 posiedzeniu zastępców ministrów), zasady Yogyakarty (Yogyacarta Principles) – deklaracja praw osób LGBT, czy Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 14 marca 2013 r. w sprawie zaostrzenia walki z rasizmem, ksenofobią i przestępstwami popełnianymi z nienawiści. Mimo to prokurator Cierpiatka nie zechciał, choć ma taki obowiązek, choćby przyjrzeć się sprawie.

Pisałam kiedyś o tym, że moim zdaniem ponowny wybór PiS skończy się zaprowadzeniem w Polsce katolicko-narodowej dyktatury i niezmiernie mi przykro, że ta prognoza zdaje się potwierdzać. Jest to jeden z tych niewielu przypadków, kiedy człowiek bardzo chciałby się pomylić.