Błaszczak ogłosił, że jesteśmy mocarstwem militarnym

10 Mar

Mariusz Błaszczak totalnie oderwał się od rzeczywistości. Kiedy z nieba spada kolejny polski samolot, uziemia się wszystkie Migi-29, a zastępstwa za latający złom nie widać, to minister w tym samym czasie uznał za stosowane wygłosić swoje mocarstwowe ambicje. Szef MON obwieścił bowiem, że to kraje Grupy Wyszehradzkiej stanowią o sile NATO, stojąc na jego pierwszej linii, tym samym usuwając na bok obecne w sojuszu mocarstwa atomowe, od supermocarstwowych Stanów Zjednoczonych zaczynając. Z racji potencjału gospodarczego i demograficznego, który w udziale większościowym wnosimy do grupy, oznaczałoby to w gruncie rzeczy tezę, że to nasz kraj stanowi o sile sojuszu.

Oświadczenie Mariusza Błaszczaka zadziwia swoją arogancją. Obecnie bowiem poza Stanami Zjednoczonymi ciężko szukać kraju, który rzeczywiście w ramach sojuszu prezentuje adekwatną do swojego potencjału siłę militarną. Nie liczę tutaj Turcji, której lojalność wobec NATO jednak jest co najmniej wątpliwa. Jeśli Polska jest tak silna, to dlaczego nasi politycy tak desperacko walczą o powstaniu nad Wisłą “Fort Trump”? PiS przecież walczy o stałą obecność Amerykanów jako ostateczną gwarancję bezpieczeństwa, będąc bardziej gotowym zapłacić za stacjonowanie sojusznika niż realnie zmodernizowanie własnych sił zbrojnych. Sprawa całej serii wypadków Mig-29 jest bowiem zaledwie czubkiem góry lodowej. Nasz przemysł obronny po desancie Misiewiczów stał się niezdolny do przyjęcia offsetu wielkich zamówień, które i tak okazują się, jeden po drugim, kapiszonem względem pierwotnych założeń resortu.

Pięknie się chwalić siłą, ale realia są takie, że nasze siły zbrojne wciąż są wielkim muzeum, gdziejak raportował NIK jest nawet problem z dostępnością strzelnic na potrzeby szkoleniowe. Równocześnie zaś w 2020 roku ostatni sprawny okręt podwodny zostanie wycofany ze służby, co po klęsce programu budowy nowych korwet czyni marynarkę wojenną siłą czysto teoretyczną.

Zastanawia także, gdzie podziewa się polityczna siła Grupy Wyszehradzkiej w sojuszu. Czy prorosyjski Orban może być uznawany za pierwszą linię NATO w odpieraniu rosyjskiego ekspansjonizmu? Grupa Wyszehradzka nawet w tak elementarnym obszarze jak obronność wobec zagrożeń na wschodzie nie mówi jednym głosem.

Tym samym Mariusz Błaszczak kontynuuje politykę obronnego imposybilizmu. Jesteśmy co rusz karmieni festiwalem ambitnych obietnic i megalomańskich projektów, w których przysłowiowo “z wielkiej chmury powstaje mały deszcz”. Zamiast rzucać puste hasła w MON potrzeba realnej pracy u podstaw nad racjonalną, a nie ideologiczną modernizacją naszego potencjału obronnego. Jest to jednak trudniejsze niż tani polityczny PR.

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: