Burdel Glapińskiego i Komitet Obrony Kaczyńskiego

14 Mar

W Japonii powiedziano by, że Martyna Wojciechowska szefowa Departamentu Komunikacji i Promocji NBP dokonała finansowego seppuku. Jak bowiem informuje Super Express, po burzy spowodowanej informacją o zawyżonych zarobkach w tej firmie, osobiście wystąpiła z wnioskiem o obniżenie swojej pensji zasadniczej.

O ile wynagrodzenie zasadnicze pani dyrektor w 2018 roku wynosiło 26 500 zł., o tyle od marca kwota ta ma zmaleć do 23 100 zł.

Od tej chwili pani Wojciechowska nie będzie już najlepiej zarabiającym dyrektorem w swojej firmie.

Nie wiadomo jednak, czy zmianom ulegną dodatki do pensji, które przed wybuchem skandalu stanowiły niemal połowę miesięcznej wypłaty słynnej dyrektorki.

Wcześniej ujawniono, że Wojciechowska zarabiała średnio 49,5 tysiąca złotych, na co składały się również premie, nagrody i dodatki.

Pełnomocnik austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, mecenas Roman Giertych opisał na Twitterze nieprzyjemny incydent, do jakiego doszło podczas przesłuchania jego klienta w warszawskiej prokuraturze okręgowej.

Gdy trwające od rana przesłuchanie przerwano o godz. 19 na około pół godziny, Giertych i Birgfellner postanowili na chwilę opuścić mury budynku. Wówczas „trzech mężczyzn z Urzędu Kontroli Skarbowej” próbowało im to uniemożliwić. „Zagrodzili nam drogę na korytarzu prokuratury. Gdy dowiedziałem się, że to nie jest zatrzymanie, opuściliśmy budynek”. Mężczyźni chcieli rzekomo wręczyć wychodzącym listy. „Zastraszania ciąg dalszy” – ocenił mec. Roman Giertych. To nie wszystko. „Wychodząc z pokoju z prokuratury nie spotkaliśmy już na korytarzu trzech agentów UKS. Nie rozumiem, co się stało? Najpierw próbują nas prawie siłą zatrzymywać, a później się chowają. Cyrk to mało powiedziane” – komentuje sprawę mecenas.

Przypomnijmy: powodem wizyt Birgfellnera w warszawskiej prokuraturze okręgowej jest zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, jakie złożył pod koniec stycznia. Z tej przyczyny austriacki biznesmen zeznawał już sześć razy, a w kwietniu ma się stawić na kolejne przesłuchanie.

To jednak nie koniec kłopotów Birgfellnera. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński poinformował w środę PAP, że prokurator nie może jeszcze podjąć decyzji o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania po zawiadomieniu G. Birgfellnera. Dlaczego? „Prokuratura nam powiedziała, że mamy przetłumaczyć 20 tysięcy stron [dokumentów w sprawie – dop. Red], że w kwietniu będzie następne przesłuchanie” – przekazał w przerwie dziennikarzom Giertych. Dlatego, że pani tłumaczka – jak przekazał mecenas – aktualnie „jest zajęta”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: