Tym, 22.06.2019

 

Zapisieni

Czy zapisimy się na dłużej jako POkorniszony, czy nie damy sobie w kasze nasze dmuchać?

Obrazek 1. Kumpel w stanie przedzawałowym trafił do jednego ze szpitali w… Mniejsza o to gdzie, ważne, że trafił. Podłączony do aparatury monitorującej nie mógł zasnąć, ale w końcu mu się udało. Jak potem opowiadał, śniło mu się, że jedzie terenowym samochodem po wertepach i nagle wpada do głębokiego rowu, którego nie zauważył. Straszliwy trzask gniecionej karoserii zbudził go, ale rumor wcale nie ustał. Przeciwnie, wciąż się wzmagał. Półprzytomny kumpel zerwał się z łóżka, na ile aparatura mu pozwalała, krzycząc: Szpital się wali! Wrodzony altruizm kazał mu ratować sąsiada obok. I wtedy zobaczył, że tamten stoi i tańczy po rozrzuconych plastikowych butelkach. To one, gniecione stopami dryblasa, tak przeraźliwie chrzęściły. Błagam pana, niech pan przestanie! Tańczący zbył go: Cisza nocna się skończyła, jest pięć po szóstej, mogę robić, co chcę. I gniótł kolejne butelki. Sprasowane opakowania układał w walizce i przy okazji wyjaśniał: Szpital wyrzuca, a dlaczego to ma się marnować. Panie, tyle towaru. Ja takimi butelkami przez całą zimę palę w piecach. Nie wolno palić plastiku – wyszeptał mdlejący kumpel. W Polsce wszystko wolno, bo jest demokracja i ja sam decyduję, czym palę. Skończyły się rządy tych, no… no… ubeckich elit.

Obrazek 2. Świeża krew w Ministerstwie Edukacji, czyli Dariusz Piontkowski, na konferencji prasowej z właściwym sobie kunsztem wywiódł, że brak miejsc w liceach ogólnokształcących jest pozornym problemem. Łże. To problem dramatyczny, do którego rozmyślnie doprowadzono. Pogarda dla wykształcenia cieknie z każdego słowa ministra: Nie każdy musi iść do liceum i nie każdy musi kończyć wyższą uczelnię. Są technika, szkoły branżowe, wielu młodych ludzi nie dorosło intelektualnie do ogólniaka. Pominę już to, że obowiązkiem ministra jest zapewnić taki system kształcenia, by wszyscy mieli szansę dorosnąć, a nie urządzać „brankę” do zawodówek. Ale Piontkowski skrytykował też owczy pęd do nauki, który wykreował poprzedni rząd. Doprowadził on podobno do tego, że każdy, kto chciał studiować, dostawał się na uczelnię. A przecież Polska nie potrzebuje tylu wykształconych. Rzeczywiście, by oglądać misyjną TVP Kurskiego i słuchać refleksji premiera o technice młócenia cepem, niepotrzebny jest tytuł magistra. Im naród mniej wie, im mniejsza jest jego świadomość, tym chętniej daje na tacę i staje się pokorniejszy. Nagroda ulicy Nowogrodzkiej czeka w spółkach Skarbu Państwa. Na zachętę przypomnę, że w 14 takich właśnie instytucjach pisowcy zarobili w ciągu roku 95 mln zł. Ciekawe, czy jest wśród nich prezes jednej z kolejowych spółek, który dostał stanowisko za to, że powiesił na dworcach najwięcej krzyży.

Obrazek 3. Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza złożyć do sądu pozew przeciwko dwóm profesorom i pięciu doktorom prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. W ten sposób, z Białorusi czy Peerelu rodem, magister Ziobro chce ukarać naukowców za krytykę proponowanych przez niego zmian w Kodeksie karnym. Ich opinia (powtarzam, opinia) podważa podobno „społeczne zaufanie do państwa i uderza w podstawy demokracji”. A ja uważam, że społeczne zaufanie bardziej podważa brak zainteresowania przestępcami w sutannach. To są polscy obywatele, którzy powinni stanąć przed sądem – razem z biskupami i arcybiskupami ukrywającymi dowody pedofilii w archiwach kościelnych.

Obrazek nr 4 i dalszych sto w przygotowaniu. Będzie ich książkowe wydanie pod trochę długim tytułem: Czy zapisimy się na dłużej jako POkorniszony, czy nie damy sobie w kasze nasze dmuchać?

 

polityka.pl

%d blogerów lubi to: