Pawła Adamowicza zabiły słowa przemysłu szczucia, nagonki, zorganizowanego ataku na członków rodziny. To także diagnoza stanu państwa. Zamach na Adamowicza 24

22 Sty

Mowa nienawiści i sposób pokazywania mego męża wpłynęły na to, że zabójca wybrał go na ofiarę – mówi w rozmowie z Onetem Magdalena Adamowicz, żona zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.
  • – W ostatnich latach w podobny sposób niszczono wielu ludzi, choćby Andrzeja Wajdę. Robiła to obecna władza, która ma instrumenty prześladowania i niszczenia ludzi – ocenia Magdalena Adamowicz
  • – Dla mnie to ewidentnie ręczne sterowanie prokuraturą. Nie było woli politycznej, żeby takie przestępstwa były ściganie – mówi żona Pawła Adamowicza na temat umorzenia sprawy wystawienia „aktów politycznego zgonu” dla prezydentów miast
  • Żona Pawła Adamowicza opowiada również o zachowaniu dziennikarza TVP, który przychodził do pracy jej mamy
  • – Przed ostatnimi wyborami powiedziałam Pawłowi tak: „Jeśli chcesz kandydować, musimy wysłać starszą córkę za granicę” – wyznaje Magdalena Adamowicz i mówi, że w trakcie kampanii bała się, że do ich mieszkania mogą wejść specsłużby albo policja

Andrzej Stankiewicz: Powiedziała pani na pogrzebie męża, że żałobna cisza nie może oznaczać milczenia. Chodziło pani o to, co przed śmiercią działo się wokół pani męża?

Magdalena Adamowicz: Nie kierują mną tylko wątki osobiste. Miałam na myśli milczenie rozumiane jako przyzwolenie na nagonki. Nie chodzi wyłącznie o nagonki takie, jak wobec Pawła. W ostatnich latach w podobny sposób niszczono wielu ludzi, choćby Andrzeja Wajdę. Robiła to obecna władza, która ma instrumenty prześladowania i niszczenia ludzi.

Dużo jest dziś nienawiści. Dlatego uważam, że wśród części ludzi było przyzwolenie na takie operacje. Co pan sądzi o tych aktach politycznego zgonu, które Pawłowi i innym prezydentom miast wystawiła Młodzież Wszechpolska, bo byli gotowi przyjmować imigrantów?

Dla mnie wolność słowa kończy się tam, gdzie w grę wchodzą elementy jednoznacznie związane ze śmiercią. Prokuratura ma inne zdanie. Uznała tylko, że to było naganne.

A wieszanie portretów polityków na szubienicach? A palenie kukieł?

Prokuratura prowadzi takie sprawy niespiesznie albo umarza.

Paweł był oburzony umorzeniem sprawy aktów zgonu. Pisał o tym na Facebooku parę dni przed śmiercią. Jednocześnie widzę, jak policja i prokuratura zajmuje się uczestnikami demonstracji, krytycznych wobec rządu. Ci ludzie są po prostu szykanowani. A co jest społecznie groźniejsze? Granie językiem śmierci czy sprzeciw wobec władzy? Przecież to nieporównywalne.

Pani zdaniem prokuratura umarza takie sprawy pod wpływem przesłanek politycznych czy niekompetencji śledczych?

Dla mnie to ewidentnie ręczne sterowanie prokuraturą. Nie było woli politycznej, żeby takie przestępstwa były ściganie. To dodało narodowcom wiary w siebie. Władza dała im do zrozumienia, że mogą iść dalej i robić więcej.

Magdalena Adamowicz z córkami żegnają męża i tatę. Wzruszające listy

„To jest odpowiedzialność TVP. Niechaj mnie także pozwą”

Uważa pani, że język nienawiści miał wpływ na działania zabójcy pani męża?

Tak uważam. Bagatelizowanie takich wydarzeń przez prokuraturę wywołało dalszą agresję i falę nienawiści. A to przyczyniło się do zabójstwa mojego męża.

W ciągu ostatniego roku pani mąż był bardzo często bohaterem negatywnych materiałów TVP. Część jego przyjaciół twierdzi, że to także mogło mieć wpływ na sprawcę.

Ci, którzy atakowali męża, to nie byli dziennikarze. Ci ludzie nie zasługą na takie określenie. Jeden z takich ludzi wielokrotnie biegał za Pawłem po mieście wykrzykując obelgi. Przychodził również do pracy mojej mamy, strasząc jej pracowników. Mama musiała uciekać tylnymi drzwiami. To mają być media publiczne?

TVP pozywa za sugestie, że jej działania mogły mieć wpływ na to, co się stało.

Trudno, niechaj mnie także pozywa. To jest odpowiedzialność TVP. Ja tak uważam. Mowa nienawiści, sposób pokazywania wpłynął na to, że zabójca wybrał Pawła na ofiarę. Mojego męża zabiły słowa.

Jak TVP opowiadała o Pawle Adamowiczu [ANALIZA]

„Kaczyński to nie jest najważniejsza osoba w Polsce”

Na pogrzeb pani męża przyjechali premier i prezydent. Teraz dużo mówią o pojednaniu. Ale najważniejszy człowiek w Polsce Jarosław Kaczyński nie wypowiedział ani jednego słowa po ataku na pani męża i jego śmierci. Wydał tylko oświadczenie, a na uczczenie w Sejmie minutą ciszy nie przyszedł. To niedobrze wróży.

To nie jest najważniejsza osoba w Polsce. Nie wiem dlaczego ten człowiek żywił do Pawła tak ogromną niechęć. Mówiąc szczerze, nawet nie chciałabym, żeby się o nim wypowiadał.

Minuta, która może PiS drogo kosztować [KOMENTARZ]

Pani mąż był blisko Kościoła, pani także jest wierząca. Obóz władzy wprost deklaruje związki z Kościołem. Dlaczego więc Kościół nie próbuje doprowadzić do pojednania?

Kościół jest podzielony. Mnie zdarzało się rozmawiać z księżmi o tym, że polityczne kazania nie powinny mieć miejsca. Wiele razy wychodząc z Kościoła byłam zła, słysząc treści, które nie powinny tam padać.

Na pogrzebie pani męża spotkały się te dwa Kościoły. Znamy poglądy arcybiskupa gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia — jest blisko PiS. Ale występował też ojciec Ludwik Wiśniewski, widziałem księży Bonieckiego i Lemańskiego. To katolicyzm otwarty, bliski wielu ludziom z PO.

Śmierć Pawła to było i jest ogromne cierpienie. W każdym cierpieniu — wierzę w to — musi być jakiś sens. Dlatego wierzę, że w Kościele się coś zmieni. Bo bardzo długo stosunek księży do uchodźców czy rządów prawa w Polsce — a to były kwestie bliskie sercu Pawła — rozmijały się z chrześcijaństwem.

„Obóz władzy obawiał się Pawła jako silnego polityka opozycji”

Dlaczego pani mąż znalazł się na celowniku władzy? Krytykowanych było kilku prezydentów, ale on szczególnie.

A wszystkie wiadomości na jego temat były negatywne. Sądzę, że to dlatego, że był odważny i potrafił się przeciwstawić. Gdy władza atakowała Trybunał Konstytucyjny, on urządził obchody rocznicy powstania TK. Walczył o godne obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej, obchodzone na Westerplatte. Obóz władzy obawiał się go jako silnego polityka opozycji. Sprawy prokuratorskie przeciwko niemu były przecież umorzone, ale zapadała decyzja polityczna, by je wznowić.

Przed ostatnimi wyborami powiedziałam mu tak: „Jeśli chcesz kandydować, musimy wysłać starszą córkę za granicę”. Zgodził się, że wyjedzie na jeden rok szkolny. Baliśmy się, że w trakcie kampanii mogą wpaść do mieszkania z bronią, skuć go i aresztować. Czasem rano nasłuchiwałam, czy przyszli, gdy pojawiały się dziwne odgłosy. Mojej mamie i kilku innym ludziom z nami związanymi prokuratura postawiła zarzuty — wszystko po to, żeby zastraszyć mnie i Pawła.

Po wyborach pojechałam do córki razem z młodszą dziewczynką. Paweł przyjechał do nas na Święta i Nowy Rok. Mieliśmy wtedy dla siebie wyjątkowo dużo czasu, jak na jego standardy. Ostatni raz widzieliśmy się na lotnisku 5 stycznia.

Pani się obawia o siebie i dzieci?

Boję się o przyszłość dzieci. Jestem silna, wiara mi pomaga.

Będzie pani nadal mieszkać w Gdańsku? W Polsce?

Tak, nie wyobrażam sobie inaczej. Paweł był blisko ludzi, nie bał się ich. Dlatego w uroczystościach żałobnych wzięło udział tylu ludzi. Gdańszczanie mu ufali i wiedzieli, ile robi dla miasta. Nie chodziło tylko o infrastrukturę, gdzie doszło do skoku cywilizacyjnego. Chodziło także o klimat. Paweł dbał o Gdańsk jako wspólnotę obywateli. To było dla niego ważne, żeby religia, światopogląd czy sympatie polityczne nie dzieliły. Ludzie czuli jego miłość do Gdańska. Wielu mnie namawia, żebym kontynuowała jego dzieło i zaangażowała się w politykę, żebym kandydowała do Parlamentu Europejskiego.

Nie wiem, ale dziś nie czuję takiej siły. Polityka jest taka brutalna.

>>>

Brakuje pomysłów na to, jak zmieniać system i w co inwestować, a za dużo jest bieżącej, personalnej, walki politycznej, która może doprowadzić i doprowadziła do tragedii – powiedziała Jadwiga Staniszkis w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

  • Jarosław Kaczyński już raz przeżył straszną tragedię związaną ze śmiercią brata i wtedy szukał winnych wśród konkurentów politycznych. Nie panował nad własnymi emocjami, co jest bardzo negatywną cechą polityków. Politycy powinni być bardziej racjonalni i konstruktywni. Cała ta sytuacja ujawnia wewnętrzne napięcia demokracji – uważa politolog.

– Prezes PiS jest ciągle zanurzony w tragedii brata. Jarosław Kaczyński nie powinien aktywnie uczestniczyć w polityce, bo wciąż jest wewnętrznie zdruzgotany, co przekłada się na życie publiczne i rosnące podziały. Konieczna jest zmiana pokoleniowa w polityce. Agresja prezesa PiS rodzi kolejną agresję. To budowanie kolejnych podziałów, co jest przerażające. Dużą rolę do odegrania mają media, które powinny wyciszać sytuację i pokazywać wartości bardziej uniwersalne i wspólne – twierdzi Staniszkis w rozmowie z „Rzeczpospolitą„.

– Lider PiS jest inteligentny i powinien przemyśleć swój styl uprawnia polityki. Jarosław Kaczyński jest wciąż tak zdruzgotany śmiercią brata, że nie dostrzega potrzeby pielęgnowania w sobie dobroci jako czegoś, co powinno być podstawą demokracji. On ma wewnętrzne poczucie winy. To jest niszczące – uważa komentatorka polityki.

21 stycznia 2019

 Naprawę polskiego życia publicznego każdy powinien zacząć od siebie – podkreślił prezydent RP w wywiadzie dla portalu wp.pl. – O jedną tylko rzecz mogę poprosić: żeby ten rachunek zacząć od siebie (…) To jest niezwykle ważne. Bardzo proszę, żeby każdy w swoim sumieniu zastanowił się nad tym, co do tej pory pisał w internecie i w jaki sposób się wypowiadał. I nie mówię tutaj tylko o ludziach, którzy robią to, bo są osobami publicznymi
– I mówię: zaczynam to od siebie, bo nie powiem, żebym również i ja, kiedy popatrzę na moją działalność polityczną na przestrzeni lat, wszystkie wypowiedzi miał zawsze w porządku – dodał. (prezydent.pl)

5 października 2018

– Czekam spokojnie na decyzję Trybunału [Sprawiedliwości Unii Europejskiej]. Nie ukrywam jednak, że będę bacznie obserwował tę sprawę. Jeżeli będę widział, że Trybunał działa w trybie natychmiastowym, to będzie to dla mnie sygnał, że sprawa ma głęboki podtekst polityczny. Będzie to dla mnie związane także z tym, kto w tym Trybunale zasiada. Zasiada tam choćby prof. Marek Safjan, który nie ukrywał swoich poglądów. (Super Exspress)

10 października 2018

– W Trybunale [Sprawiedliwości Unii Europejskiej] zasiada Marek Safjan, który nie ukrywa swoich poglądów.
– Dla wszystkich jest chyba jasne, że opowiada się on po określonej stronie sceny politycznej i takie są fakty.
 (Polsat News)

18 grudnia 2018

– Jeżeli na forum publicznym znaczące postaci polskiego wymiaru sprawiedliwości – mówimy o sędziach SN, którzy do niedawna pełnili funkcje prezesów w tym sądzie, poczynając od I prezesa SN, poprzez prezesów izb – w sposób otwarty naruszają obowiązujące przepisy prawne i konstytucyjne, lekceważą obowiązujące przepisy ustawowe, to mamy do czynienia z anarchią wywoływaną przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.
– Mamy sytuację, w której pewna grupa elity sędziowskiej uważa się za bezkarną i za taką, której polskie prawo nie obowiązuje tylko dlatego, że im się nie podoba

Prezydent Andrzej Duda, zarzucił Rzecznikowi Praw Obywatelskich, jak również Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego i posłom, że mając krytyczną opinię o zgodności z Konstytucją niektórych ustaw i projektów ustaw, nie kierują wniosków do Trybunału. Nazwał to postępowanie „nieuczciwym” oraz „robieniem publicznym polityki, a nie wykonywaniem urzędu, z którym wiąże się odpowiedzialność za sprawy państwa”. (Trybunał Konstytucyjny, doroczne Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK)

23 grudnia 2018

– To stara metoda, najgłośniej krzyczą ci, którzy mają najwięcej na sumieniu. Prosiłem o konkretne zarzuty i wciąż ich nie usłyszałem. Tymczasem dopóki ostatnia nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym nie wejdzie w życie, to sędziowie przesunięci na emeryturę zajmowali gabinety łamiąc prawo. Ponadto I Prezes SN, Rzecznik Praw Obywatelskich i posłowie opozycji mogli zaskarżyć przepisy każdej z ustaw do Trybunału Konstytucyjnego, a nigdy tego nie zrobili.
– Wyrażam jednak głębokie ubolewanie, że w związku z orzeczeniem TSUE wracają do SN sędziowie splamieni w czasach komunistycznyc
h. (Super Express)

31 grudnia 2018

Andrzej Duda: środowiska sędziowskie są zepsute

– Demonstracje polityczne środowisk sędziowskich pokazują, że środowiska sędziowskie są zepsute. Zachowują się w taki sposób, w jaki sędziowie nigdy nie powinni sobie pozwolić – podkreślił w programie „W pełnym świetle” w TVP Info prezydent Andrzej Duda.

Andrzej Duda zgodził się, że sędziowie mają prawo do swoich poglądów politycznych, ale jak jednocześnie zaznaczył “to powinny być jego poglądy, z którymi on nie powinien wychodzić na ulicę, których nie powinien demonstrować w mediach i w innych miejscach”.


Te historie, o których Andrzej Duda opowiada, to nie fakty, tylko fake news. Nie jest przecież nowicjuszem, odróżnia – mam nadzieję – rzeczywistość od bajek i fejków. Jeśli wczorajsze deklaracje o rachunku sumienia składał świadomie, to w kontekście tych paru cytatów z niedawnej przeszłości musi przyznać, że rachunek sumienia rzeczywiście jest konieczny. Własny, nie cudzy. I nie w ciszy gabinetu czy innego równie intymnego pomieszczenia, ale głośno. I publicznie, skoro słowa fejkowe padały publicznie. I dlatego, że „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Co przypominamy ostentacyjnie religijnemu prezydentowi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: