Prawo i sprawiedliwość obronić przed PiS-em

16 Lu

Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim – Oddział Zamiejscowy w Hajnówce wydał wyrok uniewinniający Obywateli RP, którym zarzucono zakłócanie III Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych organizowanego przez nacjonalistów dla uczczenia Romualda Rajsa „Burego”, którego oddział w 1946 r. zamordował 79 niewinnych osób podczas pacyfikacji wsi na Białostocczyźnie. IPN uznał ten mord za ludobójstwo.

Przypomnijmy, przed ubiegłorocznym hajnowskim marszem Obywatele RP wraz z mieszkańcami Hajnówki oddali cześć pomordowanym przez oddział „Burego”, a następnie stanęli na trasie przemarszu nacjonalistów.

Policja potraktowała protest Obywateli RP jako zakłócanie pochodu organizacji nacjonalistycznych. Protestujący zostali wylegitymowani, a część z nich trafiła na komendę w Hajnówce. Policja uznała protest Obywateli RP za wyjątkowe naruszenie porządku publicznego i skierowała sprawę do sądu. Na szczęście sąd uznał prawo protestujących do „organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, wynikające bezpośrednio Konstytucji, a także m.in. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Stwierdził, że przebieg jednego zgromadzenia w przestrzeni publicznej nie wyklucza obecności innego zgromadzania w tej samej przestrzeni, oczywiście pod warunkiem braku kolizji zgromadzeń, czyli nienaruszania wolności do zgromadzania się uczestników poszczególnych zgromadzeń czy manifestacji.”

W tym roku burmistrz Hajnówki wydał zakaz organizacji marszu pamięci, ale organizacje nacjonalistyczne odwołały się w tej sprawie do Sądu Okręgowego w Białymstoku. Decyzja ma zapaść 18 lutego, a sprawą zajmie się sędzia Piotr Kozłowski, który dwa lata temu uchylił podobny zakaz burmistrza dotyczący marszu.

Polacy,

w związku z nieustannie postępującym procesem niszczenia państwa polskiego, szczególnie uwzględniając eliminację przyzwoitych sędziów, prokuratorów, adwokatów etc., tj.: wymiarów sprawiedliwości i organów ścigania Polski, apeluję do wszystkich sił politycznych parlamentarnych i pozaparlamentarnych, którym zależy na dobru naszego państwa, o podjęcie stosownych działań, mających na celu ukrócenie barbarzyńskiego, a według mnie też przestępczego – skierowanego przeciw naszej ojczyźnie – procederu psucia tego, co pokolenia Polaków zbudowały także przelewając krew!

Obowiązująca wciąż w Polsce Konstytucja z 1997 roku pozwala narodowi na wyrażenie publiczne swego niezadowolenia i zamanifestowania sprzeciwu przeciwko tym, którzy nie sprawdzili się jako przywódcy państwa oraz narodu. Rządząca od ponad trzech lat „koalicja zła” doprowadziła Polskę nad skraj przepaści nie tylko cywilizacyjnej, ale także sprowadziła niebezpieczeństwo utraty jej suwerenności, a przynajmniej zredukowała rolę Polski w świecie do takiej, jaką pamiętamy z lat 50. XX wieku. To niedopuszczalne i grozi zapaścią państwa! Szczególnie istotne są wymienione przeze mnie instytucje bez których, ojczyzna nasza zamienić się może w bezbronny step, po którym (jak pisał w XIX wieku Carl von Clauzewitz) będą hasać obce wojska. Tak już bowiem bywało!

Proszę więc o rozważenie wszelkich możliwych, zgodnych z obowiązującą konstytucją Kodeksem karnym (nieustannie zmienianym tak, aby „pasował” tej władzy) środków, mających na celu odsunięcie od najważniejszych stanowisk w naszym państwie ludzi godzących w jego i narodu bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne! Czynię to tylko z troski o dobro mojej Ojczyzny narażanej od czterech lat (także w latach 2005-2007) na przekleństwo konfliktów społecznych, a być może i zbrojnych! Działalność rządu, o znaczącym stopniu szkodliwości, spowodowała bowiem utratę naszej wiarygodności na arenie międzynarodowej oraz zdystansowanie się dotychczasowych sojuszników Polski. Państwo zostało wystawione na śmiech i hańbę przez ludzi, którzy nie mają absolutnie niezbędnych (merytorycznych ani moralnych) cech do tego, aby władza nadal pozostawała w ich rękach! Muszą zatem odejść!

Wynik głosowania nie pozostawia wątpliwości działacze Sojuszu podzielają zdanie Włodzimierza Czarzastego. Uchwałę o współpracy przegłosowano 111 głosami. Przeciw było 3 delegatów, a 6 się wstrzymało.

– Nie ma innej możliwości – powtarzali wychodząc z konwencji.

Były premier Leszek Miller w czasie – zamkniętej dla mediów – konwencji mówił, że pojawienie się 3 premierów na konferencji z Grzegorzem Schetyną było ustalone z Włodzimierzem Czarzastym i że szef SLD od początku wiedział o planie budowy Koalicji Europejskiej. Leszek Miller też ma startować. Chociaż jak mówi, nie jest jeszcze pewien.

– Wie pani, ja muszę zapytać mojej małżonki, czy się zgodzi – żartuje były premier.

Jedynki mają także dostać dwaj inni byli premierzy Marek Belka i Włodzimierz Cimoszewicz. Podobno – jak nieoficjalnie dowiaduje się „Newsweek” – Cimoszewicz ma być jedynką z Warszawy. Jak słyszymy, Platforma już się zgodziła na taki układ, bo ma w stolicy kłopot z wyborczą lokomotywą. Jednak rozmowa o budowaniu list jak zawsze będzie trudna.

– Podjęłam decyzję, że to jest moja ostatnia kadencja – mówi „Newsweekowi” Krystyna Łybacka, była minister edukacji i obecnie europosłanka SLD. – Ale moja decyzja nie ma nic wspólnego z tą decyzją Sojuszu. Jesteśmy przed rozmowami z koalicjantami i to będzie miara wiarygodności tej koalicji, żeby myśleć nie o tym, kto skąd pochodzi, tylko jaka jest największa szansa dobrego rozegrania tych wyborów. Z tym głównym przesłaniem jesteśmy proeuropejscy, chcemy się jednoczyć, chcemy być silnym partnerem dla Europy, a zatem wybierajmy takich ludzi, którzy potrafią ten przekaz wystarczająco mocno wyartykułować – dodaje.

To był najczarniejszy tydzień PiS od lat. Czy Kaczyńskiemu słupki w końcu zaczną spadać?

Nie będzie też raczej dyskusji o miejscu dla Bogusława Liberadzkiego. Obecny wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego ma być jedynką w Zachodniopomorskiem. Tam prawdopodobnie spotka się z Robertem Biedroniem, który ze Szczecina chce startować do Brukseli. Na pytania o lidera Wiosny działacze Sojuszu rozkładają ręce i jak jeden mąż powtarzają: „Chcieliśmy iść razem, ale on nie chce”.

– Zalecałbym przewodniczącemu Biedroniowi, aby lepiej słuchał głosu swoich potencjalnych wyborców. Na przykład badanie CBOS-u z połowy stycznia pokazuje, że większość jego wyborców chciałaby, żeby poszedł do Parlamentu Europejskimi w szerokiej koalicji – mówi dawny kolega Roberta Biedronia z Ruchu Palikota, Wincenty Elsner.

Już wczoraj na Twitterze przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna wrzucił wiele mówiący post:

Po decyzji SLD politycy Platformy powtarzają, że dobrze się stało.

– Z radością witamy europejską lewicę, przyjmujemy tę decyzję z zadowoleniem i mamy nadzieję, że śladem SLD pójdą kolejne partie i formacje polityczne oraz środowiska demokratyczne i obywatelskie w Polsce – mówi „Newsweekowi” Sławomir Neumann, szef klubu Platformy Obywatelskiej.

– A czy nie przeszkadza panu, że to byli członkowie PZPR? – dopytuję.

– Dzisiaj jest czas na budowanie koalicji ludzi, którzy obronią Polskę przed polexitem, który proponuje PiS. I tak jak Leszek Miller był w PZPR, tak Leszek Miller wprowadzał Polskę do UE. I dzisiaj ludzie, którzy chcą silnej i demokratycznej Polski w Unii od lewa do prawa, powinni być na jednej liście – wyjaśnia Neumann.

A były polityk Sojuszu Bartosz Arłukowicz dodaje, że w SLD są nazwiska, które bardzo chętnie powita na listach Koalicji. – Wszyscy, którzy chcą demokratycznej Polski w Europie muszą być dzisiaj razem. Rok 2019 to rok w którym zdecydujemy o losach Polski na najbliższe kilkanaście lat – mówi.

Jak nieoficjalnie dowiaduje się „Newsweek”, podobną decyzję co SLD mogą jutro podjąć Zieloni.

Rządząca partia dała w nim pokaz instrumentalizacji państwa i prawa, która nawet wśród części jej zwolenników musiała wywołać refleksję, że coś jest nie tak. Nawet, sprzedawany jako wielki sukces polskiej dyplomacji, szczyt bliskowschodni w Warszawie okazał się serią wizerunkowych porażek – także w oczach prawicowego elektoratu. Tydzień zakończyły kolejne rewelacje „Gazety Wyborczej” – o kopercie z 50 tysiącami złotych, których Kaczyński miał się domagać od Geralda Birgfellnera dla zasiadającego w radzie Instytutu Lecha Kaczyńskiego tajemniczego ks. Sawicza.

„Kler” na żywo

Birgfellner zeznawał w prokuraturze, pod sankcją odpowiedzialności karnej. Nie znaczy to, że na pewno mówi prawdę – przedstawił na razie dowód, że faktycznie podjął ze swojego konta taką kwotę. Trudno też wyjaśnić czemu, ryzykując odpowiedzialność karną miałby kłamać akurat w tej sprawie. Cała sytuacja stwarza stawia Kaczyńskiego w bardzo niekorzystnej sytuacji.

Dlaczego ksiądz żądał takich pieniędzy? Wiemy, że jego zgoda była konieczna dla uruchomienia budowy. Wręczenie korzyści pieniężnej, by przekonać go do podjęcia decyzji nosiłoby znamiona – jak określa to „Gazeta” – „współsprawstwa w przestępstwie korupcji menedżerskiej”. To bardzo poważny zarzut wobec prezesa PiS. Kaczyński na razie milczy w tej sprawie. Zeznaniom Birgfellnera zaprzecza rzeczniczka PiS, Beata Mazurek. Bracia Karnowscy dość rozpaczliwie apelują do Adama Michnika, by zostawił uczciwego Kaczyńskiego w spokoju.

Dopóki oskarżenia się nie wyjaśnią historia z działającą na wyobraźnię kopertą będzie osłabiać wizerunek Kaczyńskiego, jako niezłomnego szeryfa. Cała historia wygląda jak wprost wyjęta z „Kleru” Smarzowskiego. Ks. Sawicz wchodzi do rady Instytutu Lecha Kaczyńskiego jako wykonawca testamentu arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, metropolity gdańskiego. Dziś nikt nie potrafi powiedzieć gdzie ksiądz przebywa, gdańska kuria oficjalnie uznaje go za „księdza zaginionego”, który faktycznie wystąpił ze stanu duchownego.

Poza podejrzeniem korupcji opinia publiczna może z całej sprawy wysnuć wniosek, że ks. Sawicz, Jarosław Kaczyński i ludzie skupieni wokół Instytutu Lecha Kaczyńskiego uwikłani są w jakiś dziwny, podejrzany układ.

Państwo bez żadnego trybu

Ujawnione przez „Gazetę” zeznania Birgfellnera rzuciły też nowe światło na niespodziewaną wizytę Jarosława Kaczyńskiego u Zbigniewa Ziobry. Jak się okazało, miały one miejsce dzień po tym, gdy Austriak złożył zeznania na temat tajemniczej koperty.

Dzięki przyjętej przez PiS reformie prokuratury, Ziobro jest też prokuratorem generalnym. Ma wgląd w toczące się śledztwa. Może ujawniać informacje na ich temat osobom trzecim.

Oczywiście, Ziobro zaprzecza, by wizyta Kaczyńskiego dotyczyła sprawy Birgfellnera. Panowie mieli rozmawiać wyłącznie o sprawach koalicji i rządu – głównie o przygotowywanych przez resort Ziobry przepisom antylichwiarskim. Te tłumaczenia mogą okazać się średnio przekonujące dla opinii publicznej. Ta jej część, która już dziś określa się jako przeciwnicy PiS, w spotkaniu Kaczyńskiego z Ziobrą dostrzeże kolejny dowód państwa działającego bez żadnego trybu, gdzie wszystkie państwowe organy odpowiadają przed nieponoszącym za nic odpowiedzialności „szeregowym posłem”.

Szczyt dyplomatycznych katastrof

Dla PiS ten tydzień okazał się też ciężki w tym obszarze, który miał być triumfem: w polityce zagranicznej. Najpierw rządzący znów dali popis działania bez żadnego trybu, bez przetargu zakupując od Amerykanów system obrony przeciwrakietowej HIMARS. Krytycy zakupy wskazują na wysoką cenę, brak offsetu, fakt, że Polacy nie będą mogli nawet samodzielnie naprawiać sprzętu. Trudno to uznać za dobry deal.

Prawdziwą katastrofę przyniósł jednak szczyt bliskowschodni. Wbrew zapowiedziom okazał się wydarzeniem o silnie anty-irańskiej wymowie. Amerykański wiceprezydent Mike Pence mówił o Iranie w wojennym tonie – tak jakby jego kraj już szykował się do inwazji na państwo nad Zatoką Perską.

Polska nie ma żadnego interesu w intensyfikacji konfliktu z Iranem. Organizacja szczytu w Warszawie popsuła nasze stosunki z Teheranem – reżimem, który ma wiele na sumieniu, ale jest ważnym, stabilnym graczem na Bliskim Wschodzie, z którym nie ma sensu bez potrzeby wchodzić na wojenną ścieżkę.

Co gorsze, polityce intensyfikacji konfliktu z Iranem przeciwnych jest większość kluczowych państw UE. W Warszawie zabrakło ich przedstawicieli najwyższego szczebla. W sprawie Iranu Polska znów zachowuje się jak w 2003 w sprawie Iraku – wbrew Europie sprzymierza się z szukającą konfliktu Ameryką.

Część strategów PiS liczyła zapewne na to, że w zamian za szczyt dostaniemy od Amerykanów twarde gwarancje konkretnej obecności amerykańskich wojsk w Polsce. Nic takiego się jednak nie stało. Zamiast tego prezydent Pence pouczał nas w sprawie konieczności restytucji żydowskiego mienia, a dziennikarka amerykańskiej telewizji mówiła o „polskim faszystowskim reżimie”, przeciw któremu walczyli. powstańcy z Getta. Wreszcie premier Izraela, Benjamin Netanjahu, miał – jak doniósł „Jerusalem Post” – powiedzieć o narodzie polskim biorącym udział w zagładzie.

Słowa Netanjahu zostały zdementowane, zanim zdążono im zaprzeczyć wybuchła awantura. Niedobra dla relacji z Izraelem, ale i wewnętrznie dla PiS. Pence i premier Izraela nacisnęli na klawisze, która działają na elektorat PiS jak płachta dla byka. Wyborcy partii mogą się poczuć autentycznie oburzeni, że PiS zorganizował imprezę, która stała się okazją do czegoś, co w ich oczach jest festiwalem wymierzonych w Polskę zniewag.

Czyżby przesilenie?

Wszyscy – niezależnie od sympatii – będą teraz patrzyć na sondaże. Czy PiS w końcu spadnie? Nie spadło radykalnie po pierwszym rzucie taśm Kaczyńskiego. Morawiecki ciągle jest dość dobrze oceniany przez wyborców. W kryzysie wizerunkowym i politycznej defensywie partia Kaczyńskiego znajduje się na dobrą sprawę od wyborów samorządowych. A jednak im nie spada.

Czy to oznacza, że PiS jest niezatapialny? Niekoniecznie, wbrew temu czego obawia się opozycja, a przed czym drży Nowogrodzka. Do odwrócenia sondażowych tendencji trzeba czasu. Niezależnie od afer widać zużycie się obozu władzy. PiS ciągle nie ma pomysłu jak przejść do ofensywy. Sondaże mogą tego nie wyłapać przed wyborami, ale w połączeniu z dynamiką, jaką wnosi Wiosna Biedronia, nie da się dziś wykluczyć niespodzianki przy urnie. Choć PiS ciągle wygrywa wszystkie sondaże i pewnie też wybory, to pewność tego, że zdobędzie drugą kadencją zaczyna się pomału kruszyć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: