Suski, Glapiński i antysemityzm. Pisowska zgnilizna

12 Sty

 „To się nie dzieje naprawdę. Marek Suski jako jeden z argumentów za reformą sądownictwa, powiedział, że „niektórzy sędziowie mają w ogródkach zakopane sztabki złota, nie wiadomo skąd” – napisał na Twitterze Patryk Michalski z RMF FM. Reporter powołuje się na oficjalne sprawozdanie Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i  Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego.

Jej przedstawiciele byli w Polsce we wrześniu ubiegłego roku w sprawie pisowskiej „reformy” wymiaru sprawiedliwości. Spotkali się z przedstawicielami rządu, opozycji, sędziami i organizacjami pozarządowymi.

Marek Suski, który – przypomnijmy jest szefem gabinetu politycznego premiera Morawieckiego – podczas spotkania z komisją z PE twierdził, że dlatego PiS reformuje sądownictwo, bo niektórzy sędziowie poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa są bardzo bogaci, nie wiadomo skąd mają te pieniądze oraz, że… zakopywali złoto w ich ogrodach.

Na jednak nie poprzestał. Jak wynika ze sprawozdania, Suski porównywał  reakcję instytucji unijnych na pisowską reformę do historycznych działań Moskwy. Te „rewelacje” padły na spotkaniu, w którym uczestniczyli także szef MSZ Jacek Czaputowicz i jego zastępca Konrad Szymański.

„Nie da się tego w sposób kulturalny skomentować” – podsumował na Twitterze jeden z internautów.

„PiS będzie bronił Glapińskiego jak niepodległości. Dowód? Sellin w Trójce wchodzi w idiotyczną narrację, że próba jego odwołania to „spisek w celu wprowadzenia euro w PL”. Niedawno sami pisowcy się z tej głupoty śmiali. A teraz to przekaz dnia” – napisał na Twitterze Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”. Przypomnijmy, że Jarosław Sellin to wiceminister kultury w rządzie PiS.

Wypowiedź Sellina sprowokowała więcej komentarzy na Twitterze. Prawicowa blogerka Kataryna napisała: – „Testowanie granic tolerancji elektoratu na obrażanie jego inteligencji”. – „Pan Sellin dawno temu dołączył do grupy, w której już jest Marszałek Karczewski – ludzi wydawałoby się niegłupich, którzy jednak zdradzają swoje prawdziwe „JA” przy pierwszej lepszej okazji”; – „A może Glapiński powiedział, że nie odejdzie choćby nie wiem co. I co mu zrobią? Kolejna wojna i ustawki ustaw w roku wyborczym? Opozycja by ich ukrzyżowała. Więc skoro nie mogą go odwołać to albo dadzą mu się samozaorać, równocześnie odcinając się od niego, albo go będą bronić…”; – „PiS, a raczej Kaczyński będzie bronił własnych 4 liter. Glapiński za dużo wie o nim, o Telegrafie, o innych interesach PC, a później PiS- u”.

Jeden z internautów porównał Sellina do europosła PiS Ryszarda Czarneckiego. – „Sellin przypomina obatela, też zna się na wszystkim”.

Prezes PiS, była premier, obecny szef rządu oraz ponad dwustu innych posłów tej partii mogło – według sędziego Igora Tuleyi – składać fałszywe zeznania w związku ze słynnym „posiedzeniem Sejmu” w Sali Kolumnowej w grudniu 2016 roku. Na początku zeszłego roku sędzia złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury – a ta odmówiła wszczęcia śledztwa. Teraz, w grudniu tę decyzję podtrzymał sąd – co zamyka tę sprawę. – Czuję niesmak i dyskomfort. W tym przypadku wali się autorytet wymiaru sprawiedliwości – mówi Onetowi sędzia Tuleya.

  • Latem 2017 roku warszawska prokuratura umorzyła śledztwo ws. „posiedzenia Sejmu” na Sali Kolumnowej
  • Tę decyzję zaskarżyła opozycja – sprawa trafiła właśnie do sędziego Tuleyi
  • Ten uznał, że śledztwo należy bezwzględnie przeprowadzić, jednak prokuratura – w maju 2018 – ponownie podjęła decyzję o jego umorzeniu
  • Wcześniej, w styczniu zeszłego roku sędzia Tuleya złożył do prokuratury zawiadomienie, dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa składania fałszywych zeznań przez ponad dwustu polityków PiS – o jego szczegółach poinformowała „Gazeta Wyborcza”
  • Także to śledztwo zostało umorzone – a w grudniu decyzję prokuratury podtrzymał radomski Sąd Rejonowy, na niejawnym posiedzeniu. Decyzja sądu jest ostateczna
  •  – Wciąż wierzę, że Polska jest państwem prawa jednak ta sprawa nie jest tego najlepszym przykładem – mówi Onetowi sędzia Tuleya

Magda Gałczyńska, Onet: Czołowi politycy PiS mieli – według złożonego przez pana zawiadomienia do prokuratury – składać fałszywe zeznania ws. swobodnego dostępu do Sali Kolumnowej w grudniu 2016 roku. Jak pan się teraz czuje, kiedy Sąd Rejonowy w Radomiu podtrzymał decyzję prokuratury o niewszczynaniu śledztwa w tej sprawie?

Igor Tuleya, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie: Szczerze? Czuję niesmak i dyskomfort. Powiem tak, wciąż głęboko wierzę, że Polska jest państwem prawa ale ten przypadek nie jest najlepszym dowodem na obronę tej tezy.

Ale gra jest skończona, decyzja sądu zamyka postepowanie w tej sprawie?

To prawda, decyzja radomskiego sądu jest ostateczna. Przynajmniej w obecnej rzeczywistości politycznej, bo w moim przekonaniu do tej sprawy należałoby kiedyś wrócić. Ja zrobiłem swoje, obowiązkiem sądu było złożenie zawiadomienia o przestępstwie, jeśli powstało podejrzenie, że politycy mogli składać fałszywe zeznania. A to akurat było ewidentne.

Że kłamali?

Jakie były materiały, wszyscy wiemy. Ja zadałem sobie trochę trudu, zawiadomienie do prokuratury było dość obszerne, liczyło ponad 60 stron. To był mój obowiązek, żeby tego tak nie zostawić.

Liczył pan na prokuraturę?

Nie, nie miałem złudzeń, żeby organy ścigania się nad tym pochyliły ale obowiązkiem sądu było zareagować i poinformować odpowiednie służby o możliwości popełnienia przestępstwa. No i przynajmniej pozostał ślad w naszych aktach. Być może będzie to ślad tylko dla historyków…

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki w śledztwie zeznał, że Sala Kolumnowa była celowo zorganizowana tak, by nie dopuścić posłów opozycji do stołu prezydialnego, by nie mogli przekroczyć trzeciej od tyłu linii krzeseł, i że był to świadomy zamysł. Z drugiej strony, cała „góra” PiS-u, łącznie w prezesem czy ówczesną premier zeznała, że posłowie opozycji mogli się po sali poruszać swobodnie i była możliwość, by zabrać głos. To jak prokuratura uznała, że posłowie być może skłamali, ale zrobili to nieświadomie. Jak to można wytłumaczyć?

Nie wiem. Wiem, że przestępstwo składania fałszywych zeznań nie jest szczególnie skomplikowane. Albo ktoś mija się z prawdą, albo mówi, jak było. Tu akurat każdy może skonfrontować i porównać rzeczywistość, którą wszyscy na nagraniach stacji telewizyjnych mogliśmy obserwować z tym, co mówili politycy PiS. Mnie możliwość popełnienia przestępstwa przez te osoby wydawała się raczej oczywista, ale jak widać prokuratura oceniła to inaczej.

Jakie ta decyzja prokuratury, a potem radomskiego sądu będzie mieć konsekwencje? Pytam w szerszym kontekście, o odbiór społeczny?

Po pierwsze, jasne jest, że tak lubiana przez rządzących teza, że wszyscy są równi wobec prawa jest bzdurą. Bo ta sprawa pokazuje, że nie jesteśmy traktowani tak samo przez organy państwa. Poza tym, tu jak w soczewce widać, że „jak jesteś na świeczniku, to wolno ci wszystko”. A to dla społeczeństwa jest po prostu skrajnie demoralizujące. Ale najważniejsza jest inna rzecz. Ta decyzja o niewszczęciu śledztwa w tak ewidentnej sprawie powoduje, że autorytet wymiaru sprawiedliwości po prostu się wali. I faktycznie, pod tym względem już za chwilę będziemy mieli „Polskę w ruinie”.

Wtedy, w 2017 roku, gdy po raz pierwszy nakazywał pan prokuraturze wszcząć śledztwo w sprawie posiedzienia w Sali Kolumnowej, powiedział pan, że”16 grudnia pogrzebano demokrację, bezkarnie zgwałcono prawo, tamtej nocy umarła zwykła ludzka przyzwoitość”. A dziś mamy decyzję sądu, że nie trzeba wszczynać śledztwa w sprawie potencjalnie fałszywych zeznań polityków PiS…

Dlatego dziś bym – w kontekście tej nowej decyzji – tamta frazę powtórzył, nie zmieniając ani słowa. Tak właśnie się stało, umarła przyzwoitość. Kropka.

Sam pomysł pachnie już zdradą narodową.

Ostatnimi czasy grom z jasnego nieba poraził Polaków z mocno chrześcijańską duszą, gdy Barbara Nowacka ogłosiła projekt ustawy oddzielającej Kościół od Państwa. Naruszyła to, co w dzisiejszej Polsce jest święte, czyli… przyczepiła się do Instytucji, która marzy wręcz o Polsce jako państwie wyznaniowym. Oj i co to teraz będzie? Co będzie?

Inicjatywa Polska w swoim projekcie chce niewiele. Ot, tylko zaprzestania finansowania lekcji religii ze środków publicznych i precyzyjne uregulowanie jej obecności w szkołach, odejście od finansowania składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne księży, likwidację Funduszu Kościelnego oraz wspólnych komisji rządowo – kościelnych, zastępując je jedną komisją, złożoną z przedstawicieli rządu, kościołów, związków wyznaniowych oraz organizacji świeckich skupiających agnostyków i ateistów.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Odezwał się już rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik, który z oburzeniem stwierdził, że „wyrzucanie religii w taki czy inny sposób ze szkoły jest wracaniem do czasów komunistycznych”, a już sam pomysł, by to Kościół płacił katechetom uznał za całkowicie niedorzeczny. Według niego, to sprzeczne z Konstytucją, gdzie zapisane jest prawo do bezpłatnego nauczania, a gdy zwrócono mu uwagę, że to nie rodzice płaciliby ze swojej kieszeni, tylko właśnie Kościół, odwrócił kota ogonem. Mówił o utraconych przez Kościół dobrach i majątku, gdy „zabrali nam go zaborcy – Rosjanie, Prusacy i Austriacy podczas zaborów, a czego nam oni nie zabrali, to zabrali komuniści”. Czyli co? Nie ma kasy na finansowanie lekcji religii? Natychmiast też przypomniał o działalności charytatywnej Kościoła, obejmującej pomocą ok. 3 mln osób. Przepraszam, a co ma piernik do wiatraka?

Swoje trzy grosze postanowił też dorzucić ksiądz Węgrzyniak, żądając zaprzestania kłamstw, bo to „Kościół utrzymuje państwo, a nie odwrotnie”. W swoim artykule, zamieszczonym na fronda.pl, usiłuje przekonywać, że rozdzielność Kościoła jest w pełni zachowana, bo instytucja ta w żaden sposób nie wpływa na władze państwowe. Hahahaha…koń by się uśmiał. A ta agitacja wyborcza w świątyniach? Wspieranie PiS-u słowem i ciałem? Naciski na parlamentarzystów w sprawie zakazu aborcji czy ustawy antyprzemocowej? Uprzywilejowana pozycja przy rozdawnictwie pieniędzy? Zgoda władz na ingerowanie Kościoła w coraz więcej obszarów życia publicznego i politycznego, na krzyże gdzie się da, msze na okrągło, wychowawstwo w szkołach dla księży… to rzeczywiście w pełni zachowany rozdział Kościoła od państwa?

W swoich rozmyślaniach Węgrzyniak idzie jeszcze dalej. Skoro ponad 90% Polaków to katolicy, którzy płacą państwu podatki, to niech tam sobie dojdzie do takiego rozdziału. Katolicy przestaną płacić podatki, założą sobie własne przedszkola, szkoły, szpitale czy straż. Będą sobie żyli spokojnie, bez wypominania im czegokolwiek, a Polska padnie.

Zwraca też uwagę, że już od dawna państwo z Kościołem się dogadało, czego dowodem jest konkordat. No cóż, każdy, kto przeczytał uważnie ten dokument, świetnie wie, że ksiądz coś kręci. Jedyne, co można w konkordacie znaleźć to zobowiązania Państwa Polskiego wobec Kościoła i ani słowa o obowiązkach wobec Polski. Nie ma co, świetny dokument o normalizacji wzajemnych relacji…

Na koniec ksiądz się nieco zreflektował, chyba zrozumiał, że nieco zaszalał i uznał, że zawsze można się dogadać, ale pod warunkiem, że przeciwnicy Kościoła przestaną kłamać, jakoby państwo tyle dawało na księży. Pod warunkiem, że ze szkół usunie się również „przygotowanie do życia w rodzinie, edukację seksualną, godziny wychowawcze, wykłady na medycynie, które promują antykoncepcję. Usuńmy finansowanie szpitali, w których ma miejsce aborcja i in vitro. Usuńmy wszelkie dotacje stowarzyszeń, czasopism, organizacji, zajęć i ludzi, które głoszą wartości niezgodne z nauką Kościoła”. Ciekawe spojrzenie na budowanie kompromisu, prawda?

Całkowicie od projektu Nowackiej odcina się PSL, a z kolei Schetyna wydaje się być pełnym zrozumienia dla niego, choć politycy PO raczej nie są nim zachwyceni. Profesor Góralski z Wydziału Prawa Kanonicznego UKSW jest bardzo zaskoczony postawą szefa PO i uważa, że nie jest ona „utrzymana w duchu koncyliacyjnym, przeciwnie: nie służy dobrze pokojowi społecznemu”.

No to się porobiło… Duchowni oburzeni, lud poruszony i znowu słychać, jak to w Polsce prześladuje się chrześcijan, jak się ich gnębi. Czekam tylko, kiedy zostanie ogłoszony termin krucjaty w obronie wiary i jej wyznawców. Kiedy wyjdą na ulice członkowie kół Gazety Polskiej, przyjaciele Tadeusza Rydzyka, telewizji Trwam i prasy skrajnie prawicowej, wspomagani przez chłopców narodowców. Od wojen religijnych minęło już kilka wieków, więc pewnie czas na powtórkę, bo przecież historia lubi zataczać koło.

Przyznam się szczerze, że jestem już nieco zmęczona tym ciągłym nawoływaniem do stawiania Kościoła na piedestale. Jestem zmęczona roszczeniową postawą tej instytucji, coraz mocniej wyciągniętą łapką, bo chce więcej i więcej. Nawoływaniem do przestrzegania propagowanych przez siebie zasad w sytuacji, gdy sama ma je głęboko gdzieś. Jak można mówić o uczciwości, rzetelności, tolerancji do wiary, gdy na każdym kroku się temu zaprzecza? Gdy po cichutku i skrycie buduje się podstawy państwa wyznaniowego, co ma tak mocne wsparcie partii rządzącej?

Ludzie! Żyjcie sobie jak chcecie, ale i dajcie żyć innym. Państwo musi być świeckie, szkoła musi być wolna od ideologii i poglądów, instytucje publiczne to nie kościoły, więc krzyży w nich nie potrzeba. Epatowanie katolicyzmem na każdym kroku, te msze, wiernopoddaństwo partii rządzącej, to przekonanie, że jak ktoś nie za PiS-em, to zły katolik, te płonące race i petardy na pielgrzymkach narodowców – to wszystko wzbudza coraz większy odruch wymiotny u każdego, kto chce spokojnie żyć w państwie prawa, w którym jest miejsce dla każdego. Kościele, ogarnij się wreszcie!!!

Waldemar Mystkowski pisze o pisowskim antysemityzmie.

Na pisowskie salony wkracza antysemityzm, co nie jest jakąś wielką niespodzianką. Wystarczyło wcześniej posłuchać polityków tej partii, co mają do powiedzenia na temat Jedwabnego albo, jaki jest ich stosunek do szmalcownictwa, którego wykładnia jest jedna: część Polaków ujawniało hitlerowcom miejsca, w których ukrywali się Żydzi w czasie II wojny światowej.

Nie tylko Jan Gross opisywał „sąsiadów” Polaków, będących pomagierami hitlerowców, ale nasi historycy. Ponadto, kiedy wsłuchać się w domowe opowieści, szybko można odkryć, iż Polacy niczym nie różnią się od innych narodów, a czasami są „lepsi”. Polski kołtun i Ciemnogród utrzymał się lepiej niż kołtuny w innych nacjach.

Żyd zresztą wchodzi w triadę nienawiści: Żydzi, masoni i cykliści, co należy dzisiaj czytać: obcy, demokraci i nowocześni. Przepraszam, a prezes jakiej partii szczuł na uchodźców, którzy jakoby mogą przynieść do Polski „cholerę, dezynterię i pasożyty”? Ten sam prezes szczuje na demokratów, na obrońców państwa prawa i Konstytucji, no i musi szczuć na cyklistów, bo nie posiada prawa jazdy.

W takiej przyszło nam żyć Polsce. Antysemityzm jest odgrzewany z historycznej hibernacji, choć Żydów nie ma. I jeszcze jedna uwaga: antysemityzm w okresie międzywojennym w Polsce był równy niemieckiemu, a możliwe, że „lepszy”. Tam jednak doszedł do władzy Hitler, a u nas odpowiednik jego nie zdążył, acz Roman Dmowski (jawny antysemita, pisze o parchach Żydach w swoich publikacjach) miał swoich rozlicznych następców, którzy prześladowali Żydów. Antysemityzm jest obecnie wybudzany. Wystarczy posłuchać uważnie obydwu Morawieckich i innych polityków PiS. Ustawa o IPN, która została utrącona przez USA i Izrael, też zmierzała do odmrożenia antysemityzmu.

Antysemityzm podskórny, ledwie ukryty ma się dobrze w Polsce pisowskiej w mediach publicznych. Dano temu wyraz w czwartkowym programie „Minęła 20” TVP Info. Zaprezentowano w nim krótką animację, w której aż roi się od antysemityzmu i spełnia wszystkie powyższe zarzuty, które wyżej zmetaforyzowałem. Żydów nie ma, ale można ich wykreować i tak – dostaje się Hannie Gronkiewicz-Waltz. Była prezydent Warszawy na filmiku „powołuje” do działalności Jerzego Owsiaka, a ten „grabi” Polaków i pieniądze oddaje Żydom. Mniej więcej taka jest interpretacja filmiku zrealizowanego przez niejaką Barbarę Pielę. Estetyka jest turpistyczna wzięta z goebbelsowskiego „Żyda Suessa”.

Polska humanistycznie marnieje w oczach, telewizja publiczna pluje, zohydza, szczuje. Nie jest to medium obywateli, ale funkcjonariuszy PiS. Filmik antysemicki należy wpisać na konto partii rządzącej. Olechowski, który jest szefem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, tweetuje, że „zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za incydent”. Uśmialiście się z tych zapowiadanych konsekwencji? Nie chodzi tylko o to, że znowu Mateusz Morawiecki będzie się kajał w naszym imieniu, ale przede wszystkim o to, jak niszczone jest społeczeństwo polskie, jak ważne dla społeczeństwa są opluwane wartości ludzkie.

Tego nie można załatwić jakąś ustawą – amoralność jest trwalsza niż długość życia Kaczyńskiego i Morawieckiego. Oni zejdą z tego świata, a przyszłe pokolenia zostaną z tym złem, które jest obecnie reanimowane.

Warto o tym pamiętać. Szczególnie polecam ludziom związanym z PiS. Tak łatwo przychodzi wam kłamać i pomawiać❗️ Sam to doświadczam. Później jak wynika z waszych opowieści, zeznań nic się nie zgadza. A przychodzi czas w którym przyjdzie wam „stanąć w prawdzie”‼️

Reklamy

Komentarze 3 to “Suski, Glapiński i antysemityzm. Pisowska zgnilizna”

  1. Hairwald 12 stycznia 2019 @ 13:22 #

    Reblogged this on Holtei i skomentował(a):

    Suski – to ten pacjent pod oknem. Lobotomia wywaliła mu mózg na ścianę, a język na brodę. Tak leczą w Tworkach.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Od Jacka Kurskiego staliniści mogliby pobierać nauki | Hairwald - 12 stycznia 2019

    […] Depresja plemnika […]

  2. Krystyna Pawłowicz znalazła sobie kumoszkę od antysemityzmu | Earl drzewołaz - 12 stycznia 2019

    […] Depresja plemnika […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: