Głódź, 28.12.2018

 

Pałac i prywatny kościół – tak wygląda posiadłość arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź szykuje się do emerytury w rodzinnej wsi Bobrówka. Czeka tam na niego dwudziestohektarowa posiadłość z pałacem. Sama ziemia jest warta około miliona złotych. Budynki i ich wyposażenie nawet dwa, trzy razy tyle.

Do letniej rezydencji dobrodzieja obcym trudno trafić. Swoi wiedzą, że wystarczy się trzymać drewnianych krzyży ustawionych wzdłuż wsi, a potem zakręcić przy figurce Jezusa ustawionej na pniu brzozy. Kawałek dalej zaczyna się posiadłość. Dwadzieścia jeden hektarów kupowanych przez arcybiskupa od swoich w latach dziewięćdziesiątych.

Część ziemi, z drzewami i paśnikami, jest ogrodzona siatką. Widać przez nią pasące się daniele. Po drugiej stronie za niskim płotem stoją dwa drewniane domy, pomalowane na czerwono i zielono. Obok widać budynki gospodarcze, w których arcybiskup hoduje owce. Kawałek dalej jest tylko mur, a na nim gipsowe figurki jeleni i lwów lubiane przez arcybiskupa i kopiowane przez swoich w ich własnych obejściach. Za nimi kolejnych sześć czy pięć domów schowanych w zieleni.

Sama ziemia jest warta około miliona złotych. Budynki i ich wyposażenie nawet dwa, trzy razy tyle.

O tym, jak jest za murem, może powiedzieć kilku swoich, którym dobrodziej daje zarobić na drobnych naprawach, sprzątaniu, przygotowywaniu jedzenia dla gości. Ale nie powiedzą. Arcybiskup ceni lojalność i dyskrecję. I nawet kiedy go nie ma we wsi, trzeba pilnować, o czym się mówi, bo zaraz ktoś doniesie do bratanka dobrodzieja. Albo do jego brata, który ma dom naprzeciwko sklepu. Albo do rodziny siostry, która mieszka kilkaset metrów dalej. I człowiek ze swojego stanie się obcy. Lepiej trzymać język za zębami. Albo wykazywać się lojalnością, czyli dzwonić na policję, kiedy obcy zaczyna węszyć.

– Dobrze radzimy przestać obserwować posiadłość, inaczej będziemy musieli wysłać patrol – proszą przez telefon policjanci z Moniek, kiedy jeden ze swoich powiadamia, że obcy podchodzą za blisko posesji dobrodzieja.

Policjanci przyznają, że arcybiskup przysparza im pracy. Ostatnio razem z innymi, ściągniętymi z kilku powiatów funkcjonariuszami, zabezpieczali uroczystość w wiejskim kościele. Sprawozdanie z uroczystości leciało w Radiu Maryja. Na żywo łączyła się z Bobrówką również Telewizja Trwam. Wszystko z okazji – jak podawały stacje – 25-lecia parafii w Bobrówce, które razem z dobrodziejem świętowali inni duchowni, m.in. ks. kard. Henryk Gulbinowicz, biskupi oraz dyrektor Radia Maryja, ojciec Tadeusz Rydzyk. I politycy – Krzysztof Jurgiel, Jarosław Zieliński i Jan Szyszko.

Jednym z honorowych gości był też redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, a list z gratulacjami – odczytany z ambony przez specjalnego wysłannika z Rzymu, ks. prałata Giuseppe Laterza – napisał papież Franciszek.

Nikt potem nie prostował, że w Bobrówce nigdy nie było parafii. Rocznicę 25-lecia obchodził jedynie wiejski kościół pomocniczy, o którego budowę wystarał się sam Sławoj Leszek, jeszcze jako pracownik Watykanu. Zbudowali go swoi w czynie społecznym. Zrobili to dla siebie, ale także po to, żeby dobrodziej nie musiał jeździć na sumę pięć kilometrów dalej, do kościoła parafialnego. I nie jeździ. Do kościoła w Bobrówce na niedzielne msze musi za to przyjeżdżać proboszcz. I kilkuset wiernych z parafii.

Na mszy z okazji nieistniejącej parafii w Bobrówce był rolnik z sąsiedniej wsi. Pogada, ale nieoficjalnie, że arcybiskup chwalił się nie tylko zbudowanym przez siebie kościołem, ale też – jak mówił – „centrum terapii zajęciowej, z którego korzystają dzieci i osoby niepełnosprawne. Całość włączona jest w działalność Caritas, z rehabilitacją i nowoczesnym oprzyrządowaniem. Korzystają z niego mieszkańcy trzech powiatów”.

– Miał je stworzyć razem z Caritasem w wykupionym przez siebie budynku po byłej szkole. Do przetargu chciała stanąć jakaś kobieta z Polski. Zamierzała zbudować we wsi dom spokojnej starości, ale zrezygnowała, gdy usłyszała, kto startuje. No, i arcybiskup kupił szkołę za 60 tys. Miały być cuda na kiju – siłownia dla młodzieży, centrum pielgrzymkowe, gabinet lekarski, w którym starsi ze wsi będą mogli zmierzyć ciśnienie. A co jest? Pałac arcybiskupa – mówi rolnik. I zastrzega, że jakby co, to w sądach wszystkiego się wyprze. Obcy przyjedzie do gminy i wyjedzie, a on musi w niej żyć. I codziennie w drodze na pole mijać pałac.

Ale i obcym trudno przeoczyć pałac. Ogrodzony, z gankiem podpartym kolumnami, stoi w centrum Bobrówki. Przed solidnymi drewnianymi drzwiami powiewa flaga z herbem biskupim.

Przy wejściu obok pomnika bobra (odlanego z mosiądzu) stoi kamień ze złotymi literami: Centrum Charytatywno-Opiekuńcze Caritas Bobrówka. Są też tablice z napisami: Caritas Archidiecezji Białostockiej Ośrodek Opiekuńczo-Rehabilitacyjny, NZOZ Stacja Opieki Caritas Archidiecezji Białostockiej, Gabinet Fizjoterapii, Gabinet Kinezyterapii. Jest też oprawiona w ramki kartka z napisem: „Gabinet rehabilitacyjny czynny od 8 do 12”.

– Na wizytę trzeba czekać kilka miesięcy, tak jak w innych gabinetach – mówi rolnik. – Byłem z matką. Rehabilitantka przyjmuje na NFZ w dwóch salkach umieszczonych w bocznej części pałacu.

A w środku nie ma cudów: jest dawno nieodnawiana poczekalnia, są zniszczone WC, drabinki, kilka urządzeń do terapii prądem. Tuż za gabinetem w trzech pokojach mają zajęcia niepełnosprawni z powiatu monieckiego.

– Niepełnosprawnych jest trzydzieścioro. Kiedy arcybiskup zapowiadał wspólne dzieło z Caritasem, była ich dziesiątka – wspomina. – Za mało na dofinansowanie z PFRON. Na szczęście dla arcybiskupa, honorowego obywatela powiatu monieckiego, powiat przekazał Caritasowi zajęcia dla dwudziestki swoich niepełnosprawnych, prowadzonych przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Dzięki temu na warsztaty w Bobrówce płynie rocznie ponad 500 tys. złotych z PFRON.

Mimo to w salkach dzierżawionych od arcybiskupa nie widać bogactwa. Widać je za to – jak mówią w Bobrówce – na pokojach. Czyli w głównej części pałacu, zamkniętej przez cały tydzień. Szykowanej, kiedy ma przyjechać jego ekscelencja.

– Na wejście do środka jestem za słaby w uszach – śmieje się rolnik. – Ale wybrani przez arcybiskupa, którzy wykonują w pałacu drobne naprawy, opowiadają, że widzieli marmurowe podłogi, pozłacane meble, żyrandole z poroża jeleni i portrety dobrodzieja oprawne w bogate ramy.

Wszyscy, nie tylko wybrani, mogą oglądać parkujące na tyłach pałacu luksusowe auta. Kiedyś tu, gdzie jest parking, było wiejskie boisko, ale gmina dogadała się z arcybiskupem. Dobrodziej kupił za wsią – na podmiankę – kawałek ziemi wielkości boiska. Początkowo ktoś we wsi się burzył, że będzie dalej na zawody strażackie czy dożynki, ale szybko go przekonali, żeby siedział cicho. Bo dojdzie do jego ekscelencji. I nie dostanie tego, co mógłby: pomocy przy załatwianiu różnych spraw w powiecie czy centrali, wyjazdów dla dzieci do Gdańska, roboty w posiadłości.

– A co my mamy do gadania? – pyta retorycznie pracownik powiatu. – Jesteśmy jak te małpki: nie mówimy, nie widzimy, nie słyszymy. Klaszczemy na uroczystościach z arcybiskupem i dajemy naszych niepełnosprawnych Caritasowi, a oni stają się dowodem na dobre serce arcybiskupa. I pewnie mogliby dużo opowiedzieć, ale kto ich wysłucha?

Gdyby jednak ktoś ich chciał wysłuchać, mogliby opowiedzieć, jak codziennie – w drodze do kuchni użyczonej im przez arcybiskupa – przechodzą przez główny korytarz pałacu. Przed zrobieniem kanapek muszą minąć ściany obwieszone obrazami w złotych ramach (wśród nich portret Sławoja Leszka w objęciach Jana Pawła II), meble w stylu ludwikowskim zastawione porcelanowymi figurkami, fortepiany, na których arcybiskup eksponuje otrzymane nagrody, odznaczenia i haftowane proporce.

Tuż przed wejściem do kuchni są jeszcze przeszklone gabloty, w których dobrodziej wyłożył swoje nakrycia głowy z różnych etapów posługi w wojsku. Reszta ekspozycji poświęconej jego ekscelencji, czyli wystawa mundurów i odznaczeń, jest na górze pałacu. Ale tam niepełnosprawni nie mają wstępu.

Marmurowe schody na górę zagradza pozłacana barierka, pasująca do reszty wystroju. Swoi, którzy bywają za barierką, i przeglądali się w lustrach odbijających portrety dobrodzieja oraz haftowane proporce z jego zawołaniem biskupim „Milito pro Christo” (Walczę dla Chrystusa), mówią między sobą: dobrodziej ma styl i wie, co dobre.

Nic dziwnego, że coraz chętniej dzieli swój czas między letnią posiadłość a pałac. Do pałacu coraz częściej zjeżdżają też znamienici goście z powiatu, województwa i stolicy, których arcybiskup oprowadza po poświęconym samemu sobie muzeum. Wystawę oglądają też księża z białostockiego Caritasu. W odróżnieniu od chorych czy niepełnosprawnych wchodzą do pałacu przez główne drzwi.

Ale obcym nic do tego.

Rzeczniczka Caritasu zapytana, czy umieszczenie na pałacu tablicy z hasłem „Ośrodek Rehabilitacyjno-Opiekuńczy” nie jest nadużyciem, bo sugeruje całodobową, stacjonarną opiekę dla chorych, odpowiada: „nie; to nazwa zwyczajowa, nadana na potrzeby organizacyjne Caritas Archidiecezji Białostockiej”.

Sekretarz arcybiskupa obiecuje, że porozmawia, ale potem nie odbiera telefonu, nie odpisuje na SMS-y. Swoi też nie zamierzają odpowiadać, czy nie martwi ich wystawny tryb życia arcybiskupa. I czy nie zastanawiali się, skąd bierze na to pieniądze i czy faktycznie robi dla nich tyle dobrego. Radzą – na razie po dobroci, ale może pójść na ostro – opuścić Bobrówkę i nie wtykać nosa w nie swoje sprawy. Oni są u siebie i będą robić, co chcą. Tak jak ich dobrodziej.

newsweek.pl

 

STAN GRY: Morawiecki o SLD: Byłem gotów także w takim przypadku pracować. Kłóciłem się o to z kolegami z dawnego podziemia, Zaremba do prawicy o bp. Pieronku, Haszczyński o Wałęsie: Szkodzi racji stanu, podważa sojusz z Zachodem

28 GRUDNIA 2018

— MORAWIECKI W SEJMIE DO OPOZYCJI: JAK MACIE CZELNOŚĆ NIE TŁUMACZYĆ SIĘ? http://300polityka.pl/live/2018/12/28/

— DOBRY UCZEŃ WOJTYŁY – ADAM MICHNIK O BP. PIERONKU: “Należał do kapłanów, którzy byli dobrymi uczniami Karola Wojtyły. Wraz ze swoim mistrzem był wierny kościelnej ortodoksji, którą pojmował jako ortodoksję miłosierdzia i przebaczenia, a nie anatemy i inkwizycji”.
http://wyborcza.pl/7,75398,24313373,adam-michnik-o-biskupie-tadeuszu-pieronku.html

— NIE BYŁ ADWOKATEM KOŚCIOŁA, LECZ JEGO RZECZNIKIEM – KS. BONIECKI WSPOMINA BP. PIERONKA: “Działał z pełną świadomością. Miał wyrazistą wizję Kościoła. Wybrał swój styl bycia biskupem. Nie był adwokatem Kościoła, lecz jego rzecznikiem”.
https://www.tygodnikpowszechny.pl/zegnaj-tadeuszu-157082

— SKROMNY, UCZCIWY CZŁOWIEK – PIOTR ZAREMBA PRZYPOMINA CZĘŚCI PRAWICY: “Widziałem go ledwie kilka miesięcy temu, kiedy zaproszony do debaty po przedstawieniu „Sędziowie” w nowohuckim Teatrze Ludowym rozmawiał z reżyserką i publika z wyraźnym już wysiłkiem. Zapamiętam mu to, że stanął okoniem wobec jednostronnego okadzania filmu „Kler” (rozumiejąc zarazem jego wagę społeczną). Inni tego też „nie zauważą”, a przecież człowieka warto widzieć w całym jego skomplikowaniu. Jego zasługi w uczynienie Kościoła bardziej komunikatywnym zostały zaprzepaszczone przez wszystkie strony wewnątrzkatolickich sporów, także przez niego samego. A zarazem pozostał skromnym (byłem kiedyś w jego warszawskim mieszkaniu podczas jego pracy w Episkopacie), uczciwym człowiekiem. I – przypominam to rozszalałej części prawicy – nigdy na bakier z ortodoksją. RIP”
https://www.facebook.com/100011509202636/posts/699351097125191/

— TWARZ KOŚCIOŁA OTWARTEGO– tytuł w RZ o bp. Pieronku.

— SZKODZI RACJI STANU, PODWAŻA SOJUSZ Z ZACHODEM – JERZY HASZCZYŃSKI W RZ O WAŁĘSIE: “Były prezydent zaangażował się w naprawianie stosunków z Moskwą. Szkodzi racji stanu, podważa sojusz z Zachodem”.
https://www.rp.pl/Komentarze/181229572-Haszczynski-Walesa-na-imieninach-na-Kremlu.html

— ROMAN IMIELSKI TROCHĘ UJMUJE SIĘ ZA WAŁĘSĄ: “Problemem jest to, że to wywiad w klasycznym stylu Wałęsy – dygresyjny, egotyczny i często mało precyzyjny. Gdy mówi, że relacje Polski z Rosją powinny być lepsze, podkreśla, że „bliżej nam do Moskwy niż Nowego Jorku”. Czytając cały wywód wiadomo, że chodzi o położenie geograficzne i wynikające z tego podstawowe interesy, ale bez tego słowa można też przecież kolportować ten fragment jako dotyczący naszej mentalności”.
http://wyborcza.pl/7,75398,24313165,walesa-w-pulapce-rosyjskiego-wywiadu.html

— PREMIER MATEUSZ MORAWIECKI O SWOICH DOŚWIADCZENIACH Z KOMUNISTYCZNĄ BEZPIEKĄ – O MOICH PRZYKRYCH DOŚWIADCZENIACH STARAM SIĘ MÓWIĆ POWŚCIĄGLIWIE: “Rzeczywiście, wcześnie, od 11. roku życia drukowałem „Biuletyn Dolnośląski” w Wilczynie pod Obornikami Śląskimi. Potem batalia o wolność w stanie wojennym. Farba drukarska, starcia uliczne, koktajle Mołotowa, wreszcie publicystyka i walka takim orężem, jakiego się komuna bała: wolnym słowem. Musiałem się opiekować mamą, siostrami. Mama prawie zginęła, kiedy odkręcono jej śruby w kołach od malucha. Tak działali esbecy. Takich zdarzeń, przemocy fizycznej, psychicznej, szantażowania, doświadczyłem rzeczywiście wielu. Staram się o moich przykrych doświadczeniach typu pobicia przez milicję czy SB mówić powściągliwie”.

— MORAWIECKI O TYM, ŻE SEKTOR BANKOWY ZMIENIAŁ SIĘ NA LEPSZE: “Jeśli już, to czułem się Wokulskim. Polska się kompletnie zmieniła. To nie był żaden wallenrodyzm. To było przejście od romantyzmu do pozytywizmu. No i nie demonizujmy sektora bankowego. Z biegiem lat zmieniał się w większej części na lepsze”.

— MORAWIECKI O HUMORZE ZE SZKŁA KONTAKTOWEGO NA BIZNESOWYCH LUNCHACH: “Na jednym z nich był też Donald Tusk, już jako premier. W 2005 r. sądziłem, że dojdzie do koalicji PO-PiS. Potem, w zarządzie byłem bliższy PiS pośród ludzi bliższych PO, choć początkowo nie było to ostre. Kampanie nienawiści jednak się rozkręcały. Pamiętam te spięcia na biznesowych lunchach, choćby o specyficzny humor rodem ze „Szkła kontaktowego”.

— MORAWIECKI O SWOJEJ ROZMOWIE Z KACZYŃSKIM PO OTRZYMANIU PROPOZYCJI ZASTĄPIENIA ROSTOWSKIEGO: “Poważna propozycja objęcia funkcji po ministrze Rostowskim rzeczywiście padła. Nie przyjąłem jej. A przecież nie było wiadomo, że Tusk wyjedzie do Brukseli, a Platforma tąpnie. Proszę sobie popatrzeć na ówczesne sondaże. Po prostu nie chciałem być w tamtym rządzie. Spotkałem się wtedy z Jarosławem Kaczyńskim i powiedziałem mu o tej propozycji. On pyta: „Jaka jest pana decyzja?”. Ja na to, że odmówiłem. „A to bardzo się cieszę” – odparł. Nie zapadły wtedy żadne inne ustalenia”.

— MORAWIECKI O TO, ŻE BYŁBY W STANIE PRACOWAĆ Z SLD: “Miałem ogólne poczucie, że chcę wejść do polityki. Z tą myślą szedłem do pracy w bankowości. Chciałem być w ekipie naprawy Polski, likwidowania patologii III RP. Ale przecież trudno było przewidzieć wygraną PiS w 2015 r. Jarosław Kaczyński niczego mi nie obiecywał. Skłamałbym, że nie widziałem siebie w przyszłym rządzie PiS. Sądziłem jednak, że to prędzej będzie koalicja z PSL, ba, może nawet z SLD. Byłem gotów także w takim przypadku pracować. Kłóciłem się o to z kolegami z dawnego podziemia”.

— MORAWIECKI O TYM, ŻE NIE ŻAŁUJE TEGO, Z CZEGO ZREZYGNOWAŁ IDĄC DO POLITYKI:“Ja nie polepszyłem swojej sytuacji finansowej, idąc do polityki. Zrezygnowałem, lekko licząc, do emerytury, może nawet z jakichś 100 milionów złotych (śmiech). Zrezygnowałem z radością, muszę dodać”.

— MORAWIECKI CYTUJE SŁOWA JARUZELSKIEJ O III RP: “Prawo i Sprawiedliwość nie miało i nie ma nic przeciwko sukcesom ludzi, którym udało się uczciwie osiągnąć więcej niż innym. Krytyczna ocena dotyczy funkcjonowania części elit III RP. Aż sam byłem zdziwiony, jak ostatnio przeczytałem słowa Moniki Jaruzelskiej o tym, że elity III RP odrzuciły wspólnotę, a wybrały narcystyczne samozadowolenie”.

— MORAWIECKI MOCNO O BIZNESACH LESZKA CZARNECKIEGO: “Nie znam go zupełnie. Odpowiem krótko i ani słowa więcej: im bardziej cywilizował się rynek regulacji sektora finansowego w Polsce, tym bardziej zawężało się pole do intratnych biznesów dla tej grupy kapitałowej”.

— PATRYK JAKI MÓWI ROBERTOWI MAZURKOWI, ŻE CHCIAŁBY ZAINWESTOWAĆ W SIEBIE: “Chciałbym zainwestować w siebie, na tyle poprawić angielski i niemiecki, których się uczyłem, by mówić w obu bardzo dobrze. I chciałbym pójść na dodatkowe studia podyplomowe”.

— MAMY WADY ALE NAPRAWIAMY SYSTEM – DALEJ JAKI W DGP: “Tak, nasz obóz może nie jest idealny i dostrzegam jego wady, choć na pewno nie będę o nich mówił publicznie. Jednak widzę, że wciąż trwa walka między beneficjentami III RP i tymi, którzy chcą ten system naprawić. I ja chcę być w tym drugim obozie”.

— JAKI O SPRAWCZOŚCI W POLITYCE: “Też może zaszumieć. Wie pan, o co się bije polityk? O sprawczość. Przez cały czas byłem w opozycji – mogłem gadać nawet najbardziej słusznie, chodzić do mediów, spotykać się. I co? Przez te lata zupełnie jałowo biłem się w Sejmie. A dziś? Niech pan spojrzy tu w lewo, na biurko, to stos dokumentów do podpisu. Mogę jako wiceminister odpowiadający za komorników wziąć pismo i jednym podpisem coś zrobić. Potem dostaję list od zapłakanego człowieka, który pisze: „Przez dwadzieścia lat nikt mi nie pomógł, tylko pan”. Po to jest władza, po to jest się w polityce”.

— OHYDNE CO ZROBILI – JAKI MOCNO O PARUCHU I BIELANIE – MÓWI MAZURKOWI: “To, co zrobili ci panowie, było ohydne.

Ohydne?

Ohydne i obrzydliwe. Pół roku swego życia poświęciłem na walkę wyborczą, na pomoc obozowi prawicy, dostałem lepszy wynik niż PiS w Warszawie, więc chyba nie zawiodłem. I co? Jeszcze nie zdążyłem się wyspać, a oni już atakują mnie personalnie w mediach. Ludzie z tego samego obozu! Nie widziałem podobnych postaw w PO”.

— JAKI O TYM, ŻE JEST WŚRÓD POLITYKÓW O NAJWYŻSZYM ZAUFANIU: “…to jestem dumny z tego, co w życiu osiągnąłem. Mam 33 lata, jestem na górze tabeli polityków o najwyższym zaufaniu w Polsce. Mam wspaniałą rodzinę. A nic nie dostałem za darmo, o wszystko musiałem walczyć”.
https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/588054,patryk-jaki-wywiad-mazurek-bielan-paruch-kaczynski-wybory.html

— ODRZUCONE DONOSY PRZYŁĘBSKIEJ – jedynka GW: “”Brak znamion czynu zabronionego” i „brak interesu społecznego” – z takim uzasadnieniem prokuratura umorzyła śledztwo wobec „Wyborczej” po doniesieniach Julii Przyłębskiej, prezes TK”.
http://wyborcza.pl/7,75398,24313792,odrzucone-donosy-przylebskiej.html#S.-K.C-P.-B.2-L.1.maly

— WŚRÓD PLUSÓW 2018 MARCIN FIJOŁEK WYMIENIA BRUDZIŃSKIEGO I BŁASZCZAKA: “Brudziński i Błaszczak wzmocnili również własne pozycje polityczne w obozie Zjednoczonej Prawicy – szef MSWiA bez blasku fleszów robi swoje, umiejętnie gasząc pożary i rozdając karty na zapleczu PiS, a szef MON ma w rękach mocne karty związane z negocjacjami w USA ws. Fort Trump. Wiosną ogłosi zapewne dobre wieści, co dodatkowo doda mu politycznych skrzydeł”.

— FIJOŁEK ZAUWAŻA POLITYCZNY SUKCES TRZASKOWSKIEGO I PISZE, ŻE MÓGŁBY BYĆ KANDYDATEM NA PREMIERA: “Kampania i wynik wyborczy Trzaskowskiego w Warszawie dały chwilę oddechu poniewieranej na co dzień Koalicji Obywatelskiej – nic dziwnego, że na warszawskiej giełdzie plotek i nazwisk zaczęto spekulować, że Grzegorz Schetyna może wskazać Trzaskowskiego jako kandydata na premiera. Ale to tylko plotki. Niestety, początek kadencji prezydenta Trzaskowskiego w stolicy (sprawa bonifikat, kuriozalny wybór rzecznika) pokazuje dość oczywisty i stereotypowy dla działaczy Platformy rozwój politycznej kariery. Ale za rok 2018 – plus się należy”.

— BIEDROŃ WYRAŹNIE NAMIESZAŁ PO STRONIE OPOZYCJI – DALEJ FIJOŁEK: “Wyraźnie namieszał po stronie opozycyjnej i wzbudził po stronie obozu III RP swoistą Hassliebe. Z jednej strony co bardziej trzeźwo myślący widzą, że Biedroń na poziomie swobody i potencjału trafienia do wyborców to dwie ligi wyżej niż Grzegorz Schetyna, z drugiej jednak czasu do jesieni roku 2019 jest naprawdę niewiele i każdy ruch burzący dziś kruchy porządek po stronie opozycji wywołuje zdenerwowanie. Robert Biedroń zgrabnie radzi sobie na tym etapie tuż przed otwarciem politycznej przyłbicy – kokietuje, prowadzi politykę w stylu stand-upów i małych show, a wśród wyborców rzuca ogólnikami, niesprawdzalnymi tezami i hasłami, które po zderzeniu z rzeczywistością i faktami okazują się politycznymi wydmuszkami. To napięcie między sympatycznym gościem z Facebooka a pełnokrwistym politykiem nie może utrzymywać się w nieskończoność. Niemniej jednak jego pozycja na scenie politycznej wzrosła w roku 2018 – pytanie, czy będzie w stanie zamienić te zalążki potencjału na coś więcej”.

— FIJOŁEK O PORAŻCE PREZYDENTA I POTRZEBIE RESETU: “Co prawda do roku 2020 pozostało jeszcze trochę czasu, ale przy Krakowskim Przedmieściu powinna nastąpić solidna burza mózgów, a może i mały polityczny reset. Same wizyty w terenie, choćby bardzo gorące i budzące powszechny entuzjazm mieszkańców, nawet okraszone miło brzmiącymi dla ucha sondażami poparcia, nie wystarczą na dłuższą metę”.
https://wpolityce.pl/m/polityka/427191-ranking-nieoczywistych-plusow-i-minusow-w-polityce-ad-2018

— ANNA DĄBROWSKA W POLITYCE O 4 POLITYKACH PIS W PKOL: “To niejedyna polityczna zmiana w zarządzie PKOl. Swojego przedstawiciela w tym gronie zmieniła krajowa federacja curlingu, którą od teraz reprezentować będzie były poseł PiS Andrzej Jaworski. W zarządzie są już Ryszard Czarnecki i Adam Hofman. Czarnecki chciał nawet zostać prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ale w związku z przewidywaną porażką wycofał kandydaturę tuż przed głosowaniem. W sumie to aż czterech polityków w zarządzie Komitetu Olimpijskiego, którzy od lat są mniej lub bardziej związani z partią Kaczyńskiego”.

— DĄBROWSKA O PORĘBIE: “W POLITYCE mówił w 2011 r.: „Dużo uczę się od Jarosława Kaczyńskiego i w dużej mierze dzięki niemu jestem w polityce”. Kiedyś prezes PiS zapowiedział, że europosłowie mogą spędzić w Brukseli tylko dwie kadencje. – Ale Tomka to raczej nie dotyczy i dla niego prezes zrobi wyjątek. On ma specjalne względy. Sprowadził do Brukseli swoją żonę, ich dwie córki chodzą tam do francuskiej szkoły – mówi jeden z europosłów PiS. W partii plotkują, że Kaczyński może nagrodzić Porębę stanowiskiem unijnego komisarza”.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1776730,1,europosel-pis-wiceprezesem-pkol.read?src=mt

— MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI W RZ O KŁOPOCIE DOBREJ ZMIANY Z GLAPIŃSKIM: “Boję się Boga, ale poza tym niczego – odparł pytany przez tygodnik „Sieci” o to, czy sprawa KNF miała doprowadzić do jego dymisji. Pytanie, czy to było przesłanie do przeciwników PiS, czy też do kierownictwa PiS, które z pewnością zauważa, że to Glapiński staje się dla dobrej zmiany obciążeniem”.
https://www.rp.pl/Polityka/312279881-Dworki-prezesa-Glapinskiego-czyli-klopot-dobrej-zmiany.html

— W POLSKIM KOŚCIELE ZWYCIĘŻA KORPORACJA – MONIKA OLEJNIK W GW:“Papież Franciszek walczy z pedofilią jak żaden inny papież. Kościoły na całym świecie są poruszone, a nasz? W polskim Kościele zwycięża korporacja”.
http://wyborcza.pl/7,75968,24313312,czy-jezus-poszedlby-na-kler.html

— NADAWCY KOŃCZĄ SPORY Z EMITELEM – RZ:“Finansowe warunki umowy Emitela i TVP są najprawdopodobniej takie, jak w wypadku WP i innych stacji obecnych na MUX8. Nie podano ich w informacji prasowej. Na MUX8 rozrasta się powoli oferta telewizja hybrydowej, wymagająca podłączenia telewizora do internetu. TVP chce udostępniać za jej pośrednictwem treści uzupełniające przekaz głównych anten. W ten sposób z multipleksu korzysta już Legia Warszawa”.
http://rpkom.pl/artykul/1387702.html#.XCTcO2GLm9w.twitter

— URODZINY: Natalia de Barbaro, Tadeusz Zwiefka, Wojciech Kozak.

300polityka.pl

%d blogerów lubi to: