Zamach na Adamowicza (6) w czwartym roku festiwalu nienawiści

16 Sty

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak złoży zażalenie na decyzję prokuratury w sprawie umorzenia postępowania wobec Młodzieży Wszechpolskiej. Narodowcy wystawili „akty politycznego zgonu” dla 11 prezydentów miast, bo opowiedzieli się za przyjęciem uchodźców. Włodarze miast podpisali  „deklarację prezydentów o współdziałaniu miast Unii Metropolii Polskich w dziedzinie migracji”.

Decyzję prokuratury odebrałem w dniu śmierci Pawła. Chciał zaskarżyć tę decyzję, ale nie zdążyłZrobię to ze względu na szacunek dla Pawła Adamowicza i pamięć o nim – powiedział Jaśkowiak. O tym, że prezydent Paweł Adamowicz zamierzał odwołać się od tej decyzji w artykule „Gdańska prokuratura też odpuszcza Młodzieży Wszechpolskiej”.

Pod decyzją o umorzeniu śledztwa podpisał się prokurator Mariusz Skwierawski z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście. Uznał, że publikacja „aktów zgonu politycznego” nie była groźbą wobec samorządowców. Nie doszło też do znieważenia „grupy ludności z powodu jej przynależności narodowej, rasowej, wyznaniowej, etnicznej”, chociaż wszechpolacy pisali o „siejących terroryzm imigrantach z Bliskiego Wschodu”. Prokurator stwierdził, że nie jest to nawoływanie do nienawiści, a jedynie „wyrażanie poglądów na temat polityki migracyjnej”.

Bezczelny Lewak:

Oskarżam .

. w Poranku u Piotra Kraśki

Wśród obłudnych apeli, żeby nie rozgrywać sprawy napaści na prezydenta Gdańska politycznie, PiS już zaczął ją tak właśnie rozgrywać.

Wpisy posłanki Pawłowicz, obwiniające za tę tragedię Jerzego Owsiaka i WOŚP, zniknęły z Twittera już po kilku godzinach. Podobnie jak kilka agresywnych wpisów rzeczniczki PiS Beaty Mazurek, jak choćby ten: – „Marzę, by dorżnięto polityczną watahę, im szybciej, tym dla nas wszystkich lepiej” z 19 listopada 2013 roku.

Zbigniew Ziobro, twarz i usta bezprecedensowej, oszczerczej i brutalnej nagonki na sędziów, po której na cud zakrawa, że żadnemu z nich nie stała się krzywda, nagle spokorniał, przeprowadzając niezwykle profesjonalną i rzeczową konferencję prasową. Paweł Szefernaker, jeden z najagresywniejszych werbalnie polityków tej partii, zaapelował o propaństwową dyskusję, a Andrzej Duda wielokrotnie posługujący się językiem nienawiści wobec oponentów politycznych zaprosił liderów opozycji do wspólnego marszu przeciwko przemocy.

Oczywiście, wiarygodność tych ruchów jest zerowa, ponieważ jedynym językiem, jaki naprawdę się liczy, są czyny. A nie można brać poważnie podobnych posunięć partii, nadal zatrudniającej rzeczniczkę, deklarującą zrozumienie dla przestępców, którzy pobili działacza KOD w Radomiu. Partii, od lat tolerującej język Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. Partii, która nadzorując prokuraturę. nie widzi problemu w działalności Jacka Międlara, wielokrotnie podżegającego do przestępstw i zabójstw. Partii – legitymizującej hasła typu „Śmierć wrogom ojczyzny”. Partii, której prezes wrzeszczy z mównicy sejmowej, bez żadnego trybu, że opozycja to „zdradzieckie mordy, które zamordowały mu brata” i wreszcie partii zatrudniającej w TVP Cezarego Gmyza, piszącego w internecie tak: – „Odnoszę wrażenie, że PiS mogłoby jeszcze trochę wzrosnąć, gdyby zdecydował się na lekki wpierdol” [pisownia oryginalna], a w rządowej prasie, sponsorowanej reklamami ze spółek skarbu państwa, publicystę Rafała Ziemkiewicza, tweetującego: – „Ja też uważam, że taniej byłoby tych blokujących hołociarzy odstrzelić, ale nie można tak”.

Nie można też wierzyć namaszczonemu przez PiS prezydentowi, który nie tylko często używa mowy nienawiści, ale nie miał oporów przed pójściem na czele marszu „niepodległości”, zorganizowanego i legitymizującego przez nacjonalistów i przemocowców.

PiS ani jednym swoim czynem nie udowodnił, że szanuje prawo innych do swobodnego wyrażania poglądów i kulturę dyskusji. Udowodnił zaś wiele razy, że jest jedyną po 89 roku partią polityczną, która z systemowej, zorganizowanej przemocy i pogardy, werbalnej i instytucjonalnej, uczyniła skuteczne narzędzie do wygrywania wyborów i mobilizowania swoich wyborców, nie licząc się z tym, że to rujnuje obyczaje i prawo i doprowadza Polaków na skraj wojny domowej.

Mimo to na razie wiele wskazuje na to, że PiS stara się przejąć polityczną kontrolę nad sytuacją, która, przy całym swoim tragizmie, przy odrobinie autorefleksji z ich strony, mogłaby posłużyć czemuś dobremu: prawdziwej, rzetelnej, opartej na prawdzie ogólnonarodowej debacie o tym, jak wielką rolę w podżeganiu do przestępstw pełnią partie i politycy, którzy dezawuują i odczłowieczają swoich oponentów, odmawiając im prawa do godności i życia, przyzwoitości i patriotyzmu tylko z powodu odmienności poglądów. I o tym, jak realnie karać i ograniczać takie zachowania.

PR-owy przekaz PiS brzmi: „nie upolityczniajmy tej tragedii”. Przekaz absurdalny, gdy wziąć pod uwagę wyłącznie fakty, bo przecież nie mówimy o sytuacji, która wydarzyła się w gdzieś w odległej galaktyce, w apolitycznym i bezstronnym otoczeniu. Mówimy o sytuacji następującej: przestępca wchodzi na scenę WOŚP – fundacji bezpardonowo, agresywnie i kłamliwie atakowanej i zohydzanej od tygodni w publicznych mediach i przez prawicowych polityków. Atakuje polityka  jednoznacznie kojarzonego z PO. Po dokonaniu przerażającej zbrodni krzyczy „Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego Adamowicz musiał zginąć”.

Ta sytuacja już jest polityczna i stwierdzenie tego jest stwierdzeniem prostego faktu, odnotowaniem rzeczywistości. Nie można niczego „upolitycznić”, stwierdzając fakt.

Na szerokie interpretacje i polemiki będzie jeszcze dużo czasu po pogrzebie prezydenta Pawła Adamowicza. Jednak jedno jest już bezsporne: nie tylko nienawiść zabija moralnie, mentalnie, cywilnie, a czasem fizycznie, ale także nieudolność tych wszystkich – nas wszystkich! – którzy powinniśmy sprzeciwiać się złu, nasza bezczynność, strach i w wielu sytuacjach niezdolność do mówienia jak jest, nawet w obliczu najtwardszych faktów.

Mam wielką nadzieję, że to się zmieni, ponieważ po politycznym zabójstwie prezydenta Adamowicza nie możemy pozwolić sobie na to, żeby siedzieć cicho i  nie mówić wprost o oczywistościach: o tym, że atmosferę wrogości i przyzwolenia na przemoc stworzyły nie krasnoludki, tylko konkretni ludzie, z konkretnej partii, żerujący politycznie na nienawiści, nacjonalizmie i przemocy. A organizując marsze milczenia, musimy pamiętać, że to nie milczenie na temat tego, co od lat dzieje się w Polsce nas wyzwoli, a prawda. Dla naszego własnego dobra, upolitycznijmy tę tragedię w najlepszym znaczeniu tego słowa.

Waldemar Mystkowski pisze o dążeniu polityki polskiej do najgorszego.

Chciałoby się wierzyć, że śmierć prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza czegoś nas nauczy. Byłem sceptyczny po śmierci Jana Pawła II i katastrofie smoleńskiej. Czy można dzisiaj mieć inne oczekiwania?

Mamy prawo do złudy, ale by na niej coś budować, potrzeba rzeczywistych czynów, a nie obrony tylko swojej pozycji, iż ma się rację. Nie możemy zwalać na historię, która z nami kiepsko się obeszła, bo jako naród do tego dopuściliśmy. Nie jest dzisiaj usprawiedliwieniem nieumiejętność debaty – tego najważniejszego mechanizmu demokracji, w której ucierają się racje i powstają kompromisy.

Już, już wydawało się, że dokonał się ten cud demokratycznej agory w czasach Solidarności 80-81, ale dzisiaj widzimy, że to działo się w enklawie, w otoczonej twierdzy. Byliśmy tylko skazani na siebie i mechanizmy dopuszczające różne racje były warunkiem przetrwania.

Dzisiaj możemy wszystko, lecz z tego wszystkiego wybieramy złe rozwiązania, zamknięcie, ucieczkę od nowoczesnych wyzwań. Definiujemy się przez wrogów, a nie przyjaciół. Tu i teraz winę ponosi jedna opcja polityczna – nie zwalnia nas to jednak z szukania wyjścia z tego mroku, w który weszliśmy bądź zostaliśmy wepchnięci.

Śmierć prezydenta Gdańska Adamowicza powinna być dzwonem na trwogę, bo może nie być ostatnią. Śluza została otwarta, którą mogą popłynąć kolejne ofiary. Jeżeli tego nie przetrawimy w debatach, we wspólnym uczestnictwie, niekoniecznie z udziałem polityków, to pozostanie wziąć się za łby.

Inercją polityczną stron zmierzamy do wojny domowej, a po niej ktoś albo swój, weźmie nas za mordę. Złe emocje degradują społeczeństwo, cofają aspiracje. Wychodźmy sobie naprzeciw i wołajmy o prawo, które ma powstrzymać inspiratorów morderczych czynów. Adamowicz padł z ręki takiej właśnie kalumni, którą morderca – niezrównoważony? a który morderca jest zrównoważony? – przekuł w krwawy czyn. Niech on nie rozleje się dalej i wszerz, bo to nam grozi. Nie załatwią tego żadne modlitwy, ale słowa porozumień, kompromisów, a jak potrzeba wybaczeń, bo to jest siła, która buduje.

Jedna odpowiedź do “Zamach na Adamowicza (6) w czwartym roku festiwalu nienawiści”

  1. Hairwald 16 stycznia 2019 @ 08:17 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Jeśli PiS zachował choć miligram przyzwoitości, osoby odpowiedzialne za poniedziałkowe wydanie „Wiadomości” oraz prezes TVP Jacek Kurski nie powinni pozostać na stanowiskach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: