Tag Archives: Georgette Mosbacher

Mafijne wręcz powiązania rodziny polityków PiS na wysokopłatnych posadach w spółkach skarbu państwa

29 List

Prawo i Sprawiedliwość chętnie widziałoby w aresztowaniu i prokuratorskich zarzutach dla Marka Ch. koniec afery KNF. Były szef Komisji Nadzoru Finansowego, któremu za postawione zarzuty grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności, idealnie nadaje się do roli kozła ofiarnego. Niestety, jakkolwiek temat afery KNF nie byłby pomijany w publicznej telewizji, sprawa ta jeszcze się nie zakończyła i, co ważne, ujawniła kolejną sieć powiązań polityczno-biznesowych w obozie władzy.

Dziennikarze Wirtualnej Polski przyjrzeli się działalności biznesowej Marka Ch. i jego żony Joanny Chrzanowskiej. Małżonkowie, zanim objęli stanowiska w państwowych instytucjach, prowadzili spółkę o nazwie MCC Grupa. Powstała w roku 2011 roku działalność kierowana była do marca 2016 r. przez prezesa Marka Ch., w roku 2013 do zarządu wchodzi jego żona. Spółka nie radzi sobie najlepiej. Do roku 2015 jest praktycznie ciągle na minusie. W międzyczasie Marek Ch. rozwija swoją karierę akademicką na SGH. Dzięki wsparciu swojego potężnego promotora Adama Glapińskiego, szefa NBP i jednego z założycieli Porozumienia Centrum trafia najpierw w październiku 2015 r. do prezydenckiej Narodowej Rady Rozwoju, skąd po kilku miesiącach, dzięki rekomendacji PiS, dostaje się do Rady Polityki Pieniężnej, by niedługo po tym zostać przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego. 

W związku z rekomendacją PiS na członka RPP urzędnik pozbywa się udziałów w spółce na rzecz swojej żony Joanny, która tym sposobem staje się jedynym udziałowcem i prezesem spółki MCC Grupa. Wg Krajowego Rejestru Sądowego Joanna Chrzanowska pełni tę funkcję po dziś dzień. W KRS brak jednak sprawozdań finansowych z lat 2016-2017, ostatni wpis tyczy się zaś zmiany na stanowisku prezesa spółki. 

Prezes MCC Grupa Joanna Chrzanowska w tym czasie pracuje w biurze Narodowej Rady Rozwoju w Kancelarii Prezydenta, skąd wkrótce trafia na kierownicze stanowisko wiceszefowej Departamentu Edukacji i Wydawnictw, gdzie jej bezpośrednią przełożoną jest nikt inny jak Anna Kasprzyszak, była żona Mariusza Kamińskiego, matka Kacpra, który również dzięki NBP, w wieku 29 lat otrzymał intratną posadę w Banku Światowym.

Z dawno nieaktualizowanej strony internetowej Grupy MCC czytamy, iż spółka świadczy „najwyższej jakości usługi dla sektora prywatnego i publicznego w zakresie szeroko rozumianego konsultingu”. W prezentacji czytam też, że firma Joanny Chrzanowskiej oferuje usługi prowadzenia analiz, ekspertyz i doradztwa dla sektora publicznego. Realizuje też dla niego badania społeczno-gospodarcze i ewaluacyjne, doradza ponadto w zakresie implementacji budżetu zadaniowego oraz systemów kontroli zarządczej. Firma w swoim portfolio ma współpracę z obszerną listą instytucji publicznych: „Sektor publiczny to wymagający partner. O wartości naszej oferty świadczy lista instytucji publicznych, które zdecydowały się nam zaufać. W ciągu ostatnich trzech lat współpracowaliśmy m.in. z: Kancelarią Prezydenta, Kancelarią Sejmu, Kancelarią Senatu, MON, MSZ, MSWiA, Trybunałem Konstytucyjnym”.

Profesor Antoni Kamiński z PAN, specjalista ds. korupcji politycznej twierdzi, iż Joanna Chrzanowska, pracując na kierowniczym stanowisku w NBP, łamie prawo, równocześnie prowadząc działalność gospodarczą. Obszar usług doradczych świadczonych przez kierowaną przez Chrzanowską Grupę MCC w dużej mierze pokrywa się z działalnością NBP. Wg naukowca w obecnej sytuacji mamy do czynienia z ewidentnym konfliktem interesu. Chroni przed nim polskie prawo, które zakazuje urzędnikom na kierowniczych stanowiskach prowadzenia działalności gospodarczej.

Z Kodeksu Etycznego firmy czytamy zaś, że „obowiązkiem pracowników MCC Grupy Sp. z o.o. jest unikanie działalności prowadzącej do konfliktu interesów, czyli przyjmowanie i oferowanie prezentów w ramach prowadzenia działalności biznesowo-handlowej. Nie wolno płacić ani proponować łapówek lub nielegalnych świadczeń urzędnikom państwowym, ani przedstawicielom partii politycznych, w celu zawarcia lub zachowania transakcji”.

W myśl ustawy antykorupcyjnej, osoby zajmujące kierownicze stanowiska w urzędach państwowych nie mogą być członkami zarządów spółek prawa handlowego; posiadać więcej aniżeli 10 proc. w spółkach prawa handlowego; prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami, a także zarządzać taką działalnością.

Z Kodeksu Etycznego firmy czytamy zaś, że „obowiązkiem pracowników MCC Grupy Sp. z o.o. jest unikanie działalności prowadzącej do konfliktu interesów, czyli przyjmowanie i oferowanie prezentów w ramach prowadzenia działalności biznesowo-handlowej. Nie wolno płacić ani proponować łapówek lub nielegalnych świadczeń urzędnikom państwowym, ani przedstawicielom partii politycznych, w celu zawarcia lub zachowania transakcji”.

W myśl ustawy antykorupcyjnej, osoby zajmujące kierownicze stanowiska w urzędach państwowych nie mogą być członkami zarządów spółek prawa handlowego; posiadać więcej aniżeli 10 proc. w spółkach prawa handlowego; prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami, a także zarządzać taką działalnością.

Nawet jeśli, co jest przerażające, do świadomości polskich obywateli nie dotrze co stoi u podłoża korupcyjnej afery w KNF i próby wykorzystania aparatu państwowego do „repolonizacji” prywatnego banku z polskim kapitałem, dobrze, że na jaw wychodzi sieć rodzinno-partyjnych powiązań w instytucjach opanowanych przez machinę Prawa i Sprawiedliwości. Być może rozszerzająca się lista „Misiewiczów” zmusi do refleksji ludzi, którzy w mafijnej wręcz działalności PiS nie dopatrywali się żadnej nieprawidłowości.

Burza wokół rządowych planów “repolonizacji” mediów, tj. przyjęcia przez Sejm rozwiązań mających wprowadzić dekoncentrację kapitału na rynku mediów zmusiła także prawicowych publicystów do poruszenia tego drażliwego tematu. W swoim wystąpieniu w Klubie Ronina, prawicowego klubu dyskusyjnego głos zabrał Michał Karnowski, brat redaktora naczelnego tygodnika “Sieci”. I przyznał wprost, że na wprowadzenie takich zmian w polskich realiach nie ma najmniejszych szans.

Nigdy nie wierzyłem w żadną siłową repolonizację, tego się po prostu nie da zrobić, zapomnijmy o tym, wybijmy sobie to z głowy. Nie da się zrobić ustawowej repolonizacji w tych warunkach, w których jesteśmy – powiedział Karnowski.

Jego zdaniem, na przeszkodzie stoi silna unijna presja, której przeciwstawienie się mogłoby faktycznie skończyć się przymusowym Polexitem. Zwrócił też uwagę, że polski rynek medialny jest bardzo płynny i wskutek dużej ekspansji obecności medialnej w Internecie, bardzo trudno jest rzeczywiście zmierzyć, kto medialnie jest potężny, a kto nie.

Złożył też kilka propozycji, które w jego przekonaniu miałyby doprowadzić do większego pluralizmu na rynku mediów. Jedną z nich byłoby wywindowanie cen za kolejne koncesje dla tych samych wydawców tak, by na rynku było więcej tytułów różnych właścicieli, a nie wiele tego samego imperium medialnego. Jego zdaniem zmiany powinny też dotknąć działalności domów mediowych tak, by kwoty reklam z rynku nie były ograniczone do widzimisię ich właścicieli.

Uważam, że trzeba zrobić porządek z domami mediowymi, tak jak zrobiono na Węgrzech. Tam domy mediowe stały się wyłącznie pośrednikiem jawnym, widocznym dla wszystkich – pomiędzy reklamodawcą a reklamobiorcą. Czyli dom mediowy kontaktuje jednych z drugimi, doprowadza do podpisania przez obie strony umowy, gdzie jest jasno zapisana marża, wszystko jest uczciwie, nic pod stołem. To działa, wyrównuje reguły gry – sprecyzował Karnowski.

Jego zdaniem dziś w kwestii zakupu reklam przez spółki Skarbu Państwa jest “mniej więcej po równo”, i optymalnie by było, gdyby w sektorze przedsiębiorstw prywatnych było podobnie. Publicysta “Sieci” kpi oczywiście w żywe oczy, bo wiadomo nie od dziś, że strumień pieniędzy na reklamy z SSP całkowicie niemal przesunął się na media zaprzyjaźnione z rządem, jednak chwilę później oczywiste kłamstwa przykrywa nieoczekiwana chwila szczerości, dotycząca Telewizji Polskiej i prezesury Jacka Kurskiego.

Gdyby nie telewizja publiczna – Jacek Kurski jest często jako prezes krytykowany – ja uważam, że gdyby nie on, tego rządu już dawno by nie było – byłby zmieciony chociażby przez te protesty grudniowe – ocenił publicysta.

Trzeba przyznać, że publiczne przyznanie, że największą siłą obecnego rządu Prawa i Sprawiedliwości jest akurat nachalna propaganda, która tworzy nierzeczywisty obraz otaczającej nas rzeczywistości i mami ludzi nieistniejącymi sukcesami, ukrywając jednocześnie ujawniane od trzech lat afery, to rzadko spotykanie zjawisko w prawicowych mediach. Jak widać, dla prawicowych publicystów problemem nie są ujawniane afery i grzechy rządu “dobrej zmiany” tak długo, jak ich ujawnianie nie uderza w wizerunek obozu władzy. Nie do pomyślenia wydaje się, że jeszcze kilka lat temu ci panowie nazywali siebie dziennikarzami. Diagnoza Karnowskiego wyjaśnia jednak, dlaczego pozycja Jacka Kurskiego wciąż jest w obozie Zjednoczonej Prawicy taka mocna. Po prostu robi to, co mu zlecono.

Reklamy

PiS znalazło się w imadle dwóch potęg – UE i USA

28 List

Kamiński o liście Mosbacher: Źle, że Amerykanie nie szanują dzisiaj Polski

– Myślę, że źle się dzieje, że tak nie jesteśmy  szanowani  przez Stany Zjednoczone, że nawet ambasador USA nie uważa za stosowane, żeby nauczyć się nazwisk naszych liderów. Źle, że Amerykanie nie szanują dzisiaj Polski – mówił Michał Kamiński w rozmowie z Dorotą Gawryluk w programie „Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

Kamiński: To moje prywatne zdanie, ale także mojej niewielkiej, ale dziarskiej partii. Powinna być wspólna lista do wyborów europejskich

– To moje prywatne zdanie, ale także zdanie mojej niewielkiej, ale dziarskiej partii politycznej. Do wyborów europejskich, którymi ja osobiście nie jestem zainteresowany, uważamy, że powinna być wspólna lista – mówił Michał Kamiński w programie „Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

* * *

USA nie szanują już Polski. Przypomnijmy sobie, jak klękali przed nami, gdy Lech Wałęsa przemawiał w Kongresie USA.

Valconetti

PiS znalazło się w imadle dwóch potęg – UE i USA

To nie ambasador USA Georgette Mosbacher upokorzyła PiS, to partia Jarosława Kaczyńskiego padła przed nią na twarz. Ale jak ktoś nie zna najważniejszej poprawki do amerykańskiej konstytucji, która ma obszerną literaturę przedmiotu i niejedno hasło w Wikipedii jako „1. poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych”, to musi tak dołować ze swoją facjatą.

Ambasador Mosbacher sprowadziła PiS do właściwej tej partii pozycji – bicia przed nią czołem. Rzecznik Joanna Kopcińska opublikowała w imieniu rządu Mateusza Morawieckiego oświadczenie, które jest mentalnym dla tej formacji świadectwem upadku, bo nie dość, że zaznali upokorzenia, to znowu pojawiła się mantra nieodpowiedzialności: „nasi poprzednicy”.

Otóż „wasi poprzednicy”, czyli koalicja PO-PSL i wcześniej, nie mieli żadnych zatargów z sojusznikiem zza Oceanu, a nawet służyli przykładem jako kraj wolności, aspiracji, jako prymus demokracji, któremu się udało. A jednak przyszedł PiS do władzy i diabli wzięli wcześniejsze osiągnięcia.

Mosbacher po…

View original post 328 słów więcej

PiS wykopyrtnął na wolności mediów

28 List

>>>

„Relacje PL-USA są bardzo dobre, a moim priorytetem jest pogłębianie tej przyjaźni. Wśród podstawowych wartości niesamowicie ważnych dla USA i dla mnie jest wolność słowa, wolność mediów i wolność intelektualnego dyskursu” – napisała na Twitterze ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher. W ten oto sposób skomentowała trwające od dwóch dni zamieszanie dotyczące jej listu do premiera Morawieckiego.

Wyraziła w nim swoje zaniepokojenie stanem wolności mediów w Polsce. Jeden z akapitów swojego listu poświęciła ministrowi spraw wewnętrznych Joachimowi Brudzińskiemu. – „To zaskakujące, że osoby publiczne atakują dziennikarzy, którzy wypełniają zadania niezależnych mediów w demokracji tętniącej w Polsce” – napisała ambasador USA.

List krytycznie oceniło PiS i sprzyjające partii rządzącej media, choć oficjalnie rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska oświadczyła: – „Nie zamierzamy bezpośrednio odnosić się do treści listu ambasador USA Georgette Mosbacher ani faktu jego opublikowania w mediach; Polska i Stany Zjednoczone pozostają w bardzo dobrych relacjach i nie zmieni tego jeden incydent”. A o tym, jak na słowa ambasador USA w Polsce zareagowały amerykańskie władze w artykule „Departament Stanu zdecydowanie po stronie ambasador Mosbacher”.

„Rząd PiS ujawniając list ambasador Mosbacher upokorzył nie ją, ale tak naprawdę siebie.” – podsumował na Twitterze Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”.

>>>

Przeczekać Dudę, marionetka Kaczyńskiego odejdzie, bo wstydem jest coś mu zawdzięczać

28 List

„Otrzymaliśmy – żona i ja powiadomienie z USC, że przeżyliśmy wspólnie 50 lat i w związku z tym możemy otrzymać pamiątkowe medale Z KANCELARII PREZYDENTA. NASZA ODPOWIEDŹ BRZMI: POCZEKAMY AŻ PREZYDENT SIĘ ZMIENI” – napisał na Twitterze Daniel Śleboda. W kolejnym wpisie dodał: – Tylko tak możemy wyrazić swoje niezadowolenie ze STANU NASZEJ POLSKI po „dobrej zmianie”. Nie chcemy mieć u siebie w domu dokumentu z podpisem Przedstawiciela tej KANCELARII PREZYDENTA. 2020 jest blisko, GORZEJ BYĆ NIE MOŻE”.

W rozmowie z wp.pl. Daniel Śleboda nie ukrywał swojego krytycznego stosunku do Andrzeja Dudy. – „To wielki smutek, że obywatele Polski muszą się wstydzić za decyzje prezydenta wybranego w demokratycznych wyborach. Trybunał Konstytucyjny, deforma sądownictwa, zakusy na Sąd Najwyższy. Długo bym musiał wymieniać działania prezydenta, które są niezgodne z Konstytucją” – stwierdził.

Nie po raz pierwszy osoby odznaczane różnymi medalami przez obecnego prezydenta odmawiają ich przyjęcia. Pisaliśmy o tym m.in. w artykułach „Emeryt odesłał medal przyznany mu przez Dudę” czy „Dzieci działacza opozycji odmówiły przyjęcia odznaczenia od Dudy”.

>>>

>>>

Bracia Karnowscy – antyPolskie smrody, czyli jak się nachapać, bo PiS po wykopaniu od koryta, nigdy nie wróci do władzy

28 List

„Gdyby nie telewizja publiczna i Jacek Kurski, tego rządu już dawno by nie było, byłby zmieciony chociażby przez protesty grudniowe” – ocenił publicysta „Sieci” Michał Karnowski, podczas spotkania w Klubie Ronina, podkreślając rolę mediów publicznych w utrzymywaniu się PiS przy władzy.

Trzeźwo oceniając sytuację na rynku mediów w Polsce, zgłosił całkiem nową receptę na „skoszenie” mediów niechętnych PiS. Zamiast je repolonizować – na co nie będzie zgody Unii Europejskiej – zaproponował zrobienie „porządku”- na wzór węgierski –  z domami mediowymi, przez które przechodzą pieniądze z reklam.

To proste – uważa prawicowy dziennikarz – jeśli nie da się inaczej, trzeba wziąć je „głodem”.  Jego zdaniem dzisiejszy model pracy domów mediowych premiuje duże firmy, nie dając szans mniejszym podmiotom.

„Dają jednym, a innym nie dają” – argumentował publicysta, nie kryjąc obaw, że próby ustawowej repolonizacji mediów mogłyby skończyć się przymusowym Polexitem.

PiS upokorzone przez ambasador USA Georgette Mosbacher

28 List

„Nie zamierzamy bezpośrednio odnosić się do treści listu ambasador USA Georgette Mosbacher ani faktu jego opublikowania w mediach; Polska i Stany Zjednoczone pozostają w bardzo dobrych relacjach i nie zmieni tego jeden incydent” – oświadczyła dziś rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, odnosząc się do głośnego już listu amerykańskiej ambasadorki, skierowanego do premiera Mateusza Morawieckego.

„Naszym zdaniem dyplomacja wymaga spokoju i rozwagi” – powiedziała Kopcińska. „Polska – tak samo, jak USA – ceni sobie wolność słowa” i „w żaden sposób nie ogranicza wolności mediów”.Dodała: „Rynek medialny w Polsce jest pluralistyczny, a media prezentują pełne spektrum opinii”.

Ponadto rzeczniczka rządu zapewniła, że prokuratura pracuje nad weryfikacją każdego szczegółu postępowania dotyczącego haniebnego wydarzenia pod Wodzisławiem Śląskim, niezależnie od tego, kto był jego inspiratorem. „Polska podchodzi do takich spraw bardzo poważnie” – podsumowała Kopcińska.

Kopcińska: Nie zamierzamy bezpośrednio odnosić się do treści listu ambasador Mosbacher ani faktu jego opublikowania w mediach

Witczak: Wnosimy do NIK by w trybie pilnym sprawdziła zasadność wydawania pieniędzy przez PFN

– Wnosimy do NIK, do Najwyższej Izby Kontroli, o to by w trybie pilnym i poza planem swojej pracy sprawdziła zasadność wydawania pieniędzy Polaków przez Polską Fundację Narodową. By sprawdziła legalność wydawanych środków. Fundacja dysponuje milionami złotych, to jest potężny kapitał, który może być wykorzystywany, jak się okazuje, w rozmaity sposób, w tym na działalność polityczną – mówił Mariusz Witczak podczas konferencji prasowej w Sejmie.

— PRZYGOTUJMY SIĘ NA KOLEJNE POGORSZENIE RELACJI Z WASZYNGTONEM – MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI w RZ: “Awantura, jaka wybuchła w związku z listem ambasador USA Georgette Mosbacher, każe nam się przygotowywać na kolejne pogorszenie relacji z Waszyngtonem. Uczciwie trzeba przyznać, że list nie jest najszczęśliwszy i może świadczyć, iż nowa wysłanniczka Waszyngtonu nie poznała jeszcze wszystkich tajników dyplomacji. Literówki w nazwiskach adresatów, pomylenie funkcji, zwracanie się do premiera polskiego rządu „Ministrze Moraweicki” dały polskiej stronie powody, by uznać list za przejaw arogancji. I gdy w imię wolności słowa amerykańska ambasador pisze, że politykom nie wolno atakować mediów, ktoś może złośliwie powiedzieć, że identyczny list trzeba by wysłać do prezydenta Donalda Trumpa, który wciąż je łaje w USA”.

— CZY POLITYCY PIS NA PEWNO NIE ZAWINILI? – DALEJ SZUŁDRZYŃSKI: “Ale oburzający się polscy politycy powinni się zastanowić, czy na pewno nie zawinili. Czy krytyka mediów w wykonaniu polityków PiS nie może być odbierana jako próba ograniczania wolności słowa? Nie od dziś wiadomo, że gdyby tylko rządzący mogli, zrobiliby z mediami to samo co Viktor Orban”.
rp.pl

— SŁAWOMIR SIERAKOWSKI O POLCE NA CZELE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO: “Jest pewien sposób na to, żeby Bruksela utarła nosa PiS-owi. Prawdopodobny rozkład sił w Parlamencie Europejskim pokazuje, że jeśli wygra opozycja, to Polska może dostać szefa Parlamentu Europejskiego. Europejska Partia Ludowa, do której należy Platforma Obywatelska i PSL, mogłaby już dziś ogłosić, że jej kandydatem jest np. Róża Thun i tym samym pomóc zwyciężyć opozycji. Zamiast więc przyjmować umizgi wysłanników Kaczyńskiego, centroprawica europejska powinna pomóc Polsce. Dlaczego już teraz do Niemca z Bawarii nie dołączyć na zasadzie parytetu kandydatki znad Wisły i walczyć nie o jedno, ale o dwa kluczowe stanowiska w Europie? Mogłaby to być Róża Thun albo była komisarz Danuta Hubner – bardzo doświadczone i cenione europarlamentarzystki. Komisja pokazałaby wszystkim populistom w Europie, że potrafi sobie z nimi radzić”.
onet.pl

— KOMISJA ŚLEDCZA TO MUS – DOMINIKA WIELOWIEYSKA w GW: “Na pytanie, o co tak naprawdę chodziło w tej historii i kto grał w niej role, powinna odpowiedzieć prokuratura. Tyle że jest całkowicie zależna od rządu i ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, który jest częścią politycznej układanki związanej z biznesowym imperium PiS. Bo Ziobro ma swoich ludzi choćby w spółkach skarbu państwa. Dlatego to Sejm powinien wejść do gry. O wiele mniejsze znaczenie ma to, czy PiS będzie miał większość w komisji śledczej. Niech ma nawet swojego przewodniczącego. Najważniejsze, aby kluczowi urzędnicy stanęli przed posłami i pod przysięgą odpowiadali na pytania, o co w tej aferze chodzi. Tego wymagają przejrzystość życia publicznego i standardy demokratycznego państwa”.
wyborcza.pl

— MAREK C. KOZŁEM OFIARNYM – JOANNA SOLSKA: “Po wielogodzinnym przesłuchaniu w prokuraturze Marek Ch., były szef Komisji Nadzoru Finansowego, usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści przez inną osobę. Grozi mu do 10 lat więzienia. Zanosi się na to, że czarna owca PiS zostanie jego kozłem ofiarnym. (…) Dalsze losy Marka Ch. zależeć będą od tego, jak się w wybranej dla niego roli odnajdzie. Jeśli przyzna się do winy i całą weźmie na siebie, może będzie mógł liczyć na łagodniejszy wymiar kary. Gdyby jednak zaczął sypać… wtedy niech Bóg ma go w swojej opiece”.
polityka.pl

— ZUZANNA DĄBROWSKA W RZ O AFERZE KNF I WYSTARCZY NIE KRAŚĆ SZYDŁO: “Afera KNF pokazuje, że słowa premier Beaty Szydło z początku rządów PiS o tym, że „wystarczy tylko nie kraść”, pozostały tylko słowami. Ktoś przecież chciał kraść. Obecna władza osiągnęła punkt, w którym nic nie daje gwarancji, że teraz będzie już uczciwa. Co bowiem można odpowiedzieć na pytanie, „czy przestał pan już kraść w naszym sklepie?”. Nie jest pocieszeniem to, że kolejna afera z urzędnikami i politykami nie jest nadzwyczajną sytuacją w historii kolejnych rządów III RP”.
rp.pl

>>>

Joachim Brudziński jest przykładem, jak takie marne postaci robią z Polski Zadupie

28 List

Rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu, Heather Nauert, zapytana przez dziennikarzy o list ambasador Georgette Mosbacher do premiera Morawieckiego, postanowiła powstrzymać się od komentarzy, mówiąc jedynie, że „Ambasador Mosbacher dobrze sobie radzi, reprezentując Departament Stanu i rząd USA w Polsce. Podziela również nasze idee i wartości, m.in. wolność prasy– stwierdziła Nauert. – Co do samego listu, nie będę tego komentowała”.

Pani ambasador USA jest od kilku dni solą w oku polityków partii rządzącej. Wcześniej PiS traktowało Georgette Mosbacher z wielką sympatią, tym bardziej, że wiadomo, iż jest ona bliską przyjaciółką Donalda Trumpa. Sytuacja jednak zmieniła się, gdy pani Mosbacher przedstawiła swoje zdecydowane stanowisko w sprawie wolności mediów w Polsce.

Kiedy prokuratura i media związane z obozem władzy zaczęły oskarżać TVN o to, że cały materiał dotyczący obchodów urodzin Hitlera przez polskich neonazistów, został ustawiony za pieniądze, pani ambasador nie wytrzymała. Napisała list do premiera Morawieckiego, w którym wyraża swoje zaniepokojenie takimi oskarżeniami.

Odwołała się w nim do tweetu Brudzińskiego, gdzie pan minister napisał – „Kiedy w polskim Sejmie mówiłem o ludziach, którzy pod zdjęciem Hitlera i swastyką hajlują to byłem przekonany, że to garstka idiotów i imbecyli. Byłem naiwny. Wygląda na to, że była to ohydna, odrażająca i dewastującą wizerunek Polski w świecie prowokacja. Co na to właściciele TVN?”.

Według pani ambasador to zadziwiające ” że publiczne osoby atakują dziennikarzy, którzy wypełniają funkcję niezależnych mediów w tętniącej życiem polskiej demokracji (…)To zaskakujące, że członkowie rządu wydają się teraz bardziej zainteresowani podważaniem motywacji dziennikarzy i próbą powiązania TVN z ekstremizmem (…)Wierzę, że członkowie twojego rządu przestaną atakować, nie mówiąc już o ściganiu niezależnych dziennikarzy, którzy wyrażają interes publiczny i wzmacniają nasze społeczeństwa”. Pani ambasador jest przekonana, że „musimy rozwiązać ten problem, ponieważ stoi on na przeszkodzie ważniejszym sprawom”.