Układ Kaczyńskiego to mafijna struktura

20 Lu

Tam, gdzie nie działa polskie państwo, będzie działać opozycja i wolne media – mówią politycy Platformy. W Sejmie zaprezentowali tablicę z układem Kaczyńskiego, która została także przekazana do prokuratury. – Wiele osób na tej tablicy to osoby piastujące wysokie stanowiska, które powinny pracować nad wyjaśnieniem sprawy, a robią niewiele – przyznaje poseł Marcin Kierwiński. Politycy opozycji ponawiają apel o utajnienie najbliższego posiedzenia Sejmu i przedstawienie informacji na temat śledztwa dotyczącego spółki Srebrna.

Srebrny układ Kaczyńskiego

– Wiele zależności, które są na tej tablicy, powstało w latach 90., kiedy poprzednicy spółki Srebrna robili interesy z władzą komunistyczną. Na tej tablicy mamy byłych TW i osoby wpływowe w PZPR. (…) Ważne jest też to, że na tablicy są osoby pełniące najważniejsze funkcje w państwie. Wiele osób na tej tablicy to osoby piastujące stanowiska, które powinny pracować nad wyjaśnieniem sprawy, a robią niewiele. Okazuje się, że kiedy afera sięga szczytów władzy, służby kierowane przez te osoby po prostu nie działają – mówił na konferencji prasowej poseł PO Marcin Kierwiński.

Kto jest na tablicy? To ludzie powiązani ze spółką Srebrna i Instytutem Lecha Kaczyńskiego. W centrum jest oczywiście Jarosław Kaczyński. A dalej m.in. Mariusz Kamiński, koordynator służb specjalnych; Ernest Bejda, szef CBA; Piotr Pogonowski; Marek Suski, obecny szef gabinetu politycznego premiera; czy Janina Goss, tzw. szara eminencja PiS-u i członkini zarządu Srebrnej.

Ten materiał został przesłany do prokuratury jako „materiał poglądowy”. – Tam, gdzie nie działa polskie państwo, będzie działać opozycja i wolne media. Wszelkie niezależne instytucje muszą skupić się na wyjaśnieniu tej bulwersującej sprawy. Ta pajęczyna każdego dnia się rozrasta – przekonuje także poseł Cezary Tomczyk.

Apel do marszałka Sejmu

– Ponawiamy nasz apel o utajnienie posiedzenia Sejmu i złożenie przez Prokuratora Generalnego informacji na temat śledztwa dotyczącego spółki Srebrna i zarzutów kierowanych przez austriackiego biznesmena wobec Jarosława Kaczyńskiego – mówi poseł PO Mariusz Witczak.

Politycy PO złożyli taki wniosek już w zeszłym tygodniu. Posiedzenie Sejmu rozpoczyna się w środę 20 lutego i potrwa do piątku 22 lutego.

Poseł Witczak tłumaczy, że to jedyna szansa, aby funkcja kontrolna Sejmu była realizowana. – Instytucje państwa, które są uprawnione do walki z korupcją milczą, nabrały wody w usta. Sytuacja wydaje się kuriozalna i bezprecedensowa. Gdyby sytuacja dotyczyła szarego obywatela, to albo zapukałoby do niego o 6 rano CBA, albo co najmniej zostałby wezwany na przesłuchanie do prokuratury – przyznaje.

Prezes PiS chce wykorzystać prokuraturę do ścigania dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, którzy ujawnili nagrania jego rozmów z austriackim biznesmenem. Jarosław Kaczyński uważa, że został zniesławiony i chce, by prokuratura ścigała dziennikarzy na podstawie słynnego artykułu 212 kodeksu karnego uważanego za przepis służący do kneblowania mediów

Jeśli prokuratura podejmie postępowanie z zawiadomienia Kaczyńskiego, będzie to groźny precedens i niski ukłon wobec szefa PiS. Do tej pory prokuratura nie zajmowała się ściganiem dziennikarzy z artykułu 212 po zawiadomieniach polityków. Bo przyjmowała, że krytyka dziennikarska to normalny element demokratycznego państwa. I sprawy publikacji artykułów pozostawiała do oceny sądom. Polityk, który czuje się zniesławiony, może wytoczyć sam proces karny z prywatnego aktu oskarżenia lub wytoczyć cywilny proces o ochronę dóbr osobistych. To się jednak zmieniło w ostatnich latach – na dziennikarzy za krytyczne artykuły zawiadomienia do prokuratury złożyła np. prezes TK.

Kaczyński korzysta z tej samej możliwości. W ubiegłym tygodniu złożył zawiadomienie na dziennikarzy „Gazety Wyborczej” oraz na polityków Platformy Obywatelskiej.

Artykułem 212 w dziennikarzy i opozycję

Informację o zawiadomieniach do prokuratury Jarosława Kaczyńskiego podała Polska Agencja Prasowa. „Działając jako pokrzywdzony, zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstw zniesławienia (…). Wnoszę o objęcie ścigania z oskarżenia publicznego ze względu na występujący w sprawie interes publiczny” – napisał Kaczyński w zawiadomieniach skierowanych do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, do których dotarła PAP.

Jak podaje PAP, lider PiS powołał się na art. 212 Kodeksu karnego, który mówi, że kto pomawia „inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.

W pierwszym zawiadomieniu prezes PiS wskazał na dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, portalu wyborcza.pl i gazeta.pl. Zdaniem Kaczyńskiego miało tam dojść do jego zniesławienia poprzez opublikowanie materiałów w dniach 29 – 30 stycznia 2019 r. w których „rozpowszechniono twierdzenia, tj. wypowiedzi innych osób, że Jarosław Kaczyński popełnił, względnie mógł popełnić przestępstwa: płatnej protekcji, przekroczenia uprawnień posła w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, oszustwa”.

Kaczyńskiemu nie spodobało się też to, że bez jego zgody opublikowano nagrania jego rozmów z austriackim biznesmenem, podczas których omawiali budowę dwóch wieżowców na działce spółki powiązanej z PiS. Kaczyński wskazał, że nagrania opublikowano bez jego zgody, czyli, jego zdaniem, złamano prawo prasowe.

Wcześniej szef PiS wysłał do wydawcy „Gazety Wyborczej” wezwania przedsądowe, w których domagał się przeprosin.

Drugie zawiadomienie dotyczy PO. PAP podaje, że wskazano w nim, że przestępstwo zniesławienia miało polegać na „Opublikowaniu przez nieustalone osoby w materiałach propagandowych Platformy Obywatelskiej (ulotkach internetowych) twierdzeń, że Jarosław Kaczyński mógł popełnić przestępstwo płatnej protekcji, oraz ukrywa majątek” i „Na opublikowaniu przez posłów Platformy Obywatelskiej na konferencji prasowej z dnia 29.1.2019 r. informacji, że Jarosław Kaczyński popełnił, względnie mógł popełnić przestępstwa: płatnej protekcji, przekroczenia uprawnień posła w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, oszustwa, firmanctwa”.

Artykuł 212 kodeksu karnego jest uważany przez dziennikarzy za przepis służący do mrożenia i kneblowania dziennikarzy.

Efekt mrożący

Warszawską prokuraturę okręgową czeka teraz test. Kaczyński powołał się na „interes publiczny”, ale śledczy, jeśli przeprowadzą śledztwo, będą musieli to uzasadnić. Tym bardziej że Kaczyński nie piastuje ważnej, oficjalnej funkcji w państwie. Jest szeregowym posłem i szefem partii.

„Dla ważnego interesu publicznego ważne są dwa kryteria. Prokurator będzie musiał ocenić, czy czyn rzekomego zniesławienia jest szkodliwy społecznie i czy pokrzywdzony nie poradzi sobie sam z dochodzeniem obrony dobrego imienia. Kaczyński jest politykiem i jest osobą publiczną. Powinien mieć grubszą skórę i godzić się z krytyką. W cywilizowanym świecie standardem jest, że prasa opisuje i krytykuje polityków, bo w ten sposób dokonuje się ich weryfikacji. Poza tym Kaczyński wiele razy korzystał z pomocy prawników. Dlaczego teraz chce posłużyć się prokuraturą”, mówi OKO.press jeden ze stołecznych prawników.

Posłużenie się przez lidera PiS prokuraturą może wywołać efekt mrożący na dziennikarzach i politykach PO i tak też będzie odbierane.

Zaskakuje też, że Kaczyński składa zawiadomienie w sprawie dziennikarzy, ale nic nie wiadomo, by złożył zawiadomienie na austriackiego biznesmena, który nagrania przekazał prasie.

„Chowanie się za plecami podporządkowanej rządowi prokuratury to akt tchórzostwa i próba uciszenia „Gazety Wyborczej”. To świadectwo schyłku tej władzy. Dlaczego cały czas są pretensje do „Gazety Wyborczej” o publikację materiałów, a nikt nie pozywa austriackiego biznesmena”, mówi OKO.press Wojciech Czuchnowski, współautor artykułów o rozmowach Kaczyńskiego z Geraldem Birgfellnerem.

Co ciekawe, zaledwie kilka dni temu minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro deklarował, że jest gotów rozmawiać ze środowiskiem dziennikarskim o artykule 212.

W odpowiedzi na informację PAP „Gazeta Wyborcza” wydała oświadczenie, w którym pisze: „Nasze artykuły są rzetelne, oparte na faktach i dokumentach. „Wyborcza” nie ulegnie szantażom, szykuje kolejne publikacje i nie przestanie patrzeć władzy na ręce”.

„Kierownictwo MON w ciągu trzech lat wprowadziło niepewność w szeregach żołnierzy i kombatantów, dzieląc środowisko i wprowadzając wiele napięć. Za rządów PiS zmuszono do odejścia wielu wyższych dowódców, od szefa Sztabu Generalnego po inspektorów rodzajów sił zbrojnych i dowódców związków taktycznych. Desant ludzi niedoświadczonych, niekompetentnych na spółki związane z obronnością pozwolił na stworzenie układu towarzysko-biznesowego” – powiedział poseł PO Czesław Mroczek podczas obrad sejmowej komisji obrony. Została ona zwołana na wniosek posłów opozycji.

Były minister obrony w rządzie PO-PSL Tomasz Siemoniak apelował do obecnego szefa resortu Mariusza Błaszczaka, „by się odważył i przyszedł na posiedzenie komisji”. Według posła PO, Błaszczak jest pierwszym ministrem obrony, który nigdy nie pojawił się na obradach tego gremium. – „To bardzo zła praktyka, naruszająca równowagę władz, naruszająca kontrolną rolę komisji i parlamentu. Jak szef MON ma obronić Polskę skoro obawia się przyjść na spotkanie z posłami” – stwierdził Siemoniak. A na Twitterze dodał: – „3 lata PiS w MON to 2 lata ostrego konfliktu prezydenta Dudy z ministrem Macierewiczem. Niszczącego dla Wojska Polskiego, gorszącego dla opinii publicznej. Prezydent działania Macierewicza nazwał „ubeckimi metodami”. A symbolem rządów PiS w samym MON jest Bartłomiej M. w areszcie”.

Poseł Mroczek dodał, że MON pod kierownictwem Macierewicza i Błaszczaka wstrzymał realizację wielu – jak się wyraził – zaawansowanych programów. Wymienił m.in. rezygnację z zakupu 50 śmigłowców Caracal i zakup czterech Black Hawków bez przetargu. – „Dziś widać już wyraźnie miarę zniszczeń i spustoszenia po tych latach” – powiedział poseł PO. Podał także w wątpliwość sens formowania Wojsk Obrony Terytorialnej w obecnym kształcie. – „WOT powstawały w dużej mierze kosztem wojsk operacyjnych; koszty są niewspółmierne do efektów” – stwierdził Mroczek.

Cezary Tomczyk mówił natomiast o zmianach kadrowych dokonanych przez PiS. – „Mamy już drugiego ministra obrony w ciągu trzech lat, dziesięciu sekretarzy stanu, czterech prezesów Polskiej Grupy Zbrojeniowej i trzeciego Szefa Sztabu Generalnego, usuniętych 30 generałów, 300 pułkowników. Czy to jest zamach na własne państwo?” – pytał Tomczyk. A propos zamachu, opisywaliśmy wcześniej, że Antoni Macierewicz mógł złamać prawo, ujawniając w 2016 r. w Sejmie informacje objęte klauzulą tajności (więcej na ten temat w naszym artykule „Brejza złoży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Macierewicza”).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: