Archiwum | Historia RSS feed for this section

To był mord polityczny i mord absolutnie spowodowany tym, co jedna strona w Polsce robi. Zamach na Adamowicza 21

20 Sty

Bieńkowska: To był mord polityczny i mord absolutnie spowodowany tym, co jedna strona w Polsce robi

– Wie pan, ja w to cały czas nie wierzę, od tej niedzieli. Z różnych powodów, dlatego że znałam Pawła. Teraz wszyscy są jego przyjaciółmi, ale ja byłam jego bardzo dobrą znajomą, bardzo dobrze go znalałam. Przyjaciółką nie byłam – stwierdził Elżbieta Bieńkowska w rozmowie z Oko.press. Jak dodała:

„Mówiłam moim kolegom w Brukseli, że coś się w Polsce stanie, że jakaś straszna rzecz się stanie. Przecież wisi nad nami chmura nienawiści. Przecież wiemy, co się dzieje od trzech lat. Od trzech lat. Więcej jeszcze, ale od trzech lat rzeczywiście osobiście to odczuwałam, przecież wszyscy to wiemy. Wielokrotnie to mówiłam. Natomiast nikt nigdy nie przypuszczał, że to doprowadzi do takiego aktu, jak tutaj się stało”

– To był mord polityczny i mord absolutnie spowodowany tym, co jedna strona w Polsce robi – dodała.

Gabriel Narutowicz w 1922 roku podjął się niemal beznadziejnego wyzwania; na złożone mu gratulacje tuż przed śmiercią zasugerował swej rozmówczyni – żonie brytyjskiego ambasadora – złożenie mu raczej kondolencji.

Pamięć o jego heroicznym wysiłku nakazuje, by przynajmniej uczyć się na błędach jego stronników.

Więcej >>>

>>>

Reklamy

Macierewicz był – tak! był – współpracownikiem SB

3 Sty

Dorota Wysocka-Schnepf: Antoni Macierewicz współdziałał z SB na 100 proc., a na 95 proc. świadomie współpracował – taką stawiasz tezę. Mocną.

Tomasz Piątek: Tezę… To jest wniosek, który wynika z dokumentów dostępnych w IPN. Nikt ich do tej pory nie przeanalizował. To jest bardzo dziwne, ponieważ kilka osób czytało przynajmniej większość kluczowych teczek.

Ale teczki Macierewicza nie ma.

– Tak. Bardzo ciekawe, że teczkę Macierewicza zniszczono w styczniu 1990 roku. Wtedy kiedy esbecy niszczyli lub wynosili i ukrywali teczki swoich najważniejszych agentów. Ale jest wiele innych teczek, w których pozostały ślady działalności Antoniego Macierewicza. Jest kluczowa teczka „CHEMEX” dotycząca jego wieloletniego przyjaciela i prawej ręki Piotra Naimskiego, z którym Macierewicz współdziałał w opozycji i w podziemiu.

I do dziś współdziała.

– Tak jest. Tam są rzeczy miażdżące. Jest przede wszystkim notatka szefa wywiadu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, komunistycznego wywiadowcy generała Sarewicza z września 1984 roku, który mówi, żeby Macierewicza zostawić w spokoju. Podpisuje się pod notatką, w której czytamy, że nie ma żadnych podstaw, żeby ścigać czy represjonować Macierewicza. Chociaż w tym samym czasie, dwa tygodnie wcześniej, generał Sarewicz i jego ludzie dostali raport, z którego wynikało, że Macierewicz posługuje się sfałszowanymi dokumentami, co było przestępstwem, i to bardzo poważnym. Oczywiście do tego dochodziła jeszcze jego cała podziemna działalność organizacyjna i wydawnicza, bo wydawał podziemne czasopismo.

Jacek Żakowski, Wiesław Władyka oraz Tomasz Wołek byli gośćmi w programie „Tomasz Lis”. Publicyści wypowiedzieli się m.in. na temat zmian, które zaszły w tym roku w polskiej polityce.

– Myślę, że jest lepiej niż rok temu, wtedy przewaga PiS-u wydawała się miażdżąca. Teraz po raz pierwszy do dłuższego czasu możemy sobie wyobrazić, że ten PiS można od władz odsunąć. Opozycja podjęła kroki do zjednoczenia, a PiS objawił więcej słabości, niż można było przypuszczać. Pokazali oblicze pazernych ludzi walczących o władzę, nie widać w nich idei – powiedział Tomasz Wołek.

– Wydaje mi się, że od momentu, kiedy pojawiła się wielka nadzieja w partii w postaci Morawieckiego, to wszystko zaczęło się psuć. To jest dowód na to, że tzw. błyskotliwe manewry Kaczyńskiego się autokompromitują. Schyłkowość PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego jest już bardzo widoczna – dodał Wiesław Władyka.

Generał Czesław Kiszczak uwielbiał pisać listy. W 2002 roku napisał m.in. do Lecha Kaczyńskiego. Ówczesny prezydent stolicy grzecznie odpisał.

Zaledwie dwa dni po wyborze Lecha Kaczyńskiego na prezydenta Warszawy, 20 listopada 2002 roku, z gratulacjami pospieszył gen. Kiszczak. Przy okazji przesłał też zdjęcia z rozmów w Magdalence, które odnalazł „szperając w szufladach”, a na których znajdował się m.in. Lech Kaczyński.

Prezydent stolicy odpowiedź wysłał po miesiącu, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Dziękował za fotografie, które – jak pisał mają dla niego „wartość osobistą”, ale także „wartość historyczną” i życzył generałowi „zdrowia i spokoju”.

Kurtuazyjną i grzeczną wymianę korespondencji Kaczyńskiego odnaleźli w archiwum Kiszczaka w USA dziennikarze „Rzeczpospolitej” i „Polskiego Radia”. Nie obciąża ona w żaden sposób śp. Lecha Kaczyńskiego, ale jest dowodem na to, że generał do końca swoich dni usiłował podtrzymywać relacje z różnymi ludźmi, których poznał przy okazji obrad Okrągłego Stołu. Być może licząc przy tym na jakąś przychylność z ich strony.

W „Kiszczak Papers” w USA jest wiele innych listów, które generał kierował do różnych osób oraz redakcji prasowych i telewizyjnych. Jest także całkiem spora kolekcja listów, które Kiszczak otrzymywał od znanych postaci życia publicznego.

Obudźcie się. Jeszcze nie jest za późno, ale zegar tyka….

Msza św. bez Jacka Jaśkowiaka

27 Gru

„Nie wiem z czego miałaby wynikać moja obecność. Jestem za rozdziałem Kościoła i państwa. Jeżeli chcę iść do kościoła, to nie po to, żeby manifestować swoją obecność i siedzieć w pierwszej ławce, żeby mogły pokazać mnie kamery Telewizji Polskiej” – stwierdził Jacek Jaśkowiak. Prezydent Poznania nie wziął udziału we mszy z okazji 100 rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego. W pierwszej ławce zasiadł m.in. Andrzej Duda.

Na mszę poszedł jego zastępca Mariusz Wiśniewski. – „Bywam w kościele, szczególnie wtedy, gdy jest dzień ubogich, ustanowiony przez papieża Franciszka. Nie widziałem wówczas żadnego polityka Prawa i Sprawiedliwości” – powiedział Jaśkowiak.

Prezydent Poznania przed południem złożył wiązankę kwiatów na mogile dowódcy Powstania generała Stanisława Taczaka. Jaśkowiak wziął także udział w głównych uroczystościach przed Pomnikiem Powstańców Wielkopolskich.

>>>

Kaczyński i Morawiecki w oparach absurdu, a Duda całuśny

15 Gru

Tak podsumował na Twitterze dzisiejszą konwencję tej partii Przemysław Henzel z onet.pl. Politycy PiS spotkali się w Szeligach pod Warszawą. Mimo że zapowiadana ona była jako konwencja programowa, okazało się, że program PiS zostanie zaprezentowany w… styczniu albo w lutym.

Nie mogło jednak zabraknąć przemówienia prezesa PiS. – „Tylko my możemy zmieniać Polskę. Tylko my możemy zapewnić Polakom lepszy los. Nasza partia musi się stać do końca partią marzeń Polaków” – zadekretował Jarosław Kaczyński.

Słowo „Europa” odmieniane było i przez prezesa PiS, i przez premiera przez wszystkie przypadki. Zapewnieniom, że PiS nie zmierza do Polexitu nie było końca.

Mateusz Morawiecki – zamiast konkretów – przywoływał liczne cytaty. Odwoływał się więc do piosenki Haliny Frąckowiak. – „Śpiewała „bądź gotowy dziś do drogi”. Jesteście gotowi do drogi?” – pytał działaczy PiS.

Opowiadał o filmie o Kargulu i Pawlaku, w którym była mowa o klasach amerykańskiego społeczeństwa. Nie zabrakło biblijnych odniesień. – „Tak jak gwiazda betlejemska prowadziła Trzech Króli do celu, niech tak prowadzi nas do celu, niech będzie dla nas drogowskazem” – mówił Morawiecki.

„OK. Wszystko rozumiem. Tylko dlaczego Morawiecki tak krzyczy i macha rękami” – podsumował Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”.

>>>

Znalezione na fb.

>>>