Odzyskać Polskę z rąk szalbiercy, złodzieja, z rąk niziołka. Z życia pasqud 32

27 Lip

Jestem porażony wyjątkowo niskim stanem świadomości większości Polaków, których znam choćby z FB. Ludzie ci w znakomitej części nie mają pojęcia o tym, co aktualnie dzieje się z Polską, z całym dla nich szacunkiem. Nie dostrzegają tego, że w sposób niezauważalny, póki co jeszcze niemal bezkrwawy, nastąpiło przejęcie państwa przez „polityczną sektę” Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego, Zbigniewa Ziobry i Andrzeja Dudy. Nie wiem więc, z czego wynika tak wielki optymizm w wygraną, po tym, jak opozycja poniosła sromotną klęskę w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, w których była faworytem. Dobrze to, czy nie, ale ja mam wyostrzone zmysły w zakresie bezpieczeństwa. Wynika to oczywiście z zawodu i wykształcenia, ale też ze zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego. Wielu moich rodaków jak widzę, jest tego pozbawionych.

Dziś nie ma nawet najmniejszych, racjonalnych podstaw do przesadnego optymizmu. Wręcz przeciwnie; wszystkie dzwony powinny bić na alarm, a muzycy larum grać, bo Polska idzie na dno i to w zastraszającym tempie. To nie jest tak, jak wielu się wydaje, że idziemy do wyborów, które wygramy i nagle, jak czarodziejską różdżką przerwiemy proces dewastacji państwa polskiego! Nie! Teraz walczymy jedynie o ograniczenie skali pisowskiej władzy; będą rządzić sami czy ze skuteczną rolą opozycji. Tylko tyle i aż tyle, no, chyba że ludzie się przebudzą z letargu. Jednak na to bym nie liczył! Nie znaczy to, że nie marzę o zwycięstwie nad grupą szkodników rozwalających polską państwowość. Nie chcę być nieskromny i butny, ale uważam, że nie ma w naszej Ojczyźnie tak wielu konsekwentnych i zaciekłych przeciwników tego, tak potwornie szkodliwego reżimu w Polsce, jakim ja jestem. Piszę to z pełną świadomością tego, że „oni”, czyli ci źli niczego mi nie odpuszczą, zatem nie mam się z czego cieszyć! Tym bardziej że każdego dnia nie tylko muszę się zmagać z przeciwnikami Polski, ale także z potencjalnymi sojusznikami.

Nie wiem do końca, jak to się dzieje, że jest tak wielu ludzi jakby zaślepionych swoimi guru ze szczytów władzy – liderami partyjnymi obecnymi i byłymi – którzy już tyle razy nie wywiązali się z obietnic i wierzą w to, że któryś z nich jako wybawca przybędzie na białym koniu, wypędzi Kaczyńskiego i jego bałwochwalców, a następnie Polska będzie już płynąć mlekiem i miodem. Tak na pewno nie będzie. Mało tego – życząc opozycji, której maleńkim elementem sam jestem, zwycięstwa – jestem przekonany, że gdyby do niego doszło, to ci, którzy obecnie popełnili wiele przestępstw, nie zostaliby przez zwycięzców ukarani. Mam swoją teorię na ten temat, ale tutaj nie chcę jej wtrącać. Po prostu w Polsce brak jest prawdziwie patriotycznie nastawionych elit. Oczywiście jest pokaźna liczba państwowców, ludzi, którym Ojczyzna jest droga, jednak większość tylko zabiega o zaszczyty i apanaże. Musimy sobie z tego zdawać sprawę.

Wierzmy w zwycięstwo, a najlepiej róbmy jeszcze coś, aby je uzyskać i uwolnić Polskę od jej wewnętrznego wroga – PiS, SP i ich sojuszników. Udowodnienie szkodliwości tego rządu i skorumpowanych w dużym stopniu elit nie byłoby dla żadnego politologa czy prawnika (oczywiście przyzwoitych) niczym szczególnym! Nie bądźmy jednak naiwni, że wszystko zrobi się samo! Nie ma według mnie woli zrobienia tego ze strony najważniejszych sił politycznych i żeby nie wiem jak mnie przekonywano, w ich dobrą wolę nie uwierzę; to tylko wyrachowanie. Dziś m.in. przeczytałem w prasie o liście dwudziestu kilku senatorów PO do Franza Timmermansa z podziękowaniami za obronę europejskich wartości. Ja takie listy piszę na co dzień i nikt o tym nie trąbi, ba nawet nie zauważa, bo po co? Ci ludzie żyją tylko własnym życiem i własnymi karierami więc nie liczcie na to, że wam/nam pomogą! Najpierw pomogą sobie uzyskać to, na czym im najbardziej zależy; kolejną kadencję w sejmie bądź w senacie i następne cztery lata przegadają, budząc się przed końcem kadencji jak teraz. W partiach trwają prawdziwe walki o miejsca na listach dlatego, jeśli popieram obecną opozycję, to robię to tylko na zasadzie wyboru mniejszego zła!

„Elity” w Polsce muszą się zmienić i to jak najszybciej, stąd mój apel do nich: jesteście w parlamencie, to róbcie swoje, zamiast „pisać na pokaz” listy do kolegów z Brukseli, z którymi jesteście za „pan brat”! Pisanie ich zostawcie naukowcom, dziennikarzom i publicystom. Gdybyście nie zaniechali tego, co należy do waszych obowiązków posła czy senatora, to Ziobro byłby w innym miejscu, niż jest (powinien stać już dawno przed TS), a niejaki Jarosław Kaczyński nie uchodziłby za „męża opatrznościowego” Polski (tfu!).

Wracam do społeczeństwa; Jest wiele takich osób, które są bardzo skuteczne w krytyce innych, gdy same tymczasem nie robią nic! Są jednak i tacy, którzy myślą o przyszłości Polski i powoli zaczynają (trudną przyznam) drogę edukacji od podstaw – czyli „pracy organicznej”, jak w XIX wieku określali to pozytywiści. Nie powiedzieliśmy (bo jestem jednym z nich) jeszcze ostatniego słowa, ale jedno jest pewne; tym się różnimy od tych nieprawych, że większości z nas nie zależy na stanowiskach, tylko poświęca się walce z reżimem po to, aby do Polski wróciła normalność. Jako że świadomość społeczeństwa jest niska, liczymy się z długą walką, ale ją wygramy. „Pogonimy” wtedy tych rządzących szkodników i bezużyteczne od lat „elity” uważające się za opozycję, do której miana nie dorosły. Czas przemian nadchodzi. Liczymy zwłaszcza na młodych, ale nie neonazistów, a patriotów!

Nie widząc innej możliwości przywrócenia w Polsce normalności, demokracji i prawa apeluję do wszystkich polskich patriotów o wspólne zorganizowanie strajku generalnego i wzięcie w nim udziału! Umożliwia to obywatelom Konstytucja RP! Nie jest to zatem wezwanie do chaosu tylko do pokojowego wyrażenia woli narodu! Poprośmy złą i szkodliwą władzę o ustąpienie, a następców o jej rozliczenie!

Nie zachęcam do przemocy, tylko wyjścia z domów i zgodnego z prawem wyrażenia sprzeciwu dla rządu, który niszczy własną Ojczyznę, który od lat łamie naszą konstytucję, prześladuje ludzi, w tym sędziów i prokuratorów! Dla rządu, który niszczy dobre imię Polski i Polaków, który jest mierny merytorycznie i moralnie!

Apeluję o wyrażenie przez nas wszystkich sprzeciwu dla dalszego psucia państwa! Nie zgadzamy się na niszczenie, nie wiadomo czy w pełni zrównoważonej i nieumocowanej w prawie osobie, na rządzenie tak dużym i do niedawna jeszcze wolnym krajem!

Apel ten kieruję do wszystkich osób zatroskanych tak jak ja, o dobro naszej Ojczyzny – Polski i jej Obywateli! Proszę też o wsparcie ze strony wszystkich postępowych sił w Polsce!

To, że politycy to ta grupa społeczna, która zwykle jest oderwana od realiów życia przeciętnego Kowalskiego nie jest niczym zaskakującym. Jednak, gdy politycy, którzy dzierżą niepodzielna władzę nad niemal każdym obszarem życia publicznego zaczynają tracić kontakt z rzeczywistością, zaczyna się robić dziwnie. W ostatnich dniach dwa wydarzenia pokazały dobitnie, że Prawo i Sprawiedliwość kompletnie się pogubiło w wyczuwaniu nastrojów społecznych i stało się całkowicie zepsutą i ogarniętą paranoją partią władzy, w najgorszym, wschodnioeuropejskim tego słowa znaczeniu.

Nikt z nas nie wpadłby na pomysł, by zaplanować sobie weekend w jednej z europejskich stolic, podjechać taksówką na lotnisko i wsiąść “na gapę” do samolotu np. do Paryża, mówiąc obsłudze lotu, że przecież jeśli przewiozą jedną osobę więcej, to przecież koszty lotu pozostaną takie same. A politycy PiS, tłumaczący skandaliczne zachowanie marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, właśnie takich argumentów używają, usprawiedliwiając fakt, że prominenty polityk PiS zrobił sobie z rządowego samolotu (zresztą kupionego za kolosalne pieniądze i w wątpliwej procedurze) rodzinną taksówkę. Można założyć, że skoro robi tak formalnie druga osoba w państwie, to podobnym pokusom mogą ulegać niemal wszyscy członkowie ekipy rządowej, którym przysługują państwowe limuzyny.

Nie przesadzajmy, nie wariujmy, samolot i tak leci z marszałkiem, więc czy zabiera posła, czy dziennikarza, czy syna, to myślę, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego” – mówił Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i osoba, której buta i arogancja w ostatnich miesiącach szokuje najbardziej. Zauważył on też, że marszałek Kuchciński nie powinien zwracać pieniędzy za loty. Aż chce się dopowiedzieć za Beatą Szydło, że przecież pewnie mu się te luksusy i przywileje należą.

Przykładów oderwania od rzeczywistości jest znacznie więcej. Od wyimaginowanego i natrętnie kolportowanego zarzutu o pucz w Sejmie, jaki miał się odbyć zimą 2016 roku, po regularne jatki Krystyny Pawłowicz na Twitterze, która nieustannie sugeruje, że opozycja chce siłą obalić demokratycznie wybrany rząd, aż po wydarzenia z wczoraj, kiedy to Beata Kempa stała się już przez chwilę ofiarą rasistowskiego aktu terroru, z oczywistym podłożem politycznym w tle. Rzekomy atak na kierowcę świeżo wybranej europosłanki miał wręcz być zemstą za działanie PiS na forum UE, a ona sama w zasadzie ledwie uszła z tej awantury bez szwanku. Tyle tylko, że im więcej o tamtych wydarzeniach się dowiedzieliśmy, tym bardziej niedorzeczne stały się pierwsze reakcje np. posłanki Bernadety Krynickiej (tej od obrzydliwego zachowania względem protestujących w Sejmie niepełnosprawnych). Okazuje się bowiem, że ani to był atak na Kempę, ani nie był to jej kierowca (tylko losowo przydzielony z Parlamentu Europejskiego), ani nie było ataku, tylko sprzeczka, a jej przyczyną nie było wożenie polityczki PiS, tylko … stłuczka, do jakiej miało dojść chwilę wcześniej.

Na domiar złego, gdy sprawę zgłębiać zaczęli reporterzy radia RMF FM, okazało się, że europosłanka nieprzypadkowo wybrała akurat hotel w wielokulturowej dzielnicy (którymi w Polsce straszy się już dziś małe dzieci “prawdziwych Polaków”. Miało to być motywowane okazją do dodatkowego zarobku w europejskich srebrnikach. W 3-gwiazdkowym hotelu w dzielnicy Ixelles, którego właścicielką jest Polka, za pobyt płaci się jedynie 100 euro, a dietę z PE europosłowie otrzymują trzy razy większą. Zawsze to ok. 800+ zł. Taki nowy program dla najbardziej potrzebujących polityków władzy.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński latał z rodziną rządowym samolotem. Sześć razy na pokładzie maszyny, poza marszałkiem, byli członkowie jego najbliższej rodziny: córka, synowie lub żona. – Pan marszałek często mówi o standardach i tanim państwie, o tym, że parlamentarzyści muszą się odpowiednio zachowywać. Tymczasem pan marszałek co tydzień wraca do domu kilkaset kilometrów do Rzeszowa, ten lot kosztuje na pewno 100 tys zł. Moim zdaniem są dwa honorowe zachowania: oddanie pieniędzy i podanie się do dymisji – komentuje podróże marszałka Sławomir Nitras z PO

Do domu ze statusem HEAD

Poseł PO Sławomir Nitras przedstawił w czartek w Sejmie dokumenty potwierdzające loty marszałka Kuchcińskiego. Kontrowersje budzą przeloty do Rzeszowa na weekend; marszałek mieszka w okolicy.

Do dokumentów dotarło też Radio Zet. Wynika z nich, że marszałek przynajmniej trzy razy latał z Warszawy do Rzeszowa, dwa razy odbył lot powrotny z Rzeszowa do stolicy i raz z Warszawy do Krakowa.

Wysokie standardy marszałka

– Pan marszałek często mówi o standardach i tanim państwie, o tym, że parlamentarzyści muszą się odpowiednio zachowywać. Tymczasem pan marszałek co tydzień wraca do domu kilkaset kilometrów do Rzeszowa, ten lot kosztuje na pewno 100 tys zł – komentował sprawę poseł PO Sławomir Nitras, który jednocześnie pyta marszałka o szczegóły:

ILE RAZY OD POCZĄTKU KADENCJI MARSZAŁEK PODRÓŻOWAŁ NA TRASIE WARSZAWA-RZESZÓW-WARSZAWA? ILE RAZY W CZASIE TYCH LOTÓW TOWARZYSZYLI MU CZŁONKOWIE RODZINY, ILE RAZY TOWARZYSZYLI MU POLITYCY PIS-U I ICH RODZINY, A TAKŻE ILE KOSZTOWAŁY LOTY I CZY MARSZAŁEK ZWRÓCIŁ PIENIĄDZE ZA CZŁONKÓW RODZINY?

– Zrobię wszystko, i to nie złośliwość, ale kwestia standardów, a mam nadzieję, że kwestia standardów nas z marszałkiem łączy, żeby rozliczył się z tych pieniędzy – zapowiedział Sławomir Nitras.

Marszałek Sejmu, jako druga najważniejsza osoba w państwie, może korzystać z samolotu o statusie HEAD. Oznacza to, że marszałek może dysponować samolotem do celów służbowych. Wystarczy, że złoży zamówienie.

Wątpliwości budzi kierunek lotów. Skoro marszałek lata na weekend do domu, to czy na pewno były to loty służbowe.

Sejm: Marszałek latał służbowo

W odpowiedzi na te wątpliwości Centrum Informacyjne Sejmu opublikowała oficjalne pismo, w którym czytamy, że loty miały charakter służbowy.

“W nawiązaniu do publikowanych w przestrzeni publicznej dokumentów, dotyczących lotów Marszałka Sejmu w okresie styczeń – lipiec 2019 r. Centrum Informacyjne Sejmu wyjaśnia, że każda ze zrealizowanych samolotem rządowym podróży drugiej osoby w państwie miała charakter służbowy”, a “podróże realizowane zazwyczaj w bezpośredniej styczności kalendarzowej z posiedzeniami Sejmu, co nakładało na Kancelarię Sejmu dodatkowe zadania o charakterze logistycznym”.

Marszałek lubi latać

Nie po raz pierwszy marszałek Kuchciński ma problem z wytłumaczeniem swoich podróży. W marcu tego roku jedna z posłanek PiS pochwaliła się wspólnym lotem z marszałkiem Sejmu. Wówczas Kuchciński, Krystyna Wróblewska i były prokurator z czasów PRL Stanisław Piotrowicz lecieli razem z Warszawy do Rzeszowa.

To jest patologia władzy” – powiedział podczas konferencji prasowej Sławomir Neumann z Koalicji Obywatelskiej, komentując „rodzinne eskapady” Marka Kuchcińskiego rządowym samolotem. Radio ZET dotarło do dokumentów potwierdzających sześć lotów, podczas których na pokładzie poza Kuchcińskim znajdowali się członkowie jego rodziny i oficer Służby Ochrony Państwa. „Kuchciński lata sobie z rodziną rządowym samolotem. Poseł Nitras proponuje honorowe rozwiązanie”.

Neumann oznajmił mediom, że Koalicja składa wniosek o „odwołanie Marka Kuchcińskiego z funkcji marszałka Sejmu. Symbolicznie trzeba pokazać, że w normalnym państwie nie ma zgody na oligarchiczne zachowania przedstawicieli władzy” – powiedział. – „To bezczelne, aroganckie standardy, które pokazują, że korzyści są tylko dla PiS-u. To się skończy w październiku” – oświadczył, podkreślając jednocześnie całkowity brak „prawdziwej reakcji” ze strony PiS na doniesienia medialne. – W cywilizowanych krajach takie rzeczy kończą się dymisją” – zauważył i dodał oburzeniem: – „Jak widać standardy obowiązujące w PiS są zupełnie inne”.

Centrum Informacyjne Sejmu, odnosząc się do sprawy zapewniło w komunikacie, że każda podróż Kuchcińskiego samolotem rządowym miała charakter służbowy. Podkreślono też, że „obecność dodatkowych osób na pokładzie nie wpływa w żadnej mierze na koszt przelotu. Z możliwości towarzyszenia marszałkowi Sejmu w podróżach korzystają zresztą przede wszystkim reprezentanci izby, pracownicy Kancelarii Sejmu oraz funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa, co ułatwia sprawną realizację programu podróży, a zarazem nie ma nic wspólnego z korzyściami o charakterze osobistym” – głosi komunikat.

Prezes PiS oburzony informacjami o „rodzinnych” lotach Marka Kuchcińskiego rządowym samolotem – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Jarosław Kaczyński osobiście zdecydował, że marszałek Sejmu ma pokryć koszty przelotów swojej rodziny rządową maszyną” – napisano na Twitterze RMF FM. Pieniądze mają zostać przekazane przez Kuchcińskiego na cele charytatywne.

O, widzę że grany jest motyw „dobry car i źli bojarzy”; – „Dlaczego nie był taki „oburzony” wcześniej, zanim media nie nagłośniły sprawy?„; – „Przepraszam bardzo, to nie znaczy, że zapłaci, tylko będzie jak z nagrodami. Po drugie, za ile lotów marszałek zapłaci, bo te 6, o których wiemy to nie jest komplet?”; – „Prezes jest też kontrolerem lotów!”; – „Czy jeśli gwizdnę coś ze sklepu, a potem równowartość tego wpłacę na wybrany cel charytatywny, to wtedy też będzie po sprawie?” – komentowali internauci.

A jeszcze rano w TVN 24 wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki tak mówił o sprawie: – „Nie widzę tu – poza sezonem ogórkowym – niczego niezwykłego. To, że zdarzało się zabrać syna czy córkę, to w niczym nie zmienia sytuacji tego lotu. (…) Nie przesadzajmy, nie wariujmy, samolot i tak leci z marszałkiem, więc czy zabiera posła, czy dziennikarza, czy syna, to myślę, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego” – szedł w zaparte Terlecki. Stwierdził także, że nie widzi potrzeby, aby Kuchciński zwracał pieniądze za prywatne loty.

wyborcza.pl/7,75398,250326…

To, co PiS zrobiło z częścią społeczeństwa, można śmiało nazwać największym „sukcesem” tej partii.

Już trzeci tydzień próbuję wyjaśnić, dlaczego coraz gorzej żyje mi się w Polsce, która od 4 lat jest coraz mniej moja. Jest coraz bardziej mroczna, pogrążona w chaosie prawnym i społecznym. Nigdy nie wiem, gdy rano się budzę, co mi nowego zafunduje PiS, stąd narasta we mnie jakaś psychoza, lęki emocjonalne i czuję, że po prostu odpływam tam, gdzie miejsca dla takich, jak ja po prostu nie ma.

Prezes Kaczyński wmawia nam, że jego partia miłuje pokój i walczy ze złem. Jego koleś, Suski, dorzuca, że „tym się różni demokracja od dyktatury, że w dyktaturze zamyka się tych do więzienia, którzy rządzili, a w demokracji po prostu wysyła się ich do innej pracy” i nie raczy nawet zauważyć, że przecież marzy, by zamknąć na długie lata członków poprzedniej władzy, tylko jakoś nie udaje się ich prokuraturze znaleźć na tyle sensowne dowody, by zapełnić więzienia. Ale to oczywiście drobiazg, nie wart nawet wspomnienia. Była premier, a dziś europosłanka bez przydziału, pani Szydło opowiada o tolerancji, której Europa powinna nam zazdrościć. Każdy z polityków Zjednoczonej Prawicy patrzy nam w oczy i bez mrugnięcia wciska kit, zapewne gdzieś tam, na boku, śmiejąc się z narodu, że taki naiwny i głupi, każdą bujdę kupi.

Co uważam za „największe osiągnięcie” partii rządzącej, które totalnie podkopało podwaliny mojego jestestwa obywatelskiego? Jej stosunek do nas, społeczeństwa. To jest kwintesencja tej władzy. Przede wszystkim lekceważenie. Każdemu, kto nie stoi murem za partią, dostanie się równo.

Dla lekarzy, którzy już bokami robią, PiS ma swoją receptę. Jak im się nie podoba, to niech wyjeżdżają. Nikt przecież ich tutaj na siłę nie trzyma. Uczniom z podwójnego rocznika radzą, by nie panikowali, bo przecież „uczyć się można i w gorszej szkole, a nawet w domu, jak się chce”, a może „poszukać szkoły zagranicą”. Nauczyciele też nie mają się o co wkurzać, bo przecież „nie mają obowiązku życia w celibacie”, więc tym 500 plus mogą sobie nabić niezłą kasę.

Dorosłym niepełnosprawnym nie chcą dorzucić nawet złotówki, bo po co im jakieś głupie marzenia o godnym życiu? Osoba odpowiedzialna za sprawy społeczne uznała, że spływ Dunajcem jest znacznie ciekawszy od spotkania z protestującymi w Sejmie. Jedna z posłanek wyszła z propozycją, by w ramach aktywizacji poprawić nastrój niepełnosprawnych i puścić ich na strzelnice, by sobie postrzelali, a dla posła Żalka protest rodziców osób niepełnosprawnych w Sejmie był przykładem zwyrodnialstwa, on takim typom nie dałby ani grosza.

Wujek „dobra rada”, czyli prezes Kaczyński żąda od kobiet, by rodziły zdeformowane, nieuleczalnie chore dzieci, bo to przecież bardziej ludzkie w jego mniemaniu niż aborcja. Poza tym najważniejsze jest, by takie dziecko ochrzcić i pochować po bożemu. Mało tego, wycenił ten akt dobrej woli kobiety na 4 000 zł, jednak tylko pod warunkiem, że uda jej się urodzić żywe dziecko. Jak martwe, to grosza nie zobaczy. Inni politycy tej partii są przekonani, że przecież „każda matka wie, w momencie poczęcia, czy urodzenia, że jej dziecko umrze. Tak jest, każdy z nas umiera”, więc zupełnie nie rozumieją, skąd to oburzenie?

Przyszedł czas i na osoby LGBT. No cóż, temat imigrantów już się przejadł, spowszedniał, więc trzeba było znaleźć nowego wroga, który ruszy Polaków do walki o prawdziwe wartości, płynące prosto z chrześcijańskiego serca. Hasło do ataku dał oczywiście prezes, któremu wszystko już się totalnie poplątało. Miesza Deklarację LGBT z seksualizacją dzieci i nie mając zielonego pojęcia, o co w niej chodzi, uważa ją za atak na rodzinę. Nagle środowisko LGBT znalazło się na celowniku, prześmiewane, obrażane, atakowane, wręcz nękane. W Polskę poszły słowa europosła Czarneckiego, który zawołał rozpaczliwym głosem, by ci gorsi seksualnie obywatele przestali się „wygłupiać, demonstrować, żądać związków czy małżeństw. To są rzeczy dla nas – ludzi hetero. A jak nie przestaniecie, to uznamy, że chcecie nas dyskryminować”.

Władza dała swoje przyzwolenie, Kościół dołożył swoje i zaczęła się nagonka na polskich obywateli, których jedyną „winą” jest to, iż nie są hetero. Sobotnie wydarzenia w Białymstoku pokazały nam, czym się kończy taka retoryka. Rozochoceni wielbiciele partii, w pełnym przekonaniu, że racja po ich stronie, Kościół po ich stronie, władza po ich stronie, ruszyli do ataku. Została przekroczona granica, za którą nic dobrego nas nie czeka, a takie sytuacje jak w Białymstoku staną się normą pisowskiego państwa. Oczywiście za przyzwoleniem prezesa i jego spółki oraz polskiego Kościoła.

Za chwilę obywatelom znudzi się temat LGBT, więc władza poszuka nowego wroga „czystej krwi” Polaka. To mogą być właśnie niepełnosprawni, bo są na tyle bezczelni, że wciąż żyją i jeszcze do tego mają jakieś roszczenia. To mogą być osoby otyłe, bo obżerają się po pachy, a państwo musi wydawać kasę na ich leczenie. To profesorowie i wielkie autorytety w dziedzinie nauki, bo potęgują kompleks niższości wielu tych, co uważają się za wybitnych ekspertów w każdej dziedzinie. Osoby o ciemnych włosach, bo nie mieszczą się w kanonie słowiańskiego piękna, okularnicy, bo się do wojska nie nadają. W kolejce czekają też dziennikarze oraz ludzie kultury i sztuki, oczywiście ci, co to nie idą na pisowskiej smyczy. Nigdy nie wiadomo, kto będzie następny i dlaczego.

Tak! To PiS doprowadziło do sytuacji, w której naród ostro się radykalizuje. Boję się uśmiechnąć do kogoś na ulicy, bo za chwilę mogę za to dostać po łbie. Boję się zagaić rozmowę, bo mogę zostać zmieszana z błotem. Chowam swoje dokumenty poświadczające wykształcenie i wieloletnie dokształcanie się, bo zostanę wyśmiana, nazwana „wykształciuchem”, który nie ma prawa głosu w pisowskiej Polsce. Moje imię i zdecydowanie semickie rysy twarzy, wzbudzają powszechną agresję.

I jak tu żyć w takim państwie? Jak tu się czuć pełnoprawny, obywatelem, gdy ta władza i jej wielbiciele odbierają poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji? Słowo daję, trudne jest życie w społeczeństwie masochistów, które pozwala robić ze sobą wszystko, co tylko się partii rządzącej zamarzy. W państwie PiS, które lekceważenie nazywa miłością, przekupstwo dobrem, arogancję uczciwością, nierzetelność profesjonalizmem, demolkę fantastyczną reformą, dyskryminację i wykluczenia budową zdrowego, polskiego narodu. Nie da się…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

<span>%d</span> blogerów lubi to: