Macierewicz, 12.11.2019

 

Macierewicz wyklucza z państwa swoich marzeń: zwolenników UE, klientów IKEI i kolegów z partii

Antoni Macierewicz jako marszałek senior opisał w Sejmie wizję państwa swoich marzeń. Jego aktem założycielskim jest katastrofa smoleńska, źródłem wartości – ideologia katolicko-narodowa, systemem politycznym – tyrania większości. W tym kraju nie ma miejsca dla tych, którzy wizji Macierewicza nie podzielają. Ich rola jest „nie przeszkadzać”

Choć Macierewicz zbudował przemowę na odwoływaniu się do „wspólnej płaszczyzny” i „jedności”, wszystko, co mówił, nie zostawiało pola do niedomówień: zdefiniowana przez niego „wspólnota” to przestrzeń, w której dominuje ideologia katolicko-narodowa, a „jedność” to stan, gdy obóz polityczny Macierewicza trzyma pod butem wszystkich pozostałych. Przesada? W żadnym razie.

„Niepodległość ma jeden kształt, wiele postaci ma niewola” – mówił marszałek senior. I precyzował, co niewola oznacza i kto chce jej wprowadzenia. Zaapelował o odrzucenie negacji „niepodległego państwa polskiego” „fundamentów cywilizacji chrześcijańskiej”. Opisał też zagrożenia czyhające na państwo oraz jego fundamenty, przy czym – oczywista oczywistość – zarówno państwo jak i fundamenty opisał po swojemuDotyczyło to także brawurowej interpretacji wyniku wyborów 2019 roku.

Kto się nie mieści w jego definicji? Kto neguje kraj Macierewicza? Zasadniczo wszyscy, których arbitralnie wskaże sam Antoni Macierewicz.

Po pierwsze, zwolennicy Unii Europejskiej

„Wiemy, jakie są zagrożenia geopolityczne, wynikające z utopijnej próby budowania neosocjalistycznego imperium

– mówił w Sejmie Macierewicz.

Jacy to Polacy negują niepodległe państwo oraz jego fundamenty i wspierają neosocjalistyczną utopię? To zwolennicy członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

Bo to właśnie UE jest ową „neosocjalistyczną utopią” z przemówienia Macierewicza. Marszałek senior mówił o Unii już w przeszłości w podobny sposób:

„UE to eksperyment socjalistyczny, który przynajmniej od lat 90. nakierowany jest na stworzenie wspólnej przestrzeni politycznej, gospodarczej i – co najgorsze – ideowej z Rosją. Jest tak, jak pisze Władimir Bukowski: w perspektywie ma powstać neosocjalistyczne mocarstwo rozciągające się między Lizboną a Władywostokiem. Unia w takim kształcie byłaby tak naprawdę realizacją planów Włodzimierza Lenina. Inne są tylko metody: kuszą, obiecując mannę z nieba.

– czytamy w tekście Macierewicza w „Nowym Państwie” (nr 12/2011).

W państwie urządzonym przez Macierewicza zmienić poglądy musiałoby więc 51 proc. dorosłych Polaków, którzy w sondażu OKO.press opowiedzieli się za ściślejszą współpracą państw w ramach Unii i zwiększeniem roli Komisji Europejskiej.

To w mniej radykalnej wersji. W bardziej radykalnej – reedukacja dotknęłaby zapewne 86 proc. Polaków opowiadającym się za członkostwem Polski w UE.

Po drugie, spiskowcy Okrągłego Stołu (w tym koledzy z partii)

„Wiemy,  jaką cenę płacimy za porozumienia Okrągłego Stołu i jak wygląda kolejna faza postmarksistowskiego ataku oraz dokąd prowadzi ideologia gender

–  grzmiał w Sejmie marszałek senior.

  • W tym ujęciu „fazą matką” ataku na narodowo-katolicką Polskę jest porozumienie Okrągłego Stołu.

Kto wystawił niepodległej ojczyźnie gorzki rachunek zgniłego kompromisu? Oprócz stałych wrogów Macierewicza – Jacka Kuronia, Bronisława Geremka, Adama Michnika – swoją cegiełkę do zdradzieckiego porozumienia dołożyli również koledzy partyjni Macierewicza z PiS: Krystyna Pawłowicz i Mariusz Kamiński paktowali z komunistami w grupie ds. stowarzyszeń, a Jarosław Sellin  – w podzespole ds. młodzieży.

W Polsce urządzonej na modłę marszałka seniora musieliby mieć się na baczności jako element ideologicznie niepewny. Podobnie jak Lech Kaczyński, który nie tylko brał udział w obradach okrągłego stołu, ale również (o zgrozo!) w nieformalnych spotkaniach w Magdalence.

  • Kolejną fazą ataku na Polskę wg Macierewicza jest postmarksizm, zwany również marksizmem kulturowym. Nie wiadomo dokładnie, co znaczą te pojęcia, tym łatwiej skrajnej prawicy etykietować nimi wrogów politycznych.

Po trzecie, lewacy, klienci IKEI i w ogóle genderyści

Postmarksizmem może być domaganie się przez kobiety używania żeńskich końcówek, co do grona osób „negujących niepodległe państwo polskie” kwalifikuje z automatu wszystkie posłanki Lewicy i sporą część klubu Koalicji Obywatelskiej. Jak się ostatnio dowiedzieliśmy, może nim być również nazywanie choinki „rośliną sztuczną Vinterfest” przez firmę IKEA, co w kręgu podejrzeń o zaprzaństwo stawia rodaków, którzy mimo wszystko kupili postmarksistowskie drzewko. A IKEA zwolniła homofoba, którego komisja Episkopatu uznała za „świeckiego apostoła”, a prawica zrobiła z niego męczennika.

  • Elementem wrogiego Polsce postmarksizmu jest również ideologia gender.

W pełni Polkami  i Polakami nie mogą więc czuć się w kraju Macierewicza feministki, seksedukatorzy i wszyscy wyznawcy neokomunistycznego poglądu, że rola kobiety w społeczeństwie nie ogranicza się do gotowania obiadu mężowi i opiekowania się dziećmi.

Jeśli mowa o ideologii gender, to musi się pojawić temat aborcji. I rzeczywiście:

„Artykuł 38 mówiący o tym, że życie ludzkie jest nienaruszalne, a Rzeczpospolita zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia, w sposób oczywisty oznacza ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci”

– mówił Macierewicz, wskazując tym samym, że obecna ustawa antyaborcyjna, dopuszczająca wyjątki, w których kobieta może przerwać ciążę, jest niezgodna z wykładnią konstytucji marszałka seniora. Jeśli więc chodziłaś i chodziłeś w czarnych marszach przeciwko ustawom całkowicie zakazującym aborcji, uważaj! Twoja postawa była wymierzona ład konstytucyjny państwa Antoniego Macierewicza.

Podobnie wrogą działalność antymacierewiczowską może stanowić uczestnictwo w marszach równości, które – jak się zdaje, stoją w jawnej sprzeczności z wymową art. 18 konstytucji, który według Marszałka Seniora:

Chroni rodzinę rozumianą jako związek kobiety i mężczyzny.

Jak się można domyślić z przytoczonych wcześniej słów marszałka, chroni ją przed ideologią gender, postmarksizmem i neosocjalistyczną utopią, w której rodzina to również dwóch mężczyzn, dwóch mężczyzn z dzieckiem, dwie kobiety i dwie kobiety z dzieckiem.

Po czwarte, po prostu przeciwnicy PiS

„Przez ostatnie lata Polacy odzyskali poczucie godności własnej, siły narodowej, stali się wreszcie gospodarzami we własnym domu. To wartości bezcenne, które należy wzmacniać, a nie niszczyć”

– tak opisywał rządy Prawa i Sprawiedliwości Antoni Macierewicz.

Jeśli więc nawet masz prawicowe poglądy. Jeśli nie chcesz równości małżeńskiej. Jeśli jesteś eurosceptykiem. To wszystko nieważne, w państwie Macierewicza możesz czuć się bezpiecznie, tylko jeśli popierasz PiS.

Jeśli nie chcesz siły narodowej w wersji Macierewicza, Błaszczaka i Kamińskiego, jeśli masz w planach sprzeciwić się wezwaniu Jarosława Kaczyńskiego i przeszkadzać, zamiast popierać, miej świadomość: jesteś elementem negacji niepodległego państwa polskiego. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Po piąte, katastrofa to fundament

Z przemówienia Antoniego Macierewicza jasno wynika, że aktem założycielskim państwa z jego marzeń ma być katastrofa smoleńska.

„Przełomem było odrodzenie narodowe po roku 2010. Jego źródłem była wielka fala powrotu patriotyzmu, świadomości narodowej i polskiego obowiązku, żywa zwłaszcza wśród młodzieży, która najgłębiej przeżyła dramat katastrofy smoleńskiej. Katastrofa uświadomiła nam, jak kruche były dotychczasowe przemiany, jak ważne jest silne państwo polskie i bezpieczeństwo militarne, a przede wszystkim, jak wielkie jest stale ciążące nad nami zagrożenie zewnętrzne”

– mówił Marszałek Senior, sugerując wprost, że katastrofa to jednak nie był zwykły wypadek, lecz robota sił zewnętrznych.

To wprost z katastrofy wynikają jego zdaniem zmiany, które już przeprowadziło Prawo i Sprawiedliwość, jak i te, które dopiero przeprowadzi, w tym rzecz zupełnie niezrozumiała „reforma szkolnictwa”.

Macierewicz nie wspomniał, że wiele ofiar katastrofy – m.in. Izabela Jaruga-Nowacka, Jolanta Szymanek-Deresz, Jerzy Szmajdziński – w państwie marszałka seniora byłoby na marginesie jako politycy opowiadający się za „zniewoleniem Polski” przez postmarksizm, postkomunizm oraz ideologię gender.

Czyli ofiary ofiarom nierówne.

 

OKO.press

 

„Absolutna większość Polaków za programem narodowo-katolickim”. Absolutna bzdura Macierewicza

„Polacy mają prawo oczekiwać, że ich wola zostanie uszanowana” – mówi marszałek senior Macierewicz i stwierdza, że absolutna większość wyborców poparła „obóz patriotyczny, narodowo-katolicki”, co oznacza, że trzeba taki program wprowadzić w życie. Tymczasem głosów na PiS było o 900 tys. mniej niż na KO, SLD i PSL łącznie. Ci Polacy się nie liczą

Rachunki wyborcze Antoniego Macierewicza są równie precyzyjne, jak jego tezy o katastrofie smoleńskiej.

Macierewicz jako ideolog „obozu patriotycznego”

Mowa marszałka seniora Antoniego Macierewicza 12 listopada 2019 – ponad 23 minuty, dwa razy dłużej niż Kornela Morawieckiego w 2015 roku – okazała się zaskakującą, nawet jak na tego polityka, triumfalistyczno-agresywną deklaracją „obozu patriotycznego” PiS. Zwłaszcza na tle koncyliacyjnego orędzia prezydenckiego – skrojonego pod II turę wyborów prezydenckich 2020 roku – stanowiła skrajną deklarację ideowo-polityczną. Gorąco oklaskiwał ją klub PiS na czele z prezesem Kaczyńskim.

Istotą przekazu było wskazanie na wyższość „obozu patriotycznego”, czyli PiS i – być może, bez wskazywania wprost  – Konfederacji nad pozostałymi formacjami. Z tej wyższości zdaniem Macierewicza wynika zadanie Sejmu jako całości: ma realizować program narodowo-katolicki, co ustawia opozycję w roli tych, którzy nie powinni przeszkadzać w tym wielkim zadaniu.

Szukając uzasadnienia swoich z gruntu niedemokratycznych tez Macierewicz sięgnął po trzy rodzaje argumentów:

  • wyniku wyborów 2019 roku;
  • historii Polski, w tym katastrofy smoleńskiej 2010 roku;
  • Konstytucji, z której wybrał trzy artykuły.

Każdy z tych argumentów był oparty na wątpliwych lub jawnie zmanipulowanych faktach i interpretacjach. W tym tekście omówimy pierwszy z nich.

Absolutna większość ma absolutne prawo oczekiwać

O politycznej i moralnej wyższości obozu patriotycznego świadczyć mają – zdaniem Macierewicza – wyniki wyborów do Sejmu. Marszałek senior zastrzegł, że izba „reprezentuje wszystkie nurty polityczne narodu polskiego i ten Sejm jest bardzo zróżnicowany”, ale jednak:


Absolutna większość wyborców wsparła te ugrupowania, które jednoznacznie odwoływały się do wartości narodowych, niepodległościowych, katolickich.

Antoni MacierewiczMowa Marszałka Seniora – 12/11/2019

12.04.2018 Warszawa , Sejm . Antoni Macierewicz . Poslowie podczas wieczornego bloku glosowan , sejm wyrazil zgode na aresztowanie Stanislawa Gawlowskiego , uchylil immunitety Ryszardowi Petru i Kamili Gasiuk-Pihowicz . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


FAŁSZ. PiS poparło 900 tys. wyborców mniej niż opozycję KO, SLD, PSL. Dopiero doliczywszy elektorat Konfederacji ma przewagę 350 tys.


Z tezy o „absolutnej większości” wynika, że

„największym zadaniem, jakie stoi przed obecnym Sejmem jest ukształtowanie naszych instytucji państwowych, życia gospodarczego i społecznego zgodnie z tymi wartościami”.

I dalej: „Polacy mają prawo oczekiwać, że ich wola zostanie uszanowana”.

Oczywiście, dodaje Macierewicz „odpowiedzialność spada przede wszystkim na większość rządową, bo po raz pierwszy w historii Polacy w tak zdecydowany sposób dali jednej formacji obowiązek utworzenia jednorodnego rządu”.

Macierewicz odwołuje się tu do koncepcji pseudodemokracji, zwanej też „wyborczym autorytaryzmem” (termin Jana Wernera Müllera), popularnej w krajach rządzonych przez prawicowych populistów typu Orbán, czy Erdoğan. W demokracji rolą większości jest – wręcz odwrotnie – zadbać o to, by głos mniejszości liczył się i był uwzględniany w polityce państwa.

Zasadnicze znaczenie ma jednak fakt, że teza Macierewicza jest budowana na jawnie fałszywych podstawach. Pokazujemy to na wykresach, porównując poparcie w wyborach do Sejmu w trzech konfiguracjach:

  • wszystkie partie/koalicje osobno;
  • w zestawieniu PiS kontra poparcie opozycji prodemokratycznej (KO, PSL, SLD) i osobno Konfederacji;
  • w wariancie, w którym do „obozu patriotycznego” zaliczamy elektoraty PiS i Konfederacji.

Wyniki wyborów do Sejmu 2019 jako ilustracja tez Antoniego Macierewicza (w tys. głosów). Trzy warianty

Jak widać, w wariancie wszyscy osobno PiS ma znaczną przewagę nad KO i pozostałymi ugrupowaniami. Warto jednak dodać, że wynik 43,59 proc., jaki partia Kaczyńskiego uzyskała, choć największy w historii wyborów w III RP (SLD miało 41 proc. w 2001 roku, a PO proc. 41,5 proc. w 2007), był tylko minimalnie większy niż „granica zachowania władzy”, którą OKO.press wyliczyło przed wyborami na 43 proc. Gdyby PiS zdobył o 10-15 tys. głosów mniej, nie miałby samodzielnej większości.

Gdyby uznać, że „obóz patriotyczny” to tylko PiS (bez Konfederacji), to

PiS cieszy się poparciem mniejszym o 907 tys. głosów, co stanowi prawie 5 proc. głosów (4,92 proc.)

Dopiero gdy przyjąć, że „obóz patriotyczny” tworzą wraz z PiS Korwin-Mikke i nacjonaliści, ma on przewagę nad „obozem demokratycznym”, ale wynosi ona ledwie 350 tys., czyli 1,85 proc. głosów.

W żadnym z tych wariantów nie można mówić o „absolutnej większości”. Właściwe jest raczej określenie, że „obóz patriotyczny” uzyskał minimalną większość w Sejmie, a wśród wyborców stanowi niemal równo połowę.

Wynikałyby z tego wnioski odwrotne do tez Macierewicza: ostrożność w realizowaniu programu „narodowo-katolickiego” i podejście koncyliacyjne, by nie naruszyć wrażliwości połowy wyborców.

 

OKO.press

%d blogerów lubi to: