Nie z PiS, ale ktoś z Platformy, bądź innej partii dostanie w Unii bardzo ważne stanowisko. Nie dla ancymonków Kaczyńskiego

29 Maj

Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna odbył rozmowę z Donaldem Tuskiem. Obydwaj politycy rozmawiali o przyszłości Polski w Unii Europejskiej.

Politycy spotkali się na posiedzeniu władz chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej (jej członkami jest PO i PSL). Posiedzenie miało miejsce przed szczytem Unii Europejskiej.

Tusk i Schetyna rozmawiali o wynikach wyborów do Parlamentu Europejskiego i możliwych rotacjach w Komisji Europejskiej. W trakcie rozmowy Tusk pochwalił Koalicję Europejską i rezultat, który ugrupowanie otrzymało w wyborach.

Bardzo ważne będzie to nowe rozdanie w Europie, by wskazać kandydata na przewodniczącego Komisji Europejskiej, kierownictwa we frakcji EPL w Parlamencie Europejskim” – mówił Grzegorz Schetyna.

Do kolejnego spotkania polityków dojść ma w 30. rocznicę wyborów z 4 czerwca 1989 roku. „Będziemy się widzieć 4 czerwca i wtedy będziemy mogli spokojnie rozmawiać. A na razie wszystko to, co w polityce europejskiej jest najważniejsze – podsumować kampanię wyborczą, wyniki wyborów i zastanowić się jak najlepiej można zorganizować miejsce Polski w PE, bo PiS będzie w głębokiej opozycji, w ugrupowaniu populistycznym” – zadeklarował przewodniczący PO.

Schetyna nie wyklucza, że któryś z polityków PO lub PSL może objąć kluczowe w Unii Europejskiej stanowisko.

 

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. PiS wygrało wybory do Europarlamentu, więc już politycy partii rządzącej wiedzą, kto zasługuje na objęcie stanowiska przewodniczącego PE.

To oczywiście Beata Szydło, którą poparło najwięcej Polaków. Krystyna Pawłowicz pisze na Twitterze „Polka, Beata Szydło, była premier, zdobyła najsilniejszy mandat demokratycznych wyborów do Parlamentu Europejskiego – około 500 tysięcy głosów – powinna być forsowana przez nas na przewodniczącą tego Parlamentu” i nawołuje, by ten pomysł poparły Węgry i Włochy.

Pani Pawłowicz przeoczyła pewien istotny fakt. Owszem, wygrana partii rządzącej i byłej premier może robić wrażenie, jednak PiS nie będzie miało zbyt wiele do powiedzenia w Europarlamencie. Zasili on prawdopodobnie szeregi eurosceptycznej frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, a to zaledwie 62 członków na 751. Tak więc jest ich niewielu, a do tego nie mają umiejętności, która pozwoliłaby im zbudować koalicję, zdolną do rządzenia Unią.

Wynik wyborów w całej Europie wyraźnie pokazuje, kto będzie miał rzeczywisty wpływ na decyzyjność Unii. Decydujący głos będzie należał do chadeków z Europejskiej Partii Ludowej i lewicy z Postępowego Sojusz Socjalistów i Demokratów, a wspomogą ich liberałowie z ALDE oraz Zieloni.

W tej sytuacji marzenia, by postawić eurosceptyczkę Beatę Szydło, która nagle przeszła metamorfozę i pokochała UE, na czele tej organizacji, to tylko mrzonka. Swoje zdanie w tej sprawie mają internauci, którzy twierdzą, że „w PE pis to margines. W dodatku z nikim nie pogadają w kuluarach bo nikt z nich nie włada angielskim. Okopią się na poboczu, czasem wyskoczą z czymś kompromitującym i tyle” czy też „jadą nie pracować i cokolwiek robić posługując się językiem brukselskim. Oni jadą po szmal dla siebie”.

Prof. Marcin Matczak o wypowiedziach polityków PiS i sympatyzujących z nimi publicystów po wyborach europejskich.

Z niedzielnych wyborów wyciągam tylko jeden wniosek: zwyciężają ci, którzy głosują, a nieobecni nie mają racji.

Skuteczność jest w polityce jedynym miernikiem sukcesu. Kropka. I ten test oblali nie tylko politycy opozycji, ale i ich wyborcy. Trudno mi wprost wyrazić, jak bardzo szanuję wyborców PiS za to tylko, że poszli i zagłosowali na polityków, których poglądy podzielają.

Ci z państwa, którzy czytają mnie od dawna wiedzą, że daleko mi do znanego z opisów socjologicznych przeciętnego zestawu opinii zwolennika PiS, co nie zmienia faktu, że, jak pokazały niedzielne wybory, to oni właśnie, a nie wyborcy opozycji, mają tę największą z politycznych mądrości, pozwalającą zrozumieć, że ich głos ma wielką moc. „Tacy mądrzy ci wyborcy opozycji” – chciało mi się powiedzieć w poniedziałek rano – „a nie rozumieją, że trzeba głosować”.

Cóż, wyszło szydło (a w świetle rekordowego wyniku byłej premier, to nawet i Szydło) z worka: w ostatecznym rozrachunku nie liczą się efektowne pochody i żarliwe marsze w „w obronie” lub „przeciw”,  święte oburzenie i głosy rozpaczy, wiece, chorągiewki, marsze i spacery – ale wyłącznie jedna jedyna rzecz. Czy poszedłeś w niedzielę 26 maja do urny i zagłosowałeś? Bo to właśnie niedzielne wybory były wymarzoną okazją do demonstracji dla wszystkich, którym nie podobają się rządy PiS. I w przeciwieństwie do demonstracji poprzednich – ta jedna mogła być skuteczna. Nie była, bo nie wszystkim się chciało.

A ja czytam i czytam od poniedziałku rano teksty pełne niewysłowionej pogardy dla zwolenników PiS. „Idioci”, „złodzieje”, „dali się przekupić”, „ignoranci”, „sprzedali swój kraj”. Były prezydent, Bronisław Komorowski ocenił, że na PiS głosują ludzie… którzy nie płacą podatków. Nie przeczytałam natomiast ani jednego prawdziwie analitycznego i autokrytycznego tekstu zwolenników opozycji. Nie widziałam cienia poważnej refleksji nad lenistwem i postawą własnego środowiska. Mieć do przeciwnika i oponenta pretensje, że jest lepszy, bardziej pracowity i lepiej rozumie zasady gry, to zaiste ciekawa postawa!
No sorry Winnetou, takie życie.

Kiedy to powiedziałam (a powiedziałam w Onet rano) zalała mnie fala hejtu: że jak mogę, że Polska w żałobie, że kim się niby zachwycam, fanatykami, którzy dają się przekupić za własną kasę (tu wyzwisk pod adresem wyborców PiS ciąg dalszy), że za taką skuteczność, to my dziękujemy….

Cóż, ci, którzy śledzą moje teksty od dawna, wiedzą, że nigdy nie zachwycałam się ani nacjonalistami ani populistami i zawsze będę uważać, że populizm, ksenofobia i idolatria, wyrządzają każdemu krajowi, w którym się zagnieżdżą  niepowetowane straty… Trudno jednak nie widzieć, że wybory wygrywa się nie samymi ideałami czy wzniosłymi zasadami, ale przede wszystkim ciężką, konsekwentną orką, pracą u podstaw, pracą aż do wyczerpania oraz mobilizacją i dyscypliną. Nie tylko po stronie polityków, ale i wyborców.

Źródeł porażki opozycji nie należy też szukać w przysłowiowej już „sile narracji PiS” ani słynnym „geniuszu politycznym” Jarosława Kaczyńskiego, bo ani ta narracja taka świetna, ani z Kaczyńskiego żaden geniusz. Przegrywał i wygrywał wiele razy, jak każdy inny polityk w Polsce.

Źródła porażki opozycji tkwią w samej opozycji i jej wyborcach i tu nic się nie zmieni bez porządnego rachunku sumienia i przewietrzenia własnych  głów.
W zbyt wielu miejscach w Polsce posłowie Koalicji Obywatelskiej skupiali się na dołożeniu koledze z tej samej listy, zamiast walczyć z PiS. W zbyt wielu miejscach mówili do już przekonanych. Zbyt mało nowych twarzy, młodych pracowitych ludzi, wysyłali do mediów (bo naprawdę nie wystarczy wciąż tych samych, osiem na krzyż gadających głów), zbyt słabą i niewidoczną prowadzili kampanię.

Wewnętrzne wojenki, podcinanie sobie wzajemnie skrzydeł, małostkowość, niechęć do przewietrzenia kierownictwa partii, otaczanie się przez liderów starymi, przegranymi działaczami, zamiast młodych, świeżych, pracowitych liderek i liderów, ignorowanie wewnętrznych partyjnych badań i oczekiwań ludzi, przekonanie o własnej nieomylności – oto przyczyny zguby po stronie polityków. Po stronie zbyt wielu wyborców niestety lenistwo i brak świadomości i dyscypliny.

I jeśli nic się nie zmieni…. No to nic się nie zmieni. I nawet nie będzie można powiedzieć, że to wina PiS – bo będzie to wyłączna własna wina obozu demokratycznego.

Dług Publiczny 1 bln. 57 mld zł. ukryty; 4bln. 808 mld zł. Prawdziwe zadłużenie ok 300%. W ciągu 3 M-scy 2019r. wzrósł ok. 27 mld zł. Przeczytajcie to wszystkie owce, barany , nieuki. Za wyborczą kiełbasę zapłacimy my, nasze dzieci i wnuki.

>>>

Reklamy

Komentarze 4 to “Nie z PiS, ale ktoś z Platformy, bądź innej partii dostanie w Unii bardzo ważne stanowisko. Nie dla ancymonków Kaczyńskiego”

  1. Hairwald 29 Maj 2019 @ 16:16 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Jeżeli opozycja nie nauczy się wyciągnnąć wniosków z przegranej, to przegra Polska. Niestety, PiS to wewnętrzny najeźdżca, który za zgodą niektórych Polaków niszczy kraj jak naziści i komuniści.

  2. wiesiek 30 Maj 2019 @ 07:08 #

    Zestaw „argumentów” przekonujących do udziału w tym plebiscycie był z założenia nierówny: opozycja mogła szermować jedynie hasłami ideologicznymi – od praworządności, po gwarancję pozostania w Unii Europejskiej.
    Rząd nie mniej sprawnie posługiwał się retoryką ideologiczną (kreowanie wyimaginowanego zagrożenia ze strony środowisk LGBT, obrona kościoła), ale miał do dyspozycji również konkrety, czyli finansowe prezenty.
    I nic to, że wybory dotyczyły Europy – posłużyły za pretekst do prezentacji tzw. „piątki Kaczyńskiego”, która ze sprawami europejskim nie miała wspólnego dokładnie nic, za to przemawiała do kieszeni.
    Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Finansów koszt 500+ na każde dziecko to 17 mld zł rocznie, trzynastej emerytury dla każdego – 11 mld zł, obniżka podatków dla młodych – 2 mld zł. Był też pomysł na reaktywację linii PKS za 1,5 mld zł, ale po drodze zrobił się z tego fundusz za ok. 400 mln zł. Łączny koszt kampanijnych pomysłów wyceniono na 42 mld zł. Nawet jeśli odejmiemy brakujący miliard na linie PKS, wyjdzie 41 mld zł. Gdyby przeliczyć to na uzyskane mandaty do europarlamentu otrzymamy ok. 1,5 mld zł za jedno miejsce.
    A wsparcie mediów.
    TVP i Polskie Radio bez skrępowania codziennie wychwalały pod niebiosa PiS, spuszczając przy tym łomot opozycji. Fakty nie miały żadnego znaczenia. Za swą ofiarną pracę na propagandowym froncie TVP i PR dostały z budżetu ponad 1,2 mld zł.
    Wsparcie mediów ojca Tadeusza Rydzyka też nieco kosztowało. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wyłożył na wsparcie geotermalnych projektów toruńskiego zakonnika 28 mln zł. 1,5 mln zł dorzuciła Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, 2 mln zł – MSZ, nawet Ministerstwo Rolnictwa wykupiło reklamy w TV Trwam za 170 tys. zł. Ale największym gestem popisało się Ministerstwo Kultury, które przeznaczy 70 mln zł na dotację do Muzeum Jana Pawła II, które wznosi ojciec Tadeusz.
    Ale nie samym wsparciem ojca Rydzyka rząd żyje.
    Oczywiście jest też „Gazeta Polska” i „Gazeta Polska Codziennie” wydawane przez spółki należące pośrednio do związanej z PiS spółki Srebrna. Jak obliczył Jakub Bierzyński z domu mediowego OMD, wszystkie te wydawnictwa dostały w 2018 r. od spółek skarbu państwa 48 mln zł. To 33 proc. ich wszystkich przychodów.
    Te to juz robiły propagandę rodem z PRL
    I tu pytanie Czy zasadnym jest twierdzenie
    „Czy Koalicja nie mogła użyć tego samego manewru?Majac takie środki?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: