Kaczyński płaci z naszych pieniędzy za miłość wyborców

31 Mar

Tutaj >>>

Wierzę, że moja 26-letnia praca w pomocy humanitarnej i rozwojowej dała mi doświadczenie, które mogę przenieść na forum PE. Chcę w ten sposób przypomnieć o idei solidarności” – tak uzasadnia swój strat w wyborach do Parlamentu Europejskiego Janina Ochojska. Jest ona liderką Koalicji Europejskiej na Dolnym Śląsku. Jej kontrkandydatką z listy PiS będzie obecna minister edukacji Anna Zalewska.

Najnowszy spot wyborczy Koalicji Obywatelskiej porównuje dokonania obu pań, stawiając pytanie: „Czy widzisz różnicę między kandydatkami? Przed nami wielki wybór”.

W spocie lektor przypomina całą działalność charytatywną Ochojskiej, m.in. budowę studni w Sudanie, akcję dożywiania dzieci – Pajacyk. O Annie Zalewskiej usłyszymy, że „w zaledwie trzy lata zniszczyła system edukacji, a jeden z jej najbliższych współpracowników został oskarżony o wyprowadzenie pieniędzy z PCK.”

Dodać należy, że Grzegorz Schetyna podczas sobotniej konwencji we stolicy Dolnego Śląska zapowiedział złożenie przez PO wniosku o wotum nieufności wobec minister Zalewskiej za „niszczenie polskiej szkoły.” Przy okazji lider PO wytknął partii rządzącej, że wstydzi się własnej kandydatki, nie pozwalając jej wystąpić podczas konwencji PiS.

Niedługo łatwiej będzie napisać o grupach, które nie są w fazie przygotowywania lub zapowiadania akcji protestacyjnych, ponieważ liczba tych gotujących się do wyrażenia dezaprobaty wobec rządu rośnie lawinowo. Niebagatelną rolę we wzniecaniu ludowych powstań odgrywa wielki plan nazywany “piątką Kaczyńskiego”. To zapowiedź kolejnego transferu finansowego – który opiewa w przyszłym roku na kwotę 40 mld zł – przelała czarę goryczy wśród niepełnosprawnych oraz lekarzy, nie wspominając o nauczycielach. Szastanie pieniędzmi oraz narracja wielkiego sukcesu ekonomicznego, jaki miała odnieść Zjednoczona Prawica, powoli zaczyna działać na niekorzyść rządzących.

24 organizacje zrzeszające osoby niepełnosprawne i ich opiekunów zapowiedziały przyjazd do Warszawy na protest, który ma się odbyć trzy dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i ma na niego przybyć około dwóch tysięcy manifestantów. Środowiska osób niepełnosprawnych poczuły się wykluczone po ogłoszeniu partyjnego biuletynu wyborczego ociekającego monstrualnymi pieniędzmi. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy i Naczelna Rada Lekarska domagają się podjęcia natychmiastowych działań naprawczych w służbie zdrowia. W okolicach szpitali w największych miastach pojawiły się billboardy z apelem – “Pacjenci w kolejkach i lekarze na dyżurach umierają. Rządzący opamiętajcie się”. To wstęp do akcji, która może się zakończyć ogólnopolskim protestem.

Do lekarzy i osób niepełnosprawnych dołączają pracownicy cywilni wojska. Wczoraj na stronie internetowej NSZZ Pracowników Wojska pojawił się komunikat mówiący o braku dobrej woli ze strony MON do rozwiązania problemów niskich płac – “(…) Do Zarządu Głównego wciąż napływają żądania zorganizowania akcji protestacyjnej w różnych formach. Wykonując ustawowe i statutowe powinności wobec pracowników i związkowców, w najbliższym tygodniu będzie posiedzenie Zarządu Głównego, na którym zostanie podjęta decyzja o zakresie i formach protestu, informacje przekażemy do 10 kwietnia br”. 

Sekretarz związku Elżbieta Romańska w rozmowie z Polską Agencją Prasową powiedziała, że posiedzenie Zarządu Głównego jest planowane na 3-5 kwietnia i wtedy ma zapaść decyzja dotycząca protestów – “Ludzie są bardzo niezadowoleni, bardzo rozczarowani, całymi dniami odbieram telefony w tej sprawie. Związkowcy na nas wymuszają protest, więc musimy go zorganizować. Protest na pewno będzie” – oznajmiła Romańska. Działacze nie przyjęli propozycji MON, zawierającej podwyżkę 300 zł brutto i domagają się dołożenia do tej kwoty 250 zł.

Miał być przepis na sukces, wyszedł przepis na protesty. Dwa miliony widzów ogląda codziennie flagowe “Wiadomości” TVP, które ociekają miodem, jaki płynie od rządu w stronę społeczeństwa. Nie ma dnia, żeby ktoś z obozu rządzącego nie powiedział o fantastycznym rządzie, z wypchanymi kieszeniami od pieniędzy. Chociaż ostatnio to się zmieniło i Zjednoczona Prawica wysyła sygnały o zadłużeniu się na obietnice wyborcze. Tylko kogo to dzisiaj obchodzi? Przez trzy lata tak rozhuśtano oczekiwania, że nikt nie przyjmuje do wiadomości informacji, że nagle pieniądze się skończyły. Przez trzy lata mordowano systematycznie w społeczeństwie racjonalność i zdroworozsądkowe podejście do publicznego grosza, a “piątka Kaczyńskiego” była śmiertelnym ciosem dla społecznej trzeźwości umysłów, rozpalając do czerwoności ekstrawagancję finansową Polaków. Pretensje o to, że ludzie mają w oczach złotówki, rząd może kierować tylko do siebie.

Prawo i Sprawiedliwość poczuło, że może na fali strachu przed dyrektywą potocznie zwaną “ACTA 2” podnieść swoje słupki poparcia, szczególnie wśród młodych wyborców. Z tego powodu dzisiejsza konwencja PiS odmieniała “wolność” przez wszystkie przypadki, a politycy prawicy grzmieli, że postawią tamę cenzurze i ograniczaniu wolności internetu. Szybko jednak okazało się, że to szczególny wyraz hipokryzji władzy, na co zwrócił uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich. Adam Bodnar przypomniał bowiem premierowi, że to właśnie Prawo i Sprawiedliwość  już trzy lata temu odebrało Polakom prywatność w sieci:

Chodzi o głośne zmiany autorstwa rządu, które dały służbom bezprecedensowy dostęp do danych o obywatelach z pominięciem zgody sądu. Tak podległa Ziobrze prokuratura, jak i policja oraz służby specjalne stały się w zasadzie bezkarne w inwigilowaniu Polaków, co mimo olbrzymiej wagi nie spotkało się jednak z dużym oporem społecznym. Obecnie wbrew obiegowej opinii sądy muszą wyrazić zgodę już tylko na podsłuchy i kontrolę operacyjną, podczas gdy bilingi czy właśnie dane internetowe mogą podlegać tylko raz w miesiącu ewentualnemu następczemu wglądowi ze strony sądów.

Sprawa ta zaniepokoiła wówczas Komisję Wenecką, która skierował do rządu specjalną opinię w tej sprawie. Dokumenty komisji nie są wiążące, a na dodatek od czasu sporu o niezależność Trybunału Konstytucyjnego całkowicie przez polski rząd ignorowane, stąd do dziś nie doczekały się odpowiedzi.

O inwigilacji ze strony podległych rządowi organów internauci się jednak nie dowiedzą, ponieważ taka jest natura przyjętego prawa. Stąd właśnie deklaracje Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego o obronie wolności internetu są szczególnym wymiarem hipokryzji.

Rząd PiS jest bowiem tym, który dąży do absolutnej, quasi autorytarnej kontroli nad obiegiem informacji w Polsce. Upolitycznienie mediów, próba zamykania w sądach ust dziennikarzy to dziś w Polsce codzienność, a żeby sobie to uzmysłowić warto sięgnąć do reakcji obozu władzy na sprawy wynagrodzeń w NBP i taśm prezesa PiS. Z tego punktu widzenia ACTA 2 będzie dla twórców i użytkowników sieci zapewne uciążliwa, to jednak może w ostatecznym rozrachunku okazać się mniej niebezpieczna od zapędów krajowych służb kierowanych interesem politycznym jednego obozu. W niczym nie umniejsza to potrzebie dyskusji o ACTA 2, ale i tu trzeba mieć świadomość, że obecny kształt dyrektywy odbiega daleko od tego, któremu podczas pierwszego głosowania sprzeciwiała się tak dziś krytykowana za hipokryzję Platforma Obywatelska. W celu uzyskania konsensusu w Europarlamencie znaczną część ograniczających wolność internetu zapisów usunięto, choć bez wątpienia część zagrożeń pozostała. Jednak PiS nie jest w stanie obiecać tutaj jakiejkolwiek ochrony wolności słowa ponad tę, którą dopuszcza sama dyrektywa. Jest bowiem kolejnym kłamstwem to, że rząd może sobie wybrać z tego dokumentu tylko to, co mu się podoba. Jednak wcielenie w życie ACTA 2 nastąpi już po maratonie wyborczym i nikogo na Nowogrodzkiej sprawa nie będzie już wtedy specjalnie obchodzić.

Nieatrakcyjny starzejący się prezes z brzuchem próbuje kupić względy wyborców, płacąc im z ich własnych podatków.

Czym by tu Polaków nastraszyć? Seksualizacja dzieci, straszne LGBT, ACTA2, trotyl na tupolewie – Prawo i Sprawiedliwość miota się w panice, próbując znaleźć magiczne zaklęcie otwierające drogę do serc elektoratu. W wyborach parlamentarnych 2015 roku takim cudownym wytrychem była groźba zalewu uchodźców przynoszących na rękach egzotyczne bakterie, dokonujących zamachów i gwałcących polskie kobiety. Rzeczywiście PiS-owi udało się tym wtedy obywateli nastraszyć i nawiązać z nimi emocjonalny kontakt. Tu tkwiła tajemnica znakomitego wyniku wyborczego, nie w programie 500 plus, w którego realizację przed wyborami mało kto wierzył.

Wszystkie straszaki prezesa

Jak daleko sięga nasza pamięć, Jarosław Kaczyński zawsze posługiwał się tą samą metodą: wynajdywał jakiegoś czarnego luda, którego zdemonizowany wizerunek prezentował Polakom, i obiecywał: ja was przed nim obronię. W latach 90. była to uwłaszczona nomenklatura, niezlustrowani konfidenci SB, bezduszni monetaryści, agenci WSI, potem przyszła kolej na brukselskich okupantów i spiskowców, którzy wspólnie z Putinem w gęstych kłębach sztucznej mgły wysadzili w powietrze tupolewa. Dopiero jednak uchodźcy okazali się tym kamieniem filozoficznym polskiej polityki, którego prezes przez całe życie szukał.

Do dziś kamień utracił cudowną moc. Najwyraźniej nie działa też żaden z kolejnych straszaków, po który sięga partia Kaczyńskiego. Propagandyści „dobrej zmiany” skaczą więc od sloganu do sloganu, co tylko pogłębia wrażenie kryzysu i bezsilności.

Zaledwie dwa tygodnie temu cała czołówka partii rządzącej i wszystkie jej media rzuciły się na homoseksualistów, którzy ponoć ostrzą sobie zęby na polską dziatwę. Minęło kilkanaście dni i co? Głucha cisza. Okazało się, że ta broń jest groźna dla samego PiS-u, który pozostaje w symbiozie z katolickim klerem, ostatnio powszechnie postrzeganym (być może chwilami już nawet przesadnie) jako siedlisko seksualnych patologii.

Przez chwilę na horyzoncie mignęła też uchwalona przez europarlament dyrektywa, którą propagandyści „dobrej zmiany” określili mianem ACTA2 – ale i ten temat „nie żre”, na pewno więc szybko zostanie porzucony mimo wysiłków prezesa, który jeszcze w sobotnim wystąpieniu wrócił do tej sprawy.

Zamożny prezes oferuje sponsoring

W tej sytuacji Kaczyński próbuje pozyskać wyborców hojnymi prezentami. Tyle że w ten sposób w gruncie rzeczy obnaża swą słabość i nieatrakcyjność politycznej oferty PiS-u. Wielu zamożnych starszych mężczyzn zna to z własnego doświadczenia: w pewnym wieku fizyczny magnetyzm znika i trzeba zacząć sięgać do portfela. Opieranie więzi pomiędzy partią a wyborcami na chaotycznym i nieumiarkowanym rozdawnictwie przypomina relację między starzejącym się brzuchatym sponsorem a młodą atrakcyjną kobietą, którą ten stara się pozyskać pieniędzmi i prezentami.

Gotów jestem założyć się, że przez sporą część elektoratu jest to odczytywane jako kolejny przejaw słabości PiS. Władza wymyka się prezesowi z rąk – myśli niejeden wyborca – więc coraz głębiej sięga do sakiewki (nie swojej zresztą, lecz publicznej) i sypie pieniędzmi na lewo i prawo. A w tym samym czasie nauczycielom mówi, że na podwyżki dla nich środków nie ma.

Co więc zostaje PiS-owi? Może jeszcze spróbować sięgnąć po metody złośliwego skrzata, który po nocach sika do dzbanka z mlekiem. Właśnie tą drogą poszli Karol Guzikiewicz ze stoczniowej „Solidarności” i wojewoda pomorski. Żeby zrobić kuku samorządowcom i opozycji, zarejestrowali zgromadzenie cykliczne pod pomnikiem poległych stoczniowców 4 czerwca. Właśnie tam planowali się zebrać w tym dniu oponenci PiS-u, broniący zdobyczy polskiej demokracji i państwa prawa przed „dobrą zmianą”.

Ciekawe czy ta metoda walki przysporzy PiS-owi wielu nowych wyborców. Jak myślicie?

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Kaczyński płaci z naszych pieniędzy za miłość wyborców”

  1. Hairwald 31 marca 2019 @ 06:41 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Szarańcza kaczystowska zżera Polskę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: