Tag Archives: Andrzej Celiński

PiS: Zwalić na Brukselę, aby naród chwycić za mordę

2 Sty

Polska przez PiS została zdegradowana w Unii Europejskiej, to B klasa, podrzędność. Jest w tym zamysł Jarosława Kaczyńskiego, wymiksować kraj z Europy, zwalić na innych: na Brukselę, Berlin, Paryż, aby chwycić naród za mordę.

Damy się?

Rok 2020 będzie ciężki dla Europy, przewidują dziennikarze POLITICO. Wśród przykładów podają możliwy kryzys finansowy, zaostrzającą się globalną wojnę handlową i coraz gwałtowniejszy konflikt w Iranie. Ale zapowiadają też ostrą walkę o wdrożenie unijnej agendy w obronie klimatu, w której Polska wskazana jest jako główny hamulcowy oraz ostrzegają, że stosunki Warszawy z Brukselą znalazły się „w punkcie zwrotnym”.

(…)

Pomimo wygranej w wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku, PiS czeka walka o polityczne być albo nie być w tegorocznych wyborach prezydenckich. Prezydent Andrzej Duda, sprzymierzeniec PiS, prowadzi w sondażach opinii publicznej, ale polskie prezydenckie rywalizacje już zaskakiwały w przeszłości.

Jeśli Duda przegra, to radykalne zmiany wprowadzane przez lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego zostaną zablokowane, niwecząc jego rewolucyjne działania na rzecz przebudowy kraju.

Ta perspektywa skłoniła rząd do przyspieszenia zdecydowanych działań w celu wzmocnienia kontroli politycznej nad sądownictwem. Bruksela ostrzega jednak, że takie podważające niezawisłość sądownictwa kroki, mogą naruszać unijne traktaty.

Tylko, że Warszawa nie słucha.

Cały tekst czytaj tutaj >>>

„Nieliberalne demokracje w Europie Środkowo-Wschodniej, głównie Węgry i Polska, wdrażają nacjonalistyczny model polityki” – ocenia we wtorek szef najbardziej opiniotwórczego niemieckiego dziennika „Sueddeutsche Zeitung”.

„Państwa, w których panuje nieliberalna demokracja, coraz bardziej podważają system wartości Zachodu, zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Stanach Zjednoczonych. Być może Unia Europejska, taka, jaką znamy dziś, za kilka lat przestanie istnieć” – przekonuje w swoim wtorkowym felietonie Kurt Kister, redaktor naczelny „SZ”. Publicysta podkreśla, że w minionej dekadzie część państw europejskich zawróciło z drogi ku liberalnej demokracji, opierającej się na dogmatach rewolucji francuskiej i amerykańskiej z końca XVIII wieku.

„W latach 90-tych ubiegłego stulecia, gdy uważano, że globalny rozwój nieuchronnie zmierza w kierunku zachodniego modelu społeczeństwa (…), kraje Europy Wschodniej i Południowo-Wschodniej dążyły do UE. Dziś liczne kraje, najdobitniej Węgry i Polska, wybrały nacjonalistyczny model, w którym wartości zachodnie jak emancypacja, aspekty podziału władz, solidarność z migrantami, wolność sztuki i prasy i wiele innych uważane są za szkodliwe” – stwierdza Kister. „Powstanie tych nieliberalnych demokracji – politycy, którzy zachowują się w sposób półautorytarny, są wybierani przez większość – jest największą porażką wspólnej Europy” – ocenia redaktor naczelny niemieckiego dziennika.

Dalej publicysta zwraca uwagę na to, jakie zagrożenia niesie ze sobą nacjonalizm.

„XXI stulecie jest naznaczone powrotem nacjonalizmu, który nie jest liberalny, a więc nie może zapewnić wszystkim wolności. Nacjonalizm jest ideologią kolektywną, ponieważ nie chodzi w nim o jednostkę, lecz o »mityczną wspólnotę – naród, kraj«. Antyliberałom chodzi o permanentny spór, o korzyści kosztem innych. Hasło Trumpa »America first« jest współczesnym tłumaczeniem niemieckiego »Niemcy ponad wszystko«” – czytamy.

Według Kistera obecne stulecie będzie „należało” do Chin. Europa „rozbijana tendencjami odśrodkowymi” nie będzie w stanie konkurować z Chinami, przewiduje „SZ”.

30 lat od startu reform @LBalcerowicz – wiele mówiąca grafika i ciekawy tekst Marcina Zielińskiego z FOR wyborcza.pl/7,75968,255593

Już ponad 40 sędziów jest ściganych przez ludzi ministra Zbigniewa Ziobry za wydawane orzeczenia, obronę wolnych sądów, spotkania z obywatelami, krytykę „dobrej zmiany”, czy wykonywanie wyroku TSUE. Rok 2019 był dla sędziów trudny, władza PiS chciała złamać ich represjami. OKO.press publikuje listę ściganych sędziów.

Obszerny materiał o zabijaniu sądownictwa przez Ziobrę czytaj tutaj >>>

„Imponował mi spokój i ciepło, z jakim dr Haidar opiekował się swoimi małymi podopiecznymi i przyjazność, z jaką traktował rodziców” – mówi OKO.press rodzic wcześniaka, którego leczył dr Riad Haidar. Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje i pyta dyrektora szpitala w Białej Podlaskiej, dlaczego nie przedłuża mu kontraktu ordynatorskiego

„Doktora Riada Haidara poznałem w momencie narodzin mojego syna, w 2016 roku. Jeszcze przed przyjściem na świat Jasia, było wiadomo, że urodzi się jako wcześniak, z bardzo niską masą urodzeniową i właściwie od momentu narodzin będzie wymagał intensywnej opieki medycznej. W tak bardzo stresującym i niepewnym momencie mojego życia, syn otrzymał kompleksową opiekę na oddziale kierowanym przez Dr Haidara.

Od początku imponował mi spokój i ciepło, z jakim Dr Haidar opiekował się swoimi małymi podopiecznymi i przyjazność, z jaką traktował rodziców. Mimo że mój syn jako wcześniak wymagał przez długi czas po opuszczeniu oddziału dr. Haidara, rutynowych kontroli przez pierwszy rok swojego życia w różnych szpitalach i poradniach, do tej pory nie spotkałem lekarza, który był tak bardzo oddany swojej pracy. Jego gabinet zawsze był otwarty. Cierpliwie tłumaczył kolejne etapy leczenia i opieki nad naszym maluchem, a zdjęcia małych pacjentów w jego gabinecie, które rodzice przysyłają jako podziękowania, dodawały otuchy w tym trudnym czasie.

Więcej o dr. Haidarze tutaj >>>

Otóż jestem głęboko przekonana, że sytuacja w Polsce dojrzała do tego, żeby zrozumieć, że prawa i swobody i wolność nie obronią się same, nie obronią ich też obywatele na ulicach ani Trybunał Sprawiedliwości UE. Los sądów leży w rękach sędziów, wolności mediów w rękach dziennikarzy, nauczycieli w rękach nauczycieli i tak dalej….

Tak to już jest, że odpowiadamy za siebie i jeśli ktoś zabiera nam nasze prawa, to my sami, nikt inny, mamy ich skutecznie bronić. To trzeba przyjąć do wiadomości.

Więcej Elizy Michalik tutaj >>>

PiS zaatakował państwo polskie. Tak należy rozumieć usprawiedliwienie szubrawców przez Ziobrę

9 Gru

Jak Ziobro pomaga przestępcom – więcej >>>

Ktoś w PiS wymyślił, że trzeba czymś „przykryć” aferę KNF. I przykrył ją tak, że PiS będzie mieć teraz same kłopoty. Ciekawe, czy Kaczyński zaaprobował plan tej prowokacji, czy była to samodzielna inicjatywa Ziobry.

W 2007 roku, podczas kampanii wyborczej do parlamentu, wystąpił na konferencji prasowej ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński, przedstawiając informacje o zatrzymaniu posłanki PO Beaty Sawickiej. „Polacy powinni wiedzieć, na kogo głosować” – mówił. I Polacy zagłosowali przeciwko PiS. Prowokacja przeciwko Sawickiej była widoczna gołym okiem. To, że posłanka uległa pokusie i wpadła w sidła zastawione przez CBA, nie świadczył o niej dobrze, ale bardziej szokujące było angażowanie tajnych służb do kampanii wyborczej, a słowa Kamińskiego to potwierdzały. Okazało się, że wyborcy są inteligentniejsi, niż sądzili działacze PiS.

Błąd Kamińskiego powtórzyli w ostatnich dniach prokuratorzy kierowani przez Ziobrę. Tyle że zrobili to jeszcze prymitywniej, sięgając po podlejsze chwyty.

Pomysł był na pozór logiczny. Od kilku tygodni z czołówek niezależnych mediów nie schodzi afera KNF – korupcyjna propozycja złożona bankowcowi przez szefa instytucji nadzorującej banki. To duże obciążenie dla PiS, zwłaszcza że wychodzą na jaw kolejne skandale i nie wiadomo, jak daleko sięgnie afera. Ktoś w PiS zadecydował, że aferę Chrzanowskiego trzeba przykryć inną, którą w jakiś sposób da się powiązać z Platformą, a w każdym razie ze środowiskiem dalekim od PiS. Dlatego zatrzymani zostali wysocy urzędnicy KNF, którzy w instytucji tej pracowali do 2016 roku.

Platforma Obywatelska rozpoczyna akcję informacyjną o aferze w Komisji Nadzoru Finansowego. Seria filmów ma być poświęcona poszczególnym jej postaciom i politykom Prawa i Sprawiedliwości.

Materiały mają też przedstawiać fakty na temat afery i powiązania pomiędzy jej bohaterami. Tematem spotów mają być również nadużycia w SKOK-u Wołomin.

Akcja ze spotami o aferze KNF i w SKOK-ach ma szerzyć wiedzę o tym, jaką rolę odegrali w niej poszczególni politycy PiS. Sławomir Neumann przekonuje też, że to swoista odpowiedź na przykład na zatrzymanie między innymi Wojciecha Kwaśniaka, byłego wiceszefa KNF, któremu służby zarzucają niedostateczną kontrolę nad SKOK Wołomin, chociaż w związku z zaangażowaniem w badanie sprawy został cztery lata temu brutalnie pobity.

Filmy o aferze KNF i SKOK Wołomin będą publikowane w internecie i mają być niejako konwojem wstydu bis. To nawiązanie do akcji, w której Platforma informowała o politykach Prawa i Sprawiedliwości przyznających sobie i chętnie biorących rozmaite nagrody.

– Mamy do czynienia z utratą dynamiki, prezentowaną przez Prawo i Sprawiedliwość – tak były premier Leszek Miller skomentował w TVN24 wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego na wyjazdowym posiedzeniu klubu PiS w Jachrance.

Kaczyński w piątek przekonywał, że PiS nie może zgodzić się z narracją iż partia ta jest „tym samym czym Platforma” i przypominał o aferach, które – jego zdaniem – obciążają PO znacznie bardziej niż PiS obciąża afera KNF.

– Obserwując ostatnie wystąpienie prezesa Jarosława Kaczyńskiego, odniosłem wrażenie, że jest intelektualnie znużony i bardzo zdesperowany – stwierdził były szef SLD komentując to wystąpienie.

Zdaniem Millera słowa Kaczyńskiego były „czytelnym komunikatem, że PiS może przegrać wybory”, który popłynął do działaczy PiS.

Były premier ocenił, że Kaczyński próbuje przygotować na ewentualną porażkę działaczy PiS. – W samym tym wystąpieniu pana Kaczyńskiego było więcej defensywy niż ofensywy – ocenił.

Miller ocenił, że w PiS politycy mają świadomość, iż „misja premiera (Mateusza) Morawieckiego nie udała się”. Według Millera zamiana Beaty Szydło na Morawieckiego miała pozyskać dla PiS elektorat centrowy. Tymczasem, jak stwierdził, pod rządami Morawieckiego „centrum jest jeszcze bardziej przestraszone”, a UE – relacje z którą Morawiecki też miał poprawić – „jeszcze bardziej nasrożona niż była”.

W Jachrance pod Warszawą trwa plenum KC Partii rządzącej. „Co ci przypomina, co ci przypomina widok znajomy ten?” – myślałem, oglądając transmisję we wrogiej stacji telewizyjnej. I Sekretarz wygłasza referat. Kiedy tylko podniesie głos, zaakcentuje puentę, zaczynają się oklaski, ale nie owacje. Oklaski raczej wymuszone, bez entuzjazmu, twarze nieruchome, znudzone, towarzysze w prezydium, towarzysz premier, towarzysz marszałek, towarzysze koalicjanci – bez ruchu, jak gdyby byli scenografią, którą faktycznie stanowili.

Towarzysz I Sekretarz w zasadzie nie powiedział nic nowego, przemówienie było defensywne, ani porywające, ani inspirujące, ale wskazujące na sposób myślenia. Głównym celem I Sekretarza jest wtrącenie Tuska do więzienia, co mówca właściwie zapowiedział. Mówił, że afera vatowska przybrała taką skalę (60-70 mld dol.), iż byłaby znaczna nawet w USA. Była to – mówił I Sekretarz – afera rządowa, za którą odpowiedzialność musi ponieść szef rządu, także w sensie prawnym.

Wniosek: miejsce Tuska jest w areszcie. (Spotkałem się nawet z opinią, że I Sekretarz odetchnie, poczuje ulgę, wręcz uspokoi się, kiedy Donalda T. spotka kara). Im ostrzejsze były słowa I Sekretarza, tym głośniejsze były brawka, ale twarze uczestników były nieruchome, jak gdyby woskowe, jeden zerkał na drugiego, czy klaszcze, i grzecznie słuchali.

Przemówienie było defensywne. O Smoleńsku ani mru-mru. My łamaliśmy konstytucję? To wy pierwsi łamaliście konstytucję, wybierając „rezerwowych” członków Trybunału Konstytucyjnego. U nas są afery? To wasze afery można by wymieniać bez końca: hazardowa, taśmowa, vatowska, a każda monstrualnych rozmiarów. To my zamiatamy pod dywan? Nieprawda! Na tym właśnie polega różnica między nami a naszymi przeciwnikami. Kiedy u nas pojawia się czarna owca, a taka może się zdarzyć w każdej dużej zbiorowości, to wynika ze statystyki, to my ją natychmiast ujawniamy i z całą surowością prawa rozliczamy, podczas gdy nasi przeciwnicy je tolerują.

I Sekretarz ostrzegał przed jednakowym traktowaniem partii rządzącej i opozycji. Myślenie w rodzaju: obie strony są podobne, jedni warci drugich, wart Pac pałaca itp. – jest bardzo niebezpieczne i niedopuszczalne. Nie ma symetrii, nie ma podobieństwa, my jesteśmy lepsi. (Jak mówił kiedyś, w 1924 r., I Sekretarz: „My jesteśmy ludźmi szczególnego pokroju”).

W sumie dominowała nuta „you too”. U nas są złodzieje? Ale u was więcej.

Jedynym pozytywnym aspektem przemówienia było powtórzenie, że PiS jest partią proeuropejską, jest za „podmiotową obecnością” w UE. Co to znaczy „podmiotowa obecność” można się domyśleć. Sądzę, że ta zbitka pojęciowa przyjmie się w języku PiS, tak jak „opozycja totalna” (innej nie ma).

Sprawy niewygodne, takie jak cofnięcie się w kwestii Sądu Najwyższego pod wpływem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, afera KNF, która zagraża prezesowi NBP, kuriozalne żądanie zakneblowania mediów w tej sprawie – wszystko to I sekretarz w jawnej części referatu pominął. Jak znam życie, to część wewnętrzna, poufna, przecieknie do mediów lada chwila, a większość mediów jest przeciwko nam – nie omieszkał wspomnieć przywódca obozu władzy. Na razie nie miał nic więcej do zaoferowania poza tym, że konieczne jest wygranie wyborów. Szkoda, że opozycja, Platforma i Nowoczesna, swoimi ostatnimi rozgrywkami mu to ułatwiają.

Więcej o wystąpieniu Kaczyńskiego w Jachrance >>>

Wojciech Maziarski na koduj24.pl pisze o Kaczyńskim.

Wrogowie i nienawistnicy twierdzą, że PiS znalazł się w defensywie i nieskutecznie próbuje zasłaniać się przed kolejnymi ciosami w narożniku ringu. Nie słuchajcie tych kłamstw. Słuchajcie pana prezesa.

– „W piątek o godzinie 17:00 będzie miało miejsce bardzo ważne wystąpienie prezesa Jarosława Kaczyńskiego” – nietaktownie zapowiedział w radiowej Trójce marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Nietaktownie, bo kryła się w tym sugestia, że jakieś inne wystąpienia pana prezesa mogły być nie bardzo ważne. A przecież wiemy doskonale, że wszystkie jego słowa są kamieniami milowymi polskiej polityki, nawet te wypowiadane bez żadnego trybu, spontanicznie i niejako mimochodem. Zwłaszcza one. Mord zdradzieckich i kanalii nikt zawczasu nie zapowiadał i nie podkreślał ich wagi, a przecież na trwałe zapisały się w polskich dziejach.

Dziennikarz Trójki dał więc marszałkowi Karczewskiemu szansę wybrnięcia z tej gafy, pytając go, dlaczego akurat to wystąpienie pana prezesa będzie bardzo ważne. – „Bo będzie mówił o ważnych rzeczach” – wyjaśnił marszałek. Tak jakby pan prezes mógł mówić o rzeczach nieważnych. Doskonale wiemy, że każda, nawet najdrobniejsza rzecz w ustach pana prezesa nabiera ciężaru gatunkowego i zyskuje rangę kwestii zasadniczej i przełomowej.

O 17:00 w piątek naród masowo zasiadł więc przed telewizorami, by wysłuchać bardzo ważnego wystąpienia o ważnych rzeczach. I rzeczywiście. Przez kilkadziesiąt minut pan prezes mówił o tym, że:

1. Nie ma mowy o żadnym Polexicie, podmiotowa obecność Polski w Unii Europejskiej jest dla Polski bardzo ważna. Ale właśnie podmiotowa – i w tym kierunku zmierzamy. Bo wcześniej była przedmiotowa. Tu już każdy sam musi sobie dośpiewać, co to znaczy. Na przykład wybranie Polaka Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej niewątpliwie było przejawem przedmiotowego traktowania Polski przez brukselskie elity (to już moja interpretacja, a nie słowa pana prezesa);

2. PiS nie łamie Konstytucji. Konstytucję łamały PO i PSL, a PiS to teraz naprawia.

3. PiS nie dokonał bezprawnego wyboru członków Trybunału Konstytucyjnego. To Platforma wcześniej dokonała bezprawnego wyboru członków Trybunału Konstytucyjnego.

4. PiS nie łamie praw człowieka. Prawa człowieka łamał rząd PO i PSL, który organizował uliczne łapanki na kibiców piłkarskich, strzelał do górników i przeprowadzał naloty na redakcje.

5. PiS nie ma na koncie żadnych afer. Przeciwnie – PiS afery rozlicza. Poważne, ale to naprawdę bardzo poważne afery są dziełem Platformy. Przykładem afera Amber Gold i Olt Express, z którą – jak donosiły media – niektórzy politycy PO mieli związki rodzinne. – „Oczywiście nie mnie przesądzać o tym, jaki jest stopień ich winy” – stwierdził prezes.

Z grubsza tyle. Przyznacie państwo, że to bardzo ważne wystąpienie, które wiele wniosło do naszego życia publicznego i rzuciło snop światła na sprawy dotychczas kryjące się w mroku.

Oczywiście wrogowie i nienawistnicy od Tuska próbują teraz umniejszyć znaczenie tych słów i starają się wmówić opinii publicznej, że wystąpienie miało charakter defensywny. Że pan prezes nie powiedział niczego nowego, a tylko odpierał zarzuty sypiące się na PiS ze wszystkich stron. Że brzmiał i wyglądał jak uosobienie bezradności, próbując zaklinać rzeczywistość i negować oczywiste fakty. Że obóz „dobrej zmiany” nie jest już w stanie kontrolować debaty publicznej – dziś to opozycja decyduje o tematach i kwestiach, wokół których ogniskuje się spór, PiS może na to jedynie reagować i biernie się dostosowywać. Że władza jest jak bokser zepchnięty do narożnika ringu, który bezładnie wymachuje rękami, próbując się zasłonić przed kolejnymi celnymi ciosami, ale jest już lekko zamroczony, brakuje mu siły, refleksu, skuteczności. Jeszcze chwila – i padnie na deski.

To oczywiście wszystko nieprawda i wroga propaganda. Dodajmy więc do listy pana prezesa jeszcze dwa punkty:

6. PiS wcale nie został zepchnięty do narożnika i nie znalazł się w defensywie. W defensywie jest totalna opozycja, a PiS prze do przodu jak burza.

7. PiS wcale nie straci władzy w przyszłorocznych wyborach. PiS w przyszłorocznych wyborach się umocni.

Waldemar Mystkowski pisze też o Kaczyńskim.

Piątkowe przemówienie Jarosława Kaczyńskiego w Jachrance w ogóle nie było oryginalne, prezes powtarzał swoje banały – by nie rzec banialuki – ale wskazuje, jaką drogą powiedzie swoje owieczki przez następny rok do wyborów parlamentarnych, acz te do PE nie są dla niego ważne, niemniej mogą pociągnąć za sobą konsekwencje topielca znajdującego się w wirze wodnym, który może wciągnąć i PiS zatopić.

Przemowę swoją prezes zbudował na najprostszym schemacie narracyjnym: my – oni. Zauważmy – nie było to: my i Polska, my i Unia Europejska, bądź my i przyszłość, ale stosunek „naszego” pisowskiego posiadania do onych. Jest to podstawa myślenie feudalnego, w którym pan decyduje, co jest dobre i co jego podwładnym (suwerenowi) się należy. Ponadto prymitywizm tej narracji polega na tym, że „my” pisowcy jesteśmy zawsze lepsi. Dante tak zbudował „Komedię boską”: my z piekła rodem (w tym wypadku kler) jesteśmy dla was dobrem – i wraz z nami wylądujecie na dnie, w którymś z kręgów piekieł. Uczulam na to, bo mamy do czynienia z formacją polityczną, która prowadzi nasz kraj do katastrofy. Kaczyński nie musi być tego świadomy, bo to człowiek ograniczony.

Prezes zrezygnował z repolonizacji mediów, co mu skutecznie wybiła z głowy ambasador USA Georgette Mosbacher. I za to należy jej się wielkie dzięki, gdyż wolne i niezależne media nie pozwolą PiS-owi na ukrywanie swoich afer, a te są podstawą rządzenia feudalnego. Takiego skutku nie odniosłyby żadne instytucje unijne, bo z nimi PiS niespecjalnie się liczy.

W dalszym ciągu będziemy mieli do czynienia z przykrywaniem afery Komisji Nadzoru Finansowego, która musi pogrążyć PiS, bowiem wszelkie działania maskujące prowadzą do odkrywania kolejnych kręgów korupcji, upartyjnienia państwa. Znowu mamy do czynienia z narracją dantejską. Jakikolwiek skrawek opowieści się odsłoni, pokazuje piekło PiS.

Kaczyński skupił się na onych z Platformy Obywatelskiej, politykom partii Grzegorza Schetyny zostanie sporządzone piekło, czasami przy pomocy innych podmiotów opozycyjnych, które mogą być nieodporne na manipulacje prezesa. I znowu możemy mówić o szczęściu, bo rdzeń sądownictwa zachował niezależność i nie pójdzie na żaden dyktat bezprawia.

Kaczyński będzie się pienił, tak samo jak desygnowany przez niego premier Mateusz Morawiecki. Zdani są więc na bicie głową w mur. Raczej go nie przebiją, najwyżej głowy sobie rozbiją, nie ucierpi na tym rozum, bo go za wiele nie mają.

Na powyższych polach PiS jest na przegranych pozycjach, może nadrobić tylko w sferze socjalnej, fundując prezenty grupom społecznym, ale i to nie będzie możliwe do zaspokojenia, bo nierządzenie – po raz pierwszy mamy partię u władzy, która nie rządzi, tylko rozdaje – przyniesie efekty (o czym przekonali się komuniści) w drożyźnie, a ta musi być konsekwencją podniesienie ceny energii. Nawet gdyby budżet rekompensował podwyżkę indywidualnym odbiorcom prądu, to nie jest w stanie tego samego zrekompensować przedsiębiorcom, a ci z kolei – by nie zbankrutować – podniosą ceny za produkty i usługi. PiS może tę drożyznę przesunąć na czas po wyborach, wątpię jednak by tak długo udawało im się odwlec.

Politycy PiS nie należą do żadnych orłów, to drób rzędu nielotów, ale i oni wyczuwali pismo nosem podczas przemówienia prezesa – swąd porażki piekielnej krążył nad nimi jak swego czasu widmo komunizmu. Joachim Brudziński nawet przyznał się, że dobra zmiana uczyniła z niego potencjalną skwarę, którą zostanie po porażce.

Porażka PiS jest w rękach opozycji, oby nie popełniała błędów, nie rozdrabniała się i nie formułowała programu na prymitywnej dychotomii – my i oni. Prezesa przemówienie w Jachrance należy do narracji diabelskiej alternatywy, co by nie zrobił, czego by nie zmanipulował, zawsze wyjdzie mu diabelski ogon. I tak jest zwykle z ludźmi, którzy nie mają predyspozycji do rządzenia, ale mają ambicje i wizje. Kończą w piekle niemocy, w imposybilizmie, który to termin prezes niespecjalnie rozumiał, gdy kiedyś go nadużywał. A teraz go dopadł.

„W kwietniu 2014 roku padłem ofiarą zamachu na moje życie. Obecnie padam ofiarą zamachu na moj dorobek zawodowy i dobrę imię.”

Od kilku dni radykalne skrzydło „żółtych kamizelek” wzywa do zdobycia broni i przeprowadzania zamachów na członków rządu, parlamentarzystów oraz policjantów. Eric Drouet, jeden z nieformalnych przywódców ruchu, planuje „wzięcie Pałacu Elizejskiego szturmem”. Tak jak w czasie rewolucji francuskiej szturmem wzięto pałac Ludwika XVI.

„Żółte kamizelki” popiera ponad 70 proc. Francuzów. Według ostatnich sondaży prezydenta popiera tylko 23 procent. Macron był już bardzo niepopularny wcześniej, ale protesty sprawiły, że znowu stracił kilka punktów. „Od samego początku prezydentury był na pierwszej linii. To on firmował wszystkie reformy, premiera i rząd odsyłając do roli podwykonawców. Rządził sam. Było więc nieuniknione, że cała wściekłość skupi się na nim”- tłumaczy publicysta Gerard Courtois.

Rewolta „żółtych kamizelek” stanowi dalszy ciąg tych samych przemian, które wyniosły Macrona do prezydentury. Najpierw nastąpił upadek partii mainstreamowych: socjalistów i centroprawicy. Na ruinach dotychczasowej polityki wszechwładzę zdobył Macron. Teraz następuje etap drugi: rewolta ludu.

„Żółte kamizelki” nie mają choćby cienia programu, są ruchem niezadowolenia w postaci czystej. Ale we Włoszech Ruch Pięciu Gwiazd też tak zaczynał: od czystego niezadowolenia oraz licznych manifestacji „Vaffanculo” (Pierdolcie się) wymierzonych w polityków.

Dziś Włochy są pierwszą demokracją w Europie Zachodniej, w której rządzą populiści. Teraz czas na pytanie, które Francuzi zadają sobie coraz częściej. Czy ich również pójdzie włoską drogą?

Jak Ziobro walczącego z przestępcami Kwaśniaka chce wrobić w pomagiera przestępców. Szubrawiec

9 Gru

Były szef KNF napisał oświadczenie, w którym odnosi się do swojego niedawnego zatrzymania i pisze wprost, że padł ofiarą zamachu na jego „dorobek zawodowy”.

Wojciech Kwaśniak, były szef KNF, został razem z sześcioma innymi osobami związanymi z tą instytucją zatrzymany 6 grudnia przez CBA pod zarzutem nadużycia uprawnień oraz niedopełnienia obowiązków. Kwaśniak po opłaceniu kaucji opuścił prokuraturę, po czym wydał w sprawie swojego zatrzymania specjalne oświadczenie.

Oświadczenie Wojciecha Kwaśniaka

Kwaśniak został zatrzymany, bo według śledczych członkowie KNF mieli wiedzieć, że SKOK Wołomin może mieć problemy ze spłacaniem zobowiązań wobec klientów i zwlekać z podjęciem działań w tej sprawie. Były szef KNF w swoim oświadczeniu pisze otwarcie:

W kwietniu 2014 roku padłem ofiarą zamachu na moje życie. Zamach był następstwem mojej pracy w Komisji Nadzoru Finansowego.

Po czym w dalszej części pisma podkreśla, że ostatnie wydarzenia mają podobny charakter:

Obecnie padam ofiarą zamachu na mój dorobek zawodowy oraz dobre imię.

Kwaśniak nie zgadza się z postawionym mu zarzutem:

W moim odczuciu postawiony mi absurdalny zarzut dyktują wyłącznie bieżące potrzeby polityczne i propagandowe.

Jego zdaniem zarzut jest na tyle słaby, że umorzenie jest tak naprawdę tylko kwestią czasu:

Liczę i wierzę, że w szybkim czasie zostanę całkowicie oczyszczony z bezpodstawnych zarzutów, a ich postawienie zostanie oficjalnie, publicznie przyznane jako błędne i ogłoszone przez wszystkie osoby, które ponoszą za to odpowiedzialność.

W przypadku wszystkich zatrzymanych, warunkiem zwolnienia było wpłacenie kaucji od 100 do 200 tys. zł. W rozmowie z TVN24 mecenas Jerzy Naumann powiedział, że poza kaucjami zwolnionych obowiązują „dodatkowe obostrzenia w zakresie kontaktu i pewnych dolegliwości pracowniczych”.

– Nie będzie wniosków aresztowych w stosunku do nikogo – zapewnił mecenas Naumann.

Całe oświadczenie Wojciecha Kwaśniaka opublikowała Polska Agencja Prasowa.

Komentarz Ziobry w sprawie pobicia Kwaśniaka

Sprawę zatrzymania byłych szefów KNF oraz działania prokuratury w tej sprawie skomentował sam Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w jednej osobie, Zbigniew Ziobro. Na antenie TVP Info tak skomentował pobicie Kwaśniaka, do którego doszło 4 lata temu:

Być może Wojciech Kwaśniak został zaatakowany, bo Komisja Nadzoru Finansowego przez lata rozzuchwalała przestępców.

Dudy wujek pije z naparsteczków. Krawiec pijaństwa

19 List

Wiesław K., nowy radny powiatowy z ramienia PiS, prywatnie – wujek prezydenta Andrzeja Dudy, odpowie za jazdę „pod wpływem” i właśnie traci stołek.

Polityk spowodował kolizję drogową w Radomsku, mając prawie promil alkoholu w wydychanym powietrzu. To – jak twierdzi – przez leki, które wcześniej zażył, walnął swoim Volkswagenem Passatem w znak drogowy, a następnie w ogrodzenie posesji.

Badanie alkomatem wykazało jednak obecność 0,9 promila alkoholu w organizmie – powiedziała polsatnews.pl kom. Aneta Wlazłowska z policji w Radomsku (Łódzkie).

Jak podała policja, świadkowie zdarzenia uniemożliwili mężczyźnie dalszą jazdę. 64-latek ma odpowiedzieć przed sądem. Grozi mu kara do dwóch lat więzienia, zakaz prowadzenia pojazdów lub grzywna.

„Nie chciałbym być na miejscu tych policjantów. Dyscyplinarka to najmniejszy wymiar kary” – skomentował zdarzenie ze współczuciem czytelnik Faktu.

Podobno prezydencki wujek już zapowiedział, że sam złoży wniosek o rezygnację z mandatu radnego. Wyjaśniając sytuację powiedział „Gazecie Radomszczańskiej”, że w piątek o godz. 10, wziął leki, ponieważ walczy z krwiakiem, jednak „nie doczytał ulotki”, a „wypił naparsteczek alkoholu” i nie sądził, że to „tak zadziała”.

Dodał, że poinformował zarząd regionalny PiS, iż w poniedziałek złoży wniosek o rezygnację z mandatu radnego. I nie ma to związku z piątkową kolizją, tylko z chorobą. Zapowiedział, że w sądzie przedstawi dokumentację lekarską i ma nadzieję na łagodny wyrok.

Wiesław K. w 2016 roku bez powodzenia kandydował na stanowisko prezydenta Radomska w przedterminowych wyborach. Przegrał wówczas z Jarosławem Ferencem. W tegorocznych wyborach samorządowych zdobył mandat do rady powiatu.

Siemoniak: Afera KNF jest poważna i pokazuje, że w samym centrum władzy dzieją się złe rzeczy

– PiS straci władzę za cały okres swojego rządzenia. Afera KNF jest poważna i pokazuje, że w samym centrum władzy dzieją się złe rzeczy. PiS przegra wybory, jest na równi pochyłej. Zaczęło się to gdzieś przy zmianie Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego – stwierdził Tomasz Siemoniak w rozmowie z Markiem Kacprzakiem w programie „Tłit” WP.

– Moim zdaniem Jarosław Kaczyński nie ma odwagi na wcześniejsze wybory. Wydaje mi się to mało prawdopodobne, bo prezes pamięta dobrze 2007 rok. Poza tym kalendarz nie sprzyja PiS – połączenie wyborów parlamentarnych z eurowyborami jest skrajnie nie w interesie PiS – dodał.

Siemoniak: Wniosek o wotum nieufności dla premiera jest gotowy

– Prezes musi kogoś poświęcić ws. afery KNF. Wydaje mi się, że kandydatem jest premier Morawiecki, bo to nie pierwsza rzecz, która przynosi obciążenie. Mam na myśli wyroki za kłamstwa, stare taśmy. W zeszłym roku rano PiS bronił  Beaty Szydło, a wieczorem ją odwołał. Taki musi być przekaz. Wniosek o wotum nieufności dla premiera jest gotowy. Mamy posiedzenie Sejmu i jest to prawdopodobne, że to będzie w tym tygodniu. To będzie bardzo poważna dyskusja o stanie państwa po trzech latach rządów PiS – stwierdził Tomasz Siemoniak w rozmowie z Markiem Kacprzakiem w programie „Tłit” WP.

– Wydaje się, że Glapiński jest w centrum tej afery. Chrzanowski jest jego człowiekiem. To na pewno nie jest afera Chrzanowskiego, on jest pionkiem w grze wielkich – dodał polityk PO.

— KACZYŃSKI POWTARZA BŁĄD MILLERA – DOMINIKA WIELOWIEYSKA w GW: “Po wybuchu afery Rywina premier Leszek Miller politycznie poległ, bo ogłosił, że wszystko jest w porządku, i nie zmienił kursu w sprawie ustawy medialnej. To samo robi teraz PiS, który nadal forsuje poprawkę ułatwiającą przejęcie banków Leszka Czarneckiego za złotówkę.

— WIELOWIEYSKA O DZIWNYM ZACHOWANIU TERLECKIEGO: “PiS teraz, czyli w okresie tuż po wybuchu afery, powtarza błędy Millera. Dalej forsuje zmiany dotyczące przejmowania banków za złotówkę. Robi to osobiście wicemarszałek Ryszard Terlecki. Prowadzi posiedzenie Sejmu, cały czas trzymając komórkę przy uchu, jakby wykonywał polecenia płynące z góry. Aż się prosi, by taki obrazek wykorzystać w spocie wyborczym opozycji”.

— CZY OPOZYCJA POTRAFI TO WYKORZYSTAĆ? – KONKLUZJA WIELOWIEYSKIEJ: “Kaczyński, nie robiąc prawie nic w sprawie KNF, popełnia polityczny błąd i daje opozycji świetne paliwo: lider PiS wszystkich bohaterów afery kryje i ma skuteczne narzędzia, aby sprawę zamieść pod dywan, bo kontroluje prokuraturę. Pytanie, czy opozycja będzie potrafiła to skutecznie wykorzystać”.
wyborcza.pl

— POWINNO SPAŚĆ WIĘCEJ GŁÓW – NACZELNY RZ Bogusław Chrabota: “Jeśli mamy się ustrzec przed kryzysem, który uderzy zarówno w depozytariuszy, jak i w cały sektor, potrzebna jest skuteczna interwencja NBP i uratowanie banku Czarneckiego. Będzie to dowód na dobre intencje. Inny scenariusz tylko potwierdzi spisek na samym szczycie systemu. Powinni też odejść wszyscy negatywni bohaterowie skandalu. Nie tylko Marek Chrzanowski, ale również prezes NBP Adam Glapiński oraz prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego Zdzisław Sokal. Ich problemem jest nie tylko odpowiedzialność polityczna za Chrzanowskiego (Glapiński), ale też zerowa wiarygodność zarówno dla branży, jak i depozytariuszy banków. Trzeba to zrozumieć, również na Nowogrodzkiej”.
rp.pl

— UKŁAD Z BIERECKIM W TLE – Wojciech Czuchnowski i Agnieszka Kublik na jedynce GW: “Kilka miesięcy po objęciu funkcji przewodniczącego KNF Marek Chrzanowski wyczyścił Komisję z urzędników tropiących nieprawidłowości w SKOK-ach. (…) Po odwołaniu Gajka i Kwaśniaka KNF przestała się interesować SKOK-ami. A prokuratorskie śledztwo w sprawie finansów SKOK-ów i senatora Biereckiego zostało umorzone dwa miesiące po wygranych przez PiS wyborach”.
wyborcza.pl

— POLSKA PATRIOTYCZNIE DOJONA – JACEK ŻAKOWSKI w GW: “Patriotyzm jest ideą piękną, ale tak brutalnie, stale i zbiorowo gwałconą przez prawicę bez zasad, że w potocznym języku oznacza dziś udzielaną sobie i totumfackim promesę, by się przyssać do cycka ojczyzny i ją wzniośle, więc bezwstydnie i bezkarnie, doić. PiS nie jest pierwszą partią, której politycy doją Polaków i Polskę zbiorowo i indywidualnie. Ale istnieje zasadnicza różnica między dojeniem Polski i Polaków przez polityków PiS i przez ich poprzedników. Dotychczas Polskę dojono wstydliwie, więc możliwie dyskretnie. A PiS doi wzniośle – „patriotycznie”, dumnie i ostentacyjnie. Różnica między starym (wstydliwym) i pisowskim (wzniosłym) dojeniem Polaków i Polski jest niestety nie tylko estetyczna”.
wyborcza.pl

— HABILITACJA PEŁNA POWAŻNYCH BŁĘDÓW – GRAŻYNA ZAWADKA I IZABELA KACPRZAK W RZ O CHRZANOWSKIM: “Uzyskał na SGH tytuł doktora habilitowanego nauk ekonomicznych mimo zarzutów o plagiat w pracy habilitacyjnej (monografia dotyczyła regionalnych funduszy europejskich). Stawiał mu je prof. Wojciech Misiąg, były wiceminister finansów, później wiceszef NIK. Miażdżącą recenzję wydała z kolei prof. Beata Zofia Filipiak z Uniwersytetu Szczecińskiego. Wskazała: „skrótowe ujęcie tematu, brak precyzji, stosowanie skrótów myślowych, niedomówień, szczątkowe poglądy, czasem wyrwane z kontekstu lub niepełne”. Jej zdaniem Chrzanowski nie powinien dostać habilitacji”.
rp.pl

>>>