Duda: Dzisiaj pałac, jutro ciupa, nie prezydent, tylko d..a

28 Mar

Jak informuje RMF FM gorąco było w środę podczas posiedzenia rządu.  W budżecie nie ma wolnych pieniędzy, więc premier zapowiedział radykalnie zwiększenie dziury budżetowej.

To jest trudne do zaakceptowania dla szefowej resortu finansów Teresy Czerwińskiej, która odwołuje się do analiz ostrzegających przed nadchodzącym spowolnieniem gospodarczym. To oznacza, że spłacanie zaciąganych teraz długów może być bardzo trudne.

W tej sytuacji Czerwińska stanowczo wezwała swoich kolegów z Rady Ministrów do wielomiliardowego zaciskania pasa – ustalili reporterzy RMF FM.

Podkreśliła, że trzeba bardzo roztropnie rozplanować finansowanie obietnic takich jak 500 plus na pierwsze dziecko i 890 złotych jednorazowego dodatku dla emerytów.

Oświadczyła, że chce, by każdy resort znalazł oszczędności. „Każdy minister w swoim resorcie musi być takim „miniministrem” finansów, który znajdzie tę elastyczność podatkową” – tłumaczyła Czerwińska, co wywołało ostre spięcie z szefami resortów.

Każdy z nich boryka się ze swoimi problemami, a niektóre są w dramatycznej sytuacji, jak choćby MEN i nadchodzący strajk nauczycieli.

Nie lepiej jest w ministerstwie zdrowia MON czy MSWiA. Oszczędności oznaczają dla ministrów kłopoty – z podległymi służbami i opinią publiczną.

Trwa rozgrzewka przed najważniejszym meczem w eliminacjach. Na płytę stadionu, którego murawa przypomina kartoflisko, w świetnych nastrojach wybiegają kolejni zawodnicy. Selekcjoner zalecił każdemu z nich pięć skłonów, przysiadów i fikołków, po pięć podbić piłki głową, stojąc na jednej nodze, a na koniec zarządził sprint na pięciometrowym odcinku. Ze względu na kontuzję indywidualnie trenuje reprezentacyjna bramkarka, która pomimo bólu nogi, ręki i głowy w ostatniej fazie rozruchu musi obronić pięć karnych. Tak mniej więcej wygląda obraz przygotowań do zaordynowanego przez prezesa Kaczyńskiego meczu z drużyną, której wartość w kolejnym sezonie wyniesie rekordowe 40 mld zł.

Dziennik Gazeta Prawna pisze dzisiaj, że do ćwiczeń rozciągających doszły szpagaty – “W najbliższych dniach do resortów może trafić pismo nakazujące ministrom szukać rezerw i zastanowić się nad możliwymi cięciami w wydatkach na przyszły rok. Wbrew pozorom możliwości jest sporo” – pisze dziennik. Gazeta zapytała poszczególne ministerstwa, czy coś im wiadomo na ten temat, ale wydźwięk odpowiedzi był negatywny, oprócz MSWiA – “Informacje o które pan pyta, są zawarte w uzasadnieniu do projektu ustawy o jednorazowym świadczeniu pieniężnym dla emerytów i rencistów w 2019 r.” – odpisało biuro prasowe. Emerytura+ dla służb mundurowych ma być sfinansowana z oszczędności MON, MSWiA oraz Ministerstwa Sprawiedliwości.

DGP zawraca uwagę, że wydatki budżetowe urosły od 2015 roku z 331 mld zł do 416 mld zł – “W wielu przypadkach rosły automatycznie, odłożyło się trochę tłuszczu i jest z czego ciąć” – mówi anonimowo osoba z rządu. Gazeta przeprowadziła prosty rachunek – “Gdyby więc ściąć wszystkie wydatki o 1 proc., to oszczędności wyniosłyby 4 mld zł przy 5-proc. cięciu jest już około 20 mld zł. A więc ponad połowę sumy potrzebnej na piątkę” – czytamy. Bogatym łowiskiem, na które prawdopodobnie wybierze się Morawiecki, jest MON i resort pracy, gdzie można wprowadzić korekty w wydatkach na zwalczanie bezrobocia.

Niezawodny Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej ujawnił w drugiej połowie ubiegłego roku, że w szczytowym momencie rządy Szydło i Morawieckiego liczyły ponad 120 ministrów i wiceministrów, co było rekordem na tle poprzednich rządów. Jeżeli tego rodzaju tłuszcz miała na myśli osoba z rządu, to można przyklasnąć, ale są duże obawy, że to marzenie ściętej głowy. Prezes Prawa i Sprawiedliwości ściąga swoimi pomysłami same kłopoty na głowy rozpasanych ministrów. Najpierw przyznali sobie gigantyczne nagrody, a pożar, jaki wybuchł, trzeba było gasić pijarowym oddaniem pieniędzy oraz obniżką uposażeń poselskich. Oczywiście do dzisiaj nikt nie wie, czy otrzymane gratyfikacje zostały przekazane na szczytne cele.

Teraz na tapetę do resortów wjechała na sygnale “piątka Kaczyńskiego”, która jak już wiemy, nie została wcześniej policzona i oszacowana, bo dopiero po fakcie zaczęto szukać form sfinansowania wielkiego planu. Naturalnie można bić brawo, jeżeli dojdzie do redukcji wiceministrów, ale są w ministerstwach pola, na których uszczuplenie wydatków może po prostu wywołać jeszcze większy syndrom “dziadostwa państwa”. “Piątka Kaczyńskiego” może stać się niebezpieczna dla sprawnego funkcjonowania państwa, jeżeli dochody budżetowe zaczną spadać. Ale w tym wszystkim może być inny haczyk, którym jest zmiękczenie postawy nauczycieli domagających się podwyżek. Wysłanie sygnału o powszechnej finansowej mobilizacji w ministerstwach jest wyraźną zapowiedzią o dojściu do ekonomicznej ściany.

Przed szczecińskim Sądem Okręgowym rozpoczął się proces Pawła Jackowskiego. Prokuratura oskarżyła go o to, że 29 lipca 2018 r. publicznie znieważył Andrzeja Dudę poprzez „wystawienie na ogólny widok wulgarnego słowa”.

Chodzi o wierszyk ułożony przez Jackowskiego: – „Dzisiaj pałac, jutro ciupa, nie prezydent, tylko d..a”. W oryginale słowo było napisane w pełnym brzmieniu. Tekst widniał na niedużej tablicy, z którą Jackowski stanął na trasie przejazdu prezydenckiej kolumny. Duda jechał do obozu harcerskiego koło Nowego Warpna nieopodal Szczecina. Policjanci spisali Jackowskiego, a prokuratura postawiła mu zarzut znieważenia prezydenta.

„Zgadzam się, że jest tam dosadne określenie, ale jest to de facto satyryczna rymowanka. Moim zamiarem nie było znieważenie, chciałem jedynie wyrazić swój krytyczny stosunek do sprawowania urzędu przez prezydenta RP, ponieważ uważam, że urąga on stanowisku prezydenta. Sankcjonuje łamanie prawa, niszczy demokrację, łamie Konstytucję” – mówił przed sądem Jackowski. Tłumaczył też, dlaczego użył takiego dosadnego określenia. – „W moim rozumieniu słowo d..a odnosi się do sytuacji beznadziejnej, bez wyjścia, natomiast jeżeli chodzi o osobę, to dotyczy ona kogoś niezaradnego, niepotrafiącego się odnaleźć, osoby bezwolnej, podatnej na wpływ innych, sterowalnej, słuchającej poleceń innych” – stwierdził. Jackowski uważa, że w przyszłości po osądzeniu przez Trybunał Stanu Andrzej Duda powinien znaleźć się w więzieniu.

Dodał, że nie rozumie, dlaczego jego słowa są traktowane jako znieważenie, skoro w przestrzeni publicznej pojawią się bardziej obraźliwe określenia. Jackowski przytaczał słowa Jarosław Kaczyńskiego, który mówił, że „oni stoją tam, gdzie stało ZOMO” czy Joachima Brudzińskiego o „komunistach i złodziejach”. – „Byłem nazywany drugim sortem, elementem animalnym” – podkreślał Jackowski. Sąd odroczył rozprawę do 17 maja, kiedy to zostaną przesłuchani świadkowie.

Waldemar Mystkowski pisze o Donaldzie Tusku w kontekście Brexitu.

Jarosław Gowin zaznał goryczy dotkliwej porażki z Donaldem Tuskiem, gdy zamarzył sobie wystartować na szefa Platformy Obywatelskiej. Nie był to kompromitujący wynik 1:27, jaki na zawsze opisze kompetencje Beaty Szydło i Jacka Saryusza-Wolskiego, niemniej daje pojęcie o walorach profetycznych i intelektualnych obecnego wicepremiera rządu PiS.

Gowin tym razem nie stawia swojej osoby w szranki z obecnym szefem Rady Europejskiej, lecz chętnie postawiłby jakieś pieniądze u bukmachera, aby choć symbolicznie zmierzyć się z Tuskiem. Tym razem Gowin zajmuje się przewidywaniami co do wyborów prezydenckich, twierdząc, że Tusk „wystartuje w wyborach prezydenckich” i właśnie w związku z tym „postawiłby pieniądze” u buka.

Tusk w tej chwili rozgrywa swoją polityczną partię życia, a stawka jej jest zdecydowanie wyższa niż prezydent RP. Były premier jest głównym negocjatorem ws. Brexitu. Tusk prezentuje stanowisko zatrzymania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej i ma poparcie większości Brytyjczyków, w tym 6 milionów, którzy podpisali się pod petycją dotyczącą pozostania ich ojczyzny w UE.

Niezależnie od tego, jak skończy się Brexit, Tusk jest oceniany jako jeden z najważniejszych polityków europejskich, z którym liczą się wielcy tego świata. Do tego Tusk ma świadomość, że Brexit może w czasie wyprzedzać Polexit, wyjście Polski z Unii Europejskiej.

Bardzo wiele wskazuje, że Polexit jest głównym celem polityki PiS, choć Jarosław Kaczyński i jego akolici nie przyznają się do tego, bowiem Polacy są euroentuzjastami. Pisowcy nazywają to inaczej, jak choćby Witold Waszczykowski, który mówi o „drastycznym obniżeniu poziomu zaufania do Unii Europejskiej”.

Jednym z etapów drastycznego obniżenia poziomu zaufania do Unii jest niedawny wyrok pseudo Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wyboru sędziów KRS przez polityków. Ten wyrok zderzy się z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE w tej samej sprawie, acz definiującym inaczej, czy taki KRS jest zgodny z prawem unijnym. Oczywiście, że nie. Będą z tego takie konsekwencje, że Polska rządzona przez PiS poniesie konsekwencje nie tylko polityczne, ale i sankcje finansowe, które nałoży Bruksela.

Tak będzie wyglądało „drastyczne obniżenie poziomu zaufania”. PiS w tej kwestii ma przećwiczoną śpiewkę: „nam się należy”, mimo że ich władza nie trzyma standardów demokracji zachodniej.

A Tusk w sprawie Brexitu ćwiczy możliwość pre-Polexit, który szykuje nam PiS. Oby i w tej kwestii Gowin, a za nim pozostałe marionetki Kaczyńskiego – Szydło, Mateusz Morawiecki et consortes – zaznały goryczy porażki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: