Tag Archives: Andy Letkiewicz

W gadzinówce TVP zabronione jest wymawianie nazwy TVN

2 Sty

Tylko brakiem klasy wytłumaczyć można zachowanie dziennikarki Danuty Choleckiej z TVP, która w dość obcesowo potraktowała na wizji zaproszonego gościa.

Paweł Lech z PO – podczas rozmowy na temat oglądalności TVP w sylwestrową noc – wspomniał o imprezie organizowanej przez TVN w Warszawie na Placu Bankowym i to wystarczyło, by odebrać mu głos.

Oburzona „śmiałością” gościa Cholecka zawołała:

„Uuu… To w TVN-ie niech pan to opowie! Myślę, że nasi widzowie się świetnie bawili i ci, którzy z Telewizją Polską spędzili sylwestra z pewnością nie żałują”.

W odpowiedzi na to w mediach społecznościowych zawrzało: Typowy przykład „dziennikarstwa” na smyczy. Żenujące” – skomentował zdarzenie użytkownik Twittera.

Reklamy

Skrajna prawica w rządzie Mateusza Morawieckiego. Andruszkiewicz

31 Gru

„Polityka Insight” podaje nieoficjalnie, że Adam Andruszkiewicz zostanie wiceministrem cyfryzacji. Poseł zasłynął tym, że wydał na paliwo 28 tys. zł, choć nie ma prawa jazdy.

Adam Andruszkiewicz jest (lub też do niedawna był) posłem klubu Wolni i Solidarni, który założył ojciec premiera Kornel Morawiecki. Koło ma zaledwie pięciu reprezentantów, ale widocznie na tyle znaczących, że – jak nieoficjalnie podała „Polityka Insight” – Andruszkiewicz ma zostać wiceministrem cyfryzacji.

Wirtualna Polska informuje, że potwierdziła doniesienia, a Andruszkiewicz prawdopodobnie propozycję przyjmie. Portal twierdzi, że poseł wystąpił z Wolnych i Solidarnych w miniony piątek. W tym miesiącu Andruszkiewicz pisał na Facebooku, że będzie dążył do „zjednoczenia sił patriotycznych”. „Tylko wielki obóz na prawicy jest w stanie zatrzymać powrót Tuska do władzy w Polsce za rok. Do budowy takiej wielkiej siły patriotycznej będę dążył. Nie oddamy Polski w ręce PO!” – napisał.

Rekordzista kilometrówek

Andruszkiewicz do sejmu wszedł z list Kukiz’15. W latach 2015-2016 był prezesem Młodzieży Wszechpolskiej, jest też członkiem Ruchu Narodowego.

O pośle zrobiło się głośno latem, gdy „Super Express” ujawnił, że Andruszkiewicz otrzymał z Kancelarii Sejmu 28 tys. zł. zwrotu za paliwo, choć nie posiada samochodu i nie ma prawa jazdy. W rozmowie z mediami tłumaczył, że zawarł umowę na użyczenie samochodu, a wożą go współpracownicy. Paweł Kukiz, choć już były szef Andruszkiewicza, przepraszał, że wpisał go na listy Kukiz’15.

Doszukiwał się antypolskości w filmach i komunizmu w pociągach

Poseł Andruszkiewicz słynie z interpelacji dotyczących „ważnych” kwestii politycznych i społecznych. Już kilka miesięcy po wejściu do Sejmu pytał ministra kultury o dotacje PISF dla filmów takich „Ida”, „Pokłosie” czy „Wałęsa. Człowiek z nadziei”, które „wpisują się w antypolską politykę historyczną”. „Przykłady te świadczą o tym, że w Polsce nadal panuje swego rodzaju cenzura, gdzie niektóre ważne tematy (…) są spychane na dalszy plan” – pisał wtedy poseł Kukiz’15.

Wniósł też interpelację do ministra infrastruktury i budownictwa ws. „nazewnictwa pociągów PKP”. Poseł oburzał się choćby na nazwę „Aurora”, która jego zdaniem promuje komunizm. Zauważa również, że wśród nowego nazewnictwa PKP pojawiły się określenia „promujące pogańskie i mityczne bóstwa: Sedina, Świętopełka, Czcibóra, Dionizosa, Światowida”. Dostało się również nazwom obcojęzycznym, m.in. „Galaxis”, „Jupiter” czy „Prometeo”.

Ofiary pedofila Jankowskiego zdają się nie mieć końca

14 Gru

Do fundacji „Nie lękajcie się” zgłosiły się trzy kolejne ofiary księdza Henryka Jankowskiego. – Opisują, jak ksiądz Jankowski się przy nich masturbował czy dotykał ich w miejscach intymnych – mówi prezes fundacji w rozmowie z „Super Expresem”.

Jak informuje „Super Express”, do fundacji „Nie lękajcie się” od momentu nagłośnienia sprawy prałata Jankowskiego zgłaszają się kolejne ofiary, które opisują, że w przeszłości były przez niego molestowane.

Henryk Jankowski. Kolejne zarzuty o pedofilię

Zgłoszenia od kolejnych ofiar księdza Jankowskiego przychodzą do fundacji „Nie lękajcie się” między innymi w formie listów. Nie wszystkie z ofiar chcą ujawniać swoje dane osobowe. W ostatnich dniach do „Nie lękajcie się” zgłosiło się trzech mężczyzn z Gdańska, Anglii i Niemiec, którzy opisują, że byli przez niego molestowani.

– To trzech dorosłych mężczyzn, którzy na przełomie lat 80. i 90. mieli po kilkanaście lat – mówi prezes fundacji „Nie lękajcie się” Marek Lisiński w rozmowie z „Super Expressem”.

Jak dodaje, obaj należeli do parafii świętej Brygidy w Gdańsku, gdzie posługę pełnił Henryk Jankowski.

– Opisują, jak ksiądz Jankowski się przy nich masturbował czy dotykał ich w miejscach intymnych – precyzuje Lisiński.

Sprawa ks. Henryka Jankowskiego

Przypomnijmy, że 6 grudnia w „Dużym Formacie” ukazał się reportaż opisujący relacje ofiar wykorzystywanych seksualnie przez księdza Henryka Jankowskiego.

– Dopadł mnie, gdy szarpałam się z klamką. Dotykał piersi, powiedział, że pokaże mi, co to znaczy od tyłu. Wkładał ręce w majtki i próbował je zdjąć – relacjonowała wydarzenia sprzed lat jedna z bohaterek reportażu.

Również „Fakty” TVN dotarły do kobiety, która twierdzi, że była molestowana przez duchownego. – Każde z dzieci podchodziło i ksiądz Jankowski niektórych sadzał sobie na kolano, głaskał. (…) Pamiętam tylko, że mi wtedy włożył rękę, bo miałam taką krótką sukieneczkę. Włożył mi wtedy rękę pod tę sukieneczkę i ściskał, dotykał moje pośladki – wspominała.

Ks. Henryk Jankowski zmarł w 2010 r. W latach 1970-2004 był proboszczem parafii św. Brygidy w Gdańsku, znany był przede wszystkim jako kapelan „Solidarności”. W związku z reportażem „Dużego Formatu” część mieszkańców Gdańska domaga się usunięcia pomnika prałata.

Jerzy Hausner był gościem Jarosława Kuźniara w „Onet Rano.”. Były minister gospodarki wyraził zaniepokojenie „upartyjnieniem prokuratury”. – Psucie naszego państwa postępowało za czasów różnych rządów. Bardziej lub mniej, ale to działanie to już niszczenie państwa, jego podstaw. Jestem tym przygnębiony – mówił Hausner. – Sytuacja jest naprawdę niebezpieczna. „Dobra zmiana” zafundowała nam daleko idące zmiany instytucjonalne, które prowadzą nas w kierunku antydemokratycznym i niepraworządnym – dodał.

Po tym wywiadzie powinno rozpaść się państwo. Bo to nie był tylko wywiad z urzędnikiem skazanym na skatowanie za uczciwość. To było powiedzenie wprost gdzie żyjemy.

W kraju rządzonym przez polityczne mafie z Wołomina, Pruszkowa, Wiejskiej. SKOK założył senator PiS-u , zarządzał Wołominem facet z WSI, korzystali z kasy politycy różnych partii. W pomniejszeniu struktura Polski. Rządzą nami mafiozi i pedofile stawiający sobie pomniki albo kościoły.

Gdybyśmy nie byli w UE musielibyśmy prosić pisowskich bezpiekoli o wydanie paszportu. Demokrację łatwo rozwalić w kraju, gdzie jej prawie nigdy nie było. Stąd 40 % poparcia dla głupoty i bezprawia. Starczy go na 200 lat jak i węgla.

Ziobro bez obciachu oskarża ofiarę – rozjuszyła morderców tropiąc ich przestępstwa. Zabijając uczciwego, wymierzyliby słuszną karę, jak obłąkany prokurator.

Smog to opary trucizny politycznej i moralnej produkowanej przez rządy wolnej Polski, to nasze pierdy z zaczadzonych głów. Więc czapki z głów panowie, a panie się nie liczą.

Ciekawie w świetle ujawnionych taśm Leszka Czarneckiego, na których wyraźnie słychać propozycję szefa KNF, obiecującego w zamian za zatrudnienie jego człowieka pomoc w rozwiązaniu problemu banku, wygląda dzisiaj relacja pana Solarza z przedstawicielami władzy.

Zacznijmy najpierw od pana Kowalczyka, człowieka, którego chciał wcisnąć do banku Czarneckiego –  Marek Chrzanowski i to z pensją, która miała zamknąć się ostatecznie w kwocie ok. 40 mln. zł. Okazało się, że od pewnego już czasu pan Kowalczyk jest zatrudniony w radzie nadzorczej Plus Banku, należącego do Zygmunta Solorza. Kowalczyk początkowo zapierał się jakichkolwiek kontaktów z Chrzanowskim, w końcu jednak przyznał, że nową posadę otrzymał dzięki jego właśnie rekomendacji.

W tym samym czasie Solorz prowadzi rozmowy z państwem w sprawie transmisji danych w sieci komórkowej o częstotliwości 800 MHz. Spółka Sferia, należąca do Cyfrowego Polsatu nie tylko chce ją zarezerwować na okres 2019 – 2033, ale również złożyła wniosek o rozłożenie opłaty za tę rezerwację na 15 rat czyli po 115 mln rocznie.

12 października prezes UKE przyznał Sferii ową częstotliwość jednocześnie nakazując dokonanie całej opłaty w wysokości 1,7 mld zł do ok. połowy listopada. W dwa dni później Solorz spotyka się z premierem Morawieckim w Świątyni Opatrzności Bożej. Spotkanie to utrzymane było w tajemnicy, ale pod naciskiem dziennikarzy, rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska przyznała, że rzeczywiście do niego doszło, jednak jej zdaniem, tematem rozmowy były tylko obchody stulecia niepodległości.

15 listopada spółka Sferia złożyła ponownie wniosek o rozłożenia płatności za otrzymaną częstotliwość na raty, co automatycznie wstrzymało bieg terminu wpłaty owych 1,7 mld zł. Według Matwiejczuka z Polsatu, nie ma co szukać drugiego dna w tej sprawie, bowiem „płatności ratalne są czymś standardowym zarówno w sferze gospodarczej, jak i w życiu przeciętnego Polaka”.

Na pytanie, czy „spłata ratalna jest w UKE standardem” rzecznik UKE, Martin Stysiak, przyznał, że do tej pory rozkładanie płatności za częstotliwość na raty, nie było praktykowane. Tak na marginesie warto przypomnieć, że szefem UKE jest od września 2016 Marcin Cichy. Wcześniej kierował on biurem analiz Ministerstwa Cyfryzacji, gdzie zajmował Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju w dziedzinie cyfryzacji. Na stanowisko prezesa UKE powołała go Beata Szydło.

Czy to wszystko jest tylko zbiegiem okoliczności, czy pan Solorz „sprzedał się” obecnej władzy? Czy zastosowano wobec niego takie same procedury jak wobec Leszka Czarneckiego? Pojawia się sporo pytań. Obserwując zmianę postawy dziennikarzy Polsatu, ich linii politycznej, coraz lepsze relacje z przedstawicielami rządzącej partii, narasta przekonanie, że coś tu jest na rzeczy. Może więc rzeczywiście przypadek Czarneckiego nie był odosobniony?

Waldemar Mystkowski pisze o wyczynach Morawieckiego i pisowców.

Czy Jarosław Kaczyński, przewidując kolejne afery, zdecyduje się na przyspieszone wybory?

Mateusz Morawiecki nikomu nie wywrócił stolika, jak chcą niektórzy publicyści, odnosząc się do sejmowej bufonady premiera z wotum zaufania. Niezależnie od tego, jak wypadnie piątkowe wotum nieufności wobec niego, które zgłosiła Platforma Obywatelska, afera KNF nie zostanie zamieciona pod dywan. Walczący z mafijnymi układami w SKOK-ach Wojciech Kwaśniak niemal zapłacił życiem, dzisiaj jasno artykułuje, z jakimi osobnikami się mierzył. Zaś stając przeciw niemu Grzegorz Bierecki i Zbigniew Ziobro – bez umawiania się – mówią językiem przestępców z Wołomina.

Morawiecki swoją bufonadę przeniósł do Brukseli, gdzie o sporze z Komisją Europejską ws. Sądu Najwyższego i w ogóle sądownictwa w Polsce stosuje sztuczkę z wyciągniętą ręką. Premier uważa, że jedną nowelą PiS cofnął demolkę sądownictwa i oczekuje od Komisji Europejskiej, a w szczególności od wiceszefa KE Fransa Timmermansa wycofania skargi z Trybunału Sprawiedliwości UE. Morawiecki jednak mówi to do naszej publiki, bo na unijnych salonach podkula ogon, tam takie prostackie manipulacje nie działają.

PiS ma kłopot z podwyżką cen prądu, różne płyną na ten temat komunikaty, zarówno od ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, jak i spółek energetycznych. Podwyżki będą i to bardzo duże, zarówno dla przedsiębiorców, którzy już podpisują umowy na dostarczenie energii z nowymi cenami, jak i dla gospodarstw indywidualnych. W tej chwili mamy chaos informacyjny, ale to jest jedna z metod pisowskich.

Głowę może dać Tchórzewski i być zdymisjonowany, na kogoś trzeba zwalić winę. Może być jednak i tak, że PiS, przewidując kolejne afery, zdecyduje się na przyspieszone wybory i zechce z podwyżkami cen prądu przeczekać do okresu powyborczego. Tak pomyślana była sztuczka z wotum zaufania. Po nich choćby potop.

Jarosław Kaczyński nie może jednak spać spokojnie. Tadeusz Rydzyk całkiem poważnie myśli o starcie swojej partii w wyborach. Ruch Prawdziwa Europa kuma się z Ruchem Narodowym, z tego może powstać koalicja przypominająca neofaszystowski podmiot polityczny księdza Jozefa Tiso. Gdyby tak miało się stać, to Mateusz Morawiecki na 28. urodzinach Radia Maryja skakałby hopsasa w hołdzie ojcu dyrektorowi.

Nawet jeżeli ceny prądu nie zabiją PiS, to na pewno ich nie wzmocnią, bo elektrowstrząsy społeczne będą miały miejsce, gdyż Polacy obawiają się – i słusznie – że podwyżki cen prądu są nośnikami podwyżek cen w ogóle.

Подчинённый перед лицом начальствующим должен иметь вид лихой и придурковатый, дабы разумением своим не смущать начальство.

Piotr I Wielki

Duda na podzespołach kościelno-kaczych

5 Gru

Więcej >>>

Od 30 lat żaden rząd nie powiedział „Jaka ma być Polska” tylko czyja. Kościoła, prawicy, pesudolewicy.

Dlatego wdychamy własne odchody węglowe, zwane przez Dudę gwarancją niepodległości. Zagazowujemy się patriotyzmem i jego wydzielinami błogosławieni przez najmocniejszą u nas siłę polityczną – Kościół.

Powinniśmy więc zmienić flagę z biało-czerwonej na czarno-czarną , kościelno-węglową. Żałobę po rozumie.

Nie mamy klasy średniej mogącej wpłynąć na cokolwiek. Mamy Tuska, kiwającego w polityce jak najlepszy zawodnik. Może nie Ronaldo czy Messie ale Franciszek Józef, bo przetrwa epokę, ale jej nie zmieni. Biedroń, nadzieja postępowców wyląduje w Brukseli. Zostaniemy bez wizji, zresztą w smogu mało co widać.

Pisowcy nie mają żadnego programu oczyszczenia powietrza, bo prezes czyści tylko kuwetę.

Zaraz Duda spotka się ze Schwarzeneggerem, Duduś na podzespołach kościelno kaczych z Terminatorem.

Lepiej prezydentowi pasowałby by Chuck Norris. Razem wygłosiliby orędzie jak oczyścić polski syf i metan podpalając je zapałką.

Z naszymi elektrowniami starymi i tymi właśnie budowanymi na nowe tysiąclecie będziemy smrodem Europy. Żeby odizolować nasze zaczadzone łby i węglowe wyziewy Unia zbuduje klosz. Szklaną kopułę na której natychmiast postawimy krzyż. Albo kolejny pomnik czy świętą figurę. I to będzie ślad po nas w świecie, po kraju gdzie w komorze gazowej patriotyzmu nikt nie przeżyje.

>>>

Adam Glapiński, prezes NBP, domaga się wycofania siedmiu publikacji z „Gazety Wyborczej”. Jak to zrobić?
Próbowałem wyobrazić sobie proces palenia gazet. Zastanawiałem się, gdzie powinien się odbyć i uznałem, że najlepszym miejscem będzie Plac Piłsudskiego, obok pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej. A tak na poważnie myślę, że Adam Glapiński się po prostu boi, bo jest najbardziej zagrożony. Aresztowany były szef KNF Marek Chrzanowski był jego człowiekiem, wizyta w jego gabinecie po nagranej i opublikowanej rozmowie z biznesmenem wyglądała jak przyklepanie dealu u Ojca Chrzestnego.

Jestem przekonany, że ujawniony został tylko wierzchołek góry lodowej i jest bardzo prawdopodobne, że PiS uzyskiwał pieniądze w podobny sposób w różnych miejscach. Przecież 40 mln zł łapówki nie mogło być przeznaczone tylko dla jednego człowieka.

„Tak nie działa państwo demokratyczne, tak działa państwo mafijne” – za takie stwierdzenie „Gazeta Wyborcza” musi przeprosić. Tak zdecydował sąd. Przeprosi?
Będziemy się oczywiście odwoływać, to jest rażące naruszenie prawa do krytyki prasowej. W ogóle dzieją się rzeczy niezwykłe. Do Towarzystwa Dziennikarskiego dotarła sprawa dziennikarki, która w audycji na żywo „wpuściła” słuchacza na żywo, który powiedział, że nie mamy w Polsce prezydenta, tylko figuranta. Dostała za to naganę, zakaz prowadzenia audycji, a dodatkowo szef Radia Rzeszów skierował także doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury. To jest coś niebywałego!

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich atakuje wszystkich innych dziennikarzy. Czasami trudno w to uwierzyć. I wszystko jest możliwe. Uważam, że zabraknie nam wyobraźni na to, co władza jeszcze może zrobić.

PiS zdecyduje się na „przepchnięcie” tzw. ustawy dekoncentracyjnej? Czy skupi się na „innych” działaniach?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Dekoncentracja jest chyba w jakimś stopniu możliwa, ale nie będzie dotyczyła TVN-u, a ich najbardziej boli właśnie ta stacja. Myślę, że na razie będą skupiali się na uderzaniu w inny sposób.

>>>

Faszyzm. Czy nam grozi?

8 List

Umberto Eco – „Ur-faszyzm”

Krzysztof Bosak odniósł się zarówno do zakazu Marszu Niepodległości, jak również do planów Andrzeja Dudy, by zorganizować marsz państwowy. – Będziemy organizować Marsz Niepodległości dokładnie tak, jak to zostało zapowiedziane – powiedział Bosak przekonany, że sąd pozwoli na marsz narodowców.

Krzysztof Bosak był gościem „Popołudniowej rozmowy” w RMF FM. Na początku, wiceprezes Ruchu Narodowego, odniósł się do zakazania Marszu Niepodległości przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. – Przez zespół prawny stowarzyszenia Marsz Niepodległości przygotowywane jest odwołanie. Jutro o godzinie dziewiątej złożymy je w sądzie – powiedział Bosak.

Krzysztof Bosak: Będziemy organizować Marsz Niepodległości

W trakcie audycji pojawiła się jednak informacja o tym, że Andrzej Duda wspólnie z Mateuszem Morawieckim podjęli decyzję, by zorganizować państwowy „biało-czerwony marsz” pod patronatem prezydenta. Miałby on przebiegać tą samą trasą, co Marsz Niepodległości. – To jest zdumiewający ruch, zupełnie zaskakujący. Podobnie jak zaskakująca decyzja pani prezydent – powiedział Krzysztof Bosak.

Bosak stwierdził, że „organizatorzy ani złotówki z tych 200 milionów (które przeznaczono na organizację obchodów 100-lecia niepodległości – red.) nie zobaczyli, nie powąchali”. – Nigdy nie zostali zaproszeni przez prezydenta do komitetu obchodów stulecia niepodległości. Jedyne na co mogli liczyć, to słowa potępienia ze strony tych urzędników wysokich. W tej chwili, jeżeli tak rzeczywiście jest, wyglądałoby to jak próba przejęcia marszu. Politycy mieli na to apetyt od dawna – stwierdził Bosak.

Wiceprezes Ruchu Narodowego jest przekonany, że sąd uchyli zakaz Gronkiewicz-Waltz. – Z pewnością nie będziemy się z nikim przepychać. Będziemy organizować Marsz Niepodległości dokładnie tak, jak to zostało zapowiedziane. Straż Marszu Niepodległości będzie zabezpieczać, niezależnie od tego, jak politycy będą próbowali zdezorganizować to oddolne zgromadzenie – stwierdził. i zapewnił, że „Marsz Niepodległości na pewno swojej trasy nie zmieni”. – Jutro spodziewamy się wyroku sądu, który spowoduje, że marsz będzie ponownie legalny.

„Dla sądu nie ma znaczenia, co robi prezydent czy premier”

Na uwagę gospodarza programu Marcina Zaborskiego, że decyzja o państwowym marszu komplikuje sprawę, Bosak odrzekł: – Dla sądu nie ma znaczenia, co robi prezydent czy premier. Dla sądu liczy się ocena tego, czy pani prezydent wydając zakaz miała rację. Sytuacja, z jaką możemy mieć do czynienia jutro jest taka, że prezydent, na 4 dni przed 11 listopada, zaczyna coś organizować, a sąd cofa zakaz pani prezydent i narodowcy mają prawo przemaszerować swoją trasą.

Już po audycji Krzysztof Bosak napisał na Twitterze: „Marsz Niepodległości spotyka się zgodnie z ustaleniami: o 14:00 na Rondzie Dmowskiego”

Czy dojdzie do ruchawki między nacjonal-faszystami i PiS-em, za którym stoi zdewastowane państwo?

5 groszy Rydzyka ws. Marszu Niepodległości

Tadeusz Rydzyk wypowiedział się ws. decyzji Hanny Gronkiewicz-Waltz dotyczącej zakazu Marszu Niepodległości w Warszawie. „Naród dostał nóż w plecy”, „Zaborcy tak postępowali” – powiedział ks. Rydzyk.

W środę Hanna Gronkiewicz-Waltz poinformowała, że Marsz Niepodległości organizowany w Warszawie przez środowiska skrajnie prawicowe się nie odbędzie. Decyzję tę skomentował ojciec Tadeusz Rydzyk.

Ojciec Rydzyk o zakazie Marszu Niepodległości

Kiedy usłyszałem informację o tym, że prezydent Warszawy zakazała Marszu Niepodległości, poczułem się tak, jakby naród dostał nóż w plecy

– czytamy w przytoczonych przez Radiomaryja.pl słowach ojca Rydzyka.

Tadeusz Rydzyk mówi, że zakazanie Marszu Niepodległości to wyraz pogardy dla młodych ludzi, którzy są „nadzieją, są patriotyczni, którzy kochają Polskę”. „To niewyobrażalne” – dodaje.

Porównał również decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz do decyzji, które podczas zaborów podejmowali okupanci, a same czasy, w których obecnie żyjemy do komunizmu.

Zaraz mi się skojarzyły zabory. Kto tu chce zawładnąć nami? Zaborcy tak postępowali.

W tej chwili kojarzy mi się czas komunizmu. Jak coś się budziło w Polsce, to zaraz było to niszczone. Ile było takich oddolnych rewolucji w czasie komunizmu? Zawsze to niszczyli

– powiedział.

Zaapelował jednak o rozsądek. Dodał, że rozczarowani decyzją ustępującej prezydent Warszawy nie mogą dać się sprowokować, ponieważ w jej kroku można podejrzewać prowokację. Tadeusz Rydzyk nie wyklucza również „działań z zewnątrz z różnych stron globu”.

Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazała Marszu Niepodległości

Hanna Gronkiewicz-Waltz na konferencji prasowej poinformowała, że zakazuje Marszu Niepodległości, który miał się odbyć 11 listopada, i wymieniła kilka kilka powodów tej decyzji. Wśród nich znalazła się m.in. obawa o to, że podczas zgromadzenia zapewnienie bezpieczeństwa nie będzie możliwe.

Prezydent zwróciła uwagę, że przez rok nie sporządzono aktu oskarżenia, dotyczącego Marszu Niepodległości w ubiegłym roku, „chociaż prokuratura dysponuje opinią biegłego o zakazanych ideologiach na marszu”.

Organizatorzy Marszu Niepodległości już zapowiedzieli, że będą odwoływać się od decyzji prezydent Warszawy. – Nikt nie zabroni Polakom dumnym z odzyskania niepodległości manifestować swojego patriotyzmu. Próbowano tego wcześniej, próbowano w poprzednim ustroju, nigdy się to nie udało. Teraz też się nie uda – mówi portalowi Gazeta.pl Witold Tumanowicz, wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

We wtorek decyzję o zakazaniu marszu środowisk narodowych z okazji Święta Niepodległości podjął ustępujący prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Wcześniej skonsultował się z prezydentem-elektem Jackiem Sutrykiem. Jako powód tej decyzji podali liczne incydenty, do których dochodziło podczas poprzednich edycji wydarzenia (m.in. przepychanki i szarpaniny).

Rydzyk swoje pięć groszy wtrąca. Staje po stronie nacjonal-faszystów. Nie powinno to dziwić u tego tchórza.

Panika Dudy i Morawieckiego

8 List

O niepokojących informacjach jakie dotarły do polskich służb przed Marszem Niepodległości i kulisach decyzji prezydenta Andrzeja Dudy oraz premiera Mateusza Morawieckiego pisze „Rzeczpospolita”.

Polskie służby miały informacje dot. neofaszystów wybierających się na Marsz Niepodległości, a rząd nie chciał, by zdjęcia z faszystowskimi hasłami pojawiły się w zagranicznych mediach – ustaliła „Rzeczpospolita”. W świetle tych informacji wydaje się, że decyzja Hanny Gronkiewicz-Waltz – zakaz Marszu Niepodległości – mogła być władzom na rękę.

„Rzeczpospolita” ustaliła też, że służby zostały „postawione na nogi” przed państwowym marszem 11 listopada, który firmują prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. Chodzi o to, by nie dopuścić w tym wydarzeniu „członków radykalnych organizacji”.

Marsz Niepodległości zakazany. Narodowcy: pójdziemy

Narodowcy – mimo zakazu i państwowego wydarzenia – nie chcą zrezygnować ze swojej imprezy (podczas której nie brakowało radykalnych haseł, a często też zadym i zniszczeń). Twierdzą, że Marsz Niepodległości mimo wszystko się odbędzie.

>>>

„Rzeczpospolita” poznała kulisy decyzji prezydenta i premiera, by zorganizować wspólny marsz.

Jak wynika z naszych ustaleń, do polskich służb od pewnego czasu dochodziły informacje dotyczące planów środowisk neofaszystowskich z wielu krajów Europy, które wybierały się na organizowany przez narodowców Marsz Niepodległości. To dlatego w środę rano premier Morawiecki powiedział, że nie weźmie udziału w marszu, w którym będą brali udział również prowokatorzy.

Rząd zastanawiał się, co zrobić, by nie doszło do sytuacji podobnej do zeszłego roku, gdy grupka osób z transparentami odwołującymi się do rasistowskich haseł, doprowadziła do tego, że warszawski marsz trafił na czołówki zagranicznych gazet.

– Tu chodzi o wizerunek naszego kraju – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy.

Gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz zdecydowała o blokadzie marszu, decyzja premiera Morawieckiego była natychmiastowa. Spotkał się z w trybie pilnym z prezydentem Andrzejem Dudą i zdecydowali o organizacji marszu państwowego, który zgodnie z przepisami wyklucza organizację innych tego typu imprez.

Równocześnie, jak wynika z naszych informacji, postawiono na nogi wszystkie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa, by nie dopuściły członków organizacji radykalnych do udziału w imprezie organizowanej przez prezydenta i premiera.

Wspólny biało-czerwony marsz jako uroczystość państwowa – to pomysł obozu rządzącego na wyjście z coraz większego chaosu wokół 100-lecia Niepodległości. Decyzja o organizacji rządowego marszu nie kończy jednak kłopotów obozu władzy, a może wręcz przyczynić się do pogorszenia sytuacji premiera i prezydenta.

Krzysztof Bosak natychmiast zapowiedział, że Marsz Niepodległości trasy nie zmieni.

Już wcześniej organizatorzy Marszu zapowiadali, że nawet jeśli sąd nie uchyli zakazu wydanego przez prezydent Warszawy, to Marsz i tak się odbędzie.  Pałac Prezydencki twierdzi, że marsz biało-czerwony jako uroczystość państwowa „anuluje” wszystkie inne przemarsze identyczną trasą.

W takich warunkach organizacja własnego marszu łączy się z politycznym ryzykiem. W ubiegłym tygodniu Wojciech Kolarski, jeden z najważniejszych doradców prezydenta, odpowiedzialny za organizację obchodów 100-lecia niepodległości, sugerował w programie #RZECZoPOLITYCE, że organizacja własnego marszu przez ośrodek prezydencki tworzyłaby niepotrzebne podziały. Teraz te argumenty straciły rację bytu.

Premier Morawiecki, KPRM oraz prezydent Duda wystawiają się na  polityczne ataki za wszystko, co wydarzy się na ulicach Warszawy 11 listopada.  Bez organizacji własnej uroczystości PiS mogłoby jeszcze twierdzić, że potencjalne incydenty to tylko i wyłącznie kwestia organizatorów.  Polaryzacja emocji wokół Marszu już i tak nastąpiła, co zwiększa szanse na to, że wydarzenia wymkną się spod kontroli.

W praktyce coraz mniej jest scenariuszy, w których wydarzenia przebiegną korzystnie dla obozu władzy. Niezależnie od reakcji organizatorów Marszu Niepodległości obóz rządzący bierze teraz na siebie jeszcze większe ryzyko, niż przed decyzją Hanny Gronkiewicz-Waltz o zakazie. Być może o to w tej decyzji zresztą chodziło.

>>>

>>>

>>>