Glapiński uważa, że NBP powinien nadal być burdelem dla jego przyjemności

7 Mar

Prezes NBP Adam Glapiński, zmuszony do ujawnienia zarobków swoich dwóch „przybocznych”, dalej nie ma sobie nic do zarzucenia w tej sprawie. Nie widzi więc także powodu do swojej dymisji. – „W ogóle to nie jest brane pod uwagę. Żartowałem już kiedyś mówiąc, że po powrocie z Radomia się zastanowię. To nie jest nawet z tego filmu cytat (…), to jest stary przedwojenny żart, oznaczający, że pytanie jest absurdalne i że w ogóle to nie jest brane pod uwagę” – powiedział Glapiński na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej.

Dodajmy, że podczas poprzedniej konferencji zapytany o swoją dymisję, Glapiński stwierdził: – „Jedna odpowiedź dobra mi przychodzi: Jak wrócę z Radomia, to się zastanowię„. Cytat pochodzi z filmu „Halo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy”. Jest w nim scena, kiedy narzeczony głównej bohaterki pyta krawca, czy mógłby mu pożyczyć 50 zł. „Może mógłbym, ale dopiero jak wrócę z Radomia. – A kiedy pan wróci? – Nie zamierzam”.

Może Glapińskiemu podobają się jego żarty, nam jednak zupełnie nie jest do śmiechu, kiedy przypomnimy sobie, ile zarabiają jego „przyboczne”. Dyrektor Departamentu Komunikacji i Promocji NBP Martyna Wojciechowska w 2018 r. miesięcznie zarabiała średnio 49 563 zł brutto. To najwyższa pensja na dyrektorskim stanowisku w NBP. Kamila Sukiennik, druga ze współpracowniczek szefa banku, dyrektor gabinetu prezesa NBP co miesiąc otrzymywała 42 760 zł brutto.

Co na temat tak wysokich zarobków miał do powiedzenia Glapiński? – „Dyrektorzy w Narodowym Banku Polskim są wynagradzani właściwie, merytorycznie stanowią elitę. NBP jest bankiem banków. Wysokie wynagrodzenia w bankach centralnych są czymś normalnym” – powiedział prezes NBP. Cóż… Być może, ale pod warunkiem, że dotyczą kompetentnych osób.

Niezbyt szerzej znany poseł PiS Janusz Szewczak postanowił zrobić wszystko, żeby nie dopuścić do kupienia Radia Zet przez Agorę i czeską spółkę SFS Ventures. W związku z tym wysłał dwie interpelacje: do premiera oraz do ministra kultury.

Koniecznie trzeba dodać, że poseł Szewczak był w przeszłości głównym ekonomistą SKOK. Z tą instytucją związana jest spółka Fratria braci Karnowskich. Pisaliśmy o tym, że bardzo chcieli – przy pomocy kredytu z państwowego banku – przejąć Radio Zet, ale się nie udało.

Poseł Szewczak nie składa jednak broni. – „Wyrażana jest powszechna obawa, że ta transakcja przyczyni się do dalszej koncentracji mediów w Polsce w rękach zagranicznych i jest ona być może formą obejścia przepisów antykoncentracyjnych, a stanie się źródłem kreowania ideologii antychrześcijańskiej i antynarodowej oraz instrumentem propagandy antyrządowej” – napisał Szewczak w interpelacji do Mateusza Morawieckiego.

Dalej poseł PiS pisze, że „tego typu transakcja jest całkowitym zaprzeczeniem idei repolonizacji mediów, która była jedną z głównych obietnic wyborczych obozu rządzącego. Nowe środowisko właścicielskie Radia Zet związane z „Gazetą Wyborczą” może odgrywać kluczową i wielce negatywną rolę na polskim rynku medialnym i w sposób niezgodny z polską racją stanu kształtować świadomość społeczną”. Szewczakowi chodzi o udziały w Agorze funduszy związanych z Georgem Sorosem, znanym inwestorem, którego poseł określa mianem „spekulanta finansowego”.

W drugiej interpelacji skierowanej do ministra kultury Szewczak pyta, jakie resort podejmie działania, by zablokować tę transakcję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: