PiS wydyma nauczycieli

8 Kwi

>>>

Rezydenci Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy zaapelowali do nauczycieli ws. rozpoczętego strajku pracowników oświaty. Młodzi lekarze wspominają swoje ustalenia z rządem Prawa i Sprawiedliwość.

Protest trwa w trakcie jednego z najważniejszych egzaminów ósmoklasistów i gimnazjalistów. Powinniśmy pokazać, że ich wspieramy. Proszę, rozważcie, czy nie złagodzić protestu w tym czasie, by młodzież mogła te egzaminy napisać – apeluje do nauczycieli minister Beata Szydło.

Protestujemy w trosce o Waszą przyszłość! Macie prawo, by uczył Was dobrze wykształcony nauczyciel, człowiek z pasją, który ma dla was czas, a nie musi dorabiać po godzinach. Drogie uczennice, drodzy uczniowie! Prosimy, zrozumcie nas! – odpowiada ZNP na słowa Szydło.

Na zachowanie rządu Prawa i Sprawiedliwość zareagowali młodzi lekarzy rezydenci, którzy nie tak dawno także strajkowali ws. polepszenia warunków pracowników służby zdrowia. – Drodzy Nauczyciele, po 14 miesiącach od porozumienia nadal gros szpitali nie wypłaca podwyżek. Wczoraj, w 12 h lekarze zgłosili nam 67 takich szpitali. A to tylko wierzchołek. Nauczyciele, Bądźcie ostrożni i czujni! Na głównym postulacie,% PKB na zdrowie, też zostaliśmy oszukani. My, lekarze, pracownicy medyczni i przede wszystkim pacjenci.

(…) Cały czas nagłaśniamy kreatywną księgowość rządu oraz uciekanie się do kruczków prawnych. Zapisy porozumienia zmieniono. Czas pokazał jak bardzo i na ile Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Finansów oszukało najsłabszych chorych obywateli. Dzięki kreatywnej księgowości „zaoszczędzono” 10 mld na zdrowiu. Mówiliśmy o tym choćby na ostatniej Komisji Zdrowia –mówią Rezydenci OZZL.

Rząd PiS otworzył konflikty z wieloma grupami społecznymi. 23 maja zaczyna się prostest osób z niepełnosprawnościami, 1 czerwca lekarzy rezydentów. Ten rząd nie umie rozmawiać z ludźmi – komentuje Sylwia Spurek z partii Wiosna.

Kaczyński buduje Polskę, jaką pamięta i której się nie boi, Polskę przaśną, siermiężną, prowincjonalnie zaściankową, zaludnioną prostaczkami, którymi łatwo kierować i z pomocą wynajętego Kościoła sprawować rządy ich dusz

New York Times napisał o Jarosławie Kaczyńskim, że „pociąga za sobą cały kraj w otchłań bólu, zemsty i paranoi”.  Media w krajach cywilizowanych tytułowały go już satrapą, samowładcą, despotą, a nawet dyktatorem. To niezbyt trafna ocena. Prezesowi daleko do historycznych postaci wielkich tyranów i epokowych oberbandytów. Bezprawie nie jest jego celem, a jedynie środkiem do celu. Projekt Kaczyńskiego nie zakłada wielkich podbojów, ani nie zmierza do zawłaszczenia wszelkich bogactw podbitego kraju.  Dla Kaczyńskiego Polska to taka spółka „Srebrna”, tylko trochę większa. Też zagarnięta prawem kaduka i też rządzona apodyktycznie, zgodnie z prawami, które zaborca sam sobie nadał. Jego projekt to powrót do czasów dzieciństwa. Buduje Polskę, jaką pamięta i której się nie boi, Polskę przaśną, siermiężną, prowincjonalnie zaściankową, zaludnioną prostaczkami, którymi łatwo kierować i z pomocą wynajętego Kościoła sprawować rządy ich dusz.

Realizacja zamysłów „prezesa tysiąclecia” napotyka jednak na rosnące przeciwności. Ogłaszane przez PiS koncepcje coraz częściej bywają groteskowe, decyzje funkcjonariuszy Kaczyńskiego są coraz bardziej niedorzeczne, a ich wypowiedzi zwyczajnie głupie. Partia Kaczyńskiego najwyraźniej goni w piętkę, a jego projekt pruje się i rozłazi w szwach. TVPis nawet nie udaje, że chce kogokolwiek do czegokolwiek przekonać, i już tylko sączy czysty stuprocentowy jad, a na „podpaskach” w TVPInfo roi się od karykaturalnych idiotyzmów.  Pogubieni akolici prezesa wygadują takie głupstwa, jakby ich inteligencja porównywalna była z ławeczką patriotyczną ministra Błaszczaka.

Bezapelacyjnym mistrzem niedorzeczności jest niewątpliwie premier Morawiecki. Ale nie warto się znęcać nad jego filipikami, bo mało kto traktuje je poważnie. Poprzestając więc na refleksji, że w historii Polski nie było dotąd faceta, który tak pięknie potrafiłby mówić o niczym – warto zająć się jego podwładnymi.  Bo w wielu resortach głupota goni głupotę i naprawdę jest w czym wybierać.

Minister Rafalska przekonuje Polaków, że wypłata „emerytury plus” nie dlatego odbędzie się tuż przed wyborami, że zaraz po wypłacie są wybory, ale dlatego, że akurat w maju jest dużo popularnych imienin oraz komunii. Ponadto trzynastkę wypłacić trzeba szybko, bo jak opozycja dojdzie do władzy, to zabierze emerytom ten dodatek, tak jak wszystkie inne świadczenia hojnego Pana prezesa. Czyli data wypłaty nie ma związku z wyborami, ale z drugiej strony ma jak najbardziej.

Minister Ziobro ośmieszył się reakcją na zastrzeżenia władz Unii co do legalności nowej komórki dyscyplinarnej dla sędziów, podporządkowanej władzy wykonawczej. Wyjaśnił mianowicie, że tylko jego prokuratorzy, radcy czy notariusze, nominowani przez niego do godności sędziowskiej i orzekający w podporządkowanej mu Izbie zgodnie z jego wolą potrafią wziąć w karby złodziei wiertarek ukrywających się dotąd wśród sędziów SN – nie naruszając przy tym świętej zasady trójpodziału władzy. Dał więc do zrozumienia, że główny prokurator – sam oskarżany o liczne delikty konstytucyjne i notoryczne naruszenia konstytucji – ma pełne prawo nadzorować i dyscyplinować wszystkich sędziów, ponieważ kiedyś któryś z nich z oznakami zaburzenia świadomości włożył sobie do kieszeni niepotrzebną mu do niczego część jakiejś wiertarki.

Pani Jadwiga Emilewicz, minister od przedsiębiorczości i technologii, ogłosiła raport, z którego wynika, że wszystkie handlowe niedziele powinny zniknąć, ponieważ decyzja o ograniczeniu sprzedaży spełnia założenia ustawodawcy. Jednym z głównych założeń było zwiększenie zysków małych sklepów osiedlowych, kosztem wielkich supermarketów. Z raportu wynika, że jak dotąd jest przeciwnie – na ograniczeniu sprzedaży korzystają duże sieci handlowe, a drobni handlowcy plajtują.  Okazało się jednak, że padają z własnej winy, bo zdaniem pani minister mogliby przecież sami łączyć się w duże sieci handlowe…

Rzeczniczka rządu Beata Mazurek, komentując najnowszy program PO, przeczytała z kartki, że to wszystko, co Platforma teraz postuluje, mogła zrobić wtedy, gdy sama rządziła. Czyli zdaniem pani rzecznik już dawno PO powinna przywrócić w Polsce praworządność zdemolowaną obecnie przez PiS. Mogła też wcześniej zakończyć izolację Polski na arenie międzynarodowej, którą później spowodowała partia Kaczyńskiego. A w czasie wielkiego kryzysu Platforma, zamiast walczyć z recesją i deficytem budżetowym, powinna zrównać zarobki Polaków do średniej europejskiej. Pani Mazurek (albo ten, kto jej napisał głupawe wystąpienie) nie po raz pierwszy zakłada, że Polacy nie czytają, nie myślą i łykną dowolnie idiotyczną wiadomość podaną im do wierzenia przez „jedyną partię godną zaufania”.

Miło popatrzeć jak goni w piętkę sam Adam Bielan – guru partyjnej agitacji i autor wielu łgarstw propagandowych w przekazach dnia. Jego najnowsza teza wygłoszona w TVN24, że strajk w oświacie jest efektem spisku szefa ZNP z szefem PO, była tak głupia, że nie podchwycili jej nawet najbardziej prostoduszni funkcjonariusze PiS. Z równą kpiną potraktowano tezę, że nauczyciele są nieodpowiedzialni, bo dotąd nie strajkowali, a teraz, kiedy nowa władza zaczęła o nich dbać, to zostawiają dzieci samopas. Bo na zwykłą logikę – jeśli nauczyciele dotąd nie strajkowali, to właśnie dlatego, że są odpowiedzialni i dopiero dzięki zmasowanym wysiłkom PiS udało się ich doprowadzić do desperacji. Zaorano oświatę, rozbudowano minima programowe, które zmuszają do uczenia na patatajkę, napakowano w programy ideologii, zwiększono liczebność klas. Przybyło problemów wychowawczych i zagrożeń, bo wbrew celom „reformy” maluchy obijają się dziś o wyrostków napompowanych hormonami . Równocześnie nauczyciele otrzymali wiadomość, że kraj opływa w dostatki, kasa jest pełna, są miliardy i na Wydział Propagandy PiS w TVP, i na zakup strategicznej podobno kolejki linowej, i na nowe elektrownie węglowe, które zaraz trzeba będzie zamykać, bo udusimy się smogiem. W trosce o przychylność elektoratu wiejskiego są pieniądze na dopłaty do krów i świń. Są środki na sowite premie, które należą się funkcjonariuszom PiS za to, że są w PiS, a także za przeoranie całego systemu oświaty, za firmowanie koszmarnej rewolucji szkolnej i za notoryczne kłamstwa uśmiechniętej do siebie pani minister. Nie ma tylko pieniędzy dla nauczyciela, który jeśli chce przyzwoicie zarabiać, to musi zrezygnować z celibatu.

Wicepremier Szydło, p.o. nieodwołanej jeszcze ministry edukacji Anny Zalewskiej, przedstawiła zaskakującą koncepcję usatysfakcjonowania nauczycieli. Wychodząc naprzeciw postulatowi podniesienia płac, zaproponowała protestującym wydłużenie czasu ich pracy, co pozwoli zwolnić część nauczycieli, a ich pieniędzmi obdzielić tych, którzy w pracy pozostaną.  Od razu wyszło na jaw, że po przeliczeniu tej oferty nauczyciele zarabiać będą mniej, bo przy zwiększonym pensum zmalałaby stawka godzinowa. Oferowanie związkom zawodowym obniżki wynagrodzeń, redukcji miejsc pracy i zwolnień zapisze się niewątpliwie w historii sztuki negocjacji. Tak, jak i wypowiedź wicepremiera Gowina, który ogłosił, że te rozmowy i tak nie maja sensu, bo władza nie może się ugiąć przed żądaniem podwyżki, po którą za chwilę przyjdą kolejne grupy zawodowe.  Ciekawe, że człowiek, który od czasu do czasu głosi zdanie odrobinę odrębne od głównego nurtu PiS-owskiej narracji, narobił zamieszania w temacie, gdzie potrzeba spokojnej rozmowy i koncyliacji, a nie zająknął się w sprawie niszczenia rzekomo szatańskich miazmatów i nie posypał sobie głowy popiołem ze spalonych książek. Cóż, są granice brawury…

W czasie, gdy wicepremier kompromitowała się w negocjacjach z ZNP, minister Anna Zalewska skończyła się już pakować na wyjazd do Brukseli po immunitet chroniący ją przed karą za zrujnowanie oświaty. I niezwłocznie wydała komunikat, że żaden strajk nie może być powodem odwoływania zajęć szkolnych. Wynikałoby stąd, że lekcje mają się odbywać bez nauczycieli. Jeśli nawet przyjąć, że pani minister nie chodziło o zajęcia lekcyjne, a o „zaopiekowanie dzieci”, to w rozporządzeniu zabrakło wskazówki, w jaki sposób dyrektor jako jedyna osoba wyłączona z akcji strajkowej ma się zająć setkami małolatów, skoro z innych przepisów wynika, że jeden nauczyciel może mieć pod opieką co najwyżej 25 dzieci. Również kolejne rozporządzenie, dopuszczające dowolne osoby z przygotowaniem pedagogicznym do kierowania egzaminami maturalnymi, w tym także rodziców maturzystów, świadczy dowodnie, ze pani Zalewska nie rozumie tego, co czyni. Nie rozumie też nauczycieli i sprawia wrażenie serdecznie zdumionej, dlaczego ci, którym ten zawód się nie podoba, nie odejdą po prostu, tylko czepiają się pracy w oświacie. Czas wyjaśnić pani minister, że nauczyciele właśnie to robią.  Rezygnują z takiej pracy, jaką im Anna Zalewska zafundowała. To się nazywa strajk, proszę pani.

Jedna odpowiedź to “PiS wydyma nauczycieli”

  1. Hairwald 8 kwietnia 2019 @ 21:29 #

    Reblogged this on Hairwald i skomentował(a):

    Prezes jak Ferdek ma „plana”, jak wydymać nauczycieli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: