Kolanko, 20.11.2018

 

Brak wizji na wyjście z kryzysu zemści się na PiS

Michał Kolanko

Wydarzenia ostatnich kilkunastu godzin dobitnie pokazują, jak ryzykowna jest przyjęta przez obóz rządzący defensywna strategia w sprawie afery KNF.

Minął tydzień od wybuchu afery KNF i publikacji przez „Gazetę Wyborczą” zapisu rozmowy Leszka Czarneckiego z byłym już szefem KNF Markiem Chrzanowskim. Obóz władzy wybrał strategię na „przeczekanie” całej sprawy. Poza szybką dymisją samego Chrzanowskiego jedyny komunikat dotyczy tego, że państwo zadziałało sprawnie. PiS nie opowiedział od tego czasu spójnej, własnej wersji historii tej sprawy. To sprawiło, że znalazł się na łasce i niełasce kolejnych wydarzeń. Tymczasem historia wydarzeń wokół KNF jest skomplikowana i wymaga wręcz sprawnej opowieści. Wyborcy, którzy nie interesują się polityką, bombardowani są różnymi komunikatami. Trzy z nich mogły przebić się szerzej.

Czytaj także: Od Misiewicza do Chrzanowskiego  

Sprawa KNF. Taśmy, miliony oraz wielka polityka 

 NBP gotów do pomocy bankom Czarneckiego

Po pierwsze, „szumidła” – hasło, które łatwo przebija się do świadomości zbiorowej. Tu największe ryzyko dla PiS polega na tym, że wyborcy mogą uznać, że partia rządząca nie różni się niczym od poprzedników. Po drugie, komunikat o sprawnym państwie. Został on szybko skontrowany z informacjami o tym, że szef KNF miał czas, by pojawić się w siedzibie Komisji, zanim zrobili to agenci CBA. To natychmiast – mimo wielu wyjaśnień – stało się paliwem dla opozycji, ośmieszając przy okazji przesłanie obozu władzy o sprawności. Po trzecie, komunikat o stabilności systemu. Gdy w niedzielę w TVP Info prezes NBP stwierdził, że wyszedł z posiedzenia Komitetu Stabilności Finansowej – w niedzielę wieczorem – to przeciętnemu widzowi musiała zapalić się czerwona lampka ostrzegawcza. Glapiński pojawił się w studiu w celu zapewniania o stabilności systemu. Jego komunikat o nocnym posiedzeniu Komitetu miał efekt odwrotny od zamierzonego. Podobnie jak poniedziałkowa wspólna konferencja prasowa, na której Glapiński i szefowa resortu finansów Teresa Czerwińska zapewniali, że system finansowy jest bezpieczny. Im więcej takich zapewnień po nocnych naradach, tym większe emocje wśród obywateli może wywołać kwestia, której tematem była poniedziałkowa konferencja.

PiS może poważnie liczyć na to, że mimo wszystko skomplikowana materia KNF nie znajdzie zrozumienia u opinii publicznej, a zamieszanie nie będzie miało wpływ na sondaże. W krótkiej perspektywie zapewne tak będzie. Ale w dłuższej brak własnej opowieści, pokazania własnej osi sporu, mocnego uderzenia i wyjścia do przodu powoduje, że może utrwalić się przekonanie, że PiS wciąż dryfuje po wyborach samorządowych. Nawet sukces sejmikowy – w tym zdobycie Dolnego Śląska – nie został niemal wcale wykorzystany, by pokazać, że PiS odniosło sukces w wyborach. Wrażenie, że PiS dryfuje i nie narzuca własnych tematów, wzmacnia się z godziny na godzinę, z dnia na dzień. Czasu na kontruderzenie jest coraz mniej. Negatywne dla obozu rządzącego wrażenie chaosu może się wzmocnić. A to jest groźniejsze w kontekście wyborów w 2019 roku niż wszystkie szumidła, które zawiodły.

rp.pl

%d blogerów lubi to: