Tag Archives: Barbara Piela

Zamach na Adamowicza 5

15 Sty

„Wiadomości” TVP informując o śmierci Pawła Adamowicza,  przekroczyły kolejne już granice. Wczorajsze wydanie prowadził z Gdańska Krzysztof Ziemiec. W jednym z materiałów zarzucono Jurkowi Owsiakowi, że po ataku na prezydenta Adamowiczanie przerwał licytacji w głównym studiu WOŚP w Warszawie. Można było też usłyszeć, że ”to policja miała rację, mówiąc, że organizowany przez Owsiaka festiwal Pol’and’Rock to impreza podwyższonego ryzyka”. Autorem materiału był Maksymilian Maszenda.

W innym materiale Maciej Sawicki mówił o mowie nienawiści. Pokazał, jak Jerzy Owsiak, wychodząc z sali po ogłoszeniu swojej rezygnacji z szefowania WOŚP, mówił: – „Szanowni państwo, dziki kraj, dziki kraj”. Sawicki przypomniał zabójstwo działacza PiS Marka Rosiaka przez byłego członka PO Ryszarda Cybę. Autor materiału przypomniał przykłady wypowiedzi polityków PO Nie ma nadziei dla programu o 19:30. Jedyne pokazane przykłady mowy nienawiści to politycy PO i przyjaciele. Jedyne. Pozostali politycy to najwyraźniej aniołki. Brak słów. Brawo szanowni państwo” – skomentował na Twitterze Krzysztof Berenda z RMF FM. – „Na takie coś mam nieelegancki termin „dziennikur…two”. #KurskiMusiOdejść” – napisała prawicowa blogerka Kataryna.

Większość dziennikarzy też dawała wyraz swojemu oburzeniu. – Głosem władzy i PiS-u są „Wiadomości”. Zero refleksji, zero pokory, zero powściągliwości. Hejt w służbie partii i władzy. Tacy są, takich ich stworzyła ich partia. Będzie tylko gorzej” – napisał Tomasz Lis z „Newsweeka”.

Nawet w dniu śmierci Pawła Adamowicza, w głównym wydaniu „Wiadomości” z mottem „Nie wykorzystywać tragedii politycznie”, funkcjonariusze Jarosława Olechowskiego nie zrezygnowali z narracji, że „PO wyhodowała Cybę”. Nie ma granic. Nie ma dna” – to wpis Krzysztofa Leskiego.

Mam nadzieję, że wykładowcy omawiają teraz ze studentami to, co się dzieje w TVP. Że wskazują przykłady materiałów łamiących wszelkie zasady tego zawodu i uczą, że dziennikarstwo to przekazywanie rzetelnych, zweryfikowanych informacji, bez emocji, apolitycznie, odpowiedzialnie, a kiedy trzeba przekazać tę najgorszą z wiadomości – zawsze z poszanowaniem rodziny pokrzywdzonych lub osób, które odeszły” – podsumowała Marta Bellon z „Business Insider Polska”.

„JUREK, nie możesz rezygnować z zarządzania swoim Dziełem. Naszym, wspólnym Polaków, Dziełem. Tragedia śmierci Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza nie ma nic wspólnego z finałem, świętem dobra. Jurek, jesteś nam potrzebny!!!” – napisała na Twitterze szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska.

Owsiak złożył rezygnację. Zachował się jak polityk, który poczuwa się do odpowiedz. za swój resort, choć sam nie zawinił. Gdy minister tak uczyni (jakże rzadko!) – premier, jego szef, może dymisji nie przyjąć. Szefem Owsiaka jesteśmy my, obywatele. Ja tej dymisji nie przyjmuję! A wy?” – to wpis senatora Marka Borowskiego.

Niejako w odpowiedzi w sieci utworzono specjalny hasztag #MuremZaOwsiakiem. Internauci przekonują twórcę WOŚP, że „mieliśmy grać do końca świata i o jeden dzień dłużej”. – „Proszę rozważyć prośby o pozostanie na czele WOŚP!!! Niech Pan nie pozbawia nas tego, co Pan zbudował – z czym jest Pan utożsamiany!”; – „Wg mnie, WOŚP, który czyni dobro nie może przegrać ze złem, które czynią źli ludzie. Mam nadzieję, że Jurek cofnie swoją decyzję. Nie dziś, nie jutro… Ale do kolejnego finału jest rok, dużo czasu na przemyślenia. To nie WOŚP winna jest śmierci P. Adamowicza, prezydenta Gdańska”; – „Jurek Owsiak jest teraz bardziej potrzebny niż nam wszystkim się wydaje. Orkiestra Świątecznej Pomocy jest tym z czego wszyscy jesteśmy dumni od lat. Ze względu na pamięć dla Pawła Adamowicza i wszystkich, którzy tworzą naszą orkiestrę Owsiak powinien zostać” – pisali internauci.

Głos w sprawie zabrał również metropolita poznański Stanisław Gądecki. – „Działalność Owsiaka przyniosła dobro. Rezygnacja w czynieniu dobra pod wpływem impulsu to nieroztropność” – powiedział abp Gądecki.

Przez lata finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy był narodowym świętem dobra.
Jeden taki dzień oczyszczał nas z nalotu nienawiści.
Telewizja, wtedy publiczna, transmitowała przebieg wieczoru aż do nocy.
Ludzie byli razem, czuli się dobrze pomagając najsłabszym.

Pieniądze zawsze były uczciwie rozliczane.
Setki tysięcy dzieci i dorosłych korzystało ze sprzętu z serduszkiem.
Owsiak był uważany za super lidera Orkiestry.
Gdy PiS objął rządy wszystko się zmieniło. Po katastrofie smoleńskiej podzielili nas “bez żadnego trybu”.
Partia nie mogła wytrzymać, że tego dnia jesteśmy razem. Czujemy wspólnotę, choć przez jeden dzień w roku.
Zaczęła się plugawa kampania anyowsiakowa, antyorkiestrowa.

Przez ostatnie trzy lata wynajęci spece od pisowskiej propagandy robili wszystko by zohydzić WOŚP.
Zakazali pokazywania koncertów, przekazywania wspaniałej atmosfery.
Publikowano kłamliwe wypowiedzi posłów PiSu oraz posłanki Pawłowicz.
W zeszłym roku przekaz telewizyjny na temat WOŚP trwał 14 sekund.
W tym roku pojawiła się odrażająca dobranocka, rodem z lat trzydziestych w Niemczech, w której Owsiak i Gronkiewicz Walz, z nosami (wiadomo) pochylają się nad górą pieniędzy. Banknoty mają gwiazdę Dawida.

Zrobił się hałas, więc “zawieszono” wydawcę, jednak przekaz poszedł w lud, w tę jego najbardziej nienawistną część.
PiS mrugnął do swojego suwerena, tego przekonanego o światowym spisku. Wicie – rozumicie!
Rzeczniczka rządu po skopaniu kodowca przez narodowców, mówi: to nie powinno się wydarzyć, ale poniekąd ich rozumiem.
Na swoje szczęście kopanemu udało się uciec, uratował życie.
Teraz posłanka Pawłowicz obwinia Owsiaka o tragedię.
Rządzącym do głowy uderzyła mieszaniny władzy z wodą sodową.
Zakazali udziału w imprezach WOŚP wojska, służb, straży pożarnej… Zupełnie jakby to był ich folwark, a pracujący w służbach byli chłopami pańszczyźnianymi. Może do tragedii by nie doszło, gdyby te służby były obecne?

Szczuli na Orkiestrę, szczują na sędziów.
Genetyczny patriota, jak mówi sam o sobie, Suski, bredzi coś o złocie zakopanym w ogródkach sędziów.
Może znajdzie się kolejny bandzior, który napadnie na któregoś znienawidzonego przez PiS sędziego, tak jak wcześniej na Kwaśniaka?
Minister Spraw Wewnętrznych, Joachim Brudziński mówiąc o dramacie Pawła Adamowicza, wydawał się autentycznie przejęty. W tamtej chwili. Na gorąco. Czy to się zmieni, czy też wejdą kalkulacje, co się opłaca, a co nie?

Na razie nie ma wypowiedzi najważniejszego prezesa wszystkich prezesów Jarosława Kaczyńskiego. Podobno jest niedysponowany.
Ciekawe jakie przyjdą rozkazy z Nowogrodzkiej.
Czy pisowscy oficjele mogą współczuć, wyrażać oburzenie z powodu tej zbrodni, jak normalni ludzie?
Czy mają mówić, że to nie powinno się wydarzyć, ale “poniekąd rozumieją”?
Następne godziny i dni pokażą do czego zostanie wykorzystana tragedia…

Uniwersalnie pisze Waldemar Mystkowski o konwencji partyjki Jarosława Gowina (fragment).

Czy wicepremier Jarosław Gowin będąc członkiem PO i rządu PO-PSL donosił Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak robił to Mateusz Morawiecki? Jeszcze nie pochwalił się delatorstwem, może ten atut trzymać na czarną godzinę.

Gowin znany jest z jednego pomysłu politycznego – deregulacji. Kiedyś chciał deregulować profesje i zawody, aby do ich wykonywania był łatwiejszy dostęp, szczególnie profesji prawniczych. Jak to w Polsce, skończyło się na szczytnych chęciach, czyli chciejstwie.

(…)

Czy Gowin chce też deregulować Unię Europejską? Freud pewnie tak by orzekł, albowiem Gowin był użyć zwrotu: „Polska  weźmie na siebie rolę strażnika wolności gospodarczej w Zjednoczonej Europie”. Kto zatem należałby do tej Zjednoczonej Europy? Używamy dalej Freuda – Gowin był powiedzieć: „Skoro Brytyjczycy za chwilę opuszczą UE…”. Po Brexicie i Polexicie utworzona zostanie ta prawicowa Zjednoczona Europa? Można też się uśmiać z tej wolności gospodarczej, bo PiS póki co nacjonalizuje, a to jest odwrotnością wolności.

Przemawiała też Beata Szydło. Nie wiadomo, co chciała przekazać, gdyż była premier ma zderegulowaną retorykę, nazywa się ona po prostu logoreą, słowotokiem. Ponoć deżurnalizacja reportera „Wyborczej” nastąpiła, gdy chciał zrobić fotkę byłej premier znanej z „sukcesu” 1:27.

Wiceminister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz ogłosiła program Energia Plus. Kilka dni temu ją już poznaliśmy poprzez używanie limuzyny rządowej do wożenia męża i dzieci. Energia z plusem jest sama w sobie pokracznością, bo w energii występuje plus i minus, a jak dodamy jeszcze jeden plus, to w ogóle nie popłynie prąd, bo nastąpi spięcie. Z Emilewicz wyszedł Freud, mianowicie zapewniała: „programy z plusem po prostu się udają”. Otóż nie udał się program Mieszkanie Plus.

Obawiam się, że Porozumieniu i koalicji pisowskiej wyjdzie na końcu ostateczna deregulacja – degeneracja.

. w Poranku TOK FM u Jana Wróbla

. w Poranku TOK FM u Jana Wróbla: Prawo jest od tego, aby hamować zjawiska ludzkich emocji, które przekształcają się w czyny

Suski, Glapiński i antysemityzm. Pisowska zgnilizna

12 Sty

 „To się nie dzieje naprawdę. Marek Suski jako jeden z argumentów za reformą sądownictwa, powiedział, że „niektórzy sędziowie mają w ogródkach zakopane sztabki złota, nie wiadomo skąd” – napisał na Twitterze Patryk Michalski z RMF FM. Reporter powołuje się na oficjalne sprawozdanie Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i  Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego.

Jej przedstawiciele byli w Polsce we wrześniu ubiegłego roku w sprawie pisowskiej „reformy” wymiaru sprawiedliwości. Spotkali się z przedstawicielami rządu, opozycji, sędziami i organizacjami pozarządowymi.

Marek Suski, który – przypomnijmy jest szefem gabinetu politycznego premiera Morawieckiego – podczas spotkania z komisją z PE twierdził, że dlatego PiS reformuje sądownictwo, bo niektórzy sędziowie poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa są bardzo bogaci, nie wiadomo skąd mają te pieniądze oraz, że… zakopywali złoto w ich ogrodach.

Na jednak nie poprzestał. Jak wynika ze sprawozdania, Suski porównywał  reakcję instytucji unijnych na pisowską reformę do historycznych działań Moskwy. Te „rewelacje” padły na spotkaniu, w którym uczestniczyli także szef MSZ Jacek Czaputowicz i jego zastępca Konrad Szymański.

„Nie da się tego w sposób kulturalny skomentować” – podsumował na Twitterze jeden z internautów.

„PiS będzie bronił Glapińskiego jak niepodległości. Dowód? Sellin w Trójce wchodzi w idiotyczną narrację, że próba jego odwołania to „spisek w celu wprowadzenia euro w PL”. Niedawno sami pisowcy się z tej głupoty śmiali. A teraz to przekaz dnia” – napisał na Twitterze Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”. Przypomnijmy, że Jarosław Sellin to wiceminister kultury w rządzie PiS.

Wypowiedź Sellina sprowokowała więcej komentarzy na Twitterze. Prawicowa blogerka Kataryna napisała: – „Testowanie granic tolerancji elektoratu na obrażanie jego inteligencji”. – „Pan Sellin dawno temu dołączył do grupy, w której już jest Marszałek Karczewski – ludzi wydawałoby się niegłupich, którzy jednak zdradzają swoje prawdziwe „JA” przy pierwszej lepszej okazji”; – „A może Glapiński powiedział, że nie odejdzie choćby nie wiem co. I co mu zrobią? Kolejna wojna i ustawki ustaw w roku wyborczym? Opozycja by ich ukrzyżowała. Więc skoro nie mogą go odwołać to albo dadzą mu się samozaorać, równocześnie odcinając się od niego, albo go będą bronić…”; – „PiS, a raczej Kaczyński będzie bronił własnych 4 liter. Glapiński za dużo wie o nim, o Telegrafie, o innych interesach PC, a później PiS- u”.

Jeden z internautów porównał Sellina do europosła PiS Ryszarda Czarneckiego. – „Sellin przypomina obatela, też zna się na wszystkim”.

Prezes PiS, była premier, obecny szef rządu oraz ponad dwustu innych posłów tej partii mogło – według sędziego Igora Tuleyi – składać fałszywe zeznania w związku ze słynnym „posiedzeniem Sejmu” w Sali Kolumnowej w grudniu 2016 roku. Na początku zeszłego roku sędzia złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury – a ta odmówiła wszczęcia śledztwa. Teraz, w grudniu tę decyzję podtrzymał sąd – co zamyka tę sprawę. – Czuję niesmak i dyskomfort. W tym przypadku wali się autorytet wymiaru sprawiedliwości – mówi Onetowi sędzia Tuleya.

  • Latem 2017 roku warszawska prokuratura umorzyła śledztwo ws. „posiedzenia Sejmu” na Sali Kolumnowej
  • Tę decyzję zaskarżyła opozycja – sprawa trafiła właśnie do sędziego Tuleyi
  • Ten uznał, że śledztwo należy bezwzględnie przeprowadzić, jednak prokuratura – w maju 2018 – ponownie podjęła decyzję o jego umorzeniu
  • Wcześniej, w styczniu zeszłego roku sędzia Tuleya złożył do prokuratury zawiadomienie, dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa składania fałszywych zeznań przez ponad dwustu polityków PiS – o jego szczegółach poinformowała „Gazeta Wyborcza”
  • Także to śledztwo zostało umorzone – a w grudniu decyzję prokuratury podtrzymał radomski Sąd Rejonowy, na niejawnym posiedzeniu. Decyzja sądu jest ostateczna
  •  – Wciąż wierzę, że Polska jest państwem prawa jednak ta sprawa nie jest tego najlepszym przykładem – mówi Onetowi sędzia Tuleya

Magda Gałczyńska, Onet: Czołowi politycy PiS mieli – według złożonego przez pana zawiadomienia do prokuratury – składać fałszywe zeznania ws. swobodnego dostępu do Sali Kolumnowej w grudniu 2016 roku. Jak pan się teraz czuje, kiedy Sąd Rejonowy w Radomiu podtrzymał decyzję prokuratury o niewszczynaniu śledztwa w tej sprawie?

Igor Tuleya, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie: Szczerze? Czuję niesmak i dyskomfort. Powiem tak, wciąż głęboko wierzę, że Polska jest państwem prawa ale ten przypadek nie jest najlepszym dowodem na obronę tej tezy.

Ale gra jest skończona, decyzja sądu zamyka postepowanie w tej sprawie?

To prawda, decyzja radomskiego sądu jest ostateczna. Przynajmniej w obecnej rzeczywistości politycznej, bo w moim przekonaniu do tej sprawy należałoby kiedyś wrócić. Ja zrobiłem swoje, obowiązkiem sądu było złożenie zawiadomienia o przestępstwie, jeśli powstało podejrzenie, że politycy mogli składać fałszywe zeznania. A to akurat było ewidentne.

Że kłamali?

Jakie były materiały, wszyscy wiemy. Ja zadałem sobie trochę trudu, zawiadomienie do prokuratury było dość obszerne, liczyło ponad 60 stron. To był mój obowiązek, żeby tego tak nie zostawić.

Liczył pan na prokuraturę?

Nie, nie miałem złudzeń, żeby organy ścigania się nad tym pochyliły ale obowiązkiem sądu było zareagować i poinformować odpowiednie służby o możliwości popełnienia przestępstwa. No i przynajmniej pozostał ślad w naszych aktach. Być może będzie to ślad tylko dla historyków…

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki w śledztwie zeznał, że Sala Kolumnowa była celowo zorganizowana tak, by nie dopuścić posłów opozycji do stołu prezydialnego, by nie mogli przekroczyć trzeciej od tyłu linii krzeseł, i że był to świadomy zamysł. Z drugiej strony, cała „góra” PiS-u, łącznie w prezesem czy ówczesną premier zeznała, że posłowie opozycji mogli się po sali poruszać swobodnie i była możliwość, by zabrać głos. To jak prokuratura uznała, że posłowie być może skłamali, ale zrobili to nieświadomie. Jak to można wytłumaczyć?

Nie wiem. Wiem, że przestępstwo składania fałszywych zeznań nie jest szczególnie skomplikowane. Albo ktoś mija się z prawdą, albo mówi, jak było. Tu akurat każdy może skonfrontować i porównać rzeczywistość, którą wszyscy na nagraniach stacji telewizyjnych mogliśmy obserwować z tym, co mówili politycy PiS. Mnie możliwość popełnienia przestępstwa przez te osoby wydawała się raczej oczywista, ale jak widać prokuratura oceniła to inaczej.

Jakie ta decyzja prokuratury, a potem radomskiego sądu będzie mieć konsekwencje? Pytam w szerszym kontekście, o odbiór społeczny?

Po pierwsze, jasne jest, że tak lubiana przez rządzących teza, że wszyscy są równi wobec prawa jest bzdurą. Bo ta sprawa pokazuje, że nie jesteśmy traktowani tak samo przez organy państwa. Poza tym, tu jak w soczewce widać, że „jak jesteś na świeczniku, to wolno ci wszystko”. A to dla społeczeństwa jest po prostu skrajnie demoralizujące. Ale najważniejsza jest inna rzecz. Ta decyzja o niewszczęciu śledztwa w tak ewidentnej sprawie powoduje, że autorytet wymiaru sprawiedliwości po prostu się wali. I faktycznie, pod tym względem już za chwilę będziemy mieli „Polskę w ruinie”.

Wtedy, w 2017 roku, gdy po raz pierwszy nakazywał pan prokuraturze wszcząć śledztwo w sprawie posiedzienia w Sali Kolumnowej, powiedział pan, że”16 grudnia pogrzebano demokrację, bezkarnie zgwałcono prawo, tamtej nocy umarła zwykła ludzka przyzwoitość”. A dziś mamy decyzję sądu, że nie trzeba wszczynać śledztwa w sprawie potencjalnie fałszywych zeznań polityków PiS…

Dlatego dziś bym – w kontekście tej nowej decyzji – tamta frazę powtórzył, nie zmieniając ani słowa. Tak właśnie się stało, umarła przyzwoitość. Kropka.

Sam pomysł pachnie już zdradą narodową.

Ostatnimi czasy grom z jasnego nieba poraził Polaków z mocno chrześcijańską duszą, gdy Barbara Nowacka ogłosiła projekt ustawy oddzielającej Kościół od Państwa. Naruszyła to, co w dzisiejszej Polsce jest święte, czyli… przyczepiła się do Instytucji, która marzy wręcz o Polsce jako państwie wyznaniowym. Oj i co to teraz będzie? Co będzie?

Inicjatywa Polska w swoim projekcie chce niewiele. Ot, tylko zaprzestania finansowania lekcji religii ze środków publicznych i precyzyjne uregulowanie jej obecności w szkołach, odejście od finansowania składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne księży, likwidację Funduszu Kościelnego oraz wspólnych komisji rządowo – kościelnych, zastępując je jedną komisją, złożoną z przedstawicieli rządu, kościołów, związków wyznaniowych oraz organizacji świeckich skupiających agnostyków i ateistów.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Odezwał się już rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik, który z oburzeniem stwierdził, że „wyrzucanie religii w taki czy inny sposób ze szkoły jest wracaniem do czasów komunistycznych”, a już sam pomysł, by to Kościół płacił katechetom uznał za całkowicie niedorzeczny. Według niego, to sprzeczne z Konstytucją, gdzie zapisane jest prawo do bezpłatnego nauczania, a gdy zwrócono mu uwagę, że to nie rodzice płaciliby ze swojej kieszeni, tylko właśnie Kościół, odwrócił kota ogonem. Mówił o utraconych przez Kościół dobrach i majątku, gdy „zabrali nam go zaborcy – Rosjanie, Prusacy i Austriacy podczas zaborów, a czego nam oni nie zabrali, to zabrali komuniści”. Czyli co? Nie ma kasy na finansowanie lekcji religii? Natychmiast też przypomniał o działalności charytatywnej Kościoła, obejmującej pomocą ok. 3 mln osób. Przepraszam, a co ma piernik do wiatraka?

Swoje trzy grosze postanowił też dorzucić ksiądz Węgrzyniak, żądając zaprzestania kłamstw, bo to „Kościół utrzymuje państwo, a nie odwrotnie”. W swoim artykule, zamieszczonym na fronda.pl, usiłuje przekonywać, że rozdzielność Kościoła jest w pełni zachowana, bo instytucja ta w żaden sposób nie wpływa na władze państwowe. Hahahaha…koń by się uśmiał. A ta agitacja wyborcza w świątyniach? Wspieranie PiS-u słowem i ciałem? Naciski na parlamentarzystów w sprawie zakazu aborcji czy ustawy antyprzemocowej? Uprzywilejowana pozycja przy rozdawnictwie pieniędzy? Zgoda władz na ingerowanie Kościoła w coraz więcej obszarów życia publicznego i politycznego, na krzyże gdzie się da, msze na okrągło, wychowawstwo w szkołach dla księży… to rzeczywiście w pełni zachowany rozdział Kościoła od państwa?

W swoich rozmyślaniach Węgrzyniak idzie jeszcze dalej. Skoro ponad 90% Polaków to katolicy, którzy płacą państwu podatki, to niech tam sobie dojdzie do takiego rozdziału. Katolicy przestaną płacić podatki, założą sobie własne przedszkola, szkoły, szpitale czy straż. Będą sobie żyli spokojnie, bez wypominania im czegokolwiek, a Polska padnie.

Zwraca też uwagę, że już od dawna państwo z Kościołem się dogadało, czego dowodem jest konkordat. No cóż, każdy, kto przeczytał uważnie ten dokument, świetnie wie, że ksiądz coś kręci. Jedyne, co można w konkordacie znaleźć to zobowiązania Państwa Polskiego wobec Kościoła i ani słowa o obowiązkach wobec Polski. Nie ma co, świetny dokument o normalizacji wzajemnych relacji…

Na koniec ksiądz się nieco zreflektował, chyba zrozumiał, że nieco zaszalał i uznał, że zawsze można się dogadać, ale pod warunkiem, że przeciwnicy Kościoła przestaną kłamać, jakoby państwo tyle dawało na księży. Pod warunkiem, że ze szkół usunie się również „przygotowanie do życia w rodzinie, edukację seksualną, godziny wychowawcze, wykłady na medycynie, które promują antykoncepcję. Usuńmy finansowanie szpitali, w których ma miejsce aborcja i in vitro. Usuńmy wszelkie dotacje stowarzyszeń, czasopism, organizacji, zajęć i ludzi, które głoszą wartości niezgodne z nauką Kościoła”. Ciekawe spojrzenie na budowanie kompromisu, prawda?

Całkowicie od projektu Nowackiej odcina się PSL, a z kolei Schetyna wydaje się być pełnym zrozumienia dla niego, choć politycy PO raczej nie są nim zachwyceni. Profesor Góralski z Wydziału Prawa Kanonicznego UKSW jest bardzo zaskoczony postawą szefa PO i uważa, że nie jest ona „utrzymana w duchu koncyliacyjnym, przeciwnie: nie służy dobrze pokojowi społecznemu”.

No to się porobiło… Duchowni oburzeni, lud poruszony i znowu słychać, jak to w Polsce prześladuje się chrześcijan, jak się ich gnębi. Czekam tylko, kiedy zostanie ogłoszony termin krucjaty w obronie wiary i jej wyznawców. Kiedy wyjdą na ulice członkowie kół Gazety Polskiej, przyjaciele Tadeusza Rydzyka, telewizji Trwam i prasy skrajnie prawicowej, wspomagani przez chłopców narodowców. Od wojen religijnych minęło już kilka wieków, więc pewnie czas na powtórkę, bo przecież historia lubi zataczać koło.

Przyznam się szczerze, że jestem już nieco zmęczona tym ciągłym nawoływaniem do stawiania Kościoła na piedestale. Jestem zmęczona roszczeniową postawą tej instytucji, coraz mocniej wyciągniętą łapką, bo chce więcej i więcej. Nawoływaniem do przestrzegania propagowanych przez siebie zasad w sytuacji, gdy sama ma je głęboko gdzieś. Jak można mówić o uczciwości, rzetelności, tolerancji do wiary, gdy na każdym kroku się temu zaprzecza? Gdy po cichutku i skrycie buduje się podstawy państwa wyznaniowego, co ma tak mocne wsparcie partii rządzącej?

Ludzie! Żyjcie sobie jak chcecie, ale i dajcie żyć innym. Państwo musi być świeckie, szkoła musi być wolna od ideologii i poglądów, instytucje publiczne to nie kościoły, więc krzyży w nich nie potrzeba. Epatowanie katolicyzmem na każdym kroku, te msze, wiernopoddaństwo partii rządzącej, to przekonanie, że jak ktoś nie za PiS-em, to zły katolik, te płonące race i petardy na pielgrzymkach narodowców – to wszystko wzbudza coraz większy odruch wymiotny u każdego, kto chce spokojnie żyć w państwie prawa, w którym jest miejsce dla każdego. Kościele, ogarnij się wreszcie!!!

Waldemar Mystkowski pisze o pisowskim antysemityzmie.

Na pisowskie salony wkracza antysemityzm, co nie jest jakąś wielką niespodzianką. Wystarczyło wcześniej posłuchać polityków tej partii, co mają do powiedzenia na temat Jedwabnego albo, jaki jest ich stosunek do szmalcownictwa, którego wykładnia jest jedna: część Polaków ujawniało hitlerowcom miejsca, w których ukrywali się Żydzi w czasie II wojny światowej.

Nie tylko Jan Gross opisywał „sąsiadów” Polaków, będących pomagierami hitlerowców, ale nasi historycy. Ponadto, kiedy wsłuchać się w domowe opowieści, szybko można odkryć, iż Polacy niczym nie różnią się od innych narodów, a czasami są „lepsi”. Polski kołtun i Ciemnogród utrzymał się lepiej niż kołtuny w innych nacjach.

Żyd zresztą wchodzi w triadę nienawiści: Żydzi, masoni i cykliści, co należy dzisiaj czytać: obcy, demokraci i nowocześni. Przepraszam, a prezes jakiej partii szczuł na uchodźców, którzy jakoby mogą przynieść do Polski „cholerę, dezynterię i pasożyty”? Ten sam prezes szczuje na demokratów, na obrońców państwa prawa i Konstytucji, no i musi szczuć na cyklistów, bo nie posiada prawa jazdy.

W takiej przyszło nam żyć Polsce. Antysemityzm jest odgrzewany z historycznej hibernacji, choć Żydów nie ma. I jeszcze jedna uwaga: antysemityzm w okresie międzywojennym w Polsce był równy niemieckiemu, a możliwe, że „lepszy”. Tam jednak doszedł do władzy Hitler, a u nas odpowiednik jego nie zdążył, acz Roman Dmowski (jawny antysemita, pisze o parchach Żydach w swoich publikacjach) miał swoich rozlicznych następców, którzy prześladowali Żydów. Antysemityzm jest obecnie wybudzany. Wystarczy posłuchać uważnie obydwu Morawieckich i innych polityków PiS. Ustawa o IPN, która została utrącona przez USA i Izrael, też zmierzała do odmrożenia antysemityzmu.

Antysemityzm podskórny, ledwie ukryty ma się dobrze w Polsce pisowskiej w mediach publicznych. Dano temu wyraz w czwartkowym programie „Minęła 20” TVP Info. Zaprezentowano w nim krótką animację, w której aż roi się od antysemityzmu i spełnia wszystkie powyższe zarzuty, które wyżej zmetaforyzowałem. Żydów nie ma, ale można ich wykreować i tak – dostaje się Hannie Gronkiewicz-Waltz. Była prezydent Warszawy na filmiku „powołuje” do działalności Jerzego Owsiaka, a ten „grabi” Polaków i pieniądze oddaje Żydom. Mniej więcej taka jest interpretacja filmiku zrealizowanego przez niejaką Barbarę Pielę. Estetyka jest turpistyczna wzięta z goebbelsowskiego „Żyda Suessa”.

Polska humanistycznie marnieje w oczach, telewizja publiczna pluje, zohydza, szczuje. Nie jest to medium obywateli, ale funkcjonariuszy PiS. Filmik antysemicki należy wpisać na konto partii rządzącej. Olechowski, który jest szefem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, tweetuje, że „zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za incydent”. Uśmialiście się z tych zapowiadanych konsekwencji? Nie chodzi tylko o to, że znowu Mateusz Morawiecki będzie się kajał w naszym imieniu, ale przede wszystkim o to, jak niszczone jest społeczeństwo polskie, jak ważne dla społeczeństwa są opluwane wartości ludzkie.

Tego nie można załatwić jakąś ustawą – amoralność jest trwalsza niż długość życia Kaczyńskiego i Morawieckiego. Oni zejdą z tego świata, a przyszłe pokolenia zostaną z tym złem, które jest obecnie reanimowane.

Warto o tym pamiętać. Szczególnie polecam ludziom związanym z PiS. Tak łatwo przychodzi wam kłamać i pomawiać❗️ Sam to doświadczam. Później jak wynika z waszych opowieści, zeznań nic się nie zgadza. A przychodzi czas w którym przyjdzie wam „stanąć w prawdzie”‼️

Atak na WOŚP i Jurka Owsiaka

11 Sty

Kukiełka Hanny Gronkiewicz-Waltz buduje kukiełkę Jerzego Owsiaka, a następnie ją nakręca. Razem zbierają pieniądze na rzecz WOŚP. Znaczna ich część jest odkładana na bok i trafia do worków przygotowanych przez byłą prezydent Warszawy. Kukiełka przedstawiająca Owsiaka powtarza „hej, siema” – tak wyglądała przygotowana przez Barbarę Pielę animacja, którą wczoraj wieczorem wyemitowano w TVP Info.

Na tym nie koniec – w tej rzekomo satyrycznej animacji pojawia się również scenka z kwestowania. Wolontariuszka stoi na mrozie z puszką WOŚP, a Jerzy Owsiak siedzi na ławce pod kołdrą.

Internauci zwrócili też uwagę na jeszcze jeden szczegół – na jednym z banknotów 200-złotowych widać gwiazdę Dawida oraz… wizerunek Lecha Kaczyńskiego (a może Jarosława?). I tylko za to autorka animacji Barbara Piela postanowiła przeprosić na Twitterze.

Podobnie zachował się Jarosław Olechowski z TVP, który napisał: – „Szanowni Państwo, dyrekcja Telewizyjnej Agencji Informacyjnej stanowczo potępia powielanie antysemickich stereotypów. Nie ma na to zgody. Dlatego wobec osób odpowiedzialnych za incydent w ostatnim programie „Minęła 20” zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje”. – „Plastusie powielają antysemickie stereotypy od dawna. Nie zareagowalibyście, gdyby nie to, że ich autorka jako rekwizytu użyła banknotów sugerujących, że Lech Kaczyński to żydowski król (skoro jest na banknocie z Gwiazdą Dawida). I co to konkretnie znaczy „surowe konsekwencje”?” – zapytała Bianka Mikołajewska z oko.press. Odpowiedzi nie było ani też reakcji TVP na obrzydliwe sugestie, dotyczące Hanny Gronkiewicz-Waltz i Jerzego Owsiaka.

>>>