Zamach na Adamowicza 2

14 Sty

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem na scenie WOŚP podczas wieczornego „Światełka do Nieba”. Obrażenia były tak poważne, że musiał być reanimowany na miejscu, potem przewieziony został do szpitala, gdzie natychmiast trafił na salę operacyjną. Napastnikiem jest 27-letni mieszkaniec Gdańska, według doniesień medialnych karany wcześniej za napady na banki. Po ataku miał krzyczeć ze sceny do mikrofonu, że siedział niewinny w więzieniu. „Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz” – można było usłyszeć.

Atak na prezydenta

O 19.55 podczas Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku na scenę wbiegł 27-letni mieszkaniec Gdańska. Ugodził nożem prezydenta Pawła Adamowicz. Przez kilka minut po ataku napastnik miał krzyczeć ze sceny: „Halo! Halo! Nazywam się Stefan, siedziałem niewinny w więzieniu, siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz”.

Jak podają media, napastnik był wcześniej karany za napady na bank. Po obezwładnieniu przez ochroniarzy został zatrzymany przez policję.

Rannego prezydenta przewieziono do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Magdalena Skorupka-Kaczmarek, rzecznik prezydenta Gdańska, parę minut po 22.00 przekazała informację, że stan prezydenta jest ciężki, trwa cały czas operacja. Prosiła o myśli i modlitwę za prezydenta.

Kilkanaście minut później prezydent Andrzej Duda za pomocą Twittera przekazał informację o stanie zdrowia Pawła Adamowicza:

Przed północą Jakub Kraszewski, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, poinformował: – Prezydent dotarł do nas z poważnymi obrażeniami, trwa operacja, stan pana prezydenta jest ciężki. Walczymy, ściągnęliśmy najlepszych specjalistów.

Owsiak: Nie dzielmy się, nie idźmy tą drogą

Kilkadziesiąt minut po ataku głos zabrał Jurek Owsiak. – W tym kraju od trzech lat tak się zakręciliśmy, że nie możemy uszanować nawet takiego dnia jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. To jest momentami dziki kraj. Nie róbcie tego. Nie można przemocą walczyć z przemocą. Weźcie to sobie do serca – mówił Jurek Owsiak kilkadziesiąt minut po ataku.

– Dzisiaj na krótko zatrzymaliśmy finał, bo scenariusz napisało życie. Panie prezydencie Gdańska, jesteśmy z panem. Czuwamy nad pana zdrowiem – mówił Owsiak.

Informacja o ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza trafiła na czołówki europejskich i światowych mediów. Na wczorajsze wydarzenia zareagowali również światowi politycy.

Świadkami ataku na prezydenta Gdańska były tysiące ludzi – pisze polski korespondent brytyjskiego dziennika „The Guardian” i podkreśla, że napastnik wdarł się na scenę podczas kulminacyjnego punktu koncertu charytatywnego. BBC dodaje, że Paweł Adamowicz jest w ciężkim stanie i przeszedł pięciogodzinną operację. Informuje również, że napastnik – 27-latek z przeszłością kryminalną – został już zatrzymany.

„The New York Times” przypomina z kolei, że Adamowicz rządzi w Gdańsku od 1998 roku i ostatnio wyborcy ponownie przedłużyli mu mandat. Nowojorski dziennik zaznacza przy tym, że prezydent Gdańska opowiada się za prawami mniejszości i aktywnie je wspiera.

O ataku na Pawła Adamowicza piszą też politycy. „Jestem wstrząśnięty brutalnym atakiem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Modlę się i mam nadzieję, że wyjdzie z tego” – napisał na Twitterze wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Frans Timmermans. „Życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia i wyrażam solidarność z miastem, którym rządzi, jego rodziną i zwolennikami” – podkreślił z kolei burmistrz Londynu, Sadiq Khan.

Atak na Pawła Adamowicza w czasie finału WOŚP

Paweł Adamowicz został dźgnięty w czasie finału WOŚP w Gdańsku. Gdy odliczano czas do „Światełka do nieba”, na scenę wtargnął uzbrojony w nóż mężczyzna. Podbiegł do prezydenta Gdańska i uderzył go. Potem przez chwilę spacerował po scenie, by podejść znów do Adamowicza i wziąć mikrofon. 27-latek został zatrzymany.

Prezydent Gdańska, z ranami serca, przepony i narządów jamy brzusznej, został przewieziony do szpitala, gdzie przeszedł pięciogodzinną operację. Lekarze przyznają, że jego stan jest bardzo ciężki i deklarują, że kluczowe będą najbliższe godziny. Gdańskie centrum krwiodawstwa apeluje o oddawanie krwi, zwłaszcza grupy 0Rh-. 

Jacek Taylor – przyjaciel w Poranku u

Tutaj także >>>

Kraje bez przyjaciół, odgradzające się i odgrażające się sąsiadom, rzadko rosły w siłę, a bardzo często znikały z mapy świata.

Spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z Matteo Salvinim, włoskim wicepremierem i szefem MSW, wzbudziło spore zainteresowanie nie tylko krajowej opinii publicznej. Jarosław Kaczyński to przecież ostatnio zagorzały zwolennik obecności Polski w Unii Europejskiej i odwieczny przeciwnik rozwijania życzliwych relacji z Rosją. Salvini natomiast jest szefem współrządzącej Włochami eurosceptycznej Ligi Północnej, która ma podpisaną umowę o współpracy z putinowską Jedną Rosją, a sam na Placu Czerwonym pozował w koszulce z wizerunkiem prezydenta Putina.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek wyjaśniała, że obu panom bardziej chodziło o relacje ekonomiczne rozkwitającej Polski z trzecią gospodarką Unii niż o jakieś sprawy wynikające ze wspólnej obecności w UE, a tak w ogóle, to „po spotkaniu JK z Matteo Salvinim opozycję opanowała histeria, a komentarze sięgają granic absurdu”. Bez znaczenia był dla niej fakt, że Kaczyńskiemu towarzyszyli w rozmowach tacy euroentuzjaści jak wicemarszałek Senatu Adam Bielan, europoseł Tomasz Poręba, prof. Ryszard Legutko oraz minister Anna Maria Anders. Witold Waszczykowski oświadczył, że podczas tego spotkania ludzi z dwóch rzekomo przeciwległych biegunów „nie zapadły żadne ustalenia dotyczące sojuszy po wyborach do Parlamentu Europejskiego”, chociaż zapadły, bo włoskie media podały, że poruszono także temat współpracy przed wyborami do Europarlamentu i stworzenia sojuszu partii prawicowych i konserwatywnych już po wyborczym rozstrzygnięciu. Ta kwestia ma być rozwinięta na wiosnę podczas spotkania we Włoszech, w którym ma uczestniczyć premier Mateusz Morawiecki.

Mniejsza o pokrętną narrację, ważniejsze jest pytanie o nasza europejską przyszłość. Możemy być pewni, że aż do wyborów PiS nie narazi się większości Polaków optujących za aktywnym uczestnictwem Polski w Unii Europejskiej. Owszem, unijne flagi zniknęły kiedyś z Urzędu Rady Ministrów, ale tylko dlatego, że poszły do prania, a te z pałacu prezydenckiego podobno się wyłopotały. Teraz są nowe flagi i nowe komentarze. Wojna o Puszczę Białowieską była niepotrzebna, żądania reparacji wojennych to tylko nadgorliwość, a ustawa o Sądzie Najwyższym jest chwilowym nieporozumieniem. Możemy być pewni, że do wyborów Kaczyński nie otworzy nowego frontu wojny z Europą. Równocześnie jednak możemy być pewni, ze PiS przy każdej okazji będzie podgryzał unijne władze, jątrzył wśród krajów Europy Wschodniej, wymachiwał hasłami godności narodowej, honoru, wolności i niezależności. Będzie sączył ideę Europy ojczyzn – luźnego związku silnych i samorządnych państw narodowych. Ideę dla Polski zabójczą.

Wyobraźmy sobie, że projekt Kaczyńskiego się ziści. Państwa silne staną się jeszcze silniejsze, państwa słabsze będą zabiegać o względy państw silniejszych, by nie wypaść ze wspólnego rynku. Już dziś Czechy i Słowacja deklarują, że nie interesuje ich wspólny front z Polską, bo wolą być w „trzonie” Europy. Nawet Orban pójdzie z tymi, od których może zyskać coś więcej niż kłopoty – tak jak wtedy, gdy głosował za przedłużeniem kadencji Tuska. A kiedy państwa Unii, zgodnie z ideą Kaczyńskiego, staną się bardziej integralne i wsobne, to w Europie ojczyzn rozbrzmiewać zacznie chór pytań: -Dlaczego nasi podatnicy mają wspierać kraje, które są nam nieprzychylne, wiecznie roszczeniowe i w dodatku niedemokratyczne? Czemu mamy dotować czyjeś durne, nieprzemyślane decyzje budżetowe? Czy musimy maczać palce i nasze euro w procederze kupowania głosów wyborców przez jedną partię o autorytarnych zapędach? Czemu mamy opłacać szalone przerosty kadrowe polskiej administracji, zwariowane pensje nieprofesjonalnych menedżerek, stałe premie, które „się należą”, imprezy ze striptizami w państwowych spółkach?

Ciąg dalszy łatwo sobie wyobrazić . Rośnie egoizm krajów unijnych, wpatrzonych we własny interes i coraz mniej zainteresowanych losem innych, ze szczególnym uwzględnieniem słabszych. Rośnie ostracyzm Polski głoszącej mit swojej godności, wielkości i siły, chociaż tak naprawdę produkuje zaledwie 3 procent unijnego PKB. Stajemy się zwolna bezradni i coraz bardziej bezbronni, ku uciesze wschodniego sąsiada…

Kaczyńskiego wizja Polski w Europie jest tak żałosna, że wydaje się nieprawdopodobne, by jakikolwiek polityk świadomie zmierzał do niechybnej kompromitacji, żenady i infamii. Coś musi zakłócać optykę tego człowieka o ambicjach przywódcy narodu. Tym czymś może być niepohamowana żądza pełnej władzy nad polskim społeczeństwem, która jest możliwa tylko wtedy, jeśli wdroży się totalitarne metody rządów, eliminując równocześnie zewnętrzną ingerencję i pozbawiając Unię wpływu na losy naszego kraju. Ale całkiem możliwe, że przyczyna jest mniej mroczna. Możliwe, że to tylko postępujący egotyzm Kaczyńskiego. Że to dziecięca fascynacja przywództwem, która rodzi fantasmagorie o jego własnym, znaczącym wpływie na światowe sprawy i prowokuje marzenia o rozstawianiu pionków na znacznie większej szachownicy. Objawy tej choroby widoczne były od dawna. Ostry jej atak nastąpił, gdy Kaczyński zawiadomił, że z pomocą anonimowego prawnika osobiście przygotowuje nowy, lepszy traktat unijny, który zastąpi obecne umowy, niesprawiedliwe i marnie napisane.

Jego choroba okazała się zaraźliwa. Rychło cała klasa rządząca żyć zaczęła złudzeniem, że kraj z opinią złośliwego, wiecznie naburmuszonego, histerycznego kurdupla, który sam siebie mianuje mądrym i rozważnym herosem, ma wystarczający autorytet, by przewodzić innymi i poprowadzić Europę ku lepszej przyszłości. Tym samym niepodporządkowanie się zamysłom polskiego przywódcy jest działaniem nierozważnym, egoistycznym i wrogim, a krytyczna opinia o metodach sprawowania władzy w Polsce jest dowodem przynależności do tajnej lewackiej międzynarodówki. Krytyka woluntaryzmu i sobiepaństwa prezesa Narodowego Banku Polskiego (o którym podobno w korytarzach NBP podśpiewują przerobioną Międzynarodówkę: „buc to jest nasz ostatni…”), okazała się bezprzykładnym szantażem lobby niemiecko-francuskiego, które chce wymusić na prezesie Glapińskim przystąpienie Polski do strefy Euro. Infekcja musiała już ogarnąć szerokie kręgi społeczeństwa, skoro tego rodzaju rozumowanie nie wywołało gromkiego śmiechu ani chóralnego wołania o szybką interwencję psychiatry.

Polskę pod rządami PiS czeka samotność. Liczne badania dowodzą, że w ludzkim świecie samotność jest groźna dla zdrowia i znacznie zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci. W świecie geopolityki samotność może mieć identyczne skutki. Kraje bez przyjaciół, odgradzające się i odgrażające się sąsiadom, rzadko rosły w siłę, a bardzo często znikały z mapy świata.

Waldemar Mystkowski pisze o konwencji partyjki Jarosława Gowina.

Czy wicepremier Jarosław Gowin będąc członkiem PO i rządu PO-PSL donosił Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak robił to Mateusz Morawiecki? Jeszcze nie pochwalił się delatorstwem, może ten atut trzymać na czarną godzinę.

Gowin znany jest z jednego pomysłu politycznego – deregulacji. Kiedyś chciał deregulować profesje i zawody, aby do ich wykonywania był łatwiejszy dostęp, szczególnie profesji prawniczych. Jak to w Polsce, skończyło się na szczytnych chęciach, czyli chciejstwie.

Jeszcze przed konwencją Porozumienia (jakby ktoś nie wiedział, jak nazywa się partyjka Gowina) wicepremier zderegulował wypadkowość limuzyn rządowych. W Krakowie doszło do kolejnego rozbicia auta przez Służbę Ochrony Państwa z pasażerem Gowinem.

Na samym początku konwencji miała miejsce kolejna deregulacja – deżurnalizacja. Fotoreporter „Gazety Wyborczej” Jakub Włodek został brutalnie wyrzucony z sali obrad ze świętoszkowatym słowem jednego z ochroniarzy: „Wyp…laj!” Gdy Gowin nawijał, powołując się na słowa ks. Tischnera i Jana Pawła II, iż Kraków przepojony jest „duchem wolności”.

Deregulacja dotyczy też Jarosława Kaczyńskiego, zaplanowano nieprzebycie prezesa PiS i się ono dokonało, może z tego powodu, że konwencja partyjki Gowina nie odbywa się 18. dnia każdego miesiąca, gdy przybywa prezes na Wawel, aby odwiedzić grób brata.

W programie partyjki Gowina występuje kolejna deregulacja, deglomeracja, która ma uwolnić energię miast, a wicepremier chce to uzyskać poprzez przeniesienie urzędów centralnych poza Warszawę. Słyszeliśmy już o tym kilka dni wcześniej od Anny Sobeckiej, która chciałaby kilka urzędów przenieść do Torunia, gdzie ma swoje biznesy Tadeusz Rydzyk. Sobecka najpewniej chciałby przenieść Ministerstwo Finansów, aby ojciec dyrektor nie pielgrzymował do stolicy za milionami. Czuję, że Gowin będzie się ze swoim pomysłem obejść smakiem, bo Wawelu nie trzeba przenosić, a Kaczyński i tak nie dojechał.

Czy Gowin chce też deregulować Unię Europejską? Freud pewnie tak by orzekł, albowiem Gowin był użyć zwrotu: „Polska  weźmie na siebie rolę strażnika wolności gospodarczej w Zjednoczonej Europie”. Kto zatem należałby do tej Zjednoczonej Europy? Używamy dalej Freuda – Gowin był powiedzieć: „Skoro Brytyjczycy za chwilę opuszczą UE…”. Po Brexicie i Polexicie utworzona zostanie ta prawicowa Zjednoczona Europa? Można też się uśmiać z tej wolności gospodarczej, bo PiS póki co nacjonalizuje, a to jest odwrotnością wolności.

Przemawiała też Beata Szydło. Nie wiadomo, co chciała przekazać, gdyż była premier ma zderegulowaną retorykę, nazywa się ona po prostu logoreą, słowotokiem. Ponoć deżurnalizacja reportera „Wyborczej” nastąpiła, gdy chciał zrobić fotkę byłej premier znanej z „sukcesu” 1:27.

Wiceminister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz ogłosiła program Energia Plus. Kilka dni temu ją już poznaliśmy poprzez używanie limuzyny rządowej do wożenia męża i dzieci. Energia z plusem jest sama w sobie pokracznością, bo w energii występuje plus i minus, a jak dodamy jeszcze jeden plus, to w ogóle nie popłynie prąd, bo nastąpi spięcie. Z Emilewicz wyszedł Freud, mianowicie zapewniała: „programy z plusem po prostu się udają”. Otóż nie udał się program Mieszkanie Plus.

Obawiam się, że Porozumieniu i koalicji pisowskiej wyjdzie na końcu ostateczna deregulacja – degeneracja.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Zamach na Adamowicza 2”

  1. Hairwald 14 stycznia 2019 @ 07:37 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    W Gdańsku doszło do politycznej zbrodni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: