Archiwum | media RSS feed for this section

PiS tuczy swoich

6 Mar

Władza tuczy swoich, głodzi obcych. Jeżeli ktoś jeszcze ma złudzenia co do uczciwości obecnych władz w zamawianiu reklam i ogłoszeń, powinien przeczytać artykuł Jakuba Bierzyńskiego „Polityczna dystrybucja budżetów reklamowych” w „Rzeczpospolitej” (4.O3.2019).

Autor od 25 lat prowadzi dom mediowy OMD. Oto wypisy z jego artykułu:

Gdy przyszła zmiana władzy, udział mediów kojarzonych z PiS w wydatkach na reklamę państwowych firm gwałtownie wzrósł. Wydawnictwa Fratria (m.in. „Sieci”), Orle Pióro, Niezależne Wydawnictwo Polskie zaabsorbowały w 2016 r. 25 mln zł z reklam (wzrost o 525 proc.!), rok później 28 mln (+12 proc.) i aż 48 mln w ubiegłym roku (kolejne +70 proc.). Stanowi to 33 proc. udziału w całości ich przychodów w 2018 r. To blisko siedem razy więcej niż średnia rynkowa.

Po przejęciu władzy przez PiS strumień publicznych środków pompowanych do TVP gwałtownie wzrósł już w 2016 r. i nadal systematycznie rośnie. W 2018 r. spółki Skarbu Państwa (SSP) wydawały w TVP dwuipółkrotnie większą kwotę niż w 2015 r. (wzrost o 150 proc.). Telewizja publiczna, posiadając 21,7 proc. udziału w oglądalności, jest ponadtrzyipółkrotnie nadreprezentowana w wydatkach SSP (62,1 proc.).

Reklam takich firm jak Orlen, PZU, Lotos, LOT, PKO nie mają szans zobaczyć „Polityka” i „Newsweek”. Oba pisma, posiadając razem 25 proc. udziałów w rynku czytelnictwa, mają jedynie 0,5 proc. (!) udziału w wydatkach państwowych firm na reklamę. TVN, mając 12,2 proc. oglądalności i 15,3 proc. w rynku reklam, może liczyć jedynie na 0,4 proc. budżetów państwowych spółek.

W niektórych przypadkach dochodzi do sytuacji groteskowych. Polska Grupa Zbrojeniowa reklamuje ciężki sprzęt bojowy w „Gazecie Polskiej”, „Sieci” i „Do Rzeczy”. „Rozumiem, że osoby decydujące o inwestycjach reklamowych, tam właśnie szukają klientów na karabiny, granaty i czołgi” – pisze Bierzyński.

W sumie po przejęciu władzy wydawnictwa prawicowe w ciągu trzech lat zarobiły ponad 100 mln zł. Trzy główne wydawnictwa prawicowe w ciągu trzech lat otrzymały „dotację” ze Skarbu Państwa w wysokości ok. 80 mln zł (wartość cennikowa).

Jakub Bierzyński ostrzega, że inwestycje w reklamie podlegają profesjonalnym audytom, a powyższe wydatki pozwolą postawić decydentom zarzut o działanie na szkodę własnych spółek. Po zmianie władzy i uniezależnieniu prokuratury to spółki Skarbu Państwa będą jednym z pierwszych obiektów kontroli. Wielkość strat przy budżetach reklamowych z łatwością przekroczy kodeksowe „mienie wielkiej wartości”, czyli milion złotych. Przy takiej kwocie grozi już 10 lat więzienia. Łatwo będzie udowodnić przestępstwo – kończy Bierzyński.

Co prawda autor nie odkrywa Ameryki, gdyż są to sprawy dobrze znane, ale warto je przypominać. Żadna władza po 1989 r. nie czerpała z publicznej kiesy tak bezceremonialnie jak obecna. Nie dba nawet o pozory. Polska Grupa Zbrojeniowa, Orlen i im podobne nie rzucają niezależnym mediom nawet ochłapu, nie dzielą wydatków w proporcji 60:40 czy 80:20. Żadnych pozorów – wszystko obgryzą i połkną w całości – jak boa dusiciel, który trawi w ukryciu.

Ciekawe, czy dalszy rozwój wypadków (i wydatków) potwierdzi prognozę autora. Zmiany personalne w prokuraturze mogą jeszcze przez lata kryć dusicieli niezależnych mediów.

Reklamy

PiS przegłosował przekazanie 1 mld 260 mln zł TVP i Polskiemu Radiu

22 Lu

Znowu pod osłoną nocy PiS przeprowadził głosowanie nad budzącą ogromne kontrowersje nowelizacją ustawy o opłatach abonamentowych. Pod tą niewiele mówiącą nazwą kryją się wymierne kwoty, tzn. 1 mld 260 mln zł dla mediów publicznych.

Przed głosowaniem w Sejmie toczyła się burzliwa debata. – „Na parę miesięcy przed jednymi i drugimi wyborami potrzebny jest 1 mld 260 mln zł, bo przecież za coś trzeba tę kampanię opluwania i zniesławiania opłacić” – powiedziała posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska. Podkreśliła, że „projekty poselskie nie podlegają konsultacji i dzięki temu, że to jest projekt poselski, nikt nam do tej pory wiarygodnie nie odpowiedział, jak to jest z tą uwagą Biura Analiz Sejmowych, że ten projekt podlega prawu Unii Europejskiej i jest niezgodny z tym prawem, i być może chodzi o pomoc publiczną”.

Michał Kamiński z PSL-UED stwierdził, że dodatkowe pieniądze dla mediów publicznych to „najdroższa w historii ciemnota wciskana Polakom”. – „Mamy zapłacić z kieszeni polskich podatników 1 mld 260 mln zł za te ohydne fanaberie, które 24 godziny na dobę na kilku kanałach telewizji publicznej wyprawiają się kosztem prawa, sprawiedliwości i przyzwoitości”.

Jacek Protasiewicz z klubu Nowoczesnej przypomniał stanowisko Rady Etyki Mediów w sprawie materiałów o prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu, które ukazały się w TVP przed jego tragiczną śmiercią. – „REM stwierdziła jednoznacznie, że autorzy publikacji manipulowali faktami, sugestiami i domniemaniami. A osobie, która była obiektem tych ataków, nie dano szans na obronę, by mógł swego dobrego imienia bronić w teoretycznie publicznych mediach. Od trzech ponad lat nie mamy wątpliwości, że wraz ze zmianą składu, a zwłaszcza programów publicystycznych i informacyjnych TVP rzetelność i uczciwość opuściły Woronicza oraz pl. Powstańców. 1 mld 260 mln zł to jest ogromna kwota – to 30 proc. kwoty, o którą wzrosły w budżecie środki na leczenie w ramach NFZ, w tym na leczenie chorób śmiertelnych” – powiedział Protasiewicz.

Ryszard Petru z Teraz! stwierdził, że „idea telewizji publicznej i misji publicznej mediów oczywiście jest nadal aktualna, ale w wydaniu TVPiS zmienił się w misję czysto partyjną. PiS niestety za pomocą prezesa TVP Jacka Kurskiego udowodnił, że telewizja może być źródłem zła, manipulacji, siania nienawiści i kłamstwa i za to wszyscy my podatnicy płacimy na co dzień”.

TVP to szczujnia, która pomogła podnieść nóż zabójcy na Pawła Adamowicza

25 Sty

>>>

Bojkot TVP? Mój kolega Maciej Kosycarz fotoreporter i wydawca pięknych albumów o Gdańsku, organizator wystaw i konkursów fotograficznych, wybrany swego czasu Gdańszczaninem Roku, zaapelował w Internecie aby ludzie kultury bojkotowali TVP.

Granice wstydu, żenady i manipulacji (widoczne nawet w czasie żałoby po zamordowanym prezydencie Gdańska) zostały jego zdaniem przez tę instytucje przekroczone. Pierwszy poparł akcję gdańszczanin, autor muzyki filmowej Mikołaj Trzaska.

Znany gdański animator kultury i organizator koncertów i festiwali Arek Chronowski, napisał, że już od trzech lat nie komentuje i nie pojawia sie w TVP, ale może nie pojawiać się jeszcze bardziej.

Akcję poparł znany gdański pisarz Mieczysław Abramowicz. Niezależnie od akcji Kosycarza podobne deklaracje wyrazili aktorzy Maciej Stuhr i Maja Ostaszewska.

Ja też jestem za tym aby TVP omijać tak jak ucieka się przed człowiekiem, który nie panuje nad puszczaniem smrodliwych gazów. Aczkolwiek uważam, że pojawienie się w TVP takich ludzi kultury jak Stuhr, Ostaszewska, Abramowicz czy Trzaska, w znaczny sposób podniosłoby poziom przekazu tej stacji.

Niestety nadmierne pojawianie sie tam takich postaci jak Marek Suski, Stanisław Janecki, Beata Mazurek czy Ryszard Terlecki poziom przekazu ściąga mocno poniżej wilczych dołów.

Jest z tym bojkotem jeszcze inny problem. Tacy osobnicy jak np. ja, Tymon Tymański czy Maciej Maleńczuk chętnie byśmy się dołączyli do bojkotu, tyle, że w naszym przypadku, to coś takiego, jak byśmy ogłosili bojkot lotów na księżyc.

Nas już tam dawno nie pokazują, bo my (ze względu na nasze nieprzychylne władzy wypowiedzi) od pewnego czasu okupujemy czołowe miejsca czarnych list z cyklu „Tych panów nie obsługujemy”.

Satyryk Piotr Bałtroczyk wszystkich, którzy pojawiają się w TVP nazywa „kolaborantami”. Moim zdaniem to przesada, bo stanu wojennego i czołgów na ulicach jeszcze nie ma. Rozumiem też tych wszystkich, którzy napisali książki, nakręcili filmy, mają wystawę swoich prac czy wydali płyty i chcą to jakoś zareklamować. Nigdy nie potępiałem kolegów i koleżanek, którzy występowali na sylwestrach prezesa Kurskiego czy na festiwalu w Opolu w czasach PiS.

Sens takiego protestu byłby mocniejszy gdyby dołączyli się do niego Zenek Martyniuk i grupa Boys. Ale na to nie ma szans, bo to wykonawcy, których przez lata nie było w TVP i których dla telewizji publicznej „odkrył” Jacek Kurski.

Rozumiem odruch serca jakim kierował się Maciek Kosycarz. Tu chodzi po prostu o minimum przyzwoitości, które w TVP nie zostało zachowane nawet po tragicznej śmierci Adamowicza.

Gorąco popieram wszystkich, którzy deklarują traktowanie TVP jak powietrza, tak jak popieram tych, którzy pikietują siedziby TVP i domagają się radykalnych zmian personalnych.

Pamiętajmy jednak, że to z nazwy nadal jest PUBLICZNA telewizja i powinna należeć do wszystkich Polaków i wszyscy Polacy powinni tam być reprezentowani.

Niestety władza traktuje TVP jak łup. I niczym zbójnik tego łupu nie odda. A zbliżają się wybory i prominentny przedstawiciel władzy Jacek Sasin potwierdził, iż w lutym rząd z budżetu państwa przeleje na konto TVP sumę… UWAGA…miliarda i dwustu milionów złotych!!!! I tak będą sie bawić i kłamać za nasze pieniądze w czas wyborów.

A bojkot? Skoro telewizja bojkotuje przyzwoitość, to mądrzy ludzie kultury wiedzą co robić.

Tekst dostępny tutaj. Warto, warto przeczytać >>>

Jak Jacek Kurski robi gadzinówkę za publiczne pieniądze

22 Sty

Prof. Wojciech Sadurski i Krzysztof Skiba o pozwie TVP.

Jak podały media, znalazłem się w znakomitym gronie osób, które TVPiS zamierza ścigać karnie za opinie, dotyczące związku między uprawianą przez tę telewizję propagandą a stworzeniem atmosfery, sprzyjającej mordowi w Gdańsku:

Nie zamierzam tu się tłumaczyć ani bronić. Jeśli będzie trzeba, uczynię to w sądzie. Ale już teraz chciałbym zauważyć, że z komunikatu TVPiS wynika, że jesteśmy oskarżani „w pierwszej kolejności” lub że jesteśmy „w pierwszej grupie”. Czyli że TVPiS zamierza (a w każdym razie straszy, że zamierza) oskarżać większą liczbę osób, publicznie wypowiadających się na swój temat.

To skłania mnie do trzech obserwacji.

Po pierwsze: wytaczając działo oskarżenia prawno-karnego, TVPiS stawia się jednoznacznie po jednej stronie politycznego sporu w Polsce. Jest to, rzecz jasna, oczywiste dla każdego, kto obserwował choćby przez minutę jakikolwiek program „informacyjny” lub „publicystyczny” w TVP1 lub TVPInfo, ale nigdy sama TVP tego tak otwarcie nie przyznała. Jest to więc, paradoksalnie, przyznanie racji krytykom TVP: jest to telewizja partyjna, działająca jak ogniwo partii władzy.

Po drugie, oskarżenie jest potężnym przyznaniem się do bezradności argumentacyjnej. Normalnym odruchem każdego człowieka mediów – dziennikarza, redaktora, wydawcy – jest odpowiedź krytykom metodami właściwymi dla mediów, czyli kontr-argumentacją. Grożąc oskarżeniami karnymi, TVPiS przyznaje, że już nie ma siły argumentów więc musi uciekać się po argument siły.

I po trzecie – grożąc oskarżeniem w trybie prawnokarnym Prezes Kurski najwyraźniej liczy na uciszenie swych krytyków. Jest to tzw. „efekt mrożący”: sam fakt zagrożenia procesem i w perspektywie – karą, ma skłonić krytyków do powstrzymywania się ze swymi ocenami. Nie mogę mówić za mich szanownych współ-oskarżonych, ale w moim przypadku mam jedną odpowiedź. Niedoczekanie Pańskie, Panie Prezesie Kurski. Pańskie pohukiwanie stwarzają dla mnie dodatkowy bodziec, by Pana i Pańskich podwładnych krytykować – komentuje prof. Sadurski. 

Tak naprawdę to należałoby bronić TVP przed Kurskim.

Kurski zapowiedział, że Telewizja Polska (podkreślam jej tylko nominalną nazwę, bo w istocie jest to telewizja PiS, partyjna) też zapowiada, że zostanie „skierowany pozew lub akt oskarżenia w trybie kk”  (przepisuję z komunikatu, bo nawet w tym fragmenciku są błędy nazewnictwa) „przeciwko osobom, które absurdalnie wskazywały na związek przyczynowy pomiędzy treściami publikowanymi na antenach Telewizji Polskiej a śmiercią pana Pawła Adamowicza”. Jacek Kurski – w imieniu Telewizji Polskiej – zapowiada pozew lub akt oskarżenie „w trybie kk” przeciw m.in. Krzysztofowi Skibie, Wojciechowi Czuchnowskiemu, Adamowi Bodnarowi i Wojciechowi Sadurskiemu.

W oficjalnym komunikacie nominalna Telewizja Polska używa słowa „absurdalnie” – to tak jakby Latający Cyrk Monthy Pytona oficjalnie komunikował, że Ministerstwo Śmiesznych Kroków nie istnieje, bo taka instytucja byłaby absurdalna.

I taka jest TVP z punktu konstruowania informacji – absurdalna. TVP wypełnia w przestrzeni publicznej coś na kształt formatu Monthy Pytona. Czy tak skonstruowana informacja może zabić? Ależ tak! Wcale nie musi dochodzić do komunikatu: „Stefanie W., zabij!”, bo taki komunikat podany 100 razy „zabiłby” tegoż Stefana W. z nudów. Do Stefanów W. konstruuje się zohydzające, szkalujące, manipulujące komunikaty o Pawle Adamowiczu, Grzegorzu Schetynie, Donaldzie Tusku i tysiącu polityków opozycyjnych.

I w ruletce nienawiści padło na Pawła Adamowiczu, który dostał śmiertelne ciosy nożem. Jacek Kurski na swoją zgubę zasłania się nominalną Telewizją Polską, której imienia chce bronić. Otóż Kurski zniszczył TVP i tak naprawdę TVP należałoby bronić przed Kurskim.

Stefan W. to powielenie Eligiusza Niewiadomskiego – w Polsce powtórzony został mord na prezydencie, tym razem na prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu. Wszystkie cechy narracyjne są porównywalne i podobne. A Jacek Kurski – cóż – też nadaje się do prozy jako postać o wybitnie czarnym charakterze i zaznaczam nieciekawa intelektualnie, bo jak napisała Hanna Arendt – zło tak naprawdę jest banalne.

Więcej >>>

Tekst dostępny tutaj. Warto, warto przeczytać >>>

Zastępczyni Pawła Adamowicza, Aleksandra Dulkiewicz, jedyną kandydatką na prezydenta Gdańska

21 Sty

„Gdańszczanie w tych smutnych dniach znów pokazali, co znaczy solidarność i godność. A młodzi następcy Pawła zyskali powszechne uznanie i szacunek. Olu, prowadź nasze miasto. Tak wszyscy odczytujemy wolę Twojego Szefa” – napisał przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk na Twitterze. Po śmierci Pawła Adamowicza, pełniącą obowiązki prezydenta miasta została jego zastępczyni Aleksandra Dulkiewicz.

Tymczasem dzisiaj premier podpisał rozporządzenie w sprawie przedterminowych wyborów w Gdańsku. Odbędą się one w niedzielę 3 marca. Do 6 lutego można zgłaszać kandydatów na prezydenta miasta.

Szef klubu Platformy Sławomir Neumann pytany, czy PO wystawi w Gdańsku swojego kandydata na prezydenta powiedział, że testamentem Pawła Adamowicza jest to, aby w przedterminowych wyborach w Gdańsku był jeden kandydat. – „Aleksandra Dulkiewicz wydaje się oczywistym następcą tego, co Paweł zostawił w Gdańsku i tej myśli, z którą w Gdańsku rządził” – powiedział Neumann. Swojego kandydata nie zamierza także wystawiać ani Nowoczesna, ani PSL. O decyzji Kaczyńskiego w tej sprawie pisaliśmy w artykule „Nie będzie PiS-owskiego kandydata na prezydenta Gdańska – „I tak nie miałby szans”.

>>>

Jacek Kurski za oszczerstwa kiedyś powędruje do kicia. Zamach na Adamowicza 19

20 Sty

Po tragedii w Gdańsku, brutalnie atakowani, obrażani i pomawiani prezydenci polskich miast postanawiają przystąpić do kontrataku …

Była prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zadeklarowała np. w Radiu ZET, że się odwoła od umorzenia prokuratury w sprawie „politycznych aktów zgonu”, wystawionych przez Młodzież Wszechpolską. „Teraz każdy z nas powinien to zaskarżyć i poczekać na dalsze uzasadnienia” – powiedziała.

W 2017 r. grupa działaczy Młodzieży Wszechpolskiej wystawiła 11 prezydentom polskich miast „polityczne akty zgonu”. 9 stycznia prokuratura umorzyła śledztwo twierdząc, że akcja była jedynie „wyrażeniem niezadowolenia”.

Była prezydent stolicy zapowiada ponadto, złożenie prywatnego aktu oskarżenia w sprawie „dobranocki” – animacji autorstwa Barbary Pieli, wyemitowanej w programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info.

Sugerowała ona,  że lider Wielkie Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak jest „kukiełką” nakręcaną przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, a WOŚP to inicjatywa, która została stworzona po to, aby była prezydent Warszawy mogła się wzbogacić.

„Jestem już po rozmowie z adwokatem. Z prywatnym [pozwem] poczekamy, najpierw karne. Bo to jest jednak za mocne, to ma wyraźne oznaki oszczerstwa, pomówienia, zniesławienia”-powiedziała  była prezydent stolicy.

„Oddaję się w ręce praktyków. /…/Nie będę tego puszczać płazem, to na pewno. Jako prezydent po prostu nie miałam czasu na te wszystkie działania, procesy, chodzenie do sądu, a teraz mam już trochę więcej czasu” – dodała.

Jak TVP przygotowywała mordercę do zadania ciosu nożem. Przemoc słowna i mowa nienawiści w czystym wydaniu. Zamach na Adamowicza 16

20 Sty

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz był czarnym bohaterem kilkunastu wydań „Wiadomości” TVP w ub.r. Reporterzy stacji przedstawiali go jako oszusta majątkowego, współautora afery Amber Gold, polityka walczącego z polskością oraz promującego nazizm i komunizm. Telewizja publiczna oskarżała go także o ściągnięcie na Gdańsk katastrofy ekologicznej.

  • Przeanalizowaliśmy kilkanaście wydań programu „Wiadomości” z okresu poprzedzającego jesienne wybory samorządowe.
  • Paweł Adamowicz został w nich przedstawiony jako jedna z najciemniejszych postaci na polskiej scenie politycznej.
  • Telewizja publiczna formułowała przeciwko niemu ciężkie zarzuty, zwykle nie przedstawiając jego stanowiska, za to prawie zawsze przedstawiając stanowisko jego głównego rywala wyborczego.
  • W najgorętszym momencie kampanii prezydent Adamowicz był oskarżany o propagowanie nazizmu i komunizmu oraz obrazę pamięci o polskich żołnierzach walczących w czasie II wojny światowej.

Platformy kłopoty z Adamowiczem

18 lutego 2018 r. Paweł Adamowicz ogłasza, że po raz kolejny będzie ubiegał się o fotel prezydenta Gdańska. Trzy dni później „Wiadomości” poświęcają mu materiał zatytułowany: „Platformy kłopoty z Adamowiczem”.

Reportaż w przeważającej części w sposób obiektywny przedstawia zawirowania w PO związane z doborem kandydatów na urząd. Dopiero pod koniec materiału pojawia się sugestia, która później stanie się motywem przewodnim opowieści reporterów TVP o Adamowiczu: prezydent Gdańska jest powiązany z aferą Amber Gold. Teza ta – i w tym, i we wszystkich kolejnych informacjach o Adamowiczu – jest okraszana zdjęciem prezydenta ciągnącego wspólnie z samorządowcami samolot OLT Express.

W lutowym wydaniu „Wiadomości” można też zobaczyć reportera TVP Gdańsk Łukasza Sitka, który później wielokrotnie będzie delegowany do robienia materiałów o Adamowiczu. Widzimy, jak Sitek podchodzi do prezydenta Gdańska i krzyczy w jego kierunku: „Skąd mieliście te pieniądze i skąd miał pan te mieszkania, niech pan odpowie, panie prezydencie!”. Nawiązuje w ten sposób – co wyjaśnia po chwili lektor – do toczącego się wówczas przed sądem postępowania w sprawie możliwych nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych Adamowicza.

Gdańskie układy prezydenta

W maju reporter Maciej Sawicki (autor głośnego poniedziałkowego materiału „Wiadomości” o mowie nienawiści polityków PO) wypuszcza materiał zatytułowany „Gdańskie układy prezydenta Adamowicza”. Nie znajduje w nim miejsca na wypowiedź samego Adamowicza, ale jego sprawę komentuje rywal Adamowicza w wyborach Kacper Płażyński (PiS) oraz dziennikarz „Do Rzeczy” Paweł Lisicki.

O co chodzi? Widzom zapewne trudno się domyślić, bo sprawa zostaje przedstawiona dość niekonkretnie: „Nie tak dawno Adamowicz zdecydował o wejściu miasta w spółkę z nowo założonym zagranicznym konsorcjum, które nie posiadało kapitału. Gdańsk wniósł do niej grunt, udzielił pożyczki, a na końcu stracił pakiet kontrolny, tracąc bezpowrotnie tereny, na których obecnie budowana jest galeria handlowa”.

Tuż po postawieniu tej tezy reporter zmienia temat, wprowadzając nowy wątek: „Prezydent Adamowicz uaktywnił się w sieci, gdzie namawia do komentowania działań swojego kontrkandydata”. W tym momencie TVP oddaje głos Kacprowi Płażyńskiemu, który dopowiada: „Adamowicz nawołuje swoich zwolenników do trollowania przeciwko swoim konkurentom”.

Sprawdziliśmy. Chodziło o wpis, jaki na Facebooku w tym czasie umieścił Adamowicz. Wstawił tam link do wywiadu z Płażyńskim, z podpisem: „Moja gorąca prośba do Was o komentowanie”.

Po chwili znów zmiana wątku. Reporter przypomina, że na „Adamowiczu ciążą prokuratorskie zarzuty”. Sprawę komentuje Lisicki, o próbie kontaktu z głównym zainteresowanym nadal nie ma mowy.

„A do tego wszystkiego afera Amber Gold, przez którą tysiące Polaków straciło oszczędności życia” – puentuje reporter Maciej Sawicki, używając w tle wspomnianego wcześniej motywu przewodniego, czyli zdjęć Adamowicza i gdańskich samorządowców promujących samoloty OLT Express.

Michał Rachoń odsunięty od prowadzenia „Minęła 20” i „Woronicza 17” w TVP Info

Awanturnicy z totalnej opozycji

Mija 10 dni i Adamowicz znów staje się głównym bohaterem „Wiadomości”. Jest 22 maja 2018 r., oglądamy reportaż pt. „Awanturnicy z totalnej opozycji”. Prezydent Gdańska do tego grona zostaje zaliczony, choć od lat nie jest członkiem PO, co więcej, Platforma wystawia w wyborach przeciwko niemu własnego kandydata.

Materiał na stronie internetowej „Wiadomości” zapowiedziany jest tak: „Tegoroczna kampania samorządowa zapowiada się niezwykle ciekawie. W Gdańsku po aferze majątkowej Pawła Adamowicza, po aferze ściekowej, na jaw wychodzi kolejna afera. Tym razem z podpalanymi zabytkami, które przyjmują deweloperzy. A na pomoc opozycji w walce z partią rządzącą ruszył KOD, który próbuje zakłócić spotkania polityków PiS z wyborcami”.

Reporter Dominik Cierpioł powołuje się na ustalenia dziennikarzy programu TVP „Alarm!”, według których w Gdańsku przestępcy powiązani z deweloperami sami podpalają budynki w centrum miasta, by później je przejmować na własność. Następnie skrótowo opowiada o tzw. aferze ściekowej (w Gdańsku doszło do awarii przepompowni, ścieki wlewano do Motławy, z powodu czego władze miasta zakazały kąpieli w morzu).

„Władze miasta związane z PO bagatelizują problem” – mówi reporter, ale widzowie znowu nie usłyszą stanowiska prezydenta i władz miasta. Zamiast tego, Dominik Cierpioł zaczyna opowiadać o „ławeczce Trzaskowskiego” i zarzucać członkom KOD zakłócanie spotkań wyborczych PiS.

Interes na ściekach

W czerwcu Maciej Sawicki pokazuje w „Wiadomościach” materiał pt. „Interes na ściekach”. Z jego opisu wynika, że „Adamowicz bagatelizował zrzuty milionów litrów ścieków do Motławy”, a te „okazały się być korzystne dla spółki odbierającej ścieki”. Próby uzyskania komentarza Adamowicza – brak.

TVP prosi jednak o komentarz Kacpra Płażyńskiego. Ten pyta: „Dlaczego nie stanie pan po stronie mieszkańców Gdańska?”. Po chwili jeszcze jedna wypowiedź kandydata PiS, oskarżająca Adamowicza o brak działań ws. wspomnianej spółki.

I tu także nie pojawia się odpowiedź Adamowicza. Reporter przypomina natomiast sprawę oświadczeń majątkowych. Tłumaczy: „Prokuratura bada też wątek zatajenia dwóch z siedmiu mieszkań, kilka z nich Adamowicz miał nabyć po niskiej cenie w zamian za uchwalenie korzystnego dla dewelopera planu przestrzennego”. Po czym nagle pojawia się dwusekundowa, całkowicie wycięta z kontekstu wypowiedź Adamowicza: „Wszystko jest możliwe”. Nie jest jasne, czy to próba zasugerowania, że prezydent Gdańska przyznaje się do winy.

Materiał puentuje komentarz dziennikarza tygodnika „Sieci” Jerzego Jachowicza: „Kim jest ten człowiek?! To jest rak na polskiej demokracji!”.

Jest wniosek o odwołanie zarządu TVP

Kolejne problemy prezydenta Gdańska

W lipcu „Wiadomości” robią materiał o procesie Adamowicza przeciwko członkom Młodzieży Wszechpolskiej. Prezydent został wówczas skazany za pomówienie i naruszenie nietykalności cielesnej działacza MW. TVP pokazuje wypowiedź prezydenta Gdańska nagraną w trakcie konferencji prasowej: „Czuję się ofiarą, czuję się w polskim państwie niebezpiecznie”.

W reakcji reporter Jakub Krzyżak przypomina aferę ściekową, komentując: „Ale to nie jedyna sprawa, gdy brzydki zapach unosi się nad gdańskim ratuszem”. Po przypomnieniu znanych już zdjęć z samolotem OLT, Krzyżak ubolewa: „Ale Adamowicz nie zamierza zrezygnować z samorządowej kariery”. Sprawę komentuje politolog Lech Janczuk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego: „Gdańszczanie ocenią jego działania. Wydaje się to mało prawdopodobne, żeby zdobył mandat”.

Janczuk się myli, kilka miesięcy później mieszkańcy Gdańska ponownie wybiorą Adamowicza na urząd prezydenta miasta. Jednak nim to się stanie, reporter Jan Korab przygotowuje chyba najostrzejszy materiał „Wiadomości” spośród wszystkich obejrzanych przez Onet.

Jest sierpień, trwają przygotowania do uroczystości 1 września na Westerplatte. Prezydent Adamowicz nie chce dopuścić, by Apel Poległych był odczytywany przez żołnierzy, a nie przez harcerzy. Prezydent Gdańska chce w ten sposób uniknąć zarządzonego przez MON odczytywania przy tej okazji apelu smoleńskiego.

Materiał otwiera wypowiedź ministra obrony Mariusza Błaszczaka: „Są dziś tacy, którym przeszkadza obecność polskich żołnierzy na Westerplatte”. Widzowie dowiadują się, że chodzi o Adamowicza. Jego działania reporter nazywa „szokującymi”. Postępowanie prezydenta Gdańska komentuje weteran. Jego całkowicie wycięta z kontekstu wypowiedź brzmi dokładnie: „…odbiega od honoru Polaka”.

„Adamowicz podczas konferencji prasowej kluczył i zmieniał zdanie” – opowiada dalej reporter i pokazuje oświadczenie MON, które zarzuca Adamowiczowi kłamstwa. Dalej słyszymy ministra obrony: „Chciałem zażądać zmiany decyzji”. Reporter dopowiada: „Na te prośby Adamowicz jest głuchy”. Wszystko podsumowuje kandydat PiS na prezydenta Gdańska Kacper Płażyński: „Jesteśmy zakładnikiem areny wojennej, którą prowadzi prezydent Adamowicz”.

Reporter przedstawia następnie motywy, dla których Adamowicz sprzeciwił się obecności żołnierzy na Westerplatte. Tłumaczy, że prezydent „chętnie nawiązuje do tradycji Wolnego Miasta Gdańsk”. O komentarz do tej tezy prosi mężczyznę, którego nie podpisuje z imienia i nazwiska: „Eksponujemy ponure czasy lat 30., gdy w Gdańsku de facto rządziła [partia Adolfa Hitlera] NSDAP”.

Telewizja publiczna znajduje kolejne przykłady promowania nazizmu przez Adamowicza. „Prawdziwy skandal wywołała decyzja [Adamowicza] o nadaniu jednemu z gdańskich tramwajów imienia Adolfa Butenandta, oskarżonego o udział w zbrodniczych eksperymentach Mengele”. W rzeczywistości tramwaj osiem lat wcześniej otrzymał imię tego pochodzącego z Gdańska niemieckiego naukowca w wyniku głosowania internautów. Gdy na jaw wyszła nazistowska przeszłość Butenandta, patronat nad tramwajem przyznano komu innemu.

W materiale Adamowicz zostaje oskarżony równocześnie o promowania komunizmu. „Nadał imię Lenina Stoczni Gdańskiej” – tłumaczy widzom reporter Jan Korab. Nie wyjaśnia jednak motywów decyzji, która rzeczywiście wzbudzała w momencie podejmowania siedem lat temu kontrowersje: Adamowicz uważał, że przywrócenie napisu „im. Lenina” będzie symbolem upadku zbrodniczej ideologii stworzonej przez Lenina.

Jan Korab, na przemian oskarżający Adamowicza o promowanie nazizmu, komunizmu i kłamstwa, puentuje: „A teraz Adamowicz nie chce żołnierzy Wojska Polskiego”. Wtóruje mu poproszony o komentarz Czesław Nowak, niegdyś działacz antykomunistycznego podziemia, a za czasów III RP polityk, m.in. Porozumienia Centrum, AWS i PO, a ostatnio PiS-u: „To haniebne wystąpienie [Adamowicza] uwłacza pamięci poległych żołnierzy”.

„Wiadomości” o mowie nienawiści. Olechowski odpowiada na zarzuty: materiał prezentował najbardziej drastyczne wypowiedzi

Paweł Adamowicz skapitulował

Gdy jednak dochodzi do porozumienia i staje się jasne, że wojsko w czasie uroczystości na Westerplatte jest mile widziane, „Wiadomości” emitują kolejny materiał Jana Koraba pt. „Paweł Adamowicz skapitulował”.

Materiał jest emocjonalny, towarzyszą mu zdjęcia z obrony Westerplatte w 1939 r. oraz dynamiczna, niepokojąca muzyka. Plus wypowiedź ministra Błaszczaka oraz komentarz reportera: „Adamowicz przyzwyczaił Gdańsk do prowadzenia bardzo dziwnej polityki historycznej”.

Widzowie nie mają szansy dowiedzieć się, co o tym sądzi sam prezydent, ale mogą za to posłuchać komentarza kandydata PiS na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego: „Myślę, że Adamowicz zrozumiał, że przekroczył czerwoną linię”. Następnie reporter przypomina sprawę tramwaju i dodaje, że „szokować mogą” – jego zdaniem inspirowane przez Adamowicza – przypadki uczczenia przez Gdańsk pisarza Guntera Grassa „już po tym, gdy wyszła na jaw historia jego służby w Waffen SS”.

Reportaż puentują dwie wypowiedzi. Pierwsza powołanego w 2017 r. dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku dr. Karola Nawrockiego: „Widzimy, że nie ma dobrej woli upamiętniania [przez Adamowicza] elementu polskości i wartości ważnych dla Polaków”. W ten sposób do zarzutów o propagowanie nazizmu i komunizmu dochodzi oskarżenie o antypolskość.

Wszystko puentuje jednak kandydat PiS na prezydenta Gdańska Kacper Płażyński: „Adamowicza sposób uprawiania polityki to antagonizowanie społeczeństwa”.

We wrześniu powstają kolejne materiały o Adamowiczu, ale jeszcze pod koniec sierpnia „Wiadomości” na moment wracają do sprawy ścieków. W reportażu z 27 sierpnia zarzucają prezydentowi Gdańska udział w spowodowaniu „katastrofy ekologicznej”. Przy okazji reporter stawia tezę, że Adamowicz „nie chce budować wspólnoty, a woli siać zamęt”.

„Wiadomości” TVP krytykowane za materiały o śmierci Pawła Adamowicza

Prowokacje prezydenta Gdańska

Już 1 września telewizja publiczna znów czyni z Adamowicza swojego głównego bohatera. Reporter Marcin Szypszak tłumaczy widzom, że „Westerplatte stało się orężem walki” z powodu działań prezydenta Gdańska. Nie ma wypowiedzi prezydenta Adamowicza, jest za to komentarz rzeczniczki MON oraz dziennikarzy „Do Rzeczy” i „Gościa Niedzielnego”.

Pod koniec materiału wraca motyw znany z poprzednich wydań: „Adamowicz chętnie nawiązuje do tradycji Wolnego Miasta Gdańsk”. Pojawiają się zarzuty o promowanie nazizmu. „Opiera się także ustawie dekomunizacyjnej” – dodaje reporter.

Gdańsk Adamowicza – republika deweloperów

4 września „Wiadomości” zmieniają temat, zarzucając Adamowiczowi tkwienie w układzie deweloperskim. „Ma udziały u dwóch deweloperów” – wyjaśnia reporter Dominik Cierpioł. Sprawę komentuje kandydat PiS na prezydenta Gdańska Kacper Płażyński: „To jest sytuacja skandaliczna”. „Jak można nie mówić o konflikcie etycznym, konflikcie interesów” – pyta wyborczy rywal Adamowicza.

Kacper Płażyński składa też obietnicę: „Ze swojej strony deklaruję, że moja prezydentura będzie oparta naprawdę na dialogu z mieszkańcami Gdańska, będzie oparta o współpracę i o rozmowy z każdym, również z tymi, którzy mają odmienne poglądy ode mnie. Żałuję, że pan prezydent Adamowicz tej zasadzie się nie oddaje”.

Starcia z Sitkiem

We wrześniu w internecie pojawia się filmik, na którym widać, jak dziennikarz TVP Łukasz Sitek podąża za Adamowiczem odmawiającym mu rozmowy. Prezydent poprosił wówczas współpracowników o nagranie tego zajścia.

Na nagraniu widać reportera zadającego pytania. „Chciał pan zepsuć imprezę narodową [Westerplatte] w taki, a nie inny sposób! Za każdym razem chcecie zbić kapitał polityczny nawet na naszych bohaterach! Proszę mi powiedzieć, dlaczego prosiliście przestępców o pieniądze!” – krzyczy w kierunku prezydenta i dodaje: „Pan prezydent będzie miał zarzuty prokuratorskie!”.

„Dlaczego pan wspiera przestępczość w Gdańsku? Kto skorzystał na Amber Gold? Gdzie jest 800 mln? Niech pan nie udaje, za każdym razem pomawia pan telewizję publiczną i prezesa Kurskiego. My nie przestaniemy pytać, ja pana zapewniam” – zapowiada Sitek. Później uwagę kieruje na rzeczniczkę prezydenta: „Dlaczego prezydent Gdańska firmuje układ?”. Gdy ta odpowiada, że nie są to pytania, lecz tezy, Sitek odpowiada: „To nie jest pytanie, dlaczego prosicie przestępców o pieniądze? To jest teza? Cztery miliony na film o Wałęsie to nie jest pytanie? Pojedziemy za panem do Gdańska, niech pan mi wierzy!”.

Do podobnej sytuacji dochodzi też w październiku. Sitek pyta: „Czy pan się spodziewa zarzutów w związku z przyjęciem łapówek od deweloperów? (..) 60 tysięcy za koszulki z napisem »Konstytucja«?!”. Adamowicz w obu sytuacjach nie odpowiada reporterowi i prosi współpracowników o ignorowanie reportera.

***

14 stycznia 2019 r. „Wiadomości” emitują kilka materiałów o śmierci Pawła Adamowicza. Reporterzy TVP stawiają tezę, że jego zabójstwo nie miało politycznego kontekstu. Równocześnie pokazują materiał poświęcony mowie nienawiści głoszonej przez polityków PO.

Ważą się losy Kurskiego? Sprzeczne informacje