Tag Archives: 121. miesięcznica smoleńska

Koniec Kaczyńskiego

11 Maj

Czy jesteśmy świadkami końca Jarosława Kaczyńskiego? Do tej pory miało być tych końców wiele. Ale ten wydaje się być najpoważniejszy,  koniec zarazy pisowskiej przyspiesza zaraza koronawirusa.

To prawda, że pod osłoną koronawirusa podejmowane są antydemokratyczne decyzje, włącznie z tymi słusznymi, jak maseczki na ulicach i zachowanie odległości, ale dotyczące zgromadzeń – niekoniecznie pożądane.

Koronawirus ujawnia jak zostało zdewastowane państwo, budżet jest pusty, a walka z zarazą to tylko propaganda.

Drożyzna, ujawniane będą kłamstwa informacji o skali zakażeń i ofiar wirusa. Tarcze antykryzysowe w istocie są puste, bo nikt nie dostanie pomocy od państwa, a bezrobocie będzie rosło.

Każda władza upada tylko z jednego powodu, mianowicie gdy nie ma co wrzucić do gara.

Będzie to Rewolucja Zakażonych, choć przecież nie chodzi o zakażonych, tylko o czas zarazy, który pokazuje, że polityczną zarazą jest PiS i ich lider Kaczyński.

Gniew ludu jest nieobliczalny i tego powinien się bać Kaczyński, nie pomogą mu żadni ochroniarze, czy też kordon policjantów, oni dadzą piersi nogę. W ten sposób działa syndrom Smroda, którym to smrodem jest tchórzliwy Kaczyński.

Mam nadzieję, że to wszystko skończy się dla Polski dobrze, że nie wypieprzą nas z Unii Europejskiej, a Kaczyńskiego spotka zasłużona kara.

Po uchwale wydanej w niedzielę 10 maja przez PKW wiemy już niemal na pewno, że prezydenta będziemy wybierać w lipcu. Nie wiemy jednak, kto zorganizuje wybory, kto w nich wystartuje i na jakich warunkach. I czy uda się władzy dogadać z opozycją na tyle, by zdążyć przeprowadzić zmiany, które przywrócą wyborom choćby elementarne reguły demokracji.

Więcej o możliwych scenariuszach wyborów prezydenckich >>>

O żałosny tyranie, czy nie wiesz, że brak normalnej demokracji oznacza kryterium uliczne? Czy nie wiesz, że w związku z kryzysem czas twojej partii i twych akolitów jest już skończony, gdyż ludzie was przegonią szybciej niż myślisz? Jeżeli nie pozwolisz ludziom wybrać w normalnych wyborach głowy państwa, to padniesz nie w wyniku głosu wyborców, ale demonstrantów.

Wpis Romana Giertycha >>>

„Jarek, kiedy odejdziesz?” – krzyczy ktoś z Ogrodu Saskiego, gdy Jarosław Kaczyński składa wieniec pod pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej.

Prezes, premier, marszałkini Sejmu, szefowa Trybunału Konstytucyjnego i połowa rządu na 121. miesięcznicy upamiętniającej lotniczą katastrofę. Plac Piłsudskiego i wszystkie ulice w pobliżu zamknięte, snajperzy na dachach i policjanci z oczami dookoła głowy, gotowi dogonić każdego, kto chciałby zaprotestować.

Konstytucja z powydzieranymi kartkami nabita została na gwóźdź w toalecie na Nowogrodzkiej

Ostatnie wydarzenia mocno rozgrzały widownię, a szczególnie licznych narratorów polskiej sceny politycznej. Trudno powiedzieć, dlaczego. Nie stało się przecież nic szczególnego, a już na pewno nic, co mogłoby zaskoczyć przeciętnego obserwatora wydarzeń pięciu już prawie lat życia publicznego.

Od kilku dni słychać donośne głosy oburzenia, że oto dwóch zwykłych posłów, niepełniących żadnych funkcji państwowych, uznało się źródłem prawa i ot tak, odwołało sobie wybory. Emocje podgrzewa decyzja obu panów, że Sąd Najwyższy, który zgodnie z Konstytucja orzeka o prawidłowości WYBORU konkretnego kandydata, tym razem ma stwierdzić, że całe WYBORY są nieważne. Tym samym więc zostało ustalone, że SN oceni coś, co w ogóle się nie zdarzyło, chociaż równie dobrze najwyższy trybunał mógłby orzec nieważność również przyszłych wyborów parlamentarnych, które też się przecież nie zdarzyły. Dodatkowo bulwersował fakt, że dwaj Jarosławowie decydowali o dacie i sposobie wybrania wspólnego jednak kandydata na prezydenta, a różnica między nimi była tylko w metodzie – czy te wybory przeprowadzić na rympał, czy klucząc pokrętnie między przepisami prawa wyborczego i Konstytucji…

Cały felieton Andrzeja Karmińskiego>>>