Zamach na Adamowicza 4

14 Sty

 

– Dzwonili do mnie dziennikarze z pytaniem, czy może po tym wszystkim otrzeźwiejemy. My już trzeźwieliśmy dwa razy: po śmierci papieża i po Smoleńsku. Trwało to kilka dni. Nie mam żadnej nadziei – stwierdził Antoni Pawlak, który przez wiele lat był rzecznikiem Pawła Adamowicza.

Paweł Adamowicz nie żyje. Prezydent Gdańska miał 53 lata. Zmarł w szpitalu, kilkanaście godzin po ataku, do którego doszło podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Paweł Adamowicz został zaatakowany przez 27-letniego Stefana W., który zadał mu kilka ciosów nożem.

– Straciliśmy jednego z najwybitniejszych gospodarzy miast, który z prowincjonalnego Gdańska uczynił europejską metropolię. Utraciliśmy wielkiego marzyciela, który swoje marzenia potrafił wcielić w życie. On pod koniec roku wymyślił ideę Europejskiego Centrum Solidarności. Wtedy wszyscy kazali mu się puknąć w czoło, dziś jest ono jednym z jego największych pomników – tak wspominał Pawła Adamowicza Antoni Pawlak, który w latach 2007-2017 był rzecznikiem prasowym prezydenta Gdańska.

Jak mówił, Adamowicz fascynował go jako „fantastyczny gospodarz miasta”. Dlatego chciał dla niego pracować. – Zdecydowałem się, chociaż zaproponował mi niską pensję. Bo innej nie mógł zgodnie z zasadami obowiązującymi w urzędzie – mówił Pawlak. Nim objął stanowisko rzecznika, przez rok był doradcą Pawła Adamowicza ds. kultury.

Obecnie Antoni Pawlak pracuje jako doradca prezydenta Gdańska i główny specjalista w kancelarii prezydenta miasta.

„Przemoc fizyczną zawsze poprzedza agresja słowna”

Jak mówił gość TOK FM, Paweł Adamowicz nie był rozpieszczany przez dziennikarzy. – W ostatnich latach to się ewidentnie nasiliło. Krzysztof Leski robił analizę „Wiadomości” TVP. Przez ostatnie dwa lata materiałów publicystycznych oskarżających Adamowicza o różne przestępstwa było ponad 100. Na zewnątrz znosił to dobrze. Co się dzieje w środku w człowieku, trudno powiedzieć. Parę razy wydawało mi się, że pęknie. Że się rozsypie, nie da sobie rady. A on nie pękał, parł do przodu. Ja nie wiem, czy bym tak potrafił – komentował Pawlak.

Współpracownik Pawła Adamowicza podkreślił, że przemoc fizyczną zawsze poprzedza agresja słowna. – Często słowo może zabić. Ta atmosfera, mowa nienawiści, przyczyniły się do tego (co się wydarzyło w niedzielę 13 stycznia) – mówił. I dodał: – Dzwonili do mnie dziennikarze z pytaniem, czy może po tym wszystkim otrzeźwiejemy. My już trzeźwieliśmy dwa razy: po śmierci papieża i po Smoleńsku. Trwało to kilka dni. Nie mam żadnej nadziei.

Antoni Pawlak podkreślił, że nawet to, co wydarzyło się wczoraj, nie otrzeźwiło tych najbardziej zacietrzewionych. – Na którymś z prawicowych portali w komentarzach ludzie pisali, że robią zbiórkę na adwokata dla tego człowieka, który zaatakował Adamowicza nożem. Cieszą się, że „ten aferzysta z PO dostał to, na co zasłużył”. Przypomniało mi się, że ludzie na pogrzeb prof. Bronisława Geremka przyszli z transparentem: „Dziękujemy ci Boże, że go od nas zabrałeś”. Jest tak nieprawdopodobne zdziczenie obyczajów, że obawiam się, że już tego nie opanujemy. A w każdym razie nie w naszym pokoleniu – ocenił w rozmowie z TOK FM.

– Był człowiekiem niezwykle otwartym, co rodziło mu wrogów. Był jednym z tych prezydentów, którzy w chrześcijańskim duchu gotowi byli przyjmować uchodźców – wspomina Pawła Adamowicza Janusz Lewandowski, europoseł PO. Prezydent Gdańska zmarł w wieku 53 lat w wyniku ran odniesionych w niedzielę.

Łukasz Kijek, Gazeta.pl: Nie żyje Paweł Adamowicz. To bardzo bolesna wiadomość. Nie tylko dla samych gdańszczan, ale przede wszystkim dla jego przyjaciół. Jak zapamięta Pan Pawła Adamowicza?

Janusz Lewandowski, europoseł PO, przyjaciel Pawła Adamowicza: Żegnam wieloletniego przyjaciela, który był wśród najmłodszych założycieli Kongresu Liberałów. Bliżej poznałem go jako organizatora strajków studenckich jeszcze w latach 80. na Uniwersytecie Gdańskim. Gdańsk żegna nie prezydenta, ale prawdziwego gospodarza miasta. Paweł dojrzewał poprzez te wszystkie kadencje. On odmienił miasto, Gdańsk jest znowu nad Motławą, jest niezwykle żywym, kolorowym, europejskim miastem. Człowiek, który odmienił oblicze Gdańska zasługuje na pomnik.

Okoliczności jego śmierci są irracjonalne. To powinien był być dzień radości, poczucia wspólnoty i to samo w sobie świadczy, że jest jakaś duszna atmosfera w Polsce, która rodzi nienawiść, irracjonalne akty nienawiści. Gdy rozmawiamy, jestem w drodze do Strasburga, gdzie jest świeże wspomnienie aktu terroryzmu z grudnia. Młody człowiek, drobny kryminalista, zabijał ludzi, bo się sfanatyzował. To jest coś bardzo niebezpiecznego.

Ten klimat nienawiści, dzielenie Polaków, odbierania polskości, dzielenie na lepszych i gorszych, on rodzi akty przemocy. Ja sam otrzymywałem wiele pogróżek (dotyczących – red.) śmierci. Wizerunki moich koleżanek i kolegów były pokazowo wieszane na Śląsku na szubienicy i prawdopodobnie nie wyciągnięto z tego żadnych konsekwencji. To jest kolejne i moim zdaniem ostatnie ostrzeżenie, że coś bardzo niebezpiecznego rodzi się w Polsce.

Paweł Adamowicz zarządzał Gdańskiem od ponad 20 lat. Gdańsk stracił kogoś więcej niż tylko samorządowca. Jaki ślad zostawił prezydent Adamowicz w mieście?

On był od samego początku człowiekiem nadzwyczaj spokojnym, co zdarza się ludziom wysokim, ja nazywałem go niewymiarowym. Świadom swych rosnących kompetencji rozwiązywał problemy i nie wyżywał się na swych współpracownikach, gdy pojawiały się kłopoty. Na początku był aż za spokojny, bo miał ksywę „Budyń”, ale szybko przestał być „Budyniem” i został bardzo energicznym prezydentem, który zrobił przełomowe inwestycje. On potrafił podejmować decyzje, miał odwagę decyzyjną. Gdańsk jest innym miastem po Adamowiczu.

Czego będzie Panu najbardziej brakowało?

Wszystkim będzie nam brakowało bardzo dobrego gospodarza. Nie jest łatwo odmienić miasto, które ma świetną tradycję i pamięć historyczną, pamięć Solidarności, w miasto prawdziwie europejskie. Takich gospodarzy jest niewielu, to był prawdziwy talent.

A oprócz tego przyjaźń. Nigdy nie było między nami różnicy zdań co do tego, jaką drogą powinna iść Polska czy Gdańsk. Był człowiekiem niezwykle otwartym, co rodziło mu wrogów. Był jednym z tych prezydentów, którzy w chrześcijańskim duchu gotowi byli przyjmować uchodźców. To przecież też wymagało odwagi, ale to jest chrześcijańskie, w przeciwieństwie do tych, którzy manifestują swoją religijność w kościołach, ale ani kobiet z dziećmi, ani ofiar wojny nie chcą wpuścić do naszego kraju.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

<span>%d</span> blogerów lubi to: