Piątka Kaczyńskiego, czyli jak zafundować przegraną Polskę

13 Mar

„Wartości” Kaczyńskiego, czyli PIĄTKA KACZYŃSKIEGO

Jarosław Kaczyński ogłosił najważniejszy punkt programu PiS na wybory europejskie, to przywracanie WARTOŚCI, na których budowana była Unia Europejska. Przyjrzyjmy się więc wartościom wprowadzanym w życie przez Jarosława Kaczyńskiego od kilku już lat w naszym kraju.

1/ wykorzystywanie władzy do budowy imperium finansowego. Przykładem starania o wybudowanie dwóch „wież Kaczyńskich” w centrum Warszawy. Gdyby Emmanuel Macron prezydent Francji zrobił to, co zrobił Kaczyński nie byłby już prezydentem Francji. A afera KNF, to nie tylko afera Marka Ch., bo widać zorganizowane działania z udziałem służb specjalnych /agent CBA kierowcą właściciela Getin Group/, a nawet niewyjaśnioną rolę prezesa banku centralnego, w celu przejęcia prywatnego banku.

2/ wartości chrześcijańskie w postaci sojuszu tronu z ołtarzem. Kościół panoszy się za przyzwoleniem władzy we wszystkich sferach państwowego życia: milionowe dotacje, właściwie z każdej instytucji państwowej, specjalne prawo i przywileje dla kościoła i jego instytucji, chociażby w postaci zwolnień podatkowych. Kościół w Polsce naucza 10 przykazań, ale sam ich nie przestrzega i nie potrafi stanąć po stronie ofiar pedofilii.

3/ zagarnianie instytucji państwa, posad i stanowisk, nagród i dotacji dla siebie, na zasadach krwi i partyjnej legitymacji, w myśl zasady „to nam się zwyczajnie należało”. Młody człowiek może skończyć Oxford lub Harvard, ale jeśli nie ma poparcia PiS nie znajdzie zatrudnienia w państwowych instytucjach i spółkach. Wszystko co państwowe jest własnością PiS. Każda instytucja może być przejęta nawet wbrew konstytucji, czy zasadom i wartościom Unii Europejskiej.

4/ przyzwolenie na nacjonalizm, ksenofobię, a nawet rasizm. PiS zezwolił na propagowanie tych „wartości” w życiu publicznym. Nacjonaliści mogą obrażać innych, siać nienawiść w myśl hasła „smierć wrogom ojczyzny”, napadać słownie /np. na stadionach/, ale też fizycznie na ludzi inaczej myślących, inaczej wyglądających, wyznających inne zasady i wartości. Co więcej, PiS zmienia historię, usuwając z niej strony nie chlubne, wstydliwe, czy zbrodnicze, a uwypuklając wygodne swojej narracji.

5/ podział społeczeństwa na naszych i obcych, na „prawdziwych patriotów” i drugi sort, na klasę panów rządzących i zdrajców, komunistów i złodziei. Do rządzenia podział Polaków jest wygodny. Do rozwoju Polski, do budowy silnego i bogatego państwa jest zabójczy, jest karygodny, jest wymierzony w polską rację stanu.

Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli wniosek o odwołanie Stanisława Piotrowicza z funkcji przewodniczącego sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. – Jarosław Kaczyński i cały PiS chce mieć na sztandarze obronę polskich rodzin i polskich dzieci, ale ten sztandar niesiony jest przez prokuratora stanu wojennego Stanisława Piotrowicza, który zasłynął tym, że publicznie usprawiedliwiał haniebne działania księdza pedofila – tłumaczył w Sejmie Arkadiusz Myrcha z PO przed złożeniem wniosku. Posłowie opozycji pytają też, czy istnieje układ podkarpacki chroniący polityków PiS.

Niewinne pocałunki

Stanisław Piotrowicz, obecnie poseł PiS i z ramienia tej partii przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, na początku lat 2000 sprawował funkcje prokuratora okręgowego w Krośnie.

To tamtejsza prokuratura prowadziła wówczas sprawę oskarżonego o molestowanie dziewczynek księdza z Tylawy, ale sprawę w 2001 roku umorzyła. Prokurator Stanisław Piotrowicz tłumaczył wówczas: – Dzieci przytulał do siebie, głaskał, zdarzało się też i tak, że pocałował. Nie było w tym żadnego podtekstu seksualnego.

Trzy lata później inny już prokurator jednak dopatrzył się w działaniach księdza czynu zabronionego, a sąd skazał duchownego prawomocnym wyrokiem.

Podwójna moralność

– Jarosław Kaczyński i cały PiS chce mieć na sztandarze obronę polskich rodzin i polskich dzieci, ale ten sztandar niesiony jest przez prokuratora stanu wojennego Stanisława Piotrowicza, który zasłynął tym, że publicznie usprawiedliwiał haniebne działania księdza pedofila, tłumaczył go i bronił. Będąc oskarżycielem publicznym zamiast bronić Polaków wszedł w buty obrońcy pedofila – mówił w Sejmie Arkadiusz Myrcha.

Dlatego posłowie PO złożyli wniosek o odwołanie Stanisława Piotrowicza z funkcji przewodniczącego sejmowej komisji.

– To komisja wyjątkowo istotna, bo zajmuje się ochroną praw człowieka i podstawowych wartości, a ochrona dzieci i polskich rodzin jest fundamentem nie tylko polskiej konstytucji, ale fundamentem ochrony praw człowieka – tłumaczył Arkadiusz Myrcha.

– Na Podkarpaciu huczy od dyskusji nt. obrony przez posła Piotrowicza księdza pedofila. Do naszych biur poselskich przychodzą ludzie i dziwią się, że taka osoba jak Stanisław Piotrowicz, która usprawiedliwiała ks. pedofila, pełni tak ważną funkcję. To dziwi szczególnie w kontekście słów Jarosława Kaczyńskiego o ochronie dzieci – mówiła Joanna Frydrych, posłanka PO z regionu podkarpackiego.

Układ podkarpacki

Posłowie Platformy zwrócili też uwagę, że zarówno prokurator Piotrowicz, jak i wiceprzewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości Andrzej Matusiewicz, również z PiS, pochodzą z Podkarpacia.

Od kilku dni w mediach pojawiają się zarzuty, jakoby wiceprzewodniczący komisji sprawiedliwości miał naciskać na agenta CBA, aby ten wycofał oskarżenia, które formułował wobec jednego z najważniejszych polityków PiS-u.

– Należy zadać pytanie, o kogo w tej sprawie chodzi, czy z ust polityka z Podkarpacia nie powinny paść wyjaśnienia w tej bulwersującej sprawie – pytał Borys Budka.

Obronimy naszych

Radio Zet opublikowało pisma byłego agenta CBA do premiera Mateusza Morawieckiego i szefa CBA Ernesta Bejdy, w których opisuje on nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić w Biurze.

Jego zdaniem w CBA zatuszowano sprawę skandalu obyczajowego. Radio ZET opublikowało też stenogramy rozmów, które przeprowadzano w CBA z agentem, aby wycofał swoje zarzuty.

– Odnosimy wrażenie, że nie bez przyczyny właśnie tego typu ludzie zostali oddelegowani do pełnienia ważnych funkcji w Sejmie, bo cała działalność PiS-u polega na tym, aby rozciągać parasol ochronny nad najważniejszymi funkcjonariuszami tej partii – mówił Borys Budka.

PiS jest politycznym agresorem, próbującym wykorzystać ludzi do swoich własnych celów.

PiS dopóty będzie grał wciąż w tę samą, starą i szczerze mówiąc – już bardzo nudną grę w szukanie kolejnego wroga, dopóki będziemy się na nią nabierać. W tym sensie my sami, dziennikarze, odpowiadamy za to, że społeczeństwo jest tak skutecznie okłamywane – bo od lat, mimo znajomości reguł gry, nie potrafimy jej wygrać. Nie potrafimy sprowadzić kłamiących polityków na ziemię, a ludziom pokazać mechanizmów tych kłamstw i bardzo jasno wyjaśnić, na czym one polegają.

W którymś momencie dla wielu mediów podstawą dziennego przekazu stało się bezrefleksyjne relacjonowanie partyjnych przekazów dnia, o których z góry wiadomo, że zawierają wyłącznie propagandę. Brakuje wnikliwej analizy podawanych przez polityków informacji  i wysyłanie ich do widzów dopiero po dokładnym sprawdzeniu faktów, a publicystycznie i ekspercko – opatrzeniu wnikliwym, merytorycznym komentarzem.

Mechanizm szukania wroga i kłamstwa, stosowany przez PiS  – ostatnio w sprawie karty praw dla społeczności LGBT – jest banalnie prosty i opisany we wszystkich podręcznikach propagandy: zdezintegruj, czyli podziel społeczeństwo, ponieważ podzielone i skłócone, skaczące sobie do gardeł jest łatwiejsze do rozegrania, do zmanipulowania. W solidarności ludzi i ich wzajemnym stosunku do siebie tkwi ich siła. Razem, zjednoczeni, stojący murem jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, są nie do pokonania. I każdy, choćby średnio myślący agresor, który chce ich do czegoś instrumentalnie wykorzystać, bardzo dobrze o tym wie.

PiS jest politycznym agresorem, jest napastnikiem, próbującym wykorzystać ludzi do swoich własnych celów i tak też powinien być traktowany przez wszystkich uczestników politycznego sporu. Nie jest normalną partią polityczną, prowadzącą polityczną walkę, może brutalną, ale według demokratycznych zasad. Złamał Konstytucję, ograniczył wolność debaty, praktycznie wyciszając polski Sejm i wolność debaty publicznej, nasyłając policję na ludzi demonstrujących zgodnie z prawem, a nawet biorących udział w spotkaniach z politykami, nieustannie próbuje ograniczyć wolność mediów, na razie przez groźby i zastraszanie, co praktycznie wyczerpuje przesłanki do delegalizacji partii politycznej.

Kampania wyborcza prowadzona przez Jarosława Kaczyńskiego nie jest normalną kampanią wyborczą: to jest wojna. O głosy wyborców, którzy jednak nie są jej podmiotem, lecz przedmiotem. PiS nie chce bowiem nas, wyborców przekonać, skłonić perswazją do głosowania na siebie. PiS chce, trawestując słowa prezesa Kaczyńskiego, zastosować socjotechnikę, zmienić społeczeństwo, wyprać jego mózg, tak, żeby ludzie nie wierzyli już nikomu, nawet samym sobie, tylko jedynie słusznej partii, żeby nie uwierzyli w żadne świństwo, kradzież, przekręt natury finansowej i obyczajowej dokonany przez jej polityka, nawet gdy zobaczą na własne oczy niepodważalne dowody. A ponieważ to się w 100 procentach nie udaje nigdy: zawsze, ale to zawsze odciągają uwagę opinii publicznej od własnych win, złodziejstw i grzechów, znajdując wroga, którego ludzie mogliby znienawidzić i naprawdę się przestraszyć. Jeśli ludzie uwierzą, że tylko oni mogą tego wroga pokonać – wygrali. Banalnie proste, prawda? I dlatego skuteczne.

Ten prosty polityczny przekręt nie byłby jednak możliwy, gdyby nie zadziwiająca bezradność na szczęście nie wszystkich, nawet nie większości, ale wciąż jeszcze zbyt wielu dziennikarzy, zbyt wielu mediów, wobec tej strategii. To ciągłe rzucanie się na podtykane przez PiS tematy zastępcze i pozwalanie kłamcom, by bez żadnego sprostowania wypowiadali swoje kłamstwa na antenach kolejnych mediów. Zapraszanie mądrych ludzi, wybitnych specjalistów w swoich dziedzinach i traktowanie ich z takim samym szacunkiem jak skończonych głupców i kłamców.

Widzieliśmy to, gdy łamano Konstytucję i bezprawnie zmieniano szefa TK, widzieliśmy to, podczas żenujących zachowań pana Piotrowicza, widzieliśmy na spektaklach nienawiści, jakimi były agresywne smoleńskie „miesięcznice”, widzieliśmy to, gdy na niespotykaną dotąd skalę PiS obsadzał znajomymi i ludźmi z rodzin działaczy spółki skarbu państwa, widzieliśmy wreszcie to w sprawie „dwórek” Glapińskiego….

Pytanie brzmi: ile musimy jeszcze zobaczyć, ile doświadczyć, żeby zacząć komentować działania polityków konkretnie, prosto i na temat, nie powielając zakłamanych partyjnych przekazów, tylko dociekliwie pytając niezależnych specjalistów, doświadczonych komentatorów, patrzących na sprawy z zewnątrz, czy po prostu ludzi – robiąc dużo więcej redakcyjnych sondaży i badań opinii? Ile kłamstw musimy jeszcze usłyszeć, żeby zrozumieć, że media nie są od przerabiania ochłapów podrzucanych przez partyjnych PR-owców, tylko od pokazywania świata takim, jakim jest, przyglądania się mu z namysłem i wyciągania wniosków, a następnie przedstawiania ich w postaci sensownego, uargumentowanego komentarza opinii publicznej?

Cytując klasyka: jeśli jawni dranie prawią nam kazania o moralności i okłamują nas ciągle i ciągle i ciągle, to nie tylko oni są temu winni, ale także my sami. My – obywatele i my – dziennikarze, kształtujący ramy i zasady debaty publicznej. Przestańmy nawoływać polityków, żeby sporządnieli, bo to się nigdy nie stanie. Zamiast tego, zacznijmy lepiej wykonywać swoją pracę. Stwórzmy własne zasady, sensowne ramy debaty publicznej, wyżej ustawmy poprzeczkę sobie i politykom, zamiast narzekać, że znowu ktoś niszczy nasz kraj.

Waldemar Mystkowski pisze o Trybunale Konstytucyjnym, który przyklepuje pisowskie bezprawie, pomagając Kaczyńskiemu w Polexicie.

Trybunał Konstytucyjny jest fasadą, dekoracją do pisowskiego autorytaryzmu, zaś prezes Julia Przyłębska – nie trzymająca profesjonalizmu – służy niekiedy do przyznawania jej tytułów „człowieka wolności” przez pisowskie media. O tym quasi Trybunale jakbyśmy zapomnieli, a nie powinniśmy, bo to jedno z ważniejszych narzędzi służących Jarosławowi Kaczyńskiemu do Polexitu. W Trybunale Przyłębskiej raczej nie przejmują się prawem, instytucja nie stoi na straży Konstytucji.

Oto Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) 19 marca ma ogłosić wyrok ws. pytania prejudycjalnego zadanego przez Sąd Najwyższy co do zdolności nowej Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów. Czy Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, której skład wyłoniła nowa KRS, będzie niezależnym sądem w rozumieniu prawa unijnego?

Zaś Trybunał pod wodzą Przyłębskiej już 14 marca wyda wyrok ws. tychże przepisów o KRS zmienionych w grudniu 2017 roku. Posiedzenie TK ma być niejawne. W istocie będzie nieważne, bo zostanie podjęte wbrew przepisom ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich oraz o samym Trybunale.

Trybunał Konstytucyjny odpowie na połączone wnioski samego KRS i grupy senatorów. Przedstawienie stanowiska ws. wniosków przez RPO Adama Bodnara upływa dopiero 22 marca, czyli 30 dni po terminie, gdy wpłynął wniosek grupy senatorów. Ponadto udział w rozpoznaniu sprawy ma brać Justyn Piskorski, tzw. sędzia dubler, który został wybrany w skład TK niezgodnie z Konstytucją, a tym samym jego wyroki i postępowania z jego udziałem są nieważne.

Wyrok Trybunału Przyłębskiej ma ubiec wyrok TSUE. Ten ostatni najprawdopodobniej wyda postanowienie, które nie spodoba się władzy PiS, gdyż sądownictwo ma być niezależne, a nie w rękach rządzących polityków.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Piątka Kaczyńskiego, czyli jak zafundować przegraną Polskę”

  1. Hairwald 14 marca 2019 @ 06:22 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Polska to republika bananowa, ośmieszona w Europie przez Kaczyńskiego i jego pokraki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: