Tag Archives: Ernest Bejda

Rozpad PiS jest nieunikniony

18 Sty

Rozpad PiS jest nieunikniony – wszelako pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, Polska pozostanie w strukturach zachodnich (UE, demokracja, NATO), a tak mimo wszystko będzie.

Polexit nam grozi, ale elektorat PiS kopnie w zadek Kaczyńskiego i jego ferajnę.

Po drugie, gdyby opozycja musi docierać do wyborców z terenów Polski B i uświadamiać, dlaczego są Polską B.

Po trzecie, młodzież jest świadoma, jak bardzo może odstawać o swoich rówieśników na Zachodzie, gdyby PiS zawłaszczył wszystkie sfery życia publicznego.

PiS w obecnym kształcie musi się rozpaść. Nie stać nas na cofnięcie się do Ciemnogrodu (słynna rechrystianizacja Mateusza Morawieckiego), a w konsekwencji utratę suwerenności, niepodległości.

Wszyscy – nie tylko opozycja polityczna – musimy PiS-owi pomagać w rozpadzie. Będą kraść (to, co dowiadujemy się, to tylko wierzchołek góry lodowej), pluć na nas i zbliżać się ideowo do autokracji typu kremlowskiego, tureckiego.

Wczoraj kilka minut po godzinie 15.00 Senat, po trzydniowej debacie, zagłosował nad tak zwaną ustawą dyscyplinującą. Większością 51 do 48 głosów odrzucono ustawę w całości.

Senat prezentuje własny projekt

W piątek o dwunastej w Senacie odbyła się również specjalna konferencja, podczas której zaprezentowano projekt uzdrowienia sytuacji w polskim sądownictwie. Pracowali nad nim senatorowie KO, Lewicy i PSL, a także przedstawiciele środowiska prawniczego m.in. Krystian Markiewicz z Iustiii, mec. Sylwia Gregorczyk-Abram, mec. Michał Wawrykiewicz, prof. Marek Chmaj, dr Tomasz Zalasiński.

Projekt zakłada między innymi:

  • wygaszenie mandatów członków neo-KRS;
  • zlikwidowanie Izby Dyscyplinarnej SN, wszystkie sprawy przez nią niezakończonę trafią do Izby Karnej oraz Izby Pracy SN;
  • sędziowie powołani przez neo-KRS wróciliby na poprzednie stanowiska, chyba, że złożą specjalne oświadczenia;
  • wydane przez nich orzeczenia będą mogły być wzruszone jedynie na wniosek i w ciągu roku od wejścia w życie ustawy;
  • 15 członków KRS wybierać mają sędziowie w tajnych wyborach powszechnych, z czego aż 8 wybierać będą sędziowie sądów rejonowych;
  • kandydatów mają zgłaszać sędziowie, korporacje prawnicze, obywatele, RPO, wydziały prawa.

Więcej na temat senackiej propozycji uzdrowienia sądownictwa spieprzonego przez PiS – tutaj >>>

„O tym dokumencie można powiedzieć jedynie jako o parodii »opinii«” – Ministerstwo Sprawiedliwości nerwowo reaguje na opinię Komisji Weneckiej z 16 stycznia 2020. Komisja zaapelowała o odrzucenie tzw. ustawy kagańcowej, która zagraża niezależności sądownictwa. Ministrowie Ziobro i Warchoł próbują upokorzyć ekspertów KW, wystawiając im negatywną cenzurkę.

Oto 3 kłamstwa Ziobry i jego zastępcy.

Sprawozdawcy Komisji Wenckiej napisali, że w normalnych warunkach kwestionowanie decyzji Prezydenta byłoby niewskazane. Ale polscy sędziowie – zgodnie z przepisami Europejskiej Konwencji Praw człowieka i przy stosowaniu unijnego prawa – mają obowiązek zapewnić, że jedynie ich koledzy spełniający kryteria niezależności będą dopuszczeni do orzekania.

To dlatego, zdaniem Komisji Weneckiej, zamiast w ustawie dyscyplinującej zabraniać sędziom tego, do czego zobowiązuje ich europejskie prawo, należy powrócić do wyboru sędziowskich członków KRS przez środowisko sędziowskie. To najpewniej z tą konkluzją rząd PiS ma dziś największy problem.

Więcej o Ziobrze i Warchole, którzy nie panimaju praworządności zalecanej przez Komisję Wenecką tutaj >>>

„Zawiadamiam prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na nielegalnym finansowaniu PiS” – napisał przewodniczący Nowoczesnej Adam Szłapka. „Można zakwalifikować ogromne wsparcie dla TVP z budżetu państwa jako zapłatę za świadczone na rzecz PiS usługi reklamowe”.

O gadzinówce TVP tutaj >>>

Miała sukcesywnie wyprowadzać pieniądze z kasy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Z nieoficjalnych informacji Onetu wynika, że pracownica tej instytucji mogła okraść ją na nawet blisko pięć mln zł. Kobieta została już zatrzymana i aresztowana. Wszystko wskazuje na to, że to ta sprawa miała być powodem odwołania w ostatnim czasie dwóch ważnych dyrektorów Biura.

Więcej o korupcji w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym tutaj >>>

„Prawdziwy Polak” to taki, co na pytanie, ile jest dwa plus dwa odpowiada –„a ile prezes powiedział, że ma być?”.

Ręce opadają. Już nie wiadomo, jak tłumaczyć najprostsze sprawy, żeby ci wszyscy krzykacze, panikarze i defetyści zrozumieli chociaż trochę. Do wyjaśniania, co i jak zabrali się już nie tylko politycy obozu władzy, zastępy ich panegirystów w mediach publicznych oraz tych już zrepolonizowanych, a do tego jeszcze wolontariusze z ambon w całym kraju. Ale mów tu do takich, co nie rozumieją polskiej mowy, choć wciąż mienią się – nie wiedzieć czemu – Polakami.

(…)

Nie słucha karkołomnych uzasadnień dla tej czy innej ustawy, bo one są przeznaczone wyłącznie dla nie-Polaków, którzy zresztą – jak już była mowa na wstępie – i tak nie są w stanie niczego zrozumieć. A najbardziej tego, że u nas sami załatwiamy po swojemu swoje polskie sprawy. Gadanie jest zaś dla byłych  elit, skorumpowanych i podzielonych na kasty! Unii im się zachciewa. Normalności i Zachodu… A tu jest Polska! Prawdziwy Polak wierzy, że tak właśnie ma być. Wierzy też – chyba – w rządową logikę, a nawet rządową arytmetykę! Oraz w rządowe „wartości”.

Czy to się może zmienić? Być może. Ale chyba nie wcześniej, niż kiedy inflacja  podniesie się do dwudziestu paru procent, co – zdaniem ministra Sasina – będzie znaczyło, że wcale nie wzrosła, a „wyjątkowo korzystny dla Polski budżet unijny wynegocjowany dla Polaków przez dobrą zmianę” wyniesie „najwięcej w historii”.  Czyli  dokładnie zero.

Cały esej Bożeny Chlabicz-Polak tutaj >>>

Moralność PiS sięga fajfusa Kuchcińskiego

5 Kwi

Jeszcze wczoraj z mównicy sejmowej zastępca ministra koordynatora ds. służb specjalnych Maciej Wąsik mówił wprost: – Moja ocena (sprawy tuszowania afery obyczajowej przez kierownictwo CBA – red.) jest taka, że nigdy nie było żadnego nagrania, zostało ono wymyślone przez Wojciecha J. na użytek tego, żeby nie odejść ze służby, w sposób perfidny, kłamliwy i paskudny. Nie minęły nawet 24 godziny od tego wystąpienia, a Sylwester Ruszkiewicz z Wirtualnej Polski przedstawia nowe, przełomowe informacje w tej sprawie.

Dotarł on bowiem do jednego z oficerów polskich służb, który zna kulisy procederu nagrywania polityków, samorządowców i biznesmenów w podkarpackich “domach uciech”, jaki przez lata kwitł bez żadnych przeszkód. Potwierdził on historię byłego agenta, który dziś jest frontalnie atakowany przez swoich byłych kolegów i przełożonych. Kulisy tej sprawy są jednak wyjątkowo bulwersujące. Okazuje się bowiem, że CBA było świadome tego procederu i Wojciech Janik nie trafił na ten temat przypadkowo tylko zostało mu on wskazane właśnie przez szefa tej służby Ernesta Bejdę jako zadanie specjalne. Po to, by mógł je wykonywać bez przeszkód, Bejda przyznał też Wojciechowi Janikowi bardzo obszerne uprawnienia, o czym przypomniał dziś po raz kolejny Mariusz Gierszewski z Radia Zet.

Bejda miał wiedzieć, że w domach publicznych na Podkarpaciu nagrywani są politycy, ale nie wiedział czy także z Prawa i Sprawiedliwości i właśnie tę kwestię kazał Janikowi sprawdzić. Jak pisze Ruszkiewicz z “WP”, informatorem Wojciecha Janika, a dokładniej Osobowym Źródłem Informacji (OZI) zostaje jeden z funkcjonariuszy służb pracujących na Podkarpaciu. To on udostępnił mu nagranie z prominentnym politykiem PiS. Na nagraniu z 2014 roku miał on uprawiać seks z ukraińską prostytutką. Według zawiadomienia do prokuratury generalnej, które złożyła pełnomocnik Wojciecha J., nagrany miał zostać marszałek Sejmu, a wówczas poseł PiS Marek Kuchciński.

Co więcej, rozmówca reportera Wirtualnej Polski tak opisuje kluczową seks-taśmę: – Nagranie jest dobrej jakości. Prawdopodobnie zostało sporządzone w agencji na tzw. Zameczku pod Rzeszowem. To znany, oddalony kilkadziesiąt kilometrów od miasta zespół pałacowy, z luksusowymi pokojami. Dziewczyna na nagraniu ma blond włosy, mogła nosić perukę z jasnymi włosami. Wygląda co najwyżej na 15 lat. Kamera została sprytnie umieszczona, zamontowana prawdopodobnie w ścianie – na wysokości łóżka. Z takiej perspektywy jest nagranie. Trwa kilkanaście minut – mówi informator. Co więcej, zapowiada on, że na początku przyszłego tygodnia dokument o procederze nagrywania polityków na Podkarpaciu zostanie wyemitowany w jednej ze stacji telewizyjnych, co tylko jeszcze bardziej potwierdzi wersję opisywaną przez Wojciecha Janika, a Centralne Biuro Antykorupcyjne postawi w prawdziwie fatalnym świetle.

Pozostaje pytanie, jak długo jeszcze kierownictwo służb, powiązane dziś z partią rządzącą będzie udawać Greka i odwracać kota ogonem mówiąc, że żadnej afery nie ma. Bo, że ich słowa prawdopodobnie zostaną już wkrótce boleśnie skonfrontowane z prawdą wydaje się już niemal pewne.

„Odwaga staniała, rozum podrożał”. Tak kulturalnie można by określić, cytując Artura Sandauera, zachowanie pseudo dziennikarzy, którzy zaatakowali Adama Michnika, w budynku sądu. Jednak trudno tu o zbytek kultury, bo trudno powstrzymać emocje. Widać to na twitterze:„Obrzydliwe. I takie zera mienią się dziennikarzami…”  „Oni teraz są tam, gdzie kiedyś stało ZOMO…” „Takim jesteśmy narodem, wrednym”, „Brak słów”.

Profesor Marcin Matczak zestawił dwa filmy z Adamem Michnikiem i napisał: „Zestawiam ten film, ukazujący tych podłych ludzi, z innym – w którym młody Adam Michnik wyszarpuje się komunistycznym milicjantom na innym korytarzu. I czuję dwie rzeczy – bezmierny szacunek dla Jego działań i Jego godności, i bezmierną wściekłość, że musi to znowu przeżywać”.

To gorzkie zestawienie wywołało falę komentarzy, wśród których dominują oburzenie, zgorszenie, potępienie i… bezradność.

– „Adam Michnik narażony jest na poniżanie w każdej epoce, jak widać. Zawsze komuś nie w smak jest cudza odwaga. Ja Jego postawę w czasach słusznie minionych będę cenić zawsze, teraz historia pisze się na naszych oczach. Brawo Adam Michnik”.

„Pan Adam to jedna z najważniejszych twarzy naszej wolności i osoba godna najwyższego szacunku! To chichot historii, że takie gnoje mogą się dzisiaj bezkarnie pętać! Pis godnie kontynuuje dzieło komuny, gdyby mogli, bez żadnych skrupułów robili by to samo!”

– „(…) Pis-owska kontrrewolucja próbuje połknąć bohaterów polskiej wolności – Michnika, Kuronia, Wałęsę, Geremka, Mazowieckiego i Bartoszewskiego, zastępując ich gnomami typu Kaczyński, Macierewicz, Gwiazda, Wyszkowski. Nie uda się.”

Filmy skomentował również profesor Wojciech Sadurski: „Straszny filmik. Te zera nie wiedzą, że wolność takiego postępowania zawdzięczają w wielkim stopniu zaszczuwanemu przez nich Michnikowi. Wyrazy wielkiej solidarności z Adamem!”

Zastanawiam się czy to zwykła podłość? Czy deficyt intelektualny?

Jeden z internautów zadał ważne pytanie: „Czy oni to robią dla pieniędzy? Bo (…) jeśli naprawdę tak myślą to ja się pytam, gdzie są szkoły? Gdzie jest edukacja? Skąd bierze się taki debilizm?

Można jeszcze dopytać: kim są ludzie, którzy bez żenady, demonstrują swoją niekompetencję, nieudolność i głupotę? Czy ich tania odwaga jest wynikiem deficytu intelektualnego czy chęci zaistnienia?  Bo gołym okiem widać, że są tak samo anonimowi jak ci milicjanci z PRL.

Szczęśliwie Adam Michnik, dla tych, których pamięć nie zawodzi, albo tych, którzy po prostu znają historię, to „bohater naszych czasów, jeden z nielicznych, który miał odwagę stanąć przeciw komunie i ich okrutnym metodom!” A więc to, co stało się w sądzie „to chichot historii, że w wolnym kraju, doczekaliśmy się godnych kontynuatorów tamtych podłych czasów !!!”

Przykre, że Adam Michnik, narażając zdrowie i życie, walczył między innymi o to, by dziś takie persony mogły go bezkarnie poniżać.

Kaczyński nie został skontrolowany, bo to on mianuje kontrolujących

12 Lu

PO złożyła we wtorek wniosek do prokuratury w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Ernesta Bejdę. – Państwo polskie musi działać mimo tego, że na czele CBA i ABW stoją ludzie, którzy byli zaangażowani w spółkę Srebrna – tłumaczy Cezary Tomczyk z PO.

Wniosek do prokuratury

Zdaniem posłów Platformy Ernest Bejda nie dopełnił obowiązków, nie zlecając wszczęcia kontroli oświadczenia majątkowego prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. O swojej decyzji szef CBA poinformował w zeszłym tygodniu, tłumacząc, że Biuro co roku sprawdza oświadczenia wszystkich parlamentarzystów. O kontrolę na początku lutego wystąpiła Platforma Obywatelska-Koalicja Obywatelska.

– Wiemy, że zarówno szef CBA pan Bejda pracował w spółce Srebrna, dla spółki pracował też szef ABW, pan Pogonowski. Trzeba powiedzieć jasno, że państwo polskie musi działać mimo tego, że na czele CBA i ABW stoją ludzie, którzy byli zaangażowani w spółkę Srebrna – tłumaczył wniosek do prokuratury Cezary Tomczyk z PO.

Po co nam CBA?

– Rolą CBA jest kontrolować władzę, po to zostało tworzone. Okazuje się, że dzisiejsze  CBA władzy PiS-u nie chce kontrolować. CBA z jakichś powodów uznaje, że sprawy nie ma i nie będzie kontrolować pana Kaczyńskiego – stwierdził Marcin Kierwiński.

Posłowie przypomnieli, że art. 2 ustawy o CBA wyraźnie mówi, że do zadań CBA w zakresie właściwości należy m.in. kontrola prawdziwości i prawidłowości oświadczeń majątkowych lub oświadczeń o prowadzeniu działalności gospodarczej osób pełniących funkcje publiczne.

Posłowie opozycji pokazali też oświadczenie Kaczyńskiego, gdzie prezes PiS stwierdził, że nie dotyczy go działalność gospodarcza, nie jest też przedstawicielem, pełnomocnikiem takiej działalności.

– Z taśm jasno wynika: „jestem gotów zeznać, że ta robota była robiona dla nas, czyli dla Srebrnej”, „ludzie nie mogą się dowiedzieć, że jestem zamożnym człowiekiem”, „zarząd nie zrobi nic beze mnie” – przypominał wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego zarejestrowane na taśmach Cezary Tomczyk.

CBA i ABW na pasku Kaczyńskiego?

Zdaniem posłów cała sprawa ma podłoże polityczne. – Czy naprawdę CBA potrzebuje jeszcze jakichś dowodów, żeby zająć się sprawą oświadczeń majątkowych Jarosława Kaczyńskiego? – pytał Cezary Tomczyk.

Dlatego posłowie opozycji zdecydowali o złożeniu wniosku do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa CBA Ernesta Bejdę, w związku z niedopełnieniem obowiązków, które ma polegać na zaniechaniu sprawdzenia oświadczeń majątkowych Jarosława Kaczyńskiego.
– Ślad po tych sprawach musi pozostać, bo będziemy do tego wracać – mówił Cezary Tomczyk. – Nie może być tak, że CBA nie działa w interesie państwa polskiego, a działa w interesie jednej partii i jednego człowieka – komentuje Marcin Kierwiński i dodaje: – Prędzej czy później do tych zawiadomień wrócimy, a wszystkie osoby, które nie dopełniły obowiązków, odpowiedzą za to.

Biletem wstępu do grona uczestników debaty publicznej, minimalnym progiem wymagań, powinny być kultura dyskusji i kompetencje.

Nazywanie przeciwników politycznych „dinozaurami”, podobnie jak „zdradzieckimi mordami”, „elementem animalnym” i na milion innych pogardliwych sposobów, jest zawsze próbą poniżenia i zdyskredytowania ich w oczach opinii publicznej po to, żeby uniknąć wchodzenia z tak wyszydzaną osobą w polemikę. Temu samemu służy zresztą cały szeroki wachlarz innych trików: grzebanie w sprawach rodzinnych, zakrzykiwanie, studyjny słowotok, przez który nikt normalny nie jest w stanie się przebić – wszystko to służy wyłącznie jednemu celowi: ukryciu faktu, że nie ma się kompletnie niczego mądrego do powiedzenia.

Oczywiście, poniżanie i odczłowieczanie ma nad pozostałymi technikami tę przewagę, że oprócz ucieczki od tematu umożliwia wyeliminowanie przeciwnika z gry. Byli premierzy kraju to są przecież twardzi oponenci, z których opiniami trzeba się liczyć, a argumenty merytorycznie odpierać, ale już dinozaury to wymarłe, nieco zabawne stworzenia, których miejsce jest w piachu i na śmietniku historii, a więc można się z nich tylko pośmiać. Opozycja to siła, bez której nie ma państwa prawa, którą trzeba szanować i z którą rozmawiać, ale już „kanalie” i „zdradzieckie mordy” zasługują tylko na oplucie i pogardę. Kto brałby takich na serio?

Niestety, traktowanie przez sporą część polityków i dziennikarzy takich wyzwisk jako normalnych argumentów w dyskusji powoduje, że tak właśnie zaczynają być traktowane. Swoją akceptacją nie tylko legitymizujemy taki język, ale też, co gorsza, taki sposób patrzenia na ludzi i świat, dyskryminowanie ich z powodu wieku, wyglądu, poglądów, płci, orientacji, pochodzenia…. I wszystkiego, co tylko werbalnym agresorom przyjdzie do głowy.

Dziwiło mnie zawsze, że media i inni liderzy opinii sprawiają czasem wrażenie jakby kompletnie nie zdawali sobie sprawy, jak ważną rolę pełnią, że organizują debatę publiczną, wyznaczając jej ramy, przebieg, a także, co najważniejsze, standardy dyskusji. Pisałam to już sto razy, ale będę powtarzać do skutku – nie narzekajmy na populizm i rządy chamów, dopóki, trawestując Dołęgę-Mostowicza, sami windujemy te bydlęta na piedestał.

Czas zdać sobie sprawę z tego, że Polska sama nie zrobi się lepsza. Dopóki będziemy zapraszać do studiów telewizyjnych i radiowych i dawać głos bezczelnym manipulatorom i prostakom, którzy zamiast mówić o sprawach i polemizować z argumentami atakują personalnie ludzi, robią im psychoanalizę lub grzebią dziadkom i ojcom w życiorysach, dopóty będziemy żyć w piekle. Biletem wstępu do grona uczestników debaty publicznej, minimalnym progiem wymagań, powinny być kultura dyskusji, kompetencji i zasada, że nawet ostro, ale spieramy się o sprawy, nie atakujemy nikogo personalnie, a zanim coś powiemy, wysłuchamy drugiej strony.

Tekst dostępny tutaj. Warto, warto przeczytać >>>