Kaczyńskiemu nawala zdrowie. Do końca walczy o to, aby zniszczyć Polskę

5 Maj

Wydaje się, że prezes Kaczyński uważa siebie za człowieka, którego nikt nie może zastąpić, szczególnie w czasie kampanii wyborczej.

Świadczyć o tym może lekceważenie zaleceń lekarzy i nieustanne odkładanie koniecznych zabiegów. Jednym z nich jest wszczepienie endoprotezy stawu kolanowego, któremu Jarosław Kaczyński miał poddać się jeszcze w styczniu.

Jak udało się ustalić dziennikarzom „Super Expressu” zabieg został przełożony na koniec tego roku lub początek przyszłego. „Bardzo chcemy wygrać wybory, a zabieg w połączeniu z rehabilitacją wyłączyłby Jarosława z codziennego funkcjonowania i z kampanii” – powiedział dziennikowi jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Polityk zdradził przy okazji, że w ostatnich miesiącach Kaczyński zmagał się również z infekcją i gronkowcem.

Są takie momenty kiedy wszystkiego mi się odechciewa, jestem zdemotywowany i zmęczony. I wtedy wchodzi Pawłowicz, cała na, no cała po prostu. Sukces mnie kopnął normalnie. Raciczką” – napisał na swoim Twitterze Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny pisma „Liberte!”, które we współpracy z Uniwersytetem Warszawskim współorganizowało spotkanie z szefem Rady Europejskiej, po tym jak posłanka Pawłowicz nazwała go „satano-faszystą”.

Jażdżewski, przemawiający w piątek przed Donaldem Tuskiem, ostro skrytykował polski Kościół. W jego opinii „Kościół katolicki w Polsce nie ma prawa moralnego, by sprawować funkcję sumienia narodu. […] obciążony niewyjaśnionymi wciąż skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze. […] zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa i gdyby dzisiaj Chrystus był ponownie ukrzyżowany, to prawdopodobnie przez tych, którzy używają krzyża jako pałki do tego, aby zaganiać pokorne owieczki do zagrody”.

Słowa Jażdżewskiego spotkały się z ostrą krytyką prawicowych mediów i przedstawicieli Kościoła. Ks. Daniel Wachowiak napisał, że słysząc takie słowa jako chrześcijanin, wyszedłby ze spotkania.

Z kolei w opinii Piotra Semki przemówienie Jażdżewskiego było zaplanowaną strategią Donalda Tuska. „Używa Jażdżewskiego dokładnie tak samo jak kiedyś spuszczał że smyczy Palikota. Do gryzienia oponentów i mówienia rzeczy, których samemu nie chce mówić na głos” – napisał na Twitterze dziennikarz.

Jednak największy atak na naczelnego „Liberte!” spadł ze strony Krystyny Pawłowicz, która uznała, że samo przemówienie Jażdżewskiego, obecność szefa RE, jak i skład słuchaczy, to niezbity „DOWÓD na realne zagrożenie dla katolicyzmu ze strony opozycji.”

Posłanka domaga się reakcji hierarchów kościelnych: „Czy będzie reakcja ze strony polskiego Kościoła na pokaz nienawiści i pogardy dla polskich katolików na spotkaniu D.TUSKA z jego intelektualnymi elitami? Wiem, że niejaki Jażdżewski to nie partner do rozmowy, ale na wulgarny publiczny atak na katolików NIKT nie zareagował, też D.Tusk. Brońcie nas!”

Prezes PiS, kierując się cyniczną kalkulacją, wyhodował monstrum skrajnej prawicy. I stracił nad nim kontrolę.

Nacjonalistyczny marsz przeciwników UE w Warszawie 1 maja pokazał, że na prawo od PiS-u rośnie nowa siła. Nie pierwszy to taki sygnał – wyraźnie widzieliśmy to już 11 listopada zeszłego roku, kiedy PiS-owi nie udało się przejąć kontroli nad Marszem Niepodległości i w efekcie ulicami Warszawy najpierw przeszła nieduża grupka zwolenników rządu z politykami partii rządzącej na czele, a dopiero później w pewnym oddaleniu od oficjeli na ulice wylał się znacznie większy tłum skrzyknięty przez nacjonalistycznych radykałów.

Trendy ujawniające się w wystąpieniach ulicznych zaczynają już też być widoczne w sondażach – prawicowa Konfederacja od jakiegoś czasu ociera się o próg wyborczy, a ostatnio czasami go nawet przekracza. Wydaje się więc, że stało się to, czego Jarosław Kaczyński bardzo chciał uniknąć: konkurenci zaszli PiS z prawej strony. To oznacza wyrok śmierci dla Kukiza, który pozbawiony wsparcia narodowców raczej nie ma większych szans na utrzymanie się na powierzchni, ale także zagrożenie dla partii rządzącej, która chciała mieć monopol na narrację prawicowo-nacjonalistyczną.

Nacjonalistyczne mięso armatnie PiS-u

Przez lata Kaczyński dokładał starań, by nie pójść drogą węgierskiego Fideszu, który od samego początku musiał rywalizować o głosy nacjonalistycznego elektoratu ze skrajnie prawicową partią Jobbik (dopiero ostatnio Jobbik zmienił wizerunek, przesuwając się do centrum). Prezes PiS chciał, by jego partia nie miała na prawicy rywali – w tym celu wasalizował i wchłaniał potencjalnych konkurentów, oddając ich liderom (Gowinowi, Ziobrze) stanowiska w rządzie.

Natomiast narodowców, faszyzujących zadymiarzy, ONR-owców, Wszechpolaków i nacjonalistycznych kiboli zlekceważył. Uznał, że to tylko podatne na manipulację „mięso armatnie” polityki, którym można się posłużyć do swoich celów. Najwyraźniej nie sądził, że środowiska te mogą kiedykolwiek na tyle się wzmocnić, by zakwestionować jego monopol na prawicy.

Przez lata więc PiS flirtował ze skrajną prawicą, dopuszczał jej przedstawicieli do głosu, otaczał antysemitów, nacjonalistów i zwykłych faszystów dyskretną opieką, dbał, by nie spotkały ich zbyt poważne konsekwencje prawne. Śledztwa prokuratury wobec tych środowisk były umarzane lub wlokły się latami, nie mogąc dojść do końca, sprawy były cofane do uzupełnienia materiału dowodowego, a gdy już dochodziło do procesów, prokuratura występowała o złagodzenie wymiaru kary – i tak dalej. W intencji rządzących wszystko to miało być czytelnym sygnałem wypuszczonym w kierunku elektoratu skrajnej prawicy: my jesteśmy waszymi prawdziwymi przyjaciółmi, głosujcie więc na nas.

Zeszłoroczny Marsz Niepodległości był pierwszym zwiastunem kłopotów – pokazywał, że nacjonalistyczna prawica emancypuje się i zyskuje pozycję pozwalającą jej myśleć o odegraniu samodzielnej roli w polskiej polityce.

Oczywiście Kaczyński sam jest odpowiedzialny za sprokurowanie sobie – i całej Polsce – tych kłopotów. Kierując się cyniczną kalkulacją i żądzą władzy, niczym doktor Frankenstein przez lata hodował skrajnie prawicowe monstrum, sądząc, że zawsze je będzie kontrolować. Teraz potwór wyrwał się na wolność i zagraża swojemu stwórcy.

Kaczyński nie uczy się na własnych błędach

Swoją drogą, wystawia to kiepskie świadectwo Kaczyńskiemu jako politykowi zdolnemu do przewidywania konsekwencji swych działań. Zwłaszcza, że raz już miał z podobną sytuacją do czynienia – w 1990 roku podczas wyborów prezydenckich. To przecież on był wówczas inicjatorem i mózgiem kampanii Lecha Wałęsy. I to on wymyślił, by flirtować z antyestablishmentowym populizmem i antysemityzmem, rozbujać nastroje społeczne, podsycać wrogość do wielkomiejskich elit, kwestionować kształt reform rynkowych, kreować wrogość do warstw wykształconych i przedsiębiorców. To Jarosław Kaczyński, kryjąc się w cieniu Lecha Wałęsy, był motorem kampanii, w której padały słowa o wymachiwaniu siekierą i puszczaniu „wrogów ludu” w skarpetkach.

Efektem tego odwołania się do populizmu było pojawienie się Stana Tymińskiego, który w tej konkurencji okazał się zawodnikiem znacznie lepszym. Wałęsę przed klęską w drugiej turze uratowało wsparcie ze strony tych, którzy mieli być puszczani w skarpetkach – wyborcy lewicowi, centrowi i liberalni zacisnęli zęby i kierując się odpowiedzialnością za kraj zagłosowali na tego, który jeszcze wczoraj ich obrażał.

Najwyraźniej Kaczyński nie uczy się na błędach. Po prawie trzydziestu latach od tamtej kampanii zastosował tę samą metodę „kontrolowanego” rozhuśtywania nastrojów i flirtowania z nacjonalizmem. I efekty są takie same – pojawił się rywal, który w tej konkurencji jest znacznie lepszy.

Spóźniony alarm w obozie władzy

W obozie PiS-u najwyraźniej już zdają sobie sprawę, że skrajnie prawicowa Konfederacja jest w tych wyborach groźnym konkurentem – może pokonać próg, odbierając PiS-owi mandaty i przyczyniając się w ten sposób do zwycięstwa Koalicji Europejskiej. Oficjalna propaganda przestała więc nacjonalistów oszczędzać i szuka na nich wszelkich możliwych haków: „Marek Bosak, brat jednego z liderów Konfederacji Krzysztofa Bosaka, należy do kadry zarządzającej w firmie Vivus, której większościowym udziałowcem jest rosyjski oligarcha Oleg Wiktorowicz Bojko” – podaje Niezależna.pl, a w ślad za nią TVP.Info. „Kandydatka Konfederacji broniła sowieckich pomników w Polsce i odwiedziła Krym” – ujawniają te same portale. „Kandydat Konfederacji profesor Włodzimierz Osadczy był promotorem Ludmiły Kozłowskiej” – dodaje portal wpolityce.pl.

Wydaje się jednak, że już jest za późno. Doktor Frankenstein Kaczyński nie zdoła zagnać z powrotem do klatki potwora, którego wyhodował. A skoro tak, to liczyć się trzeba z dwoma rodzajami konsekwencji.

Po pierwsze, w obozie władzy nasilą się podskórne napięcia i tendencje odśrodkowe. Od dawna widać wyraźnie, że Zbigniew Ziobro z trudem pohamowuje wybujałe ambicje i podporządkowuje się liderowi. I to właśnie on odgrywa rolę głównego mecenasa i adwokata nacjonalistów. Teraz może uznać, że pojawienie się nowego ośrodka na skrajnej prawicy wzmacnia jego pozycję przetargową wewnątrz obozu władzy i pozwala mu postawić prezesowi twardsze warunki.

Po drugie zaś, środowiska opozycyjne muszą się liczyć ze zmianą narracji w obozie władzy. Pojawienie się rywala na prawo od PiS-u pozwoli tej partii zastosować ten sam zabieg socjotechniczny, którym posługiwał się na Węgrzech Orbán – puszczał oko do umiarkowanego elektoratu konserwatywnego i wskazywał na Jobbik, mówiąc: widzicie tych ekstremistów? To wielkie zagrożenie dla kraju, a ja jestem najlepszym gwarantem, że nie dojdą do władzy. Głosujcie więc na Fidesz, który w przeciwieństwie do Jobbiku jest cywilizowaną prawicą.

Prędzej czy później (raczej prędzej) PiS zastosuje ten sam chwyt propagandowy. Pytanie, czy Polacy dadzą się na to nabrać tak, jak dało się nabrać wielu Węgrów.

Jedna odpowiedź to “Kaczyńskiemu nawala zdrowie. Do końca walczy o to, aby zniszczyć Polskę”

  1. Hairwald 5 Maj 2019 @ 20:10 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Kaczyński kuleje na głowę, o takiej głowie się mowi: głowa półgłówka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: