Kofta, 11.12.2018

 

Premier Mateusz Morawiecki: Nie będzie podwyżek cen energii elektrycznej

ISB News/ RK, 12.12.2018

Premier Mateusz Morawiecki podczas wystąpienia w Sejmie ogłosił, że w Polsce nie będzie podwyżek cen za energię elektryczną.

Mimo, że polska energetyka znalazła się w trudnej sytuacji w efekcie przyjęcia unijnej polityki klimatycznej w obecnym kształcie, nie będzie podwyżek cen energii elektrycznej w 2019 r. – wynika z wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego.

Mieliśmy energetykę opartą prawie w 100 proc. o węgiel i transformacja jej musi przebiegać 20-30 lat, a łącznie od roku 1990 r. licząc – 50 lat albo nawet trochę dłużej. Nasi partnerzy to rozumieją, ale dzisiaj nasza pozycja negocjacyjna jest bardzo trudna. Jednak mimo tych waszych błędów z przeszłości chcę powiedzieć: nie będzie podwyżek cen energii

– powiedział Morawiecki podczas wystąpienia w Sejmie.

Zarzucił opozycji, że w 2008 r. nie zawetowała wówczas negocjowanej polityki klimatycznej, prowadząc do tego, że dziś Polska znalazła się w bardzo trudnym położeniu.

Ministerstwo Energii zapowiedziało kilka dni temu, że rekompensaty dla gospodarstw domowych oraz dla małych i średnich przedsiębiorstw związane z planowanymi przez przedsiębiorstwa energetyczne wyniosą w przyszłym roku ok. 4-5 mld zł. Minister energii Krzysztof Tchórzewski informował, że część tej kwoty – ok. 1 mld zł – zostanie pokryte dzięki oszczędnościom w spółkach energetycznych.

gazeta.pl

 

Show Morawieckiego. Premier ośmiesza opozycję, ale też obiecuje drugie wejście do UE [ANALIZA]

Jacek Gądek, 12.12.2018

Nie tylko zepchnąć na margines, ale po pierwsze ośmieszyć opozycję – taki wist wykonał premier Mateusz Morawiecki. Najpierw PiS chciało zrobić z opozycji warchołów, ale ostatecznie obóz władzy postanowił uczynić z niej błaznów. A wyborcom obiecuje wręcz drugie wejście do Unii Europejskiej – nie Polski, ale Polaków.

Niespodziewanie Morawiecki poprosił Sejm o wyrażenie jego rządowi wotum zaufania. To szczwany fortel.

Pierwotny plan Prawa i Sprawiedliwości zakładał zepchnięcie wniosku opozycji o wotum nieufności dla premiera na margines. I tyle. Tak byłoby najprościej, ale – dla PiS – wcale nie najlepiej.

PiS chciało zrobić z opozycji warchołów

Pierwotnie marszałek Sejmu zepchnął punkt „wotum nieufności dla Morawieckiego” na porę, która już lekko trąciła drwiną. Harmonogram jeszcze rano zakładał, że debata nad wnioskiem opozycji odbędzie się w piątek w nocy, w godz. 21:00 – 22:45. Uwaga: tuż po spotkaniu opłatkowym w Sejmie.

W takim scenariuszu opozycja – nota bene wśród nocnej ciszy – byłaby wtedy kreowana na warchołów. Jednak spychanie punktu obrad na piątkową noc stwarza jednak wrażenie, że PiS chce ukryć przed opinią publiczną groźny dla siebie wniosek. A przede wszystkim byłoby to granie na polu narzuconym przez opozycję: skoro Grzegorz Schetyna zgłasza chęć bycia szefem rządu, to Morawiecki musi się bronić. A każdy spin doctor powie: gdy się gra tak, jak pozwala przeciwnik, to się przegrywa.

Fortel opozycji

PiS odwróciło więc tę logikę. Obóz rządzący sięgnął po fortel: po co tkwić w defensywie i bronić przed opozycją, skoro można przejść do kontry i pokazać swoją siłę? Stąd niespodziewany wniosek premiera o wyrażenie przez Sejm wotum zaufania.

Co lepiej brzmi – „premier wygrał” czy „premier się obronił”?

Mając – policzoną co do głowy – większość w Sejmie sięgnięcie po taki fortel jest zyskowne. Posłowie mogą szybko przegłosować wotum zaufania dla Morawieckiego. Wówczas wniosek opozycji rozpatrywany w piątkową noc będzie już tylko kapiszonem, a nie salwą. PiS ośmiesza opozycję jej własną i to najsilniejszą bronią. Dodając do tego fakt, że do przegłosowania wniosku o konstruktywne wotum nieufności jest potrzebnych co najmniej 231 głosów na „tak”, a opozycja ich przecież nie ma, to klub PiS może nocną debatę zwyczajnie zignorować. Po opłatku posłowie PiS mogą się rozjechać do domów albo przygotowywać do konwencji partii.

To o konwencję PiS-u, a nie szczyt UE chodzi

Frapujący jest kontekst fortelu PiS. Premier „sprzedaje” konieczność uzyskania już teraz wotum zaufania, bo lada chwila jedzie do Brukseli na szczyt Unii Europejskiej w sprawie Brexitu. A tam przecież, aby zabiegać z całą siłą o polskie i unijne interesy, musi mieć silny mandat. Skoro opozycja właśnie teraz ten mandat chce premierowi odebrać, to znaczy że osłabia nie tyle jego, co państwo polskie w ważnym dla Unii momencie. Teza to efektowna, ale dęta. Szczyt UE to tylko pretekst.

O wiele istotniejsza jest perspektywa zwiastuna nowego otwarcia PiS-u: konwencji obozu rządzącego w ten weekend. To konwencja, która – przesadzając z lekka – oddzielić ma grubą linią to, co było, od tego, co ma być. To, co było PiS-owską rewolucją w państwie, od tego, co jest już kampanią przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i Sejmu.

Śmiechem w opozycję

Z przemówienia premiera biło szyderstwo i chęć ośmieszenia opozycji. W tym i Donald Tuska, którego w ostatnich dniach znów zaczęli przywoływać i premier, i prezes PiS. – My, rząd PiS zrealizowaliśmy również waszą obietnicę – drwił z b. premiera i opozycji Morawiecki, gdy mówił o ograniczeniu deficytu budżetowego. A ten, chwalił się, może spaść poniżej 1 proc., co kiedyś Tusk obiecywał.

Wyśmiewał opozycję i tezę o izolacji Polski w świecie. Przywoływał tu dane o wzroście o 3 mln liczby turystów, którzy – drwił – „przedarli się przez zasieki na granicach”. Szydził z rzekomej dyktatury, w której opozycja rządzi w wielu samorządach.

O może najważniejszym dziś temacie przy stołach, a więc perspektywie wzrostu cen prądu i tego, jak to się przełoży na koszty życia, wspomniał tylko, że „nie będzie podwyżek cen energii”. Sam resort energetyki ocenił, że na rekompensaty z tytułu podwyżek za energię państwo wyda 4-5 mld zł i to tylko w jednym roku. Nie ma innej możliwości: prąd będzie droższy, pośrednio dotknie to wszystkich, nawet jeśli premier zapewnia, że nie.

Opozycja nazywa szarżę premiera „kinderbalem”, „kabaretem” i „Alternatywami 4”. Samochwalstwo szefa rządu faktycznie jest posunięte do granic wytrzymałości. A już trąci komedią, gdy Morawiecki chwali tych ministrów, których sam wykopywał z rządu i tych, których ma za kule u swoich nóg.

Big idea PiS-u: Polacy mają mieć Unię w swoich portfelach

Obok szyderstw jest i twardy przekaz. Premier zarysował bardzo wyraźnie, co będzie obiecywał wyborcom przez najbliższy rok. Parafrazując hasło PO sprzed 11 lat: By żyło się lepiej, jak na zachodzie Europy, wszystkim.

Koalicja Obywatelska rosła w siłę dzięki narracji o Polexicie – (jak mówił szef RE Donald Tusk) lunatycznym wyprowadzaniu Polski z Unii przez PiS. Ta opozycyjna narracja, mimowolnie napędzana zresztą przez obóz PiS, była skuteczna w czasie kampanii samorządowej. Główny macher od liczb, sondaży i analiz socjologicznych prof. Waldemar Paruch wprost mówił, że straszenie Polexitem zabrało PiS-owi kilka punktów procentowych.

Teraz Morawiecki wyśmiewa wizję Polski wychodzącej z UE. A co więcej: obiecuje, że pod względem pensji Polska pójdzie na zachód.

Teraz Morawiecki mówi, że pod rządami PiS do Unii dopiero wejdziemy. Nie politycznie, bo to stało się faktem w 2004 r., ale finansowo, bo Unia ma być nie na sztandarach, ale w portfelu przeciętnego Polaka.

Kasa, a nie flaga

Do wyborców najbardziej przemawia zasobność własnego portfela. Filarem takiej narracji PiS-u są – chłodno patrząc – bardzo dobre wyniki polskiej gospodarki: rekordowo wysoki w UE wzrost PKB i rekordowo niskie bezrobocie w naszej historii po 1989 r., a także rekordowe transfery pieniędzy dla ludzi najbiedniejszych. Ile w tym zasługi PiS, a ile to efekt prosperity w Europie? To już nie jest rozróżniane dla szeregowego wyborcy.

W myśl tej narracji Morawiecki obiecuje z mównicy, że doszlusujemy do „poziomu zachodnioeuropejskiego”. To zapewne będzie gwóźdź programu PiS na najbliższy rok. „Podnoszenie poziomu życia” to dla Morawieckiego „główne zadanie”, „historyczna szansa”, bo „nie ma ważniejszej sprawy”. W 10 lat premier chce więc dogonić Włochy – statystycznie to zresztą cel realny, przynajmniej pod względem dochodów, a nie klimatu. I jeszcze Hiszpanię. – Naszą aspiracją jest, aby pensje Polaków były wyższe – podkreślał premier.

Zwrot tożsamościowy

Co ciekawe, Morawiecki obiecał nie tylko finansowy kurs na Zachód, ale także tożsamościowy – przynajmniej w warstwie celebry. Chodzi o świętowanie rocznic wejścia Polski do Unii Europejskiej (to będzie już 15 lat), NATO (20 lat) i rocznicy Okrągłego Stołu (30). Co frapujące: 4 czerwca (pierwsze częściowo wolne wybory) Morawiecki określił mianem „rocznicy odzyskania wolności”. Dla twardogłowych z obozu „dobrej zmiany” to raczej pomiot parszywego spółkowania komuny i agentury.

To swoiste odnowienie europejskich, natowskich i demokratycznych ślubów państwa polskiego. Sposób na sparowanie krytyki, że oto Polska pod wodzą PiS maszeruje ku putinowskiemu modelowi władzy.

Show pójdzie w zapomnienie, obietnice – nie

Wystąpienie premiera zapełni dzisiejsze ramówki w telewizjach i sloty na portalach. Ale to tylko show obliczone na jeden dzień, o którym większość wyborców zapomni po tygodniu. Łajanie opozycji i narcystyczne zachwycanie się sobą to łatwizna, która nie zmienia stanu gry.

Istotniejsze jest to, jakimi konkretnymi obietnicami Morawiecki na spółkę z J. Kaczyńskim wypełnią świetlaną wizję wstąpienia już nie tylko Polski, ale także Polaków do Unii.

gazeta.pl

 

 

Stan gry, 12.12.2018

— MORAWIECKI ZASKAKUJE OPOZYCJĘ I W STYLU TUSKA WYGŁASZA DRUGIE EXPOSE – 300POLITYKA: “Ważnym aspektem politycznej kalkulacji Morawieckiego jest wyjazd na unijny szczyt po uzyskaniu wotum zaufania, zwłaszcza na tle kłopotów May z utrzymaniem poparcia własnej partii w Izbie Gmin, chwiejącego się Macrona, zmianie warty w CDU, dramatycznej sytuacji nowego włoskiego rządu z wystrzelającym deficytem, czy ciągłej niestabilności Hiszpanii wokół sytuacji w Katalonii. Morawiecki chce pokazać w Brukseli, że wśród 5 największych państw Unii, Polska utrzymuje dużą – na tym tle – polityczną stabilność i bliski równowagi stan finansów publicznych”.
http://300polityka.pl/news/2018/12/12/morawiecki-w-stylu-tuska-zaskakuje-opozycje-i-wystepuje-o-wotum-zaufania-zeby-wyglosic-drugie-expose/

— MORAWIECKI W SEJMIE WYSTĘPUJE O WOTUM ZAUFANIA – 300LIVE Z SEJMU: http://300polityka.pl/live/2018/12/12/

— ORLEN URUCHAMIA STACJĘ POD MARKĄ CPN: “PKN Orlen uruchomi po jednej stacji paliw pod markami CPN i Petrochemia Płock – na warszawskiej Pradze i koło Płocka. W ten sposób płocki koncern chce upamiętnić zbliżającą się 20. rocznicę połączenia podmiotów, a także zabezpieczyć swoje prawa do tych marek”.
https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/pkn-orlen-reaktywuje-stacje-cpn-i-petrochemia-plock

— BĘDZIE WIĘCEJ KANAŁÓW NAZIEMNYCH TVP – DGP: “Zakończyły się negocjacje w sprawie wejścia publicznego nadawcy na ósmy multipleks telewizji naziemnej – dowiedział się DGP. Multipleks był gotowy do użytku latem 2016 r. Pierwszy kanał – Zoom TV, który dziś należy do Kino Polska TV – zaczął emisję w październiku 2016 r., a kolejne trzy dołączyły w następnych miesiącach. Aż do dziś prawie połowa MUX8 pozostaje jednak niewykorzystana. Trzy z siedmiu miejsc Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyznała bowiem nadawcy publicznemu, a ten ani nie kwapił się do ich zajęcia, ani nie chciał ich odstąpić innym firmom”.
https://serwisy.gazetaprawna.pl/media/artykuly/1386883,koniec-negocjacji-ws-wejscia-tvp-na-osmy-multipleks.html

— MILIONY NA OBSTAWĘ KUCHCIŃSKIEGO– jedynka Faktu.

— FAKT O BIZANCJUM KUCHCIŃSKIEGO: “Kadencja obecnego Sejmu potrwa jeszcze rok. Marszałek Marek Kuchciński nie szczypie się więc z wydatkami i za publiczne pieniądze buduje w Sejmie swoje Bizancjum. Miliony płyną do straży marszałkowskiej, a także do urzędników. I tylko do końca listopada podlegające Kuchcińskiemu szefostwo Kancelarii Sejmu rozdało podwładnym ponad 3 mln złotych”.
https://www.onet.pl/?utm_source=www.fakt.pl_viasg_fakt&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&pid=847b0200-87ab-5fcf-a900-5a229e115a22&sid=f13b499b-dba8-44e4-a9ae-cb9ebb087cc8&utm_v=2

— WYBORCZA.PL O KANDYDATACH PIS NA KOMISARZA – BIELAN, SZYMAŃSKI CZY PORĘBA?– jak piszą Tomasz Bielecki, Bruksela, Agata Kondzińska, Bartosz T. Wieliński: “Obecnie kandydatów na komisarzy jest trzech:

Adam Bielan, wicemarszałek Senatu, międzynarodowy wysłannik prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego;

Konrad Szymański, minister ds. europejskich uchodzący za umiarkowaną twarz stronnictwa;

i europoseł Tomasz Poręba, szef kampanii tej partii przed wyborami samorządowymi. Ten ostatni polityk ma najmniejsze szanse, bo wyniki PiS w wyborach nie spełniły oczekiwań prezesa”.

— WYBORCZA O PROBLEMIE PIS Z PARLAMENTEM EUROPEJSKIM: “Polityczne napięcia wokół Polski sprawiają, że nasi niektórzy rozmówcy w Brukseli już teraz obstawiają, że w 2019 r. europarlament dla przykładu utrąci kandydata rządu PiS do KE. I to zmusiłoby Warszawę – a to zawsze jest forma politycznego upokorzenia – do wysunięcia kogoś innego. Taki scenariusz oznaczałby, że PiS stoi przed taktycznym wyborem, czy swego prawdziwego kandydata nie wystawiać dopiero w drugiej kolejności, a w pierwszej – kogoś z góry przeznaczonego do odstrzału”.
http://wyborcza.pl/7,75399,24242925,bielan-szymanski-a-moze-poreba-kogo-pis-wystawi-na-eurokomisarza.html

— MORAWIECKI STAŁ SIĘ DOBRYM DUCHEM PIS – MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI w RZ: “Morawieckiego można powiedzieć, że stał się dobrym duchem Prawa i Sprawiedliwości. Obiektywnie nie jest to polityk szczególnie umiarkowany, ale na tle swego partyjnego zaplecza wydaje się być oazą zdrowego rozsądku. Dzięki olbrzymiemu zaufaniu, jakie zdobył u Jarosława Kaczyńskiego, Morawiecki jest w stanie przeprowadzać ważne projekty polityczne, które pomagają PiS wrócić z kosmosu na ziemię. Tak było, gdy udało mu się przekonać PiS do zmian w ustawie o IPN, by doprowadzić do załagodzenia sporu z Izraelem i USA, tak też było, gdy dzięki niemu Jarosław Kaczyński zgodził się na ustępstwa w sprawie zmian w Sądzie Najwyższym”.

— CZY PIS MA DZIŚ TWARZ MORAWIECKIEGO CZY ZIOBRY? – DALEJ SZUŁDRZYŃSKI: “Pytanie, czy PiS ma mieć dziś twarz Morawieckiego, czy też Zbigniewa Ziobry, ogłaszającego, że niemal zakatowany kiedyś na śmierć urzędnik, który walczył z nadużyciami w SKOK, jest sam sobie winien. Zbigniew Ziobro już raz zaprowadził PiS do wyborczej klęski. Czy Morawiecki zaprowadzi PiS do zwycięstwa?”
https://www.rp.pl/Komentarze/312119920-Szuldrzynski-Twarz-Morawieckiego-czy-Ziobry.html

— DECYZJE DOBRE DLA KRAJU, ALE ZŁE DLA PIS – PAWEŁ WROŃSKI w GW: “Pod rządami premiera Morawieckiego PiS odnotował pasmo „sromotnych sukcesów”. Musiał się wycofać ze sztandarowych projektów w sprawie ochrony godności Polski i „reformy” Sądu Najwyższego. To decyzje dobre dla kraju, choć złe dla PiS”.

— WROŃSKI PISZE, ŻE PMM TO DLA JK PREMIER IDEALNY: “Mateusz Morawiecki wydaje się dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego premierem idealnym, odnalezionym po długich poszukiwaniach. Zna się na zagadnieniach ekonomicznych, na których nie zna się prezes, a dodatkowo dysponuje wiedzą historyczną, więc jest dobrym rozmówcą. Mimo serii wpadek wszystko wskazuje na to, że prezes nadal ma do niego zaufanie. Nie na tyle jednak, by pozwolił na ukształtowanie rządu tak, jak Morawiecki by sobie tego życzył. Wciąż silna pozostaje frakcja Zbigniewa Ziobry i Mariusza Kamińskiego, zmarginalizowany został Mariusz Błaszczak. Niewykluczone, że wolną rękę Morawiecki otrzyma po wyborach europejskich. Najwyraźniej Jarosław Kaczyński pogodził się z tym, że część dawnych partyjnych towarzyszy z zakonu PC nie nadaje się już do sprawowania rządów w dzisiejszych czasach”.
http://wyborcza.pl/7,75968,24267305,stal-sie-leje-moc-truchleje-klamstwa-plyna-rok-rzadow-morawieckiego.html

— KRÓTKI WZROK LIDERA KOALICJI OBYWATELSKIEJ – JACEK NIZINKIEWICZ w RZ: “Przy całym swoim sprycie Grzegorz Schetyna nie bierze jednak pod uwagę tego, że po ewentualnym zwycięstwie ograni dziś koalicjanci mogą go zdradzić. A wtedy do rządzenia wróci Kaczyński. Tym razem na dłużej. A marzeniem prezesa jest rządzić do 90. roku życia. O tym Schetyna zdaje się dzisiaj nie myśleć, ignorując warunki partnerskie w opozycji, mając za cel tylko dojście do upragnionej władzy”.
https://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/312119930-Nizinkiewicz-Krotki-wzrok-lidera-Koalicji-Obywatelskiej.html

— MAGDALENA ŚRODA KRYTYCZNIE O SCHETYNIE – pisze w GW: “Władza dla władzy jest równie bezsensowna jak pisanie felietonów dla pisania. Można kłamać, nie dotrzymywać obietnic, zdradzać, jeśli walczy się o wartość, jaką jest Republika, jej trwanie i dobrobyt. Przez ostatnich pięćset lat ludzkość nauczyła się jednak troszczyć o te wartości również innymi środkami niż te, które zalecał Machiavelli. Bismarck nie wzorował się na Agatoklesie. Schetyna nie musi naśladować Borgii. Poza tym, jeśli polityka ma rzeczywiście polegać na męskim boksie i „zdobywaniu przywództwa w stadzie”, to jedyne, co mogą zrobić obywatele, a zwłaszcza obywatelki, to odwrócić się od takiej polityki plecami. Lub budować własną”.
http://wyborcza.pl/7,75968,24267348,machiavelli-z-newsweeka-prawdziwy-polityk-wg-lisa-walczy.html

— TIMMERMANS JAK PRZYSTAŁO NA STALKERA NAM NIE ODPUŚCI – JACEK KARNOWSKI: “Timmermans, jak przystało na rasowego stalkera, już nam nie odpuści. Mogą go pogonić jedynie Polacy – jesienią 2019-go roku. Nie należy mieć specjalnych złudzeń: już niewiele zależy od Polski. Ale wciąż sporo zależy od Polaków. Jeśli jesienią przyszłego roku potwierdzą mandat obozu naprawy Rzeczypospolitej, wolność wygra, a Timmermans przegra, także w oczach swoich mocodawców. Innej drogi nie ma”.
https://wpolityce.pl/m/polityka/425186-timmermansa-moga-pogonic-jedynie-polacy-jesienia-2019-go

— MICHAŁ KARNOWSKI PYTA CZEMU KNF NIE WPROWADZIŁA DO SKOK WOŁOMIN ZARZĄDU KOMISARYCZNEGO: “W mediach króluje „sprawa SKOK”, która w aktualnej sytuacji przybrała postać złej Kasy Krajowej która nic nie robiła w sprawie SKOK-u Wołomin. Nie robiła bo nie mogła, ale zawiadamiała tych co nie tylko powinni ale i mogli czyli KNF. Tylko, że KNF, pod rządami Andrzeja Jakubiaka, praktycznie zaniechał współpracy z Kasą Krajową. „Sprawa SKOK” żyje i chyba dużo jeszcze przed nami. W sprawie łączenia afery Amber Gold ze SKOK-ami dużą aktywność przejawia poseł PO Krzysztof Brejza. W związku z informacjami na temat pożaru, jakiemu uległ toi-toi na podwórku kamienicy, w której mieszka poseł, możemy się spodziewać kolejnych rewelacji. Zamiast tego lepiej jednak poszukać odpowiedzi na kluczowe pytanie: dlaczego KNF tak długo nie wprowadzała zarządu komisarycznego do opanowanego przez złodziejską szajkę SKOK Wołomin? Tam jest istota sprawy. I żadne zamulanie tematu, żadne zastępcze kampanie nagonkowe przeciw prokuraturze, tego pytania nie zniosą”.
https://wpolityce.pl/m/gospodarka/425131-oto-kluczowe-pytanie-w-sprawie-skok-wolomin

— POLICJA NACHODZI DZIENNIKARZY OKO.PRESS, STRASZY, WPROWADZA W BŁĄD NARUSZA TAJEMNICĘ DZIENNIKARSKĄ – PIOTR PACEWICZ: “OKO.press składa do sądu zażalenie na postępowanie policji wobec autorów materiału o proukraińskim proteście. Pięcioro policjantów nachodziło dziennikarzy, zabrali nagranie pomimo informacji, że zawiera tajemnicę dziennikarską. Wprowadzali w błąd, straszyli. Naruszyli zasady etyki policjanta. Nadgorliwość policji wpisuje się w modny trend zastraszania mediów”.
https://oko.press/policja-nachodzi-dziennikarzy-oko-press-straszy-wprowadza-w-blad-narusza-tajemnice-dziennikarska/

— POLITYKA ENERGETYCZNA W POLSCE TO POLITYKA „GASZENIA POŻARÓW” – AGATA STASIK w Krytyce Politycznej: “Podwyżka energii przed wyborami może zachwiać pozycją PiS mocniej niż wszystkie dotychczasowe skandale czy afery. Francuski ruch „żółtych kamizelek” pokazuje, że wzrost cen energii (w tamtym przypadku – benzyny) może stać się punktem zapalnym dla naprawdę masowej eksplozji gniewu i niezadowolenia”.
http://krytykapolityczna.pl/gospodarka/polityka-energetyczna-w-polsce-to-polityka-gaszenia-pozarow/

— NAJNOWSZA REWOLUCJA FRANCUSKA – DARIUSZ ROSIAK w TP: “„Żółte kamizelki” to ludzie, którzy wściekłością i agresją reagują na to, co uznają za zdradę politycznego establishmentu. Można ich spotkać w całej Europie. Mówi się, że w najnowszej rewolucji francuskiej, nazywanej „protestem żółtych kamizelek”, chodzi o to samo, co we wszystkich protestach po 1968 r.: żeby więcej zarabiać i płacić mniej podatków, zyskując przy tym nowe przywileje socjalne. Ale złośliwości na bok. Protestują nie tylko ci, którzy nie wyrośli z przedszkolnego marzenia, by zostać listonoszem – bo wtedy można sobie paczki przynosić. I nie tylko uliczna bandyterka. „Żółte kamizelki” to znane w całej Europie zjawisko, w centrum którego stoją ludzie agresją reagujący na to, co uznają za zdradę politycznego establishmentu. Macron nadaje się do roli zdrajcy jak mało kto. Pewność siebie, dzięki której w 2017 r. zamieszkał w Pałacu Elizejskim, obiecując politykę nowego stylu i nowej treści, jest dziś jego największą słabością. „Prezydent bogatych” – mówią o nim „żółte kamizelki”.
https://www.tygodnikpowszechny.pl/najnowsza-rewolucja-francuska-156764

— PBK NA ZAKUPACH U JUBILERA – SEhttps://www.se.pl/wiadomosci/polityka/byly-prezydent-nie-oszczedza-na-prezentach-komorowski-kupil-brylanty-aa-oD6k-kFgm-PXSE.html

— URODZINY:Jerzy Starak, Krzysztof Bondaryk, Jacek Najder, Krzysztof Zaremba.

300polityka.pl

Rozzuchwaleni przestępcy

Rozzuchwaleni przestępcy

Czy nie jest tak, że prezes Kaczyński obawia się „rozzuchwalonych przestępców”, którzy krążą już nad nim jak sępy, czekają aż całkiem osłabnie, żeby wyrwać mu władzę?

Chory prezes Kaczyński pokazuje się coraz rzadziej. Jest słaby. W Jachrance usiłował zdyscyplinować swoich podwładnych Mają mieć dzienniczki, uważać co mówią, nie używać wulgaryzmów. Pawłowicz się na to wypięła i gada co jej plwocina na język przyniesie. Widząc, że prezes zapada na zdrowiu, jego ludzie „rozzuchwalają się”, PiS przez lata pozwolił się im rozzuchwalić.

Jarosław Kaczyński nie był na urodzinach Rydzykowego radia. Nie wiadomo czy z powodów dyplomatycznych, czy stanu zdrowia. Rydzykowe bractwo stawiło się w komplecie. Kler rozkołysany, cały w złotogłowiu. Ojciec Rydzyk występuje z kazaniem. Strzela z ambony ostrymi nabojami jak myśliwy Szyszko.  Występuje otwarcie przeciw decyzjom prezesa wszystkich prezesów. Jego nowa partyjka ma być groźbą dla PiS-u.

Ziobro właściciel haków na wszystkich, siedział na uroczystościach obok swojej rozchichotanej i rozanielonej zarazem koleżanki Kempy. Po powrocie z uczty duchowej, po tych kazaniach, komuniach i znakach pokoju, nabrał sił i znów zabłysnął. Stwierdził, że Wojciech Kwaśniak został pobity prawie na śmierć, bo KNF „przez lata rozzuchwalała przestępców”. Niektórzy uważają, że miał zostać zabity, wtedy nie byłoby kłopotów. Jednak wyżył. To daje ministrowi sprawiedliwości prawo do wypowiadania słów, jakich żaden przyzwoity człowiek by w takiej sytuacji nie użył.

Wojciech Kwaśniak jest prawdziwym bohaterem, autorytetem. Przykładem państwowca za co o mało nie zginął z rąk wynajętych bandytów. Gorsi od tych z metalową pałą są zleceniodawcy. Jeden siedzi, wziął na siebie całą winę. Inni chodzą w glorii, puszą się swoim bogactwem i swoją władzą.

Czy po tym co widzimy i słyszymy, mamy ciągle wierzyć, że Barbara Blida popełniła samobójstwo? Po jej śmierci Beata Kempa z wrodzoną sobie delikatnością powiedziała, że „nikt niewinny nie popełnia samobójstwa”. Prawda, że to ta sama formacja partyjna oraz nie-ludzka co minister nie-sprawiedliwości Ziobro?

Czy nie jest tak, że prezes Kaczyński obawia się „rozzuchwalonych przestępców”, którzy krążą już nad nim jak sępy, czekają aż całkiem osłabnie, żeby wyrwać mu władzę? Czy dlatego jako następcę wybrał zwykłego kłamczuszka Morawieckiego a nie haker-mana Ziobrę, bo się boi, że frakcje się zadziobią? W tym zresztą cała nadzieja!

Krystyna Kofta

koduj24.pl

Reklamy
%d blogerów lubi to: