Tag Archives: Dominik Kwaśnik

Zaprzaństwo Kaczyńskiego

21 Mar

To najbardziej błyskotliwa kariera czasów PiS. Syn malarza i krawcowej, za młodu szkolny awanturnik, potem wójt Pcimia i znajomy gangstera o znaczącym pseudonimie „Prezes” — ta przeszłość zaczyna się Danielowi Obajtkowi odbijać czkawką. No bo jak ktoś, kto zarabiał 3 tys. na rękę w firmie wujów, a potem pracował tylko na państwowym, dorobił się kilkunastu nieruchomości wartych miliony złotych? Obajtek to niejedyny problem PiS, może nawet — wbrew pozorom — wcale nie najpoważniejszy. Pandemia uderza w Polskę ze wzmożoną siłą, padają smutne rekordy zajętych miejsc szpitalnych i respiratorów. Rząd został zmuszony na nowo wprowadzić ostre restrykcje. A rozważa całkowicie zamknięcie nas w domach. Na razie obostrzenia obowiązują do 9 kwietnia. W politycznym światku plotkuje się, że to nie przypadek. Rząd bałby się utrudnić prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej. I tak to mogą być najtrudniejsze dla PiS obchody od lat. Rodziny smoleńskie są coraz bardziej zirytowane działalnością podkomisji śledczej Antoniego Macierewicza oraz przewlekaniem śledztwa przez prokuraturę. W dodatku wewnątrz podkomisji doszło do ostrej wojny — Macierewicz został oskarżony o paraliżowanie prac, wprowadzanie chaosu i generowanie konfliktów. O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu „Stan po Burzy”, który prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu” oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.

Więcej o pisowskiej zgniliźnie >>>

Kiedy w zdobywaniu władzy polska suwerenność pomagała Kaczyńskiemu, był gotów wycierać sobie nią usta parę razy dziennie, a swoich politycznych konkurentów nazywać zdrajcami. Kiedy suwerenność w utrzymaniu lub poszerzaniu osobistej władzy mu przeszkadza, gotów jest podeptać ją i wyrzec się jej jako pierwszy – pisze Cezary Michalski.

Jak z tego wynika, człowiek, który z suwerenności („absolutnej suwerenności”, „niepodzielnej suwerenności”) uczynił swój partyjny i polityczny totem, także tę suwerenność traktuje czysto instrumentalnie. Jeśli w zdobywaniu władzy mu pomagała, był gotów wycierać sobie nią usta parę razy dziennie, a swoich doraźnych politycznych konkurentów nazywać jej wrogami albo wręcz zdrajcami. Kiedy jednak suwerenność w utrzymaniu lub poszerzaniu osobistej władzy mu przeszkadza, gotów jest podeptać ją i wyrzec się jej jako pierwszy. Może dlatego w 2015 roku władzę w Polsce przyjął nawet z rąk Marka Falenty.

Znakomity esej Cezarego Michalskiego o zaprzaństwie Kaczyńskiego >>>

 

Kaczyński, polski Breżniew

1 List

Opis protestu kobiet >>>

Renata Grochal:

J.Kaczyński dał zielone światło dla zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, bo wystraszył się spisku twardogłowych w ZP. Nie przewidział jednak skali protestów, a teraz ma pretensje do J.Przyłębskiej i M.Morawieckiego. Polecam mój tekst w najnowszym Newsweeku.

Nad trwaniem tego kryzysu wewnątrz obozu władzy nikt już chyba nie panuje. Mam wrażenie, że nasz Breżniew się odkleił od rzeczywistości i może to mieć przyczyny bardziej niż polityczne. Skłaniają mnie do takiego twierdzenia dwie rzeczy. Po pierwsze przemówienie „z bunkra”, gdzie główną rolę grały jego dłonie, a on sam wyglądał jakby wprowadzał stan wojenny. Po drugie świadczy o tym fakt, jak się „odpalił”, mówiąc kolokwialnie, podczas 3-minutowego przemówienia w Sejmie, gdzie stracił nad sobą panowanie – mówi prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. – Koncepcja weberowska zakłada, że to państwo ma monopol na przemoc, a tu państwo wyzbywa się tego i mówi: bierzcie sprawy w swoje ręce. To jest haniebne i straszne. To jest wezwanie do walk ulicznych, a przecież nikt nie jest w stanie przewidzieć, jaka będzie dynamika tych starć. To mogą być siniaki i otarcia, ale też może się skończyć śmiercią ludzi i za to wszystko będzie odpowiedzialny wicepremier Kaczyński. To koniec państwa, a przecież miało ono wstawać z kolan i dokonać przezwyciężenia imposybilizmu i miało być silne wobec silnych i słabe wobec słabych. Abdykowało i powiedziało: bijcie się – dodaje.

Rozmowa z prof. Markiem Migalskim >>>

Jarosław Kaczyński stanowi dziś największe zagrożenie dla polskiego państwa. Jego dalsze rządy to gwarancja piekła kobiet i piekła Polaków – pisze Cezary Michalski. Jedynym sensownym postulatem obecnych protestów jest i powinno być jak najszybsze odsunięcie od władzy Jarosława Kaczyńskiego. Spory pomiędzy protestującymi, spory pomiędzy różnymi środowiskami opozycji, spory pomiędzy Polkami i Polakami o to, czy bronić aborcyjnego kompromisu, czy zliberalizować ustawę antyaborcyjną, są bezzasadne, dopóki Kaczyński rządzi Polską. Osłabiają tylko i dzielą protest, ograniczają jego zasięg i skuteczność.

Tekst Cezarego Michalskiego >>>

Większość ludzi protestujących akceptuje „prywatną” religijność, ale nie państwową – pisze Janusz Palikot, filozof, przedsiębiorca, były polityk. Kościół stał się, tak jak każda władza, obciachowy dla pokolenia, które się urodziło w wolnej Polsce i zostało ukształtowane przez jej edukację (w tym lekcje religii), ale też świat Internetu, podróży po Europie, liberalnej kultury w Unii Europejskiej.

PO PIERWSZE:

każda władza demoralizuje, a władza bezkarna demoralizuje po dwakroć. Kościół był już tak pewny swego, że doszło do wyłączenia różnych bezpieczników. Skandale pedofilskie nie spotkały się z żadną, nawet pozorną akcją Kościoła. Uznano, że nikt im nie podskoczy oraz że przenoszenie księży pedofilów z parafii do parafii wystarczy. Powszechne wśród kleru pijaństwo, życie seksualne, ostentacyjny homoseksualizm, mimo frazesów i potępień jako obrazu sodomy, nie miały granic. Na Suwalszczyźnie, gdzie ostatnio często mieszkam, prawie każdy ksiądz ma nieślubne dzieci. Chyba że jest gejem.

PO DRUGIE:

wieloletnie zblatowanie z władzą stworzyło mechanizmy i zachowania typowe dla aparatu władzy; ton feudała, pouczania, pogardzania innymi, brak hamulców w obrażaniu inaczej myślących, ale przede wszystkich ze względu na patriarchalny charakter władz lekceważenie kobiet i nawet nieudawanie, że tak jest. Kiedy w kościołach Zachodu dopuszcza się kobiety do wielu funkcji w ramach starej jak świat metody oswajania przez władze zmian społecznych, to w Polsce zadowolono się fikcja czytania Biblii w trakcie kazań.

Wszystko to rozzuchwaliło kler do niebywałych rozmiarów. Jędraszewski, Gądecki, Sławoj Głódź – przestali mieć jakiekolwiek hamulce w pouczania ludzi. I w ten sposób Kościół stał się, tak jak każda władza, obciachowy dla pokolenia, które się urodziło w wolnej Polsce i zostało ukształtowane przez jej edukację (w tym lekcje religii), ale też świat Internetu, podróży po Europie, liberalnej kultury w Unii Europejskiej.

I tego właśnie nie wzięto i nie bierze się pod uwagę. Ukształtowali się wyborcy, którzy nie zagłosują na Hołownię, ani Kosiniaka, ani Platformę (może Trzaskowskiego z Rabiejem), bo już nie chcą głosować na episkopat. To zasadnicza zmiana i ona się wyraziła w tych protestach, w Strajku Kobiet. I nie chodzi w tym o religię. Większość ludzi protestujących akceptuje „prywatną” religijność, ale nie państwową.

Uważnego obserwatora zaskakuje język haseł na tych demonstracjach. I nie to, że wiele postulatów jest antykościelnych. Nie nawet wspaniałe poczucie humoru pokazujące jakąś zupełnie inna Polskę. Ale

Esej Janusza Palikota w całości >>>

 

Zaraza PiS nie panuje nad zarazą koronawirusa

9 Paźdź

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego w poniedziałek debatowała w sprawie uchylenia immunitetu sędziego Igora Tulei. Przypomnijmy: w 2017 roku sędzia Tuleja zezwolił mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu ws. obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 r . Według prokuratury, naraziło to prawidłowy bieg dalszego śledztwa.

Atmosfera wokół sędziego jest pełna napięć i kontrowersji, które dotyczą przede wszystkim samego statusu Izby Dyscyplinarnej. Na początku czerwca Izba ta, orzekając w I instancji, ostatecznie nie uchyliła immunitetu sędziemu Tulei. Kolejne spotkanie w tej sprawie miało odbyć się w poniedziałek, ale zostało odroczone.

Tego samego dnia przed budynkiem Sądu Najwyższego zebrał się tłum, który hasłami i transparentem „Murem za Igorem” udzielał poparcia represjonowanemu przez władze sędziemu. Przemawiał m.in. prezes stowarzyszenia sędziowskiego „Iustitia” Krystian Markiewicz. Ostro powiedział o sędziach Izby Dyscyplinarnej powiedział, że „chcą zabawiać się w sędziów” i „przebierając się za sędziów, decydować kto będzie sędzią, a kto nie”.

Przeciwko tym słowom zaprotestowała pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska, mianowana na to stanowisko w maju bieżącego roku. Napisała list otwarty do Krystiana Markiewicza. „Nazywanie sędziów, powołanych przez prezydenta RP do pełnienia urzędu ‚panami przebranymi za sędziów’ i straszenie, że zostaną oni zapamiętani, przekracza granice dobrego smaku i nosi znamiona niedozwolonego nacisku na osoby pełniące służbę publiczną” – stwierdziła w nim.

Więcej o przestępcy Czarnku >>>

Więcej o Tusku ośmieszającym PiS >>>

Więcej o konroli pisowskiej władzy >>>

Coming out 2.0. Od Beaty Mazurek wolę niemiecką lesbijkę Terry Reintke, a od Beaty Kempy wolę Katarinę Barley. A Państwo z kim wolelibyście pójść na kolację?” – napisał na swoim Twitterze europarlamentarzysta Radosław Sikorski z KO.

We wpisie porównał, oczywiście, europosłanki PiS z tymi zza granicy. Terry Reintke jest niekryjącą swojej orientacji homoseksualistką i członkinią niemieckich Zielonych. Katarina Barley natomiast zaliczana jest do grona najwyżej postawionych polityczek Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD). Obie polityczki słyną z krytycznego stosunku względem populistycznego rządu Zjednoczonej Prawicy w Warszawie.

O K. Barley ostatnio głośno stało się za sprawą wywiadu zmanipulowanego przez dziennikarzy, w którym miała rzekomo powiedzieć o tym, że Polskę i Węgry powinno się „zagłodzić finansowo”. W rzeczywistości socjalistka mówiła tylko o Węgrzech.

W pierwszej wersji sfałszowaliśmy oświadczenie Katariny Barley, wyolbrzymiając je. Naprawiliśmy ten błąd i przepraszamy” – poinformowali dziennikarze-manipulatorzy.

T. Reintke w Polsce znana jest głównie za sprawą częstego solidaryzowania się z naszymi środowiskami LGBT, które, jej zdaniem, nie maja się najlepiej…

Czasem zastanawiam się, czy ten rząd nie działa w myśl zasady, że po nas choćby potop – mówi dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Rozmawa o działaniach rządu, kryzysie w koalicji i kryzysie w służbie zdrowia. Czy COVID złamie teflonowy PiS? – Pytano mnie już, kto przegra na tym, że władza skupia wzrok na niej samej, i ja od maja konsekwentnie powtarzam, że przegrają Polacy, przeciętny Kowalski, który będzie miał podstawowe kłopoty z opieką medyczną, a przecież nie tylko na COVID chorujemy – mówi.

Pojawiają się głosy, że PiS będzie chciał wprowadzić stan nadzwyczajny, może nawet na 3 lata do wyborów, i będzie spokojnie rządził. To realny scenariusz?

Zacytuję senatora Marka Borowskiego, który jest bardzo mądrym człowiekiem: jeszcze dwa lata temu powiedziałbym, że to niemożliwe, teraz wszelkie tego rodzaju próby są możliwe, ale czy to da się zrobić, to już inna sprawa. Podejrzewam, że

Rozmowa z dr Ewą Pietrzyk-Zieniewicz >>>

Ziobro walczy o berło, bo Kaczyński niedługo odejdzie

6 Wrz

Opozycja szuka najlepszego sposobu na nowe otwarcie. A na rządzącej prawicy toczy się coraz bardziej zażarta wojna pomiędzy anachroniczną pseudosanacją Kaczyńskiego a „nowoczesną”, alt-rightową neoendecją Ziobry. Dlaczego „wszechmocny” Kaczyński nie potrafi tej wojny wygrać lub choćby zatrzymać? – pisze Cezary Michalski.

Esej Cezarego Michalskiego >>>

W Polsce mamy do czynienia z rewolucją lumpeninteligentów, którzy stworzyli lumpendemokrację. Pan rzecznik jest klasycznym przykładem lumpeninteligenta. To jest osoba jako tako wykształcona, tylko w warunkach normalnej demokracji mógłby zostać co najwyżej kuratorem na Podbeskidziu. To nie jest zły człowiek, tylko jest głupim kołtunem, który w swej dobroduszności czyni zło. Tacy ludzie przez ostatnie 5 lat zostali wypromowani na stanowiska państwowe – mówi prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. – Zawsze byliśmy naśladowcami, a dziś możemy być przekornie dumni, bo w tych procesach autoryzacji świata jesteśmy w absolutnej czołówce. Kiedyś będziemy opisywani w podręcznikach politologicznych; co się stało z ludźmi, że od systemu demokratycznego przeszliśmy do systemów niedemokratycznych – dodaje.

Rozmowa z prof. Markiem Migalskim >>>

Dziś bardzo groźny dla Polski jest dynamicznie przyrastający dług publiczny i bardzo wysoki deficyt, który jest skutkiem złych rządów PiS i zupełnego nieprzygotowania na spowolnienie w gospodarce. Rząd zrzuca fatalny stan finansów państwa na kryzys spowodowany covidem, ale to kłamstwo. Przecież kryzysu należało się spodziewać, bo spowolnienie rozpoczęło się już przed pandemią, IV kwartał 2019 roku to było tylko 0,2 proc. wzrostu PKB kwartał do kwartału – mówi Izabela Leszczyna, była wiceminister finansów. – Polska gospodarka nie kurczyła się tak bardzo nawet w czasie pierwszych lat transformacji, kiedy wydawało się wielu, że gorzej być nie może. Okazuje się, że PiS razem z epidemią COVID-19 to katastrofa dla gospodarki porównywalna z czasami PRL-u – dodaje.

Rozmowa z Izabelą Leszczyną >>>

Skończyło się tylko posiadanie praw i korzystanie z tego, że urodziliśmy się w sytym społeczeństwie. Czas pomyśleć, że mamy jakąś odpowiedzialność – mówi prof. Łukasz Turski, fizyk i popularyzator nauki, przewodniczący Rady Programowej Centrum Nauki Kopernik. Rozmawiamy o życiu w pandemii i o tym, co będzie, gdy wirusa już pokonamy. Pytamy też, jak powinna wyglądać edukacja w erze pandemii. – Podoba mi się np. to, co zrobił minister edukacji w Kenii, który powiedział, że dzieci mają pójść do szkoły i się uczyć, ale tego roku szkolnego „nie będzie liczył”, nie będzie też żadnych egzaminów. Może to jest pomysł, aby nie nastawiać się na sztywną realizację programu, tylko nauczyć czegoś nowego, innego, wykorzystać w ten sposób ten rok. Nasza władza pewnie nawet na to nie wpadła – podkreśla.

Wywiad z prof. Łukaszem Turskim >>>

Więcej o ziemniaku Dudzie >>>

Agresywny mężczyzna kopnął stoisko akcji „Zmień piec”, rozstawione w niedzielę przed jednym z kościołów we Wrocławiu. – Wygląda na to, że facet myślał, że propagujemy zmianę płci. Bardzo dużo osób odczytuje hasło „Zmień piec” jako „Zmień płeć” – komentuje prezes Fundacji Plastformers Bruno Zachariasiewicz.

Więcej o pisowskim zindoktrynowanym idiocie >>>

czyli – wysłać dzieci do szkoły 1 września, czy może nie ryzykować?

MEN informuje, że w nowym roku szkolnym nauka odbywać się będzie na ogół w trybie stacjonarnym, bez większych restrykcji i ograniczeń. Tak więc za tydzień do przepełnionych placówek dwuzmianowych, do ośmioklasowych podstawówek, do liceów z podwójnym rocznikiem, do często 30-osobowych klas pójść mają uczniowie, którym nikt nie każe nosić maseczek, ani zachowywać dystans w klasie, czyli siedzieć w ławkach pojedynczo. Co tam opinie naukowców i ekspertów z rządowego zespołu ds. COVID, którzy wołają, że obowiązkowe powinny być maseczki, a także testy, nawet przy stabilnej sytuacji epidemicznej, a co dopiero w sytuacji rozwijającej się pandemii. – Jeśli ich nie będzie, to bardzo prawdopodobnym scenariuszem są tysiące zakażeń dziennie – mówi prof. Krzysztof Pyrć z UJ. Naukowcy z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania UW potwierdzają, że jeżeli otworzymy wszystkie placówki jednocześnie, to liczba dziennych zachorowań może wzrosnąć do kilku tysięcy przypadków na dobę, i proponują, by opóźnić początek zajęć, a pierwsze dwa tygodnie września potraktować jako kwarantannę.

Felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

W 1978 r., na jednym z licznych nieformalnych spotkań, w trakcie których Miron Białoszewski czytał przyjaciołom swoje niepublikowane utwory, zaprezentowany został „utwór naukowo-sceniczny”, w którym główną rolę odgrywa Maria Janion. Jej blok odrywa się od ziemi, ląduje na jakiejś obcej planecie, którą kosmonauci amatorzy natychmiast biorą w posiadanie. Maria Janion zostaje jednogłośnie obrana papieżycą i wygłasza swoje orędzie. „To prawda, że jesteśmy niewierzące. Ale nic tak nie popiera wierzącości, jak niewierzącość”.

Esej Michała Pawła Markowskiego o genialnej prof. Marii Janion >>>

Po populistach PiS mogą przyjść jeszcze gorsi. Mogą, ale nie muszą

16 Sier

Świetny tekst Cezarego Michalskiego o narastającym populizmie w Polsce, za który winę ponoszą elity polityczne, ale nie tylko.

Otóż politycy opozycji, albo wezmą się w garść i przystąpią do pozytywistycznej pracy ze społeczeństwem, szczególnie zwrócą uwagę na edukację, która w kraju jest w stanie opłakanym, albo szybko Polska straci sterowność i wpadnie we wrogie łapy.

Dla nas jest jedno główne  zagrożenie: Wschód, stamtąd przyjdzie niewola. I nie od tych, którzy tam także wyłamują się z zagrożenia wolności, ale od satrapów, mających w dupie swoje społeczeństwa, którzy za pomocą powoływania wrogów manipulują ciemnymi masami.

W kraju ciemnotę należy odciemnić. Jak? Otwartością, nieustannym dialogiem i wspomnianą edukację.

Bo jak nie, to czarno to widzę.

Po Kaczyńskim mogą przyjść bardziej autentyczni populistyczni liderzy z blokowisk. A zabawa eleganckiego milionera Morawieckiego czy obłego Dudy w przaśną kibolską godność na pewno im się nie spodoba, bo oni pierwsi zauważą jej fałsz. Właściwie pierwsi padną ofiarą tego fałszu – pisze Cezary Michalski. Tryumf populizmu nie spowoduje Apokalipsy od razu. Otwiera jednak ścieżkę do globalnego konfliktu wszystkich ze wszystkimi. Najpierw fałszywie ośmiela nadzieje, a kiedy nie może ich zrealizować, wskazuje kozły ofiarne – liberałów, imigrantów, sąsiadów, „nadmiernie wyzwolone kobiety”, homoseksualistów. Świat, w którym narodowe i religijne populizmy zapanują bez reszty, badacze polityki już nazwali „nowym Średniowieczem”.

Kapitalny tekst Cezarego Michalskiego tutaj >>>

Od 1991 roku nie było w tym kraju tak licznych protestów. Te dni to najważniejsze obywatelskie doświadczenie tego pokolenia. Na Białorusi nic już nie będzie takie samo – mówi Michał Szczerba, poseł Koalicji Obywatelskiej, który obserwował wydarzenia na Białorusi. – Społeczeństwo wie, pod jaką presją była Ciechanouska, rozumie ją i po prostu robi swoje – dodaje.

Rozmowa z posłem KO Michałem Szczerbą >>>

Flagi czy tęczową aureolę na obrazie Matki Boskiej trzeba interpretować jako wielkie głośne pytanie do polskiego Kościoła i katolickiego społeczeństwa, które wyznaje naukę Jezusa Chrystusa, czy miłość, którą głosi Kościół, obejmuje również osoby o innej orientacji seksualnej. Na to pytanie nie ma odpowiedzi, a właściwie jest negatywna, nie obejmuje – mówi senator Koalicji Obywatelskiej Marek Borowski. Mówi też o Białorusi.

Wywiad z Markiem Borowskim >>>

 

O wybitnej Ewie Demarczyk, czarnym geniuszu piosenki >>>

Więcej o nowym ruchu Rafała Trzaskowskiego >>>

Setna rocznica Bitwy Warszawskiej. Stolica znowu w rękach narodowców, mimo zakazu. Białorusini po 26 latach rządów Łukaszenki, wreszcie stracili cierpliwość. Posłowie opozycji wsparli projekt Zjednoczonej Prawicy i sprzedali się za podwyżkę. Koronawirus nie odpuszcza. Dzieje się sporo, a jednak cóż to wszystko znaczy w obliczu śmierci? Śmierci takiego człowieka jakim był Henryk Wujec? Wspaniały człowiek, opozycjonista, który nie sprzedał się spektakularnym interesikom, wierny sobie i tym wartościom, którym podporządkował całe swoje życie.

Rozglądam się wokół siebie z zadumą… Ilu takich jak On jeszcze zostało? W czasach PRL bohaterowie, a kim są dzisiaj? Jak wielu z nich rozmieniło się na drobne. Nagle okazało się, że gdy już nie muszą prowadzić walki z władzami reżimowymi, spełniło się ich marzenie o wolnej Polsce, zapomnieli, kim tak naprawdę są. A może źle myślę? Może właśnie teraz pokazali swoją prawdziwą twarz? Twarz człowieczka, który żąda hołdu za dokonania sprzed lat, żąda uznania i swojego miejsca przy korycie władzy, ma patent na jedyną prawdę i przywództwo narodowe, bo to mu się przecież należy. Bo on na to zapracował.

Felieton Tamary Olszewskiej >>>

W Suwałkach napaść na Trzaskowskiego

21 Czer

Więcej o napaści na Trzaskowskiego w Suwałkach >>>

Więcej o protestach >>>

Więcej o gówno prawdzie Dudy >>>

Więcej o kupowaniu głosów wyborczych za pomocą wozów strażackich >>>

Premier przyjeżdża tutaj nie po to, żeby mówić o „Solidarności”. On mówi o tych wydarzeniach w taki sposób, że dzieli Polaków na tych, którzy są dobrymi Polakami i tych, których nie należy szanować, bo nie zasługują na to. Ja tak się zastanawiam, czy nie wyniósł tego z domu, dlatego że w latach 80., w czasach stanu wojennego Kornel Morawiecki także dzielił Polaków, dzielił „Solidarność”. To, co robi dzisiaj pan premier, jest powtórzeniem tego rodzaju działalności. Przyjeżdża tutaj prowadzić kampanię wyborczą na rzecz urzędującego prezydenta Andrzeja Dudy. Przyjeżdża wykorzystywać najnowszą historię Polski do celów politycznych. Ja, jako świadek tamtych wydarzeń, ale także moi przyjaciele , nie godzimy się na to, protestujemy przeciwko temu” – mówił na konferencji prasowej Bogdan Lis.

Rżną nas danymi o koronawirusie

26 Mar

O władzy PiS można tylko źle. Takich pokraków przy korycie nie mieliśmy nigdy w historii (ani w czasie Targowicy, ani w Sanacji tuż przed 39. rokiem).

Symbolem tego jest Jarosław Kaczyński. Czy można wyobrazić sobie lidera bardziej zdeformowanego – fizycznie i intelektualnie?

Albo inaczej: czym różni się Kaczyński od Kononowicza? Kononowicz przynajmniej nie pluł na Polki i Polaków „mordami zdradzieckimi”, tylko chciał, żeby „niczego nie było”.

Katastrofa smoleńska jest dziełem jego brata Lecha. W czas zarazy virusa corona Jarosław pilotuje nas do ogólnopolskiej katastrofy smoleńskiej.

Dane na temat zakażeń koronawirusem są nieprawdziwe, bo nie przeprowadza się za dużo testów, a także nie ma badań post mortem na okoliczność virusa corona.

Przebywający w kwarantannie nie są zaliczani do zakażonych i ofiar. O tym opowiadają lekarze.

Wojewódzcy konsultanci medyczni mają zakaz wypowiadania się na temat koronawirusa wydany przez ministra Szumowskiego, to ten gość, który przysięgał na tablice Mojżesza.

Rozumiecie? Wierzący w niebyt gość pieprzy o tym publicznie, takich ministrów z umysłowym zaćmieniem mamy u władzy w XXI wieku i w czasie zarazy. Ciemnogród powinien minąć, ale nie w Polsce pisowskiej, jeden z drugim klęka przed bóstwem Niebytu.

I rżną nas, kłamią w mediach, niczego nie robią, bo szmalu nie ma w kasie publicznej, rozdali, aby przekupić wyborców. Łachudry dorwały się do koryta: mitoman Morawiecki, Kaczyński z kompleksami, w tym z Edypa i minister walnięty kamienną tablica Mojżesza w skroń.

Władze sanitarne nie ukrywają przed Francuzami, że podają liczby, które nie odzwierciedlają rzeczywistości. To, co można brać za liczbę chorych, w rzeczywistości jest liczbą przypadków wykrytych. Liczba chorych, a tym bardziej liczba zakażonych nosicieli wirusa, którzy nie mają objawów, jest więc o wiele większa. Podobnie jest z oficjalną liczbą zmarłych.

Więcej o Francji w czasie zarazy >>>

Trybunał Sprawiedliwości UE z powodów formalnych nie odpowiedział na pytania zadane przez sędziów Igora Tuleyę i Ewę Maciejewską. Za to podkreślił, że nie można stosować represji dyscyplinarnych za pytania do TSUE. Trybunał oceni wkrótce model odpowiedzialności dyscyplinarnej dla sędziów w Polsce w innej sprawie, ze skargi Komisji Europejskiej.

Więcej o orzeczeniu TSUE >>>

W Polsce jest już ponad tysiąc przypadków zakażenia koronawirusem. Ofiar pandemii jest 15, choć Ministerstwo Zdrowia informuje też o przypadkach, które nie są włączane do tych statystyk, gdyż pacjent cierpiał na „współistniejące choroby”. Czy ofiar koronawirusa może być więcej, niż widzimy w oficjalnych statystykach?

Śmierć podczas kwarantanny poza statystyką

– Ofiar jest więcej, niż podaje rząd – mówi Gazecie Wyborczej medyk sądowy, pracujący w jednym z dużych polskich miast. Dlaczego? Jak tłumaczy, do statystyk nie są wliczane osoby, które zmarły w swoich domach, podczas kwarantanny. A takie przypadki się zdarzały.

Więcej o możliwości oszustw przez władze PiS >>>

“Gazeta Wyborcza” sprawdziła w ramach swojego badania, kto odważy się pójść do urn wyborczych mimo trwającej epidemii. Wynik okazał się odpowiedzią, na pytanie dot. tego, dlaczego Jarosław Kaczyński nie chce przekładania daty elekcji.
Ekspertów i wyborców może dziwić upór, z jakim PiS upiera się, by wybory prezydenckie odbyły się w maju. Dzięki sondażu “GW” już znamy odpowiedź. Po prostu w takim wariancie Andrzej Duda dostanie w I turze nawet 65 proc. głosów. Po epidemii jedynie 44 proc.

Przełóżmy wybory!

Z najnowszego badania Kantaru dla „Wyborczej” wynika też, że aż 73 proc. Polaków chce przełożenia wyborów. Do tego, jeśli jednak te odbędą się w maju, do urn pójdzie głównie elektorat PiS-u. Stąd też Duda miałby zwycięstwo w kieszeni. Małgorzatę Kidawę-Błońską poparłoby tylko 10 proc. wyborców. Pozostali kandydaci zdobyliby maksymalnie 6 proc. Co ciekawe 3. miejsce zająłby Krzysztof Bosak, a dopiero za nim uplasowałby się Robert Biedroń (5 proc.), a następnie Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia (po 4 proc.).

Więcej o sondażu prezydenckim >>>

PiS okazał się partią niezdolną do wzięcia najmniejszej choćby odpowiedzialności za coś więcej niż czubek własnego partyjnego nosa.

Zadałam sobie ostatnio pytanie: po co nam państwo? I sądzę, że w świetle ostatnich wydarzeń jest ono bardzo uzasadnione. Bo skoro obywatele sami zrzucają się na sprzęt dla szpitali: kombinezony, maseczki i rękawice ochronne, skoro Owsiak doposaża i Lewandowscy dorzucili swoje, skoro szereg fantastycznych prywatnych firm pomaga – odkażając za darmo obiekty, karetki i korytarze w przychodniach, a wolontariusze robią zakupy starszym, schorowanym i samotnym osobom, skoro obywatele w poczuciu odpowiedzialności potrafią i chcą się samoizolować, a nawet leczyć – to po co nam rząd?

Cały felieton Elizy Michalik >>>