Tag Archives: Alicja Defratyka

Brudziński, Macierewicz, Ziobro – ludzie, którzy krzywdzą najlepszych Polaków

15 Mar

„Farba była zmywalna, napis był niewielki i szybko zniknął. Tak naprawdę wyplute gumy do żucia bardziej niszczą chodniki niż farba kredowa, po której wystarczy się przejść, by zniknęła” – powiedziała sędzia Agnieszka Wróblewska-Kafka, uzasadniając decyzję o umorzeniu sprawy działacza Obywateli RP Pawła Wrabca. Pisaliśmy o tym w artykule „Stanął przed sądem za napis „Policja czy PiS-licja?”.

Wrocławska policja obwiniła Wrabca o zniszczenie chodnika. Sąd uznał, że społeczna szkodliwość czynu działacza była niewielka. – „Orzeczenie jest dla mnie satysfakcjonujące. Nie jestem nim zaskoczony. Od początku uważałem, że sprawa malowania kredą na chodniku nie zasługuje na uwagę sądu. Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że w tym procesie było kilka rozpraw, zeznawało kilkunastu świadków, koszt postępowań na pewno jest wysoki” – powiedział po ogłoszeniu wyroku Wrabec.

Kosztami sądowymi obciążony zostanie skarb państwa. Wyrok nie jest prawomocny.

Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że degradacja płk. Krzysztofa Duszy do stopnia szeregowego była bezprawna. Pułkownik został pozbawiony stopnia oficerskiego i usunięty ze stanowiska szefa Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO pod koniec 2015 r. Taką decyzję podjął ówczesny szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek, jeden z najbliższych współpracowników Antoniego Macierewicza – w tamtym czasie szefa MON.

Sprawa ma związek z nocnym wejściem w grudniu 2015 roku ówczesnego rzecznika resortu Bartłomieja M. w towarzystwie szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Żandarmerii Wojskowej do siedziby Centrum Eksperckiego NATO. Nakazał rozwiercić tam zamki i rozpruć kasy pancerne. Szefem Centrum był właśnie płk. Dusza, który protestował przeciw takim działaniom ludzi Macierewicza. Został zdegradowany do stopnia szeregowca, bo rzekomo przekroczył uprawnienia, udzielając wypowiedzi mediom na ten temat.

„Sąd prawomocnie uznał, że Krzysztof Dusza, były zastępca szefa SKW, ma mieć przywrócony stopień pułkownika! Degradacja i krzywda uczciwego funkcjonariusza i jego rodziny trwała 3 lata, teraz bolszewicka niegodziwość Macierewicza została naprawiona. Ale to wciąż wiceprezes PiS!” – skomentował na Twitterze były minister obrony narodowej w rządzie PO-PSL Tomasz Siemoniak.

>>>

Reklamy

Jak Kaczyński manipuluje elektoratem

1 Mar

Kiedy PiS ogłosiło na swojej konwencji, jakie pieniądze rozda, i jakim wybranym grupom społecznym, wybuchła wielka euforia. Państwo da, państwo dorzuci, państwo pomoże, czyli to jest państwo dobre dla obywatela. Nic dodać nic ująć. Jednak z drugiej strony pojawiają się pytania, skąd państwo weźmie te pieniądze, a co za tym idzie, jaka jest podstawowa wiedza z zakresu ekonomii przeciętnego Polaka.

Alicja Defratyka z serwisu ciekaweliczby.pl przeprowadziła sondaż, z którego wynika, że zaledwie 38% Polaków wie, iż pieniądze na 500 plus pochodzą z podatków, które płaci każdy obywatel. Jednak aż 21% nie ma pojęcia, skąd się te pieniądze biorą. To wyraźnie pokazuje, jaki jest poziom wiedzy ekonomicznej, którą ocenia na 3 z minusem. Analizując wyniki sondażu wyraźnie widać, że „największa nieświadomość dotycząca źródeł finansowania programu 500+ jest wśród sympatyków Prawa i Sprawiedliwości”.

Co czwarty zwolennik partii rządzącej jest przekonany, że pieniądze na program wsparcia rodzin z dziećmi pochodzą z jakichś tam źródeł rządowych. Idealnie mieści się to w retoryce PiS, który przekonał swoich wyborców, iż to rząd jest taki dobry i daje (wśród wyborców PO tylko 5% myśli podobnie). Aż 15% nie ma pojęcia, skąd rząd czerpie na to pieniądze, a tylko 20% wie, że z podatków, ale tych, które płacą inni.

O czym świadczy taki wynik badania? Alicja Defratyka mówi jasno. Pokazuje on, iż „ludźmi łatwo manipulować. Że takie hasła jak „prezes da” padają na podatny grunt. Ludzie faktycznie myślą, że to rząd ma jakieś pieniądze, że je rozda, bo jest hojny i tak bardzo dba o Polaków. Ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy, że to są ich pieniądze. Z ich podatków. I nawet jak ktoś jest bezrobotny to też płaci podatki. Bo nawet on, kupując kajzerkę w sklepie, też płaci podatek VAT” i dodaje, że jest to najzwyklejsze „rozdawnictwo populistyczne. Nie ma w tym żadnego myślenia perspektywicznego, co zrobić, żeby np. poprawić życie emerytów i aby stale otrzymywali wyższe emerytury, a nie tylko jednorazowy prezent przed wyborami. Z braku wiedzy Polacy ulegają populistycznym hasłom”.

Trudno jest dyskutować z ludźmi, którzy uważają, że „lepiej by to ci źli, bogaci się składali, a ja biedny powinienem z tego korzystać”, jednak z drugiej strony, co mocno podkreśla Defratyka, aż 73% badanych w innym sondażu uważa, że 500 plus na każde dziecko powinno być przyznawane tam, gdzie chociaż jeden z rodziców pracuje. To pokazuje, że obecna propozycja wywołuje „poczucie niesprawiedliwości, bo dla jednych jest, a dla osób niepełnosprawnych, które bardzo potrzebują tych pieniędzy, już nie starczyło”.

To nie jest tworzenie dworu czy księstwa, tylko państwa szejków arabskich – mówi o tym, co dzieje się w NBP, poseł PO Krzysztof Brejza. W środę opublikowana została lista wynagrodzeń pracowników banku centralnego. Wynika z niej, że najwięcej – prawie 50 tys. zł – zarabia najbliższa współpracownica Adama Glapińskiego. Dzisiaj poseł PO ujawnia nowe fakty: NBP miał wynajmować willę w Szwajcarii. – Kto brał udział w wyprawie do Davos? Kto mieszkał w tej willi? – pyta Brejza. Odpowiedzi na razie brak.

Po co NBP wynajmował willę w Szwajcarii?

Poseł PO Krzysztof Brejza zapytał NBP o koszty podróży służbowych kierownictwa tej instytucji, a także o osoby towarzyszące, które w tych podróżach brały udział. Otrzymał odpowiedź, że powinien wyjaśnić, jaki jest interes publiczny ujawnienia takich informacji.

Szczególne zainteresowanie budzi sprawa wynajęcia willi w Szwajcarii, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. – Kto brał udział w wyprawie do Davos? Kto mieszkał w tej willi? Czy bytował tam również pan Marek Ch. (były szef KNF – red.)? – pytał na konferencji prasowej poseł Brejza. Wcześniej wysłał w tej sprawie pytanie do NBP, ale odpowiedzi nie dostał.

Przypomnijmy, w środę NBP ujawnił listę zarobków dyrektorów departamentów i najbliższych współpracowników prezesa. Wynika z niej, że Martyna Wojciechowska, szefowa departamentu komunikacji i promocji, zarabia średnio 49,5 tys. złotych, najwięcej spośród wszystkich dyrektorów. Ponad 42 tys. złotych zarabia także Kamila Sukiennik, czyli dyrektor gabinetu prezesa NBP.

Okazuje się, że do ujawnienia zarobków pracowników NBP nie była potrzebna specjalna ustawa. W czwartek rano poseł Krzysztof Brejza otrzymał odpowiedź w sprawie uposażenia prezesa Adama Glapińskiego. I to w trybie dostępu do informacji publicznej.

„Tak tworzy się oligarchia”

Posłowie PO pytają także o doświadczenie najbliższych współpracowniczek Adama Glapińskiego. – Z oficjalnych dokumentów wiemy, że obie panie zasiadają w radach nadzorczych ważnych instytucji finansowych. I w tej sprawie mamy poważne wątpliwości – mówi poseł Jarosław Urbaniak.

Z tego tytułu pobierają zresztą dodatkowe wynagrodzenie. W przypadku Martyny Wojciechowskiej to 11 tys. złotych. Kto może być członkiem rady nadzorczej Bankowego Funduszu Gwarancyjnego? Zgodnie z prawem, może być osoba, która „posiada wiedzę i doświadczenie w zakresie funkcjonowanie rynku finansowego”. – O wiedzę i doświadczenie pytamy od miesięcy i nie słyszymy odpowiedzi – przyznaje polityk opozycji.

– Jeżeli obie panie nie posiadają wiedzy i doświadczenia, to nie jest tylko amoralne, ale może być także naruszane prawo. Będziemy to drążyć – zapewnia.

– Tak tworzy się oligarchia, nomenklatura. Dobrze, że pod presją opinii publicznej i wolnych mediów udało się doprowadzić do ujawnienia części tej oligarchii. Ale to jest dopiero czubek góry lodowej. To jest dopiero fragment zachłanności pisowskiej władzy. Zatajanie, utajnianie, gmatwanie służy temu, aby Polska wyglądała jak państwo postsowieckie. Tam tak bawi się oligarchia rosyjska – dodaje także Krzysztof Brejza.