Tag Archives: Cezary Michalski

Kaczyści reanimują stereotyp prymitywnego obskuranckiego Polaka

4 Lip

Niemcy albo po prostu „Szkopy” chcą zaszkodzić najlepszemu prezydentowi wspieranemu przez najlepszy rząd. Takie przesłanie niosły piątkowe „Wiadomości” Telewizji Publicznej.

„Niemcy chcą nam wybrać prezydenta!”. Chore teorie głoszone przez Andrzeja Dudę wykluczają go z kręgu poważnych polityków i partnerów w relacjach międzynarodowych.

Były piłkarz Wojciech Kowalczyk o słowach Andrzeja Dudy na temat warszawki”.

Duda atakował w czasie wiecu wyborczego w gminie Łobez rząd PO-PSL oraz… warszawkę„.

– Polityka napychania kieszeni warszawskiemu salonowi, tak zwanej warszawce, czyli grupie najbogatszych ludzi prominentnych, którzy się bogacili bardzo często kosztem reszty społeczeństwa – deklarował Duda.

Podczas wywiadu w Polsat News dziennikarz Bogdan Rymanowski zwrócił uwagę Dudzie, że jemu można zarzucić, że jest częścią krakówka”.

Kandydat PiS w wyborach prezydenckich stwierdził, że on pochodzi z krakowskiej inteligencji, a nie z krakówka.

– Warszawka i okolice chętnie pożegnają najemcę pałacu. Nie wiem tylko, czy Krakówek miło go powita – komentuje dziennikarz Tomasz Lis.

– Warszawka i Krakówek. Tak pogardliwe kandydat na Prezydenta RP określa mieszkańców dwóch polskich stolic. Razem prawie 3 miliony obywateli – zwraca uwagę dziennikarka Marta Szostkiewicz.

W II turze, kiedy jest „jeden na jeden”, bardziej należy się skupić na negatywnym opisie kontrkandydata (a ten jest wyjątkowo „przyjazny” dla takich zabiegów), niż proponowaniu zawiłych programów „pozytywnych”. Ten zwrot w kierunku lewicy mógłby pokazywać, co PiS i kandydat Duda z lewicowym stylem życia i ideałami wyprawia – mówi prof. Radosław Markowski, politolog, ekspert w zakresie porównawczych nauk politycznych i analizy zachowań wyborczych, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją Uniwersytetu SWPS. I dodaje: – Historia polskiej dyplomacji będzie musiała gumkować swoje pisowskie dokonania, gdy już niebawem wielce prawdopodobny następny prezydent USA Joe Biden będzie budował „post Trump” w Polsce. Śmieszne? Nie, tragiczne.

Wywiad z prof. Radosławem Markowskim >>>

Jak widać, Platforma ma się nadal dobrze i reszta opozycji powinna się do tego przyzwyczaić, a nie kontestować to. Mamy ustabilizowany układ sił politycznych i możliwe tylko wahnięcia w różne strony, ale to tylko na tych obecnie istniejących siłach można opierać polityczne kalkulacje. Generalnie potrzebna jest wytężona, systematyczna praca na ich rzecz, a nie destrukcyjna koncepcja: usuńmy PO i zbudujmy coś nowego, bo tylko wtedy pokonamy PiS. To są mrzonki – mówi prof. Janusz A. Majcherek, filozof i socjolog kultury. – To są wybory o fundamentalnym znaczeniu, rozstrzygające czy w ogóle będą jakiekolwiek konsultacje, kompromisy, negocjacje, konsensusy. Czy w ogóle głos środowisk lewicowych, ale też liberalnych będzie brany pod uwagę przez autorytarną władzę, która po opanowaniu wszystkich ośrodków władzy przestanie się liczyć z kimkolwiek – uważa rozmówca.

Rozmowa z prof. Januszem A. Majcherkiem >>>

Rafał Trzaskowski musi na ostatniej prostej kampanii wyborczej przedstawić własne 500 plus. Musi to być 500 plus motywacyjne zamiast demotywacyjnego. Nagradzające za pracę zamiast za odejście z rynku pracy. Nagradzające za podjęcie biznesowego ryzyka w przejrzystym otoczeniu prawnym, a nie za korupcję, partyjną lojalność, nepotyzm albo za przylepienie się do prawicowego ministra na narciarskim stoku – pisze Cezary Michalski.

 

Cały esej Cezarego Michalskiego >>>

Pisowska Targowica boi się Brukseli z fałszywych powodów

30 Czer

Cezary Michalski

Podobno szykują się podwyżki bardzo wielu podatków. Dlatego mówię jasno, że postawię #WetoPodatkowe dla każdego podatku, który rząd będzie chciał wprowadzić, który będzie obciążeniem dla Polek i Polaków – @trzaskowski_

Szanse obu kandydatów wydają się bardzo wyrównane. Wprawdzie Andrzej Duda prowadzi 13 punktami procentowymi, ale jego możliwości pozyskiwania nowych wyborców wydają się raczej ograniczone. Podejrzewam, że będzie raczej walczył o utrzymanie obecnego poparcia, a jego sztabowcy – o zdemobilizowanie obecnych i potencjalnych wyborców Trzaskowskiego. Na pewno nic nie jest przesądzone i walka będzie zacięta, a Rafał Trzaskowski ma szanse wygrać – analizuje wynik I tury wyborów dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych. Pytamy o przepływ elektoratów, wyniki innych kandydatów, a także o fatalny wynik Roberta Biedronia, który dostał wielokrotnie mniej głosów, niż Lewica w ostatnich wyborach. – Być może to kara od wyborców za „lewicowy symetryzm”, czyli próby zachowania równego dystansu wobec PiS-u i KO czy Dudy i Trzaskowskiego. Zresztą w praktyce nie było nawet równego dystansu, a Lewica wręcz bardziej zaciekle krytykowała Trzaskowskiego, a wcześniej Kidawę-Błońską, niż atakowała Dudę.

Rozmowa z dr. Jackiem Kucharczykiem >>>

Wynik 43 do 30 byłby wymarzony przez polityków z całego demokratycznego świata. Teraz zwycięzca powinien dogadać się z którymś z przegranych kandydatów i prezydentura jego. W Polsce nie będzie tak łatwo – przekonuje prof. Jarosław Flis, socjolog i komentator polityczny, w rozmowie z Agnieszką Kublik w Wyborcza.pl. Kaczyński wydał wojnę wszystkim przeciwnikom, nic dziwnego, że teraz pozostaje sam.

PiS może przyciągnąć dwa typy wyborców: umiarkowanych konserwatystów, którzy odsunęli raz od władzy PO i są skłonni przymknąć oko na błędy partii rządzącej, byle tylko PO nie wróciło, oraz tych, których przeciwnicy PiS zrazili do siebie w trakcie kampanii. Czyli ci, którzy poczuli się gorsi, stale atakowani przez zwolenników Polski lepszej, mądrzejszej, bardziej oświeconej.

Duda stawia na dwa typy wyborców: ze skrajnej prawicy, czyli bliższych Konfederacji oraz ze skrajnej ekonomicznej lewicy. Będzie grał na tradycyjność obyczajową części Polaków oraz niechęci wobec stolicy na prowincji. Na pewno sięgnie po głosy ludzi z małych miasteczek, gdzie kampania PO nie dotarła, a kompleksy wobec dużych miast odgrywają sporą rolę. Będzie starał się o poparcie tych środowisk, gdzie sympatie wyborcze są najbardziej rozchwiane, a gdzie skoki poparcia dla PiS były największe. Dużo łatwiej bowiem  jest odzyskać wyborcę, którego się kiedyś straciło, niż zyskać takiego, którego się nigdy nie miało.

Z kolei Trzaskowskiemu też łatwiej byłoby łowić wyborców na nowych terenach niż tam, gdzie już dawno są złapani. Istotne znaczenie mają powiaty w Polsce centralnej, Śląsk i Kaszuby.

Duda uzyskał lepszy wynik, niż 5 lat temu. Być może z tych samych powodów, dlaczego PO przegrała poprzednie wybory. Wtedy część wyborców uważała, że Platforma  zasłużyła na porażkę, ale PiS nie zasłużył na zwycięstwo. Teraz jest odwrotnie: wielu uważa, że PiS powinien ponieść porażkę, ale Platforma zwycięstwo – niekoniecznie.

Żeby Trzaskowski wygrał, wszyscy wyborcy Hołowni, Kosiniaka-Kamysza i Biedronia powinni zagłosować, o ile nie za kandydatem Platformy, to przeciwko Dudzie. Na razie Hołownia ma 2 tygodnie czasu na przedyskutowanie ze swoimi wyborcami dalszych decyzji. Zobaczymy, czy ta świeża złość na PiS jest u nich silniejsza niż ta stara, trochę przykurzona niechęć do PO. Może wezmą wzór z Senatu, gdzie taka negatywna koalicja się udała?

Kaczyński odejdzie, ale ukształtowana w ten sposób prawica w Polsce pozostanie. Jako wygodne dla Putina ultrakonserwatywne narzędzie nowej Targowicy, coraz głębiej zakorzeniające się w Polsce. I właśnie dlatego wybór, jakiego Polacy mogą dzisiaj jeszcze dokonać – pomiędzy człowiekiem demokratycznego Zachodu Rafałem Trzaskowskim, a człowiekiem autorytarnego Wschodu Andrzejem Dudą – będzie rozstrzygnięciem, które daleko przekracza dzisiejsze doraźne partyjne spory – pisze Cezary Michalski.

Cały kapitalny esej Cezarego Michalskiego >>>

Trzask i po Dudzie, a potem Kaczyńskim

15 Czer

Mamy z czego się cieszyć. Wyraźnie widać, iż Andrzej Duda przegrywa, w szeregach pisowskich i przy Nowogrodzkiej panika.

Niecałe dwa tygodnie do wyborów, a Polska może odzyskać twarz.

Rafał Trzaskowski buduje zupełnie inną wspólnotę: nowoczesną, otwartą i dla każdego.

Ciemnogród Kaczyńskiego, Dudy, Morawieckiego upada, kończy się, wszyscy słyszymy ten trzask.

Trzask.

PiS miał do tej pory solidną broń w postaci narodowego katolicyzmu, za pomocą którego budował właśnie narodowo-katolicką wspólnotę. Datki finansowe rozdawane na lewo i prawo były, oczywiście, ważne, ale za tym stało poczucie przynależności do wspólnoty „prawdziwych Polaków”. Wydaje mi się, że teraz mamy próbę budowania innej wspólnoty i ona zaczyna odnosić sukcesy – wspólnoty Polaków obywateli, zainteresowanych własnym losem, którzy mają coś do powiedzenia na temat tego, co dzieje się w ich kraju, i chcą mówić o tym – mówi prof. Ireneusz Krzemiński, kierownik Pracowni Teorii Zmiany Społecznej Centrum Badania Solidarności i Ruchów Społecznych z UW. Rozmawiamy o kampanii wyborczej i szansach kandydatów. Pytamy o rolę Kościoła w walce o reelekcję prezydenta Dudy, pytamy też, jaką rolę w tej kampanii może odegrać straszenie LGBT.

Wywiad z prof. Ireneuszem Krzemińskim >>>

Tusk tweeterowo ubolewa nad wypowiedziami Prezydenta Polski, kompromitującego nasz kraj porównaniem LGTB do bolszewizmu. Duda w odpowiedzi, udając głupiego, pominął meritum sprawy i nazwał byłego przewodniczącego UE, premiera – cykorem. Skoro nie wystartował z nim w tegorocznych wyborach prezydenckich. Cykor ścigający się z jakimś idiotą – wymarzona kampania PiS-u.

Po takiej odpowiedzi Tusk sprowadził przeciwnika do parteru Nowogrodzkiej, tam gdzie jego miejsce: „ Panie Andrzeju, interesowała mnie konfrontacja z pańskim przełożonym”. Oprócz Ojca Redaktora, Duda ma najwidoczniej Ojca Przełożonego, przekładającego przez kolano, gdy podskoczy za wysoko.

Felieton Manueli Gretkowskiej >>>

W tej kampanii walczą Trzaskowski z Kaczyńskim, w ogóle zabrakło w niej miejsca na Dudę – pisze Cezary Michalski. Kiedy Jarosław Kaczyński pisze list, w którym obiecuje bronić Polaków przed patologiami, jakie rzekomo reprezentuje Rafał Trzaskowski, to pierwszym pytaniem, jakie przychodzi na myśl czytelnikowi tego listu – obojętnie, czy ma on poglądy bardziej lewicowe, czy bardziej prawicowe, bardziej liberalne, czy bardziej konserwatywne – jest pytanie: jak obronić Polaków przed patologiami Jarosława Kaczyńskiego?

Cały esej Cezarego Michalskiego >>>

Sztab Andrzeja Dudy zdecydował się powtórzyć kampanię nienawiści przeciwko osobom LGBT, która przyniosła sukces PiS w wyborach europejskich. Tym razem jednak machina się zacięła: niedziela upłynęła prezydentowi i jego zapleczu na panicznej rejteradzie.

Więcej o panice Dudy >>>

czyli dlaczego Lepiej Gdy Będzie Trzaskowski

Z braku pieniędzy na kolejną kiełbasę wyborczą rezydent Belwederu wystąpił z nową propozycją programową, polegającą na wprowadzeniu zakazu propagowania w instytucjach publicznych tzw. „ideologii LGBT”. Niechcący okazało się, że zasłużona dla polskiej narodowo-katolickiej prawicy „ideologia gender”  już się panu Dudzie opatrzyła, wyblakła, wyświechtała się, i zwolna przestała działać. Może dlatego, że mnóstwo ludzi zdążyło już przeczytać w słowniku , że gender to nie śmiertelnie groźna odmiana koronawirusa, podstępnie roznoszona przez wrogów Kaczyńskiego, tylko poczciwe pojęcie z dziedziny nauk społecznych, funkcjonujące w dyskursie akademickim jeszcze w czasach, kiedy PiS na świecie nie było, a oznaczające zespół cech przypisywanych kulturowo kobiecie lub mężczyźnie. Potwór gender stracił kły i pazury, bo mało realne okazało się zagrożenie ze strony jego wyznawców, którzy jakoś nie wdzierali się do szkół, by namawiać uczniów do uprawiania seksu w toalecie, a także mniej wiarygodna stała się wizja zboczonych aktywistów hipnotyzujących rodziców – bo jak inaczej ich zmusić, by uczyli technik masturbacji swoje niemowlęta, które

Felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

Po Konstytucji naruszone zostaną nasze prawa i wolności

8 Czer

„Co nas najprawdopodobniej czeka? Po pierwsze, ograniczenie pluralizmu politycznego, poprzez ograniczenia swobodnego tworzenia i funkcjonowania organizacji społecznych. Po drugie, ograniczenie wolności zgromadzeń. Po trzecie, ograniczenie wolności słowa.

Ograniczania wolności wypowiedzi widać już wyraźnie. Mamy do czynienia z coraz większą cenzurą. Jaskrawym przykładem cenzury była oczywiście ingerencja w listę przebojów Trójki. Media publiczne zostały zdegradowane do roli służby partyjnej, a prywatne media, które jeszcze aspirują do niezależności, stają się niezwykle ostrożne” – mówi prof. Mirosław Wyrzykowski – profesor nadzwyczajny i były dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Komitetu Nauk Prawnych PAN (2011-2015), sędzia Trybunału Konstytucyjnego (2001-2010).

Przyzwyczajamy się do tego, że konstytucja jest naruszana. A powinniśmy być teraz niezwykle czujni. Jeśli godzimy się na ograniczanie prawa udziału w wyborach, to zaraz mogą być ograniczone inne nasze prawa i wolności. Już są – przestrzega prof. Mirosław Wyrzykowski.

Prof. Mirosław Wyrzykowski: Niezgodność z konstytucją to najpoważniejsza wada wyborów. Obywatele zostali złapani w diabelską pułapkę. Zostali postawieni przed wyborem między udziałem w akcie wyborczym, który od samego początku był niekonstytucyjny – i takim pozostaje – a działaniami, które mogą być interpretowane jako ratowanie resztek porządku demokratycznego.

Wyjście z takiej diabelskiej pułapki jest niezwykle trudne. Mamy alternatywę: albo udział w wyborach obarczonych oczywistą niekonstytucyjnością, albo odmowa udziału w kolejnym etapie destrukcji porządku konstytucyjnego. Każdy musi tę kwestię rozstrzygnąć sam – w swoim rozumieniu obywatelskości, w rozumieniu odpowiedzialności za działanie albo zaniechanie.

Każdy musi też rozstrzygnąć, jakimi wartościami będzie się kierował w momencie podejmowania tej decyzji. Każde z tych dwóch rozstrzygnięć będzie miało swoje własne, poważne uzasadnienie. Tyle że będą to uzasadnienia pochodzące z różnych porządków: konstytucyjnego i politycznego.

Rozmowa z prof. Mirosławem Wyrzykowskim >>>

W dzisiejszym polskim populizmie (prawicowym i lewicowym) dawny bolszewizm wraca jako farsa. Rafał Trzaskowski nie wpadł w pułapkę „elitarności”, którą zastawiały na niego populistyczna prawica i populistyczna lewica. Już kampanię samorządową 2018 roku wspólnie prowadzili przeciwko niemu Patryk Jaki i Jan Śpiewak. A po decyzji Dudy o ułaskawieniu Śpiewaka wiele wskazuje na to, że również kampanię prezydencką obaj panowie będą prowadzić przeciwko Trzaskowskiemu wspólnie – pisze Cezary Michalski. Wobec bezsilności populistycznej nagonki Jarosławowi Kaczyńskiemu pozostało do użycia w tej kampanii wyłącznie osobiste chamstwo, które ma – jego zdaniem – zaostrzyć polaryzację i zmobilizować wokół Andrzeja Dudy elektorat socjalu i hejtu.

Esej Cezarego Michalskiego >>>

Demokracja nie ma w Polsce pancerza państwa prawa wobec nieuchronnie jej grożącej tyranii – pisze prof. Ewa Łętowska. – Demoralizację paternalistyczną odziedziczyliśmy po PRL, zapatrzyliśmy się bezkrytycznie w demokrację liberalną, wisi nad nami nacjonalistyczny mit-fantom.

Demoralizację paternalistyczną odziedziczyliśmy po realnym socjalizmie. Ale czynnikiem historycznym, sprzyjającym bierności społeczeństwa, jest też trwałość zakorzenionego mitu-fantomu mesjanistycznej idei.

Eksponując kult cierpienia i sakralizację ofiary, służyła w momencie swego powstania moralnemu wywyższeniu narodu jako realizatora szczególnej misji zbawczej. Ten stereotyp to niebezpieczny składnik świadomości narodowej.

Wedle niego, sama Opatrzność miała czynić z Polaków wybrane narzędzie do walki ze złem historycznym. To polepszało samopoczucie, gdy w XIX w. Polska była pozbawiona niepodległości. Zarazem jednak demobilizowało i rozbrajało.

Nie bowiem własne, przyziemne wysiłki i praca nad sobą, lecz zewnętrzna, nadprzyrodzona Opatrzność miały być czynnikiem sprawczym, decydującym o pozycji wśród innych państw. Co gorzej, zaowocowało nieuzasadnionym poczuciem moralnej wyższości, towarzyszącym podziałom w naszym życiu społecznym. „W chwilach wzmożenia polskie życie polityczne wchodzi w sarmacki kostium” – trafnie zauważa Andrzej Leder.

Może wiec, poszukując określenia naszej ułomnej demokracji, zwrócić się ku narodowej tradycji i zacząć mówić o demokracji folwarcznej, mając na uwadze sposób traktowania (się) jej aktorów?

Cały esej prof. Ewy Łętowskiej >>>

Elity władzy nie szanują już nawet swoich wyborców, traktując ich jak ciemny prymitywny lud, któremu wcisnąć można każde kłamstwo.

Nazwanie posłów opozycji „chamską hołotą” wywołało mnóstwo komentarzy i stało się znaczącym wydarzeniem politycznym – tak, jakby wcześniej nie było „zdradzieckich mord”, „kanalii”, „morderców brata”, „komunistów i złodziei” i wielu jeszcze inwektyw, którymi inteligentny prostak z Żoliborza zwykł obrzucać wszystkich, którzy nie akceptują jego żądzy władzy. Komentatorzy różnią się w ocenach tego incydentu. Jedni twierdzą, że była to celowa zagrywka obliczona na odwrócenie uwagi od coraz liczniejszych afer i przekrętów ludzi PiS, inni uważają, że był to element przeciwnatarcia w słabnącej kampanii Dudy – rodzaj wezwania do kontrataku, a jeszcze inni uznali, że bluzgi Kaczyńskiego są objawem paniki i że mamy do czynienia z „pożarem w burdelu”. Tyle że tym razem prezes nie wykrzyczał obelgi w wielkich emocjach. Przeciwnie, w kącikach ust błąkał mu się złośliwy uśmieszek, a kiedy później przemierzał sejmowe korytarze, miał na twarzy wyraz ledwo skrywanej dumy i satysfakcji.

Felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

Trzaskowski odzyskuje Polskę

31 Maj

Nie znamy terminu wyborów prezydenckich. 28 czerwca wydaje się być niekonstytucyjnym terminem, lecz już przyzwyczailiśmy się do bezprawie.

Niemniej opozycja jest przygotowana. Ta najważniejsza ma kandydata, który powinien zwyciężyć Andrzeja Dudę.

Reszta się nie liczy, Szymon Hołownia po chwilowym zachłyśnięciu się kilkunastoma procentami sondażowymi, już znajduje się w regresie.

Władysław Kosiniak-Kamysz nie wychyla się powyżej 10 procent, a Robert Biedroń to swoisty fenomen. Powinien być powyżej 10 procent, o lewica ma w kraju spory elektorat, a on przegrywa nawet z Krzysztofem Bosakiem.

Rafał Trzaskowski idzie jak burza, w jego wypadku mamy do czynienia z zupełnie nową jakością i treścią, wygrać jednak z Dudą można tylko szerokim frontem, tyralierą ideową.

I tak zaprezentował się w Poznaniu, gdzie zgromadził taką ilość zwolenników, ilu w tym miejscu zbierało się w najlepszych chwilach KOD-u i w obronie sądów – Łańcucha Światła.

Przede wszystkim usłyszeliśmy inny przekaz niż dotychczas prezentowany przez polityków Koalicji Obywatelskiej. Nie jest to reakcja na PiS, jest to przepis na Polskę, aby była normalna i odzyskała utraconą pozycję w Unii Europejskiej.

Ten przekaz przebije się do Polek i Polaków i powinien powalić Dudę na glebę, acz w gadzinowych mediach kierowanych przez Jacka Kurskiego będą wymyślać przeróżnych „dziadków z Wehrmachtu”.

Rafał Trzaskowski odwiedził Poznań z okazji 30-lecia samorządu w Polsce. Kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta RP wystąpił na Placu Wolności, gdzie mówił o atakach na samorząd, dzieleniu Polaków przez PiS oraz o tym, kiedy był dumny z Lecha Kaczyńskiego.

– Dzisiaj w Polsce potrzebna jest zmiana, ale tę zmianę należy zacząć od siebie. Krok po kroku. Potrzebna nam jest nowa polityka, odbudowanie wspólnoty, więzi między Polakami. Zostawmy tych polityków, którzy się ciągle kłócą, którzy mają marne miny. A my zajmijmy się tym, co najważniejsze – rozmową. Są takie sytuacje nawet przy stole wigilijnym, że kłócimy się o politykę. Potrzebna nam jest ciężka praca i zastanowienie nad tym, co nas łączy – rozpoczął swoje przemówienie w Poznaniu Trzaskowski.

Dużo więcej >>>

Jarosław Kaczyński stracił już nadzieję na to, że PSL, Lewica i Hołownia zrobią porządek z Koalicją Obywatelską w pierwszej turze wyborów prezydenckich i on będzie mógł schować się za plecami swego kandydata, tak jak zrobił to w kampanii prezydenckiej 2015 roku – pisze Cezary Michalski. Sama kampania, mimo wysiłków „symetrystów” czy „antysystemowców”, którzy od 2015 roku zawsze faktycznie pomagali Kaczyńskiemu i PiS, idzie w stronę polaryzacji, która tym razem może się okazać zabójcza dla słabnącego z dnia na dzień Andrzeja Dudy. Kaczyński, Ziobro i Jacek Kurski (bo Duda jest już tylko niesiony przez nich pod ręce, jak znokautowany bokser przez swoich trenerów) próbują ożywić lęki prawicowego elektoratu przed LGBT czy antyklerykalizmem. Jednak te same grepsy, które świetnie mobilizowały Kościół Rydzyka i Jędraszewskiego w kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, teraz wydają się uderzać w pustkę.

Cały esej Cezarego Michalskiego >>>

PiS i skrajna lewica mają podobne pomysły na zbawienie Polski.

W licytacji pomiędzy obozami Adriana Zandberga i Jarosława Kaczyńskiego na najbardziej szkodliwe pomysły nacjonalizacyjne górą chwilowo jest ten ostatni. „Będzie sieć państwowych sklepów spożywczych” – zapowiedział wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, dodając, że państwo, które już buduje holding w produkcji i przetwórstwie rolnym, chce wejść także na rynek sprzedaży, aby być obecnym w całym cyklu produkcyjnym i zaopatrzeniowym „od pola do stołu”.

Felieton Wojciecha Maziarskiego >>>

Kaczyński wie, że Duda nie wygra

24 Maj

Jarosław Kaczyński wie, że Andrzej Duda nie wygra prezydentury w I turze wyborów. Raczej trudno się spodziewać, że nie wejdzie do II tury, ale w polityce zdarzały się nie takie cuda.

Cóż zatem będzie?

Czy w drugiej turze opozycyjni kandydaci będą w stanie przerzucić swoje głosy na rywala Dudy, którym najprawdopodobniej będzie Rafał Trzaskowski.

Czy opozycyjni kandydaci nie zabrną za daleko i nie wzbudzą w swoich elektoratach niechęci do innych opozycyjnych kandydatów?

Oby kampania nie przebiegała w nienawistnej atmosferze. Suma elektoratów Trzaskowskiego, Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza wystarczy odesłać Dudę na śmietnik historii – bo stamtąd pochodzi – a z czasem postawić go przed Trybunałem Stanu za wielokrotne złamanie Konstytucji RP.

Pytanie jeszcze ważniejsze: czy Kaczyński bezkrwawo pozwoli na objęcie prezydentury przez Trzaskowskiego?

Obawiam się, że nie.

Więcej o ostatnim sondażu >>>

Najwybitniejszy żyjący polski polityk Donald Tusk trafia w największe emocje polityczne.

Jego ciosy walą konkurencję na dechy. Ostatni tweet o Mateuszu i Prezesie celnie opisuje osobowości wzmiankowanych.

Więcej o Tusku, Mateuszu i Prezesie >>>

Nic z tego, Panowie prawicowi i lewicowi Sarmaci! Istnieje inna polska tradycja, Polski mieszczańskiej, świeckiej (choć niewrogiej religii), zmodernizowanej, oświeceniowej. Niebojącej się „obcych wpływów”, jeśli tylko mogły one posłużyć budowaniu dobrobytu Polaków, obronie ich wolności i praw. Otóż Rafał Trzaskowski może się stać w tej kampanii (tak jak mógłby się stać Jacek Jaśkowiak, gdyby wybrano go za pierwszym razem, i tak jak mógłby się stać Donald Tusk, gdyby zdecydował się położyć głowę pod topór) prawdziwym liderem polskiego mieszczaństwa – pisze Cezary Michalski. Czy mieszczańska Hanza powali zdegenerowanych PiS-owskich „zakonników”? Żeby spadkobiercy mieszczańskiej, hanzeatyckiej tradycji przegnali ponurych mnichów Rydzyka z Torunia, Rafał Trzaskowski musi przegnać ponurych zakonników Kaczyńskiego z Warszawy.

Cały esej Cezarego Michalskiego >>>

W państwie mafijnym organa ścigania uczestniczą w kampanii wyborczej rządzących.

Ledwie Koalicja Obywatelska zgłosiła zamiar wystawienia w wyborach prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, a już dowiadujemy się, że CBA przejmuje śledztwo w sprawie pęknięcia rury pod dnem Wisły. Zamysł jest oczywisty: oczernić kandydata opozycji i groźnego konkurenta Andrzeja Dudy, wmawiając opinii publicznej, że Trzaskowski ponosi jakąś odpowiedzialność za bliżej nieokreślone nieprawidłowości związane z katastrofą.

Oczywiście nie bardzo wiadomo, o jakie zarzuty może chodzić – śledczy pewnie sami jeszcze tego do końca nie wiedzą. Wiedzą jednak, że zbliżają się wybory, a notowania Andrzeja Dudy lecą na łeb, na szyję i coś szybko trzeba na to poradzić.

Felieton Wojciecha Maziarskiego>>>

Dni PiS u władzy są policzone

17 Maj

Jestem przekonany, że dni PiS u władzy są policzone.

Po pierwsze, Rafał Trzaskowski da bobu Dudzie, acz nie obejdzie się to bez przelewu krwi. Bo Kaczyński wszystko zrobi, aby sfałszować wyniki wyborów.

Pośle policje i wojsko przeciw protestującym, część odmówi. Kaczyński będzie szczuł jednych Polaków przeciw drugim Polakom.

Sam ucieknie. Gdzie? Albo Białoruś, albo Turcja.

Duda wyląduje przed Trybunałem Stanu, a potem w kiciu. A Morawiecki da nogę wraz z Kaczyńskim.

Tak to widzę. I tyle. Wszystko zawędrowało już za daleko.

Siłowe zachowania policjantów podczas sobotnich protestów, a nie postulaty protestujących czy ich liderzy, wywołały największe zainteresowanie w mediach społecznościowych. Ludzie powszechnie oburzyli się na policję, najczęściej porównując ją do PRL-owskiego ZOMO. Raport z sieci.

Rośnie niechęć do funkcjonariuszy, a jednocześnie – sympatia do protestujących oraz polityków, którzy zostali siłowo potraktowani przez policję.

„Sylwester poszukuje żony, zabrali go do Wołomina, wraca do Warszawy. Ma ktoś info o jego żonie?”.

„Czy ktoś wie gdzie jest Ania?”.

„Suka przywiozła nas na Bielany ul. Żeromskiego. Nie wiem, ile osób”.

„Zatrzymali mego kolegę Łukasza – nie wiemy, gdzie go zabrali. Zawinęli go na placu Zawiszy”.

„Czy ktoś ma możliwość podjechania i użyczenia mi trochę ciepła, siedzę na przystanku od 2 godzin i czekam na resztę ekipy, która jest na policji. Ul. Konwiktorska”.

„Szukam męża. Dariusz T. Może ktoś coś wie?”.

„Grodzisk Mazowiecki. Sześć godzin czekania za protokołem”.

„Jestem z moimi przyjaciółmi w Legionowie. Prosimy o pomoc, już 6 godzinę nas trzymają!!!”.

Tak kończył się dzień „Strajku Przedsiębiorców” 16 maja 2020 w Warszawie na grupie tego środowiska na Facebooku. Prawie tysiąc komentarzy od osób informujących o miejscu swego zatrzymania przez policję, szukających bliskich, oraz tych, którzy oferowali im pomoc, głównie w powrocie do Warszawy.

Więcej o strajku przedsiębiorców >>>

W piątkowy wieczór, 15 maja Marek Niedźwiecki jak zwykle przedstawił aktualne wydanie Listy przebojów radiowej Trójki. Na szczycie listy pojawił się najnowszy kawałek Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”. Kilka minut po emisji notowanie zniknęło z oficjalnej strony radia. W związku z zaistniałą sytuacją na stronie PR pojawiło się oficjalne oświadczenie. „Dokonano manipulacji przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki” – czytamy w komunikacie. Niedługo później pojawiła się informacja, że z Trójki odchodzi Marek Niedźwiedzki.

Więcej o Kaziku i odejściu Niedźwieckiego z „Trujki” >>>

>>>

Trzaskowski wygra wybory albo przynajmniej uratuje Platformę, jeśli zostanie prezydentem wszystkich „słoików” – pisze Cezary Michalski. Kandydat wielkomiejski w kraju tak bardzo podzielonym i przeoranym przez populizm jak dzisiejsza Polska albo jest kandydatem „inteligencji”, „elit” i wtedy przegrywa, albo jest kandydatem „słoików”, czyli reprezentantem awansu społecznego, związanych z nim energii i ambicji, a wtedy przegrać nie może. Trzaskowski będzie ustawiany – przez populistyczną prawicę i populistyczną lewicę – w roli tego pierwszego, musi być tym drugim.

Esej Cezarego Michalskiego >>>

Trzaskowski był posłem, europosłem, ministrem, prezydentem stolicy. Takie kompetencje i doświadczenie ma mało który polityk. Wśród innych kandydatów nie ma osób o podobnych osiągnięciach. Problem leży gdzie indziej – o ile Trzaskowski wygrałby zapewne we wszystkich wyborach, w których braliby udział mieszkańcy miast dużych i średnich, to jego dokonania i sylwetka może nie przekładać się na oczekiwania ludzi mieszkających na wsi i w małych miasteczkach – mówi dr Robert Sobiech, socjolog, dyrektor Centrum Polityki Publicznej Collegium Civitas. – Dziś już nie ma dylematu, czy do tych wyborów należy pójść, i Rafał Trzaskowski może od razu przystąpić do zbudowania poparcia zapewniającego wejście do II tury, a w perspektywie do zyskania poparcia wyborców pozostałych partii opozycyjnych, niezbędnego do wygrania wyborów – dodaje.

Wywiad z dr. Robertem Sobiechem >>>

Wszystkie obszary życia zostały ostro skażone nie tylko koronawirusem, ale przede wszystkim narastającym otumanieniem społecznym

Newsem numer jeden dzisiejszego dnia to rezygnacja z kandydowania na prezydenta RP Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i zgłoszenie do wyścigu o najwyższy urząd w państwie Rafała Trzaskowskiego. Nie ma co ukrywać, Kidawa-Błońska nie poradziła sobie z kampanią wyborczą w tak trudnych realiach. Zresztą trudno się dziwić, bo miała niewielkie wsparcie ze strony swoich koleżanek i kolegów partyjnych, a praca jej sztabu wyborczego wołała o pomstę do nieba. Tym sposobem PO pięknie wpisało się w ogólnonarodowy chaos i tak sobie właśnie tkwimy. W Polsce, która bałaganem stoi, w której nie widać światełka, dającego nadzieję, że nadal żyjemy w normalnym państwie. Państwie cieplutkim, przytulnym, bezpiecznym.

Felieton Tamary Olszewskiej >>>

Dla obrony demokracji w Polsce pałac prezydencki jest znacznie ważniejszy niż stołeczny ratusz.

W ten weekend w internecie mamy w wysyp komentarzy krytykujących decyzję Koalicji Obywatelskiej, która zmieniła kandydata w wyborach prezydenckich. Oceniając po treści i tonacji, można się domyślić, że autorami sporej części tych wpisów są przeciwnicy PO, niektórzy to pewnie płatni trolle. Wyraźnie więc widać, że po wejściu Rafała Trzaskowskiego do gry PiS poczuł się zaniepokojony.

Felieton Wojciecha Maziarskiego >>>

Burdel Kaczyńskiego

10 Maj

10 maja. Ponoć dzień wyborów. Ale nie ma ich. Tak zarządzają krajem politycy PiS, a w zasadzie „szeregowy poseł” Jarosław Kaczyński.

Zdemolowali kraj, zrobili z naszej ojczyzny burdel.

Konstytucja dla Kaczyńskiego to Prostytuta. Pisałem, że wyborów 10 maja nie będzie od początku epidemii koronawirusa. Nie mieli żadnego pomysłu, bo wybory kopertowe to wyższa szkoła jazdy, mogą się tylko odbyć w świetnie zarządzanym kraju, jak Niemcy.

Polska nigdy nie dostąpi poziomu Niemiec, ani jako światłe społeczeństwo, ani administracyjnie (najlepsza administracja na świecie), ani bogactwem, nasz zachodni sąsiad zawsze znajdzie się w ścisłej światowej czołówce, nawet gdyby rozpadła się Unia Europejska.

Wydawało się, że Polacy czegoś się nauczyli, dopóki nie pozwolili rządzić PiS.

Polak nie jest mądry po szkodzie, bo Kaczyński, Duda, Morawiecki i cała ta mafia winni już dawno być wywiezieni na taczkach i bynajmniej nie na śmietnik historii, ale do ich środowiska – szamba.

Pół Polski postawione na nogi, politycy władzy i opozycji zjeżdżający ekspresowo do Warszawy i… nic. Według stanu na sobotnią noc wyborów majowych nie będzie. Chyba że prezes Kaczyński znów coś wykręci. Jeśli wracamy do starego scenariusza z unieważnieniem majowych wyborów, to najwcześniej mogą się odbyć 12 lipca.

Morawiecki – bliższy Gowinowcom niż Kaczyński – ma się podać do dymisji i pojawił się pomysł, że ma go zastąpić obecny szef MON Mariusz Błaszczak, jako przedstawiciel bardziej betonowej frakcji w PiS ze Zbigniewem Ziobrą i Beatą Szydło.

O scenariuszach pisowskich wprost z burdelu >>>

„Wszystko im się sypie. Gdyby nie bali się protestów ulicznych, buntu społecznego, zrobiliby wybory w maju. Jedyne, co ich powstrzymuje, to strach, że ludzie wyjdą na ulice, bo przecież takie protesty się zaczynają” – Izabela Leszczyna (PO) komentuje sobotnie zawirowania wokół wyborów.

Wypowiedź Izabeli Leszczyny >>>

Koalicja polskiego mieszczaństwa, nowa polska Hanza przeciwstawiająca się feudalnemu zamordyzmowi Kaczora, może być silniejsza i większa od tego czy innego partyjnego bannera – pisze Cezary Michalski. Przy okazji zobaczyliśmy, jak fatalnie działa państwo rządzone przez coraz większą grupę sklonowanych Kaczyńskich. To cudowne rozmnożenie Kaczyńskich w roli głów władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej pogrążyło polskie państwo w totalnym chaosie i absolutnym błazeństwie.

Cały esej Cezarego Michalskiego >>>

Mamy do czynienia z ogromnym chaosem, który wykreował Jarosław Kaczyński i w którym sam się później pogubił, i sytuacją, kiedy kryzys zarządza PiS-em, a nie PiS kryzysem. To, że wybory nie mogą się odbyć 10 maja, było wiadome już pod koniec marca. Dziś mamy tylko tego potwierdzenie – mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista, szef senackich doradców ds. kontroli konstytucyjności prawa. – Opozycja osiągnęła to, co chciała – że wybory 10 maja w takiej sytuacji, jaką mamy, i przy braku kampanii wyborczej, w dużym niebezpieczeństwie dla obywateli, którzy chcą w nich wziąć udział, nie mogą się odbyć – dodaje.

Wywiad z prof. Markiem Chmajem >>>

Mamy nową przestrogę dla potomnych – „Obyś żył w czasach prezesa i PiS”

Trzeba przyznać Zjednoczonej Prawicy, którą trzęsie prezes Kaczyński, że umie zadbać o to, byśmy się nie nudzili, by adrenalina skakała nam jak szalona, a każdy dzień przynosił takie rewelacje, od których głowa aż puchnie. Mamy pandemię i oczywiście nie jest to wina partii rządzącej. Jednak jej winą jest ten chaos, jaki towarzyszy zarazie. Programy pomocowe, pisane są na kolanie, bez konsultacji z tymi środowiskami, które miałyby najwięcej do powiedzenia czy autentycznymi ekspertami. Zmienia się na wariata zasady sanitarne, wprowadza fatalne rozwiązania, jeśli chodzi o przedszkola czy szkoły, tarcze, co to leżą na tarczy, ogólny bałagan i błądzenie jak we mgle.

Felieton Tamary Olszewskiej >>>

W zagarnianiu władzy sprawdza się znakomicie. 

Znów się nie udało: „Pat w Sądzie Najwyższym. Przez 7 godzin nie ustalono, kto ma liczyć głosy” – takie nagłówki czytaliśmy w piątek wieczorem na dobranoc.

Skala burdelu, jaki sprokurowała w Polsce ekipa Jarosława Kaczyńskiego, jest wprost niewyobrażalna. Przepraszam za dosadne słownictwo, ale to już naprawdę nie jest bałagan czy chaos. To wszechogarniający, totalny burdel.

I nawet nie chodzi o taką czy inną politykę – lewicową czy prawicową, socjalną, narodową czy rynkową. Tu chodzi o absolutny brak kompetencji, nieudacznictwo i pospolity kretynizm. Ta zgraja miernot i ludzi zaburzonych nie jest w stanie zgodnie z prawem zorganizować wyborów, rozwala sądownictwo, oświatę i armię, kadłuby statków skleja taśmą, a w stadninach konie jej padają.

Cały essej Wojciecha Maziarskiego >>>

Zaraza w państwie PiS

3 Maj

Czy dojdzie do wyborów, które zostały wyznaczone za tydzień? Szef Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak twierdzi, że to niemożliwe, że musiałby zdarzyć się cud.

Czy 7 maja, kiedy ma się odbyć posiedzenie Sejmu Jarosław Gowin przejdzie na stronę opozycji?

Jak się zachowa cała opozycja, bo może zdurnieć, jak to niedawno było z Lewicą i PSL?

Polska nam się rozpada, widać to gołym okiem. Pięć lat rządów PiS doprowadziło do ruiny faktycznej, a nie oratorskiej.

Prawo został zniszczone, budżet ledwo dyszy, nie stać władz na aktywną walkę z zarazą koronawirusa.

Kaczyński prze za wszelką cenę do wyborów, bo wie, że za jakiś czas Duda przegra z kretesem, a to znaczy, iż pójdą siedzieć za niezliczone afery, za bezprawie, za wykluczania Polski, które – w wypadku dalszych rządów PiS – poskutkuje Polexitem, wyrzuceniem Polski z Unii Europejskiej.

Święto Konstytucji 3 Maja to przypomnienie, iż uchwalenie dobrego prawa wcale nie powstrzymuje obalenia go przez Targowicę (ówczesna formacja polityczna podobna do PiS wraz z sojuszem z Kościołem).

Targowica (Kaczyński, Duda, Morawiecki) też ciągle obala Konstytucję.

Nie musimy czekać na wyniki pseudowyborów, żeby obudzić się w państwie bezprawia. Żyjemy w nim już od dobrych kilku lat. Tyle że dotąd nieliczni mogli tego doświadczyć bezpośrednio. Przez pandemię doświadczamy tego już wszyscy – pisze dr Grzegorz Makowski, ekspert z zakresu polityki antykorupcyjnej.

Więcej o zarazie w państwie bezprawia >>>

Kidawa-Błońska: Dzisiaj tak ważne są zapisy Konstytucji, które mówią, że mamy prawo do wolnych wyborów. Do wyborów bezpiecznych, tajnych, powszechnych. Dlatego po raz kolejny mówię bardzo głośno: wybory w maju metodą kopertową, pseudo metodą nie mogą się odbyć

– 3 maja to wyjątkowy dzień w naszej historii. Tego dnia świętujemy i przypominamy o twórcach Konstytucji 3 maja, ale pamiętajmy też o wszystkich, którzy chcieli, żeby Polska była krajem lepszym, sprawiedliwszym, państwem bardziej nowoczesnym. Na przestrzeni wieków ludzie chcieli, żeby Polska była krajem wyjątkowym, Polacy chcieli, żeby ich prawa były chronione. I Konstytucja jest po to, żebyśmy my, obywatele czuli się bezpiecznie, żebyśmy my, obywatele wspólnie przyjmując Konstytucję wiedzieli, że to fundament naszego życia społecznego, to nasz bezpiecznik, żeby żadna władza nie chciała nam naszych praw odebrać. I dzisiaj tak ważne są zapisy Konstytucji, które mówią, że mamy prawo do wolnych wyborów. Do wyborów bezpiecznych, tajnych, powszechnych. Dlatego po raz kolejny mówię bardzo głośno: wybory w maju metodą kopertową, pseudo metodą nie mogą się odbyć. Musimy jako obywatele mieć odwagę powiedzieć to głośno rządzącym: nie wolno wam zabierać naszych praw. Jesteśmy ludźmi wolnymi, mamy Konstytucję i żądamy, aby nasza Konstytucja była przestrzegana. Chcemy wyborów wolnych, demokratycznych, chcemy żeby władza myślała o naszym bezpieczeństwie i o naszym zdrowiu i nie robiła spektakli w czasie wyborów – stwierdziła Małgorzata Kidawa-Błońska na briefingu prasowym w Warszawie.

Lewica, PSL i Kaczyński mają wspólny cel i wspólnie go realizują. Tym celem jest osaczenie, osłabienie i zniszczenie PO. Dla Kaczyńskiego zniszczenie PO to Budapeszt w Warszawie. Dla Lewicy i PSL szansa na wyszarpanie jakichś drobnych kęsów centrowego elektoratu i wczołganie się do PiS-owskiego Budapesztu w roli tolerowanych przez prawicową władzę stronnictw sojuszniczych. Jeśli nie chcemy żyć (i kończyć swego życia) w takim politycznym oraz ideowym pejzażu, musimy zachować centrowy elektorat dla centrowej partii – pisze Cezary Michalski.

W dodatku ten nowy początek będzie nieporównanie trudniejszy, niż rok 1989. Przeciwnikami nie będą bowiem zrezygnowani i zdemobilizowani postkomuniści, których liderzy wiedzieli, że ich ideologia się skompromitowała, a najważniejsi spośród nich stali się politykami III RP lojalnie budującymi jej konstytucyjny ład i wprowadzającymi Polskę do politycznych, gospodarczych i militarnych struktur Zachodu. Teraz budowanie od zera liberalnej, demokratycznej, prozachodniej Polski będziemy musieli rozpoczynać w całkiem żwawej i zmobilizowanej hegemonii Kaczyńskiego, Ziobry, Morawieckiego, Dudy, Rydzyka, Jędraszewskiego, Kamińskiego, Piotrowicza, Sasina, Zaradkiewicza… – czyli nihilistów, cyników i fanatyków, a w większości ludzi, którzy umiejętnie połączyli w swojej praktyce politycznej i praktyce życiowej fanatyzm, nihilizm i cynizm.

Cały esej Cezarego Michalskiego: jak wyruchano w Polsce demokrację >>>

– Jest zbyt mało dni, by przeprowadzić wybory. Musiałby nastąpić cud, by do nich doprowadzić – twierdzi szef Państwowej Komisji Wyborczej. Sylwester Marciniak podkreśla, że najlepszym wyjściem byłoby wprowadzenie stanu nadzwyczajnego i przeprowadzenie wyborów prezydenckich w późniejszym terminie.

Więcej szefa PKW Sylwestra Marciniaka >>>

Jarosław Kaczyński czuje pismo nosem i doskonale wie, że władza wymyka się mu z rąk.

Desperacja, z jaką Jarosław Kaczyński walczy o wybory 10 maja, naprawdę robi wrażenie: w minionym tygodniu osobiście rozmawiał z posłami Porozumienia Jarosława Gowina, próbując ich nakłonić do przejścia na swoją stronę. Żaden normalny, demokratyczny polityk nie miałby dość determinacji ani chęci utrzymania się u władzy za wszelką cenę, by tak jak on pazurami drzeć ziemię i zębami wgryzać się w darń. Większość dawno już by odpuściła. Ale nie wódz. On walczy o władzę tak, jakby chodziło o jego życie.

Cały felieton Wojciecha Maziarskiego >>>

Stalinowskie ciągoty Kaczyńskiego

2 Maj

Kaczyński przypomina swoją postawą Stalina, który wymordował elity polskie w Katyniu.

Elity więc odmawiają uczestniczenia w procederze mordowania ich.

Dziwicie się?

Kaczyńskiemu na pohybel. Mam nadzieję, że niedługo będzie gnić w pierdlu.

On naprawdę nas nienawidzi, on naprawdę powiedział: zakazane mordy, gestapo, gorszy sort.

Nie posiada jakichś szczególnych uzdolnień, okazuje się, ze za pomocą nienawiści można sięgnąć po władzę autorytarną.

Aby wybory legitymizowały władzę, nie tylko muszą być wolne i uczciwe, ale też za takie uznawane. Jeśli dojdzie do wyborów korespondencyjnych w maju, zarzuty o ich uczciwość z pewnością się pojawią. Jednak nie będzie możliwości wykazania ich ewentualnej niesłuszności. Skąd będziemy wiedzieć, że wysuwane zarzuty będą nieuzasadnione? – pisze prof. Jacek Haman.

Esej Jacka Hamana tutaj >>>

Decyzja o nieuczestnictwie jest niekiedy krytykowana jako przejaw bierności, oddawania sprawy walkowerem. Nie zgadzam się z tym. Dla mnie byłaby przejawem odrzucenia legitymizacji prezydenta wybranego w ten sposób – pisze prof. Andrzej Rychard, socjolog.

Esej prof. Rycharda >>>

Corbyn, Sanders, Czarzasty czy Zandberg też chcieliby manipulować ludem. Jednak Trump, Johnson, Kaczyński czy Orbán zawsze sprzątną im ten lud sprzed nosa – pisze Cezary Michalski. Dlaczego lewica na Zachodzie i w Polsce nie skorzystała na epidemicznym kryzysie, choć obnażył on wiele patologii neoliberalnego porządku?

Bardzo ciekawy esej Cezarego Michalskiego >>>

Przyznam, że od 5 lat wręcz niechętnie myślę o tej dacie, bo wiem, że znowu będę musiał oglądać człowieka, który jest prezydentem Rzeczpospolitej, który będzie mówił piękne i wzniosłe słowa rażąco sprzeczne z praktyką jego działania. Pewnie znowu usłyszymy o jedności, oddaniu ojczyźnie, patriotyzmie, a widzimy, jak to na co dzień wygląda – łamanie konstytucji – mówi prof. Tomasz Nałęcz, historyk i były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Niejedną taką dyktaturę potrafię opisać i wiem jedno – to się prędzej czy później zawali, a im dłużej to będzie trwało, tym większy będzie upadek i większa nicość. Dzisiaj bez większego niebezpieczeństwa pomyłki można powiedzieć, że Andrzej Duda zapisuje się nie złotymi zgłoskami czy nawet pastelowymi kolorami, tylko ciemną barwą – dodaje.

Rozmowa z prof. Tomaszem Nałęczem >>>

Może tak naprawdę szansą i nadzieją dla Polski są właśnie oni?

Mija już piąty rok, odkąd Polska pokazała zupełnie inne swoje oblicze. Takie, które dla wielu jest nie do przyjęcia, cofające nas w czasy PRL-u, prowadzące w stronę dyktatury i ostrego autorytaryzmu. Jednych to cieszy, ale dla takich jak ja to wielka porażka. Klęska, przekreślenie 26 lat niby wolnych, ale jak się okazuje, pełnych ukrytych demonów niezadowolenia, agresji, nacjonalizmu, roszczeń, zahamowań, złości, niezaspokojonych ambicji i przerośniętych ego. Wystarczyła chwila, jedno zdarzenie, a ta, wydawałoby się, poukładana Polska, okazała się puszką Pandory, otwartą przez tych, którzy wzięli na siebie główną rolę kreatorów „prawdziwej” Polski.

Felieton Tamary Olszewskiej >>>