Mateusz Morawiecki jak Chuck Norris

18 Mar

Premier Mateusz Morawiecki, kolejny już raz pokazał, że „jest on mężczyzną pracującym i żadnej pracy się nie boi”. Gdzie się nie ruszy, tam podkreśla, że robił to i tamto, był tym i tamtym, zna się na tym i na tamtym, po prostu omnibus. Tym razem błysnął na obchodach Dnia Sołtysa w Łowiczu.

Najpierw podziękował sołtysom za ich ciężką pracę i przyznał, że lubi „patrzeć na zwycięskie drużyny (…). Nasza wspaniała drużyna polskich sołtysów też (…) będzie spełniać marzenia, będzie walczyć o Polskę naszych marzeń, razem z nami, razem ze wszystkimi ludźmi dobrej woli”.

Potem przyszedł czas na chwalenie ministra rolnictwa, który choć atakowany ze wszystkich stron, robi kawał dobrej roboty, a na koniec stwierdził odkrywczo, że „Polska bez polskiej wsi nie miałaby polskiej duszy. Jestem o tym przekonany. Polska wieś daje nam siłę, charakter, ogromną radość imoc czerpaną z tradycji i polskiej kultury, z chrześcijaństwa”. Ciekawe, jaka byłaby Polska ze wsią np. niemiecką i rosyjską duszą…

Najbardziej jednak ze spotkania pana premiera z sołtysami zapamiętano jego wspomnienia o tym jak spędził „mnóstwo czasu w (…) dzieciństwie, młodości, właściwie całe wakacje na wsi. Począwszy od takich czynności, jak dojenie krów, również i sianokosy, łącznie z tym, że nawet w takich uboższych gospodarstwach miałem posługiwać się cepem, później wszedł taki film „Wejście Smoka” w związku z tym wiedziałem, że Bruce Lee nie dałby rady polskiemu chłopu”.

Ta wypowiedź wzbudziła powszechne zainteresowanie. Janusz Piechociński przypomina na Twitterze, że „w niecałe 4 lata duetu Szydło-Morawiecki zmalała o 1/4 liczba gospodarstw rolnych produkujących świnie. Bruce Lee i Chuck nie mają takiej skuteczności…”, Kamil Durczok zwrócił uwagę, że „Pan #Morawiecki jest jak Kim Ir Sen połączony z Putinem. Rolnika pouczy, jak operować cepem. Frasyniuka – jak trzeba było walczyć z komuną. Niemców, jak budować elektryczne auta. Słuchając tych pierdół, uważam, że do każdych 10 klakierów powinni dodawać jednego krytyka, gratis”,

A Ambasada III RP od razu rzuciła dowcipem, wymyślonym na tę okazję, czyli „panie premierze, a rąbać drewno też pan potrafi? – tak, nauczyłem się kiedyś na Saharze – przecież to pustynia! – teraz już tak”.

Pojawiły się i kolejne tweety, pokazujące Mateusza Morawieckiego jak odbudowuje Warszawę ze zniszczeń wojennych z kolegami z OHP czy też po ciężkiej pracy, czyli wydojeniu krowy i machaniu cepem, stoi zapatrzony w niebo, wypatrując Boeinga PLL Lot.

No tak, gdziekolwiek nasz premier się nie ruszy tam odwołuje się do własnych wspomnień. Ciekawa więc jestem, na jakiego typu wspomnienia powoływałby się premier, gdyby uczestniczył w spotkaniu z więźniami?

Partia władzy traci grunt pod nogami i na gwałt potrzebuje świeżej narracji, a przede wszystkim nowego wroga.

Pan prezes, który już rozdał wszystkie prezenty i w swej bezbrzeżnej dobroci obiecał, że zapewni dobrobyt polskim rodzinom, postanowił zająć się teraz bezpieczeństwem dzieci. Nie wszystkich co prawda – jak wynika z jego dramatycznego okrzyku: „wara od naszych dzieci!” – ale dobre i to. Przed kim konkretnie zamierza prezes bronić swoich (?) dzieci, tego dokładnie nie wyjaśnił, jednak łatwo się domyślić, że chodzi o rozmaitego autoramentu zboczeńców.

Kto w Polsce jest zboczony? Zdawałoby się, że zagrażających dzieciom dewiantów szukać należy tam, gdzie dzisiaj widzą ich wszyscy. Wszyscy, oprócz Kaczyńskiego, jego wyznawców i Episkopatu, który też jest przekonany, że wśród kleru nie ma żadnej nadreprezentacji pedofilów. Owszem, zdarzają się pojedyncze przypadki gwałtów na dzieciach, ale przyczyną nie są bynajmniej dewiacje funkcjonariuszy polskiego Kościoła. Winni są lewacy głoszący kult seksualności oraz dziennikarze, którzy ten kult propagują, a w wolnych chwilach rozdmuchują rzadkie przypadki molestowania. Winni są też nieodpowiedzialni politycy, którzy domagają się upowszechniania wśród dzieci wszeteczności Światowej Organizacji Zdrowia, nakazującej, jak wiadomo, ćwiczenie czteroletnich dzieci w codziennej masturbacji. Winne pedofili są też same dzieci, które z zapałem penetrują pornograficzne portale, a potem prowokują słabych i po ludzku ułomnych księży do wprowadzania w czyn wiedzy zdobywanej w sieci.

Rządcy dusz Polaków zdecydowanie zaprzeczają, że mogą być zagrożeniem dla dzieci. Rządcy naszych portfeli wspierają tę opinię. W końcu PiS wie to najlepiej, bo z Kościołem żyje w symbiozie, i gdyby Kaczyński zauważył tam jakieś niebezpieczeństwo, to przecież od razu by zareagował i na pewno nie dotowałby tak obficie siedlisk pedofili. Przed kim więc Kaczyński zamierza bronić nieletnich obywateli? Żeby się tego dowiedzieć, wystarczy sprawdzić, kogo obrzuca się dziś kalumniami, kogo opluwają ludzie prezesa i kto jest negatywnym bohaterem partyjnych przekazów dnia. A są wśród nich ludzie zaangażowani w upowszechnianie wiedzy wyprzedzającej nieunikniony kontakt dzieci z pornografią. Są tam edukatorzy tolerancji i psychologowie uczący dzieci asertywności wobec tych dorosłych, którzy zamierzają dopuścić się haniebnych niegodziwości na bezbronnych małolatach. Jest wśród nich i Paweł Rabiej, niewidoczny dotąd wiceprezydent stolicy, który za sprawą jednej wypowiedzi stał się prominentnym reprezentantem opozycji.

Jak oświadczył w TVN24 Jarosław Selin: za pośrednictwem swojego znamienitego przedstawiciela Koalicja Europejska ukazała prawdziwe zboczone oblicze, nawołując do natychmiastowego wprowadzenia małżeństw gejowskich z prawem do adopcji dzieci. Nieważne, co Rabiej powiedział naprawdę, i nieważne jaką rzeczywistą treść zawiera podpisana przez Rafała Trzaskowskiego deklaracja LGBT +, której postulaty i tak są jeszcze odległe od praw ludzi nieheteroseksualnych, obowiązujących w cywilizowanych krajach Europy.  Obaj panowie trafili na czarną listę zboczeńców zagrażających dzieciom i zdrowiu całego narodu. Znaleźli się tam w towarzystwie przeciwników faszyzacji kraju i wrogów Kościoła. Na liście niszczycieli polskich rodzin są także myślący ludzie, którzy ośmielają się twierdzić, że edukacją dzieci powinni zajmować się edukatorzy, a nie politycy. Ale przede wszystkim zboczonymi przestępcami zostali wszyscy geje, którzy automatycznie są pedofilami. Tak przynajmniej twierdzi Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty. Oświaty!

Naturalne stało się szczucie na ludzi żyjących w zgodzie ze swoim stanem świadomości płciowej i z indywidualnym bilansem estrogenów, androgenów i testosteronu. Zboczeniem natomiast jest obrona gnębionych i walka o prawa należne zgodnie z konstytucją. Nienaturalny stał się też sprzeciw wobec tolerowania i chronienia faszyzujących nacjonalistów, coraz liczniejszych i coraz bardziej krzykliwych.  Natomiast wykluczanie ze wspólnoty narodowej innowierców i obcokrajowców nazywane jest dziś reakcją obronną zagrożonego państwa.

Walka PiS o bezpieczeństwo dzieci nie jest wojną z pornografią, pedofilią i wynaturzeniami procesu wychowawczego. Przeciwnie. To raczej przeczące deklaracjom zabiegi o dalszą dysfunkcję rodziny. To starania o ograniczenie młodym ludziom dostępu do rzetelnych naukowych informacji o funkcjonowaniu ich ciała, o budzących się emocjach i kłopotach dorastania. Każdy myślący obywatel zdążył już zauważyć, że dzikie okrzyki w obronie dzieci zagrożonych medyczną wiedzą o sobie i własnym rozwoju, lament nad małolatami katowanymi nauką asertywnych reakcji chroniących ich przed molestowaniem, to nowa przedwyborcza agitka. Nieważne, że problem nie ma nic wspólnego z projektem unijnym, bo sprawy rodziny, małżeństwa czy wychowania należą do prerogatyw rządów krajowych.

Partia władzy traci grunt pod nogami i na gwałt potrzebuje świeżej narracji, a przede wszystkim nowego wroga. Uchodźcy już nie wystarczą, bo praktycznie ich nie ma i mięśniaki podpuszczane przez PiS zmuszone są w zastępstwie lać zagranicznych gości, odzywających się publicznie w swoim języku. Wciąż atrakcyjne szczucie na Żydów okazało się nieopłacalnym źródłem konfliktów z jedynym mocarstwem, które nas jeszcze toleruje. Padło więc na gejów i lesbijki. Tyle że stosunek społeczeństwa do LGBT mocno się ostatnio zmienił.   Ciekawe, jak skuteczna będzie tym razem przedwyborcza kampania unijna PiS, oparta na sprawach, które z Unią nie mają nic wspólnego.

Jaki efekt przyniosą w tej kampanii obrazowe inwektywy, znieczulające kłamstwa i złośliwe szpile, wbijane wszystkim uznanym za wrogów Prezesa i jego nowej koncepcji? I jakie tym razem profity przypadną Kaczyńskiemu za to, że tak pięknie potrafi nienawidzić?

Waldemar Mystkowski pisze o Kaczyńskim na Jasnej Górze.

Między PiS a Kościołem katolickim panuje zależność. Partia Kaczyńskiego dostaje głosy twardych katolików, a wyższy kler wsparcie medialne w kwestii usprawiedliwiania swoich grzechów, zwłaszcza pedofilii.

Kiedyś ta współpraca zostanie zerwana, PiS (o ile partia przetrwa bez Kaczyńskiego) odbije się od murów kościołów, a kler zostanie osądzony przez komisję państwową i pójdzie z torbami. Stanie się to prędzej niż później, bo forma wiary katolickiej uprawiana w Polsce jest anachroniczna i zakłamana społecznie.

Jednak dzisiaj oglądamy spektakl marnej jakości i nie jest to żaden sojusz ołtarza z tronem, tylko groteska, komedia, bynajmniej nie najwyższego lotu, acz można sięgnąć po porównania z najwyższej półki.

Oto prezes Kaczyński wraca z Katowic, gdzie propagandowo urabiał elektorat, przez Jasną Górę. Zakon paulinów dostaje cynk, że będzie przejeżdżał rewizor polityczny, więc aparaty fotograficzne trzymają w pogotowiu.

Na koncie twitterowym klasztoru publikowane są zdjęcia prezesa Kaczyńskiego, który klęczy i wznosi wzrok do góry, a za nim znajduje się wygodny fotel, przyjazny hemoroidom.

Do tego w kraju politykom służy Kościół, do celebryckich zachowań, do pokazania się ciemnemu ludowi. Rewizor Kaczyński zasygnalizował, że w relacjach z klerem nadal obowiązuje układ, filiacja. My filujemy na was, wy filujecie na nas, tymczasem postraszymy LGBT tudzież dziećmi, które mogą być adoptowane przez pary homoseksualne.

Rewizor wraca w swoje pielesze na Nowogrodzką i Żoliborz, gdzie codziennie składa mu sprawozdania Mateusz Morawiecki, pełniący tymczasem funkcję premiera, zaś Andrzej Duda (prezydent) będzie miał okazję na jakiejś uroczystości czyhać na uściśnięcie ręki rewizora. Może tym razem mu się uda.

Tak zostaliśmy wrobieni w pusty śmiech. W pustotę takich postaci, jak rewizor Kaczyński. Z czego się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejecie. Anachroniczna Polska, żałość.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: