Zachowanie Kaczyńskiego w Sejmie to odmowa odpowiedzialności za rynsztok, który się stworzyło w kraju. Zamach na Adamowicza 8

17 Sty

„To czysty przypadek, proszę nie doszukiwać się w tym drugiego dna” – tak rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek tłumaczyła swoją nieobecność podczas minuty ciszy na cześć tragicznie zmarłego Pawła Adamowicza w Sejmie. Przesłanek, by sądzić, że absencja prezesa z przybocznymi podczas symbolicznego gestu nie była przypadkowa dostarcza przykład z terenu. Otóż radni Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi wzięli dziś przykład z góry i nie uczestniczyli dziś w posiedzeniu Rady Miasta, na którym żegnano Pawła Adamowicza, zamordowanego prezydenta Gdańska.

Podczas sesji Rady Miasta obecny był tylko jeden radny Prawa i Sprawiedliwości. Puste krzesła łódzkich działaczy PiS zostaną w pamięci smutnym znakiem politycznej i ludzkiej małości. Chyba, że to był również czysty przypadek.

Zachowania Jarosława Kaczyńskiego trudno nie nazwać celowym. Tuż po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza wielu wyrażało nadzieję na poprawę poziomu w polskim dyskursie politycznym. Niestety, zawistnego, jedynie słusznie cierpiącego prezesa Prawa i Sprawiedliwości nie było stać na klasę nawet na poziomie czysto symbolicznym. Przykład z góry poszedł do Łodzi. Niestety, jak Kaczyński zdołał wielokrotnie udowodnić, „góra” to człowiek mały. 

Próbujący narzucić dziś, skądinąd krzywdzącą narrację o „chorym psychicznie” zamachowcu, działającemu samodzielnie w oderwaniu od motywacji politycznych, w ramach dobrze przyjętej w Polsce „symetrii”, chętnie wspominają dziś o zabójstwie Marka Rosiaka w biurze europosła PiS Janusza Wojciechowskiego z października 2010 roku. Zamachowiec chciał wtedy zabić Jarosława Kaczyńskiego. Wtedy też politycy PiS na czele z prezesem oskarżali rządzących o kampanię nienawiści przeciwko ich partii. „Zaczyna się zabijanie opozycji. Nie zabijajcie nas, chcemy pracować dla demokratycznej Polski. Wróćmy do normalnych zasad funkcjonowania polskiego państwa” – apelował Witold Waszczykowski.

Pamięć tragicznie zmarłego Marka Rosiaka uczcili w Łodzi ówcześni Prezydent, premier i Marszałek Sejmu. Gdy wielu liczyło na symboliczne pojednanie w geście podania dłoni na znak pokoju podczas pogrzebu, Jarosław Kaczyński zgrabnie uniknął niechcianej sytuacji czekając w przejściu pomiędzy ławkami. Mimo tego prezes mówił o wybuchu „socjotechniki nienawiści, która zaczęła być stosowana jako socjotechnika władzy”. „I jeśli można dziś o coś apelować, prosić, to o to, by ta socjotechnika, by ten sposób rządzenia został odrzucony, z całym zdecydowaniem, jednoznacznie, bez żadnych uników” – dodał.

W myśl apelu Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło powstanie tzw. Deklaracji łódzkiej “przeciw przemocy i nienawiści w życiu publicznym i mediach”. Jako pierwszy deklarację podpisał sam Jarosław Kaczyński, wezwał do tego samego Bronisława Komorowskiego, warunkował tym możliwość rozmowy z prezydentem. Zobowiązał się przez to, jak mówił na konferencji, „do nie posługiwania się w życiu publicznym sformułowaniami obraźliwymi, bardzo skrajnymi, sformułowaniami bez których można w polskim naszym języku wyrazić nawet najbardziej krytyczny pogląd”.

W Deklaracji napisano:

„Dlatego uważamy za niedopuszczalne: 

– Wyrażenia wzywające do przemocy i życzące śmierci, szyderstwo z sytuacji zagrożenia życia np. jaka wizyta taki zamach; 

– Wypowiedzi przypisujące choroby psychiczne, wmawianie nienawiści i działania z niskich pobudek; 

– Używanie dla określenia oponenta słów powszechnie traktowanych za obelżywe – np. bydło, wataha czy wypowiedzi takich jak : „(…) znajduje się grupa ludzi, która w tym czasie – kiedy wszyscy bez wyjątku ciężko pracują – plądruje walizki pasażerów” czy „Przyjdzie taki dzień, że Jarosław Kaczyński będzie już rozmawiał z siłami ostateczności (…) być może będzie miało to miejsce jeszcze w tym roku (…) wówczas uznamy, że to był naprawdę dobry rok”. 

Ten język nienawiści i wykluczenia odrzucamy! Apelujemy do uczestników życia publicznego, redakcji prasowych, działaczy społecznych i związkowych, osób zaufania publicznego, a przede wszystkim do obywateli, aby przystąpili do tej deklaracji”.

Co zostało z Deklaracji? Co zostało z chęci zmiany? Czy Prawo i Sprawiedliwość po prostu perfidnie wykorzystało ludzką tragedię do walki politycznej?

Prawo i Sprawiedliwość nie zachowało choćby pozorów przyzwoitości. W tych smutnych okolicznościach dobre jest jedno. Podłe zachowanie polityków prawicy budzi wśród Polaków jeszcze szczere oburzenie. Tym razem nie spot

Są ludzie winni takiej atmosfery, która popchnęła tego osobnika do zabójstwa prezydenta Adamowicza, tak samo jak popchnęła do zabójstwa prezydenta Narutowicza. Nie podzielam poglądu, że trzeba wyciszyć emocje, pogrążyć się we wspólnej zadumie, znam ten ton z 1922 roku. Nie, takie rzeczy trzeba nazywać po imieniu. Tak jak sobie wszyscy upudrowali sumienia po zabójstwie Narutowicza, że to szaleniec zabił, a druga strona wykazała się wspaniałomyślnością, nie dążyła do publicznego rozliczenia – mówi prof. Tomasz Nałęcz, historyk specjalizujący się w historii dwudziestolecia międzywojennego. – Jeżeli tak się stanie, to prezydent Adamowicz zginie dwa razy. Raz z ręki mordercy, a drugi raz w wyniku tego, że nie wyciągnięto z tej śmierci wniosku.

JUSTYNA KOĆ: W całym kraju odbyły się w poniedziałek marsze przeciw nienawiści. W Warszawie ludzie spotkali się przed PKiN, po czym spontanicznie ruszyli przed Zachętę, intuicyjnie łącząc zabójstwo prezydenta Pawła Adamowicza z zabójstwem prezydenta Gabriela Narutowicza. Słusznie?

PROF. TOMASZ NAŁĘCZ: Też bym tak zrobił, chociaż kierowany nie intuicją, a wiedzą historyczną, bo zajmuję się zawodowo przede wszystkim okresem międzywojennym, a więc czasami Gabriela Narutowicza.

Widzę ogromne podobieństwa tych dwóch sytuacji. Oczywiście jest też mnóstwo odmienności, nieporównywalna jest Polska po blisko 100 latach, inne jest społeczeństwo, inne państwo, inna kultura, inny sposób komunikowania. Nie ma dwóch porównywalnych w historii momentów jeden do jednego, natomiast istota zjawiska jest ta sama.

Nienawiść?
Nienawiść sączona instrumentalnie przez ludzi polityki ludziom, którzy nie dostrzegali istoty tej gry i którzy zarzuty stawiane fałszywie Narutowiczowi traktowali poważnie. Narutowicza po wyborze na prezydenta oskarżano o najgorsze rzeczy, wcześniej nie budził żadnych emocji, dopiero kiedy został wybrany i przepadł, wydawało się żelazny kandydat endecji, hrabia Maurycy Zamoyski.

Ludzie prości, przyjmujący słowa wypowiadane przez polityków jako wierzenia, traktowali Narutowicza jako zło wcielone, a szczególnie niebezpieczni są w takich sytuacjach ludzie, którzy są niezrównoważeni, odbiegają od normy psychologicznej. To niekonicznie muszą być ludzie ogarnięci chorobą, ale podatni na nastroje.

Nie znam się na psychologii, ale nie ulega wątpliwości, że zabójca prezydenta Narutowicza był człowiekiem z ówczesnej elity intelektualnej, krytykiem sztuki, wysokim urzędnikiem państwowym, cieszył się szacunkiem. To, że popełnił ten mord, nie cofa tych poprzedzających opinii, wiedzy i umiejętności. Niewiadomski od dłuższego czasu przygotowywał się do zamachu na Piłsudskiego. Gdyby ten nie zrezygnował z kandydowania, Zgromadzenie Narodowe wybrałoby go prawdopodobnie już w pierwszym głosowaniu i to Piłsudski by zginął.

Poszukajmy tych analogii głębiej. W 1922 roku gazety pisały o Narutowiczu jako obywatelu Szwajcarii, nie-Polaku, pisano o rządzie „powołanym przez prezydenta narzuconego przez obce narodowości: Żydów, Niemców i Ukraińców”Dziś pojawiają się statystyki, że w ciągu ostatniego roku w TVP wyemitowano ponad 100 materiałów szkalujących Adamowicza.

Zabójstwo prezydenta Adamowicza jest dokładnie taką samą sytuacją jak morderstwo prezydenta Narutowicza.

Ja nie oglądam tych programów, bo uważam, że to uwłacza godności normalnego człowieka, chociaż płacę abonament jak porządny obywatel. Uważam, że to jest warte przebadania i oczywiście, że ci pseudodziennikarze nie hodowali świadomie mordercy, tak jak ludzie, którzy atakowali Narutowicza, nie chcieli jego mordu.

Czym innym jest rzucanie błotem, a czym innym, jak to błoto zamienia się w krew ofiary.

Co było po zabójstwie?
Obozowi winnemu śmierci Narutowicza uszło to na sucho, oczywiście oprócz zamachowca, który poniósł karę śmierci, został stracony kilka tygodni po zamachu, ale obóz polityczny nie. Przeciwnie, pięć miesięcy po zabójstwie Narutowicza w koalicji z PSL-Piast objął władzę w Polsce. Jestem przekonany, że są tu sytuacje analogicznie.

Są ludzie winni takiej atmosfery, która popchnęła tego osobnika do zabójstwa prezydenta Adamowicza, tak samo jak popchnęła do zabójstwa Narutowicza. Nie podzielam poglądu, że trzeba wyciszyć emocje, pogrążyć się we wspólnej zadumie, znam ten ton z 1922 roku. Nie, takie rzeczy trzeba nazywać po imieniu.

Tak jak sobie wszyscy upudrowali sumienia po zabójstwie Narutowicza, że to szaleniec zabił, bo rzeczywiście ten morderca nie miał organizacyjnych związków z obozem narodowym. Politycznie ten akt nikomu nie zaszkodził, oczywiście oskarżenie o moralną winę za zabójstwo prezydenta w krótkim czasie szkodziło temu  środowisku, ale druga strona wykazała się wspaniałomyślnością, nie dążyła do publicznego osądu całej tej sprawy, bała się konfliktu wewnętrznego, wojny domowej, starała się załagodzić sytuację. Słyszę ten ton także teraz w debacie publicznej.

Nie przypisujmy nikomu winy, zbadajmy tę sprawę, słyszę komunikaty o konieczności badań medycznych zabójcy. Oczywiście, że one są elementem procedury śledczej, a potem sądowej, ale uważam, że jest jedną wielką przestrogą przypadek Narutowicza i tego, co potem się działo w imię tzw. wyższego dobra i spokoju, nienapinania konfliktu społecznego, nierozliczania winnych.

Jestem przekonany, że śledztwo prokuratora Ziobry będzie zmierzało w kierunku, że morderca prezydenta Gdańska był psychicznie chory. To zawsze jest łatwiejsze usprawiedliwienie, gdy szaleniec sięga po broń.

Powinny nastąpić twarde rozliczenia?
Uważam, że ktoś swoją argumentacją wkłada do ręki broń szaleńcowi, ktoś sprawia, że szaleniec sięga po rewolwer czy po nóż, przecież sam tego nie wymyślił podczas spacerów nad Wisłą czy Wełtawą. On słucha i chłonie.

Nie wystarczy w przypadku złowrogiej audycji zniszczyć odbiornika, tylko trzeba uciszyć radiostację. Tak jest też w tym przypadku.

W 1922 roku mówiono „ciszej nad tą trumną”.
I rozejdźmy się w zadumie, kto bez winy, niech rzuci kamieniem. Oczywiście, że te emocje, atmosfera oskarżeń, ciężkich słów to jest przekleństwo współczesnej polityki, nie tylko polskiej, ale jak się tak to zostawi, to będzie tak samo jak 97 lat temu. Ruchy skrajne wyniosą mordercę na swoje sztandary, może nawet jak w przypadku Narutowicza będą kontrowersje, czy umieścić tablicę pamiątkową, czy nie, będą dziwne uchwały za kilka miesięcy.

Przestrzegam przed tą strategią zabliźniania tej rany w imię „wyższego dobra”. Jak mówił pisarz, którego niezwykle cenię, Stefan Żeromski, burzyciel ludzkich sumień u zarania niepodległości, to jest zabliźnianie ran podłością.

Z naszej rozmowy wynika, że nawet z tak tragicznej śmierci nie potrafimy wyciągać wniosków, czy teraz będzie inaczej?
Chciałbym, bo tamta śmierć poszła na marne, ona nie stała się momentem otrzeźwienia, refleksji, bo ludziom winnym uszło to na sucho. Co więcej, nie mamy czasu na dokładne analizy historyczne, ale powiem jeszcze, że

w tamtych demonstracjach pełnych jadu, nienawiści, podjudzających do przemocy była pewna racjonalna metoda. Chodziło o to, aby nie dopuścić do utrwalenia bardzo przypadkowej rzeczywiście, sytuacyjnej koalicji, która Narutowicza wybrała.

Taka koalicja w świecie ówczesnej polityki nie miała prawa powstać. Endecji się wydawało, że to niemożliwe, aby zjednoczyli się centrum, lewica i mniejszości narodowe. Zdarzyła się jednak w wyniku błędów prawicy, nie mamy czasu, aby powiedzieć dlaczego, ale to właśnie prawica scementowała tak egzotyczną koalicję. I endecja się przestraszyła, że ta koalicja sformuje gabinet i zacznie rządzić Polską, spychając endecję, która zebrała jednak najwięcej głosów, jej wynik był znacząco lepszy, niż innych ugrupowań. Tamte demonstracje nienawiści urządzano też po to, aby pokazać, że bez prawicy rządzić Polską się nie da.

Prędzej Polska spłynie buntem, niż będą rządzić inni. Ta strategia przyniosła śmierć prezydenta, uruchomiła ludzi słabych, biorących hucpę polityczną za prawdę objawioną, a w kilka miesięcy potem endecja sięgnęła po władzę. Endecji udało się tę koalicję prezydenta zniszczyć, zdążyła jeszcze tylko wybrać następcę Narutowicza, prezydenta Wojciechowskiego.

To powinna być dla nas ogromna przestroga, że nie można powtórzyć tego samego scenariusza, a jak widzę komentarze, płynące zwłaszcza z prawej strony, które chyba i druga strona jest w stanie przyjąć, tę strategię „w imię spokoju społecznego”, to rzeczywiście prezydent Adamowicz zginie dwa razy. Raz z ręki mordercy, a drugi raz w wyniku niewyciągnięcia z tej śmierci wniosku. Z tym że sytuacja o tyle się różni, że o ile w II RP już takiego mordu nie było, to uważam, że tym razem, bardzo bym nie chciał, ale jeżeli wejdziemy w scenariusz naszych pradziadów, to mogą być następne takie mordy.

Prezydenci trzech miast wystosowali apel do wszystkich prezydentów i burmistrzów, aby w dniu pogrzebu Pawła Adamowicza zorganizowali w każdej miejscowości „możliwość spotkania się na centralnym placu” i zapalania zniczy. – Aby ci wszyscy, którzy nie będą mogli być w Gdańsku, u siebie, we własnej miejscowości, mogli się ze sobą spotkać – mówił podczas konferencji prasowej Rafał Trzaskowski. Razem z prezydentem Warszawy wystąpili prezydenci Sopotu i Poznania. Zadeklarowali, że po ostatnich wydarzeniach nie chcą ochrony, ale powrotu do normalności.

„To moment, kiedy wszyscy powinniśmy być razem”

„Żegnamy Pawła Adamowicza, Prezydenta Miasta Gdańska, wspaniałego człowieka, wielkiego samorządowca, naszego Przyjaciela z Unii Metropolii Polskich i Związku Miast Polskich. Apelujemy do włodarzy wszystkich samorządów, aby w czasie sobotnich uroczystości pogrzebowych umożliwili swoim mieszkańcom zebranie się na centralnych placach swoich miast i zapalenie zniczy. W obecnej sytuacji jedynie nasze myśli i wsparcie duchowe są w stanie wesprzeć Rodzinę i mieszkańców Gdańska. Niech ten okres żałoby będzie czasem zadumy, spokoju i zastanowienia” –  czytamy w apelu trzech prezydentów miast: Warszawy, Sopotu i Gliwic.

– Sobota, godz. 12, to jest taki moment zadumy, żeby każdy prezydent, każdy samorządowiec, każdy burmistrz zapewnił w swojej miejscowości możliwość spotkania się na centralnym placu. Aby ci wszyscy, którzy nie będą mogli być w Gdańsku, u siebie, we własnej miejscowości, mogli się ze sobą spotkać – mówił podczas konferencji prasowej Rafał Trzaskowski. Według niego „to jest taki moment, kiedy wszyscy powinniśmy być razem”.

W konferencji prasowej przed siedzibą PO w Warszawie uczestniczyli także prezydenci Sopotu Jacek Karnowski i Poznania Jacek Jaśkowiak.

„Był jednym z twórców samorządów”

Prezydent Sopotu apeluje do wszystkich miast i gmin, „aby zastanowić się, jak uhonorować zmarłego tragicznie prezydenta Gdańska”. Chce także, aby jego przesłanie o wolności, solidarności, otwartości wprowadzić do szkół.

– Wielu samorządowców zastanawia się, co dalej, i dlatego też wystosowaliśmy dzisiaj apel o to, żeby zastanowić się nad tym, jak godnie, w każdym mieście, w każdej gminie uhonorować naszego przyjaciela, prezydenta Paweł Adamowicza. Był jednym z twórców samorządów, nie tylko w Gdańsku, ale i w Polsce – mówił Jacek Karnowski.

Pogrzeb Pawła Adamowicza odbędzie się w sobotę o godz. 12. Prezydent Gdańska zostanie pochowany w Bazylice Mariackiej w Gdańsku. Sobota będzie dniem żałoby narodowej.

Od czwartku od godz. 17 w Europejskim Centrum Solidarności przez 24 godziny będzie wystawiona trumna prezydenta Gdańska. Stamtąd w piątek wyruszy pochód, który odprowadzi ją ulicami miasta do Bazyliki Mariackiej.

„Nie chcemy ochrony, tylko normalności”

Czy prezydenci Warszawy, Sopotu i Poznania rozważają możliwość otrzymania ochrony? – My, samorządowcy, nie chcemy ochrony, chcemy normalności tak, by prokuratura i CBA nie robiły z nas malwersantów, a media publiczne nas nie szkalowały – odpowiadał prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

Prezydent Poznania zapowiedział, że odwoła się od umorzenia przez prokuraturę postępowania w sprawie „politycznych aktów zgonu” wydanych przez Młodzież Wszechpolską m.in. jemu i zamordowanemu prezydentowi Gdańska. Prokuratorzy uznali, że akty były formą krytyki i nie zawierały gróźb czy nawoływania do nienawiści.

– Paweł nie zdążył podpisać tego odwołania, ja mam je teraz przed sobą i ponieważ jestem jednym z pokrzywdzonych, złożę odwołanie od postanowienia prokuratury – zapowiedział Jaśkowiak. W swoim odwołaniu chce wykorzystać tezy, które przygotował prezydent Gdańska.

– Jeśli prokuratura nie podejmie działań w tego rodzaju sprawach, to niedługo mogą się pojawić w przestrzeni publicznej polityczne wyroki śmierci, które także, zgodnie ze stanowiskiem prokuratury, trzeba będzie odczytywać przez pryzmat wolności słowa i wyrażania poglądów politycznych jako zjawiska co najwyżej naganne, a nie przestępstwo – mówił na konferencji prasowej Jaśkowiak, cytując odwołanie Pawła Adamowicza.

Zabójstwo polityka nie powoduje w „Prezesie” żadnych reperkusji emocjonalnych

Co miałoby oznaczać brak prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego podczas minuty ciszy w Sejmie na cześć zamordowanego Pawła Adamowicza?

A po niej na salę obrad wszedł demonstracyjnie wraz z rzecznik Beatą Mazurek i marszałkiem Ryszardem Terleckim. Zestaw osób piastujących dane funkcje jest znamienny. Powstaje zatem pytanie: co kierowało prezesem? Strach, brak wychowania, demonstracja polityczna?

Wszystko po trochu, ale najwięcej demonstracji. Zabójstwo polityka nie powoduje w Kaczyńskim żadnych reperkusji emocjonalnych, a jedynie podkreślenie własnego wywyższenia ponad zdarzenie, „myślcie duszyczki, co to miałoby znaczyć, bo nieodgadnione są moje zamiary”, taka jest wola pana K., dla pospólstwa nie do pojęcia.

Tak zachowuje się bufon autokrata, którego ego rozrosło się do nieogarniętych rozmiarów. A przecież w tym momencie mógłby rozpocząć się nowy rozdział współczesnej historii polskiej, spuszczania złej atmosfery ze sfery publicznej. Kaczyński wcale nie musiałby się kajać, wystarczyłyby okrągłe słowa dla Adamowicza, którego zabiła nienawiść, bo to ona podniosła rękę z nożem zabójcy na finale WOŚP w Gdańsku.

Nie padły żadne słowa, bożek Idol Kaczyński celowo nie zdążył na minutę ciszy. Niektóre środowiska opozycyjne proponują, aby przerwać spiralę nienawiści w ten sposób, iż bezwarunkowo i radykalnie się wybacza, zastosować formułę polskich biskupów sprzed pięćdziesięciu lat: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie!”.

Lecz to wymaga konkretnego adresata. Kim poczuliby się pisowcy i sam prezes, gdyby to do nich skierowano podobne słowa? Niemcami? Tak! Ależ to by ich rozjuszyło, a ponadto bezwarunkowe przebaczenie postawiłoby nas w roli Chrystusów, a ich Judaszów, Barabaszów, ciemnej mocy. Rozjuszenie PiS pewne.

Grzegorz Schetyna ma rację: Pawła Adamowicza zabiła nienawiść obłąkana, dobrze zorganizowana, sączona z tub propagandowych PiS. A więc nie tędy droga, aby bezwarunkowo przebaczać, tak mogą postępować instytucje przestrzegające procedur prawnych i uznające vox populi.

Bożek Kaczyński wszedł na salę obrad Sejmu w asyście swoich archaniołów, on nie przejmie się śmiercią następnych osób po Adamowiczu, ani kajaniem się przebaczających ofiar, bożkowi można tylko odebrać jego lud, odebrać poprzez dialog, debatę. I tego boi się każdy bożek – otwartości. Powietrze wolności, demokracji, prawa zabija każdego dyktatora.

Kaczyński: Gardzi ludźmi. Brzydzi się przeciwnikami. Nienawidzi wrogów. Taki człowiek rządzi obecnie Polską.

Jedna odpowiedź do “Zachowanie Kaczyńskiego w Sejmie to odmowa odpowiedzialności za rynsztok, który się stworzyło w kraju. Zamach na Adamowicza 8”

  1. Hairwald 17 stycznia 2019 @ 06:29 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Kaczyński to mityczna plaga egipska, która została nam zesłana, niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: